Przejdź do treści

Staraliśmy się o dziecko 9 długich lat. Wreszcie nam się udało

para-niepłodność-in vitro-ciąża po transferze

Monika z mężem starali się o dziecko przez 9 długich lat. Wreszcie – po tylu badaniach, diagnozach, zmianie lekarza, po kolejnym transferze… udało się! „Mamy nasz mały, wymarzony cud” – poznaj historię Moniki.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nasze starania o dziecko, były dość typowe. Pewnie jak u tysiąca innych par. Poszliśmy do lekarza w swoim mieście, który sugerował, że to dopiero początki, że mamy się nie przejmować i starać się zajść w ciążę. Wszystkie wyniki były w normie i słuchaliśmy naszego lekarza starając się o ciążę przez dwa lata. A ciąży nadal nie było.

Zmiana lekarza, złe wyniki badań

W tym czasie na jaw wychodziły pierwsze odchylenia od normy wyników badań. Wyszło mi w wynikach badań podwyższone TSH i niedoczynność tarczycy.

Wzięłam leki, które unormowały wyniki badań, ale w ciążę dalej nie zachodziłam. Postanowiliśmy zmienić lekarza. Trafiliśmy w ręce wspaniałego człowieka z ogromną wiedzą i cudownym podejściem do pacjenta. Kolejne badania, konsultacje i ciągła nadzieja, że może tym razem się uda. I nic. Mijały miesiące, te zamieniały się w lata, a dziecka dalej z nami nie ma. Lekarz kieruje nas do kliniki leczenia niepłodności we Wrocławiu. Jedziemy pełni nadziei, że teraz, kiedy zajmą się nami specjaliści, wszystko będzie dobrze.

Lata starania zaprowadziły nas do kliniki leczenia niepłodności

I znowu od nowa badania, diagnoza i … po dwóch miesiącach konsultacji lekarz proponuje nam in vitro. Udało się zakwalifikować do rządowego wówczas dofinansowania zapłodnienia pozaustrojowego. Ogarnęła nas wielka radość oraz naprzemiennie: smutek i obawy, płacz, a nawet depresja.

Zobacz też: Jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

Wsparcie męża było nieocenione… szczególnie po nieudanym transferze

Dobrze, że mam kochanego męża, z którym od początku się wzajemnie wspieraliśmy.  Razem płakaliśmy i razem wstawaliśmy pełni nadziei na lepsze jutro. Mąż był przy mnie również wtedy, gdy jeździłam do kliniki, na pierwsze zastrzyki. Była ich ogromna ilość. Był ból i miałam huśtawki nastrojów. A mój mąż zawsze był ze mną. Wspierał jak umiał dobrym słowem.

Kiedy podchodziliśmy do pierwszego transferu miałam pełne przekonanie, że wszystko się uda. Byłam pewna, że to jest ten dzień, ta chwila i ten moment. Potem było 10 dni oczekiwania  na wynik. 10 dni dla mnie zamieniły się w 10 lat. Kiedy wreszcie nadszedł oczekiwany dzień cała w skowronkach odebrałam wynik… niestety negatywny. Wszystko pękło jak bańka mydlana. Czułam się wtedy strasznie. Płakałam kilka dni. Nie mogłam zrozumieć; dlaczego ja? Dlaczego innym się po prostu udaje zajść w ciążę. Modliłam się i pytałam Boga: dlaczego?

Lekarz kazał zrobić chwilę przerwę od stresu, wizyt lekarskich i leków. Tylko co z tego, skoro to nadal bolało tak bardzo. Każde święta, urodziny, spotkanie z bliskimi, którzy składając życzenia, mówili nam, aby tym razem się udało. Wybuchałam od razu płaczem. Widząc to, rodzina i przyjaciele przestali w ogóle poruszać temat dziecka.

