Przejdź do treści

Surogacja a niepłodność

Surogacja

Jest takie powiedzenie, że desperackie czasy wymagają desperackich kroków. Poczucie, że czasy są desperackie może się brać z ograniczeń prawnych, nie uwzględniających sytuacji niektórych osób. Może też wiązać się z osobistym doświadczeniem, kiedy uświadamiamy sobie, że to, co dla innych jest dla innych jest kwestią decyzji, dla nas jest w ogóle niemożliwe do osiągnięcia.

Można sobie wyobrazić desperację, jaką odczuwają kobiety, pod każdym względem normalne, zwykłe i typowe, które jednak nie mogą mieć biologicznych dzieci, ponieważ na przykład urodziły się lub straciły pod wpływem choroby macicę. Rozpacz mogą przeżywać ich partnerzy, cierpią też ich matki, które nie wyposażyły swoich córek w atrybut kobiecości.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inne kobiety przedwcześnie przechodzą menopauzę, albo podchodzą do kolejnego in vitro, które za każdym razem kończy się stratą. Z różnych przyczyn, znanych i ciągle nieodkrytych, niektóre kobiety nie mogą zajść lub utrzymać ciąży, choć bardzo tego pragną. Stąd już bardzo blisko do rozpaczy i desperacji. Wtedy też rodzą się pomysły, które w innych okolicznościach wydają się niemożliwe do realizacji, budzą wątpliwości, wydają się nawet nieetyczne. Albo są na granicy prawa.

Surogacja nadal budzi emocje

Taką właśnie kwestia, niejasną prawnie w Polsce i niejednoznaczną na świecie, jest surogacja. Adopcja jest zjawiskiem znanym od kiedy sięgamy zbiorową pamięcią; jednym ludziom rodziły się dzieci, na które nie byli gotowi z rożnych względów, inni nie mogli ich mieć, elementy układanki do siebie pasowały. Ale też to długie doświadczenie pokazuje, że nie każdy i nie zawsze może zostać rodzicem adopcyjnym, a nawet jeśliby chciał, procedury są tak złożone i długotrwałe, że stają się zbyt traumatyczne, żeby je przejść. Wtedy właśnie może pojawić się pomysł, żeby skorzystać z pomocy surogatki.

Na świecie możliwość sięgnięcia po ten rodzaj macierzyństwa zastępczego jest traktowana bardzo różnie. W wielu krajach jest to kwestia regulowana prawnie i legalna. W innych taka forma radzenia sobie z niepłodnością jest całkowicie zakazana.

W Polsce sytuacja prawna surogacji jest co najmniej niejasna; a ponieważ temat ten budzi silne kontrowersje w społeczeństwie, potencjalni rodzice szukają surogatek przede wszystkim za granicą.

Surogacja, niepłodność, pustka

O surogacji można myśleć jak o szkle powiększającym, ujawniającym różne aspekty niepłodności. Nietrudno sobie wyobrazić desperację i lęk spadające na osoby, które dowiadują się, że nie mogą zostać biologicznymi rodzicami. Potężny kryzys, którego doświadczają jest trudny do pomieszczenia w sobie, mobilizuje więc do działania. Trudno poradzić sobie z poczuciem bezsilności, odmienności i niesprawiedliwości. Uczymy się też w przebiegu życia, że z cierpieniem najlepiej radzić sobie szybko i zdecydowanie.

Ale też można sobie wyobrazić, że jeśli ktoś czuje, że jego jedyną szansą na rodzicielstwo jest surogacja, to jego cierpienie jest ponad miarę wytrzymałości. Być może jego leczenie trwało zbyt długo i wiązało się ze zbyt licznymi i nieprzepracowanymi stratami? Surogacja jest też jedną z niewielu dostępnych szans na rodzicielstwo dla osób homoseksualnych.

Ostatecznie niepłodność wiąże się z poczuciem pustki – po dziecku, którego nie ma, po brakującej części ciała, partnerze, pełnosprawności. Surogacja pomaga utrzymać obraz siebie jako osoby zdrowej i potentnej.

