Przejdź do treści

Suplementy w ciąży, które mają zwiększyć IQ dziecka? Sprawdź, co mówią eksperci

suplementy w ciąży

Każda mama chce by jej dziecko było wyjątkowe. Wyjątkowo ładne, wyjątkowo inteligentne, wyjątkowo grzeczne – i takie też dla niej zapewne jest. Często jednak przyszłe matki zwiększają szansę na realizację owych potrzeb suplementami. Czy ma to jakikolwiek sens?

Drogo i bez gwarancji

Suplementy brane w ciąży, które mają na celu zwiększenie IQ dziecka, są stratą pieniędzy. Tak twierdzą naukowcy, którzy przeprowadzili siedmioletnie badanie. Brały w nim udział 543 matki i ich maluchy. Stwierdzono, że ich umiejętności językowe i rozwojowe nie różnią się od dzieci, których matki nie zażywały w czasie ciąży podobnych suplementów. Czemu dokładnie przyglądali się eksperci? Były to suplementy zawierające między innymi kwasy tłuszczowe omega-3, które naturalnie znajdziemy chociażby w rybach.

W Wielkiej Brytanii na podobne preparaty kobiety wydają w czasie 9-ciu miesięcy ciąży nawet 135 funtów (ponad 650 złotych). Miesięcznie popularne multiwitaminy kosztują je od 12 do 15 funtów, jednak jest „niewiele dowodów na płynące z nich korzyści”.

Co ciekawe, w przytoczonym tu badaniu, matki przyjmujące suplementację częściej zgłaszały niegrzeczne zachowanie dzieci, niż matki z grupy kontrolnej – przyjmującej w czasie ciąży placebo.

Dieta bogata w składniki odżywcze i aktywność fizyczna, przynoszą w czasie ciąży korzyści zarówno matkom, jak i ich dzieciom” – słowa dr Virginii Beckett przytacza „Daily Mail”.

Podczas gdy większość witamin i minerałów pochodzi z naszej diety, powszechny jest w Wielkiej Brytanii niski poziom witaminy D i kwasu foliowego, które są niezwykle istotne w czasie ciąży” – mówi ekspertka, której słowa możemy również przenieść na polskie społeczeństwo. „Zgadzamy się z autorami badania w tym, że dla większości kobiet zdrowa dieta, przyjmowanie kwasu foliowego przed poczęciem dziecka i w trakcie pierwszych 12 tygodni ciąży oraz suplementacja witaminy D w czasie całego przebiegu ciąży, a także w okresie karmienia piersią, są wystarczające by dać ich dzieciom jak najlepszy start w życie” – dodała.

Pamiętajmy jednak, że podstawą jest przede wszystkim zbilansowany sposób żywienia. Kwasy omega-3 są niezmiernie istotne, ale możemy dostarczyć je z odpowiednich produktów. Więcej pisaliśmy o nich w naszym portalu: Czy tłuszcz może być zdrowy, czyli kwasy omega w pigułce.

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Kobiety Na Falach znów w akcji!

this_one

Holenderska organizacja pozarządowa „Women on Waves” tym razem wyprawiła się do Meksyku, gdzie lobbuje za realizacją praw do zdrowia reprodukcyjnego oraz zapewnia dostęp do antykoncepcji i aborcji farmakologicznej.

Jedna z najbardziej znanych organizacji pro-choice, Women on Waves, znów aktywnie działa na rzecz praw reprodukcyjnych! Wraz z siostrzaną organizacją Women on Web dostarczają antykoncepcję oraz leki do aborcji farmakologicznej do krajów, gdzie kobiety nie mają do nich dostępu (Polska jest największym beneficjentem w Europie). Tym razem WoW za cel obrało Meksyk, w którym każdy stan ma różnorodne prawo aborcyjne, jednak nawet w tych z relatywnie liberalnymi przepisami dostęp do legalnej terminacji ciąży jest wprost niemożliwy. Antykoncepcja jest droga i trudno dostępna, a edukacja seksualna niewystarczająca.

