Przejdź do treści

Starania o ciążę w czasach nowych technologii

Starania o ciążę przy pomocy aplikacji

Rozmowa z Hanną, jedną z kobiet która zmagała się z niepłodnością wspierając się aplikacją internetową, o trudnych emocjach podczas starań o ciążę oraz jej własnych sposobach na przetrwanie ciężkich chwil.

Zacznijmy może od faktów. Jak długo staraliście się o ciążę? 

W sumie ponad 2 lata, czyli nie aż tak długo. Paradoksalnie nasze starania o dziecko zapowiadały się na super krótkie, ponieważ kilka dni po tym jak wspólnie z mężem zdecydowaliśmy się na powiększenie rodziny – oboje wówczas mieliśmy 33 lata – to dosłownie w kilka dni po tym, okazało się, że jestem w ciąży! Zabawne, bo już podczas naszej rozmowy musiałam być w ciąży. Spóźniał mi się okres (nigdy nie miałam regularnych cykli), pobolewał mnie brzuch i piersi. Zrobiłam test ciążowy i zobaczyłam dwie kreski! Pamiętam, że nawet pomyślałam sobie – zupełnie bez pokory – że w sumie to jeszcze nie oswoiłam się z naszą decyzją o dziecku, że może trochę za szybko z tą ciążą i że trochę szkoda, że w wakacje będę w ciąży, nie napiję się wina, które tak uwielbiam… Ktoś niestety chyba mnie posłuchał, bo stało się tak, że do wakacji mogłam się jednak napić tego wina… Po kilku tygodniach, gdy już oswoiłam się z myślą o dziecku i szczerze mówiąc bardzo ją polubiłam, niestety zaczęłam krwawić. Pojawił się mocny ból brzucha i po mojej ciąży nie pozostało nic, tylko wyrzuty sumienia jak ja w ogóle mogłam mieć wątpliwości….życie bywa bardzo przewrotne!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mocno to przeżyłaś?

Wtedy jeszcze nie tak mocno, szybko wyczytałam, że kobiety po poronieniu dość szybko ponownie zachodzą w kolejną ciążę. Pomimo dużego smutku w chwili, gdy to się stało, nie martwiłam się na zapas, czy zajdę w kolejną ciążę. Byłam przekonana, że nie będzie z tym problemu. Najgorsze było to czekanie na spadek hormonu HCG, który w ciąży szybko rośnie, ale spada niestety bardzo powoli. Byłam w 10 tygodniu ciąży gdy poroniłam, a więc dość późno i czekanie na to, aż hormon HCG wynoszący wówczas kilkadziesiąt tysięcy jednostek spadnie do zera i będziemy mogli rozpocząć nasze starania już na wstępie mnie zniecierpliwiło.

Poronienie jest bolesnym doświadczeniem, ale tak jak powiedziałaś wiele kobiet po tym dość szybko zachodzi w ciążę…

Być może część kobiet tak, w naszym przypadku niestety było inaczej. Najpierw przez kilka tygodni czekałam, aż będziemy mogli rozpocząć starania, potem gdy już w końcu dostaliśmy od lekarza zielone światło kochaliśmy się prawie codziennie i pod koniec cyklu byłam pewna, że się udało. Niestety ani ten, ani kolejne cykle nic z tego nie wyszło. Jakoś mi to podcięło skrzydła, choć pewnie, gdyby nie to poronienie podchodziłabym do tego z większym dystansem.

Jak trafiłaś na kalendarz owulacji OvuFriend?

Zupełnie przez przypadek. Był środek nocy i google’owałam coś w Internecie na temat „jak szybciej zajść w ciążę” i trafiłam na wątek o portalu dla kobiet starających się o dziecko w OvuFriend.pl. Byłam dość sceptyczna, bo sam Kalendarz Cyklu skojarzył mi się z nazwy z kalendarzykiem małżeńskim 😉 mierzenie temperatury, sprawdzanie śluzu i takie tam rzeczy. Jakoś nie przemawiało to z początku do mnie.  Założyłam jednak konto, bo spodobało mi się forum dla starających się. Fajne dziewczyny, miła atmosfera, poza tym dużo dobrej wiedzy.

