Przejdź do treści

Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

stres a jakość nasienia
fot. Unsplash - Shttefan

Izraelscy naukowcy odkryli właśnie, że długotrwały stres może w znacznym stopniu wpływać na jakość nasienia. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Najnowsze badania ekspertów z  Uniwersytetu Ben-Gurion pokazują, że wystarczą dwa miesiące życia w stresie, aby pogorszyć jakość nasienia.

–  Wiadomo, że stres psychiczny ma niekorzystny wpływ na płodność, jednak istnieje niewiele badań na temat wpływu stresu na jakość nasienia – wyjaśnił główny autor badań- dr Eliahu Levitas. – To badanie pokazuje, że długotrwały stres może mieć wpływ na jakość nasienia – dodał.

Zobacz także: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

Stres a jakość plemników

Naukowcy zbadali 10536 próbek nasienia od mężczyzn na przełomie 2009-2017, czyli w okresie tzw. spokoju.

Następnie porównali je z 659 próbkami spermy pobranej dwa miesiące po konflikcie zbrojnym na granicy Izraela i Strefy Gazy.

37 proc. próbek pobranych od panów w stresującym okresie odznaczało się niską ruchliwością plemników. Okazało się również, że plemniki z nasienia pobranego w tym czasie miały o 47 proc. słabszą ruchliwość od plemników pobranych w okresie spokoju.

– Nasze spostrzeżenie było takie, że nawet mężczyźni, którzy jedynie słyszeli ostrzeżenie o ataku rakietowym, doświadczali przez dłuższy czas całodobowego stresu – powiedział dr Eliahu Levitas.

– Zaskoczyło nas, że istnieje związek pomiędzy poczuciem bezpieczeństwa a liczbą plemników – dodał ekspert. Chociaż w badaniu tym brano pod uwagę mężczyzn żyjących w obszarze konfliktu zbrojnego, naukowcy są zdania, że ich wyniki można odnieść do każdego rodzaju stresu psychicznego.

Warto przy tym zaznaczyć, że słaba ruchliwość plemników obniża ich zdolność dotarcia do komórki jajowej, zmniejszając tym samym szansę na zapłodnienie.

Zobacz także: Grozi nam epidemia niepłodności?

Czy ludzkości grozi wyginięcie?

Już jakiś czas temu izraelscy naukowcy alarmowali, że w ciągu ostatnich 40 lat liczba pełnowartościowych plemników u mężczyzn żyjących na Zachodzie zmniejszyła się o więcej niż  połowę. Co więcej, trend spadkowy utrzymuje się na poziomie 1,4 proc. rocznie.

W testach wzięło udział 43 tys. mężczyzn z Australii, Nowej Zelandii, Ameryki Północnej i Europy. Po przyjrzeniu się próbkom nasienia naukowcy stwierdzili, że w roku 1973 liczba plemników wynosiła 99 mln na ml ejakulatu. W roku 2011 zmniejszyła się ona do 47 mln, co oznacza spadek o 52,4 proc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Mirror

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności? Zobacz najnowsze odkrycie włoskich naukowców

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności? Do takich wniosków doszli włoscy naukowcy. Wyniki ich badań mogą być przełomem w leczeniu męskiej niepłodności. 
fot. Pixabay

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności? Do takich wniosków doszli włoscy naukowcy. Wyniki ich badań mogą być przełomem w leczeniu męskiej niepłodności. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy odkryli właśnie, że w męskich jądrach bytują bakterie, których typ różni się w zależności od stopnia płodności mężczyzny.

Do tej pory naukowcy uważali, że środowisko panujące w jądrach jest sterylne. Testy włoskich badaczy obalają jednak tę teorię.

Eksperci uważają, że w jądrach obecne są mikroorganizmy, które mogą dawać wskazówki dotyczące płodności człowieka. Okazuje się, że mężczyźni z większą liczbą baterii są bardziej płodni. Im mniej mikroorganizmów, tym mniejsza liczba plemników.

To zaskakujące odkrycie, ponieważ niemal wszystkie podręczniki medyczne wspominają, że ludzkie jądra są mikrobiologicznie sterylnym mikrośrodowiskiem – powiedział autor badań Massimo Alfano.

Zobacz także: Mała liczba plemników to nie jedyny problem. Zobacz, na co jeszcze narażeni są niepłodni mężczyźni

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności

W testach naukowcy porównali nasienie zdrowych, płodnych panów z nasieniem mężczyzn z azoospermią. Jest o stan, który charakteryzuje się brakiem plemników w ejakulacie.

Problem azoospermii dotyczy 1 proc. mężczyzn, jednak odpowiada za 10-15 proc. przypadków męskiej niepłodności.

Naukowcy ze szpitala San Raffaele w Mediolanie wyróżnili cztery typy bakterii występujących w męskich jądrach. Mężczyźni z bardzo małą ilością plemników mają tylko jeden typ bakterii– uważają naukowcy.

U panów z azoospermią bakterie są najmniej zróżnicowane. Badanie ukazało, że w ich jądrach dominuje jedna forma organizmów.

Zobacz także: Polski wynalazek, który może pomóc tysiącom mężczyzn. Co potrafi CoolMen?

Dzięki odkryciu powstaną nowe metody leczenia

To odkrycie przyczyni się do opracowania nowych terapii dla niepłodnych mężczyzn. Naukowcy są zdania, że badania nad bakteriami mogą pomóc w doprecyzowaniu, dla których panów chirurgiczna ekstrakcja plemników da największe korzyści.

– Niektórzy z tych mężczyzn nie mają szans, aby zostać ojcami. To właśnie im chcemy w szczególności pomóc – mówi dr Sarah Vij, urolog z Cleveland Clinic. Jak zaznacza, badania bakterii mogą się stać alternatywą dla inwazyjnej biopsji.

Testy przeprowadzono tylko na 15 mężczyznach, odkrycie wymaga jeszcze dalszych badań. Jeżeli zostanie potwierdzone, może być wstępem do pionierskich badań w tym temacie.

O wynikach badań można przeczytać w majowym wydaniu czasopisma naukowego „Human Reproduction”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nie takie niewinne pocałunki. Ta choroba przenosi się przez ślinę i może zagrażać zdrowiu

Całująca się para /Ilustracja do tekstu: Mononukleoza: choroba pocałunków
Fot.: Pablo Heimplatz /Unsplash.com

Pocałunki wyzwalają serotoninę i endorfiny, wspomagają odporność i przemianę materii,  a nawet wzmacniają układ krążenia. Ale ta przyjemna i pozornie bezpieczna czynność może też nieść za sobą zagrożenia zdrowotne, które pośrednio wpływają na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choroba pocałunków. Mononukleoza a zdrowie i płodność

Jedną z chorób, którymi można zarazić się poprzez pocałunki, jest mononukleoza. Wywołuje ją wirus Epsteina-Barra (EBV), bliski krewny wirusów opryszczki i cytomegalii. Rozprzestrzenia się on drogą kropelkową i namnaża w nabłonku jamy ustnej, gardła, migdałkach i śliniankach. Szczególnie łatwo zarazić się przez kontakt ze śliną zarażonej osoby, dlatego mononukleozę nazywa się czasem „chorobą pocałunków”.  Ale całowanie się to niejedyny czynnik ryzyka. Ślinę można przenieść przez wspólne używanie butelek, brudnych naczyń czy cudzej szczoteczki do zębów, a także – zgodnie z niedawnym odkryciem badaczy – podczas stosunku płciowego.

Objawy kliniczne, które obserwuje się u chorych, zbliżone są do anginy, co w wielu przypadkach utrudnia prawidłową diagnozę. Pacjentom doskwierają wysoka gorączka, zmęczenie i bóle mięśniowo-stawowe, a także nieżyt gardła, powiększenie węzłów chłonnych i migdałków. W przeciwieństwie jednak do anginy, mononukleoza może nieść za sobą poważniejsze skutki dla zdrowia, a pośrednio również dla płodności.

Postępujące zakażenie prowadzi do rozpadu zakażonych komórek i rozprzestrzenienia wirusa po całym organizmie, a tym samym – do rozwoju stanu zapalnego. Ten zaś nie pozostaje bez wpływu na płodność kobiety i mężczyzny.

Wirus EBV a ryzyko raka

Na tym jednak wcale nie koniec. Wirus EBV niejednokrotnie powoduje szereg powikłań, z których najpoważniejsze to pęknięcie śledziony i choroby wątroby. Naukowcy znaleźli także dowód na prokancerogenne działanie EBV. Wirus ten, razem z rakotwórczym typem ludzkiego wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV), może przyczyniać się do wystąpienia raka prostaty. Ponadto wykryto powiązania pomiędzy wirusem EBV a rozwojem: chłoniaka Hodgkina (czyli ziarnicy złośliwej, której leczenie wiąże się ze znacznym ryzykiem utraty płodności), chłoniaka Burkitta (złośliwego nowotworu układu odporności), a także raka nosogardła i raka języka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wygląda jak ciąża, ale to nowotwór. Wycięty guz ważył aż 60 kg!

Wirus EBV a choroba Hashimoto

Z kolei badania polskich naukowców, które przeprowadzono w 2015 r., wykazały, że wirus EBV jest jednym ze znanych czynników wyzwalających chorobę Hashimoto. Wirusa tego wykryto w tarczycy 80% badanych, którzy zmagali się z tym schorzeniem, oraz u 62,5% pacjentów z chorobą Gravesa-Basedova. Inne analizy, prowadzone przez greckich badaczy, wskazują na statystycznie istotną korelację pomiędzy leukocytospermią a obecnością EBV w DNA plemników.

ZOBACZ TEŻ: Hashimoto i ciąża : 6 rzeczy, które powinnaś wiedzieć

Mononukleoza a ciąża

Mimo powinowactwa z wirusem wywołującym cytomegalię, przebyte zakażenie EBV nie powoduje na szczęście poważnego zagrożenia dla płodu. Wprawdzie wirus wywołujący mononukleozę może pozostać w organizmie matki w formie utajonej i przenieść się na rozwijający się płód dziecka, ale – zdaniem lekarzy – ryzyko jest niewielkie.

Kobiety, które podczas ciąży zachorują na mononukleozę, powinny jednak bezwzględnie skonsultować leczenie ze specjalistą  ginekologiem. Dobierze on wówczas leki bezpieczne dla rozwijającego się płodu.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Trombofilia wrodzona a ciąża. Zobacz, jakie masz szanse na urodzenie dziecka

Mononukleoza: diagnostyka i leczenie

Diagnostyka mononukleozy opiera się przede wszystkim na morfologii krwi z rozmazem. Sygnałem alarmowym dla lekarza powinien być podwyższony poziom leukocytów u pacjenta. Wówczas pacjent kierowany jest na dodatkowe badania, m.in. analizę prób wątrobowych i przeciwciał wirusa EBV: IgM oraz IgG. Wynik pozwoli m.in. ustalić, czy zakażenie jest świeże czy też nastąpiło w przeszłości – bliższej lub dalszej.

Leczenie mononukleozy polega na łagodzeniu objawów klinicznych. Leczenie przyczynowe nie jest możliwe – specjaliści podkreślają, że dostępne leki przeciwwirusowe nie działają na EBV.

Źródło: gazeta.pl, poradnikzdrowie.pl, ncbi.nlm.nih.gov, drogazdrowia.pl

POLECAMY: Starasz się o dziecko? Zrób badanie na obecność wirusa HPV!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nieprawidłowa ruchliwość plemników: co musisz o niej wiedzieć?

Plemniki docierające do komórki jajowej /Ilustracja do tekstu: Nieprawidłowa ruchliwość plemników
Fot.: Fotolia.pl

Wiadomo, że w jednej kropli nasienia może znajdować się wiele milionów plemników. Nie wszystkie z nich mają równe szanse na zostanie „tym jedynym”, który zapłodni komórkę jajową.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czasem, mimo że badanie nasienia wskazuje na prawidłową koncentrację plemników, tylko część z nich ma cechy umożliwiające dotarcie do jajeczka i połączenie się z nim. Plemnik zdolny do zapłodnienia przede wszystkim musi mieć prawidłową budowę oraz wykazywać ruch postępowy.

Nieprawidłowa ruchliwość plemników: 19% przypadków niepłodności u mężczyzn

Astenozoospermia to zmniejszony odsetek plemników, które wykazują ruch postępowy w nasieniu. Obniżona ruchliwość plemników może być efektem zaburzeń powstałych podczas ich dojrzewania lub może wynikać z uszkodzeń powstałych w plemnikach już po uzyskaniu ich zdolności do ruchu.

