Przejdź do treści

Standardy opieki okołoporodowej – dobre, bo polskie

Temat opieki okołoporodowej elektryzuje. Każdy ma coś do powiedzenia, a najchętniej narzekamy. Jednak prawda o nim jest zgoła inna, bo choć jest wielu komentatorów – amatorów to niewielu faktycznie zna swoje prawa.

– Z jednej strony mamy bardzo solidną wiedzę medyczną, która z każdy rokiem rośnie, ale z drugiej, co dla wielu osób może być kwestią dyskusyjną, mamy też całkiem niezły system opieki okołoporodowej – wyjaśnia Katarzyna Oleś , położna specjalistka pielęgniarstwa. I faktycznie, wyjeżdżając poza Polskę i wymieniając się doświadczeniami z osobami z innych krajów okazuje się, że nasz system opieki okołoporodowej wcale nie jest taki zły.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skoro więc inni nas chwalą czy nawet nam zazdroszczą to dlaczego my sami jesteśmy wciąż niezadowoleni? Diabeł tkwi w szczegółach, bo generalizując – system faktycznie jest dobry, ale niestety zbyt mało elastyczny. – Nie dopuszcza do tego, że to indywidualna kobieta jest w indywidualnej ciąży ze swoim własnym dzieckiem w tym konkretnym momencie życia – tłumaczy Oleś. Brzmi brutalnie, ale system powinien wyglądać dobrze nie tylko na kartce, ale przede wszystkim w życiu – w życiu każdej pojedynczej kobiety. Oczywistym jest, że inne potrzeby ma dziewczyna będąc w ciąży z pierwszym dzieckiem i z obecnym partnerem, a inne, gdy po dziesięciu latach będzie oczekiwała kolejnego dziecka z innym mężczyzną, wtedy jej potrzeby mogą być zupełnie odmienne. – Obecny system nie potrafi odpowiedzieć na konkretne oczekiwania, a nawet się ich boi. – mówi położna. Poprawy tego stanu rzeczy należy szukać nie tylko we wszechobecnej i sztywnej biurokracji, ale także w samych sobie. – Potrzebna jest możliwość wyboru spośród palety różnych opcji, ale także świadomość, umiejętność odpowiedzenia sobie na pytanie „czego ja naprawę potrzebuję i oczekuję”, a do tego niezbędna jest edukacja. – tłumaczy Oleś.

Jedną z dróg edukacji są szkoły rodzenia, ale z tych w Polsce korzysta jedynie ok. 20 proc. rodziców spodziewających się dziecka. Kolejną, bardziej bezpośrednią jest opieka sprawowana przez położną środowiskową rodzinną. Opłaca ją Narodowy Fundusz Zdrowia i przysługuje każdej ubezpieczonej kobiecie w okresie od 21. tygodnia ciąży do 6. tygodnia po narodzinach dziecka. Mogłoby się wydawać, że możliwość ta rozwiązuje wiele problemów, niestety – znów, to dobre rozwiązanie, ale tylko w teorii. – Wiele z położnych jest w ogólne nieprzygotowana do realizacji takiego zadania, ale również kobiety o nie pytają. Według moich obserwacji tylko, co 10 kobieta zna swoją położną – mówi Katarzyna Oleś – Mamy do czynienia z sytuacją, w której system daje pewną możliwość, ale żadna ze stron z niej nie korzysta. Pacjentki przez pozyskiwanie wiedzy i świadomości , a położne poprzez realizację zobowiązań zawodowych w sposób samodzielny. Nie trzeba wyrzucać obecnego systemu, ale wziąć to, co jest już gotowe. Możemy to zrobić w każdej chwili bez konieczności myślenia o politykach czy rewolucji w systemie – dodaje.

Kolejnym problem, który nie leży w systemie jako takim, a w umiejętności korzystania z tego systemu jest sposób postrzegania ciąży. – Zupełnie nie myślimy o tym, że staranie się o dziecko, ciąża i sam poród nie są odrębnymi częściami, a pewną całością. A więc, jeśli na którymś z tych etapów nie rozpoznamy trudnością to one z całą pewnością pojawią się w przyszłości. – ostrzega położna.

