Przejdź do treści

Szansa dla maluchów zagrożonych autyzmem

W Fundacji SYNAPSIS powstaje pierwszy w Polsce program wykrywania autyzmu u niemowląt oraz wczesnego wspomagania ich rozwoju. Szybka diagnoza to dla nich szansa na uniknięcie głębokiej niepełnosprawności i samodzielne życie w przyszłości. Promocję tego nowatorskiego przedsięwzięcia zaplanowano na początek kwietnia 2014 roku.

– Koncepcja programu wczesnego wykrywania autyzmu u niemowląt oraz wspomagania ich rozwoju powstała już kilka lat temu w jednym z naszych ośrodków specjalizującym się w diagnozie dzieci poniżej 2 roku życia. Z naszych doświadczeń wynikało, że aż 10 do 15% wcześnie zdiagnozowanych maluchów może osiągnąć stan równoznaczny z wyleczeniem, a u pozostałych można znacznie ograniczyć skutki niepełnosprawności. Istotnym elementem programu będą akcje informacyjne skierowane do rodziców oraz lekarzy, ale także stworzenie koalicji rzeczniczej działającej na rzecz powszechnego wprowadzenia tego programu – mówi psychiatra Michał Wroniszewski, Prezes Zarządu Fundacji SYNAPSIS.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program wczesnego wykrywania autyzmu ma umożliwić ocenę prawidłowości rozwoju bardzo małych dzieci. Pozwoli na zakwalifikowanie części z nich do grupy ryzyka zaburzeń autystycznych. W efekcie u niektórych z nich będzie możliwe wychwycenie pierwszych – tych najwcześniejszych – objawów zaburzeń spektrum autyzmu. Pozwoli to podjąć jak najszybsze działania, aby zminimalizować ich skutki.

– Autyzm zagraża kilkunastu procentom dzieci, których starsze rodzeństwo lub ktoś z rodziny ma diagnozę autyzmu. Zagrożenie autyzmem dotyczy także 25% wcześniaków z wagą urodzeniową poniżej 1500g. To jedne z grup ryzyka, które w pierwszym rzędzie będą adresatami naszego programu – tłumaczy Joanna Grochowska, terapeuta z Fundacji SYNAPSIS. Musimy też uważnie przyglądać się dzieciom z problemami w rozwoju ruchowym w pierwszych miesiącach życia. Ponad 40% małych dzieci, u których zdiagnozowano autyzm, ma problemy we wczesnym rozwoju motoryki.

– To właśnie z myślą o rodzicach tych dzieci udostępniliśmy już na naszej stronie internetowej http://www.synapsis.org.pl poradnik „Mamo, Tato! Sprawdź, jak się rozwija Twoje dziecko!”. Korzystając z niego rodzic może porównać osiągnięcia rozwojowe swojego dziecka z listą umiejętności rozwojowych odpowiadająca jego wiekowi. Dowie się także, co można robić czekając na spotkanie ze specjalistą – dodaje Agata Bujnik, terapeutka z Fundacji SYNAPSIS koordynująca uruchomienie programu.

– Możliwość rozwinięcia programu wczesnego wykrywania autyzmu w roku, w którym Fundacja SYNAPSIS obchodzi jubileusz 25 lat swojego istnienia, jest dla nas wymarzonym wydarzeniem urodzinowym, ale jednocześnie wyzwaniem do dalszej pracy. Prawie 400 000 zł zebranych podczas dwumiesięcznej kampanii „Dziecko Ci nie powie …”, w tym akcji charytatywnej radiowej Trójki „Święta bez granic”, pozwoli na sfinansowanie pierwszego etapu wieloletniego programu. Kolejne środki na utrzymanie programu – jego roczny koszt to 1,2 mln zł – będziemy zbierać m.in. w ramach kampanii 1% podatku – tłumaczy Prezes Wroniszewski.

Mamy nadzieję, że teraz będzie łatwiej rozmawiać o autyzmie, a pomoc, szczególnie najmłodszym, stanie się łatwiejsza i bardziej dostępna – dodaje  Adam Sobieraj, koordynujący akcję „Święta bez granic 2013” w Programie Trzecim Polskiego Radia. – Największym „zyskiem” z akcji jest  rozpowszechnienie wiedzy o autyzmie i nagłośnienie problemu, chyba po raz pierwszy w polskich mediach na taką skalę. To może przynieść pozytywne rezultaty w przyszłości. Nie zapominamy oczywiście, że akcja miała też wymiar materialny – za wsparcie i hojne serca gorące podziękowania należą się słuchaczom Trójki – mówi Adam Sobieraj.

Kampania „Dziecko Ci nie powie …” powstała dzięki zaangażowaniu grupy przyjaciół Fundacji SYNAPSIS, wśród których znaleźli się: aktor Bartek Topa, agencja reklamowa PZL oraz dom produkcyjny Papaya Films. Spot telewizyjny (obejrzyj spot: http://bit.ly/185G59V) wyreżyserował Tomek Nalewajek. W postprodukcję zaangażowały się firmy Televisor, Platige Image oraz Juice. Stronę internetową kampanii wykonała firma Design Joomla. W pozyskiwaniu powierzchni reklamowych Fundację wspiera dom mediowy Maxus. Spoty filmowe można było zobaczyć m.in. w sieci kin Multikino, telewizji TVN oraz TVP, ale także na nośnikach outdoorowych Clear Channel i Ströer w Warszawie. Poza Trójką i akcją charytatywną „Święta bez granic”, do akcji przyłączyli się operatorzy sieci komórkowych Orange, T-Mobile, Play i Plus. Integratorem akcji SMS była Asseco Poland S.A.

