Przejdź do treści

Suplementacja w ciąży. Czy to konieczność?

Suplementacja witaminami u kobiety w czasie ciąży odgrywa niezwykle istotną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu matki, ale przede wszystkim odpowiednim rozwoju jej dziecka. Wybór witamin jest bardzo ważny, ponieważ wpływa na zdrowie i dobre samopoczucie ciężarnej oraz dziecka. Jakie witaminy będą odpowiednie dla przyszłej mamy i jej dziecka radzi Anna Sapiejewska, położna i Ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ważna rola witamin

Witaminy to grupa związków chemicznych, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu, dlatego ważne jest, żeby były dostarczane do niego wraz z pożywieniem lub w postaci odpowiednich preparatów witaminowych. Warto pamiętać, że jeśli lekarz zleci suplementację witaminami i minerałami kobiecie w ciąży, to dobrze jest przyjmować takie preparaty witaminowe, które są odpowiednio przystosowane dla ciężarnych i zawierają najważniejsze wybrane składniki takie jak m.in.: kwas foliowy, żelazo, jod, kwas DHA, witamina D3 i K.

Kwas foliowy

Kwas foliowy jest witaminą z grupy B, którą należy przyjmować zarówno przed planowaną ciążą, jak i podczas pierwszych jej miesięcy, żeby zapobiec powstawaniu wad cewy nerwowej u dziecka. Natomiast przyjmowanie kwasu foliowego przez kobietę w późniejszych etapach ciąży wiąże się ze zmniejszonym ryzykiem wystąpienia anemii u ciężarnej.

Żelazo

Przyjmowanie żelaza w czasie ciąży pozytywnie wpływa na produkcję krwi. Zapotrzebowanie na żelazo w tym okresie wzrasta ze względu na zwiększającą się objętość krwi w organizmie kobiety, co może doprowadzić do anemii. W praktyce, sama dieta może okazać się niewystarczająca, a suplementacja żelaza zapobiega jej powstawaniu. U niektórych kobiet konieczne jest podawanie preparatów z żelazem.

Witamina D3 i K

Witamina D3 jest substancją odgrywającą bardzo ważną rolę w regulacji poziomu wapnia i fosforu w organizmie oraz wspiera proces mineralizacji kości. Wzmacnia również odporność. Od witaminy D3 zależy praca hormonów. Witamina ta wpływa również na pracę tarczycy, która ma ogromny wpływ na rozwój dziecka podczas ciąży. Jeżeli więc organizm matki jest odpowiednio nasycony witaminą D3, zmniejsza się ryzyko nieprawidłowego rozwoju dziecka.

Ponadto, witamina D3 wpływa na produkcję naturalnych antybiotyków w organizmie, co powoduje zmniejszone ryzyko powstawania chorób u matki i jej dziecka. Zgodnie z obecnymi zaleceniami specjalistów, kobiety ciężarne powinny przyjmować preparat witaminy D3, który uzupełnia niezbędną dawkę zapotrzebowania tej witaminy dla organizmu.

Witamina K ma natomiast wpływ na proces krzepnięcia i przemianę materii organizmu kobiety w ciąży. Zapobiega krwawieniom wewnętrznym oraz krwotokom. Obecność witaminy K jest istotna w mineralizacji tkanek oraz umożliwia prawidłowe funkcjonowanie układu kostnego.

DHA

To kwas należący do grupy omega-3, odpowiadający za prawidłowy rozwój mózgu
i wzroku nienarodzonego dziecka, zmniejsza ryzyko porodu przedwczesnego i wystąpienia depresji poporodowej. Kobiety ciężarne powinny zadbać o suplementację kwasów omega-3 przyjmując odpowiednie preparaty DHA lub wzbogacić swoją dietę o spożywanie ryb. Przy ich wyborze należy jednak pamiętać, że niektóre z nich mogą być skażone metalami ciężkimi, dlatego niezwykle ważne jest zachowanie rozsądku i zasięgnięcie np. u dietetyka bądź specjalisty ds. żywienia, odpowiedniej wiedzy, które z nich wybrać.

