Przejdź do treści

St-Majewski i UNICEF razem dla dzieci

Dwie organizacje, jeden wspólny cel. St. Majewski – producent i dystrybutor artykułów szkolnych oraz UNICEF – organizacja humanitarna i rozwojowa działająca na rzecz dzieci. O tym w jaki sposób połączyły siły
w budowaniu lepszego świata dla dzieci opowiedzą Dyrektor Generalny UNICEF Polska – Marek Krupiński oraz Prezes Zarządu St. Majewski – Michał Skolimowski.

Jakie akcje UNICEF prowadzi obecnie w Polsce?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dyrektor generalny UNICEF Polska: UNICEF w Polsce włącza się w projekty pomocy dzieciom w krajach rozwijających się i szeroko apeluje o ich wsparcie. W tej chwili prowadzimy zbiórkę funduszy dla dzieci poszkodowanych w wyniku trzęsienia ziemi w Nepalu oraz dla dzieci z objętej konfliktem Ukrainy.

Na bieżąco informujemy również Darczyńców o bieżących działaniach UNICEF prowadzonych w Jemenie, Syrii, Sudanie Południowym i wielu innych miejscach, gdzie dzieci pilnie potrzebują naszej pomocy.  Programy UNICEF są bardzo różnorodne – obejmują projekty ochrony zdrowia dzieci, ochrony dzieci przed przemocą i wykorzystaniem,  projekty edukacyjne, czy wodno-sanitarne.

Czy UNICEF wspierają jedynie osoby indywidualne?

Dyrektor generalny UNICEF Polska: Nie, wręcz przeciwnie, prowadzimy również współpracę z partnerami korporacyjnymi, którzy pomagają nam w realizacji misji i wypełnieniu zobowiązań wobec najmłodszych. Jesteśmy dumni, że jako wiodąca światowa organizacja działająca na rzecz dzieci, mamy możliwość współpracować z najlepszymi. Takim właśnie partnerem jest firma St. Majewski, właściciel marki Bambino i Unipap. Wiele lat doświadczenia i działań dla dobra dzieci teraz zaprocentuje podwójnie. Produkty Bambino i Unipap opatrzone logo UNICEF będą dawały radość zarówno dzieciom w Polsce, kiedy będą ich używały w szkole, czy przedszkolu, ale także pomogą zapewnić lepszą przyszłość maluchom w najbiedniejszych krajach świata, między innymi, pozwalając im uzyskać dostęp do edukacji czy opieki zdrowotnej.

Jak rozpoczęła się Wasza (St. Majewski – przyp. red) współpraca z UNICEF?

Prezes Zarządu St. Majewski: Połączyły nas DZIECI. Nasza firma jest wiodącym producentem i dystrybutorem artykułów szkolnych. W swojej ofercie posiadamy bardzo szeroki przekrój licencji, w oparciu o które produkujemy najmodniejsze przybory szkolne. Staramy się kreować wśród najmłodszych nie tylko trendy, ale również pozytywne postawy, które powinny być w każdym z nas. Wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia, koloru skóry czy wyznania, chęć niesienia pomocy na różnorakich płaszczyznach, powinna być wpajana dzieciom od najmłodszych lat. My, dorośli, jesteśmy w obowiązku tworzenia dzieciom przyjaznego, kolorowego, bezpiecznego świata. Jednak nie wszyscy dorośli o tym pamiętają i wiele dzieci nie ma równych szans rozwoju… Bieda, choroby, konflikty zbrojne czy różnego rodzaju kataklizmy odbierają najmłodszym dzieciństwo, uniemożliwiając im rozwój i edukację. Wspólnie chcemy zapewnić najbardziej potrzebującym dzieciom choć minimum możliwości.

Dyrektor generalny UNICEF Polska: UNICEF opiekuje się dziećmi bez względu na ich narodowość, status społeczny, czy wyznanie. Chcemy spełniać marzenia wszystkich dzieci. A te marzenia są naprawdę różne i czasem bardzo zaskakujące. Dzieci marzą o tym, by móc zjeść posiłek, by być zdrowym, by obudzić się i nie słyszeć huku wystrzałów, by zamiast do pracy – pójść do szkoły i mieć własne zeszyty i książki. Marzą też o tym, by bawić się razem z rówieśnikami i cieszyć dzieciństwem. Takie marzenia dzieci staramy się spełniać, nie ważne w którym zakątku świata. UNICEF jest wszędzie tam, gdzie dzieci potrzebują opieki.