Normalnym jest, że każda kobieta w ciąży poszukuje kogoś kto się nią zaopiekuje. Najczęściej wybieraną opcją jest ginekolog położnik, ale może to być również lekarz rodzinny lub położna. – Praktyka niestety bywa smutna, do jakiegokolwiek lekarza nie udałaby się ciężarna to zwykle już podczas pierwszej wizyty usłyszy, że powinna zażywać preparaty witaminowe. Niesie to za sobą określone skutki, ponieważ przyszła matka dostaje wyraźny sygnał  „łyknij sobie tabletkę, bo inaczej nie dasz rady”. Ta metoda dbania o ciąże jest tak popularna, że nikt się już nad nią nie zastawia. Zachęcam więc wszystkich do korzystania z czegoś, co jest naszą wspólną wartością i patrzenia na wszystkie aspekty związane z posiadaniem dzieci, jako na spójną całość. – tłumaczy Katarzyna Oleś.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Żeby życie było bezpieczne… – jakie szanse dają komórki macierzyste?

Fot. Fotolia

Współczesna medycyna daje coraz większe szanse na wygraną z chorobami, które dotąd brzmiały jak wyrok. Znaczący udział w powrocie do zdrowia dają wielu ludziom komórki macierzyste. Czym są, w leczeniu jakich chorób można je wykorzystać, jak wygląda ich pobranie i przechowywanie? 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obecnie najbardziej znanym źródłem komórek macierzystych jest szpik. Współcześnie, coraz częściej wykorzystuje się również komórki pobrane z tłuszczu, a także krwi pępowinowej oraz łożyskowej, czego dokonuje m.in. warszawski Bank Komórek Macierzystych nOvum. Komórki macierzyste są pierwotnymi komórkami ludzkiego organizmu i to właśnie z nich rozwijają się wszystkie części naszego organizmu – od skóry, po nerwy i wszelkie wewnętrzne organy.  Wiedza na ten temat jest upowszechniana i dlatego coraz częściej rodzice decydują się na zabezpieczenie komórek macierzystych odzyskanych z krwi pępowinowej nowo narodzonego dziecka. Taka możliwość zdarzy się tylko raz w życiu ich dziecka, kiedy bezpośrednio po porodzie pępowinę i łożysko można zutylizować jako odpad, albo… odzyskać z nich życiodajne komórki!

Wszystko w człowieku zaczyna się od komórek…

To właśnie z komórek macierzystych powstają inne komórki. Zarówno te krążące we krwi – krwinki czerwone, białe, płytki krwi i limfocyty – jak i komórki, z których zbudowana jest np. tkanka kostna, czy mięśniowa. Komórki macierzyste różnią się między sobą ze względu na zdolność do różnicowania do bardziej wyspecjalizowanych komórek, a wynika to z faktu , iż są to komórki multipotecjalne, czyli komórki ukierunkowane, mające zdolność do wytworzenia całej tkanki. W bankach krwi pępowinowej przechowywane są zarówno komórki krwiotwórcze jak i mezenchymalne, czyli te dające początek tkankom. Obydwa rodzaje powstają jeszcze w życiu płodowym i fakt, że zachowują swój potencjał jest niezwykłe i wyjątkowe!

Jakie choroby można leczyć z zastosowaniem komórek macierzystych?

Komórki macierzyste mogą być wykorzystywane w przeszczepach krwiotwórczych, głównie w chorobach onkologicznych oraz chorobach układu krwionośnego, jak:

  • ostre białaczki;
  • zespół mielodysplastyczny;
  • choroby spowodowane defektem komórki macierzystej;
  • zespoły mieloproliferacyjne;
  • zespoły rozrostowe układu chłonnego;
  • choroby fagocytów;
  • choroby związane z zaburzeniami spichrzania w liposomach
  • inne nowotwory złośliwe;
  • histiocytozy;
  • dziedziczne nieprawidłowości krwinek czerwonych;
  • wrodzone (dziedziczne) zaburzenia układu odpornościowego;
  • inne choroby dziedziczne, np. hipoplazja chrząstek i włosów, czy osteopetroza;
  • nieprawidłowości płytek krwi;
  • nieprawidłowości komórek plazmatycznych, i około 100  innych chorób.

Lista ta wciąż się wydłuża i cały czas, w wielu laboratoriach naukowych  na świecie trwają badania nad kolejnymi zastosowaniami.

