Przejdź do treści

Standardy opieki okołoporodowej – dobre, bo polskie

Temat opieki okołoporodowej elektryzuje. Każdy ma coś do powiedzenia, a najchętniej narzekamy. Jednak prawda o nim jest zgoła inna, bo choć jest wielu komentatorów – amatorów to niewielu faktycznie zna swoje prawa.

– Z jednej strony mamy bardzo solidną wiedzę medyczną, która z każdy rokiem rośnie, ale z drugiej, co dla wielu osób może być kwestią dyskusyjną, mamy też całkiem niezły system opieki okołoporodowej – wyjaśnia Katarzyna Oleś , położna specjalistka pielęgniarstwa. I faktycznie, wyjeżdżając poza Polskę i wymieniając się doświadczeniami z osobami z innych krajów okazuje się, że nasz system opieki okołoporodowej wcale nie jest taki zły.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skoro więc inni nas chwalą czy nawet nam zazdroszczą to dlaczego my sami jesteśmy wciąż niezadowoleni? Diabeł tkwi w szczegółach, bo generalizując – system faktycznie jest dobry, ale niestety zbyt mało elastyczny. – Nie dopuszcza do tego, że to indywidualna kobieta jest w indywidualnej ciąży ze swoim własnym dzieckiem w tym konkretnym momencie życia – tłumaczy Oleś. Brzmi brutalnie, ale system powinien wyglądać dobrze nie tylko na kartce, ale przede wszystkim w życiu – w życiu każdej pojedynczej kobiety. Oczywistym jest, że inne potrzeby ma dziewczyna będąc w ciąży z pierwszym dzieckiem i z obecnym partnerem, a inne, gdy po dziesięciu latach będzie oczekiwała kolejnego dziecka z innym mężczyzną, wtedy jej potrzeby mogą być zupełnie odmienne. – Obecny system nie potrafi odpowiedzieć na konkretne oczekiwania, a nawet się ich boi. – mówi położna. Poprawy tego stanu rzeczy należy szukać nie tylko we wszechobecnej i sztywnej biurokracji, ale także w samych sobie. – Potrzebna jest możliwość wyboru spośród palety różnych opcji, ale także świadomość, umiejętność odpowiedzenia sobie na pytanie „czego ja naprawę potrzebuję i oczekuję”, a do tego niezbędna jest edukacja. – tłumaczy Oleś.

Jedną z dróg edukacji są szkoły rodzenia, ale z tych w Polsce korzysta jedynie ok. 20 proc. rodziców spodziewających się dziecka. Kolejną, bardziej bezpośrednią jest opieka sprawowana przez położną środowiskową rodzinną. Opłaca ją Narodowy Fundusz Zdrowia i przysługuje każdej ubezpieczonej kobiecie w okresie od 21. tygodnia ciąży do 6. tygodnia po narodzinach dziecka. Mogłoby się wydawać, że możliwość ta rozwiązuje wiele problemów, niestety – znów, to dobre rozwiązanie, ale tylko w teorii. – Wiele z położnych jest w ogólne nieprzygotowana do realizacji takiego zadania, ale również kobiety o nie pytają. Według moich obserwacji tylko, co 10 kobieta zna swoją położną – mówi Katarzyna Oleś – Mamy do czynienia z sytuacją, w której system daje pewną możliwość, ale żadna ze stron z niej nie korzysta. Pacjentki przez pozyskiwanie wiedzy i świadomości , a położne poprzez realizację zobowiązań zawodowych w sposób samodzielny. Nie trzeba wyrzucać obecnego systemu, ale wziąć to, co jest już gotowe. Możemy to zrobić w każdej chwili bez konieczności myślenia o politykach czy rewolucji w systemie – dodaje.

Kolejnym problem, który nie leży w systemie jako takim, a w umiejętności korzystania z tego systemu jest sposób postrzegania ciąży. – Zupełnie nie myślimy o tym, że staranie się o dziecko, ciąża i sam poród nie są odrębnymi częściami, a pewną całością. A więc, jeśli na którymś z tych etapów nie rozpoznamy trudnością to one z całą pewnością pojawią się w przyszłości. – ostrzega położna.