ONZ oficjalnie uznała autyzm za jeden z najpoważniejszych problemów zdrowotnych świata obok raka, cukrzycy i AIDS. Jak pokazują statystyki w Europie żyje 5 milionów osób z autyzmem, co oznacza, że zaburzenie to dotyka jedną osobę na 150. Według amerykańskiego Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (Centers for Desease Control and Prevention) autyzm wykrywany jest u jednego dziecka na 88. W Polsce mówi się o jednym przypadku na 300 osób. Rozbieżność statystyk wynika z różnic w dostępie do diagnozy, jej jakości, a także świadomości społeczeństwa w zakresie autyzmu.

Lekarze w 11 dni pokonali raka piersi. Czy to przełom w leczeniu?

Innowacyjny lek na raka piersi
fot. Pixabay

Holenderscy naukowcy opracowali  innowacyjny lek na raka piersi. Stworzona przez nich receptura niszczy raka w 11 dni!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z doniesieniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2011 roku ponad połowa mln kobiet zmarła z powodu raka piersi.

Choć rak piersi uważany jest za chorobę państw rozwiniętych, ponad 58 proc. przypadków śmierci z tego powodu ma miejsce w krajach rozwijających się.

Zobacz także: 12 objawów raka piersi – tę grafikę powinna poznać każda kobieta!

Chemioterapia skuteczna, ale wyniszczająca

Najpowszechniejszą metodą walki z nowotworami jest chemioterapia. Komórki rakowe charakteryzują się szybkim podziałem i wzrostem, dlatego też stosowanie chemioterapii, która znacznie zmniejsza tempo wzrostu guza, uważa się za najskuteczniejszą metodę leczenia.

Powoduje ona jednak liczne skutki uboczne, spowalniając wzrost innych komórek w organizmie, np. w ustach, żołądku i tych odpowiedzialnych za wzrost włosa.  Ponadto leki nie atakują tylko miejsc zmienionych chorobowo, ale wszystkie komórki w danym obszarze.

Zobacz także: Hormony płodności kontra rak piersi – najnowsze badania

Innowacyjny lek na raka piersi

Holenderscy naukowcy opracowali właśnie innowacyjną metodę, dzięki której w 11 dni i bez użycia chemii udało się zniszczyć nowotwór. Profesor Nigel Bundret ujawnił wyniki swoich badań podczas Europejskiej Konferencji Raka Piersi w Amsterdamie.

Profesor połączył dwa leki Herceptin (znany również jako Trastuzumab) oraz Lapatinib. Chociaż były one już wcześniej wykorzystywane w leczeniu raka, do tej pory nigdy nie użyto ich razem.

W wyniku eksperymentalnie przeprowadzonej terapii lekarzom udało się zniszczyć niektóre typy raka piersi zaledwie w 11 dni! W pozostałych przypadkach mieszanka leków przyczyniła się do znacznego ograniczenia rozrostu raka.

Badanie zostało przeprowadzone na 257 kobietach chorych na raka piersi HER2 dodatnim. Części chorym podano mieszankę leku. Odkryto, że u 11 proc. pań, które dostały zmieszaną dawkę dwóch leków komórki rakowe zniknęły w ciągu dwóch tygodni, a u 17 proc. zaobserwowano znaczne zmniejszenie guza.

Zobacz także: Rak a ciąża. Boskie Matki nie muszą już dokonywać trudnych wyborów: ja, czy dziecko!

Receptory na celowniku

Ta kombinacja leków ma na celu walkę z  HER2, czyli receptorem ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu. Gen HER2 tworzy białko o tej samej nazwie, które powoduje wzrost i podział komórek raka piersi.

Normalnie receptory te mają za zadanie kontrolować, w jaki sposób zdrowe komórki piersiowe rosną, dzielą się i naprawiają. Jednak w 25 proc. raka piersi HER2 tworzy za wiele swoich kopii, dzieląc się i wzrastając w niekontrolowany sposób.

Terapia profesora Bundreta znacznie ogranicza potrzebę operacji i/lub chemioterapii. Ponadto redukuje tymczasowe skutki uboczne towarzyszące chemioterapii, np. wymiotowanie, zawroty głowy i wypadanie włosów.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.providr.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ginekolog czy położna? Kogo wybrać do prowadzenia ciąży?

fot. materiały prasowe

Wciąż niewiele kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że aktualnie ciążę fizjologiczną (to jest taką, która przebiega bez komplikacji) od początku do końca prowadzić może także położna. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Polsce co roku na świat przychodzi ok. 400 tys. dzieci. W czasie ciąży tysiące przyszłych mam potrzebuje szczególnej opieki i kontroli nad zdrowiem swoim i maleństwa.

W tym celu ciężarne zazwyczaj zwracają się do ginekologa. Tymczasem ciężarna pacjentka zarówno z lekarzem ginekologiem, jak i położną może ustalić i wdrożyć pełen plan opieki okołoporodowej.