Kiedy UNICEF w Polsce rozpoczął współpracę z partnerami sprzedażowymi od razu pomyśleliśmy o liderze na rynku i o szczególnym połączeniu naszych misji i celów działania – UNICEF ratuje życie dzieci, dba o ich równe szanse rozwoju, również poprzez edukację. St. Majewski od lat na polskim rynku umożliwia dzieciom rozwój i korzystanie z edukacji, dzięki swoim wyjątkowym produktom.

Od dawna spełniacie dziecięce marzenia swoimi produktami – skąd pomysł na Waszą nową akcję RAZEM IDZIEMY DO SZKOŁY? Dlaczego zdecydowaliście się w ten sposób pomóc potrzebującym maluchom?

Prezes Zarządu St. Majewski: Na co dzień jesteśmy po to, aby dawać dzieciom radość. Nasze produkty są kolorowe, stwarzają ogromne możliwości wyrażenia siebie w różnych formach plastycznych. Dzięki nam na twarzach dzieci gości uśmiech, rysując kredkami czy lepiąc z plasteliny maluchy rozwijają się, poznają siebie i otaczający je świat. Dlatego w ramach współpracy z UNICEF, organizujemy z naszym Partnerem Handlowym – siecią sklepów Biedronka – konkurs plastyczny dla dzieci, który ma na celu doskonałą, kreatywną zabawę naszymi produktami, ale również poruszenie wyobraźni i otwarcie się na rzeczywistość, jaka panuje na oddalonych od nas kontynentach. Chcemy, by polskie dzieci, które mają fantastyczne możliwości własnego rozwoju, pomyślały o swoich rówieśnikach w innych krajach. Tym samym pragniemy zachęcić najmłodszych do zgłębiania wiedzy na temat innych kultur, geografii, religii zachęcając ich do przygotowania pracy plastycznej pt. „Mój rówieśnik na drugim końcu świata”. Czas wakacji sprzyja z całą pewnością takim obserwacjom. Są na świecie miejsca, w których dzieci czują się kochane, bezpieczne, mogą realizować swoje pasje… Ale niestety, nie brakuje również tych, gdzie dzieci nie mają dostępu do elementarnych dóbr niezbędnych do ich właściwego rozwoju. Dlatego, dzięki współpracy z UNICEF i produktom opartym na tej licencji czy konkursie, który będzie obowiązywał w sklepach Biedronka już od 3 sierpnia br., chcemy mówić o konieczności niesienia pomocy innym. Piękne i wartościowe jest, kiedy dziecko sięgając po swoją ulubioną kredkę ma świadomość, że właśnie pomogło swemu rówieśnikowi, będącemu w potrzebie. Wierzymy, że świadomi rodzice zwrócą uwagę na produkty szkolne oznaczone logo UNICEF i uwrażliwią swoje pociechy na drugiego człowieka. Na produktach szkolnych UNICEF widnieje informacja o tym, że ze sprzedaży każdego artykułu przekazujemy 7% jego wartości do UNICEF.

Do kiedy klienci będą mogli wesprzeć UNICEF poprzez zakup Waszych produktów?

Prezes Zarządu St. Majewski: Współpraca z UNICEF będzie długoterminowa, podpisaliśmy wieloletni kontrakt. Rok szkolny 2015/16 to nasz debiut. Z całą pewnością oferta będzie się rozszerzać z roku na rok. Coraz więcej również będzie miejsc, gdzie produkty z logo UNICEF będą dostępne w sprzedaży.

Na czym dokładniej polega konkurs RAZEM IDZIEMY DO SZKOŁY?

Prezes Zarządu St. Majewski: Konkurs RAZEM IDZIEMY DO SZKOŁY skierowany jest do Klientów sieci Biedronka, którzy zakupią produkty szkolne z logo UNICEF. Zadanie, jakie stoi przed Uczestnikami naszego konkursu, to jak już wspomnieliśmy,  przygotowanie pracy plastycznej w formacie A4 pod tytułem: „Mój rówieśnik na drugim końcu świata”. Prace należy przesłać do naszej siedziby wraz z dokumentami wskazanymi w regulaminie w nieprzekraczalnym terminie: do 15 września 2015 r.