Wstaliśmy jak Feniks z popiołów gotowi na kolejny transfer

Po kilku miesiącach smutku i żalu, pozbieraliśmy się na nowo, by spróbować po raz kolejny. Przed drugim transferem było już łatwiej, bo wiedzieliśmy jak to wszystko wygląda: badania i cała procedura w dniu transferu. Dlatego była spokojnam po powrocie do domu. Jednak po 10 dniach, kiedy nadszedł czas na wyniki, czułam się niepewnie. Bałam się bólu i rozczarowania, dlatego po wyniki pojechał sam mąż. Kiedy zadzwonił z płaczem i powiedział: „Mamusiu, wynik jest pozytywny, będziemy mieli dziecko”… płakałam razem z nim ze szczęścia. Teraz, opowiadając to, płaczę po raz kolejny. Wreszcie się udało. Po 9 latach starań. Tyle wizyt lekarskich, tyle łez, niepokoju, bólu, rozpaczy. Ale nie poddaliśmy się i walczyliśmy o to, co dla nas w życiu było i jest najważniejsze… nasze upragnione dzieciątko. Nasze upragnione oczko w głowie, nasz skarb, dar od Boga, nasz mały cud, który mamy z pomocą lekarzy.

 Teraz jestem spełnioną kobietą. Mam dom, rodzinę; męża i synka, których kocham nad życie, i wiem jedno: zawsze jest nadzieja. Po tylu latach starań najwyższa nagroda teraz mnie przytula i szepcze do ucha: „Mamo”.

PS: Dziękujemy wszystkim, którzy nas w tym czasie wspierali i nam pomagali.

Oprac. Aneta Grinberg-Iwańska

POLECAMY:

Moje życie po transferze – historia pewnego obłędu

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Słowa, które leczą. Wirtualne wsparcie po diagnozie MRKH [LIST]

Kobieca dłoń obemuje filiżankę z kawą, obok kolorowe kwiaty i książka z motywcyjnym cytatem /Ilustracja do tekstu: Wirtualne wsparcie po diagnozie MRKH
Fot.: Pixabay.com

MRKH obiło Cię z każdej strony – obiło rodzącą się w Tobie kobiecość i seksapil, prawym sierpowym sprzedało cios prosto w macierzyństwo, gdzieś z łokcia dostałaś po pewności siebie. Choć niepewnie się to wszystko zaczyna, masz nadzieję, że jednak odpiszę – kompletnie mnie nie znając.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

XXI wiek rządzi się swoimi prawami. Szeroko rozwinięte social media pokazują nam skrawki z życia zwykłych ludzi – wiemy, gdzie idą, co robią, co piją, jakie kwiaty kupują, po co robią to, co robią, i jaki widzą w tym sens. Jestem z pokolenia, dla którego Facebook, Instagram czy Snapchat to nie nowość, a narzędzie komunikacji umożliwiające kontakt nie tylko z osobami najbliższymi, ale też tymi kompletnie mi nieznajomymi. Ale! Żeby podreperować reputację człowieka XXI wieku, powiem szczerze, że brakuje mi pisania listów.

Będąc jeszcze nastolatką, pisałam listy ze swoją koleżanką z Bydgoszczy. Pamiętam, że kiedy widziałam przez szpary skrzynki pocztowej białą albo kolorową kopertę, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. A po nim – grymas zniecierpliwienia – bo klucz miała mama, więc sama tej skrzynki na dany moment otworzyć nie mogłam. Czekałam i ćwiczyłam cierpliwość, a potem z lubością rozrywałam kawałki koperty, by dostać się do krótkiej historii z życia gimnazjalistki.

Dziś jest trochę inaczej. Siadam przy biurku, naciskam magiczny przycisk i… klik! Mam wiadomość. Otwieram wirtualny list od Ciebie, siedemnastej z kolei. Od siedemnastej trochę zagubionej, lekko nieśmiałej i obawiającej się mojej reakcji bo oddajesz mi przecież klucz do swojej intymności. Czytam z zapartym tchem o tym, jak starasz się poradzić z diagnozą. Moje oczy pędzą po torze liter składającym się na historię Twojego istnienia, a właściwie chwilowego upadku.

ZOBACZ TEŻ: Urodziłam się bez macicy

Dostrzec jasne barwy

MRKH obiło Cię z każdej strony – obiło rodzącą się w Tobie kobiecość i seksapil, prawym sierpowym sprzedało cios prosto w macierzyństwo, gdzieś z łokcia dostałaś po pewności siebie. Choć niepewnie się to wszystko zaczyna, masz nadzieję, że jednak odpiszę – kompletnie mnie nie znając, nie widząc koloru moich oczu, zapachu zielonej herbaty stojącej w srebrnym kubku czy sposobu w jaki układam swoje nogi, kiedy siedzę. Piszesz do mnie i masz nadzieję, że dam Ci znać chociaż jednym zdaniem.

