Przejdź do treści

Chcesz poprawić jakość nasienia? Pamiętaj o antyoksydantach i witaminach!

Pokroje warzywa i owoce na tacy /Ilustracja: Stres okscydacyjny. Jak poprawić jakość nasienia
Fot.: Pixabay.com

Powszechnie wiadomo, że liczba i jakość plemników mają wpływ na łatwość zajścia w ciążę. Jak poprawić te parametry? Przede wszystkim: walczyć ze stresem, zwłaszcza oksydacyjnym!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wśród przyczyn męskiej niepłodności można wymienić nieprawidłowości anatomiczne (np. żylaki powrózka nasiennego) lub zaburzenia neurologiczne ejakulacji. Ale najwięcej przypadków stanowią zaburzenia procesu spermatogenezy i czynności plemników. Płodność obniża także palenie papierosów, nadużywanie alkoholu czy otyłość. Wszystkie te czynniki powodują stres oksydacyjny.

Stres oksydacyjny – co to takiego?

Stres oksydacyjny to sytuacja, w której nasz organizm nie nadąża z usuwaniem wolnych rodników, a ich nadwyżka kumuluje się w organizmie. To zaburza równowagę między produkcją tzw. reaktywnych form tlenu (RFT) a działaniem prewencyjnym systemu oksydacyjnego. Nadmiar RFT uszkadza tkanki i komórki, także te płciowe. Plemniki są szczególnie narażone na szkodliwe działanie RFT, gdyż ich błona zawiera dużo kwasów tłuszczowych ulegających procesowi utleniania, a w cytoplazmie występuje niewiele enzymów usuwających produkty tych procesów. Reaktywne formy tlenu powodują zmniejszenie liczebności plemników, zaburzenie ich czynności oraz ruchliwości, a także niewłaściwą morfologię.

Jak walczyć ze stresem oksydacyjnym?

Nasz organizm broni się przed stresem oksydacyjnym zarówno za pomocą czynników enzymatycznych, jak i nieenzymatycznych. Podstawowe działanie sprawuje tzw. triada enzymatyczna, na którą składają się dysmutazy ponadtlenkowe, katalaza i peroksydazy glutationowe. Ważną rolę w budowie tych enzymów odgrywają takie mikroelementy, jak cynk, miedź, mangan i selen, dlatego ich suplementacja może poprawić jakość nasienia.

Spośród nieenzymatycznych antyoksydantów najważniejszą rolę odgrywają glutation, kwas pantotenowy, witaminy A, E, C i z grupy B. Niebagatelne znaczenie mają także karotenoidy – związki chemiczne obecne w żółtych, czerwonych, pomarańczowych i różowych barwnikach roślinnych – które są prekursorami witaminy A. Powstaje z nich retinal przekształcany do retinolu, głównego składnika witaminy A.

Świetnym suplementem diety dla mężczyzn walczących ze stresem oksydacyjnym jest FertilMan Plus. Jest to najmocniejszy preparat wspomagający plemniki dostępny na rynku. Eksperci zalecają przyjmowanie preparatu jeszcze przed rozpoczęciem starań o dziecko. FertilMan Plus jest bogaty w L-karnitynę, L-argininę, cynk, selen, witaminę A, witaminy z grupy B, witaminę E, glutation, koenzym Q10 oraz kwas foliowy, które korzystnie wpływają na męską płodność. Preparat ten jest polecany także dla osób stosujących dietę wegetariańską. W opakowaniu znajduje się 120 tabletek, które w dubletach powinno się zażywać dwa razy dziennie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak szybko zajść w ciążę po trzydziestce? 10 wskazówek od ekspertów

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Znikną szpitalne opłaty za pobyt rodziców przy dziecku? Tego chce resort zdrowia

Mężczyzna przytula noworodka/ Ilustracja do tekstu:Jak leczyć niepłodność idiopatyczną u mężczyzn
fot. Pixabay

Pobyt dzieci w szpitalu wiąże się z dużym stresem – również dla rodziców. Wielu z nich towarzyszy maluchom w tym trudnym doświadczeniu, by wesprzeć je w procesie zdrowienia. Niestety, w wielu przypadkach obecność rodzica na oddziale jest równoznaczna z koniecznością poniesienia opłaty – wynoszącej zwykle kilkanaście złotych za dobę. Resort zdrowia chce to zmienić i zapowiada nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Obowiązująca ustawa umożliwia pobieranie opłat przez podmioty lecznicze. I byłoby to zrozumiałe  oraz  logiczne, gdyby [opłaty te – przyp. red.] dotyczyły konkretnych świadczeń dodatkowych, a nie samego przebywania rodzica przy dziecku. To musi zostać zmienione – zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski podczas konferencji w Ministerstwie Zdrowia.

