Przejdź do treści

Sympozjum Szkoleniowe dotyczące medycyny rozrodu w Polsce

11-13 września w Toruniu, odbędzie się II Sympozjum Szkoleniowe Medycyny Rozrodu i Endokrynologii Ginekologicznej, skierowane do lekarzy ginekologów, endokrynologów oraz specjalistów IVF. Magazyn „Chcemy być Rodzicami” objął patronat medialny nad tym wydarzeniem.

„Ideą Sympozjum Szkoleniowego jest zapewnienie uczestnikom nie tylko możliwości wysłuchania ciekawych, rozwijających wiedzę, wykładów czy wzięcia udziału w interesujących dyskusjach, ale również stworzenie przestrzeni do nawiązania współpracy, być może, nadania nowych kierunków rozwoju medycynie rozrodu.”  – powiedział prof. dr hab. Rafał Kurzawa, Ośrodek Studiów nad Płodnością Człowieka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sympozjum poruszy różnorodne zagadnienia związane z płodnością i niepłodnością człowieka – od tematów związanych z endokrynologią cyklu stymulowanego, poprzez płodność odroczoną czy dawstwo oocytów, po laboratorium IVF i psychologiczne aspekty niepłodności. Uczestnicy otrzymają możliwość wyboru szczególnie interesujących ich zagadnień spośród 32 wykładów realizowanych w ramach 12 sesji. Podczas Wydarzenia wystąpią goście specjalni: Ernesto Bosh (Hiszpania), Klaus Bühler (Niemcy), Paul Devroey (Belgia), Luca Gianaroli (Włochy).

Równolegle do II Sympozjum Szkoleniowego odbędzie się VII Zjazd Towarzystwa Biologii Rozrodu, podczas którego zostaną zaprezentowane najnowsze doniesienia naukowe z dziedziny medycyny rozrodu. Na szczególną uwagę zasługują psychologiczne treningi dla lekarzy, w postaci tzw. grup Balinta. Celem udziału w grupie Balinta jest kształcenie relacji interpersonalnych przez osoby pracujące na co dzień z ludźmi, przede wszystkim lekarzy. Odbywa się ono przez treningi w grupach składających się z 8 do 12 osób. Uczestnicy poznają wiedzę teoretyczną i uczą się praktycznie rozpoznawać ekspresję, percepcję i reakcje emocjonalne, postawy i schematy zachowań w kontaktach z pacjentem oraz znaczenie sygnałów ukrytych w komunikacji niewerbalnej. Nabywa się ponadto umiejętności sterowania swoimi emocjami, głębszego poznania własnych reakcji i motywacji. Treningi zostaną poprowadzone przez trenerów Polskiego Towarzystwa Psychologów Niepłodności, trzeciego dnia Sympozjum tj. 13 września, po godzinie 12.20. Liczba miejsc jest ograniczona.

Organizatorami Wydarzenia są: Ośrodek Studiów nad Płodnością Człowieka, Ogólnopolskie Centrum Badania, Edukacji i Monitorowania Problemów Płodności oraz Towarzystwo Biologii Rozrodu. II Sympozjum Szkoleniowe wspierają merytorycznie Sekcja Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu.

Podczas Wydarzenia odbędą się także: Walne Zgromadzenie Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu oraz Walne Zgromadzenie Towarzystwa Biologii Rozrodu.

Szczegółowe informacje nt. II Sympozjum Szkoleniowego oraz formularz rejestracyjny, są dostępne na stronie: www.medycynarozrodu.pl

Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

urodziła dziecko po przeszczepie macicy
fot. Fotolia

Kobieta, której przeszczepiono macicę, wydała właśnie na świat dziecko.  Jest to pierwszy taki przypadek w Stanach Zjednoczonych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niezwykły poród odbył się w Centrum Medycznym Uniwersytetu Baylor w Dallas. Niezwykły, ponieważ mama chłopczyka miała przeszczepioną macicę. Lekarze określają ten poród jako przełomowe wydarzenie dla medycyny.

Przygotowywaliśmy się do tego od dawna – mówi ginekolog dr Liza Johannesson, ekspertka z Baylor.

Dziecko przyszło na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Chłopczyk jest zdrowy. – Przyjąłem już wiele porodów w swoim życiu, ale ten był wyjątkowy – mówi dr Robert T. Gunby Jr. z Centrum Medycznego w Dallas.

– Kiedy zacząłem karierę lekarską nie mieliśmy nawet USG, a teraz przeszczepiamy macice i przyjmujemy takie porody – dodaje.

– Oprócz przyjścia na świat moich dzieci, to jest najbardziej ekscytujący poród, w jakim uczestniczyłem – mówi z kolei transplantolog dr Gregory J. McKena.