Jod

W ciąży wzrasta zapotrzebowanie na jod, ponieważ zwiększa się produkcja hormonu produkowanego przez tarczycę – tyroksyny, który jest niezbędny do odpowiedniego funkcjonowania hormonalnego tarczycy. W późniejszym okresie jod transportowany jest też do dziecka (płodu) w celu produkcji hormonów tarczycy dziecka. Zapotrzebowanie na jod wzrasta, ponieważ zwiększa się również jego wydalanie wraz z moczem. Pierwiastek ten pełni ważną rolę w rozwoju ośrodkowego układu nerwowego u dziecka, a jego niedobór może powodować upośledzenie umysłowe i zaburzenia neurologiczne u noworodka. Dlatego niezwykle ważne jest, aby kobieta w okresie ciąży zadbała o odpowiedni poziom jodu w organizmie.

Witaminy dla noworodków?

Suplementację witaminami stosuje się również u noworodków. Są to witaminy, których nie dostarcza się w odpowiedniej ilości w mleku matki. Witaminę D3 stosuje się u noworodków od pierwszych dni życia w dawce 400 j.m. na dobę. Źródłem witaminy D3 nie jest tylko suplementacja doustna. Organizm syntetyzuje ją również na skutek kontaktu ze światłem słonecznym. Niemniej jednak nie zaleca się wystawiania dzieci do 6 miesiąca życia na bezpośrednie działanie mocnych promieni słonecznych, zalecając tym samym suplementację witaminy D3.

Jeszcze jedną witaminą podawaną noworodkom jest wspomniana witamina K. Wszystkie noworodki, niezależnie od tego, w jaki sposób przyszły na świat (poród fizjologiczny czy cesarskie cięcie), otrzymują w szpitalu jednorazową dawkę tej witaminy. Jej podanie zabezpiecza przed krwawieniem (również wewnętrznym), które może być spowodowane jej niedoborem. Ponadto w jelicie grubym noworodka znajdują się tzn. bifidobakterie, które nie produkują witaminy K, a jest ona bardzo potrzebna do ich prawidłowego funkcjonowania.

Jeżeli suplementacja witaminami i minerałami jest niezbędna, należy pamiętać, że muszą być one podawane w ściśle określonych i przestrzeganych ilościach. Ich nadmiar może powodować hiperwitaminozę, niedobór hipowitaminozę, a ich brak awitaminozę. Standardy suplementacji witaminami wciąż się zmieniają, dlatego należy pamiętać, że każde ich stosowanie powinno być poprzedzone konsultacją z lekarzem specjalistą.

 

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku. Nominacje i głosy odbywają się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

9 lat starań i DWA szczęśliwe zakończenia – WASZE HISTORIE

Fot. archiwum prywatne
Fot. archiwum prywatne

Moc, z jaką można walczyć o swoje marzenia, jest ogromna. Niewątpliwie prawdziwą siłaczką jest w tej kwestii Dorota. 9 lat starań o dziecko, inseminacje, in vitro – ilość i skala przeżytych w tym czasie emocji są aż trudne do wyobrażenia. „Gdybym miała przystąpić do wszystkiego od nowa, to mimo wszystko powiedziałabym: TAK, TAK, TAK!”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czas start!

Stojąc na ślubnym kobiercu nie myślałam kiedy i ile chcę mieć dzieci” – zaczyna swoją opowieść Dorota. Miała wtedy 23 lata, a jej świeżo poślubiony mąż 25. Po roku małżeństwa postanowili, że może warto duet zamienić na tercet. „Podzieliłam się podjętą decyzją z przyjaciółką, która też wtedy rozpoczęła starania o malucha. Byłam przeszczęśliwa, że będziemy miały dzieci w tym samym wieku!” – wspomina. I o ile koleżanka po dwóch miesiącach okazała się być w ciąży, w kolejnym miesiącu następna znajoma, po upływie 2 miesięcy też siostra cioteczna, o tyle u Doroty było bez zmian. Ciągle nic.

Młodzi żyli jednak aktywnie. Wiele podróżowali, spędzili trochę czasu m.in. w Stanach Zjednoczonych. Zwiedzali, poznawali tamtejszą kulturę, ale i pracowali. 2008 rok był czasem, gdy na stałe postanowili zapuścić korzenie w Polsce. Wtedy też rozpoczęły się wizyty u specjalistów. Pierwsze wyniki badań hormonalnych i badań nasienia nie były najgorsze. Na początek pojawiły się więc leki stymulujące i monitoring – nic. Konsultacje u specjalistów w innym mieście – nic. Naprawdę nie było się do czego przyczepić! Zaproponowano więc inseminację. „Mieliśmy dwie. Niestety bez skutku” – mówi Dorota.