Niezwykle interesujące jest wykorzystanie komórek w medycynie regeneracyjnej. Jest to stosunkowo młoda lecz dynamicznie rozwijająca się dziedzina, która specjalizuje się  w  przywracaniu  prawidłowego funkcjonowania zniszczonych organów: serca, układu nerwowego, skóry, rogówki oka, mózgu i innych – mówi mgr Beata Lenart, specjalista zdrowia publicznego z BKM nOvum.

CZYTAJ TEŻ: Promocja Wielkanocna w BKM nOvum

Są już pierwsze doniesienia na temat wykorzystania komórek macierzystych w leczeniu cukrzycy, regeneracji pozawałowych blizn mięśnia sercowego, czy regeneracji tkanki nerwowej w dziecięcym porażeniu mózgowym. W Australii zespół naukowców podjął pierwsze, dające obiecujące wyniki próby podania komórek macierzystych pacjentom po wylewach, w celu minimalizowania następstw wylewu. W Polsce trwa projekt badawczy nad wykorzystaniem komórek w terapii stwardnienia zanikowego bocznego (SLA) a wyniki są obiecujcie. Prace naukowe w niedalekiej przyszłości dają realne szanse na wyleczenie  coraz większej liczby chorób, które były do tej pory uważane za nieuleczalne. W światowych publikacjach medycznych znajduje się coraz więcej doniesień o skutecznych zastosowaniach klinicznych. Zastosowania mają miejsce również w Polsce, między innymi na oddziale neonatologicznym gdzie podane były w celu poprawy ogólnego dobrostanu wcześniaków.

Krew pępowinowa czy komórki pobrane w inny sposób?

Nawiązując do wspomnianych już wcześniej źródeł komórek macierzystych, warto zastanowić się, jakie pojawiają się różnice. Chociaż zastosowanie komórek jest podobne bez względu na ich pochodzenia, to eksperci podkreślają korzyści wynikające z zastosowania komórek pobranych okołoporodowo. Te komórki są bowiem młodsze oraz mają większy potencjał do  różnicowania się w inne typy komórek. Dzięki temu mają większą zdolność do namnażania się po przeszczepie i lepszego sprostania potrzebom pacjenta. Jednym z najważniejszych argumentów, jest fakt, że własne, zamrożone komórki nigdy nie będą odrzucone po przeszczepie, jak to może zdarzyć się w przypadku komórek od dawcy. Poza tym, szukanie dawców jest czasochłonne i nie gwa­rantuje powodzenia. Dodatkowo, przechowywanie depozytu komórek może zapewnić bezpieczeństwo najbliż­szej rodzinie – komórki macierzyste mogą być wykorzystywane w przeszczepach ro­dzinnych, ze znacznie większym prawdopo­dobieństwem dobrania wystarczającej zgod­ności tkankowej, niż w przypadku komórek macierzystych pochodzących od dawców niespokrewnionych.

To ważna informacja, zwłaszcza wobec obecnej oferowanej przez BKM nOvum możliwości podziału depozytu komórek na nawet 10 niezależnych komór mrożeniowych! Zawartość każdej z nich może być wykorzystana samodzielnie, bez naruszenia pozostałej części depozytu. Porcje mogą być łączone ze sobą w dowolnych ilościach, wykorzystane jednocześnie lub kolejno, w zależności od rodzaju przeszczepu.

Jak pobierane są komórki z krwi pępowinowej?

Sam proces pobrania krwi z pępowiny i łożyska jest relatywnie prosty i nie niesie żadnego dyskomfortu ani dla mamy, ani dla noworodka. Krew pobierana jest z odciętej pępowiny i wydalonego łożyska, czyli na etapie kiedy krew nie jest już przetaczana nowo narodzonemu dziecku. Jak wiemy, każdy poród kończy się przecięciem pępowiny i wydaleniem łożyska. Samo pobranie, wykonane przez przeszkoloną położną trwa kilka minut i w żaden sposób  nie zakłóca pierwszych chwil macierzyństwa. Pobrania można dokonać zarówno podczas fizjologicznego porodu jak i podczas cesarskiego ciecia. Krew pobrana do zestawu, który rodzice otrzymują przed porodem trafia do laboratorium gdzie jest badana i przygotowywana do zamrożenia.

Jak przechowywane są komórki macierzyste?