Normalnym jest, że każda kobieta w ciąży poszukuje kogoś kto się nią zaopiekuje. Najczęściej wybieraną opcją jest ginekolog położnik, ale może to być również lekarz rodzinny lub położna. – Praktyka niestety bywa smutna, do jakiegokolwiek lekarza nie udałaby się ciężarna to zwykle już podczas pierwszej wizyty usłyszy, że powinna zażywać preparaty witaminowe. Niesie to za sobą określone skutki, ponieważ przyszła matka dostaje wyraźny sygnał  „łyknij sobie tabletkę, bo inaczej nie dasz rady”. Ta metoda dbania o ciąże jest tak popularna, że nikt się już nad nią nie zastawia. Zachęcam więc wszystkich do korzystania z czegoś, co jest naszą wspólną wartością i patrzenia na wszystkie aspekty związane z posiadaniem dzieci, jako na spójną całość. – tłumaczy Katarzyna Oleś.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dwumiesięczny chłopiec znaleziony we wrocławskim oknie życia

dwumiesięczny chłopiec znaleziony we wrocławskim oknie życia
fot. Pixabay

Dwumiesięczny chłopiec został w czwartek znaleziony we wrocławskim oknie życia. To siedemnaste dziecko uratowane przez Siostry Boromeuszki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chłopiec trafił do okna życia w czwartek o godzinie 19.20. Dziecko było nakarmione i ciepło ubrane. Przy niemowlaku znaleziono torbę z ubraniami i książeczkę zdrowia.

Zobacz także: Najmłodszy wcześniak świata ma już trzy lata. „To cud”

Stan dziecka był dobry

Siostry poinformowały, że chłopiec był spokojny, uśmiechał się do nich, a jego stan zdrowia określiły jako dobry. Jak zdradziła jedna z sióstr, dziecko mogło pochodzić z ubogiej rodziny, na co wskazywał stan ubranek malca.

Siostry nadały chłopcu imię Daniel. Zgodnie z procedurami dziecko trafiło do szpitala na rutynowe badania. W tym czasie trwają poszukiwania rodziny adopcyjnej dla małego Daniela.

Zobacz także: Dał jej życie dwa razy – najpierw adoptował, później oddał część wątroby

Siedemnaste dziecko w oknie życia

Wrocławskie okno życia, które mieści się przy ul. Rydygiera 22-28 działa od 23 września 2009 roku. Jest ono alternatywą dla kobiet, które z różnych przyczyn nie są w stanie wychować dziecka. Daniel to czwarte dziecko pozostawione w tym roku w oknie życia. Od początku istnienia okna siostry uratowały już 17 dzieci.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Interia Fakty, Stacja 7

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jak przygotować się do inseminacji?

fot Fotolia

Jak kobieta i mężczyzna mogą się przygotować do zabiegu inseminacji? Jakie badania należy wykonać przed zabiegiem? Radzi lek. med. Robert Gizler, ginekolog z Kliniki InviMed.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak kobieta powinna przygotować się do zabiegu inseminacji?

W przypadku kobiet wskazana jest:

  •  suplementacja kwasem foliowym minimum na 2 miesiące przed zabiegiem,
  • wykonanie wszystkich niezbędnych badań (wymaganych ustawą i związanych z diagnostyką i kwalifikacją do procedury; opisane poniżej),
  • wyleczenie wszelkich stanów zapalnych (przydatki, zęby, zatoki, pęcherz moczowy, nerki),
  • eliminacja z życia wszelkich potencjalnych szkodliwości (tytoń, alkohol, niezdrowa żywność),
  • zwiększenie ilości ruchu i aktywnych form wypoczynku.

Czytaj też: Inseminacja krok po kroku

Jak mężczyzna powinien przygotować się do zabiegu inseminacji?

Mężczyzna – na 3 miesiące przed zabiegiem:

  • eliminacja z życia wszelkich potencjalnych szkodliwych substancji (tytoń, alkohol, niezdrowa żywność),
  • zwiększenie ilości ruchu i aktywnych form wypoczynku,
  • unikanie zbyt obcisłej bielizny,
  • stosowanie wielowitaminowych suplementów dla mężczyzn.