Zobacz także: Urodziła dziecko po przeszczepie macicy, teraz znów jest w ciąży!

Kobieta w USA urodziła dziecko po przeszczepie macicy

Dawczynią macicy jest 36-letnia pielęgniarka Taylor Siler, matka dwójki dzieci. Kobieta i jej mąż nie planowali już powiększenia rodziny i zdecydowali, że pomogą innej kobiecie pragnącej zostać mamą. – W mojej rodzinie są osoby, które walczyły o ciążę, to nie jest w porządku – podkreśla Siler. Biorczyni macicy pragnęła pozostać anonimowa.

W Baylor pacjentki są w wieku od 20 do 35 lat, natomiast wiek dawczyni powinien się wahać od 30 do 60 lat. Wyjęcie narządu z ciała dawczyni zajmuje zazwyczaj ok. 5 godzin, następnie pięć trwa przeszczepienie macicy do ciała pacjentki.

– Sam przeszczep macicy od żywej dawczyni jest wyjątkowo trudną operacją chirurgiczną wymagającą niezwykle doświadczonego zespołu ginekologów, transplantologów oraz wspierających ich anestezjologów, patologów, położników oraz pielęgniarek i położnych. Kluczowym etapem jest połączenie naczyń krwionośnych z pobranego narządu z naczyniami krwionośnymi biorczyni- to właśnie na tym etapie najczęściej dochodzi do powikłań skutkujących koniecznością usunięcia przeszczepionej macicy – tłumaczy dr Karina Sasin, lekarka, naukowczyni i aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych.

Zobacz wywiad z dr Lizą Johannesson

Sukces okupiony wieloma nieudanymi próbami

W Baylor zaplanowano w sumie 10 przeszczepów macicy. Do tej pory przeprowadzono osiem operacji, niestety trzy z nich się nie powiodły. W rozmowie z magazynem „Time” klinika potwierdziła, że kolejna kobieta po przeszczepie jest w ciąży.

– Sukces amerykańskiego zespołu kierowanego przez dr. Lizę Johannesson został okupiony wieloma nieudanymi próbami. Szczegółowe dane nie zostały jeszcze opublikowane, jednak nieoficjalnie wiemy, że u nawet połowy z 10 pacjentek poddanych przeszczepowi nastąpiła konieczność usunięcia przeszczepionego narządu właśnie z powodu wspomnianych zaburzeń ukrwienia. Narodziny zdrowego chłopca są jednak niebagatelnym sukcesem, a jeżeli ciąża u kolejnej pacjentki również zakończy się sukcesem potwierdzi to, że zespół z Teksasu osiągnął biegłość w przeszczepach macicy i może w pełni konkurować ze Szwedami – dodaje dr Karina Sasin.

Udane przeszczepy macicy przeprowadzono już w Szwecji. Lekarze z Uniwersytetu w Goteborgu pracują nad tym od kilkunastu lat, a dzięki ich pracy urodziło się już kilkoro dzieci.

Zobacz także: Co nowego w przeszczepach macicy?

Co mówią lekarze na temat tego niezwykłego porodu?

O opinię na temat porodu po udanym przeszczepie macicy zapytaliśmy dr Karinę Sasin oraz amerykańską naukowczynię, badaczkę MRKH i założycielkę fundacji Beautiful You – Amy Lossie.

Jestem zachwycona pracą całego zespołu. To świetna wiadomość,  po raz pierwszy procedura została (skutecznie – red.) powtórzona. W naukowym ujęciu kolejna udana próba ma kluczowe znaczenie dla zrównoważonego rozwoju przeszczepów macicy na całym świecie – mówi o narodzinach chłopca Amy Lossie.

Nasuwa się pytanie, czy przeszczep macicy może okazać się szansą na posiadanie potomstwa dla kobiet z MRKH, czy też ze względu na bardzo duże koszty leczenia pozostanie jedynie eksperymentalną metodą leczenia.  – To trudne pytanie. W USA in vitro z pomocą surogatki jest legalne. Kobiety z zespołem MRKH, które zdecydują się na in vitro i surogację nie będą w stanie nosić pod sercem swojego dziecka i doświadczyć porodu. Jednak jest to bezpieczny sposób na posiadanie biologicznego potomstwa.

Amy Lossie uważa, że przeszczepy macicy przestaną być jedynie eksperymentalną metodą leczenia. Ekspertka zwróciła jednak uwagę na wysokie koszty leczenia, które nie są refundowane przez państwo.