Zestaw pobraniowy przewożony jest do laboratorium BKM nOvum. Dalsza preparatyka jest prowadzona w zamkniętym systemie jałowym, co zapobiega zakażeniu materiału podczas jego obróbki i przygotowania do zamrożenia. Krew badana jest pod kątem ilościowym i jakościowym (objętość, liczba komórek, posiew mikrobiologiczny). Następnie jest umieszczana w pojemnikach mrożeniowych w 1, 2, 5 lub nawet 10 porcjach. Ostatecznie depozyt, oznaczony niepowtarzalnym numerem ISBT 128 zgodnie z międzynarodowym standardem znakowania i identyfikacji krwi, komórek i tkanek  jest zamrażany do temperatury około -190ºC i umieszczany w kriostacie wypełnionym ciekłym azotem.

Współcześnie komórki macierzyste, mają taki potencjał zastosowania, że wszyscy rodzice powinni rozważyć pobranie i przechowywanie krwi pępowinowej. Moment narodzin upragnionego dziecka może być wtedy nie tylko pięknym początkiem, ale i przygotowaniem „polisy biologicznej” na dalsze życie”– dodaje mówi Beata Lenart, z BKM nOvum.

POLECAMY: Joanna Koroniewska oddała krew pępowinową

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Wskazania do in vitro – kobieta [WIDEO]

Jakie są najczęstsze wskazania do wykonania procedury in vitro – wyjaśnia dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zdaniem ekspertów bardzo ważne jest to, że mówiąc o wskazaniach do in vitro należy wziąć pod uwagę wskazania zarówno kobiety, jak i mężczyzny.

Wskazania do in vitro – kobieta: niedrożność jajowodów

Jeśli chodzi o kobiety, to częstym wskazaniem do wykonania procedury in vitro jest niedrożność jajowodów.

Niedrożność jajowodów  może mieć różną etiologię, najbardziej popularną i częstą jest stan zapalny jajowodów – mówi  dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie. – Często kobiety nawet nie wiedzą, że przechodzą stan zapalny. Na przykład chlamydia jest stanem zapalnym, który przebiega bezobjawowo.

Wskazania do in vitro – kobieta: endometrioza

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest endometrioza, która nie tylko powoduje duże zrosty w jamie brzusznej, ale również…
– Powoduje pojawienie się torbieli endometrialnych oraz odpowiada za pojawienie się nacieków endometriozy na otrzewnej, czasem na pęcherzu, na odbytnicy, ale też w znacznej mierze uszkadza samą jakość komórki jajowej – mówi dr Łukasiewicz.
W przypadku III i IV stopnia tej choroby jest wskazanie do procedury in vitro.

Wskazania do in vitro – kobieta: niepłodność idiopatyczna

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest tzw. niepłodność idiopatyczna.
– Dotyczy to dużej liczby pacjentów u których podczas diagnozy nie wykryto żadnych problemów, które przyczynią się do niepłodności a para ma problem z zajściem w ciążę – dodaje specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej  nOvum w Warszawie.
Jeśli niepłodność idiopatyczna trwa 2 lata, to jest już wskazaniem do wykonania procedury ivf.
Dr Łukasiewicz przypomina również, że wiele zależy od wieku pacjentki oraz jej rezerwy jajnikowej tj. między innymi poziomu hormonu AMH.
– Jeśli pacjentka ma powyżej 35. lat a poziom hormonu  AMH jest obniżony i wykonaliśmy całą diagnostykę, która potwierdza niepłodność idiopatyczną, to nie ma po co czekać 2 lat, tylko szybciej zalecamy przystąpienie do procedury in vitro – mówi dr Monika Łukasiewicz.

Dr Łukasiewicz przypomina również, że wiele zależy od wieku pacjentki oraz jej rezerwy jajnikowej tzw. AMH.
– Jeśli pacjentka ma powyżej 35. lat jej AMH jest obniżone i wykonaliśmy całą diagnostykę, która potwierdza niepłodność idiopatyczną, to nie ma po co czekać 2 lat, tylko szybciej zalecamy przystąpienie do procedury in vitro – mówi dr Monika Łukasiewicz.

Wskazania do in vitro – kobieta: obniżona rezerwa jajnikowa

Kolejnym wskazaniem do in vitro jest obniżona rezerwa jajnikowa u bardzo młodych kobiet.

– Zdarza się, że u kobiet choroba degenerująca sprawia, że jajniki są bardzo zniszczone w procesie leczenia i pacjentka  w wieku 20-30 lat dowiaduje się, że nie będzie miała szansy na ciążę w późniejszym wieku – dodaje ginekolog.