To, czego nie widać

Niewiele wiemy na temat motywacji matek-surogatek oraz konsekwencjach, jakich doświadczają po oddaniu dziecka. Być może wiąże się to z atmosferą tajemniczości, jaka otacza surogację, być może ze społeczną stygmatyzacją tego zjawiska. Ale można też postawić tezę, że jest to wiedza, którą niekoniecznie chcemy uzyskać.

Część kobiet decyduje się na wielokrotne ciąże i przekazywanie dzieci biologicznym rodzicom z pobudek altruistycznych. Często mówią o tym, że dają innym ludziom coś najcenniejszego, że dzielą się tym, co mają. Ale też wiemy, że w biedniejszych krajach, w których surogacja jest lub do niedawna była dostępna bez ograniczeń również dla obcokrajowców, istniały kliniki i agencje „zatrudniające” kobiety wynajmujące swoje ciało.
Nierzadko zdarza się, że osoby doświadczające niepłodności mają poczucie, że choruje czy też jakoś niepełnosprawne jest ciało. Niepłodność traktowana jest w izolacji od innych trudności emocjonalnych. Jakby dało się podzielić ciało i głowę. W surogacji płodne ma być ciało. Pomiędzy dzieckiem a matką nie powinno być więzi, ponieważ utrudniałoby to rozstanie się. A poza tym, kto jest matką dziecka?
Ludzie na całym świecie rozważają lub sięgają po pomoc matek zastępczych, jak czasami mówi się o surogatkach, ponieważ rozpaczliwie pragną zostać rodzicami i często nie mają innej możliwości. Nietrudno to pragnienie zrozumieć. Ale też sytuacja ta pokazuje, że unikamy fragmentów rzeczywistości; nie dostrzegamy różnorodnych ograniczeń oraz wynikających stąd strat. „To, że ktoś inny urodzi moje dziecko niestety nie usunie bólu związanego z faktem, że ja nie mogę tego zrobić. Nie usunie też poczucia wstydu i rozczarowania wynikających z faktu, że dla mnie niemożliwym jest to, co dla większości kobiet jest naturalne.”

Macierzyństwo zastępcze pomaga myśleć, że w zasadzie każdy może zostać rodzicem. To jednak nieprawda, nie tylko ze względu na ograniczenia prawno-finansowe. Pomaga utrzymać nieświadome fantazje o wszechmocy i braku ograniczeń, fantazje bliższe dzieciństwu niż dorosłości.

Surogacja może być dla wielu osób szansą na szczęśliwe rodzicielstwo, o ile jednak przepracowane zostaną straty i uświadomione powody i fantazje, jakie mamy wokół rodzicielstwa w ogóle. Wszystko wskazuje na to, że pomiędzy biologiczną matką, o ile nie jest zaburzona a jej nienarodzonym dzieckiem tworzy się więź. Nie wiemy, jakie może mieć konsekwencje dla dziecka czy kobiety, która je rodzi zerwanie tej relacji.
Wydaje się jednak, że również osoby korzystające z surogacji nie dostrzegają własnych zerwanych lub naruszonych relacji z ich wewnętrznymi obiektami, a więc psychicznymi reprezentacjami ważnych dla nich osób, zwykle rodziców czy opiekunów. Że nie doceniają lub obawiają się własnego życia psychicznego.

Coś podobnego dzieje się w niepłodności; leczymy ciało, a emocje widzimy jako zaburzone wtórnie, na skutek dysfunkcji ciała. Trudno wtedy o przestrzeń do myślenia i pomieszczania w sobie tego wszystkiego, co może uruchamiać niepłodność.

Zobacz także:

Surogacja – dlaczego i komu jest potrzebna?

Surogacja po polsku

Kwalifikacje surogatki

E-WERSJA MAGAZYNU CHCEMY BYĆ RODZICAMI DO KUPIENIA TUTAJ!

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak nie tracić nadziei na dziecko?