Zobacz także: Wskazania i przeciwskazania do inseminacji

Badania wstępne związane z diagnostyką:

KOBIETA: AMH, TSH, Prolaktyna, Cytologia, drożność jajowodów (HSG lub sonoHSG)

MĘŻCZYZNA: rozszerzone badanie nasienia

Badania konieczne do wykonania procedury:

KOBIETA: Chlamydia trachomatis PCR (wymaz z kanału szyjki macicy), Anty-HIV 1,2, HBs Antygen, Anty-HBc, Anty-HCV, Grupa krwi, VDRL, Cytomegalia (IgG, IgM), Toxoplazmoza (IgG, IgM), Różyczka (IgG, IgM), Badanie czystości pochwy

MĘŻCZYZNA: Anty-HIV 1,2, HBs Antygen, Anty-HBc, Anty-HCV, Grupa krwi, VDRL, Cytomegalia (IgG, IgM)

Badania dodatkowe zalecane w niektórych przypadkach:

KOBIETA: Estradiol, LH, Testosteron, FSH, FT3, FT4, Posiew z kanału szyjki macicy, posiew w kierunku ureaplazma i mykolpazma z szyjki macicy, P/c przeciwciała przeciwplemnikowe, badanie USG piersi, histeroskopia

MĘŻCZYZNA: Chlamydia trachomatis PCR (wymaz z cewki moczowej), Posiew nasienia, MAR-test (lub P/c przeciwciała przeciwplemnikowe), badanie nasienia metodą MSOME, SCD i HBA, wymaz z cewki moczowej w kierunku ureaplazma i mykoplazma

Konsultacja: lek. med. Robert Gizler, specjalista ginekolog – położnik z Kliniki InviMed we Wrocławiu.

POLECAMY: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na ciążę

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Pobranie męskich i żeńskich komórek rozrodczych przed zabiegiem in vitro. Na czym polega? – wyjaśnia embriolog

Fot. fotolia

Pobranie żeńskich i męskich komórek rozrodczych – jak wygląda krok po kroku – wyjaśnia dr n. biol. Piotr Sieczyński z Centrum Leczenie Niepłodności Kriobank. Z cyklu: Pracownia embriologiczna bez tajemnic.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pobranie męskich i żeńskich komórek rozrodczych

Pobranie męskich i żeńskich komórek rozrodczych, to drugi etap – po stymulacji jajników – do wykonania zabiegu in vitro.

Pobranie żeńskich komórek rozrodczych – punkcja jajników

Pobranie żeńskich komórek rozrodczych odbywa się na drodze punkcji jajników. Przeprowadzona stymulacja hormonalna po 34-42 godzinach od podania zastrzyku domięśniowego z hormonem gonadotropiny kosmówkowej beta-hCG kończy się owulacją. Zanim pęcherzyki Graafa samoistnie pękną, pobierane są komórki jajowe z jajnika. Zabieg ten wykonuje się za pomocą punkcji na fotelu ginekologicznym, w ciągu 15 minut, w krótkim znieczuleniu ogólnym (narkozie) i monitoringiem USG. Przez cały czas pacjentka znajduje się pod opieką lekarza anestezjologa. Z wnętrza pęcherzyków pobiera się płyn pęcherzykowy. W płynie tym embriolog wyszukuje cumulusów tzw. wzgórków jajonośnych czyli kompleksu „cumulus – komórka jajowa” (oocyte-cumulus complex – OCC) składającego się z komórki jajowej otoczonej komórkami ziarnistymi wieńca promienistego, których zadaniem jest odżywianie komórki jajowej. Pobrane i wyselekcjonowane komórki jajowe przenoszone są do inkubatora, gdzie pozostają do czasu zapłodnienia.

Czytaj też: Jak wygląda punkcja jajników

 

Oddanie nasienia przed zabiegiem in vitro

Po wykonanej punkcji jajników najczęściej mężczyzna oddaje świeże nasienie zawierające plemniki. W przypadku nasienia złej jakości lub zbyt małej objętości płynu nasiennego, istnieje możliwość jego gromadzenia przez dłuższy czas poprzez zamrożenie i założenie depozytu nasienia.

W przypadku braku plemników w nasieniu, istnieje jeszcze możliwość wykonania biopsji najądrza lub jądra u mężczyzny. W uzyskanym materiale embriolog wyszukuje żywe plemniki, które można wykorzystać do zapłodnienia na drodze mikroiniekcji do wnętrza komórki jajowej. Metody te, zwane w angielskich skrótach PESA ( Percutaneous Epididymal Sperm Aspiration) – biopsja cienkoigłowa plemników z najądrza, TESE (Testicular Sperm Extraction) – ekstrakcja plemników z jądra, M-TESE (Micro – Testicular Sperm Extraction) – pobranie fragmentów tkanki w otwartej biopsji jąder, kontrolowanej pod mikroskopem operacyjnym, pozwalają na ojcostwo w sytuacjach, w których jeszcze niedawno nie było to możliwe.