Dwa lata temu założyłam bloga, by pokazać innym, czym jest MRKH. Jak każda kobieta chciałam przeżywać z Tobą swoje kryzysy, swoje smutki, ale też dzielić się chwilami najszczerszego piękna. Pokazywać Ci każdego dnia, że szczęście wali do mnie z każdej strony – od tej normalnej, kiedy tańczę na przystanku, i od tej, kiedy łzy radości zraszają mi policzki. Chciałam i chcę pokazywać Ci, jak można zżyć się z diagnozą, jak ją polubić – mimo kryzysów. I dałam Ci też adres, na który możesz napisać do mnie każdego dnia, o każdej porze. Dzięki temu chciałam, byś uwierzyła, że nie można się bać, a z MRKH można być PIĘKNĄ.

Pogotowie mailowe po diagnozie MRKH

Siedemnaście razy mój adres mailowy stał się dla kogoś ostoją, opieką, cieniem rzuconym w słoneczny dzień, ochłodą, otrzeźwieniem. Kołem ratunkowym. Takim niecodziennym pogotowiem, które odpowie na każde wezwanie.

Najczęściej zadawane pytania czy prośby dotyczyły lekarzy, u których można dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej rzadkiej choroby. Na następnym miejscu uplasowała się niewiedza, z czym się „je” całego Rokitańsky’ego – jak wygląda diagnostyka, przebieg operacji i pielęgnacja po niej. Jednakże największym problemem, z którym wielokrotnie spotkałam się w tych siedemnastu mailach, był strach przed zawarciem związku partnerskiego. W mojej głowie zawsze rodziło się wtedy pytanie: dlaczego takie kobiety, jak my, nie mają wsparcia ze strony psychologa czy seksuologa, który podpowiedziałby, jak w takiej sytuacji się zachować, jak znaleźć partnera i co najważniejsze – jak powiedzieć mu o chorobie?

Na te i wiele innych pytań staram się odpowiadać systematycznie z wielką dokładnością, cierpliwością, zasobem wiedzy czy wsparciem na tyle ogromnym, by odbiorca po drugiej stronie poczuł moc wirtualnego listu. Za każdym razem, odpisując, mam nadzieję, że przez sieć tego całego zero-jedynkowego systemu przecieknie pewność siebie, którą chcę podarować każdej kobiecie z MRKH. I wiem, że ten konkretny mail wnosi do życia MRKH-owskich dziewczyn wiele dobrego.

PRZECZYTAJ TEŻ: Kiedy lekarz jest pacjentem…

Tagi:

Agnieszka Wasilewska

Studentka pielęgniarstwa AHE w Łodzi, pedagog, animatorka zabaw dla dzieci i wolontariuszka Fundacji DKMS Polska. Miłośniczka zielonej herbaty i dobrych kryminałów. Nie wyobraża sobie życia bez pomagania – to jeden z czynników, który napędza ją do działania i do życia. Bo troska o jednego człowieka to miłość, ale o wiele osób – to pielęgniarstwo.

Cytaty o niepłodności. Te słowa dodadzą ci otuchy!

niepłodność cytaty
fot. Pixabay

Niepłodność bywa ciężką i nierzadko samotną przeprawą. Poniżej znajdziecie cytaty związane z niepłodnością, które wielu osobom przynoszą ukojenie w tej trudnej walce.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Znajdziesz tu słowa otuchy, które pomogą ci poradzić sobie z poczuciem straty, które odczuwasz każdego dnia. Które z nich przemawiają do Ciebie najbardziej?