Przyczyną zmniejszonej ruchliwości plemników mogą być m.in. zaburzenia czynności pęcherzyków nasiennych i gruczołu krokowego spowodowane obecnością żylaków powrózka nasiennego, infekcjami lub zaburzonym stężeniem hormonów np. testosteronu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Plemniki na podbój kosmosu! NASA rozpoczyna przełomowe badania

Tylko jeden wygrany

Jednym z najistotniejszych parametrów nasienia mających wpływ na męską płodność jest prawidłowy ruch plemników. Ruch postępowy (progresywny) determinuje możliwość przebycia przez plemniki drogi z pochwy do jajowodu, gdzie następuje zapłodnienie. Umożliwia również plemnikowi prawidłowe połączenie z jajeczkiem (w tym penetrację przez wieniec promienisty i osłonkę przejrzystą komórki jajowej).

Istnieje również szereg badań, w których stwierdza się pozytywną korelację pomiędzy prawidłową budową plemnika a jego ruchliwością. W podstawowym badaniu nasienia prawidłową liczbę plemników o ruchu postępowym uważa się za najważniejszy pojedynczy parametr decydujący o męskiej płodności.

Więcej o badaniu płodności u mężczyzn na stronie labhome.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Mikroelementy – makrodziałanie!

Mikroelementy – makrodziałanie
fot. Unsplash - rawpixel

Nieraz dopiero starania o dziecko stają się motorem napędowym do lepszego zadbania o swoje zdrowie. Wtedy też spotykamy się z makro- czy mikroelementami. Czym są i jak dzięki nim można wspomóc swój organizm?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Makroelementy, inaczej zwane makroskładnikami, to pierwiastki, na których zapotrzebowanie w diecie przekracza u ludzi 100 mg na dobę. Z drugiej strony są zaś mikroelementy, których potrzebujemy w ilościach mniejszych niż wspomniane 100 mg.

Mówi się o nich także „pierwiastki śladowe”, a znajdują się wśród nich: jod, żelazo, fluor, bor, kobalt, miedź, chrom, cynk, mangan, molibden, selen. Co ważne, duża część z nich ma istotne znaczenie dla płodności – zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Zobacz także: 5 faktów o plemnikach

Z czym może wiązać się niedobór danego składnika?

Mogą być to zaburzenia fizjologiczne, które odbiją się m.in. na przebiegu procesów budulcowych czy też na regulacji pracy narządów. Każdy z mikroelementów ma swoje określone działania.

Przykładowo niedobór żelaza wpływa na ogólne poczucie osłabienia. Cynk odpowiada m.in. za ochronę przed wolnymi rodnikami. Jod zaś to mikroelement, którego głównym zadaniem jest regulowanie hormonów tarczycy. Są one szalenie ważne właśnie dla płodności – podobnie jak mangan, który znajdziemy np. w płatkach owsianych czy brązowym ryżu.

Bardzo ważny jest również selen (warto pamiętać, iż działa on bezpośrednio z witaminą E). Pomaga zwalczać wolne rodniki oraz bierze udział w procesach związanych z pracą tarczycy. U mężczyzn wpływa także na jakość nasienia, produkcję testosteronu oraz poziom libido.

Panowie zdecydowanie powinni włączyć go do diety, czyli jeść m.in. orzechy brazylijskie, które wśród roślin są najlepszym źródłem selenu. Warto postawić też na suplementację. Zarówno opisywany tu selen, witaminę E, jak i cynk zawiera Profertil, stworzony przez ekspertów specjalnie z myślą o panach chcących wzmocnić swoją płodność.

Zobacz także: Aktywnością w męską niepłodność!

Dlaczego mikroskładniki są tak ważne dla mężczyzn?

Są one niezbędne na każdym etapie rozwoju plemników, podobnie jak i inne składniki odżywcze, takie jak witaminy czy aminokwasy. To one zapewniają najlepsze warunki do produkcji zdrowego nasienia.

Tym bardziej, że narażeni jesteśmy na ogrom szkodliwych czynników zewnętrznych, np. zanieczyszczone środowisko, infekcje czy promienie rentgenowskie. Mikro ma w tym wypadku zdecydowanie makrosiłę!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.