Przejdź do treści

Szafran na melancholię?

190.jpg

Szafran jest najdroższą i najszlachetniejszą przyprawą na świecie, jego cena przewyższa cenę złota. Jest on ręcznie pozyskiwany z krokusa uprawnego (Crocus sativus), co jest procesem pracochłonnym i wymagającym cierpliwości. Ostatnio przeprowadzone badania potwierdzają dobroczynny wpływ szafranu na nasz nastrój.

Pierwsze wzmianki o działaniu szafranu znajdujemy już w starożytnym Egipcie, gdzie był wykorzystywany jako lek do oczu, afrodyzjak, antidotum na trucizny, środek na odrę, czerwonkę i melancholię. Obecne badania kliniczne potwierdzają działanie przeciwdepresyjne szafranu, jako preparatu o wysokiej skuteczności i znikomej ilości działań niepożądanych. Powoduje on zwiększenie ilości neuroprzekaźników: dopaminy i serotoniny, nazywanych „hormonami szczęścia”. W wyniku tego procesu, zostaje aktywowany układ nagrody, odpowiedzialny za poczucie szczęścia i euforię, co łagodzi stany obniżonego nastroju i złego samopoczucia. Pierwsze efekty można zauważyć już po tygodniu stosowania.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ponadto szafran, oprócz działania przeciwdepresyjnego, łagodzi objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego, dlatego polecany jest szczególnie kobietom.

Jednak szafran może wykazywać skutki uboczne i nie w każdej sytuacji jest zalecany. Szczególnie kobiety w ciąży powinny zachować ostrożność i nie spożywać tej drogocennej przyprawy bez konsultacji z lekarzem. Również nie poleca się przyjmowania szafranu przez dzieci, ponieważ brak jest informacji o dawkowaniu u najmłodszych.

O środkach zawierających szafran warto pamiętać szczególnie zimą, gdy częściej dopada nas przeziębienie, chandra i kłopoty z koncentracją, co często jest spowodowane niedostateczną ilością słońca.

 

Katarzyna Wielgus

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Od testu, do testu. Od in vitro, do in vitro. Jak nie oszaleć w trakcie starań

Dieta a starania o dziecko (4)

Pragniemy mieć dzieci. To normalne, naturalne i oczywiste… Z instynktem wygrać trudno. Przychodzi taki moment w życiu, kiedy jesteśmy gotowi na zwolnienie tempa, nie cieszą nas kolejne fantastyczne wakacje, sukcesy zawodowe. Chcemy czegoś innego – chcemy być rodzicami!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rozpoczynamy starania, mija miesiąc za miesiącem, a efektów brak… I wtedy często pojawiają się przerażenie, rozczarowanie, frustracja i ciągłe poczucie winy. Przychodzi taki moment, że nie potrafimy już o niczym innym myśleć. Wszystko kręci się wokół niepłodności, kolejnych badań. Żyjemy od testu do testu, od in vitro do in vitro.

Pomóż sobie

Masz wrażenie, że to artykuł o tobie? Wiele z nas ma podobne odczucia, targają nami te same emocje. Jak nad nimi zapanować?

Z moich obserwacji naszych pacjentek wynika, że panie można podzielić na dwie grupy: takie, które do wszystkiego podchodzą na luzie i z dystansem – tworzą sobie jakiś plan i podążają zgodnie z nim. I takie, które szalenie emocjonalnie podchodzą do tematu. Im dalej w las, tym gorzej znoszą czas starań o dziecko. One równolegle do terapii medycznej powinny korzystać z pomocy psychologa, coacha, akupunkturzysty – podkreśla Marta van der Toolen, współwłaścicielka Fertimedica Centrum Płodności. Nie bez powodu to właśnie ona jest dla mnie ekspertem. Była po tej samej stronie barykady, zmagała się, jak wiele z nas, z niepłodnością i emocjami, które jej towarzyszą.

Do psychologa… to tak łatwo powiedzieć

Do rzadkości wciąż należy korzystanie z pomocy psychologa. Dlaczego tak bardzo unikamy pomocy specjalisty?