Zobacz także: Niepłodność i depresja często idą w parze. Ale ten związek może być inny, niż podejrzewasz

Niepłodność – cytaty motywacyjne

Nigdy nie pozwól, aby czekanie stało się nawykiem. Spełniaj marzenia. Życie dzieje się teraz. – Anonim

Nie zniechęcaj się. Często ostatni klucz w pęku to ten, który otwiera drzwi. – Anonim

Nie jesteś wybrakowana. Nie zrobiłaś niczego złego. Jesteś silna, jesteś odważna i zawsze pozostaje nadzieja. – Ashley Williams

Na końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, znaczy, że to jeszcze nie koniec. – Anonim

Wszystko jest możliwe. Niemożliwe wymaga po prostu więcej czasu. – Anonim

Zobacz także: Jak zachować optymizm w staraniach o dziecko? Radzą blogerki piszące o niepłodności

Niepłodność – cytaty o nadziei

Nadzieja to pierzaste stworzenie. Przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje. – Emily Dickinson

Większość rzeczy na tym świecie została stworzona przez ludzi, którzy wytrwali, kiedy zdawało się, że nie ma już nadziei. – Dale Carnegie

Kiedy świat mówi: „poddaj się”, nadzieja szepcze: „spróbuj jeszcze raz”. – Anonim

Zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe, dopóki nie zostanie to zrobione. – Nelson Mandela

Zobacz także: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Niepłodność – cytaty o czekaniu

Cierpliwość nie polega na czekaniu, ale na zachowaniu pozytywnego myślenia podczas oczekiwań. – Anonim

Ciężko jest czekać na coś, co może się nigdy nie przydarzyć. Ale jeszcze ciężej jest z tego zrezygnować, kiedy wiesz, że to jedyna rzecz, której pragniesz. – Anonim

Ból, który czujesz, jest nieporównywalny do radości, która wkrótce nadejdzie. – Anonim

Nienawidzę czekania. Ale jeśli dzięki temu będę miała szansę być z tobą, będę czekać tak długo, jak trzeba. – Anonim

Im dłużej na coś czekasz, tym bardziej to doceniasz. Wszystko, co warto mieć, jest również warte czekania. – Anonim

Zobacz także: Poronienie w social mediach

Niepłodność cytaty o poronieniu

Nigdy cię nie spotkałam, ale za tobą tęsknię. – Anonim

Gdybyś potrafił czytać w moich myślach, miałbyś łzy w oczach. – Anonim

Za jej uśmiechem stoi historia, której nigdy nie zrozumiesz. – Anonim

Ciężko jest się pożegnać, kiedy nigdy nie miałam szansy cię powitać. – Anonim

Panie Boże, chciałam trzymać moje dzieci na kolanach i opowiadać im o Tobie. Nie miałam jednak takiej szansy, czy możesz więc trzymać je na kolanach i opowiadać o mnie? – Anonim

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: gymcraftlaundry.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kontrowersyjna publikacja o in vitro wyróżniona w konkursie „FENIKS”. Finansuje go Ministerstwo Kultury

Na zdjęciu: biblioteka - widok półek pełnych książek. Ilustracja do tekstu: Targi Wydawców Katolickich. "Wobec in vitro" z wyróżnieniem FENIKS
Fot.: Pixabay.com

Podczas XXIV Targów Wydawców Katolickich ogłoszono laureatów nagród „FENIKS”, które przyznawane są autorom i popularyzatorom książek religijnych. Wśród wyróżnionych publikacji znalazł się kontrowersyjny podręcznik „Wobec in vitro”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

XXIV Targi Wydawców Katolickich, które odbyły się w minionym tygodniu na Zamku Królewskim w Warszawie, zgromadziły 170 wystawców prezentujących ponad 12 tys. książek o tematyce religijnej. W wystąpieniach inaugurujących tegoroczne Targi wzięli udział przedstawiciele rządu i Kościoła katolickiego. Specjalny list do uczestników i wystawców skierował nawet prezydent Andrzej Duda. Zaznaczył on, że setna rocznica odzyskania niepodległości jest „dobrą okazją, by przypomnieć, że Kościół był zawsze blisko spraw Rzeczypospolitej”.

„Wobec in vitro” – praca zbiorowa przeciwników in vitro

Ważnym punktem programu było ogłoszenie laureatów nagród i wyróżnień „FENIKS”, przyznawanych co roku organizatora Targów – Stowarzyszenie Wydawców Katolickich. W jednej z 10 kategorii konkursowych – „Kościół wobec współczesności” – honorowe wyróżnienie przyznano podręcznikowi „Wobec in vitro. Genetyczne, moralne, filozoficzne, teologiczne i prawne aspekty zapłodnienia pozaustrojowego.