Wskazania do in vitro – kobieta: zaburzenia hormonalne

Częstym wskazaniem do in vitro u kobiet są zaburzenia hormonalne.
– Tutaj mamy cały kosz różnych zaburzeń – mówi dr Łukasiewicz. – Najczęściej spotykane to zespół policystycznych jajników, które polega na tym, że u pacjentek występuje wiele pęcherzyków, bardzo rzadko miesiączkują i mają cechy hiperandrogenizmu (dużo męskich hormonów, np. testosteronu).
U takich pacjentek skutkiem PCO są między innymi brak lub rzadkie owulacje, dlatego w ich przypadku, po wyczerpaniu innych metod, jest zalecana procedura ivf.

Wskazania do in vitro – Kobieta: zachowanie płodności przed leczeniem onkologicznym

Kolejnym wskazaniem do procedury in vitro jest zachowanie płodności w przypadku choroby onkologicznej.
– Chodzi o młode kobiety, z rakiem piersi, chłoniaki i inne nowotwory, które mogą znacznie uszkadzać jajniki chemioterapią – mówi dr Monika Łukasiewicz. – Wtedy przed rozpoczęciem leczenia chemioterapią należy wykonać tzw. zabezpieczenie płodności.

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Annika Strändhall: Prawo pacjentki jest najważniejsze

Wszyscy współfinansujemy opiekę zdrowotną, dlatego wszyscy, niezależnie od dochodów, otrzymujemy najlepsze leczenie. Myślę, że to właśnie sposób finansowania na równi z zaangażowanym personelem przyczyniają się do ulepszania systemu opieki zdrowotnej – mówiła Annika Strändhall, szwedzka minister ds. zdrowia i opieki społecznej, w rozmowie z Kariną Sasin.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karina Sasin: Z mojej perspektywy imigrantki szwedzki system ochrony zdrowia wydaje się prawie idealny, a największą (i najbardziej pozytywną!) różnicą w porównaniu z polskim systemem jest to, że jego pracownicy są zawsze mili i pomocni. Gdzie tkwi sekret takiej opieki?

Annika Strändhall: W szwedzkiej ochronie zdrowia pracownicy są wysoce wykwalifikowani. Kluczowe jest zapewnienie im odpowiednich warunków pracy, tak by mogli dać z siebie wszystko. Uważam, że ludzie opiekujący się innymi robią to z pasji i powołania.

Wszyscy współfinansujemy opiekę zdrowotną [z podatków – przyp. red.], dlatego wszyscy, niezależnie od dochodów, otrzymujemy najlepsze leczenie. Myślę, że to właśnie sposób finansowania na równi z zaangażowanym personelem przyczyniają się do ulepszania systemu opieki zdrowotnej.

Szwecja jest jednym z bardzo niewielu krajów, które w ramach publicznego systemu ubezpieczeń zdrowotnych oferują singielkom i lesbijkom bezpłatny dostęp do medycyny rozrodu. Co spowodowało, że zabiegi te są refundowane?

Uważamy, że każdy ma prawo do zostania rodzicem niezależnie od tego, w kim się zakochał. Moim zdaniem jest to kwestia sprawiedliwości społecznej.

Pomimo medialnej burzy o przepełnionych oddziałach położniczych i odsyłaniu rodzących od szpitala do szpitala odsetek śmiertelności okołoporodowej matek oraz noworodków należy do najniższych na świecie. W jaki sposób udało się to osiągnąć?

Choć mamy bardzo dobrą opiekę położniczą, to zawsze mogłoby być lepiej. Obecnie inwestujemy 1,5 miliarda koron szwedzkich, aby móc zatrudnić więcej położnych oraz zapewnić lepszą opiekę nad matką i dzieckiem już po porodzie.

Skupiamy się na regularnych kontrolach przed porodem i po nim oraz stawiamy na bezpieczeństwo młodej mamy. Kładziemy duży nacisk, by porody odbywały się w szpitalach, które zapewniają wysoki standard opieki w razie nagłych komplikacji. Myślę, że to są właśnie najważniejsze czynniki.