CZYTAJ TEŻ: Kampania „Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym”. Czy grozi nam epidemia odry i krztuśca?

Bez opłat za sam pobyt rodziców w szpitalu, możliwe opłaty za usługi

Jak dodała wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko, w nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta znajdzie się zapis, który zamknie dyrektorom szpitali drogę do pobierania opłat za sam pobyt rodziców w szpitalu. Opłaty będą mogły być pobierane tylko za korzystanie z dodatkowych usług (takich, jak wymiana pościeli czy wyżywienie), a ich wysokość będzie musiała opierać się na rzeczywistych kosztach.

Minister zdrowia podkreślił, że możliwość przebywania z dzieckiem w szpitalu należy do praw rodzica oraz małego pacjenta, a nakładanie opłat w tej sytuacji jest niewłaściwe. Dodał też, że wsparcie okazane dziecku wspomaga jego powrót do zdrowia i poprawia rokowania.

– Wychodzimy z projektem legislacyjnym, żeby raz na zawsze, jasno i czytelnie powiedzieć: za pobyt rodzica z dzieckiem nie pobieramy żadnych opłat – podsumował minister Szumowski.

Źródło: mz.gov.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Śmiertelność wcześniaków kontra jakość opieki szpitalnej. Zobacz, co mówią badania!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

Jak kobieta i mężczyzna radzi sobie z problemem niepłodności? W jaki sposób para może wspierać się podczas przedłużających latami starań o dziecko? Z Dorotą Gawlikowską, psycholog z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy strategie radzenia sobie z niepłodnością stosowane przez kobietę i mężczyznę są inne? Czy kobiety i mężczyźni inaczej reagują na problem niepłodności? 

Strategie stosowane w sytuacji niepłodności przez kobiety i mężczyzn zazwyczaj dość mocno się różnią. Mężczyźni w naszym społeczeństwie są zazwyczaj wychowywani do działania. Okazywanie uczuć oraz ich przeżywanie jest nadal często uważane za „niemęskie”, trudno się więc dziwić, że mężczyźni, którzy cierpią z powodu niepłodności tym bardziej nie chcą okazywać i mówić o emocjach. Tymczasem kobiety często właśnie bardzo potrzebują rozmawiać o tym co czują i wyrażać uczucia w bezpiecznym, akceptującym środowisku. Dlatego bardzo doskwiera im brak takich rozmów z partnerami. Dla mężczyzny zaś najważniejsze wydaje się ustalenie planu działania i kiedy to zostanie zrobione, rozmowy i analizowanie uczuć wydają się zbędne albo wręcz szkodliwe. Panowie wręcz boją się o swoje partnerki, jeśli te głęboko coś przeżywają i czasem wolą z nimi nie rozmawiać, niż bezradnie patrzeć na przejawy ich cierpienia i łzy.

Różnice w przeżywaniu niepłodności przez kobiety i mężczyzn na pewnym poziomie warunkuje także nasza fizjologia: to kobieta zachodzi w ciążę, zatem to ona po transferze zarodka czeka na zmiany w swoim ciele, które mogą świadczyć o rozwijającej się ciąży lub jej braku. Ona jest ze swoim ciałem w stałym kontakcie i przeżywa huśtawkę nastrojów, kiedy jednego dnia wydaje jej się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a następnego ma wrażenie, że kolejny raz nie uda się osiągnąć wymarzonego celu. Ona przeżywa wykonywanie testu ciążowego albo czeka na kolejną, znienawidzoną miesiączkę. Mężczyznom łatwiej jest zachować dystans do sytuacji, nawet pomimo wielkiego pragnienia rodzicielstwa, ponieważ mają szansę choćby będąc poza domem odwrócić uwagę od tematu starań i potem, z nowymi siłami do niego powrócić.