Zmiany, zmiany, zmiany

Z dziewczyny ważącej zaledwie 60 kg urosłam do 70kg. Hormony zrobiły swoje… Puchłam i miałam wilczy apetyt, którego niczym nie byłam w stanie zahamować. Stałam się nerwowa i wszczynałam awantury  – o nic! Być może chciałam w ten sposób wykrzyczeć swój ból i bezradność… Zawsze byłam i dalej jestem uśmiechnięta i mimo niepowodzeń starałam się być dobra dla innych. Owszem, jestem też szczera do bólu, co może nie ułatwia przyjaźni ze mną, ale zależy mi przede wszystkim na zaufanych ludziach – na jakości przyjaźni, a nie ilości. Leczenie jednak sprawiło, że się zmieniłam” – dodaje.

Wtedy też pojawił się pomysł o przerwie. „Dalej walczyliśmy, ale po cichu, sami w domu. Skupiliśmy się na sobie, na pracy. Wciąż wierzyłam wtedy, że nadejdzie w końcu dzień, gdy zobaczę te cholerne dwie kreski!” – mówi w dużych emocjach Dorota. „Tak, to była frustracja. Wszyscy dookoła widzieli, jak bardzo mnie to przygnębia. Co roku w Sylwestra słyszałam życzenia, że ‘w tym roku wam się uda’. Doprowadzały mnie one do szału! Wreszcie przyszedł czas, że życzenia były już tylko uściskami… bez słów” – dodaje.

Nowe rozdanie

Szczególnie ważne było w tym momencie wsparcie, jakie Dorota znajdowała w mężu. To on zaproponował by pojechać do innej kliniki i znaleźć nowych lekarzy. Tym sposobem trafili do jednej z warszawskich placówek. „Lekarz nas zbadał, przejrzał wyniki dotychczasowych badań i powiedział, że w naszym wypadku widzi dwie opcje: albo jeszcze jedna inseminacja, albo decydujemy się na in vitro. Wychodząc od niego poczułam się chora. Skoro nasze badania są dobre, to po co in vitro?!” – zastanawiała się Dorota. Przez kolejny rok biła się z myślami. Cierpiała w tym czasie nie tylko ona, ale i związek, a seks stał się mechaniczną czynnością pod tytułem: „idziemy do łóżka, bo nadchodzi jajeczkowanie”. Trwało to już około 6 lat… Na początku 2012 roku decyzja zapadła.

Wykonaliśmy mnóstwo badań, lekarz zlecił mi tabletki hormonalne na wyciszenie jajników, później ruszyliśmy z zastrzykami  na wzrost pęcherzyków. Stres, który przeżywałam podczas zastrzyków, był niemiłosierny. Później była punkcja. W 7. rocznicę ślubu odbył się transfer dwóch zarodków” – opisuje. Wiązało się to z olbrzymią radością, ale i ogromem oczekiwań. „Po około 15-stu dniach zrobiłam HCG. Byłam w ciąży! Pierwszy raz po tylu latach starań byłam w ciąży!” – mówi w wielkich emocjach Dorota. Niestety radość nie trwała długo.

W pewien sobotni wieczór zobaczyłam krew. Rozpacz i strach, jakie się wtedy pojawiły, są nie do opisania. Ból, nawet nie fizyczny, a psychiczny, wiązał się ze stratą czegoś więcej, niż ‘tylko’ dziecka. Oprócz niego straciłam siebie. Świat przestał istnieć. To był 12. tydzień ciąży” – w słowach Doroty wciąż czuć trud, z jakim musiała się wtedy mierzyć. „W szpitalu doszedł również ból fizyczny, ale był niczym w porównaniu z tym, co działo się we mnie. Kolejne dni były puste. Nie pamiętam z nich nic” – dodaje.