Czy można nie stracić nadziei? Zapraszamy na bezpłatny warsztat psychologiczny wszystkie pary, którym dotąd mimo starań nie udało się zostać rodzicami.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W niedzielę, 21 stycznia 2018 r. w klinice  InviMed Warszawa odbędzie się bezpłatny warsztat psychologiczny dla par, którym dotąd mimo wielu trudów i starań nie udało się zostać rodzicami.

Psychologiczne warsztaty edukacyjne mają na celu nabycie wiedzy i umiejętności przydatnych w codziennym życiu i radzeniu sobie z wyzwaniami, które niesie ze sobą leczenie niepłodności. Udział w warsztatach może polegać jedynie na słuchaniu prowadzącego i wykonywaniu wraz z partnerem polecanych zadań, nie wymaga dzielenia się swoimi przeżyciami i opowiadania o własnych doświadczeniach. Nie ma nawet potrzeby przedstawiania się podczas zajęć imieniem i nazwiskiem.

W trakcie spotkania chcemy zająć się następującymi zagadnieniami:

  • Niepłodność a przeżywanie straty i niepowodzenia.
  • Jak stwierdzić, czy jesteśmy już gotowi do podjęcia kolejnej próby?
  • Pułapka desperacji, czyli jak nie szkodzić sobie samemu?
  • Na co mamy wpływ, a czego nie da się kontrolować w trakcie leczenia?
  • Co robić, jeśli pojawi się kryzys?

Jak zapisać się na warsztaty?

Warsztaty są przeznaczone dla osób, które chciałyby uporządkować swoje emocje po przebytych niepowodzeniach i czują potrzebę wszechstronnego przygotowania się do kolejnych etapów leczenia. Udział w warsztatach jest bezpłatny.

Aby zapisać się do grupy należy zadzwonić pod numer  500 900 888 lub wysłać maila na adres d-gawlikowska@invimed.pl z dopiskiem „Warsztaty”. Decyduje kolejność zgłoszeń!

Więcej informacji znajdziesz klikając tutaj.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Czym jest rodzicielska miłość?

rodzicielska miłość
fot. Pixabay

To, czego nie brakuje w każdym niemal rodzicielstwie to miłość. Kochamy swoje dzieci bardziej niż możemy to wyrazić słowami, chcemy dla nich jak najlepiej, staramy się, poświęcamy. Jak więc to się dzieje, że tak wielu dorosłych ma poczucie, że nie byli kochani w dzieciństwie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Być może wiąże się to z faktem, że choć miłość do dzieci jest niezaprzeczalna, to równie silne są inne aspekty rodzicielstwa: zmęczenie, frustracja, samotność, zmartwienia. I chyba głównie to dzieci odczuwają i to właśnie widzą. Miłość wówczas nie znika, ale rzeczywiście bardzo trudno ją okazać i poczuć.

Rodzicielska miłość – czego brakuje?

Psycholodzy zauważają, że to, czego brakuje dziś dzieciom, to poczucie, że są dla rodziców źródłem radości. Bo rzeczywiście, gdyby się zastanowić, to jak często czujemy autentyczną przyjemność z przebywania z własnym dzieckiem? A jeśli rodzic nie czuje wiele więcej niż to, że ma dziecko nakarmić, ubrać i zadbać o jego bezpieczeństwo – wszystkie te sprawy są bardzo ważne – to również dziecko tego nie poczuje.

W codzienności, kiedy musimy pogodzić wiele spraw, kiedy trzeba pracować, zarabiać, dbać o dom, bardzo trudno zatrzymać się i pobyć z dzieckiem. A jeszcze trudniej odczuwać przy tym autentyczną przyjemność. Mamy jednak szereg możliwości, żeby nawiązać więź z dzieckiem, w której poczuje, że jest ważne, a bycie z nim może dawać drugiej osobie prawdziwą radość. I możemy to robić od pierwszych dni życia dziecka.

Zobacz także: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin – pacjenci kliniki InviMed 

Przyjemność płynąca z czynności pielęgnacyjnych? Czemu nie!