Parom często brakuje tego rodzaju informacji, które uspokajają i pozwalają zachować dystans do ewentualnych różnic w przeżywaniu niepłodności. Partnerzy często obawiają się, że skoro nie przeżywają wszystkiego tak samo, oznacza to kryzys i zagrożenie dla związku. Odmienne przeżywanie podobnych sytuacji przez partnera lub partnerkę odbierają jako jego/jej mniejsze zaangażowanie w leczenie czy brak potrzeby rodzicielstwa. Dlatego podczas warsztatów, zwłaszcza tych dotyczących wzajemnego wspierania się niepłodności („Ona i on, czyli jak się wspierać w trakcie leczenia niepłodności”) zapraszam pacjentów do przyjrzenia się tym różnicom i staram się także zwrócić uwagę na popełniane błędy w interpretacji wzajemnych zachowań, które czasem prowadzą do szkodliwych nadinterpretacji i niewłaściwych wniosków, wpływających negatywnie na atmosferę w związku.

Emocje w niepłodności: Dlaczego ważne jest, by wspomóc parę w kryzysie w związku z nieudaną walką z niepłodnością?

Staram się unikać terminu „walka” w odniesieniu do niepłodności. Tam, gdzie jest walka, są z natury rzeczy przegrani i wygrani, a z naturą niespecjalnie da się wygrać. Tak naprawdę wszyscy podlegamy jej prawom. Nie widzę także pośród moich pacjentów osób, które przegrały, nawet jeśli nie udało im się zajść w ciążę. Widzę ludzi, którzy są niezwykle odważni i zdeterminowani, ale którym mimo to, że robią wszystko co możliwe nie zawsze udaje się osiągnąć to czego pragną, bo czasem po prostu jest to niemożliwe. 

Przede wszystkim warto pomagać parom dlatego, że niepłodność to zawsze problem pary, dwojga ludzi, a nie wyłącznie kobiety. Bez pary nie ma ciąży i rodziny. To ona jest bazą i fundamentem, na którym buduje się przyszłe rodzicielstwo – cel leczenia niepłodności. Poza tym dobre funkcjonowanie związku jest niezbędne także dla zapobiegania depresji, na którą po 2-3 latach bezskutecznego leczenia niepłodności zapada znacząca grupa kobiet. Wyniki badań wskazują na fakt, że to właśnie wsparcie otrzymywane od partnera różnicuje osoby, które chorują na depresję od tych, którym udaje się jej uniknąć. 

Kryzysy w związku osłabiają, wyczerpują nasze siły i sprawiają, że mamy ich mniej do zajmowania się zadaniami, jakie stawia przed nami życie. Tym bardziej więc w sytuacji, kiedy para zmaga się z trudnościami związanymi z leczeniem warto pomóc im radzić sobie z sytuacjami konfliktowymi, aby pomóc mężczyźnie i kobiecie skoncentrować się na tym, co w danej chwili najbardziej wymaga ich uwagi, czyli na drodze do wyjścia z niepłodności.

POLECAMY: Cytaty motywujące o niepłodności

Niepłodność wpływa na każdą sferę życia (emocjonalnego, seksualnego). W tym kontekście równie ważne jest dbanie o dobre relacje  w związku  podczas leczenia niepłodności. Co zdaniem psychologa znaczy dbać o dobre relacje? 

Dbanie o dobre relacje zaczyna się od dbania o siebie, o swoje emocje i zaspokojenie swoich potrzeb. Jeżeli nie troszczymy się o siebie, nie dajemy sobie prawa do przeżywania także trudnych uczuć czy  gorszych dni, mamy mniej siły na zajmowanie się relacjami i nierzadko to właśnie partner pada ofiarą naszych niekontrolowanych wybuchów złości czy żalu. Dlatego zawsze zachęcam pacjentów, aby w trosce o swój związek w pierwszej kolejności zatroszczyli się o siebie samych. 

Niezwykle ważne jest też dbanie o dobrą komunikację w związku. Może się nam wydawać, że potrafimy rozmawiać ze sobą i przekazywać to co czujemy, ale wbrew pozorom w sytuacji, kiedy przepełniają nas bolesne przeżycia i trudne, nierzadko sprzeczne uczucia, rozmowa z partnerem może okazać się bardzo trudna. Warto poznać zasady skutecznej, nieagresywnej komunikacji, aby dać sobie możliwość wyrażenia tego, co czujemy w sposób, który i nam, i partnerowi pozwoli czuć się dobrze. Równie trudne może okazać się słuchanie. Nie jest łatwo słuchać kogoś, kto jest zły i zbuntowany albo bezradny i rozżalony. Tu może przyjść z pomocą specjalista, który pomoże nam nauczyć się nowych form komunikacji, które w tej sytuacji najlepiej się sprawdzą. 