Przypomnijmy, że „Wobec in vitro”, pod redakcją ks. Jacka Grzybowskiego i ks. Franciszka Longchampsa de Berier, to pełna kontrowersyjnych tez publikacja zatwierdzona przez Episkopat jako pomoc uzupełniająca w nauczaniu religii w klasach licealnych.

CZYTAJ TEŻ: „Botoks” na teście z religii. Licealiści uczą się, że in vitro to „głęboka niegodziwość”

In vitro jako eksperyment, a nie metoda leczenia niepłodności

Wśród autorów podręcznika znaleźli się znani przeciwnicy in vitro: m.in. ks. Franciszek Longchamps de Berier, prof. Alina Midro i dr Tadeusz Wasilewski. W publikacji można znaleźć fragmenty, które sugerują, że in vitro to „raczej wielki eksperyment prowadzony na istotach ludzkich” niż sposób leczenia niepłodności oraz że ta metoda zapłodnienia jest równoznaczna z brakiem poszanowania dla ludzkiej godności. We wstępie do książki czytamy zaś, że:

„współczesny sukces klinik wspomagania płodności przez procedurę in vitro jest skutkiem narzuconego całym społecznościom cywilizacyjnego paradygmatu: zachęty do podjęcia wczesnego życia seksualnego (tzw. seksualizacja i erotyzacja już nastoletniej młodzieży) z równoległą i wszechobecną promocją antykoncepcji, a wręcz budowaniem mentalności antykoncepcyjnej”.

Autorem tych słów jest abp Henryk Hoser, emerytowany ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej, który na tegorocznych Targach został wyróżniony nagrodą „Srebrny FENIKS”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: „Wobec in vitro”. Kontrowersyjny podręcznik przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego

Jak informuje strona Stowarzyszenia Wydawców Katolickich, nagrody „FENIKS” zostały dofinansowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Antykoncepcja powoduje raka, a naprotechnologia powinna zastąpić in vitro. Tego będą uczyć się licealiści

Źródło: ekai.pl, swk.pl, gosc.pl

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Wyjątkowe podejście, wyjątkowa atmosfera” – pacjenci o klinice FertiMedica

FertiMedica opinie
fot. Fotolia

Poziom obsługi, podejście personelu medycznego i warunki panujące w przychodni– takie aspekty ocenili pacjenci Centrum Płodności FertiMedica. Ich opinie są jednogłośne. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Urząd Miasta st. Warszawy narzucił na kliniki będące realizatorami programu dofinansowania in vitro obowiązek zbierania opinii pacjentów dotyczących programu i ośrodka realizującego program.

Pacjenci FertiMedica chętnie wypełniają udostępnione w przychodni ankiety, z których wynika, że ich zadowolenie z usług jest bardzo wysokie.

Zobacz także: Wysoka skuteczność zabiegów in vitro – od czego zależy?

FertiMedica – opinie pacjentów są jednogłośne

W ankietach między innymi znajdują się pytania o poziom obsługi administracyjno-recepcyjnej w ośrodku, podejście personelu medycznego, warunki panujące w przychodni oraz chęć polecenia jej swoim bliskim.

Praktycznie 100 proc. respondentów FertiMedica oceniła powyższe aspekty na najwyższym poziomie. Bardzo cieszy to personel i dyrekcję przychodni. Widać, że ogrom włożonej pracy przynosi oczekiwane rezultaty oraz sprawia, że pacjenci czują się w przychodni bardzo dobrze i polecają jej usługi swoim bliskim.

Zobacz także: Empatia i zrozumienie potrzeb pary – to nasze priorytety w leczeniu

Za co pacjenci cenią klinikę?

Innymi ważnym aspektem, który został podkreślony w ankietach jest  praktyczniecałodobowy kontakt z lekarzem prowadzącym, wyjątkowe podejście i atmosfera panująca w FertiMedica, brak anonimowości pacjentów, kameralność przychodni oraz duża wrażliwość na potrzeby pacjentów.

FertiMedica to ośrodek warty polecenia, w którym marzenie o posiadaniu dziecka realizowane jest w ciepłej i przyjaznej atmosferze oraz w poszanowaniu indywidualnych potrzeb pacjentów.

Tu kupis najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.