Niespełna dwa miesiące temu opisywaliśmy poprzednią misję WoW w Gwatemali. Wtedy nie udało się pomóc lokalnym kobietom, gdyż władze cywilne i wojskowe od początku były wrogo nastawione i po kilku dniach załoga była zmuszona opuścić wody terytorialne Gwatemali, aby nie narażać się na dalsze nielegalne działania ze strony rządu gwatemalskiego.

WoW z Rebecca Gomperts na czele planuje zapewnić lokalnym kobietom edukację z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, doradztwo dot. planowania rodziny i antykoncepcji, niedyrektywne poradnictwo dot. kontynuacji ciąży oraz, po wypłynięciu na wody międzynarodowe, zapewnić kobietom w niechcianej ciąży bezpieczną możliwość farmakologicznej aborcji.

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Perfekcyjna mama i zmagania z depresją poporodową – te zdjęcia wiele mówią!

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook
Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Perfekcyjne macierzyństwo nie istnieje – oto kobieta, która w odważny sposób stara się o tym przypomnieć światu. Matka cierpiąca na depresję poporodową, obok idealnych zdjęć publikuje też te, które pokazują jej codzienne zmagania z chorobą.

Dwie strony życia

Kathy DiVincenzo, pochodząca z Cleveland w Ohio, stworzyła serię zdjęć, które zrobione były przez jej przyjaciółkę Danielle. Na jednej z fotografii Kathy jest ślicznie ubrana i podczas zabawy z dwójką swoich dzieci, Gianną i Dominic’iem, uśmiecha się od ucha do ucha. Inne zdjęcie przedstawia zaś stres i problemy, z którymi mierzy się młoda matka podczas wychowywani dzieci. Co więcej, matka cierpiąca na depresję poporodową. Kathy wyjaśnia, że pomimo dramatycznych różnic obie te fotografie są jak najbardziej prawdziwe. Obie przestawiają jej codzienność, a na żadnej nie mija się z prawdą – po prostu nic nie jest tylko czarne, albo białe. Kobieta postanowiła podzielić się zdjęciami, by uhonorować miesiąc poświęcony właśnie depresji poporodowej.

Kathy jest matką dwójki maluchów i śmiało prezentuje dwa skrajne obrazy swojego macierzyństwa. Chce tym samym pokazać, jakie są realia życia z zaburzeniami nastroju, z którymi musi się na co dzień zmagać. W zdjęciach liczy się każdy niemal szczegół. Na jednym z nich młoda matka ma opadające ramiączko od ciążowego biustonosza i niechlujnie spięte włosy. Stara się w tym wszystkim znaleźć balans pomiędzy równoczesnym poświęcaniem czasu i uwagi córeczce oraz małemu synkowi.

„Pracuję dwa razy ciężej, by ukryć przez wami realia, ponieważ boję się, że poczujecie się niekomfortowo. (…) Boję się, że pomyślicie, iż jestem słaba, szalona, jestem koszmarną matką, albo milion innych określeń, do których przekonuje mnie mój umysł i wiem, że nie jestem w tych myślach sama” – słowa Kathy cytuje „Daily Mail”.

Zaopiekujmy się psychiką

Szalenie ważne jest głośne mówienie o depresji poporodowej, bowiem niektóre badania wskazuję, iż dotyka ona nawet jedną na siedem matek. Należy przestać ją stygmatyzować, podobnie jak i inne problemy psychiczne, co również jest przesłaniem Kathy. Rodzicielstwo to trudny orzech do zgryzienia, a zostanie rodzicem zawsze wiąże się z ogromnymi zmianami w życiu. Jeśli, jako społeczeństwo, będziemy uważni na troski młodych rodziców i ich zdrowie psychiczne, jest większa szansa, że wielu z nich odważy się prosić o wsparcie. „Być może, jeśli młode matki uwierzą, że można być wystarczającą, a nie idealną matką, szukanie pomocy stanie się łatwiejsze” pisała już w naszym portalu o depresji poporodowej psychoterapeutka Katarzyna Mirecka. Warto przy tym pamiętać, że szczęśliwy rodzic z większym prawdopodobieństwem będzie mógł dać szczęście nie tylko sobie, ale i swojemu dziecku.