– Często sama myśl o pójściu do psychologa wywołuje wstyd i reakcję typu – „przecież ja nie jestem wariatką”. W naszej klinice, psycholog Tatiana Ostaszewska-Mosak prowadzi warsztaty dla grup – „Wyluzowanie na żądanie”. To niesamowity program – cykl 6 spotkań po 90 minut – opowiada Marta van der Toolen. – Zazwyczaj uczestniczki po zakończeniu warsztatów umawiają się na 2-3 kolejne spotkania, by jeszcze coś przerobić, omówić. Potem tworzą się grupy wsparcia – panie spotykają się regularnie przy kawie. Skutkiem działań Tatiany są niespodziewane ciąże. Panie przygotowują się do inseminacji, kolejnego in vitro i nagle coś się odblokowuje. Taka sytuacja nie należy do rzadkości. Z naszych badań przeprowadzonych po wielu warsztatach wynika, że aż 80 proc. uczestniczek zobaczyło na teście ciążowym dwie kreseczki – dodaje.

Jak sobie poradzić w tych trudnych chwilach? Oto rady naszego eksperta:

 

  1. Starasz się bez powodzenia o dziecko? Udaj się jak najszybciej do lekarza, ale koniecznie takiego, który zajmuje się leczeniem niepłodności. Często popełniamy pewien błąd – latami leczymy się u naszego ginekologa, bo jest dobry, bo jest sprawdzony albo z polecenia.
  1. Zabezpiecz swoją psyche. Skorzystaj z pomocy psychologa. Jeśli masz złe doświadczenia w tym zakresie, uważasz, że nie otrzymałaś pomocy, jakiej potrzebujesz, znajdź innego lub poszukaj alternatywy. Wielu kobietom pomaga akupunktura. Ja jestem najlepszym przykładem, jakie cuda może zdziałać.
  1. Znajdź sobie wentyl bezpieczeństwa – kogoś, kto cię wysłucha. Być może po wyrzuceniu tego, co tak boli, poczujesz ulgę. Może masz koleżankę z podobnymi doświadczeniami? Zaufaj jej, jest ogromna szansa, że ci pomoże.
  1. Nie czekaj, nie uciekaj od problemu, działaj, bo czas nie jest twoim przyjacielem.
  1. Nie daj się zwariować – dbaj o swoją relację z partnerem – jemu także jest ciężko.
  1. Uprawiaj sport – wysiłek fizyczny dodaje energii i pomaga pozbyć się toksyn.
  1. Stwórz plan B – poukładaj sobie w głowie, co zrobisz, jeśli się nie uda, zastanów się kiedy pora odpuścić.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Macie problemy z zajściem w ciążę? Skorzystajcie z bezpłatnej diagnostyki!

Fot. fotolia
Fot. fotolia – Para - niepłodność

FertiMedica zaprasza osoby starające się o dziecko na dni otwarte. A w nich: diagnostyka niepłodności, dieta płodności i warsztat psychologiczny dotyczący blokady psychicznej podczas starań o dziecko.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Przygotowaliśmy szeroką ofertę  bezpłatnych wykładów i indywidualnych spotkań ze specjalistami – zapowiadają organizatorzy.

 

Program FertiMedica – dzień otwarty; Warszawa; sobota, 23 września 2017

Wykłady:

  • 12.30 – 13.45 „Diagnostyka niepłodności – kiedy, co i jak badać. Metody leczenia” – dr n. med. Monika Szymańska, specjalista ginekologii i położnictwa, specjalista endokrynolog

 

  • 14.10 „Blokada psychologiczna – prawda i mity” – Tatiana Ostaszewska-Mosak, psycholog

 

  • 14.15 – 14.45 ” Linia Pomocy Pacjent dla Pacjenta” – Marta Górna, przewodnicząca Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” oraz wolontariusze

 

  • 14.45 „Zmiana na dobre – płodność, zdrowie, energia z talerza” – Anita Fincham, psychodietetyk

 

Bezpłatne indywidualne spotkania ze specjalistami* – przyjdź, porozmawiaj, zadaj pytania, które Cię nurtują.

  • specjalista ginekolog-położnik, dr n. med. Ewa Goncikowska, specjalista ginekolog-położnik
  • dr Marcin Radko, androlog, konsultant urologii – interpretacja wyników badania nasienia
  • Tatiana Ostaszewska-Moska, psycholog
  • Dorota Kaczmarek, embriolog
  • Anita Fincham, dietetyk

*spotkania ze specjalistami organizowane są w formie 15-minutowych rozmów; nie stanowią konsultacji lekarskich

Klinika prosi o wcześniejszą rejestrację chęci uczestnictwa w wykładach oraz spotkań ze specjalistami. Liczba miejsc ograniczona. Rejestracja na recepcji przychodni pod numerem tel. 22 379 79 87.