Dla pacjentów z całkowitym brakiem plemników istnieje możliwość skorzystania z nasienia dawcy. Nasienie jest w odpowiedni sposób przygotowywane do in vitro w celu uzyskania jak największej liczby prawidłowo ruchliwych plemników.

Od momentu kiedy pobrane komórki jajowe i plemniki znajdą się w laboratorium, rozwój powstającego z nich zarodka staje się przedmiotem nieustającej troski embriologa. Aby było to możliwe, komórki muszą znajdować się w środowisku zbliżonym do tych jakie panują we wnętrzu ludzkiego organizmu, czyli w temperaturze 37 ˚C, 5% zawartości CO2 i O2  oraz wilgotności powyżej 80%. Dzięki temu w pożywkach jest utrzymywane odpowiednie pH, dokładnie takie jak w organizmie kobiety.

Autor: dr n. biol. Piotr Sieczyński,  Centrum Leczenie Niepłodności Kriobank.

POLECAMY:

Niezwykłe badania nad ludzkim zarodkiem pod okiem polskiego naukowca

dr n. biol. Piotr Sieczyński

embriolog, diagnosta laboratoryjny w Klinice Kriobank w Białymstoku.

Seks a in vitro. Co mówią badania?

seks w czasie in vitro
fot. Pixabay

Nadal powszechne jest przekonanie, że seks w czasie in vitro nie jest wskazany i często zaleca się wstrzymanie od stosunku przez 48 godzin do 2 tygodni po transferze. Jednak jak podkreślają specjaliści, nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że seks może zaszkodzić. Wręcz przeciwnie!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zdarza się, że w okresie leczenia pary rezygnują z bliskości fizycznej. Wynika to z przekonania, że ewentualne infekcje, jak również skurcze macicy wywołane orgazmami mogą mieć negatywny wpływ na zarodek.

Wyjątkiem są pacjentki, które wcześniej zostały poddane stymulacji jajników. Skurcze mogą powodować u nich dyskomfort związany z bolesnością powiększonych jajników, dlatego warto dopytać za każdym razem lekarza prowadzącego o zalecenia dotyczące dalszych etapów leczenia.

Zobacz także: Tatuaże i piercing przed lub po transferze? Sprawdź, co na to lekarz!

Co mówi nauka?

Jak podkreśla dr Hana Visova, nie ma naukowego dowodu na potwierdzenie tezy mówiącej o tym, że seks zmniejsza szanse na powodzenie in vitro. Co więcej, w tym trudnym okresie współżycie jest niezwykle ważne dla związku.

– Wokół zagadnienia in vitro i seksu nadal pozostaje wiele tematów tabu – zauważa Visova. – Łatwo znaleźć przecież fora internetowe poświęcone tej tematyce. Często można tam wyczytać sprzeczne porady, które wprowadzają tylko zamieszanie – dodaje.

– Jeżeli podchodzisz do sprawy rozsądnie, zarodek nie zostanie uszkodzony, a seks nie wpłynie negatywnie na szanse powodzenia implantacji – zaznacza specjalistka.

Zobacz także: Sport i in vitro – czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć?

Seks przed i po transferze wręcz wskazany

W 2009 roku na łamach „Journal of Fertility” opublikowano rezultaty badań z udziałem 390 kobiet, które były w tracie procedury in vitro. Wyniki pokazały, że nie było znaczącej różnicy w skuteczności zapłodnienia in vitro wśród pacjentek, które współżyły w ciągu 12 godzin po transferze zarodka, a tymi, które wstrzymały się od zbliżenia.

Wcześniejsze badania udowodniły natomiast, że seks w okresie implantacyjnym zwiększa wręcz szanse na zajście w ciążę.

Na Uniwersytecie Adelaide w Australii przeprowadzono badania, podczas których monitorowano proces transferu ponad tysiąca zarodków. Połowa kobiet biorących udział w testach współżyła przed i po transferze, a druga połowa wstrzymało się od stosunku.

Prowadzący badania Kelron Tremellen zauważył 50 proc. poprawę w liczbie zagnieżdżonych zarodków u kobiet, które uprawiały seks w okresie transferu. Część z tych pacjentek zachodziła również w ciąże mnogie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.