Annika Strandhall

Kiedy rozmawiamy o osiągnięciach szwedzkiej medycyny, nie sposób pominąć prof. Matsa Brännströma z Sahlgrenska Academy, światowego pioniera i niekwestionowanego lidera w zakresie przeszczepów macicy. Lokalne władze utrudniają dalszą pracę. Czy nie uważasz za stosowne, by rząd interweniował i wymógł na władzach lokalnych refundację przeszczepów macicy?

Na razie to władze lokalne, odpowiedzialne za opiekę zdrowotną, zajmowały się tym tematem. Do tej chwili wydawało nam się, że rząd nie powinien zmieniać uwarunkowań prawnych, jako że powinno to być wprowadzone przez władze regionalne i odpowiednie urzędy. Jednak obiecuję mieć ten problem na oku.

Co byś zmieniła w tutejszej ochronie zdrowia, aby uczynić ją jeszcze lepszą?

Tak jak powiedziałaś, mamy bardzo wysoki poziom opieki zdrowotnej. Obecnie chcemy uczynić ją jeszcze bardziej dostępną, tak by skrócić czas oczekiwania na wizytę, kiedy jej potrzebujesz.

W czasie ubiegłorocznej wizyty w Warszawie szwedzki premier Stefan Löfven zobowiązał się do dalszych działań na rzecz przestrzegania praw reprodukcyjnych w Polsce. Co udało się zrealizować do tej pory?

Ciągle i ciągle podnosimy ten temat na forum Unii Europejskiej, ONZ oraz w rozmowach z naszymi międzynarodowymi partnerami, między innymi poprzez SheDecides, międzynarodową inicjatywę, która ma na celu umożliwienie każdej kobiecie podjęcie świadomej decyzji, z kim, kiedy i ile chce mieć dzieci.
Szwecja będzie kontynuować wywieranie presji w związku z przestrzeganiem powyższych zasad, jak również dostępnością antykoncepcji, prawem do legalnej i bezpiecznej aborcji oraz adekwatnej edukacji seksualnej. Wspieramy także organizacje społeczne w dążeniu do tych celów. Globalnie 8% budżetu przeznaczonego na pomoc humanitarną jest przeznaczone na działania w zakresie SRHR. Uważamy, że Unia Europejska również powinna zwiększyć środki przekazywane na ten cel.

W styczniu tego roku minęło dokładnie 25 lat „piekła kobiet”, czyli prawie całkowitego zakazu aborcji. Czy uważasz, że społeczność międzynarodowa powinna wreszcie przestać przymykać oczy na tak oczywiste łamanie praw człowieka w Polsce?

Nasze stanowisko dotyczące aborcji jest jasne – prawa reprodukcyjne to podstawa.

Jeżeli polskie władze wprowadzą w życie proponowaną ustawę o ochronie życia poczętego obejmującą całkowity zakaz aborcji, leczenia niepłodności oraz najpewniej również antykoncepcji, czy to będzie wystarczający powód do zwiększenia nacisków międzynarodowych na polski rząd?

Uważam, że sprawy idą w złym kierunku. Powinniśmy prowadzić edukację w zakresie planowaniu rodziny, a aborcja powinna być wyłączną decyzją kobiety.

Z jednej strony jest bardzo restrykcyjne prawo, a z drugiej jeszcze gorsze jego stosowanie z tzw. klauzulą sumienia na czele. Czy odmowa leczenia pacjentki z powodu własnej wiary mogłaby mieć miejsce w Szwecji?

Nie, ponieważ dla położnych [i lekarzy – przyp. red] jest to część standardowych obowiązków. Uważamy, że prawo pacjentki do decydowania o sobie jest najważniejsze.

W jaki sposób rozwiązałabyś ten problem?

Nie mogę mówić innym rządom, jak mają prowadzić swoją politykę wewnętrzną, jednakże wyciągnęłabym wnioski z tego, że w Szwecji położne muszą wykonywać swoje obowiązki, a aborcja jest jednym z nich. Uważam nasze podejście za właściwe i fair wobec pacjentek, które są w centrum opieki.

Kolejnym naszym problemem są działania ruchów anti-choice pod postacią krwawych, kłamliwych banerów oraz obraźliwych i wulgarnych demonstracji. Czy takie wydarzenia mają w Szwecji miejsce, jak sobie z nimi radzicie?

Bardzo cenimy sobie wolność wypowiedzi i prawo do demonstracji. Nie ograniczylibyśmy takim grupom prawa do ekspresji własnych poglądów, jednak jest to bardzo nieczęste zjawisko.