Informacje dostępne tutaj: FertiMedica

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Najczęstsze objawy owulacji. O niektórych mogłaś nie wiedzieć

Fot. fotolia
Fot. fotolia – Kalendarz owulacja

Zajście w ciążę jest ściśle powiązane z owulacją. Dlatego, jeżeli starasz się o dziecko, niezwykle ważne jest zapoznanie się z najważniejszymi faktami na temat jajeczkowania. Poznaj objawy owulacji.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Owulacja jest jednym z elementów cyklu miesiączkowego. W tym czasie dochodzi do pęknięcia pęcherzyka Graafa, uwalniania jest komórka jajowa, następuje też wydzielenie hormonu hamującego następną owulację. U kobiet owulacja występuje średnio co 28 dni i około 13 a 15 dniem przed wystąpieniem krwawienia. To właśnie wtedy komórka jajowa gotowa jest do zapłodnienia.

Owulacja u każdej kobiety może przebiegać inaczej. Możliwe, że u niektórych będzie niezauważalna. Ponadto, czas owulacji u każdej kobiety będzie inny. U niektórych jajeczkowanie będzie następować bardzo regularnie, u innych natomiast w każdy miesiącu przypadać będzie na inny dzień.

Objawy owulacji – zmiana śluzu szyjkowego

Jest on produkowany przez gruczoły szyjki macicy. Śluz przypominający konsystencją kurze białko jest oznaką tego, że zbliża się owulacja. Wydzielina jest wtedy gładka, śliska i rozciągliwa. Warto jednak jeszcze raz zaznaczyć, że u każdej kobiety może to wyglądać inaczej. Do owulacji dochodzi zazwyczaj w dniu, w którym śluzu jest najwięcej.

Objawy owulacji – zmiana temperatury ciała

W większości przypadków przed wystąpieniem jajeczkowania temperatura ciała utrzymuje się na stałym poziomie. Im bliżej owulacji, nieznacznie się podwyższa. Pomiar najlepiej prowadzić codziennie rano po przebudzeniu. Czas pomiaru musi być zawsze taki sam, a wyniki warto notować. Z tak uzyskanego wykresu będziemy mogły się dowiedzieć, w jakiej fazie cyklu się znajdujemy. Niższe temperatury występują tuż po miesiączce.

Objawy owulacji – zmiana ułożenia szyjki macicy

Na klika dni przed wystąpieniem owulacji, szyjka macicy jest usytuowana wyżej, jest też miększa niż zazwyczaj, bardziej otwarta i mokra. Po zakończeniu dni płodnych szyjka będzie się znajdować niżej, będzie też twardsza. Takie badanie można wykonać umieszczając palce głęboko wewnątrz pochwy.

Objawy owulacji – ochota na seks

Niektóre kobiety podczas dni płodnych zauważają u siebie zwiększony popęd seksualny. Wtedy jest najlepszy okres na zajście w ciążę, co nasz organizm sprytnie wykorzystuje.

Objawy owulacji – wrażliwe piersi

Zdarza się, że w trakcie owulacji twoje piersi będą bardziej wrażliwe niż w innych fazach cyklu. Odpowiedzialny za to jest progesteron, którego poziom wzrasta wraz z pojawieniem się dni płodnych.

Objawy owulacji – wzdęcia

Innym objawem jajeczkowania mogą być lekkie wzdęcia. Może to być spowodowane zatrzymaniem wody w organizmie i podwyższeniu poziomu estrogenu.

Objawy owulacji – problemy z cerą

Część kobiet podczas dni płodnych może mieć problem z wypryskami. Wynika to z wahań hormonalnych w okresie owulacji.

Zobacz także:

6 rzeczy, które trzeba wiedzieć o owulacji

6 kroków do poczęcia dziecka

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: parentinghealthybabies.com, thebump.com, americanpregnancy.org

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

7 ciąż i 2 dzieci. Moja walka o zajście w ciążę przy APS – poznaj historię Agnieszki.

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Przeciwciała kardiolipinowe utrudniały mi zajście w ciążę. Jak najlepiej opisać moje starania – raczej walkę – o dziecko? W ciąży byłam 7 razy a mam 2 dzieci. Na widok tabletek odrzuca mnie do dziś a brzuch miałam podziurawiony od zastrzyków jak poduszka do igieł.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy napisaliśmy tekst o 12 badań, które musisz zrobić zanim zajdziesz w ciążę, pani Agnieszka napisała komentarz do wszystkich staraczek: pamiętajcie o badaniu przeciwciał kardiolipinowych. Dlaczego jej apel jest tak ważny? – Poznajcie historię Agnieszki.