Zobacz także: Tak wygląda cud narodzin. Najpiękniejsze zdjęcia z porodów z 2018 roku [GALERIA]

Zakres pracy położnej

Położna jest samodzielnym specjalistą w zakresie opieki nad kobietą w każdym momencie jej życia. Zajmuje się m.in. edukacją prozdrowotną kobiety, przygotowaniem do porodu, poradnictwem w zakresie pielęgnacji i żywienia noworodka, profilaktyką chorób ginekologicznych i patologii położniczych, a także chorób wieku rozwojowego.

Od początku 2017 r. obok ginekologa także położna posiadająca odpowiednie kwalifikacje może w Polsce w ramach NFZ bezpłatnie prowadzić fizjologiczną ciążę. Wcześniej było to możliwe jedynie odpłatnie, a położna nie mogła kierować na badania diagnostyczne, takie jak badanie krwi czy moczu.

Aktualnie przyszła mama może otrzymać od położnej wszystkie świadczenia związane z monitorowaniem zdrowia swojego i dziecka. Położna, tak samo jak ginekolog, rozpozna ciążę, założy kartę ciąży, pobierze materiał do badań, przeprowadzi badanie fizykalne czy KTG.

W zakresie jej uprawnień leży także analiza badań laboratoryjnych, przygotowanie planu porodu oraz przyjęcie porodu w ciąży fizjologicznej. Jedynie na badanie USG musi skierować przyszłą mamę do lekarza.
– Każdej kobiecie przysługuje prawo do skorzystania z bezpłatnej opieki położnej środowiskowej. Pierwszy kontakt z położną można mieć już podczas spotkań przedkoncepcyjnych (przed zajściem w ciążę), a następnie w czasie przygotowań do porodu i rodzicielstwa, edukacyjnych wizyt w trakcie ciąży oraz patronażowych już po narodzeniu dziecka. Samo prowadzenie ciąży wygląda tak samo jak w przypadku lekarza ginekologa, nie zmienia się liczba wizyt ani rodzaj przeprowadzanych badań – tłumaczy położna Ewa Mazurkiewicz, ekspert marki Pregnabit.

Zobacz także: Coraz mniej męskich ginekologów. Skąd ta zależność?

Współpraca ginekologa i położnej

Zgodnie ze standardem opieki okołoporodowej, prowadzący ciążę ginekolog powinien skierować kobietę do położnej POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), aby ta objęła opieką oczekującą mamę między 21. a 26. tygodniem ciąży.

Natomiast jeśli ciążę prowadzi położna, ma ona obowiązek skierować przyszłą mamę do ginekologa na konsultacje, a gdy są wymagane badania ultrasonograficzne (USG), musi zagwarantować możliwość konsultacji z ginekologiem, który ma podpisany kontrakt z NFZ.

– Zawód położnej jest chronioną ustawą samodzielną specjalizacją. To znaczy, że osoby, które ukończyły studia w tym kierunku i uzyskały prawo wykonywania zawodu, są przygotowane do indywidualnej pracy z kobietami w każdym wieku – wyjaśnia położna Ewa Mazurkiewicz

– Jeśli chodzi o prowadzenie ciąży, USG to jedyne badanie, które musi wykonać ginekolog. Kardiotokografią bez problemu może zająć się położna, zarówno w szpitalu, jak i w domu pacjentki – służy do tego przenośny aparat teleKTG. Pacjentka może także wypożyczyć taki sprzęt do domu i wykonać KTG samodzielnie, jednak zawsze zgodnie z zaleceniem specjalisty. To znaczne ułatwienie w codziennej praktyce położnej – wyjaśnia Ewa Mazurkiewicz, która w swojej pracy wykorzystuje certyfikowany sprzęt medyczny teleKTG Pregnabit, opracowany przez telemedyczną spółkę Nestmedic.

Zobacz także: Starasz się o dziecko? Poznaj prawa, które przysługują kobietom w ciąży!

Prowadzenie ciąży

Warto wiedzieć, że mimo prowadzenia ciąży przez ginekologa przyszła mama wcześniej czy później i tak znajdzie się pod opieką położnej. Z raportu Fundacji Rodzić Po Ludzku wynika, że w 61 proc. placówek medycznych opiekę nad kobietami przez większą część porodu sprawuje położna, a lekarz pojawia się w sali porodowej tylko co jakiś czas.

Również badanie KTG w izbie przyjęć wykonuje zazwyczaj położna (w 92 proc. przypadków). Z kolei lekarze częściej przeprowadzają ocenę dziecka w skali Apgar po porodzie drogami natury – w 67 proc. szpitali zajmuje się tym lekarz neonatolog, położna tylko w 31 proc.. przypadków.

Niektóre kobiety spotykają położne jeszcze przed rozwiązaniem – w szkole rodzenia, a większość ciężarnych po porodzie przyjmuje je w domu w czasie wizyt patronażowych.

Zobacz także: Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Ginekolog czy położna?

Mając do wyboru dwóch specjalistów, którzy są uprawnieni do prowadzenia ciąży, kobiety mogą mieć problem z dokonaniem wyboru. Najważniejszym kryterium będzie na pewno informacja, czy ciąża rozwija się prawidłowo – w przeciwnym razie osobą odpowiedzialną za kobietę musi zostać ginekolog.