Magda Gerber, która pracowała z najmłodszymi dziećmi,  zwracała uwagę na funkcję czynności pielęgnacyjnych. Dziecko ma zmienianą pieluszkę tysiące razy w ciągu pierwszych lat życia. „Dlaczego nie miałaby to być czynność przyjemna dla obu stron?”, pytała Gerber.

Możemy się spieszyć, odwracać uwagę dziecka, w taki czy inny sposób przymusić je do współpracy. Ale możemy też zwolnić i z dużą uwagą, rozmawiając z dzieckiem, zwracając uwagę na sygnały od niego płynące, zmieniać mu pieluszkę, myć, karmić, czy też dokonywać innych czynności pielęgnacyjnych.

Magda Gerber nie bez racji uważała, że jest to szczególny czas, kiedy możemy dziecku okazać szacunek, ale również pokazać, jak wiele radości sprawia nam przebywanie z nim. Uważała również, że jest to moment, kiedy dziecko „ładuje akumulatory” emocjonalne.

Dzieje się tak dlatego, że przez te kilka czy też kilkanaście minut dziecko ma naszą pełną uwagę. Co też jest dla niego znacznie bardziej korzystne niż godziny, które z nim spędzamy jednocześnie czytając książkę, sprawdzając coś w Internecie lub rozmawiając przez telefon.

Inny sposób na czerpanie radości z bycia z dzieckiem zaproponowała Patty Wipfler, założycielska Hand in hand parenting, kalifornijskiej organizacji non profit. Wipfler opracowała metodę Special Time, Wyjątkowy Czas, choć pewnie każdy rodzic i dziecko mogą znaleźć własną nazwę. Pomysł stojący za Wyjątkowym Czasem jest dość prosty, a jednocześnie mocno niedoceniany.

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Rodzicielska miłość – znajdź kilka minut wyłącznie dla dziecka

Znajdź w ciągu dnia, każdego dnia, 10 lub 15 minut – mówi Wipfler – tyle ile możesz na początek i przeznacz ten czas dziecku. Niech ono zdecyduje, co będziecie robić. Niech to będzie wyłącznie jego decyzja, niech ono zaproponuje zabawę.

To bardzo ważne, żeby w tym czasie rodzic nie robił nic innego, nawet z pozoru błahych rzeczy, nie odpływał myślami do innych spraw. Warto wyłączyć telefon, radio, telewizor, nie zaglądać do Internetu. Skupić się na dziecku, zobaczyć i doświadczyć tego, co ono nam mówi. Przyjrzeć się zabawie i być w niej. Śmiać się.

Pewnie niejeden rodzic uważa, że przecież w ciągu dnia spędza w ten sposób z dzieckiem nie 15 minut, ale całe godziny. Na pewno tak jest. Przecież wszyscy w którymś momencie wracamy z pracy, szkoły, przedszkola. Jesteśmy razem, ale czasem bardziej mieszkamy we wspólnym pomieszczeniu niż jesteśmy razem. Rozpraszaczy uwagi jest mnóstwo. Poczucie bycia ważnym, ważniejszym niż telefon czy pranie, rozmywa się.

Zobacz także: Brak dostrojenia między matką a dzieckiem. Jakie mogą być konsekwencje?

Zaskakujące rezultaty Wyjątkowego Czasu

Jedna z mam, która zdecydowała się sięgnąć po ten sposób nawiązywania więzi ze swoimi dziećmi opisała dość niezwykłe wydarzenie.  Postanowiła zabrać swoich synów, 5 i 7-letniego do parku rozrywki. Wyprawa miała im zabrać cały dzień. Po powrocie dzieci musiałyby od razu pójść spać. To oznaczałoby, że tego dnia nie mieliby specjalnego czasu z mamą.

Chłopcy po krótkiej naradzie zdecydowali, że wolą wyjechać z parku rozrywki dwie godziny wcześniej i mieć swoje Special Time. Było to dla niej niemałym zaskoczeniem. Mieli przecież stracić zaledwie jeden dzień i to na rzecz innych, bardzo przyjemnych aktywności.