Aby dbać o dobre relacje warto także umieć radzić sobie z konfliktami i różnicami, na jakie możemy napotkać radząc sobie jako para z tak trudnym problemem, jakim jest niepłodność. Pary często obawiają się różnic w przeżywaniu tych samych sytuacji czy też różnic zdań, widząc w nich zagrożenie dla więzi i stabilności związku. Staram się pokazywać pacjentom, że wbrew pozorom różne przeżywanie tych samych zdarzeń jest naturalne i może stanowić kapitał, który daje parze o wiele więcej możliwości radzenia sobie  z trudnymi sytuacjami, niż mieliby indywidualnie. Brak zgodności stanowi także okazję do zatrzymania się w biegu i odpowiedzenia na ważne pytania, co sprawia, że decydujemy i postępujemy bardziej świadomie. Konflikt może być więc wbrew pozorom szansą na lepsze funkcjonowanie związku, o ile tylko umiemy się słuchać, zachowujemy wzajemny szacunek i dążymy do porozumienia.

Czytaj też: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności

Autor: Dorota Gawlikowska, psycholog niepłodności

Więcej informacji na stronie: psycholognieplodnosci.com

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

In vitro i ludzkie komórki na szkle? Takich witraży jeszcze nie widziałeś!

witraż z in vitro
fot. Pixabay

Fragmenty tkanek, komórki nerwowe, czy zapłodnienie in vitro – to tematy niezwykłych witraży. Ich autorką nie jest jednak plastyk, lecz profesor biologii Barbara Gawrońska-Kozak.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Robienie witraży stało się dla pani Barbary ucieczką od stresów w pracy. Profesor Gwarońska-Kozak przez 11 lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowała naukowo.  Od lat prowadzi badania nad bezbliznowym gojeniem ran.

Jak opowiada pani Barbara, aby utrzymać się w Stanach Zjednoczonych na stanowisku lidera grupy naukowej, trzeba zdobywać granty i przynosić pieniądze na coraz to nowsze projekty. To nie zawsze się udawało, co niosło za sobą frustracje i stresy.

Zobacz także: Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Na stresy najlepsza sztuka

W chwili zwątpienia pani Barbara postanowiła poszukać zajęcia, które ukoiłoby jej nerwy. W USA przy uczelniach często spotkać można ośrodki, w których w godzinach popołudniowych odbywają się różnorakie kursy.

Profesor od dziecka marzyła o robieniu ceramiki i to właśnie na takie zajęcia chciała się zapisać. Pech chciał, że wszystkie miejsca na kursie garncarstwa były już zajęte. Padło zatem na robienie witraży. Od pierwszych zajęć wiedziała już, że znalazła to, czego szukała.

Po powrocie do Polski profesor Gawrońska-Kozak doskonaliła swoje umiejętności. Inspirację czerpała… z pracy! Tematem jej witraży stały się mikroskopowe preparaty tkankowe.

– Preparaty są tak niesamowicie piękne, pomyślałam: a co by się stało, gdybym taki obraz przeniosła na szkło, na witraż? – cytuje słowa pani Barbary portal „Nauka w Polsce”.

Zobacz także: Malarka i niedoszła matka. Obrazy Fridy Kahlo

Witraż z in vitro

Na witraże profesor biologii przenosi m.in. tkankę tłuszczową żółtą i brązową, komórki nerwowe, tkanki ludzkiej skóry z mieszkiem włosowym, włosem i naczyniami krwionośnymi, czy komórki macierzyste tkanki tłuszczowej.

W swoim dorobku pani Barbara ma również witraż z in vitro, który przedstawia komórkę jajową z jądrem komórkowym, krążące wokół plemniki oraz igłę iniekcyjną wprowadzającą jeden z plemników do jajeczka.

Praca nad witrażem jest czasochłonna– zajmuje od jednego do trzech miesięcy. Najpierw na kartce papieru powstaje projekt, który z biegiem czasu przybiera realne kształty.

Pani Barbara podkreśla jednak, że nie jest artystką, lecz rzemieślnikiem. W roku 2015 odbyła się wystawa pt. „Tkanki ze szkła” na której można było podziwiać prace profesor.