Co Cię przekonało, żeby jednak rozpocząć kalendarz?

Hmm, chyba zarówno brak sukcesów na polu naszych starań i jak i to, że po kolejnych dwóch cyklach zaczęłam się zastanawiać, czy oby na pewno owuluję, czy trafiamy w moje dni płodne, czy z moimi cyklami miesiączkowymi wszystko jest w porządku. Kupiłam test owulacyjny, ale jakoś przez dwa kolejne cykle nie potrafiłam jednoznacznie stwierdzić, czy test jest pozytywny, czyli czy druga kreska jest jednakowo ciemna czy nie. Zastanawiałam się nad pójściem do lekarza, żeby dla świętego spokoju wszystko sprawdzić, ale wszędzie czytałam, że do 12 miesięcy nie ma co się denerwować, że starania o ciążę mogą trochę potrwać, że należy po prostu uzbroić się w cierpliwość. Wtedy rozpoczęłam zapisywanie danych w kalendarzu cyklu OvuFriend. Zaczęłam od tego, że zapisałam kiedy rozpoczął mi się cykl miesiączkowy, ile trwało krwawienie i jaki typ śluzu w danym dniu miałam. Potem dołączyłam do tego wyniki testów owulacyjnych i zaskoczyło mnie to, że na tej podstawie system sporo mi już „powiedział”. Zaznaczył na moim wykresie potencjalny termin owulacji i zinterpretował mój pierwszy cykl. Zachęcona tym zaczęłam codziennie rano mierzyć temperaturę, zapisywałam objawy, które odczuwałam i śledziłam co dziś system mi powie. Jakie światło płodności mi pokaże – czy czerwone/ niepłodne zmieni się na zielone / płodne? Kiedy system zaznaczy na moim wykresie owulację? Sprawdzałam, jak oceni mój czas współżycia, czy dobrze trafiliśmy z dniem owulacji czy słabo i jaką w tym cyklu mamy szanse na ciążę…

Dla wielu kobiet starających się o ciążę, najcięższym i najbardziej dłużącym się okresem jest czas od owulacji do kolejnej miesiączki.

No tak, to oczekiwanie jest męczące. Ten czas zazwyczaj niemiłosiernie się dłuży. To pewnie potwierdzi większość kobiet, które stara się o ciążę. Ja byłam w tym czasie bardzo aktywna, bo za każdym razem wynajdywałam sobie różne objawy ciążowe i robiłam sobie nadzieję, że tym razem to musi być ciąża. Oczywiście potem to już nie przyznawałam się do tego nawet sama przed samą sobą, ale nie mogłam przestać. Wystarczyło, że coś zakuło mnie w jajniku albo wystąpiło plamienie, a już odbierałam to jako implantację zarodka…Wszystkie te objawy zapisywałam w kalendarzu i porównywałam sobie potem cykl do cyklu. Wciągnęłam nawet w to mojego męża… Śledziłam też jak system oceni moje objawy, czy mi doda punkty do szans na ciążę za ból brzucha w 7 dniu po owulacji, czy odejmie i tym samym obniży szanse na ciążę. Jakie według OvuFriend mamy szanse na ciążę w danym cyklu. Codziennie wpisywałam tonę informacji, a drugą tonę informacji dostawałam w zamian… wciągnęłam się po uszy.
Rajem w tym czasie była też dla mnie galeria wykresów, gdzie mogłam sobie sprawdzić ile statystycznie kobiet o takich samych parametrach cyklu, wieku, czasie współżycia itp. jak ja zachodzi w ciążę.

Hmm, nie obraź się, ale brzmi to trochę już jak paranoja?