– O ciąży powikłanej czy też niefizjologicznej mówi się w przypadku każdego odstępstwa od naturalnie i prawidłowo przebiegającej ciąży – może to być nadciśnienie tętnicze w ciąży, ryzyko przedwczesnego porodu czy zagrożenie niedotlenieniem dziecka.

Problemy te mogą mieć różny przebieg i skutki, dlatego kobieta musi zostać otoczona szczególną opieką specjalisty ginekologa – tłumaczy dr n. med. Robert Woytoń, dyrektor ds. medycznych marki Pregnabit.

Zobacz także: „Ten zawód pozwala mi czynić coś dobrego” – poznaj kobiety, które SĄ dla innych kobiet! Oto „Położne na medal”

Kiedy wybrać położną?

Częściej jednak mamy do czynienia z ciążą fizjologiczną, a taką zgodnie z nowymi zasadami może prowadzić położna. Warto pamiętać, że oprócz niezbędnego przygotowania medycznego dysponuje ona również ogromną wiedzą na temat wszystkich aspektów ciąży – nie tylko fizjologicznych, ale i pielęgnacyjnych.

Można z nią omówić kwestie dotyczące ciąży, porodu i połogu, choćby związane z dolegliwościami ciążowymi, żywieniem i rozwojem dziecka czy zmianami w ciele kobiety po porodzie.

Wybór położnej jako specjalistki odpowiedzialnej za prowadzenie ciąży może być szczególnie istotny dla kobiet, które chcą mieć pewność, że jedna osoba będzie im towarzyszyła przez dłuższy czas. Wybrana położna może bowiem sprawować opiekę nad kobietą i jej dzieckiem również po porodzie.

W ciągu pierwszych dwóch miesięcy od narodzin maluszka każda kobieta ma prawo do co najmniej czterech wizyt patronażowych wybranej położnej. Spotkania są bezpłatne (finansowane przez NFZ), a wiedza doświadczonej specjalistki może się okazać bezcenna, zwłaszcza przy pierwszym dziecku.

Jak uważasz?

Kogo wybrałabyś do prowadzenia swojej ciąży?

Lekarza ginekologa
Położną
Nie ma to dla mnie znaczenia

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

Ciągle niewystarczająco, za mało, ciągle może być lepiej. I chociaż inni cię doceniają oraz powtarzają, jak fantastyczne rzeczy robisz, ty nieustannie widzisz tylko niedociągnięcia. Świat pod linijkę wcale nie jest dla ciebie prosty. Jeśli do tego dochodzą wciąż i wciąż nieudane próby zajścia w ciążę, perfekcjonistyczne zapędy mogą stać się kamieniem nie do uniesienia. Pan i pani perfekcyjni – jak mają sprostać niepłodności?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z pozoru wydaje się, że chęć jak najlepszego wykonywania postawionych na naszej drodze zadań, jest czymś bardzo dobrym. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Jednak o ile „jak najlepsze” może być zdrowym mechanizmem, o tyle „perfekcyjne” idzie już o krok za daleko. U perfekcjonistów nie ma miejsca na błędy. Sobie i innym stawiają wygórowane poprzeczki. Sprawy, które otoczeniu mogą wydawać się błahe, dla nich muszą być doprowadzone do końca na „tip-top”. Szczegóły są równie ważne, co końcowy efekt. A owy efekt zawsze może być przecież lepszy…. Droga do celu nigdy nie ma dla perfekcjonistów końca, bo cel staje się niemal zawsze niedościgniony.

Brzmi groźnie, prawda? Dlaczego jednak można odnieść wrażenie, że bycie perfekcjonistą to „stan marzenie”? Perfekcjonizm przynosi bowiem wiele korzyści. Nie ma co się oszukiwać – w szkole perfekcjoniści to często prymusi. Zawodowo jest to zaś genialny sposób na awanse, podwyżki, zbieranie laurów. Prowadzenie domu? Zawsze porządek oraz nienagannie ułożone świeże kwiaty w wazonie. I chociaż jest to tylko mały procent widocznych z zewnątrz objawów perfekcjonizmu i może on się objawiać w bardzo wielu innych sferach życia, to kiedy na drodze osób z takimi właśnie tendencjami staje niepłodność, poziom frustracji szybuje w górę z prędkością światła.

Emocje na szczycie

Dlaczego frustracji? Za perfekcjonizmem kryje się bowiem wiele emocji, które w inny sposób, niż kurczowe złapanie się kontroli, nie mają sposobu ujścia. Nie radząc sobie z bezradnością, ze złością, z żalem, z poczuciem osamotnienia, czy też ogromnym smutkiem, możemy starać się znaleźć własną siłę i poczucie sprawstwa w sferach, które z pozoru wydaje nam się, że możemy w pełni kontrolować. Stąd też perfekcjoniści często nie tolerują błędów. Uderzają one bowiem bezpośrednio w ich poczucie własnej wartości, które to nieraz nie jest niestety zbyt wysokie.