Kosmiczna siła

Następne miesiące miały być odpoczynkiem, regeneracją i nabieraniem sił. Po 4 miesiącach kolejne podejście i podanie dwóch zarodków. Był to grudzień, ale niestety bez prezentu gwiazdkowego. Upragnionych dwóch kresek tym razem nie było. Para nie odpuszczała jednak. W lutym 2013 roku zabrali ostatnie dwa zarodki – test wyszedł pozytywny! „Pojawiła się we mnie wielka radość i pewność, że teraz nic się złego nie stanie. Niestety już po tygodniu zaczęłam mocno krwawić. Straciłam ostatnią nadzieję…” – znów słychać z słowach Doroty ból. W zasadzie to sama już nie wiem co straciłam. Chyba nawet nie była to nadzieja, bo trwałam w swego rodzaju nicości. Nie miałam nic – mówi. Lekarze próbowali w tym czasie odnaleźć przyczynę poronień, ale z badań niczego się nie dowiedzieli. Wyniki były idealne. „Niby jestem zdrowa, a nie dość, że nie mogę zajść w ciążę, to jeszcze nie umiem jej utrzymać… kolejne ciosy…” – opisuje Dorota.

To niesamowite jak wiele sił musiała wtedy mieć – ona i jej mąż. Pomimo strat próbowali dalej, szukali nowych rozwiązań. Zmienili w tym czasie lekarza i podjęli decyzję o kolejnej próbie in vitro. Tym razem uzyskali 9 zarodków, z czego wspólnie z embriologiem wybrali dwa. Testy pokazały, że Dorota jest w ciąży! Znów wielka radość, ale i coraz więcej obaw, czy tym razem się uda?

Dwa tygodnie później okazało się, że oba zarodki się zagnieździły i noszę pod sercem dwoje dzieci. Strach był jeszcze większy! Robiłam badania, chodziłam co dwa tygodnie do lekarza i podpatrywałam jak rosną. Brzuszek rósł, a chłopcy – tak, synowie! – mieli się dobrze. Ciąża przebiegała bez problemów, a my w tym czasie remontowaliśmy nowe, większe mieszkanie, w którym widziałam już biegające dzieci” – gdy Dorota opowiada o tym czasie, nie ukrywa szczęścia.

Szczęście na wyciągnięcie ręki

Pomimo obaw wszystko szło dobrze. Całą trójkę konsultował profesor, który miał za sobą niejeden bliźniaczy poród i zapewnił im profesjonalną opiekę. Podczas rutynowej wizyty u prof. u  jednego z bliźniąt wystąpiły złe przepływy.  „Zostałam skierowana do szpitala, a maluchom trzeba było dać dwa zastrzyki na płucka, na wypadek gdyby trzeba było przeprowadzić wcześniejsze cesarskie cięcie. Dotrwałam jednak do 39. tygodnia ciąży” – opisuje Dorota.

Poród zaplanowany był na 18. lutego o godzinie 9:00. „Nigdy nie czułam aż tak ogromnego stresu. Kochana pani Ania, pielęgniarka, zawiozła mnie na cesarskie cięcie na wózku, bo nogi miałam jak z waty, w uszach mi świstało i nie mogłam zebrać myśli. Trzęsłam się jak galareta” – opisuje Dorota. „Wreszcie nadszedł moment, gdy profesor powiedział: ‘Zaczynamy’. Nastąpiła cisza. Nawet gdyby miał wtedy miejsce jakiś wybuch, to nie wiem czy bym go usłyszałam. Czekałam już tylko na usłyszenie płaczu moich dzieci. Jest pierwsze. Zaraz potem drugie. Pokazali mi synów. Wreszcie są na świecie. Nasze dzieci! Nasze dzieci! Nasze dzieci!”.

Juliusz i Franciszek urodzili się dokładnie 18. lutego 2014 roku o godzinie 9:02 i 9:03. Po dziewięciu latach starań rodziców, w końcu są. Chłopcy mają dziś 3 lata i 8 miesięcy. „Okropne łobuziaki! Nie da się nad nimi zapanować” – mówi ze śmiechem dumna mama i dodaje: „Są naszym całym światem!”.

Teraz Dorota ma już za sobą największy żal i frustrację związaną z tymi wszystkimi latami. Jednak jak mówi, mogło się to udać tylko dzięki miłości. „Wsparcie męża było ogromne, wspierali mnie też rodzice. Są to najważniejsze osoby w moim życiu i zawdzięczam im wszystko” – podsumowuje. Gdy zastanawia się, czy dziś poszłaby tą samą drogą, nie ma wątpliwości. Jedyne co mogłoby być inne, to krótsze zwlekanie z decyzją o in vitro. „Niepłodność idiopatyczna to chyba w tym temacie najgorsza przypadłość. Nie wiesz nawet co możesz leczyć, jakich działań powinnaś się podjąć. Mnie z niemożności zajścia w ciążę wyleczyło in vitro. Moje dzieci, które urodziły się dzięki tej metodzie, są najpiękniejszymi i najmądrzejszymi dzieciakami. Kocham ich” – czy są lepsze słowa by podsumować Happy End?