Być może. Ale pozwoliło mi to przetrwać. I tak nie potrafiłabym nie myśleć o staraniach. Oczywiście oprócz tej mojej małej – jak to nazwałaś – paranoi toczyłam normalne życie, chodziłam do pracy, spotykałam się ze znajomymi, wyjeżdżałam na wakacje. Tyle, że codziennie rano mierzyłam temperaturę, zapisywałam resztę moim objawów w kalendarzu. Mówimy o tym teraz trochę z przymrużeniem oka, ale na serio to prowadzenie kalendarza dało mi bardzo wiele korzyści.

Jakich dokładnie korzyści?

Przede wszystkich dowiedziałam się, że przy moich trzydziestodwudniowych cyklach – na dodatek jeszcze bardzo często nieregularnych – owuluję w dwudziestym dniu cyklu, a nie około czternastego jak sobie to wcześniej zakładałam. A więc wychodzi na to, że przez kilka cykli kompletnie nie trafialiśmy w owulację. Zaobserwowałam, że mam niewiele śluzu płodnego i w niektórych cyklach prawdopodobnie w ogóle nie dochodzi u mnie do owulacji (moja temperatura raz na kilka cykli pozostawała przez cały cykl na podobnym poziomie). To skłoniło mnie do wcześniejszej wizyty u lekarza, nie czekałam 12 miesięcy, bo widziałam że coś jest nie tak. Gdy poszłam do lekarza, wiedza, z którą do niego przyszłam, pozwoliła nam dość szybko ocenić sytuację. Dokładnie mogłam powiedzieć lekarzowi, kiedy w czasie cyklu występowały plamienia, bóle brzucha czy w miarę dobrze planowaliśmy współżycie. Trafiłam na bardzo mądrego lekarza, który nie marnował mojego czasu, zrobił sporo badań, nie ignorując mojego problemu i co było dla mnie istotne uważnie mnie wysłuchał.

Czy gdy rozpoczęłaś leczenie u lekarza – wiem że nie skończyło się na jednej wizycie – to czy kontynuowałaś jeszcze kalendarz cyklu? To już chyba było niepotrzebne?

 
Kontynuowałam, tak. Zapisywałam codziennie wszystkie te rzeczy, bo czułam że mam kontrolę nad sytuacją, że wiem na bieżąco co się dzieje z moim ciałem. Lubiłam też patrzeć co dzieje się z moją temperaturą po owulacji, czy rośnie co oznaczałoby duże szanse na ciążę czy raczej spada. Podczas inseminacji sprawdzałam jakiemu procentowi kobiet, które brały ten sam lek stymulujący owulację, udało się zajść w ciążę. Teraz, gdy już jestem w ciąży, mam całkiem niezłą historię i analizę moich cykli i dużo większą świadomość mojego ciała. Wiem, że pomogło mi to szybciej dotrzeć tu gdzie jestem.

Co w tym czasie było dla Ciebie najtrudniejsze?

Być może to dziwnie zabrzmi, ale brak kontroli nad sytuacją i ten lęk, że nigdy nam się nie uda. Jestem typem planistki i chyba też trochę perfekcjonistki. W tej sytuacji te cechy nie pomagały. Dotychczas co sobie w życiu zaplanowałam, to w mniejszym lub większym stopniu, ale mi się udawało. A ta sytuacja mnie przerosła. Planowaliśmy dziecko, a z naszych starań nic nie wychodziło, trafiało to do mnie z miesiąca na miesiąc, a bolało tym mocniej im więcej naszych znajomych było w ciąży.

Jednak się udało! Dziękuję Ci serdecznie za rozmowę i życzę wiele zdrowia dla Ciebie i dziecka. Czy znasz już płeć?