Wywiad ukazał się w marcowym numerze magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Na cykle bezowulacyjne i problemy z miesiączką. Siemię lniane na płodność

pytanie
fot. Fotolia

Można spożywać je w formie sproszkowanej lub w postaci całych ziarenek. Działa na szereg dolegliwości, a naukowcy udowodnili, że po jego spożyciu pojawia się więcej cyklów owulacyjnych. Siemię lniane na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jego właściwości doceniano już w starożytnym Egipcie, Chinach, i Babilonie ok. 3 tysięcy lat p.n.e. Siemię lniane to nic innego jak nasiona lnu zwyczajnego i stosowane jest jako zielarski środek leczniczy. To niewielkie, 2-3 mm płaskie nasiona, barwy szarobrązowej. Po zalaniu wodą ciemnieją i zwiększają się kilkakrotnie. Wokół ziarenek pojawia się również dużo charakterystycznego śluzu.

Zobacz także: To zioło zadba o twoje zdrowie! Wiesiołek na płodność

Niezwykła moc nasion

To jeden z najpopularniejszych środków medycyny naturalnej. Siemię lniane jest stosowane do łagodzenia dolegliwości układu pokarmowego, oddechowego i do użytku zewnętrznego. Ma działanie osłonowe i stabilizujące.

Zawiera w sobie białka o korzystnym zestawie aminokwasów. Spożywany dostarcza organizmowi wielu cennych substancji, takich jak mikroelementy, czy cholina. Obniża poziom złego cholesterolu. Ma również największą, wśród żywności, zawartość lignanów, czyli fitoestrogenów o aktywności przeciwutleniaczy, przez co polecany jest jako środek wspomagający w leczeniu nowotworów.

Siemię lniane posiada wiele składników odżywczych, dlatego jego zastosowanie jest tak szerokie. Roślina najczęściej stosowana przy chorobach serca, chorobach układu pokarmowego, chorobach onkologicznych, czy też przy obniżonej płodności – mówi znawczyni ziół i mistrz naturopata Violetta Gdańska.

Siemię lniane znakomicie działa na płodność. Jest bowiem źródłem wspomnianych wyżej fitoestrogenów, dzięki czemu wspomaga równowagę hormonalną w organizmie.

Zobacz także: Popularny chwast na kobiece problemy. Koniczyna czerwona na płodność

Siemię lniane na płodność

– Warto skorzystać z siemienia lnianego przy nieregularnych miesiączkach, ponieważ spożywanie tej rośliny zachowuje równowagę układu hormonalnego, co wpływa na jakość cykli miesiączkowych (jakość śluzu szyjkowego, regulacja ilości estrogenu i progesteronu). Zastosowanie znajdzie również w celu złagodzenia napięcia przedmiesiączkowego – wymienia ekspertka.

Skuteczność siemienia lnianego potwierdzają badania naukowe. Badacze z University of Rochester w Nowym Jorku obserwowali trzy cykle miesiączkowe kobiet, które nie spożywały siemienia lnianego.

W następnej fazie eksperymentu przez kolejne trzy miesiące paniom podawano siemię. Okazało się, że po spożyciu nasion, we wszystkich cyklach pojawiła się owulacja (chociaż wcześniej pojawiały się również cykle bezowulacyjne). Zauważono również dłuższą fazę lutealną i większy stosunek progesteronu do estradiolu.

Zobacz także: Głóg czarny na płodność. Zobacz, jak działa i w jakich dawkach stosować

Jak stosować siemię lniane na płodność?

Siemię lniane można stosować w postaci całych ziaren lub proszku. Składniki odżywcze ze zmielonych nasion są jednak lepiej przyswajalne przez organizm. Warto pamiętać, że siemię powinno się mielić tuż przed spożyciem, ponieważ zawarty w nim tłuszcz szybko się utlenia, przez co traci część właściwości.

Ziarna można zalać wodą i wypić po napęcznieniu. Dobrym pomysłem jest również dodanie nasion do jogurtu, owsianki, koktajlu, czy sałatki. Zdrowotnych właściwości siemienia lnianego możemy doświadczyć przy spożyciu 10 g dziennie. Nie powinno się jednak przekraczać 50 g dziennie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: jncbi.nlm.nih.gov, poradnikzdrowie.pl, bonavita.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.