Nic więc dziwnego, że każde kolejne idealnie wypełnione zadanie jest nową nadzieją: „Może jak TO zrobię perfekcyjnie, to w końcu poczuję, że jestem coś warta” – takie właśnie echo moglibyśmy usłyszeć w myślach części osób o cechach perfekcjonistycznych. U pozostałej części są to motywy dużo bardziej ukryte i nieuświadomione. Na wierzch wychodzą wtedy raczej myśli: „Albo coś robię dobrze, albo wcale”, czy też „Jak już się za coś biorę, to robię to na 100 procent. Inaczej nie ma nawet sensu zaczynać” – brzmi znajomo?

Gdyby zaś móc spojrzeć na przytoczone tu zdania z dystansu, w oczy rzuca się ich skrajność. Czarno-białe podejście do rzeczywistości to element perfekcjonizmu. Nie ma tam bowiem miejsca na funkcjonowanie w odcieniach „szarości”. Nie da się wykonać zadania tylko po to, żeby zdążyć na czas, jeśli kosztem jest jego gorsza jakość. Albo oddaję jakiś projekt dopracowany do końca, albo wcale. Albo ćwiczę na siłowni do utraty tchu, albo wcale. Albo spełniam wszystkie zalecenia lekarza, stosuję najzdrowsze diety, sprawdzam parametry ciała kilka razy dziennie, współżyję z partnerem o porze wyznaczonej co do minuty, albo moje starania o dziecko w ogóle nie mają sensu. Całe życie podporządkowanie danemu zadaniu.

Za daleko, za dużo…

„Na pewno osoby z cechami typowymi dla perfekcjonistów, również przy staraniach o dziecko, wkładają zbyt wiele wysiłku w to, by czynności związane bezpośrednio ze staraniami o ciążę były świetnie zaplanowane. Chcą mieć wszystko pod kontrolą” – mówi w rozmowie z nami psycholog i psychoterapeutka Małgorzata Jacobi, która pracuje z ludźmi zmagającymi się z niepłodnością. „Podczas gdy większość kobiet w trakcie starań o dziecko odstawia mocną kawę i zaczyna zdrowiej się odżywiać, perfekcjonistki będą popadać w przesadę z rozpisywaniem diety, układaniem dokładnego planu, nie wspominając już o ściśle zaplanowanych z zegarkiem w ręku terminach współżycia. Starania o dziecko stają się dla nich niemalże kolejnym „projektem”, w którym coraz trudniej odnaleźć czas na prawdziwą intymność, refleksję i spontaniczność. Podporządkowanie życia temu „specjalnemu projektowi” sprawia, że osoba taka zaczyna żyć w ciągłym napięciu i stresie. Ma też dużo mniejszą tolerancję i odporność na wszelkie zakłócenia w jej idealnym grafiku – np. gdy mąż nie zdąży na akt poczęcia, czy lekarz przełoży wizytę. Popada wówczas w przesadne zdenerwowanie, złość i miewa całą masę pretensji do otoczenia, co w rezultacie może mieć też negatywny wpływ i zubożyć jej relacje z ważnymi osobami” – mówi ekspertka.

Jakże zatem złudny może być to stan! Perfekcjoniści chcą przecież dobrze, prawda? Nie widzą często niestety granicy w opisywanych przez terapeutkę „przesadach”. O ile słowa: „Wyluzuj, a uda ci się zajść w ciążę”, powodują zdenerwowanie niemalże u każdej starającej się o dziecko pary, o tyle u osób o cechach perfekcjonistycznych, uderzą one w najgłębsze rejony. Wyluzowanie wydaje im się prawie niemożliwe.

„Jak powszechnie wiadomo, niestety nie sprzyja to pojawieniu się dziecka. To jest właśnie największa pułapka perfekcjonisty – myśli, że ma wszystko pod kontrolą, a tak naprawdę, poprzez nazbyt zadaniowe podejście i popadanie w obsesje, może zmniejszać sobie szanse na poczęcie. Dzieje się to głównie przez silne i ciągłe aktywowanie układu współczulnego, który zazwyczaj uruchamia się głównie w sytuacjach zagrożenia. Zaczyna nam wtedy szybciej bić serce, mamy skrócony oddech itd. Jeśli jednak jest on zbyt często aktywowany, finalnie ma to negatywny wpływ na równowagę hormonalną, a wiadomo, że ta jest podstawą starań o rodzicielstwo” – mówi Małgorzata Jacobi.

Płynne, nieuchwytne, zmienne – granice

Zastanówmy się w takim razie, co może być wyznacznikiem tego, że być może chęć realizacji projektu pt. „Bycie rodzicem” poszła o krok za daleko. Gdzie znajdują się granice, których przekroczenie powinno zapalić nam czerwoną lampkę? „Myślę, że ‘pójście o krok za daleko’ to proces i dzieje się stopniowo, podobnie jak jest to z uzależnieniem. Niby wszystko jest w porządku, a tu nagle okazuje się, że jesteśmy w pułapce, albo coś, lub kogoś, utraciliśmy” – podkreśla psychoterapeutka. „Na pewno pierwszym niepokojącym sygnałem powinien być fakt ciągłego myślenia o ciąży. Myślenia, które czujemy, że jest intruzywne, że nie pozwala nam odetchnąć, że nieustannie prowadzimy wewnętrzny monolog o możliwej ciąży i pretensjach do losu, czemu jeszcze nie mamy „brzuszka” – dodaje. Może powodować to brak skupienia w pracy, utratę relacji ze znajomymi, problemy w odnalezieniu się w towarzystwie innych ludzi. Świat zaczyna się bowiem przenosić tylko i wyłącznie do wnętrza danej osoby. To we własnej głowie odbywa ona najważniejsze rozmowy, to tam dzieją się wszelkie wyobrażenia, które powodują oderwanie od realnej sytuacji i podejmowanie działań, które innym wydają się być owym „krokiem za daleko”.