Można sobie wyobrazić, że nie jest to historia przesadzona. Dzieci od pierwszych minut życia dążą do relacji. Kiedyś uważano, że najważniejszym i najbardziej pierwotnym instynktem człowieka jest zaspokojenie głodu. Dziś wiemy, że jest to potrzeba bycia w relacji. Nie doceniamy tego. Bagatelizujemy. A może nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby być naprawdę blisko, autentycznie cenić dziecko – najważniejszą dla nas osobę.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

6 rzeczy, których nie wiesz o kobietach zmagających się z niepłodnością

Smutna kobieta
Fot. fotolia

Dzięki temu, że kobiety coraz otwarciej dzielą się ważnymi, choć intymnymi sprawami, również niepłodność powoli zadomawia się w społecznej świadomości. A że jest to doświadczenie trudne, czasami skrajnie, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Równie trudnym doświadczeniem jest leczenie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakie są kobiety z niepłodnością i jak sobie radzą z tym trudnym doświadczeniem?

Oto kilka mniej znanych faktów  (nie do końca poważnie, bo i na niepłodność czasem trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka).

Są mistrzyniami mistyfikacji i białych kłamstw

Wytrawne oszustki, znawczynie kłamstwa. Bo ileż razy można unikać odpowiedzi na to samo pytanie: To kiedy dzieci? I po odpowiadać? Komu? Zamiast więc rozpłakać się, bo przecież robi się wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby zostać rodzicem, a dzieci nadal nie ma, można sięgnąć po łagodne oszustwo: Chcemy najpierw kupić mieszkanie./ Chcielibyśmy zwiedzić trochę świata, zanim zakopiemy się w pieluchach./ Lubimy spać do południa./ Nasz pies nie zaakceptowałby konkurencji.

Wszystko wydaje się być lepsze niż bolesna szczerość. Jeśli kobieta nie chce ujawnić, że się leczy lub na jakim etapie leczenia jest, musi sięgnąć po jakąś formę dezinformacji. Nie mogę wziąć udziału w firmowej imprezie, ponieważ muszę zająć się chorą ciocią/ Wyjeżdżam./Złapałam okropne przeziębienie.

Jeśli nie chcesz, żeby wszyscy wokół znali szczegóły Twojego cyklu miesięcznego albo parametry nasienia Twojego męża, będziesz mówić nieprawdę.

Świetnie znają statystyki

Pomiędzy bajki można włożyć teorie, że kobiety niepłodne są niezorientowane w swojej sytuacji, zdane na los i łaskę personelu medycznego albo losu. Nie jest też tak, że zaprzeczają faktom i karmią się fantazjami. Każdy, kto potrafi czytać, może bez trudności dotrzeć do statystyk dotyczących leczenia niepłodności. Wiedza ta jest szczególnie ważna dla osób, które z własnej kieszeni płacą za bardzo drogie procedury medyczne. Osoby decydujące się rozpocząć leczenie niepłodności zwykle wiedzą, że mają około 20% szans na sukces, jeśli podejdą do IVF. Jeśli zdecydują się na IUI, jeszcze mniej. A mimo to decydują się. Nie dlatego, że matematyka i niepłodność nieszczególnie się lubią, ale dlatego, że tylko tą drogą mogą zostać rodzicami. Wolą więc 20% szans niż zero. Nie ma więc powodu,  by im współczuć czy je edukować.

Nie stronią od wiedzy na temat reprodukcji

Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że kobiety zmagające się z niepłodnością to chodzące encyklopedie zdrowia. Obudzone w środku nocy potrafią opisać przebieg cyklu miesięcznego, objawy owulacji czy implantacji, mają zapisany numer telefonu do najlepszego lekarza i akupunkturzystki.

