Przejdź do treści

Straciła bliźnięta. Trzy miesiące później dowiedziała się, że urodzi bliźniaki!

fot. Pixabay

Angel Hind z Wielkiej Brytanii urodziła we wrześniu 2015 roku bliźnięta – Annabelle i Blake. Niestety dzieci zmarły kilka dni po przedwczesnym porodzie. Trzy miesiące po tragicznym wydarzeniu Angel dowiedziała się, że… znów jest w ciąży z bliźniętami.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzieci – chłopiec i dziewczynka – urodziły się zdrowe i otrzymały drugie imiona po zmarłym rodzeństwie. Ava Annabelle Smailes i Mason Blake Smailes przyszli na świat w sierpniu 2016 roku. – Te imiona to najlepszy sposób na zachowanie pamięci o Blaku i Anabelle. Nie dopuścimy, żeby zostali zapomniani – mówi matka rocznych już bliźniaków.

– Dzieci na pewno będą miały świadomość o swoim zmarłym rodzeństwie. Cała moja miłość do Blake i Annabelle żyje teraz w Avie i Masonie – mówi matka. Jak ujawnia, pierwsze miejsce, w które zabrała dzieci po opuszczeniu szpitala, był grób bliźniąt.

Zobacz także: 13 lat temu urodziła bliźniaki, dziś kończy… 70 lat!

Chce dawać nadzieję innym

Angel poprzez swoją historię chce dać nadzieję ludziom z podobnymi doświadczeniami.

– Kiedy moja dwójka odeszła, marzyłam tylko o tym, żeby odejść razem z nimi. Nie chciałam już dłużej być na tym świecie – mówi.

– Masz wrażenie, że to wszystko to jest jakaś kara. Jednak są osoby z takimi samymi przeżyciami i wtedy łatwiej jest to przejść. Nigdy nie zapomnisz, ale staje się to trochę łatwiejsze do zniesienia – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Rak prostaty zabija szybko i po cichu. W Polsce można byłoby go skutecznie leczyć, gdyby nie… procedury

Zmartwiony mężczyzna trzyma się za twarz /Ilustracja do tekstu: Rak prostaty: leczenie sekwencyjne nie na NFZ
Fot.: Kyle Glenn /Unsplash.com

Raka prostaty co roku diagnozuje się u blisko 11 tys. mężczyzn, a wskaźnik umieralności wśród pacjentów z tym nowotworem sięga nawet 50 proc. Mógłby być znacznie niższy, gdyby nie polityka refundacyjna i procedury NFZ, które uniemożliwiają leczenie sekwencyjne – podkreślają eksperci.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak prostaty (gruczołu krokowego) to w tej chwili drugi najczęstszy nowotwór złośliwy wśród mężczyzn. Każdego roku diagnozuje się około 11 tys. nowych przypadków i stwierdza 4-4,5 tys. zgonów, których przyczyną jest właśnie nowotwór prostaty. Choroba najczęściej dotyka mężczyzn po 50. roku życia, ale grupie ryzyka znajdują się również panowie dużo młodsi.

Rak prostaty jest dużym problemem, znajduje się na drugim miejscu pod względem częstotliwości występowania i w pierwszej piątce głównych zabójców. To jest nowotwór, który zabija, jeżeli nie jest odpowiednio leczony – mówi prof. Anna Kołodziej, sekretarz zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Rak prostaty nie musi prowadzić do śmierci

Wskaźnik śmiertelności wśród pacjentów z rakiem prostaty sięga obecnie nawet 50 proc. Mógłby być o wiele niższy, gdyby w Polsce poprawił się dostęp do wczesnej diagnostyki i terapii nowej generacji, których wiele pojawiło się w ostatnich latach. Urolodzy i onkolodzy podkreślają, że procedury i polityka refundacyjna NFZ w zakresie leczenia raka prostaty wymagają zmian.

– Dzięki temu, że w ostatniej dekadzie mamy wysyp wielu nowych leków, mamy szansę przedłużyć życie pacjentom z zaawansowanym procesem nowotworowym gruczołu krokowego i zamienić chorobę, która do tej pory była terminalna, w chorobę przewlekłą, długotrwałą. To podobnie jak w przypadku cukrzycy, która też jest śmiertelną chorobą, tylko rozciągniętą na lata. Taki sukces w onkologii widzieliśmy już w terapii zaawansowanego raka nerki, a teraz w leczeniu raka gruczołu krokowego. Każdy lek, który w tej dekadzie został wynaleziony i z powodzeniem zastosowany u pacjentów, skutkuje przedłużeniem im życia o minimum 2-3 lata – mówi prof. Anna Kołodziej.

ZOBACZ TAKŻE: Zanieczyszczone powietrze przyczyną raka i niepłodności!

Leczenie sekwencyjne raka prostaty – na czym polega?

W leczeniu ważna jest sekwencyjność terapii, ponieważ nowotwór – w miarę podawania pacjentowi kolejnych dawek leku – wykształca klony oporne na leczenie. To znaczy, że chory po prostu uodparnia się na zastosowany lek, który przestaje działać.

Zastosowanie różnych sekwencji leków na raka prostaty (jeden po drugim lub wymiennie) pozwala sobie z tym poradzić, maksymalnie wykorzystać efekt terapeutyczny i wydłużyć życie chorego –  szczególnie, że mechanizm choroby jest różny u różnych pacjentów. Występują u nich też inne receptory, choć należące do jednej grupy antyandrogenów.

– Przy innym receptorze androgenowym, działając w innym środowisku komórki albo jądra komórkowego, te leki za każdym razem powodują u danego pacjenta przedłużenie życia. Niestety, w Polsce nie przyjmuje się tego do wiadomości. Mamy do dyspozycji programy lekowe wykluczające się wzajemnie, które nie przedłużają chorym życia. Co więcej, programy są często skonstruowane tak, aby płatnik, czyli NFZ, mógł jak najwięcej zaoszczędzić. Tak więc pacjent musi spełnić kryteria, które są niemożliwe do spełnienia, aby go włączyć do tej terapii – mówi prof. Anna Kołodziej.

CZYTAJ TEŻ: Mężczyźni z grupą krwi 0 mniej narażeni na nawrót raka prostaty

Leczenie sekwencyjne raka prostaty – nie na NFZ

W tej chwili polityka refundacyjna uniemożliwia zastosowanie u pacjentów z rakiem prostaty sekwencyjnego leczenia Co prawda, w listopadzie ubiegłego roku na listę leków refundowanych, po długim oczekiwaniu, trafiły nowe leki, m.in. zarejestrowane w leczeniu opornego na kastrację raka prostaty, jednak leczenie nimi sekwencyjnie jest niemożliwe. Zgodnie z procedurami NFZ, jeżeli pacjent otrzyma jeden lek, to kolejnym nie można go już bezpłatnie leczyć.

– Leki nowej generacji są rewelacyjne. Leczeni nimi pacjenci mówią, że po miesięcznej lub dwumiesięcznej terapii wstają z łóżka, idą do pracy i na dodatek dojeżdżają do niej na rowerze. Okazuje się jednak, że te leki nie mogą być stosowane tak, jak powinny – czyli sekwencyjnie, jeden po drugim lub wymiennie. Zgodnie z opinią wydaną przez biegłych dla Ministerstwa Zdrowia jest to niemożliwe – podkreśla Bogusław Olawski, prezes Sekcji Prostaty Stowarzyszenia UroConti. Dodaje, że to wbrew zaleceniom zarówno Polskie go Towarzystwa Urologicznego, jak i ekspertów.

W ogonie Europy

W tym tygodniu pacjenci z rakiem prostaty – wspólnie z wieloma innymi organizacjami – wystosowali apel do Ministra Zdrowia o zajęcie się tymi obszarami polskiej urologii, które wymagają zmian, między innymi w zakresie dalszego poszerzenia dostępu do refundowanych nowoczesnych terapii.

– Pacjenci z rakiem prostaty nie domagają się szczególnego traktowania. Chcielibyśmy jedynie nie musieć dłużej walczyć o to, co cały świat z powodzeniem stosuje od dawna, a co dla nas nadal jest niedostępne. Mamy prawo do takich samych standardów leczenia jak pacjenci w innych krajach. Tymczasem nadal jesteśmy w ogonie Europy, jeśli chodzi o nowoczesne leczenie raka prostaty, zarówno przed chemioterapią, gdzie mamy do dyspozycji tylko jeden lek, jak i po chemioterapii, gdzie nasze leczenie ogranicza zakaz sekwencyjności, który jest sprzeczny z międzynarodowymi standardami – stwierdził Bogusław Olawski, prezes Sekcji Prostaty Stowarzyszenia UroConti.

Źródło: biznes.newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Chcesz się ustrzec przed rakiem prostaty? Jedz orzechy!

Tagi:

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Minister Arłukowicz pyta o efekty programu prokreacyjnego. Resort odpowiada, ale… nie na to pytanie

Kobieta w ciąży z małymi bucikami na brzuchu /Ilustracja do tekstu: Arłukowicz pyta o efektu programu prokreacyjnego
fot. Pixabay

Ministerstwo Zdrowia odniosło się do pytania byłego ministra Bartosza Arłukowicza o efekty programu prokreacyjnego, który zastąpił wygaszony w 2016 r. rządowy program dofinansowania in vitro. Odpowiedzi, choć długie, nie usatysfakcjonowały ani ministra, ani mediów.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bartosz Arłukowicz, który w rządzie PO pełnił funkcję ministra zdrowia, zauważył w swoim wpisie w serwisie Twitter, że dzięki programowi refundacji in vitro, który prowadzony był na szczeblu centralnym, urodziło się aż 8 tys. dzieci. Mimo to rząd PiS zdecydował się na zastąpienie go programem ochrony zdrowia prokreacyjnego, który nie uwzględnia dofinansowania procedury zapłodnienia procedury zapłodnienia pozaustrojowego.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Chcesz przywrócenia refundacji in vitro? Podpisz petycję obywatelską!

Ile dzieci urodziło się dzięki programowi prokreacyjnemu? Resort zdrowia nie odpowiada wprost

Wdrożony przez ministra Konstantego Radziwiłła  program kosztował 23 mln zł, a zgłosiło się do niego – według Arłukowicza – 100 par. „Proszę o odpowiedź, ile par jest w ciąży i ile dzieci urodziło się dzięki waszemu programowi?” – pytał minister.

Na odpowiedź Ministerstwa Zdrowia nie trzeba było długo czekać. Zaledwie pół godziny później rzecznik resortu napisał, że programy te mają odmienne założenia i trudno je oceniać według tych samych kryteriów.

„Program ochrony zdrowia prokreacyjnego to kompleksowa diagnostyka niepłodności par. Program in vitro to wyłącznie dofinansowanie jednej z metod leczenia, pomijający diagnostykę” – czytamy na profilu Ministerstwa Zdrowia.

ZOBACZ TAKŻE: Diagnostyka niepłodności: o czym warto pamiętać? [WIDEO]

Liczba chętnych par: 600, liczba ciąż: nieznana

Resort dodaje, że liczba par, które przystąpiły do programu kompleksowej opieki zdrowia prokreacyjnego, jest podawana kwartalnie. ”Ostatnie dane na koniec I kwartału: 600 par” – głosi wpis na Twitterze. Odpowiedź ta jednak nie odnosi się wprost do pytania, które zadał Bartosz Arłukowicz. Co ciekawe, to samo pytanie zadała Ministerstwu Gazeta Wyborcza. Do tej pory nie otrzymała na nie odpowiedzi.

Przypomnijmy, że program ochrony zdrowia prokreacyjnego, który zastąpił dotychczasowe rządową refundację procedury zapłodnienia pozaustrojowego, wystartował we wrześniu 2016 r. Opiera się na  naprotechnologii i – zdaniem ministra – „nie budzi takich emocji etycznych jak in vitro”. W tej sytuacji na dofinansowanie in vitro zdecydowały się niektóre samorządy – m.in. w Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Gdańsku i Słupsku.

POLECAMY TEŻ: Dofinansowanie in vitro 

Źródło: gazeta.pl, twitter.com

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Rozwój płodu. Co się dzieje w organizmie mamy w drugim miesiącu ciąży?

Aryystyczne zdjęcie kobiety w ciąży owiniętej szalem

Po pierwszych, często szalonych czterech tygodniach ciąży kobieta nie przestaje doświadczać niesamowitych zmian związanych z rozwojem nowego życia. Niejedna mama zadaje sobie wówczas pytanie: „Co się tak na prawdę ze mną dzieje?”. O tym, jakie zmiany zachodzą w drugim miesiącu ciąży w organizmie kobiety, opowiada Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rozwój organizmu ludzkiego w okresie wewnątrzłonowym możemy podzielić na trzy etapy:

  • przedzarodkowy – od zapłodnienia do końca trzeciego tygodnia ciąży (lub 21 dnia),
  • zarodkowy – od początku czwartego do końca ósmego tygodnia ciąży (czyli od 22. do 56-60. dnia),
  • płodowy – od dziewiątego tygodnia do końca 38. tygodnia.

CZYTAJ TEŻ: Chcesz szybko zajść w ciążę? Owoce morza poprawią twoją płodność!

W okresie zarodkowym bardzo ważną rolę ogrywają tzw. trzy listki zarodkowe, czyli:

  • mezoderma,
  • endoderma,
  • egzoderma.

144 uderzenia serca na minutę

Listki zarodkowe mają bardzo dużą zdolność do namnażania i różnicowania się – dzięki temu w rozwijającym się organizmie powstają wszystkie niezbędne narządy wewnętrzne. Kształtują się m.in. pęcherzyki płucne, a wątroba zaczyna wytwarzać pierwsze komórki krwi.

Pracują też nerki, a serce – już ukształtowane – pompuje krew, bijąc ok. 144 razy na minutę.

POLECAMY TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Drugi miesiąc ciąży: rozwój dłoni, stóp i mózgu

W drugim miesiącu ciąży wykształcają się dłonie i palce z liniami papilarnymi; rozwijają się także stopy (choć ich rozwój jest opóźniony o kilka dni w porównaniu do dłoni). Powstają mięśnie, grubieją i wydłużają się chrząstki, zaczyna się tworzyć kręgosłup i zaczątki żeber.

W tym czasie szybko rozwija się też głowa zarodka, która stanowi wówczas aż połowę długości maluszka. Tworzy się mózg i zaczyna powstawać kora mózgowa. Wykształca się twarz, zawiązki oczu i uszu, podniebienie, żuchwa i szczęka z zawiązkami zębów mlecznych.

Zarodek rośnie ok. 1 mm dziennie. Pod koniec drugiego miesiąca mierzy już całe 3,5 cm i waży 10 g. Powstają także błony płodowe, które w późniejszym czasie będą tworzyć pęcherz płodowy, czyli balonik, w którym rozwija się i dojrzewa płód.

Różowa infografika,z nagłówkiem: Rozwój dziecka w drugim miesiącu ciąży. Na granatowych piktogramach widnieją informacje: 144 - uderzenia serca na minutę, 1 mm - o tyle dziennie rośnie dziecko, 3,5 cm - długość dziecka, 10 g - waga dziecka. U góry widoczne logo Akademii Alantan i kampanii "Położna na medal"

mat. prasowe kampanii „Polożna na medal”

Drugi miesiąc ciąży: skąd te widoczne żyły?

W drugim miesiącu ciąży przyszła mama może odczuwać dolegliwości podobne do tych z pierwszego miesiąca:

  • nudności,
  • wymioty,
  • zgagę,
  • zaparcia,
  • częste oddawanie moczu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 4 pytania do ginekologa, których wstydzisz się zadać

Mogą pojawić się również problemy z cerą (takie jak u nastolatków). Piersi mogą być obrzmiałe i ciężkie, a brodawki sutkowe i otoczki wokół nich stają się ciemniejsze.

Dodatkowo pojawią się niebieskie podskórne linie na piersiach i brzuchu. To nic innego jak siatka żył, która obrazuje zwiększony transport krwi w ciąży (szczególnie widoczna jest u kobiet bardzo szczupłych o delikatnej budowie). Ponadto możesz być  drażliwa i borykać się ze zmianami nastroju.

W tym czasie zazwyczaj pojawia się zmęczenie i senność, dlatego potrzebujesz więcej odpoczynku, więc nie unikaj drzemek w ciągu dnia. Paznokcie rosną szybciej, ale mogą ulegać rozdwajaniu i łamaniu. Twój organizm przystosowuje się do nowej sytuacji – ciąży.

Drugi miesiąc ciąży kończy się w szóstym tygodniu rozwoju zarodka

Czy wiesz dlaczego? Otóż tygodnie ciąży obliczane są od pierwszego dnia ostatniej miesiączki, czyli razem z tymi dwoma tygodniami, w których nie doszło jeszcze do zapłodnienia.

PAMIĘTAJ: drugi miesiąc ciąży to też moment na wizytę u ginekologa!


„Położna na medal” to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna. Jej celem jest zwrócenie uwagi na standardy i jakość opieki okołoporodowej w Polsce oraz ich systematyczna poprawa poprzez działania edukacyjne i promocję dobrych praktyk. Organizatorzy kampanii pragną także zwiększyć świadomość społeczną w zakresie roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia nominacji do tegorocznej, piątej edycji przyjmowane są do 31 lipca 2018 r. Więcej: www.poloznanamedal2018.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Zielono mi, czyli bób na wsparcie płodności. Smaczne przepisy od dietetyczki

Zielony, młody bób na białym talerzu, obok talerza strąk bobu /Ilustracja do tekstu: Bób na płodność. Przepisy od dietetyczki
Fot.: Fotolia.pl

W tym roku lato zawitało do nas zdecydowanie wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Wraz z nim przyszedł wydłużony sezon na nasze ukochane warzywa i owoce. A to oznacza, że już od połowy czerwca możemy cieszyć się zielonym symbolem lata – bobem. Jak działa bób na płodność? Co się w nim kryje i czy warto wspomóc się nim w staraniach o dziecko? Przeczytaj!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kto z was uwielbia bób? Ja, przyznam szczerze, dopiero niedawno odważyłam się go spróbować. Do tej pory uważałam te zielone ziarna za zbyt mączyste w smaku. Ostatnio miło się zaskoczyłam i nawet nie wiem, kiedy cała porcja makaronu z bobem zniknęła z mojego talerza.

Wszystko jednak zależy od właściwej formy przygotowania bobu. Aby ta roślina strączkowa nie powodowała wzdęć i nie nasilała dolegliwości żołądkowych, należy ją wcześniej namoczyć, a dopiero później ugotować – w (świeżej) lekko osolonej wodzie. Wystarczą 3-4 minuty – wówczas bób zachowa chrupkość i swą zieloną barwę.

Gdy ziarna bobu nie są jeszcze zbyt duże, można również zjadać je na surowo, po ubraniu z łupiny. Czerwiec i początek lipca to także idealny moment, by te zielone ziarna zamrozić i cieszyć się ich wybornym smakiem w okresie jesienno-zimowym. Dzięki temu bób na płodność będzie działał nie tylko w lecie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Rozmaryn na płodność. Jak go stosować, by zwiększyć szanse na ciążę?

Bób na płodność. Niezwykłe właściwości białka roślinnego

Gdy sposób przygotowania mamy już omówiony, czas przejść do właściwości zdrowotnych bobu, a przede wszystkim do tego, w jaki sposób może on wspierać płodność.

Przede wszystkim bób jest bogatym źródłem białka roślinnego, którego nie powinno zabraknąć w jadłospisie par starających się o dziecko. Zgodnie z wynikami wieloletnich badań zespołu pod kierownictwem prof. Chavarro, zamiana 5% energii pochodzącej z białka zwierzęcego (typu mięso, jaja, nabiał) na energię z białka roślinnego wiązała się z co najmniej 50% zmniejszeniem ryzyka niepłodności związanej z zaburzeniami jajeczkowania. Ma to szczególne znaczenie w przypadku kobiet borykających się z PCOS (jestem jedną z nich), u których owulacja występuje bardzo rzadko bądź nie ma jej w ogóle.

Białko roślinne ma jeszcze inne zalety. Zawiera aminokwas o nazwie L-arginina, któremu przypisuje się pozytywny wpływ na ukrwienie narządów rodnych i jakość oocytów oraz pomoc w implantacji zarodka.

CZYTAJ TAKŻE: Kryją się w wielu produktach i mogą zaburzać płodność. Teraz łatwo wyeliminujesz je z diety!

Bób na płodność: zarówno kobiet, jak i mężczyzn

Ponadto bób to bogate źródło kwasu foliowego (witaminy B9), niezbędnego zarówno dla kobiet w ciąży, ale również dla tych, które starają się o dziecko. Szklanka tych strączków pokrywa ponad 100% dziennego zapotrzebowania na ten związek.

Nie sposób nie wspomnieć o żelazie, którego również nie brakuje w bobie. Okazuje się nawet, że dostarcza on dwa razy więcej wspomnianego minerału niż brukselka czy brokuł. Mam tez dobrą wiadomość dla panów: bób dostarcza selenu – pierwiastka poprawiającego jakość nasienia.