– W USA większość ubezpieczeń zdrowotnych zapewnia pracodawca. Istnieje tylko kilka firm (np. Apple, Google itp.), które pokrywają koszty leczenia niepłodności. Większość ubezpieczeń dostępnych w USA nie obejmuje takich usług – dodaje. – W Baylor poszukuje się sposobów na refundację procedury, która waha się w granicach 350 tys. do 500 tys. dolarów (nie wliczając badań klinicznych).

– Jestem optymistką. Uważam, że przeszczepy będą szerzej dostępne. Obawiam się jednak powstania pewnego rodzaju medycznej dysproporcji, w której procedura będzie możliwa wtedy, gdy masz odpowiednie fundusze – zaznacza ekspertka.

„Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu”

 Głos w sprawie przełomowego wydarzenia zajęła dr Karina Sasin.
Do niedawna jedyną postacią niepłodności, której nie potrafiliśmy leczyć był brak macicy. Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu: narodziny pierwszego dziecka z przeszczepionej macicy. Dokonał tego zespół prof. Matsa Brannstroma z Sahlgrenska Academy/Sahlgrenska University Hospital w Goteborgu. Do dnia dzisiejszego jego zespół przyczynił się do przyjścia na świat ośmiorga dzieci u kobiet, które uprzednio uznawano za bezpłodne. Podobne badania kliniczne prowadzone są w wielu krajach na całym świecie, a liczbę dokonanych przeszczepów szacuje się na około 50. Sukcesem, czyli narodzinami zdrowego dziecka pochwalić mogą się tylko zespoły ze Szwecji i USA, choć w Brazylii i Czechach udało się osiągnąć ciąże kliniczne – mówi dr Karina Sasin.
– Reasumując, każde kolejne narodziny po przeszczepie macicy są wydarzeniem wyjątkowym dla pacjentki, jej rodziny, oraz dla wszystkich pacjentek z zespołem MRKH, gdyż przybliża nas do wprowadzenia przeszczepu macicy jako standardowej metody leczenia. Na razie nie w Polsce, ale u najbliższych sąsiadów (Czechy, Niemcy, Szwecja) już tak – dodaje.

Zespół MRKH

Większość kobiet, które kwalifikują się do przeszczepu macicy cierpi na zespół Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera, czyli w skrócie MRKH. Jest to zespół wad rozwojowych, obejmujący wrodzony brak lub znacznego stopnia niedorozwój macicy i pochwy.

Wada ta dotyka jedną na cztery do pięciu tysięcy kobiet, nie jest to więc niezwykle rzadkie schorzenie. Wykrywa się je zazwyczaj dopiero w wieku nastoletnim, gdy dziewczynka nie dostaje miesiączki.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Time

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Błona dziewicza” znika z norweskiego słownika

"Błona dziewicza" wykreślona ze słownika w Norwegii
fot. Pixabay

Sformułowanie „błona dziewicza” zostało wykreślone z Wielkiego Leksykonu Norweskiego. Jakim słowem je zastąpiono i dlaczego?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Norweskie słowo „jomfruhinnen” czyli błona dziewicza zostało zastąpione wyrażeniem „skjedekrans”, które można przetłumaczyć jako „wieniec pochwy” lub „fałdkę pochwową”. Do zmiany nazewnictwa doszło po dyskusji na temat tego, czy lekarze mają prawo sprawdzać dziewictwo na życzenie rodziców nastolatek.

Zobacz także: Utrata dziewictwa zapisana w genach

„Błona dziewicza” wykreślona ze słownika w Norwegii

Norweskie Ministerstwo Zdrowia wystosowało oficjalny komunikat, w którym poinformowało, że na podstawie badania błony dziewiczej ginekolodzy nie są w stanie ocenić, czy pacjentka rozpoczęła współżycie.

Do przerwania błony może bowiem dojść na skutek chorób, masturbacji, czy aktywności fizycznej. Ze względu na jej różnorodny kształt, może być też wyczuwalna u kobiet, które wielokrotnie odbyły stosunek seksualny. Zdarza się, że u niektórych pań występuje wrodzony brak błony dziewiczej.

Poza tym, jak zaznaczają eksperci, błona dziewicza tak naprawdę wcale nie jest błoną i powinno się ją raczej nazywać fałdką. Ministerstwo uznało zatem nazwę błona dziewicza za wprowadzającą w błąd.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Focus, O2, Rynek Zdrowia

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Karolina Szostak opowiada o walce z Hashimoto

Karolina Szostak o Hashimoto
Prezenterce udało się schudnąć aż 30 kg / fot. Instagram - @karolinaszostak

Znana prezenterka Karolina Szostak przez długi czas walczyła o idealną sylwetkę. Okazało się, że jej problemy z wagą spowodowane były poważną chorobą. Zdradziła, jak udało jej się schudnąć przy Hashimoto.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karolina Szostak w wywiadzie dla WP Kobieta opowiedziała o swoich doświadczeniach z chorobą Hashimoto. Jak zdradziła, zapalenie tarczycy zostało u niej zdiagnozowane dosyć późno. Na początku prezenterka leczyła się na niedoczynność tarczycy.