Nic nie zapowiadało, problemów, by spełnić marzenie o dziecku

Padła decyzja. Tak jesteśmy gotowi na dziecko. Choć myślę o sobie, że zawsze byłam, bo mam sporo rodzeństwa i często na moich barkach zostawała opieka nad nimi. Narzeczony również tego chciał, pomimo, że oboje byliśmy wówczas bardzo młodzi. Więc działaliśmy, ale ciąża się nie pojawiała…

Długie starania przyniosły oczekiwaną nowinę

Pod opieką ginekologa byłam od ukończenia 12 lat. Zawsze imały się mnie jakieś infekcje, torbiele. Zaczęłam się martwić, że coś nie gra.
Aż któregoś dnia się obudziłam i wiedziałam, że się udało! Po prostu to czułam. Test potwierdził moje przypuszczenia. Na ciążę czekałam niecały rok.  Czułam się średnio, ale myślałam, że to typowe dolegliwości ciążowe. Z drugiej strony denerwowałam się, że o wszystkie badania muszę prosić lekarza, nawet o USG. Lekarz zapewniał, że wszystko w porządku, więc mu wierzyłam.
W 33 tygodniu  ciąży obudziły mnie skurcze. Wiedziałam, że dzieje się coś złego. Pojechałam na izbę przyjęć, bo wiedziałam, że mój lekarz machnie ręką. Okazało się, że mam rozwarcie około 3 cm, a skurcze nada się rozkręcają. Leki, zastrzyki na podtrzymanie ciąży i tak 9 dni. Miałam na siebie uważać, więc bardzo o siebie dbałam. Rodzić zaczęłam dopiero w 41 tygodniu. Na porodówce szło szybko i książkowo. Przy przebijaniu wód okazało się, że nie są one prawidłowe. Urodziłam w asyście męża i położnej po 8 godzinach. Syn ważył 3700g i miał 56 cm. Urodził się siny i nie płakał. W ogóle się nie ruszał. Dostał 3/5/8/8 pkt. Długo krzyczałam, że chce, żeby zapłakał. Zabrali go a mąż pobiegł z nimi. Wrócił po 30 min. z dobrą nowiną, że synek oddycha.

Okazało się, że synek jest bardzo słaby, że złapał wszytko co mógł, od zapalenia ropnego, po gronkowca złocistego. Trafił do inkubatora poprzyczepiany kabelkami do aparatury. Lekarze się dziwili, że taki duży, fajny a ma taki słaby organizm.

Nikt wówczas nie dociekał, czy to nie jest moja wina a ja… znowu zaszłam w ciążę

Syn wyleczony z bakterii po 2 tygodniach wrócił ze mną do domu. Po niedotlenieniu okołoporodowym synek wymagał rehabilitacji. Dziś ku zaskoczeniu lekarzy chodzi, mówi, śmieje się i nic po nim nie widać.
W lipcu tego samego roku ponownie zaszłam w ciążę.  Po kilku dniach od wykonania testu dostałam miesiączki, ale innej niż do tej pory. Bardzo obfitej.  Więc na wszelki wypadek zrobiłam IP. Diagnoza: nieprawidłowe krwawienie maciczne. Pomyślałam wtedy, że to wina wadliwego testu. Dopiero dużo lat później dowiedziałam się, że to była ciąża biochemiczna.
Myśl o następnym dziecku pojawiła się po 3 latach. Starania, ale na spokojnie, aż w sierpniu się udało patrzę, znów dwie kreski. Radość nie trwało jednak długo. Po kilku dniach koszmar sprzed lat się powtórzył. Wiedząc że coś jest nie tak znów zrobiłam IP, a tam ta sama diagnoza. Kiedy pokazałam testy ciążowe lekarzowi, stwierdził: „że czasem tak bywa”. Nic mi nie wytłumaczył. Znów ciąża biochemiczna, czyli już 2.

Staraliśmy się dalej, ale bezowocnie.