Źródło: „Daily Mail”

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

System domowej profilaktyki raka piersi – zadbaj o siebie już dziś!

Braster

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia, jedna na osiem Amerykanek zmierzy się w swoim życiu z diagnozą raka piersi. Czy podobny los czeka Polki? Niemal każdy z nas zna osobę, która miała raka piersi lub jego podejrzenie. Z roku na rok w naszym kraju diagnozuje się coraz więcej nowych przypadków nowotworów. Najnowsze dane mówią o 18 tys. przypadków rocznie, co gorsza prognozy WHO przewidują, że do 2025 roku wynik ten podwoi się.

W naturze ludzkiej leży usprawiedliwianie zaniedbań wobec własnego organizmu i notoryczne lekceważenie badań kontrolnych, jeśli nie zmusza nas do nich ból. Tłumaczymy to zazwyczaj nadmiarem obowiązków, czy brakiem czasu. A tymczasem statystki dotyczące raka piersi są zatrważające – w Polsce to najczęściej występujący nowotwór złośliwy u kobiet (22%). Dla porównania, jedynie 5% zapada na nowotwór jajnika, a 4% na raka szyjki macicy.

To sygnał, że pora zmienić nastawienie i pomyśleć o tym, co możemy zrobić, by wspólnie ze specjalistami wzmocnić system tzw. czujności. Kobiety nadal zbyt często są zaskakiwane zmieniającą życie całej rodziny diagnozą, a lekarze poznają je w zaawansowanym stadium choroby, kiedy niewiele można już zrobić. Rak piersi potrafi pozostać długo niewykryty, a dopiero ból i zmiany widoczne na powierzchni piersi, pokazują, że coś jest nie tak.  Boimy się badań kontrolnych, nie rozmawiamy o nich z naszymi matkami, córkami, przyjaciółkami. Niestety, nawyk zapobiegania nie został nam wpojony jako naturalny element dbania o siebie.

W tym może pomóc Brasterautorski projekt polskich specjalistów wywodzących się z najlepszych ośrodków badawczych, który ma szansę stać się ważnym ogniwem ochrony przed rakiem piersi dla kobiet w każdym wieku i być cennym uzupełnieniem badań przesiewowych szczególnie dla tych przed 40. rokiem życia.

 

Jak się badamy

Urządzenie wykorzystujące termografię kontaktową, w celu rejestracji zmian o podwyższonej temperaturze, które mogą świadczyć o niepokojących zmianach złośliwych. Należy je przyłożyć do piersi, prostopadle do linii ciała i w zależności od rozmiaru piersi wykonać 1, 3 lub 5 przyłożeń tak, aby pokryć całą ich powierzchnię. Prosta aplikacja na smartfon i tablet w czytelny sposób wprowadza nas w kolejny etap badania, a zarejestrowane obrazy przesyła do analizy.

W procesie  interpretacji wyników badania ważny jest udział lekarzy radiologów, którzy w razie wykrycia niepokojących zmian, otaczają kobiety opieką i udzielają im niezbędnych zaleceń odnośnie dalszego postępowania.

– W przypadku raka piersi, do rozwoju komórek nowotworowych przyczyniają się dwa procesy: proliferacja i neoangiogeneza. Ze względu na nie komórki nowotworowe charakteryzują się wyższym metabolizmem i temperaturą niż otaczające je zdrowe komórki  – mówi ginekolog dr n. med. Alina Krychowska-Ćwikła.  Tworzące się w ten sposób ogniska hipertermiczne, które mogą być oznaką początkowych stadiów nowotworu, są rejestrowane przez użytą w Brasterze bezpieczną matrycę termograficzną.

Wystarczy kwadrans miesięcznie – tylko tyle trwa bezbolesne badanie urządzeniem Braster, którego przewodnikiem jest intuicyjna aplikacja mobilna, a wszystko może się odbyć w przyjaznych wnętrzach własnego domu. Warto podkreślić, że Braster w odróżnieniu od badania palpacyjnego wykrywającego guzy powyżej 1 centymetra, rejestruje już 3 milimetrowe zmiany. Pomaga też wypracować nawyk comiesięcznego badania.

Wcześnie wykryty rak piersi jest niemal w 100% wyleczalny. Badanie systemem Braster uzupełnia dostępne metody diagnostyczne. Jak podkreślają lekarze, żadna metoda nie daje 100% gwarancji, dlatego tak ważne jest, by je łączyć i tym samym zwiększać skuteczność wczesnego wykrywania zmian patologicznych.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Jeśli in vitro zawiedzie – trzy historie

jeśli in vitro zawiedzie

Wiadomo – tak ze statystyk, jak i z życia – że czasami leczenie niepłodności zawodzi. Zwykle pacjenci dochodzą do ostatniego etapu, czyli do in vitro, w różnych jego odsłonach oraz liczbach. Jednak niezależnie od ilości prób, skomplikowania zabiegu, czy nawet renomy kliniki, leczenie może się nie udać. Czasami leczenie nie przynosi efektu, a czasami pacjenci sami podejmują decyzję, że osiągnęli jakąś swoją granicę.

Czy to oznacza koniec prób? Czy jest równoznaczne z zakończeniem starań o dzieci? Dlaczego podejmuje się decyzję o przerwaniu leczenia?

1.

Młodzi, przed 30-tką, małżeństwo, podjęli decyzję o dziecku. Diagnoza nie była druzgocąca; komórki jajowe kobiety były bardzo dobrej jakości, mężczyzna również był zdrowy, biologicznie nie było presji. Na spokojnie i pełni nadziei zaczęli więc leczenie: iui, żeby nie tracić czasu na zwykłą stymulację. Potem, już lekko zestresowani, podeszli do jednego ivf, drugiego, icsi. Druga próba wprawdzie zakończyła się ciążą, ale potem było poronienie. Po kilku latach intensywnego leczenia zaczęli się zastanawiać, dokąd ich działania prowadzą. Byli jeszcze młodzi, wyniki badań mieli ciągle całkiem niezłe, ale też konto bankowe coraz bardziej puste. Podjęli więc decyzję o zakończeniu leczenia i rozpoczynają proces żegnania się z biologicznym rodzicielstwem.

Przez chwilę rozważali adopcje, ale rzeczywistość kwalifikacji i długość procesu wydała się im zbyt trudny. Bardzo zależało im też na dziecku jak najmłodszym, żeby doświadczyć możliwie najpełniejszego rodzicielstwa. Po roku dowiedzieli się, że ich znajoma adoptowała niemowlę. Zaczęli więc znowu rozmawiać i zdecydowali się na adopcję. Niespełna dwa lata później byli już rodzicami miesięcznej dziewczynki.

Okres starań uznali za najtrudniejszy w życiu, trudniejszy nawet niż czekanie na dziecko adopcyjne. Wspominali powtarzające się poczucie porażki, nieadekwatności, bycia gorszym od znajomych, którym rodziły się kolejne dzieci, kiedy oni czekali ciągle na pierwsze.

2.