Fot. archiwum prywatne

Fot. archiwum prywatne

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Nie będzie dofinansowania in vitro w Płocku

Nie będzie dofinansowania d in vitro w Płocku
Projekt dofinansowania in vitro przegrał z inicjatywą "Mobilna oświata" / fot. Fotolia

Nie będzie programu leczenia niepłodności metodą in vitro w Płocku. Projekt ten odpadł w głosowaniu w ramach budżetu obywatelskiego Płocka. Największym poparciem cieszyła się natomiast inicjatywa „Mobilna oświata”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ramach obecnej edycji budżetu obywatelskiego mieszkańcy Płocka wybierali po jednym projekcie z dwóch kategorii. Do tegorocznej, szóstej już edycji budżetu zgłoszono 80 projektów, 22 z nich oceniono negatywnie pod względem formalno-prawnym.

Płock bez dofinansowania na in vitro

Projekt dofinansowania in vitro otrzymał jedynie 337 głosów. Z 1200 głosami zwyciężyła inicjatywa „Mobilna oświata”, która zakłada zakupu trzech aut dla szkół. Poparciem cieszył się również projekt budowy przystani cumowniczej w stanicy klubu motorowodnego, pomysł zakupu statku ratowniczego oraz zakup łodzi dla płockich wioślarzy.

Na projekty ogólnomiejskie miasto przeznaczy blisko 2 mln zł., natomiast na inicjatywy osiedlowe, gdzie wyłoniono 12 projektów, Płock da niemal 3 mln zł.

Co zakładał projekt?

Zgodnie z założeniem autora, projekt leczenia niepłodności metodą in vitro miałby potrwać dwa lata do 2019 roku i obejmowałby dofinansowanie do 60 zabiegów. Miasto dopłacałoby maksymalnie pięć tys. złotych do jednego zabiegu. Z projektu mogłyby skorzystać pary z Płocka pozostające zarówno w formalnych, jak i nieformalnych związkach.

Jak zauważył prezydent miasta Andrzej Nowakowski, choć często poruszany, temat in vitro nie okazał się aż tak istotny dla mieszkańców Płocka. Już w marcu br. radni odrzucili obywatelski projekt dofinansowania procedury in vitro. Projekt zgłosił Komitet Obywatelski „Nowoczesny Płock dla Rodziny”. Przeciwko opowiedzieli się wówczas radni PiS i dwóch radnych PO.

Zobacz także:

Dzieci z in vitro tyją szybciej niż rówieśnicy – twierdzą naukowcy z ESHRE

Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: samorzad.pap.pl, portalsamorzadowy.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

In vitro w Grudziądzu finansowane ze środków samorządowych – drugie podejście

in vitro w Grudziądzu
Pixabay

Do biura rady miejskiej w Grudziądzu trafił właśnie projekt obywatelski ” In Vitro dla Grudziądza”. Pod projektem, który ma być finansowany z budżetu samorządu, podpisało się ponad pół tysiąca mieszkańców.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Łącznie w Grudziądzu zorganizowano siedem akcji ulicznych, podczas których zbierano podpisy.

Inicjatorami akcji są członkowie Nowoczesnej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD), Komitetu Obrony Demokracji (KOD), którzy zorganizowali specjalną konferencję w tej sprawie. Jest to już drugie podejście organizatorów, którzy chcą finansowania programu in vitro z budżetu miasta. Za pierwszym razem inicjatywa upadła ze względów formalnych –  twierdzili wówczas urzędnicy.

In vitro w Grudziądzu

– Mamy nadzieję, że tym razem grudziądzcy samorządowcy nie odrzucą tego projektu. Przyłożyliśmy się do tego najlepiej jak potrafiliśmy – poinformował Michał Dzięcielewski z Nowoczesnej. – Zebraliśmy podpisy wymagane prawem. Reszta pozostaje w gestii i głowach naszych radnych.