Nie zawsze są racjonalne

Dlatego nawet jeśli wiedzą, że nie ma solidnych dowodów na szkodliwość glutenu na proces zapłodnienia, odmawiają go sobie. Nie piją alkoholu w drugiej fazie cyklu, bo przecież mogą być w ciąży (nawet jeśli sześćset razy słyszały, że tylko in vitro pomoże). Biorą witaminy i suplementy, poddają się zabiegom akupunktury, biorezonansowi, robią testy na nietolerancje pokarmowe, choć wiedzą, że to nie pomoże. Ale daje nadzieję. Pomaga poczuć, że jednak coś się robi, nie czeka bezczynnie. Że ma się jakąś kontrolę nad swoim życiem i ciałem. I to jest ważne i potrzebne.

Uwielbiają rozmawiać o nieudanym in vitro

Ale tylko czasem. I tylko z niektórymi osobami. Niekoniecznie jest to temat do omówienia z koleżankami w pracy podczas półgodzinnej przerwy obiadowej. Nie koniecznie jest to też temat, który trzeba z kimś omówić w tramwaju. Ale z osobą bliską, wrażliwą lub taką, która sama przeszła tę drogę- tak. To bardzo ważne, żeby mieć kogoś takiego podczas zbyt długich starań o dziecko. Po to, żeby powiedzieć, jak podle się czujemy albo po raz milion pięćdziesiąty omówić poziom hormonów, albo w środku nocy zapytać, czy ból brzucha po transferze oznacza porażkę. Żeby usłyszeć, że to normalne, że się boimy albo żebyśmy się wzięły w garść. Cokolwiek jest pomocne.

Są silniejsze niż się może wydawać

Wiemy z licznych badań, rozmów z pacjentami i obserwacji, że niepłodność bywa najpoważniejszym kryzysem w dorosłym życiu. Doświadczeniem, które wysadza w powietrze poczucie własnej wartości, sprawstwa, kontroli, skutkuje poczuciem wstydu, nieadekwatności i samotności. Nie wiadomo, jak się ten kryzys zakończy. Nie ma pewności, że dzieci się pojawią. Ale kryzysy i zmiany to również rozwój. Niepłodność może więc być rozwojowa. Zmusza do zatrzymania, przeformułowania, a pokonanie piętrzących się trudności może wzmacniać poczucie, że jednak ma się w sobie wiele siły i odwagi.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Ciche cierpienie, czyli niepłodność w święta

niepłodność i święta
fot. Fotolia

Święta to czas rodzinny. Bywa on trudny i emocjonalnie wyczerpujący, ale jest też bardzo często wyczekiwany. Spotykamy się wówczas z dawno niewidzianymi osobami, siadamy wspólnie do stołu, słuchamy historii, śmiejemy się. Potem zwykle mamy dość i jesteśmy zmęczeni (zwłaszcza jeśli to my zapraszamy rodzinę), ale i tak za rok powtarzamy cały rytuał – i będziemy na niego czekać z pewną ekscytacją. Sprawa się komplikuje, jeśli zmagamy się z jakimiś trudnościami – zwłaszcza tak osobistymi, jak niepłodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak więc przetrwać ten czas? Jest na to kilka sposobów – może okażą się dla was pomocne.

Zaplanuj odpowiedzi

Lubimy planować – to nam daje poczucie kontroli. A to właśnie utrata kontroli jest tak bolesna w niepłodności. Dlatego warto mieć przygotowanych garść odpowiedzi na pytania o plany związane z dziećmi. Warto też pamiętać, że mamy prawo do prywatności i zachowania dla siebie intymnych szczegółów. Mamy też prawo odmówić rozmów na określony temat.

Wybierz, z kim spędzisz święta

Nie na wszystkie spotkania i imprezy świąteczne trzeba iść. Przymus jest tylko wewnętrzny, można sobie więc z nim poradzić. Jeśli spodziewamy się, że w danym miejscu spotkamy ludzi szczególnie ciekawskich albo pozbawionych empatii, bądź podejrzewamy, ze zostaniemy zbombardowani pytaniami lub będziemy przebywać w towarzystwie młodych mam i ich dzieci, nie mamy obowiązku tam iść. Pewnie część osób takie zachowanie odbierze jako niegrzeczne, a ktoś inny powie, że nadmiernie skupiamy się na sobie, że trzeba wyluzować i żyć dalej. Warto się jednak zastanowić, w jakim punkcie niepłodności jesteśmy. Jeśli jest nam szczególnie trudno, ponieważ nie powiodła się kolejna procedura, zawiódł lek lub zakończyła się długo wyczekiwana ciąża, wspólne cieszenie się będzie niemal niemożliwe. A wychodzenie na firmową wigilię w sytuacji poważnego kryzysu psychicznego może wynikać z tendencji masochistycznych. Przymus, by okazywać radość, może doprowadzić do stanu przeciwnego.