Natalia jest samotną „kobietą sukcesu”. Tak o niej mówią znajomi, sama też wie, że całkiem nieźle sobie w życiu radzi. Rozwija się zawodowo. Ma dobrą, satysfakcjonującą pracę, grono bliskich znajomych, wspierającą rodzinę. Ma mieszkanie, jest niezależna finansowo. Zawsze wiedziała, że chce być matką. Była w długotrwałych związkach, które jednak rozpadały się na etapie narzeczeństwa. Związki się nie udawały, ale nadzieja na macierzyństwo była ciągle żywa. Kiedy skończyła 35 lat uznała, że dłużej nie może czekać. Może kolejny związek będzie ostatnim, może nie, ale czas biegnie. Postanowiła więc zdecydować się na macierzyństwo, nawet gdyby miało być one samotne. Rozpoczęła więc diagnostykę, która potwierdziła problemy z owulacją. Potem było leczenie, kolejne zabiegi.

Rodzina pocieszała, bliscy dawali dobre rady. Wyjeżdżała więc na wakacje, chodziła na fitness, jogę, akupunkturę. Rozpoczęła również kolejny związek, stabilny jak się okazało, z mężczyzną, który również pragnął zostać ojcem. Również w tym związku znajdowała najwięcej wsparcia i zrozumienia. Wszystko szło dobrze, a mimo to ciąża się nie pojawiała. Po 4 latach Natalia zawiesiła starania. Dała sobie kilka miesięcy odpoczynku. Dziś jeszcze nie wie, czy do nich wróci. Ale zaczyna myśleć o tym, jak mogłoby wyglądało jej życie bez dzieci? Jak układałby się jej związek?

3.

Małżeństwo równolatków z kilkuletnim stażem. On ma dwoje dzieci z poprzedniego związku. Ponieważ o wspólne dzieci zaczęli starać się około czterdziestego roku życia, od razu zaczęli od in vitro. Dwie próby w kraju, dwie kolejne z zagranicznych klinikach. W nadziei, że gdzieś tam szanse będą większe. Nie powiodła się żadna z prób, nawet na chwilę. Zdecydowali się skorzystać z komórki dawczyni, studentki z Czech. Niestety, ta próba również zakończyła się porażką. Kiedy skończyli 46 stało się jasne, że kolejne próby są coraz bardziej bezcelowe. Przez jakiś czas rozmawiali o skorzystaniu z pomocy surogatki. Mieli takie możliwości finansowe, była spora szansa na pomoc znajomej kobiety. Nie trzeba byłoby sięgać po agencję ani „zawodową” surogatkę. Nawet rodziny obydwojga były wspierające. Jednak zdali sobie sprawę, że ich dziecko miałoby mocno zaawansowanych wiekowo rodziców. To z kolei wiązało się z szeregiem wyzwań dla wszystkich zainteresowanych. Wyzwań, które uznali za zbyt obciążające.

Ich leczenie nie było łatwe. Zdarzyło się przestymulowanie, pozostały zbędne kilogramy i rany emocjonalne, najgłębsze, choć niewidoczne. Po niemal 7 latach starań, kolejnych prób in vitro zdecydowali o bezdzietności. Świadomie, ale też z żalem i smutkiem. Uznali, że bycie zdrowym i bezdzietnym może być wartościowym połączeniem. O leczeniu niepłodności myślą z goryczą, jako o metodzie dającej wiele nadziei, ale żadnej pewności.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Przeczytaj również

Przekroczone granice zagranicznych adopcji – myśleć, widzieć, czuć

Czy cokolwiek więcej da się jeszcze powiedzieć? – myślałam. O ograniczeniach w zagranicznych adopcjach piszą ostatnio wszyscy, my też dorzuciliśmy do tego swoje trzy grosze. Nie wierzę jednak, że sprawa […]

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. Są coraz bardziej świadome wagi karmienia piersią, znaczenia tego faktu dla dziecka, a także dla nich samych. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. Mamy spotykają się z wieloma przeszkodami, od braku własnych umiejętności i doświadczenia, niedostatecznej ilości pokarmu, poprzez słaby dostęp do edukacji, brak pomocy i profesjonalnej porady laktacyjnej, aż do niechęci społeczeństwa do publicznego karmienia piersią. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy wybrane aspekty tego ważnego tematu, m.in. opinie samych mam.

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy opinie samych mam.