Barbara Gawrońska Kozak – „Tkanki ze szkła”
18 września 2015 r. // fot. www.wbp.olsztyn.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Nauka w Polsce

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Choć była niepłodna, urodziła siedmioraczki. Historia tej rodziny przypomina filmowy scenariusz

siedmioraczki
fot. Pixabay

Nauczycielka angielskiego marzyła z mężem o dużej rodzinie. Kiedy okazało się, że jest niepłodna, postanowiła rozpocząć leczenie. Efekty pojawiły się szybko i niedługo potem kobieta urodziła… siedmioraczki! O tym wydarzeniu mówili wszyscy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Patricia Frustaci w 1985 roku jako pierwsza kobieta w Stanach Zjednoczonych urodziła żywe siedmioraczki.

Patricia i jej mąż Sam od lat walczyli z niepłodnością. W marcu 1984 roku, dzięki kuracji lekiem o nazwie Pergonal, kobieta urodziła chłopca Josepha. Małżeństwo pragnęło powiększyć rodzinę, więc kobieta kontynuowała leczenie i w grudniu tego samego roku zaszła w ciążę ponownie.

Zobacz także: Rok po poronieniu urodziła sześcioraczki

Leczenie niepłodności i siedmioraczki

Podczas badania USG okazało się, że kobieta spodziewa się siedmioraczków. Ginekolog zaproponował Patricii kilka rozwiązań, w tym aborcję. Rodzina Frustaci należała jednak do grona wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którzy sprzeciwiają się usuwaniu ciąży. Wyznawców tego ruchu potocznie nazywa się mormonami.

– Zgodnie z zasadami naszej religii i ze względu na walkę o posiadanie dzieci, ta opcja nie wchodziła po prostu w grę – mówiła w 1985 roku Patricia w wywiadzie z „New York Times”.

21 maja 1985, 12 tygodni przed czasem, na świat przyszło siedmioro dzieci państwa Frustaci- czterech chłopców i trzy dziewczynki. Niestety siódma córeczka mieniem Christina urodziła się martwa.

Pozostała szóstka dzieci miała problemy z sercem, żółtaczkę i cierpiała na zespół zaburzeń oddychania noworodka. Dzieci zostały przewiezione na intensywną terapię, gdzie zespół lekarzy walczył o ich życie. Niestety pomimo wysiłku neonatologów, jedno z dzieci zmarło.

W ciągu krótkiego czasu przy życiu pozostała tylko trójka dzieci – Stephen, Richard i Patricia. Córka Bonnie i synek James zmarli. Maluchy, ze względu na ciężki stan zdrowia, wymagały niemal bezustannej opieki.

Zobacz także: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Rodzina pozywa klinikę leczenia niepłodności

W październiku 1985 roku małżeństwo pozwało klinikę leczenia niepłodności Tyler Medical Clinic w Los Angeles, w której leczyła się Frustaci oraz dr Jaroslava Marika, którego oskarża się o popełnienie błędu lekarskiego.

Rodzina zarzuca, że Frustaci nie była odpowiednio monitorowana we wczesnym etapie ciąży i że dawka Pergonalu, którą otrzymała, była za wysoka.

Sprawa została rozstrzygnięta w 1990 roku. Każde z ocalałych siedmioraczków otrzymało jednorazowo 450 tys. dolarów oraz comiesięczną zapomogę na leczenie.

Problemy nie zniechęciły jednak pary do dalszego powiększania rodziny. W 1990 za sprawą kolejnych terapii Patricia urodziła zdrowe bliźnięta Jordana i Jaclyn.

Po urodzeniu siedmioraczków niektóre media krytycznie wypowiadały się o rodzinie Frustaci.

Jeżeli jest jedno dziecko, to świetnie. Bliźnięta są akceptowalne. Więcej dzieci to już zła medycyna – mówił w 1985 roku na łamach „The Miami Herald” dr Heather Irwin.

Zobacz także: Kontrowersyjny eksperyment na rozdzielonych trojaczkach. Poznaj niezwykłą historię braci

Co teraz dzieje się z rodziną Frustaci?

W połowie lat 90. Patricia i Sam rozwiedli się. Mężczyzna cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Troje z ocalałych siedmioraczków żyje do dziś i ma się dobrze. Patti wyszła za mąż i ma dwoje dzieci.

10 lutego 2018 roku świat obiegła wiadomość o śmierci matki siedmioraczków. Patricia Frustaci zmarła w wieku 63 lat. Przyczyną zgonu były powikłania związane ze zwłóknieniem płuc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: New York Times

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.