Znajdź sprzymierzeńców

Mogą to być ludzie wystarczająco empatyczni, by zrozumieć, czym jest niepłodność, lub też inne osoby zmagające się z tą chorobą. Być może będzie łatwiej przetrwać ten świąteczny czas z ludźmi myślącymi podobnie.

Zerwij z tradycją

Tradycja ma to do siebie, że można ją zmieniać. Można ustalać własną, właściwą dla danej rodziny. Być może jest to dobry czas, żeby zapoczątkować własne zwyczaje, niezależnie od tego, czy zmiany będą rewolucyjne czy zaledwie kosmetyczne. Ważne, że mogą pomóc nam cieszyć się świątecznym czasem.

Bliscy i znajomi – pamiętajcie o empatii

Mogą nam pomóc przetrwać trudny czas. Ich rola bywa nieoceniona, dlatego tak ważne jest, by wiedzieli, co i jak mówić.

  1. Przede wszystkim nie należy minimalizować problemu – nawet jeśli problemem jest niepłodność wtórna. To bardzo ważne, żeby powstrzymać się przed komentarzami typu: „W życiu są gorsze nieszczęścia. Jesteście zdrowi i młodzi”. Bardzo trudno zrozumieć, jak złożona i bolesna jest niepłodność, dopóki samemu się jej nie doświadczy w jakiejś formie.
  2. Dobre rady bywają szczególnie irytujące. Osobie udzielającej porad może wydawać się, że ma dość wiedzy lub doświadczenia. Może mieć nawet jak najlepsze intencje, jednak cokolwiek powie niepłodnej osobie lub parze, ta najpewniej już to omawiała z lekarzem prowadzącym lub czytała na ten temat. I zapewne nie zadziałało lub jest dopiero w planach. Dobrymi radami, oprócz irytacji, można też wywołać poczucie winy w rozmówcy. Bo przecież nie dość się stara, bo gdyby zrobił X, Y lub Z pewnie miałby już dziecko.
  3. Wakacje i relaks pomagają w codzienności, pozwalają odpocząć, ale nie poprawiają płodności. A w każdym razie na ten moment nie ma na to przekonujących dowodów naukowych, więc i takie rady nie mają sensu.
  4. Porównywanie własnych problemów zdrowotnych do niepłodności jest nie tylko nietaktowne, ale też okrutne. Może się to wydawać dobrym sposobem na wsparcie, bo rzeczywiście niepłodność nie jest chorobą śmiertelną. Można z nią żyć, można nawet prowadzić życie ciekawe i być spełnionym. Ale kiedy się z nią zmagamy, jest źródłem ogromnego cierpienia, poczucia wstydu, samotności i odmienności.
  5. Wspierać można słowem, ale można też obecnością. Zwykłym komunikatem: jestem, jeśli mnie potrzebujesz. Myślę o tobie. Waga tych słów jest nie do przecenienia, podobnie jak świadomość, że jesteśmy w czyichś umysłach i sercach.

Chyba właśnie temu służą święta – pamiętaniu o sobie wzajemnie. A życie pisze różne scenariusze. W tym roku święta mogą być przygnębiające, mogą przebiegać w atmosferze porażki i beznadziei, ale nie wiemy, co wydarzy się za tydzień czy miesiąc. Nie jest to banalne pocieszanie się. Tak po prostu się dzieje, że leczenie zaczyna działać. Nawet osobom, które najmniej się tego spodziewają, zdarzają się ciąże spontaniczne. Dlatego w te i każde kolejne święta warto mieć nadzieję.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami