Przejdź do treści

Stomia u noworodka

658.jpg

Około 75% stomii u pacjentów poniżej 18. roku życia wyłanianych jest w grupie noworodków i niemowląt. W większości przypadków u dzieci, stomia jest sposobem leczenia, a jej wyłonienie ma charakter czasowy. Przyczyny jej wytworzenia mają duży wpływ na dalszy rozwój i pielęgnację dziecka.

Stomia to celowe, chirurgicznie wytworzone połączenie światła jelita z powierzchnią skóry brzucha. W wyniku jej wyłonienia maluszek wypróżnia się właśnie przez stomię. W zależności od miejsca wyłonienia wyróżniamy: kolostomię – połączenie światła jelita grubego ze skórą, ileostomię – połączenie światła jelita cienkiego ze skórą i urostomię – połączenie światła dróg moczowych bezpośrednio ze skórą lub poprzez jelito cienkie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W okresie noworodkowym przyczyną wyłonienia stomii są przede wszystkim wady wrodzone, takie jak  zarośnięcie odbytu, niedrożność jelita cienkiego lub grubego, czy kloaka – połączenie dolnych dróg moczowych i końcowego odcinka przewodu pokarmowego.

Wskazaniem do wykonania stomii w okresie noworodkowym mogą być zaburzenia unerwienia przewodu pokarmowego: wrodzony brak zwojów nerwowych – choroba Hirschsprunga, a – zwłaszcza u dzieci przedwcześnie urodzonych – niedorozwój tych zwojów. Zmiany zapalne jelit, pod postacią martwiejącego zapalenia jelit z perforacją (przedziurawieniem ściany jelita), są także wskazaniem do wykonania stomii – komentuje prof. dr hab. n.med. Elżbieta Gawrych z Katedry i Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Onkologicznej PUM w Szczecinie, współpracująca z kampanią „STOMAlife. Odkryj stomię”.

Okres noworodkowy trwa od momentu urodzenia się dziecka do 28. dnia życia, później dziecko wchodzi w okres niemowlęcy. U niemowląt i dzieci starszych wskazania do wyłonienia stomii
są nieco inne, niż u noworodków. Zazwyczaj jest to nabyta niedrożność przewodu pokarmowego, choroba Leśniowskiego-Crohna, nowotwory czy ciężkie urazy miednicy z uszkodzeniem odbytu.
U dzieci starszych i nastolatków stomia zwykle towarzyszy leczeniu nieswoistych zapaleń jelit oraz perforacji jelita z rozlanym zapaleniem otrzewnej.

U najmłodszych pacjentów przetoki jelitowe zwykle wyłaniane są czasowo, czyli do czasu kiedy będzie można odtworzyć ciągłość przewodu pokarmowego. W pewnym sensie jest to  etap leczenia, takiego noworodka, rzadko stomia stała. W większości przypadków istnieje możliwość odtworzenia całości przewodu pokarmowego i normalnego funkcjonowania – komentuje dr Stanisław Paradowski Kierownik Oddziału Chirurgii SPZOZ w Szczecinie, współpracujący z kampanią „STOMAlife. Odkryj stomię”.

Stomie czasowe u dzieci zamyka się w różnym okresie. Jest on zależny od choroby podstawowej, będącej przyczyną wyłonienia stomii u noworodka i zwykle trwa od 1 miesiąca do 3 miesięcy od jej wykonania. Rzadko zdarza się, że przetoki jelitowe u dzieci wykonywane są na całe życie.

Stomie stałe  wykonywane są u pacjentów w wieku dziecięcym sporadycznie, najczęściej w przebiegu choroby nowotworowej jelita grubego – komentuje prof. Elżbieta Gawrych.

Zalecenia dotyczące diety, pielęgnacji skóry wokół stomii i dalszego rozwoju dziecka są w większości przypadków zależne od schorzenia będącego przyczyną do wyłonienia stomii, a także od rodzaju wykonanej przetoki.

W trakcie rozwoju dziecka ze stomią nie można zapominać o prawidłowej pielęgnacji skóry wokół stomii. Dobrze dobrany stomijny sprzęt i prawidłowa pielęgnacja pozwala uniknąć  wielu powikłań, nieprzyjemnych dla malucha.

Więcej na temat stomii u noworodków [Materiał Wideo]

 

 

Celem kampanii społecznej „STOMAlife. Odkryj stomię” jest walka z wykluczeniem społecznym dotykającym stomików, przełamanie tabu związanego ze stomią  oraz edukacja pacjentów
i społeczeństwa w zakresie faktów i mitów z nią związanych. Misją inicjatywy jest zbudowanie powszechnej akceptacji dla stomików tak by mogli powrócić do normalnej aktywności zawodowej
i społecznej.

Organizatorami kampanii są: Polskie Towarzystwo Stomijne Pol-ilko, Fundacja im. dr Macieja Hilgiera oraz Polskie Towarzystwo Wspierania Osób z Nieswoistymi Zapaleniami Jelita „J-elita”. Partnerem medycznym jest firma SALTS POLSKA Sp. z o.o.

Kampania została objęta honorowym patronatem Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Naczelnej Rady Lekarskiej, Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Klubu Koloproktologii, Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Onkologicznych, Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Polskiego Towarzystwa Pielęgniarek Stomijnych, Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego, Polskiego Towarzystwa Urologicznego, Pomorskiego Stowarzyszenia Stomijnego, Prezydent Warszawy oraz Towarzystwa Chirurgów Polskich.

Materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

jak sobie radzić z niepłodnością

Często walka z niepłodnością zdaje się być równocześnie walką z otaczającym światem – z systemem, z ludźmi, z ich komentarzami. Te ostatnie nieraz potrafią być niezwykle bolesne, a zamiast tak bardzo potrzebnego wsparcia, po raz kolejny zderzają nas ze ścianą. Jednym z przykładów jest standardowe już: „Jesteście bardzo młodzi, macie jeszcze czas”  – znasz to?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

28-letnia Mary Horsley w swoim emocjonalnym felietonie pisze do osób, które właśnie wiek wykorzystują jako argument mający… no właśnie – mający zbagatelizować problem niepłodności? A może umniejszyć jej cierpienie? „Dla ciebie bycie młodym oznacza dużo czasu, by móc próbować. Jak myślisz, co zatem robiliśmy przez ostatnie cztery lata? Nie wykonywałam tych wszystkich badań USG dlatego, że jestem młoda lub dlatego, że je lubię” – komentuje w odważnych i bezpośrednich słowach kobieta. I trudno dziwić się jej odczuciom, bowiem jak sama zaznaczyła: Pary takie jak nasza nie zmagają się z problemem wieku – my zmagamy się z problemem medycznym, który ma słabe rokowania od lekarzy. Zanim więc stwierdzisz ‘Och, jesteście wciąż młodzi’, pomyśl proszę o czteroletnich zmaganiach, które ta „młoda” osoba już zniosła. Pomyśl proszę o latach, które przed tą „młodą” osobą wciąż jeszcze są – podsumowała niespełna 30-letnia kobieta w swoim artykule dla „The Mighty”. Dała tym samym wyraz ogromnej frustracji, z którą na co dzień borykają się miliony niepłodnych par na całym świecie.

Głową w mur słów

Niewątpliwie ma to ogromny wpływ na kondycję psychiczną zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Warto bowiem wciąż podkreślać, że niepłodność to problem dotyczący pary. Owszem, każdego z partnerów z osobna, ale dotyka on także ich związku. Często w trudnych sytuacjach, w których muszą zderzyć się z mało wrażliwymi komentarzami, są oni obecni razem. Szczególnie gdy są to młodzi ludzie, mogą słyszeć słowa podobne do tych, które spotyka na swojej drodze Mary. „Macie jeszcze czas. Nie ma się czym przejmować”. Jakie emocje może to wywołać?

Niepłodność nie ma swojego PESELU. Para, która pragnie dziecka i stara się o nie dłuższy czas, ma prawo czuć się sfrustrowana, zła, smutna i niespokojna o przyszłość. Dzieje się to niezależnie od wieku, w jakim są partnerzy. Otoczenie często nie ma wystarczających danych o sytuacji pary. Nie wie, że pomimo młodego wieku kobieta ma np. niską rezerwę jajnikową, a więc jej nastrój i obawy o to, czy uda jej się zajść w ciążę, mają uzasadnienie. Dlatego tego typu pocieszenia nie przynoszą poprawy samopoczucia. Często wywołują za to właśnie złość oraz poczucie osamotnienia i niezrozumienia. Przecież nikt z nas nie może obiecać niepłodnej parze, że ponieważ są młodzi, z pewnością zajdą w ciążę i urodzą zdrowe dziecko. Niepłodni wiedzą o tym i tym bardziej czują się w takich sytuacjach raczej tanio pocieszani, niż prawdziwie rozumiani i akceptowani ze swoimi uczuciami i cierpieniem” – mówi w rozmowie z nami psycholog Dorota Gawlikowska, która w klinice leczenia niepłodności InviMed na co dzień wspiera osoby zmagające się z podobnymi problemami.

Kto, z kim, do kogo, o czym…

Warto w takiej sytuacji wziąć jednak pod uwagę fakt, że za padającymi słowami może stać bardzo różna motywacja. Z jednej strony może być to wyraz wsparcia i pocieszenia. Z drugiej, może być to przejaw bagatelizowania i niezrozumienia problemu. Czy owa motywacja ma jakieś znaczenie? „Oczywiście motywacja i rodzaj relacji łączącej nas z osobami, które starają się nas w ten sposób wspierać, ma duże znaczenie” – mówi psycholog.

Jeśli para czuje, że osoba, która mówi o młodym wieku jest oddana, obecna w ich życiu i stara się ich zrozumieć, zapewne przyjmie jej słowa bardziej jako wyraz wsparcia, niż chociażby właśnie bagatelizowania problemu. Jeśli jednak jest to ktoś, kto wyraźnie unika kontaktu, nie stara się wniknąć i zaangażować w ich sytuację, mogą poczuć się zlekceważeni i niezrozumiani. Bliskim, empatycznym i emocjonalnie wspierającym nas ludziom wybaczamy więcej i chętniej wierzymy w ich dobre intencje, bo wiemy, że chcą i starają się nam pomóc. Mamy też w pamięci to, ile już dla nas zrobili” – słyszymy.

Nie sposób się z tym nie zgodzić, bowiem często nie tylko sama para jest zaangażowana w zmagania z niepłodnością. Zdarza się, że wpływa to na relację także z dalszą częścią rodziny, czy znajomymi. Bardzo ważne jest wtedy ich wsparcie. Nawet jeśli nie zawsze jest trafione, może dać poczucie jakże potrzebnej wtedy bliskości. Nikt bowiem nie powinien być w tak trudnym momencie sam.

Co robić?

Jeśli jednak zastanowimy się nad emocjami, które pojawiają się w związku z trudnymi opiniami, może warto byłoby się na nie przygotować? Ważne jest by odważnie dbać o swoją przestrzeń. Jak najbardziej mamy prawo do ochrony siebie! „Najważniejsze w radzeniu sobie z raniącymi komentarzami jest nasze przekonanie, że potrafimy się bronić i stawiać granice tam, gdzie ludzie je przekraczają. Niezależnie nawet od tego, jakie mają intencje” – podkreśla ekspertka.

Sposób, w jaki będziemy je stawiać jest już mniej ważny i zależy w dużej mierze od tego, z czym czujemy się dobrze w relacjach z innymi, a co uznajemy za niedopuszczalne. Zależy także od naszych dotychczasowych doświadczeń. Tam, gdzie wcześniej mieliśmy poczucie, że nie chroniliśmy się dostatecznie, czasem mamy później chęć wyraźniejszego zaznaczenia swoich granic. Inaczej robimy to także wobec osób bliskich, rodziny i przyjaciół, inaczej wobec dalszych znajomych czy wścibskich sąsiadów, a jeszcze inaczej wobec osób, od których jesteśmy zależni, na przykład przełożonych w pracy. Są jednak trzy formy reagowania na przykre komentarze i raniące pytania. Warto zastanowić się, który z nich najbardziej nam odpowiada w konkretnej relacji:

– Zakończenie kontaktu, czyli oddalenie się lub skończenie rozmowy.

– Zmiana tematu, czyli przekierowanie uwagi pytającego na inny, interesujący go obszar.

– Jasne zaznaczenie, że dana uwaga jest przez nas odbierana jako naruszające nasze granice, prywatność, intymność i nie chcemy na ten temat rozmawiać.

Wybór reakcji może z początku wydawać się trudny, dlatego warto skonsultować się z psychologiem. Pomoże nam on podjąć decyzję, która z opcji będzie dla nas najodpowiedniejsza w danej sytuacji” – podsumowuje psycholog Dorota Gawlikowska. A czy ty bronisz swoich granic? Czy nie dajesz się dodatkowo obciążyć raniącymi cię komentarzami? A może to właśnie tobie zdarza się powiedzieć o dwa słowa za dużo? Dobrze jest poddać refleksji słowa, które nas otaczają, bowiem słowa to często emocje. W czasie przedłużających się starań ich kaliber jest i tak wystarczająco duży, po co dodatkowo dokładać sobie kolejny balast?

 

Zobacz też:

6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

Tęczowi ojcowie: „Bycie rodzicem po stracie to obciążenie, zwłaszcza jeśli temat został zduszony i ukryty”

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Zespół antyfosfolipidowy może być przyczyną niepłodności

Zespół antyfosfolipidowy  (przeciwciała kardiolipionowe), (APS) może utrudniać zajście w ciążę i być powodem kobiecej niepłodności. W ciąży jest przyczyną poronienia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zespół antyfosfolipidowy – na czym polega?

APS jest chorobą autoimmunologiczną, co oznacza, że organizm zaczyna atakować swoje własne tkanki. Wówczas organizm wytwarza zbyt dużo przeciwciał antyfosfolipidowych atakujących tkankę łączną. Są one obecne we krwi i zmieniają jej krzepliwość.
Jeśli cierpisz na APS, jesteś w konsekwencji narażona na wystąpienie niebezpiecznych zakrzepów. Wysoki poziom przeciwciał zakłóca również pracę błon komórkowych komórek płciowych, co utrudnia zajście w ciąże, ponieważ schorzenie co zaburza proces zapłodnienia oraz proces implantacji zarodka.

Przeciwciała kardiolipionowe (APS) – objawy

Oprócz problemów z zajściem w ciążę czy poronień (powracających) APS objawia się też występowaniem: zakrzepów tętniczych, krwotoków, bóli stawów, owrzodzeń, napadów niedokrwienia, czy niedociśnienia płucnego. W trudnych przypadkach mogą prowadzić do udaru.

Jak zdiagnozować zespół antyfosfolipidowy?

Podstawą diagnostyki APS jest realizacja badania na obecność przeciwciał antyfosfolipidowych. Test jest prosty, polega na pobraniu krwi i analizie stężenia IgG lub IgM. Badanie trzeba powtórzyc po kilku tygodniach.
Problemy z zajściem w ciążę i z krzepliwością krwi mogą sugerować również obecność trombofilii wrodzonej – genetycznej tendencji do nadkrzepliwości. Jej wykrycie jest możliwe w czasie prostego badania DNA.

APS a szanse na zajście w ciążę?

Z wynikami badań warto udać się więc do specjalisty, który skieruje na leczenie. Najczęściej polega ona jedynie na podawaniu leku rozrzedzającego krew. Dzięki temu zostaje obniżony poziom przeciwciał, a szansa na dziecko wzrasta. Zmniejsza się też ryzyko wystąpienia zakrzepów. Przy APS ciąża traktowana jest jako ta wysokiego ryzyka, więc konieczne są stała opieka lekarza, np. częstsze USG.

Prawidłowa diagnoza i leczenie APS zwiększa szansę na poczęcie i urodzenie zdrowego dziecka aż o 80%.

Źródło: Prekoncepcja.pl

POLECAMY:

7 ciąż i 2 dzieci – moja walka o ciążę przy APS – poznaj historię Agnieszki
5 błędów, które utrudniają zajście w ciążę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Mężczyzno – poznaj szczegóły wizyty u androloga!

wizyta u androloga

Dla wielu mężczyzn wizyta u androloga wciąż wiąże się z wielką niewiadomą. Przez najważniejsze jej etapy i dodatkowe badania, które mogą być elementem dalszej diagnostyki męskiej niepłodności, przeprowadził nas androlog, dr Jan Karol Wolski.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Badania nasienia

Czy są badania, które androlog już na początku zleca zgłaszającemu się do niego mężczyźnie? Tak, na pewno są to badania znajdujące się w standardzie przyjętym w Polsce. „Pacjent musi mieć na wstępie zrobione dwa badania nasienia, w tym jedno z posiewem” – mówi dr Wolski.

Aby próbka uznana była za wiarygodną, nasienie oddane do badania pobrane być musi co najmniej po 48 godzinach, ale też nie później niż tydzień od poprzedniego wytrysku. Dlaczego? „Gdy wytryski są zbyt częste, koncentracja plemników (liczba) jest zbyt mała, co może skutkować fałszywie ujemną informacją o obniżonej płodności. Niekoniecznie musi być to prawdą. Jeżeli zaś najądrze (miejsce koncentracji plemników) jest opróżniane zbyt rzadko, znajdujące się tam plemniki mogą mylnie wykazywać złą jakość” – dodaje ekspert.

Pojawia się przy tym także pytanie o odstęp czasu, który powinien rozdzielić kolejne badania. Biorąc pod uwagę cały cykl spermatogenezy, który trwa 84-86 dni, idealnie byłoby wykonać testy nasienia w odstępie około 3 miesięcy.

Jeśli odniesiemy się zaś do wyników badań z posiewem, mogą wykazać one np. obecności chorób napletka czy stanów zapalnych układu moczowego. Nie jest to stricte związane z produkcją plemników, ale skutecznie obniża jakość nasienia i szanse na uzyskanie ciąży.

2. Wywiad

Badania nasienia są tylko jednym z elementów oceny stanu zdrowia reprodukcyjnego. Pozostała składowa to m.in. wywiad. Jakich pytań można się spodziewać?Pacjent powinien przygotować się na pytania dotyczące zarówno jego zdrowia, jak i zdrowia rodziny. Będzie zapytany także o występujące w jego życiu incydenty medyczne, także te mające miejsce w dzieciństwie. Nie mówię już nawet o chorobach w obrębie układu moczowo-płciowego, ale wszystkich innych poważnych schorzeniach występujących w tym czasie” – zaznacza androlog.

W dalszej kolejności pojawią się pytania o pokwitanie. Okres ten powinien być dobrze zaznaczony. Nie powinien wystąpić ani zbyt późno, ani zbyt wcześnie, bowiem wszystko to może odbić się na jakości nasienia. Podobnie jak styl i rodzaj wykonywanej już w dorosłości pracy, o co androlog także zapyta. „Kiedy zadaję pytanie o zawód i słyszę, że pan jest programistą (przez dwanaście godzin dziennie siedzi przed komputerem i posiłkuje się napojami energetycznymi), a do tego ma sporą nadwagę, to nie mogę się do tego nie odnieść. Ma to związek głównie z otyłością, która obniża poziom płodności zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet” – opisuje lekarz.

W wywiadzie pojawia się także temat używek. Większość ludzi miała z nimi jakikolwiek kontakt, co często jest bagatelizowane. Dzieje się tak jeśli chodzi m.in. o tzw. „miękkie narkotyki”, czy marihuanę, która przy regularnym użyciu skutecznie obniża potencjał płodności. „Działa spermatotoksycznie oraz oddziałuje na dysfunkcję erekcyjną” – zaznacza specjalista. „Naukowcy udowodnili, że liczba plemników osób, które kilka razy w tygodniu sięgają po tzw. „trawkę”, zmniejsza się aż o jedną trzecią” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<.

3. Badanie fizykalne

Po zebraniu wywiadu chory jest badany. Ważne, by niezależnie od wieku, był na nie przygotowany. Musi mieć wykonane badanie prącia, jądra, pachwin, gruczołu krokowego. Co ważne, wiele zaburzeń gruczołu krokowego skutkuje zaburzeniami nasienia, a za tym idą właśnie zaburzenia płodności” – podkreśla androlog.

4. Badania genetyczne

Wracając zaś do pytań dotyczących rodziny i tego, jak przejawia się w niej płodność, jest to o tyle istotne, że często nasze zdolności reprodukcyjne bazują na genach. „Warto rozejrzeć się zarówno w stronę matki, jak i w stronę ojca” – podkreśla dr Jan Karol Wolski.

Testami, które mogą więc pojawić się w dalszej kolejności, są badani genetyczne. Czy często są one zlecane podczas diagnostyki niepłodności? „Tak, bowiem mniej więcej 15-20 proc. mężczyzn z istotnie obniżonymi parametrami nasienia ma zaburzenia w genach, czyli pojawia się u nich jakiś rodzaj aberracji” – mówi w rozmowie z nami androlog, dr Jan Karol Wolski. „Co ważne, kilka procent z nich dyskwalifikuje z rozrodu. Są to np. różnego typu translokacje, które skutkują niemożnością poczęcia (nawet in vitro). Jeśli zaś uda się uzyskać ciążę, może okazać się, iż zarodek będzie uszkodzony, dojdzie do poronienia lub dziecko urodzi się chore” – dodaje specjalista.

5. USG

Kolejnymi badaniami mogącymi pojawić się w czasie diagnostyki są badania USG. Czy warto je robić? „Tak, ale jeżeli ktoś szuka ultrasonografisty na własną rękę, musi wybrać osobę mającą doświadczenie konkretnie w badaniu mężczyzn. Musi być to lekarz specjalizujący się w urologii bądź w rozrodzie” – podkreśla dr Wolski. Jest to o tyle istotne, iż nie chodzi tu tylko o ocenę takich kryteriów, jak echogeniczność czy obserwacja ewentualnych zmian ogniskowych mogących świadczyć o nowotworach. Ocenić przy tym trzeba także gruczoł krokowy, do czego dedykowane jest badanie TRUS. Wykonuje się je głowicą transrektalną (przezodbytniczą). „Jeśli parametry nasienia są obniżone, to bezwzględnie powinno wykonać się badanie TRUS” – sygnalizuje nasz ekspert.

POLECAMY:

Jak się kochać, żeby zajść w ciążę

Witaminy płodności 

Najnowszy magazyn Chcemy być rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Poronisz, kurier przyjedzie po płód. Szokujące procedury w Opolu

kurier przyjeżdża po spakowany płód
/ fot. Pixabay

Zgodnie z przepisami rodzice mają prawo pochować swoje nienarodzone dziecko. Jeżeli do poronienia doszło jednak przed 10. tygodniem ciąży, niezbędne są badania ustalające płeć dziecka. Te pokrywane są z kieszeni rodziców. Kontrowersje budzi jednak sposób transportu szczątków do placówki, w której mają się odbyć testy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Takie badanie musi się odbyć, by zarejestrować dziecko w Urzędzie Stanu Cywilnego i otrzymać świadczenie z ZUS-u. Tylko wtedy rodzicom przysługuje zasiłek pogrzebowy i urlop macierzyński. Jak podaje „Gazeta Wyborcza” w Opolu, żeby przetransportować zwłoki, rodzice muszą je zapakować do paczki i… wezwać kuriera.

Kurier przyjeżdża po spakowany płód. „Jak paczka z Allegro”

Duża liczba szpitali w Polsce nie wykonuje takich badań, dlatego rodzina na własną rękę musi znaleźć odpowiednie laboratorium i za testy genetyczne zapłacić kilkaset złotych. Często po skończonym badaniu odesłanie zwłok odbywa się na tej samej zasadzie, co „wysyłka”.

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, taka przykra sytuacja spotkała mieszkankę Opola. Kobieta poroniła, kiedy zapłakana siedziała na szpitalnym łóżku do jej pokoju wszedł kurier i zapytał, gdzie może znaleźć zapakowany płód.

Inni, których dotknęła ta szokująca procedura, porównują sytuację do odbioru przesyłki z Allegro. Jak zaznaczają, słowa nie są w stanie opisać uczuć rodzica, które swoje nienarodzone dziecko musi zapakować w pudełeczko i czekać na kuriera.

Procedury zamiast pomóc, potęgują traumę

Oburzające jest również to, że pacjentki po poronieniu często pozostawiane są bez odpowiedniej opieki psychologa i przebywają w jednej sali ze świeżo upieczonymi matkami, co dodatkowo potęguje ich traumę.

Procedury dręczące, poniżające kobiety. Horror. Tak się traktuje kobiety w Polsce. Poza tym wymyślanie kosztownych procedur i wymuszanie płacenia kobietom w traumie – pisze jedna z internautek.

Tej szokującej sprawie ma się przyjrzeć Urząd Marszałkowski. Jak zapewnia wicemarszałek, ze względu na delikatność tematu, urzędnicy podejdą doniego „z należytą starannością”.

W Opolu powstała również specjalna komisja, której zadaniem jest opracowanie i ujednolicenie procedury w taki sposób, aby dodatkowo nie pogłębiać traumy kobiety po stracie dziecka.

Zobacz także:

Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

Zbiorowy pochówek dzieci nienarodzonych w Lublinie

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gazeta Wyborcza, Wirtualna Polska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.