Starania o dziecko, kiedy nie wszystko idzie po naszej myśli, są bardzo trudnym okresem w życiu kobiety i jej partnera. Naturalną sprawą jest więc wzmożone myślenie wokół tego tematu. Wszystko jest jednak kwestią prawidłowych proporcji. Jeśli w naszym wypadku 80 proc. stanowią myśli związane tylko z tematem starań o dziecko, to jest to już sygnał, że sprawy zaczynają iść za daleko, że tracę kontrolę nad sobą i swoim życiem.”

Małgorzata Jacobi, psychoterapeutka

Wulkany, które wybuchają

Nieustanne życie w tak dużym napięciu oddziałuje na całe otoczenie i warto o tym pamiętać. Szczególnie żyjąc w związku, nie możemy zapominać o partnerze, który jest świadkiem i uczestnikiem „życia pod linijkę”. Staje się on elementem – brzmi to bardzo uprzedmiatawiająco, ale tak to trzeba w pewnym sensie potraktować – skomplikowanej układanki mającej sztywno rozpisane reguły, których nie można przekraczać. „Brak zachowania równowagi w życiu finalnie ma również negatywny wpływ na nasze relacje. Jeśli związek zaczyna przeżywać kryzys, jeśli mamy coraz trudniejszy kontakt z bliskimi, to także są wyraźne znaki, że chyba w naszych staraniach straciliśmy już umiar. Tego typu sygnały powinny nas zatrzymać i skłonić do refleksji. Do głębszej rozmowy z mężem, przyjaciółką a może nawet z terapeutą” – podkreśla psycholog.

Nie bez przyczyny mowa o „realizacji planu”. Wydaje się bowiem być to wtedy metodycznie wypełniany punkt po punkcie, a każdy z nich musi być zrealizowany idealnie i na 100 procent. Może być to bardzo ograniczające i wywołujące całą masę napięcia. Nie da się bowiem uniknąć niepowodzeń, które w zderzeniu z codziennością, siłą rzeczy muszą się pojawiać.

Siła emocji

Jakie emocje może zatem powodować perfekcjonizm? Szczególnie ważny wydaje się być lęk. Poczucie kontroli na pewno pozwala go niwelować. Stąd idealne realizowanie wszelkich zaleceń daje poczucie, że mamy możliwość wpływu na starania o dziecko. I niewątpliwie tak jest. Duża w tym rola przyszłych rodziców, by o siebie zadbać. Z drugiej strony, tak naprawdę niezwykle wiele czynników nie podlega w tej sytuacji naszej kontroli. Czy właśnie to jest najtrudniejsze do przyjęcia i zaakceptowania? „Rzeczywiście. Myślę, że najtrudniejszy dla perfekcjonistów jest fakt, że żeby nie wiadomo ile wkładali starań w zostanie rodzicem – nie wiadomo ile przeznaczali na to czasu, funduszy i rozpisywania planów dnia – i tak istnieje jakiś tajemniczy czynnik, który w rezultacie decyduje o poczęciu dziecka. Co ważne, nie da się go w pełni przewidzieć. To potwornie frustruje osoby, które nauczyły się żyć „pod linijkę”. Starania o ciążę stają się wtedy często pierwszym doświadczeniem, w którym nie mają pełni mocy decydowania o wszystkim. To powoduje wewnętrzną niezgodę, żal, gniew, pretensje do losu. Jest to dość duży zalew negatywnych emocji, które nie mogą być zdrową glebą do zasiania owoców życia” – mówi Małgorzata Jacobi.

Perfekcjonizm niejedno ma imię

Warto przyjrzeć się jednak temu zagadnieniu szerzej. Perfekcjonizm pojawiający się w czasie starań o ciążę często jest cechą, którą możemy w danym człowieku dostrzec także w innych dziedzinach życia. Przeważnie już wcześniej miał on zadaniowe i mało elastyczne podejście do siebie, swojego życia, bliskich. Starania o dziecko mogły jednak perfekcjonizm dodatkowo nasilić. Kiedy bowiem pojawiają się ogromne przeszkody w tak ważnej sferze życia, nasze schematy zaczynają często przejmować nad nami kontrolę. W świetle trudności z zajściem w ciążę perfekcjonizm jest tylko jednym z mechanizmów radzenia sobie z problemami.