– Dołożę wszelkich starań, aby uzbierać wymaganą większość głosów rady miejskiej, żeby wzorem innych miast: Łodzi, Poznania, czy Warszawy, także nasze miasto sfinansowało ten program – powiedział z kolei radny SLD Łukasz Kowarowski.

Inicjatorzy liczą, że projekt trafi pod obrady radnych jeszcze w tym roku.

Zobacz także:

Dofinansowanie in vitro z budżetu miasta? Zielona Góra ma już projekt

Refundacja in vitro w Szczecinku. Zobacz, czy spełniasz wymogi

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gazeta Pomorska, Radio PIK

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Gloria victis, Polonia…

blackrotest

Równo rok temu miliony Polek i Polaków wyszły na ulicę w proteście przeciwko planom rządu wobec całkowitego zakazu leczenia niepłodności, antykoncepcji i aborcji. Był to pierwszy i jedyny raz kiedy rząd PiS ugiął się pod presją protestów i wycofał się z tego drakońskiego pomysłu. Niestety równie ekstremalne projektu ustaw są nadal procedowane przez Parlament. Co z tego wynika dla Polek? Jeśli potrzebujesz opieki zdrowotnej z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, to musisz wyjechać za granicę!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Od upadku PRL każdy kolejny rząd nienawidziła kobiet. Choć z różnym natężeniem wszyscy przehandlowywali nasze prawa reprodukcyjne w zamian za przychylność oficjeli Kościoła Katolickiego. Prawdziwa jest teoria, że to kobieta jest najgorszym wrogiem kobiety jest druga kobieta: to rząd Hanny Suchockiej wprowadził w 1993 r. zakaz aborcji, w rządzie Leszka Millera kiedy Izabela Jaruga-Nowacka była Pełnomocnikiem Rządu ds. Równego Traktowania jej szef dogadał się z biskupami, że on nie zliberalizuje ustawy antyaborcyjnej, a oni w zamian będą namawiać wiernych do głosowania na „tak” w referendum akcesyjnym do UE, ale szczytem wrogości wobec kobiet jest premier Beata Szydło, która opowiada się za całkowitym zakazem dostępu do całokształtu metod planowania rodziny, w tym leczenia niepłodności.

Podstawą praw reprodukcyjnych jest uznanie podstawowego prawa wszystkich par i jednostek do decydowania swobodnie i odpowiedzialnie o liczbie, odstępach czasowych i momencie sprowadzenia na świat dzieci, prawa do informacji, dostępu do środków które to zapewniają, a także prawa do utrzymania najwyższego standardu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Te prawa implikują również prawo wszystkich do podejmowania decyzji dotyczących ich rozrodu w sposób wolny od dyskryminacji, przymusu i przemocy.
Organizacja Narodów Zjednoczonych/Światowa Organizacja Zdrowia

22207277_1199947043484270_1851610057_n

W ubiegłym tygodniu media społecznościowe obiegła wypowiedź dr Bartosza Arłukowicza, byłego Ministra Zdrowia za rządów PO-PSL jakoby to większość parlamentarna zrobiła zamach na finansowanie IVF przez samorządy. Jest to oczywiście prawda, bo konieczność zasięgnięcia opinii AOTMiT będącej agendą Ministerstwa Zdrowia obecnie oznacza, że skoro minister dr Konstanty Radziwiłł jest przeciwny medycynie rozrodu, to Prezes AOTMiT będzie negatywnie opiniował wnioski obejmujące leczenie niepłodności. Jednak to dr Arłukowicz dokonał gorszego, bo łamiącego Konstytucję, zamachu na leczenie niepłodności poprzez wprowadzenie ustawy o leczeniu niepłodności, która zabrania leczenia singielek i kobiet w związkach nieheteroseksualnych. Już wtedy miałam nadzieję, że min. Arłukowicz stanie za to przed trybunałem Stanu, ale przyszedł PiS z jeszcze bardziej szalonymi pomysłami i pomysł ustąpił miejsca w walce o obronę praw podstawowych.