Czarny scenariusz powracał jak bumerang…

W maju 2015 roku (5 lat od 1 porodu) ponownie zaszłam w ciążę, potwierdzoną dwoma testami ciążowymi z moczu i tym razem również z krwi. Wynik pozytywny. Niestety scenariusz ponownie się powtórzył. Poroniłam pod  koniec 6 tyg. ciąży, zanim dostałam się do innego lekarza. Płakałam 3 dni.
Wróciłam do domu. I nie mogłam uwierzyć. Poszłam do kolejnego lekarza. Opowiedziałam całą historię, poprosiłam o wytłumaczenie. Choć w głowie kołatały mi się myśli… czemu tak, czemu ja??? Gdy usłyszałam: „że tak bywa, że natura i Bóg wiedzą co robią, jestem młoda mam zrobić następne” wyszłam trzaskając drzwiami.
Odczekałam dokładnie 3 miesiące. I się udało.
I znów kilka testów każdy innej firmy, wszystkie pozytywne. Test z krwi. Pozytywny. Poszłam do lekarza, na USG pokazał zarodek, po czasie serce… Cieszyłam się niewyobrażalnie…. Poroniłam w 11 tygodniu ciąży.
Z wypisem wróciłam do lekarza, zapytałam czemu mi nie dał żadnych leków podtrzymujących ciążę (a prosiłam kilka razy), powiedział, że ciąży do 13 tygodnia się nie ratuje, to jest kwestia Boga. I że tak miało być.
Jak zapytałam co teraz, dowiedziałam się, że lekarz nie widzi potrzeby robienia szczegółowych badań i dociekania , dlaczego nie mogę utrzymać ciąży, bo…muszę poronić 3 razy!!1 Z płaczem zapytałam, czy ma serce skazywać mnie 3 raz na to samo. Nic nie powiedział. Już do niego nie wróciłam. Zamknęłam się w sobie.
Szukałam na własna rękę. Polecono mi innego lekarza.  Zaproponował serie badań: morfologia, ob, crp, żelazo, mocz, toksoplazmoza, żółtaczka, cytomegalia i przeciwciała kardiolipinowe.

Jak usłyszałam, że mogę, chciałam zawalczyć o ciążę

Zrobiłam wszystkie zlecone badania. Lekarz żartował, że dużo tego wyszło, ale warto sprawdzić wszystko, żeby wykluczyć…. no właśnie. Wszystkiego nie dało się wykluczyć, bo okazało się, że jeden z wyników zdecydowanie odbiega od normy. Wyszły mi przeciwciała kardiolipinowe na bardzo wysokim poziomie.
Lekarz wytłumaczył mi, że jest to zespół antyfofolipiodwy, gdzie przeciwciała w krwi działają przeciwko własnemu organizmowi. Że powinnam znaleźć reumatologa, który się mną zaopiekuje. Wytłumaczył mi, że jeśli chodzi o ciążę, jest to możliwe, ale leczenie jest trudne i wymagające.
Postanowiłam zawalczyć o dziecko, dlatego zdecydowałam się na leczenie.  Brałam leki i codziennie zastrzyki w brzuch. Po 1 zastrzyku płakałam, bo był bolesny, po 2 też… po 5 już tylko wykrzywiałam z bólu twarz. Potem znów to samo, test ciąża i znowu biochemiczna.

Powiedziałam sobie dość! To było ponad moje siły!

Powiedziałam dość, nie dam rady. Był luty 2016. Byłam zmęczona psychicznie i fizycznie.  Poszłam do nowego ginekologa. Tym razem to była kobieta. Nowa pani doktor była bardzo życzliwa, życiowa osoba, płakała ze mną. Przytuliła mnie oznajmiając; damy radę. Powtórzyła badania, potwierdziła diagnozę.

Przeciwciała kardiolipidowe stały na mojej drodze do ciąży

Przeciwciała kardiolipinowe uszkadzają moje komórki w tym jajowe. Więc przed zajściem w ciążę, znowu to samo leczenie: leki i zastrzyki.
Momentami miałam dość tego bólu i codziennych zastrzyków. Mój brzuch wyglądał jak poduszka do igieł. Jednak szybko sobie przypominałam, po co to robię i wiara wracała. I się udało. Ciąża nie była łatwa. Na izbie przyjęć w szpitalu bardzo dobrze mnie już znali. Ale najważniejszy był efekt: w styczniu 2017 urodziłam przez CC syna w 37 tygodniu : 3900g 56 cm – wielki,  zdrowy, najpiękniejszy na świecie syn.

Jak najlepiej opisać moje zmagania (raczej walkę) o ciążę? W ciąży byłam 7 razy a mam 2 dzieci. To mój ból, krzyk, moja karma i wołanie lekarzy: tak ma być Bóg tak chciał.

POLECAMY:

Strata po stracie – poronienia nawracające

Poronienie – najgorszy dzień mojego życia

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.