Można by jednak zaryzykować stwierdzenie, że jest to swego rodzaju znak naszych czasów. Najpierw musimy być perfekcyjnymi uczniami, bo tylko tacy mogą odnieść „sukces”. Później muszą być idealne studia i fantastyczna praca. W międzyczasie kupno wspaniałego mieszkania i nasze w nim zdjęcia (oczywiście mamy na nich perfekcyjne ciało), które śmiało – z nadzieją na ogrom lajków – można publikować w social mediach. Każdy szczegół wizerunku musi być pod naszą kontrolą. Nie ma tu miejsca na jakiekolwiek rysy. A przecież bycie człowiekiem nierozerwalnie wiąże się z potknięciami i słabościami. Czy chcąc znaleźć w sobie akceptację, powinniśmy konfrontować się właśnie z tymi mniej idealnymi elementami nas samych? Czy pogodzenie się z owymi, nieraz właśnie niezależnymi od nas trudnościami, może pomóc też w walce z perfekcjonistycznym podejściem do siebie i świata.

POLECAMY TAKŻE: Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

„Myślę, że kiedyś życie było prostsze, a po ziemi chodziło znacznie mniej perfekcjonistów i pracoholików 🙂 To faktycznie wydaje się być związane z konsumpcyjnym modelem świata oraz z tym, co oferują nam media i wirtualna rzeczywistość. Już od małego uczy się nas, że powinniśmy być wyjątkowo zdolni, utalentowani, o doskonałej wadze i urodzie. Powinniśmy być również bardzo zaradni życiowo, zrobić karierę, kupić dom, musowo każdego roku zaliczyć wakacje (najlepiej na innym kontynencie), żeby było co wstawić na Facebooka. No i też często w biegu i pośpiechu wpasować w to wszystko projekt „dziecko”. U perfekcjonistek projekt ten kłóci się jednak często z kontynuowaniem projektu „kariera” i chęcią niezaniedbywania projektu „perfekcyjna pani domu”. Stąd tak wiele napięcia i frustracji, bo jak to wszystko ze sobą pogodzić skoro doba ma tylko 24 godziny?! Pomimo trudności z zajściem w ciąże osoby te często nie potrafią jednak w swoim życiu zwolnić, zrezygnować z robienia kariery, oddania części domowych obowiązków mężowi. Wiąże się to bowiem z oddaniem chociaż odrobiny kontroli. Staje się to jednak dość przerażające, gdyż jak to już padło wcześniej, kontrola pełni funkcję niwelowania lęku. Pomaga też „zagłuszyć” poczucie niskiej wartości, którego zazwyczaj jest u perfekcjonistów sporo” – podkreśla Małgorzata Jacobi.

Zapętleni

Jak może się to objawiać? Często uderzaniem w samych siebie. Perfekcjonistom zdarza się bowiem odczuwać silne poczucie winy. Coś nie działa? Coś nie idzie po ich myśli? Coś wymknęło się z genialnie przecież ułożonego planu? „To moja wina! Mogłam to zrobić lepiej, więcej, dokładniej…” – stop! Ponownie kłania się tu koncepcja błędnych kół, o której pisaliśmy już w naszym portalu. Nakręcające się negatywne myśli potrafią tylko narastać i prowadzić często do błędnych wniosków, które powodują, że koniec końców znów lądujemy w podobnym momencie. Niestety zmęczenie owymi momentami ma przeważnie tylko tendencję rosnącą. Dopóki, rzecz jasna, nie uda nam się przerwać naszych – w tym kontekście perfekcjonistycznych – błędnych kół.

„Znasz koncepcję błędnego koła? Każdemu z nas zdarza się w nie wpadać, gdy pojawiające się myśli, czy też działania, zaczynają nakręcać kolejne mało konstruktywne sytuacje.”

Zobacz więcej: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Nie bez przyczyny karanie siebie i perfekcjonizm to powiązane ze sobą tematy. Często idą one w parze. Stąd też podobne wydają się być wskazówki, które pozwolą nam bliżej przyjrzeć się wymienionym tu cechom. Co jednak jeszcze może dać wsparcie i pomóc w odpuszczaniu perfekcyjnej kontroli? I czy owo odpuszczenie perfekcjonizmu da też ukojenie w staraniach – może pokaże nowe, nieznane dotąd, rozwiązania i otworzy przestrzeń na ich realizację? „Najważniejsza jest refleksja, zatrzymanie oraz przyjrzenie się sobie, swojemu życiu i swoim relacjom. Jeśli nie umiem sama, to idę do specjalisty. Ważne jest uświadomienie sobie, jakie uczucia zazwyczaj mnie przepełniają. Jeśli są to ciągłe napięcie i lęk, to należy zrozumieć, że nie sprzyjają one staraniom o dziecko i warto byłoby coś zmienić. Jednak aby coś zmienić, musimy najpierw przeanalizować nasze życie. Ile czasu poświęcamy staraniom o dziecko, a ile pracy, czy przyjemnościom? Starania powinny być częścią życia, tak jak i praca, czy dbanie o siebie. We wszystkim powinna być równowaga” – podsumowuje psychoterapeutka.

Jakie zatem pytania mogą pomóc w refleksji na ten temat?

Co zyskuję dzięki kontroli?

Co tracę przez swój perfekcjonizm?

Co najgorszego może się stać jeśli chociaż trochę odpuszczę? Czy naprawdę sobie z tym nie poradzę?

A może mogę coś zyskać – więcej czasu dla siebie, odpoczynek, lepsze relacje z ludźmi?

Czy dostaję sygnały od bliskich, że w pewnych sferach dobrze byłoby znaleźć więcej luzu?

Czy w związku z tym doświadczam z nimi konfliktów?