Tak, to będzie dziewczynka, ma już nawet imię – Helenka.
Wersja elektroniczna magazynu Chcemy Być Rodzicami zawsze na e.chbr.pl
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Cytaty o niepłodności. Te słowa dodadzą ci otuchy!

niepłodność cytaty
fot. Pixabay

Niepłodność bywa ciężką i nierzadko samotną przeprawą. Poniżej znajdziecie cytaty związane z niepłodnością, które wielu osobom przynoszą ukojenie w tej trudnej walce.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Znajdziesz tu słowa otuchy, które pomogą ci poradzić sobie z poczuciem straty, które odczuwasz każdego dnia. Które z nich przemawiają do Ciebie najbardziej?

Zobacz także: Niepłodność i depresja często idą w parze. Ale ten związek może być inny, niż podejrzewasz

Niepłodność – cytaty motywacyjne

Nigdy nie pozwól, aby czekanie stało się nawykiem. Spełniaj marzenia. Życie dzieje się teraz. – Anonim

Nie zniechęcaj się. Często ostatni klucz w pęku to ten, który otwiera drzwi. – Anonim

Nie jesteś wybrakowana. Nie zrobiłaś niczego złego. Jesteś silna, jesteś odważna i zawsze pozostaje nadzieja. – Ashley Williams

Na końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, znaczy, że to jeszcze nie koniec. – Anonim

Wszystko jest możliwe. Niemożliwe wymaga po prostu więcej czasu. – Anonim

Zobacz także: Jak zachować optymizm w staraniach o dziecko? Radzą blogerki piszące o niepłodności

Niepłodność – cytaty o nadziei

Nadzieja to pierzaste stworzenie. Przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje. – Emily Dickinson

Większość rzeczy na tym świecie została stworzona przez ludzi, którzy wytrwali, kiedy zdawało się, że nie ma już nadziei. – Dale Carnegie

Kiedy świat mówi: „poddaj się”, nadzieja szepcze: „spróbuj jeszcze raz”. – Anonim

Zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe, dopóki nie zostanie to zrobione. – Nelson Mandela

Zobacz także: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Niepłodność – cytaty o czekaniu

Cierpliwość nie polega na czekaniu, ale na zachowaniu pozytywnego myślenia podczas oczekiwań. – Anonim

Ciężko jest czekać na coś, co może się nigdy nie przydarzyć. Ale jeszcze ciężej jest z tego zrezygnować, kiedy wiesz, że to jedyna rzecz, której pragniesz. – Anonim

Ból, który czujesz, jest nieporównywalny do radości, która wkrótce nadejdzie. – Anonim

Nienawidzę czekania. Ale jeśli dzięki temu będę miała szansę być z tobą, będę czekać tak długo, jak trzeba. – Anonim

Im dłużej na coś czekasz, tym bardziej to doceniasz. Wszystko, co warto mieć, jest również warte czekania. – Anonim

Zobacz także: Poronienie w social mediach

Niepłodność cytaty o poronieniu

Nigdy cię nie spotkałam, ale za tobą tęsknię. – Anonim

Gdybyś potrafił czytać w moich myślach, miałbyś łzy w oczach. – Anonim

Za jej uśmiechem stoi historia, której nigdy nie zrozumiesz. – Anonim

Ciężko jest się pożegnać, kiedy nigdy nie miałam szansy cię powitać. – Anonim

Panie Boże, chciałam trzymać moje dzieci na kolanach i opowiadać im o Tobie. Nie miałam jednak takiej szansy, czy możesz więc trzymać je na kolanach i opowiadać o mnie? – Anonim

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: gymcraftlaundry.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Masz tatuaże? Ten film przestrzega: otwierasz się na zło i niepłodność

Ksiądz Rafał Jarosiewicz udostępnił w sieci nagranie, w którym przestrzega młode pary przed demoniczną siłą tatuaży. Jego zdaniem są one „otwieraniem się na zło”, przez co prowadzą do niepłodności. Ale dla wytatuowanych przyszłych rodziców ma też dobrą wiadomość. Takim parom, jak oni, pomógł już wiele razy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Moi drodzy, zwracam się do was z serdeczną prośbą. Chodzi o tatuaże. Dzisiaj jest ogromne spustoszenie związane z tatuażami. Jedni mówią, że tatuaże nie mają żadnego wpływu na nasze życie. Moje doświadczenie w pracy kapłańskiej pokazuje, że tatuaże mają ogromny wpływ duchowy na życie człowieka – rozpoczyna swoje wystąpienie ks. Jarosiewicz.

W dalszej części nagrania duchowny wyjaśnia, że podczas swojej posługi bardzo często spotyka pary, które latami bezskutecznie starają się o dziecko. Według księdza bardzo duży wpływ na tę sytuację mogą mieć ich wcześniejsze wybory.

Moje pierwsze pytanie, które do nich [par zmagających się z niepłodnością – przyp. red.] kieruję, to jest pytanie o to, czy rzeczywiście ich ciała nie są wytatuowane – mówi ksiądz podczas nagrania. I dodaje, że mogą one być furtką dla zła.

Tatuaże a Biblia

W swojej teorii duchowny nie powołuje się na szkodliwe działanie tuszu stosowanego do tatuowania ciała, ale na doświadczenie o. Jamesa Manjackala. Ów hinduski zakonnik i charyzmatyk przytacza w swoich kazaniach świadectwa osób, które z uwagi na posiadanie tatuaży nie mogły doświadczyć pełni Bożego błogosławieństwa. Nieprzekonanym do jego słów ks. Jarosiewicz przytacza fragment Biblii, który ma potwierdzać demoniczne działanie tatuaży na ludzi:

„Nie będziesz nacinał ciała na znak żałoby po zmarłym ani umieszczał na ciele znaków tatuażu”  (Kpł 19,28).

CZYTAJ TEŻ: Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

Modlitwą w niepłodność wywołaną tatuażem

Problem w tym, że interpretacja tego fragmentu (będącego jedynym miejscem w Biblii, w którym znajdziemy słowo „tatuaż”) nie jest wcale jednoznaczna. Według wielu duchownych odwołuje się on przede wszystkim do niechrześcijańskich praktyk nacinania własnego ciała w celu upamiętniania zmarłych lub przywołania pogańskich bóstw.

Ale ks. Rafał Jarosiewicz żywi przekonanie, że tatuaże rzeczywiście mają złą moc i mogą prowadzić do niepłodności. Parom, które doświadczają trudności w poczęciu dziecka, zdradza jednak, że jako duchowny stara się związywać moc ich tatuaży – poprzez modlitwę.

– Pierwszym owocem takiej modlitwy było to, że u wielu par, które przez całe lata nie mogły mieć dzieci, poczynało się życie. To jest moje osobiste doświadczenie – zdradza kapłan w opublikowanym nagraniu.

Na koniec apeluje do wiernych:

– Pragnę was po prostu prosić: nie tatuujcie się – niezależnie od tego, ktokolwiek mówi inaczej. Ponieważ różni ludzie, także duchowni, mówi zupełnie inne rzeczy.

ZOBACZ TEŻ: Ksiądz przestrzega przed kandydatem wspierającym antykoncepcję awaryjną oraz in vitro. Będzie „gorzej niż z Sodomą”.

Mobilny konfesjonał

Warto dodać, ze to nie pierwsze przedsięwzięcie księdza Jarosiewicza, które odbiło się szerokim echem w mediach. Od kilku lat głośno jest o innym pomyśle, który duchowny zrealizował w swoim rodzinnym Kołobrzegu. To mobilny konfesjonał, czyli stylizowane na konfesjonał czerwone auto z napisem: „Jezu ufam Tobie”. Ma umożliwić wiernym intymną spowiedź poza kościołem: na ulicach miasta, przy centrach handlowych, a nawet podczas koncertów.

POLECAMY: Zamiast in vitro – naprotechnologia. W Bydgoszczy otwarto przykościelne Centrum Troski o Płodność

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Korzystasz z telefonu w łóżku? Może ci to zaszkodzić bardziej, niż myślisz

zaburzenia rytmu okołodobowego
fot. Pixabay

Używanie telefonu w nocy sprawia, że nasz mózg dostaje fałszywe sygnały – donoszą naukowcy. Zaburzenia rytmu okołodobowego mogą prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych. Jakich?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ludzie, u których występują zaburzenia rytmu dobowego są bardziej narażeni na depresję i problemy psychiczne. Dotyczy to zwłaszcza tzw. nocnych marków, u których częściej występuje depresja, choroba afektywna dwubiegunowa i obniżenie nastroju.

Zobacz także: Sen dla dwóch kresek

Zaburzenia rytmu okołodobowego groźniejsze niż myślisz

Powyższe wnioski wysnuto na podstawie badania przeprowadzonego przez Uniwersytet w Glasgow. Wzięło w nim udział ponad 91 tys. ochotników z Wielkiej Brytanii w wieku od 37 do 73 lat. U badanych przez tydzień monitorowano poziomy aktywności.

– Zdrowy rytm dnia to aktywność za dnia i jej spadek nocą – tłumaczy Daniel Smith, profesor psychiatrii z Uniwersytetu w Glasgow.  – To ważne badanie wykazujące silne powiązania pomiędzy zakłóconym rytmem dobowym a zaburzeniami nastroju – dodaje ekspert.

Zobacz także: 12 nawyków, które pomogą ci zasnąć

Jak zmienić swoje nawyki?

Zgodnie z wynikami badań, osoby, które nie przestrzegały naturalnego cyklu dnia, częściej niż inni czuli się smutni, samotni. O wiele częściej cierpieli również na depresję i chorobę afektywną dwubiegunową.

W jaki sposób zmienić złe nawyki? – Jest wiele rzeczy, które możemy zrobić, zwłaszcza w zimie – zauważa profesor Smith.  – Dobrym pomysłem są poranne spacery i ekspozycja na słońce oraz poranne ćwiczenia – wylicza.

– Możesz również wyłączyć swoją komórkę około godz. 10 wieczorem, ponieważ światło telefonu daje sygnał twojemu mózgowi, że jest dzień. Czasami może być to trudne, zwłaszcza dla osób pracujących na zmiany – mówi psychiatra.

Zobacz także: Czy bezsenność w czasie ciąży to norma?

Praca zmianowa na cenzurowanym

Nie jest tajemnicą, że nasz wewnętrzny zegar jest uzależniony od kilku czynników, w tym od temperatury ciała i nawyków żywieniowych. Udowodniono, że długotrwałe nocne zmiany są związane ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka, choroby serca i otyłością.

Naukowcy wciąż zastanawiają się jednak, czy to rozregulowany zegar biologiczny powoduje problemy psychiczne, czy raczej jest na odwrót.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pluszowy przyjaciel Plemnik, czyli edukacja z pomysłem

Gigantyczne mikroby na tle lotniska
Fot.: Instagram @GIANTmicrobes

Mierzą kilkanaście centymetrów, są miękkie, kolorowe i wykonane z pluszu. Od tradycyjnych maskotek różnią się jednak tym, że przedstawiają mikroby i komórki ciała – na co dzień niewidoczne dla ludzkiego oka. W barwnej kolekcji znalazły m.in. chlamydia, kandydoza, ale też plemnik i komórka jajowa. Do kogo adresowane są te pomysłowe zabawki?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niemal każdego dnia słyszymy, jak ważną rolę w organizmie sprawują poszczególne komórki i tkanki, a także ile spustoszenia sieją chorobotwórcze drobnoustroje. Nie widząc ich, trudno nam jednak uzmysłowić sobie, jak rzeczywiście wpływają na nasze życie. Dzięki Giant Microbes (gigantycznym mikrobom) może się to jednak zmienić.

Gigantyczne mikroby – bawią i edukują

Gigantyczne mikroby przybyły do nas z USA. Ich twórcą jest Drew Oliver, absolwent prawa na Uniwersytecie Harvarda. Kilka pierwszych maskotek przygotował na cele prywatne – z myślą o znajomych, którym ten zabawny gadżet miał dodać otuchy w walce z infekcjami.

Wieść o tych pomysłowych zabawkach – niczym wirus – rozprzestrzeniła się wśród lokalnej społeczności, która dostrzegła ich edukacyjny potencjał. Przyjaźnie wyglądające pluszaki, przedstawiające m.in. ospę, boreliozę, komórkę mózgową, plemnika i komórkę jajową, szybko trafiły do masowej produkcji i podbiły serca całej Ameryki.

Looks like someone has an awesome Valentine… who agrees?! : @mmm.aaike#GIANTmicrobes #valentine #heartwarming #valentinesday #heart #nerdy #love

Опубліковано GIANTmicrobes 16 лютого 2018 р.

Dziś gigantyczne mikroby zamawiane są m.in. przez szkoły w USA  jako cenna pomoc naukowa. Dzieci w wieku szkolnym mogą dzięki niej połknąć bakcyla biologii, a starsi uczniowie – usystematyzować wiedzę.

– Gigantyczne mikroby pomagają mi prowadzić ciekawe zajęcia w laboratorium. Cieszę się, że zamówiłem 10 pluszaków przedstawiających bakterie – mówi Bashar, amerykański nauczyciel.

Inny kupujący zauważa, że takie zabawki są świetnym sposobem, by wspierać wysiłki badaczy z dziedziny wirusologii.

Pomysł stojący za pluszakami doceniają także lekarze. Przeskalowane drobnoustroje i komórki pomagają m.in. wyjaśnić małym pacjentom, na czym polega ich choroba.

ZOBACZ TEŻ: Odra znów zagraża – szczególnie małym dzieciom. Wszystko przez brak szczepień

Miła w dotyku profilaktyka

Okazało się, że na tym lista zastosowań sympatycznych gadżetów wcale się nie kończy. Pluszowe drobnoustroje wykorzystano m.in. w edukacji seksualnejprofilaktyce chorób przenoszonych drogą płciową. Z okazji Miesiąca Świadomości Chorób Wenerycznych producent przygotował specjalne zestawy maskotek (zawierające m.in. chlamydię, HIV i HPV), a także atrakcyjne materiały edukacyjne. Uwzględniły one gry, quizy, infografiki, a nawet… profile chorób w aplikacji Tinder.

Did you know about 75% of Americans will have HPV in their lifetime and the rate continues to increase with younger…

Опубліковано GIANTmicrobes 11 квітня 2018 р.

Na fali rosnącego zainteresowania – wśród dorosłych i dzieci – gigantyczne mikroby wypłynęły poza Amerykę i „zaraziły” cały świat, w tym Polskę. Brytyjski dystrybutor maskotek żartuje, że w jego kraju można wręcz mówić o pandemii.

W tym przypadku nie ma jednak powodów do obaw – maskotki są bezpieczne w użyciu, a do każdej z nich dołączona jest ulotka. Nie znajdziemy w niej jednak skutków ubocznych, ale dokładny opis, czemu służy dana komórka lub tkanka oraz jak rozprzestrzeniają się poszczególne bakterie i wirusy.

Gigantyczne mikroby i komórki (w tym plemnik, komórkę jajową, a nawet zarodek) można obejrzeć i nabyć na stronie polskiego dystrybutora –  www.giantmicrobes.pl.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wygląda jak dziecko i może wspomóc terapię po stracie. Czym jest lalka reborn?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.