Wszystkie znane obrończynie praw reprodukcyjnych podchwyciły temat podrzucony przez min. Arłukowicza i teraz głośno krzyczą jak to PiS zakazuje IVF. Kiedy PO wprowadzało ustawę o leczeniu niepłodności milczały, kiedy rok temu poseł Klawiter chciał całkowicie zakazać leczenia niepłodności też milczały. Teraz, kiedy inne tematy już się „przejadły” protestują (niezgodnie ze stanem faktycznym) przeciwko domniemanej likwidacji IVF. Drastyczna prawda jest taka, że jeżeli kogoś nie stać na cykl IVF za ok. 10 000 zł (procedura + leki), co jest mniej więcej rocznym kosztem utrzymania dziecka, powinien się poważnie zastanowić, czy stać go na dziecko. To stwierdzenie usłyszałam kiedyś w jednej z zagranicznych klinik leczenia niepłodności, ale nie sposób się z nim nie zgodzić. Oczywiście uważam, że leczenie niepłodności powinno być refundowane w granicach udowodnionych w badaniach naukowych i analizie HTA, gdyż płacimy wysokie składki na ubezpieczenie zdrowotne, a niepłodność to choroba jak każda inna i mamy prawo oczekiwać jej leczenia jako realizacji konstytucyjnego prawa do opieki zdrowotnej.

Czego życzą Polkom współpracujące z nami ekspertki?

prof. Kristina Gemzell-Danielsson, Karolinska Institutet, Sztokholm, Szwecja

Karolinska Magazin/Stefan Holm

Źródło: Karolinska Magazin/Stefan Holm

Żadna kobieta nie może uznać się za wolną, dopóki nie posiada i nie sprawuje władzy nad własnym ciałem.”  M. Sanger
Życzę im siły w odzyskiwaniu kontroli nad własnymi ciałami i życiem.

Katarzyna Kądziela, Inicjatywa Feministyczna, Warszawa, Polska

21366760_1823827587657930_5624956209725888219_o
Zwycięstwa, solidarności, wytrwałości, sympatii do siebie nawzajem – bo nie jest łatwo walczyć w tak trudnej walce i łatwo jest przekłuwać frustrację we wzajemne pretensje. Życzę nam też rozumiejących, empatycznych polityków i polityczek na wszystkich szczeblach. A także wsparcia kobiet wszystkich innych nacji – Francuzek, Niemek, Włoszek, Szwedek…

Brigitte Hornyik, prawniczka, Wiedeń, Austria

22042279_10214894991547408_9006566826228741767_o
Życzę im solidarności od całego świata, dużo energii i siły w walce o samostanowienie! United we stand! Jest też coś, co powinna zrobić Unia Europejska: nałożyć na Polskę sankcje za łamanie praw człowieka! My powinnyśmy lobbować u rządządzych, by i oni się wstawili [za Polkami]. Może też organizacje pozarządowe w Niemczech i Austrii mogłyby pomóc Polkom w przyjeździe tutaj, tak długo jak prawo w Polsce pozostaje tak drastyczne. Dla przykładu Madea Granate – hiszpańskie kobiety za granicą- zorganizowały w Wiedniu tego typu wsparcie dla Hiszpanek, kiedy ich rząd chciał bardzo zaostrzyć tamtejsze prawo aborcyjne.

Daniela Draghici, aktywistka, Budapeszt, Rumunia
18700679_10154464185742791_4295133310620694614_o
Dokładnie tak jak w 2016 roku podczas Czarnego Protestu, kiedy razem z pozostałymi członkami ASTRA NETWORK miałam wyjątkową szansę wyjść na ulice Warszawy wspierając Polki w ich walce, ponownie chciałabym im serdecznie życzyć, by niestrudzenie trwały w swojej nieustępliwości pomimo trudnej i wyboistej drogi, którą muszą iść każdego dnia dla samych siebie i swoich córek. Chciałabym móc znów znaleźć się tam, na ulicach, razem z nieustraszonymi polskimi kobietami.

Jolanta Drzewakowska, redaktorka naczelna magazynu Chcemy Być Rodzicami, Warszawa, Polska

jolanta drzewakowska

fot. Peter Beym

Ja życzę Polkom zwycięstwa w bojach dla nas najważniejszych. O własną wolność, edukację, szacunek. Abyśmy umiały żyć zgodnie z własnymi zasadami i wartościami i abyśmy umiały tych wartości godnie bronić. A jako redaktorka naczelna magazynu dla osób, które starają się o dziecko życzę, by leczenie niepłodności było w całości refundowane.

POLECAMY:

PiS będzie karał samorządy za dofinansowanie in vitro?

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)