Jak to nieustanne napięcie może wpływać na moje zdrowie, a co za tym idzie, na starania o dziecko?

Na ile, na ten moment, jestem w stanie odpuścić?

I dlaczego tylko tyle? 😉

Ostatnie pytanie jest oczywiście postawione z wielkim przymrużeniem oka. Liczy się bowiem każdy, nawet najmniejszy krok. Już sam fakt, że zauważymy w sobie cechy perfekcjonizmu, może być ogromnym przełomem i otworzy furtkę do zmian. Nie ma co się jednak za bardzo zapędzać, bowiem nie warto być w przełamywaniu perfekcjonizmu… perfekcyjnym! Daj sobie przestrzeń na zmiany. Najmniejsze kroki mogą bowiem zaprowadzić nas na największą nawet górę. A że ta wędrówka będzie pełna potknięć? No cóż, to tylko oznacza, że idziemy do przodu!

 

 

Małgorzata Jacobi – psycholog i psychoterapeutka z Centrum Probalans w Warszawie. Prowadzi zarówno terapię indywidualną, jak i terapię par. Wspiera także osoby zmagające się z niepłodnością. Pracuje w nurcie integratywnym, korzystając z różnych metod i szkół psychoterapeutycznych.

 

 

 

 

Zobacz też:

Karanie siebie – czy naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból? [PODCAST]

Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Startuje X Kongres Kobiet! A na nim dyskusje m.in. o zdrowiu reprodukcyjnym, in vitro i poronieniu

Plakat X Kongresu Kobiet; na nim: grafika z tłumem kobiet i hasło: Wszystkich praw! Całego życia! /Ilustracja do tekstu: Startuje X Kongres Kobiet! A na nim dyskusje o zdrowiu, in vitro i poronieniu
mat. prasowe

Liczne centra tematyczne, sesje plenarne, debata samorządowa, a także warsztaty i atrakcje artystyczne – to tylko część bogatego programu X Kongresu Kobiet, który odbędzie się w najbliższy weekend (16-17 czerwca 2018 r.) w Łodzi. Tegoroczna edycja wydarzenia będzie szczególna – pokrywa się bowiem z setną rocznicą uzyskania praw wyborczych kobiet w Polsce.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kongres Kobiet to coroczne, ogólnokrajowe wydarzenie, które uwzględnia szereg paneli dyskusyjnych, warsztatów i debat. Celem tych spotkań jest podnoszenie świadomości społecznej, wymiana informacji o aktywności i problemach kobiet w Polsce, wzajemna pomoc, budowanie więzi, formułowanie postulatów oraz stwarzanie mechanizmów służących ich realizacji.

CZYTAJ TEŻ: Jak media „zwodzą” kobiety szansami na płodność. Też tak czujesz?

Kongres Kobiet: spotkania i dyskusje ponad podziałami

Każdego roku na Kongres Kobiet przyjeżdża prawie 10 tys. kobiet z całej Polski. Uczestniczą w nim m.in. przedstawicielki świata biznesu, polityki, mediów, nauki, sztuki, związków zawodowych i związków pracodawców oraz osoby indywidualne i organizacje pozarządowe.

W tym roku wśród gościń pojawią się m.in. prof. Magdalena Środa, prof. Małgorzata Fuszara, prof. Monika Płatek, a także Agnieszka Holland, Joanna Szczepkowska, Dorota Stalińska, Olga Tokarczuk, Sylwia Chutnik, Danuta Huebner i Joanna Scheuring-Wielgus.

Chcemy całego życia – w tym prawa do in vitro

Tegoroczna edycja Kongresu Kobiet, który przebiega pod hasłem: „Wszystkich praw! Całego życia”,  uwzględni kilkanaście centrów tematycznych, w których podniesione zostaną m.in. kwestie dotyczące zdrowia, również reprodukcyjnego (w tym dostępu do in vitro), edukacji, przedsiębiorczości, programu „500+”, kultury, polityki międzynarodowej i niepełnosprawności.

Nie zabraknie miejsca na rozmowy o wydarzeniach dotyczących praw i godności współczesnych kobiet (takich jak czarny protest, nowe ruchy kobiece, walka o prawa do uczestnictwa w życiu publicznym i prawa reprodukcyjne). Dodatkowo uczestniczki kongresu będą miały niecodzienną okazję, by obejrzeć na żywo odcinek kultowej już produkcji „Przy kawie o sprawie”.

„Będziemy debatować, rozmawiać, wymieniać doświadczeniami i… się wzmacniać. Bo kongresowe dni to niesamowita moc i energia” – czytamy na stronie wydarzenia.

Wierzymy, że ta moc i energia udzielą się również nam i naszym Czytelniczkom – jako redakcja portalu i magazynu „Chcemy Być Rodzicami” pojawimy się bowiem na panelu poświęconym prawu do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Dla prowadzących dyskusję poświęconą faktom i mitom o in vitro szykujemy pewną niespodziankę. Śledźcie naszą relację z tego wyjątkowego wydarzenia, aby dowiedzieć się więcej!

Więcej informacji na temat X ogólnopolskiego Kongresu Kobiet, w tym pełny program, można znaleźć na stronie www.kongreskobiet.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Prawniczka: dyskusja o in vitro opiera się na rozbudzaniu strachu

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.