Zobacz także: Kinga Rusin o zmaganiach z chorobą Hashimoto

Karolina Szostak o Hashimoto

Sam proces leczenia również nie był łatwy, przyznaje Szostak. Leki, które zażywała, pozwoliły jej schudnąć, jednak źle się po nich czuła. Z kolei zmniejszenie dawki poskutkowało przybraniem na wadze. Z pewnością nieobojętny dla zdrowia gwiazdy był również nieregularny tryb życia, jedzenie o niestałych porach i pomijanie posiłków.

Regularna praca i systematyczność pozwoliły dziennikarce zrzucić zbędne kilogramy.

Przy niedoczynności metabolizm wynosi w zasadzie zero, więc ruch jest jak najbardziej wskazany – doradza.

Jak mówi, w jej przypadku sprawdził się stały, lekki wysiłek fizyczny, nastawiony bardziej na podtrzymanie kondycji fizycznej. Dodatkowo prezenterka zrezygnowała z nabiału i pszenicy.

Karolina korzystała również z popularnej diety proponowanej przez dr Dąbrowską. Jest to dieta oczyszczająca. W efekcie dzięki lekom, ćwiczeniom i zdrowym posiłkom gwieździe udało się w krótkim czasie zrzucić aż 30 kg.

Zobacz także: Co jeść przy chorobie Hashimoto?

Kilka słów o chorobie Hashimoto

Hashimoto, czyli przewlekłe zapalenie tarczycy, to choroba, która dotyka przeważnie kobiety. Jest to najczęstsza na świecie choroba autoimmunologiczna, cierpi na nią od 13,4 proc. do 38 proc. ludzi, a odsetek ten rośnie z każdą dekadą.

System immunologiczny chorego rozpoznaje tarczycę jako wroga i zaczyna ją atakować. Jeżeli będzie ją atakował wystarczająco długo, tarczyca ulegnie zniszczeniu i nie będzie już mogła wyprodukować wystarczającej ilości hormonów.

Do najczęstszych objawów zaburzeń czynności tarczycy należy zmęczenie i ospałość, wypadanie włosów, brak tolerancji na zimno, problemy z wagą, depresja, problemy z koncentracją, trądzik, refluks, bóle stawów, ból żołądka, rozdrażnienie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Małżeństwo z Danii kupiło w Polsce noworodka. Sąd wymierzył karę

para z Danii kupiła noworodka w Polsce
fot. Pixabay

Para z Danii trzy lata temu kupiła noworodka w Polsce. Oskarżeni przyznali się przed sądem do popełnienia przestępstwa.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Duńska para przez wiele lat bezowocnie starała się o dziecko. Rozważali również adopcję, jednak po pewnym czasie stwierdzili, że łatwiej będzie…. dziecko kupić. Zamieścili zatem w internecie ogłoszenie, przez które poszukiwali ciężarnej kobiety w trudnej sytuacji finansowej.

Zobacz także: Dwumiesięczny chłopiec znaleziony we wrocławskim oknie życia

Para z Danii kupiła noworodka w Polsce – ile zapłacili?

Chętną znaleźli w Polsce. Początkowo małżeństwo za „adopcję” dziecka miało zapłacić Polce 130 tys. koron (10 tys. euro). Ostatecznie matka chłopczyka zgodziła się na sumę 7,300 koron, czyli 750 euro.

Po narodzinach dziecka duńskie małżeństwo zjawiło się w Polsce. Następnie już z niemowlakiem para udała się do swojej rodziny w Holandii, gdzie wyrobiła dla chłopca akt urodzenia.

Chłopiec ma dziś trzy lata i wciąż przebywa z małżeństwem. Stan dziecka jest bardzo dobry – stwierdził psycholog.

Zobacz także: Oszustwo metodą na „ciążę z in vitro”. Ukradła 10 tysięcy złotych

21 dni więzienia w zawieszeniu

Duńska prokuratura chciała ukarać parę za złamanie przepisów adopcyjnych, jednak ostateczne postawiono im zarzut podania nieprawdziwych informacji na temat dziecka.

Małżeństwo zostało skazane na 21 dni więzienia w zawieszeniu i prace społeczne. Wyrok zapadł w środę w Sonderborg (Dania).

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: norwaytoday.info, wiadomości.wp.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.