Opisywane zielone strączki to także węglowodany. Zapewne większość z was zwróci uwagę na to, że gotowany bób (surowy już nie) ma wysoki indeks glikemiczny. Zgadza się, dlatego w jedzeniu bobu (jak zresztą we wszystkim!) trzeba zachować umiar. Wspomniane zielone ziarna posiadają jednak broń, która dba o stabilny poziom glukozy i jednocześnie prawidłową perystaltykę jelit. Chodzi mianowicie o błonnik pokarmowy. Ponadto ziarna bobu charakteryzują się średnim ładunkiem glikemicznym, w związku z czym nie musicie ich unikać jak ognia.

Bób: nie dla osób z dną moczanową!

Bób zupełnie niewskazany jest natomiast dla osób, które zmagają się z dną moczanową lub cierpią na fawizm (chorobę bobową). To dziedziczne schorzenie genetyczne objawiające się niedoborem enzymu, który odgrywa kluczową rolę w przemianach krwinek czerwonych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rola diety w terapii i profilaktyce endometriozy. Wykład dietetyk Joanny Gizy

Przepisy na dietetyczne dania z bobem – na płodność

Sałatka z bobem, fetą i pomidorami: przepis

Składniki:

  • szklanka sparzonego wrzątkiem młodego bobu lub surowych, młodych ziaren
  • średniej wielkości pomidor malinowy
  • 3-4 czarne oliwki
  • 50 g sera feta
  • 1/2 łyżeczki czarnuszki
  • łyżka posiekanej mięty
  • Dressing: łyżka oliwy z oliwek, łyżka soku z cytryny, 1/2 łyżeczki musztardy, sól, pieprz

Przygotowanie sałatki z bobem, fetą i pomidorami:

Bób gotować 3-4 minuty w lekko osolonym wrzątku. Gdy będzie gotowy, odłożyć do ostygnięcia. Pomidora pokroić w ćwiartki bądź na drobniejsze kawałki. Ser pokroić w kostkę lub pokruszyć palcami. Składniki dressingu wymieszać w małym słoiczku. W misce ułożyć: bób, pomidory, oliwki. Wymieszać z posiekaną miętą. Po wierzchu sałatkę posypać serem i czarnuszką oraz skropić gotowym dressingiem.

ZOBACZ TEŻ: Na cykle bezowulacyjne i problemy z miesiączką. Siemię lniane na płodność

Wartość energetyczna sałatki z bobem, fetą i pomidorami – 331 kcal (1 porcja).

Pasta z bobu: przepis (2 porcje)

Składniki:

  • 500 g ugotowanego bobu
  • 2 suszone pomidory
  •  łyżka pestek słonecznika
  • łyżeczka czarnego sezamu
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1 mała dymka (bez szczypioru)
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1-2 łyżki soku z cytryny
  • łyżka oliwy z oliwek
  • sól, pieprz

Przygotowanie pasty z bobu:

Cebulę i czosnek posiekać, a następnie zrumienić na oliwie z oliwek. Nasiona słonecznika i sezam podprażyć chwilę na suchej patelni. Ugotowany bób ostudzić i obrać z łupiny. W misie blendera zmiksować: bób, podduszoną cebulę z czosnkiem, pomidory suszone, natkę pietruszki, sok z cytryny i sos sojowy. Na koniec dodać podprażone ziarna i wszystko dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać na kromkach pieczywa pełnoziarnistego w towarzystwie sezonowych warzyw (np. ogórka, rzodkiewki, pomidora).

Wartość energetyczna pasty z bobu – 297 kcal (1 porcja).


Źródło danych: Ostrowska L., Karecka U.: „Wpływ diety i aktywności fizycznej na płodność kobiet”, praca poglądowa, Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu, 2017, t. 23, nr 1, 51-56; Chavarro JE i WSP.: „ Diet and Lifestyle in the Prevention of Ovulatory Disorder Infertility”, Obstet Gynecol. 2007; 110 (5): 1050–1058; Kunachowicz H. i wsp.: „Wartość odżywcza wybranych produktów spożywczych i typowych potraw”, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, nowe wydanie 2002.


 

POLECAMY TEŻ: Dieta dla płodności, czyli wszystko co przyszły rodzic powinien wiedzieć

Magdalena Czyrynda-Koleda

Specjalistka ds. żywienia człowieka w Dietosfera.pl i klinice Fertimedica. Dietetyczka, która na co dzień zajmuje się dietą par, które zmagają się z niepłodnością. Sama latami starała się o dziecko.