Czy zebrane dzięki sprzedaży produktów z logo UNICEF środki będą przekazywane na wybrane akcje, czy na ogólne wsparcie organizacji?

Prezes Zarządu St. Majewski: Fundusze zebrane z tej akcji zostaną przeznaczone na cele statutowe UNICEF. Środki te będą rozdysponowane na sfinansowanie najpilniejszych potrzeb dzieci z krajów najuboższych, między innymi na umożliwienie dzieciom dostępu do edukacji np. w czasie sytuacji kryzysowych. UNICEF dystrybuuje wtedy specjalne zestawy nazywane „Szkoła w pudełku”, dzięki którym dzieci  mogą kontynuować naukę wtedy, kiedy ich szkoła została zniszczona.

Zebrane środki mogą zostać przeznaczone również na poczet  pilnych akcji pomocowych, które akurat w danym czasie będą prowadzone przez organizację, takie  jak akcja w Nepalu, czy wcześniej na Filipinach lub Haiti. Fundusze mogą również wesprzeć długofalowe programy, realizowane dla podniesienia jakości życia dzieci w jednym ze 160 krajów, w których UNICEF realizuje swoje programy.

Czy moglibyście opowiedzieć o efektywności kampanii, które prowadzicie? Komu udało się pomóc dzięki takim akcjom jak ta prowadzona z St. Majewski? Marzenia których dzieci zostały spełnione?

Dyrektor generalny UNICEF Polska: Nigdy nie zawiedliśmy się na naszych Darczyńcach – zarówno tych indywidualnych, jak i korporacyjnych. Ogłaszając akcję pomocy dla danego kraju jesteśmy pewni, że Polacy pomogą nam zapewnić realizację projektu, który wspieramy. Przykładem może być pomoc dzieciom w zagrożonym klęską głodu Sudanie Południowym. W czasie trwającej od listopada do końca marca akcji zebraliśmy ponad 2,5 miliona złotych! Dla ofiar trzęsienia ziemi w Nepalu już zebraliśmy ponad 2,3 miliona złotych. Większość z tych środków już została wysłana do UNICEF na realizację niezbędnych działań pomocowych.

Wcześniej UNICEF Polska sfinansował m.in. program szczepień przeciwko odrze w Sierra Leone, żywność terapeutyczną dla dzieci w Etiopii, program walki z niedożywieniem na Sri Lance, czy akcję pomocy humanitarnej dla dzieci w Mali.

Czy oprócz głównego celu, jakim jest zbiórka pieniędzy, chcielibyście poprzez swoją kampanię wzbudzić w klientach chęć pomagania oraz uświadamiać ich na temat istniejących na świecie problemów?

Prezes Zarządu St. Majewski: Nadrzędnym celem naszej współpracy jest pozyskanie środków na rzecz działań UNICEF, ale także  – i to między innymi jest zadanie naszego konkursu – uświadamianie Polaków, już od najmłodszych lat o sytuacji dzieci na całym świecie. Choroby, głód, utrata rodziców, wykluczenie społeczne to główne problemy, z jakimi niestety na co dzień muszą mierzyć się najmłodsi w różnych krajach. Spójrzmy chociażby na strukturę społeczną kontynentu afrykańskiego. To stosunkowo młode społeczeństwa. Ludzie nie osiągają takiego wieku życia jak w Europie. Niestety jest też zauważalna duża umieralność wśród niemowląt i małych dzieci. Ponadto w krajach Afryki istnieje ogromny problem związany z analfabetyzmem. O tym wszystkim chcemy mówić, otwierając oczy i serca na tych bezbronnych, słabych, niekiedy bez szans na lepsze jutro. Na naszych produktach oznaczonych logo UNICEF, m.in. zeszytach, publikujemy w formie światopoglądowych ciekawostek informacje, statystyki UNICEF. Czasem brzmią one niewiarygodnie, kiedy dowiadujemy się, że w XXI wieku rzesze dzieci wykorzystywane są do ciężkiej pracy, że są na świecie miejsca, gdzie brakuje podstawowych szczepionek, bez których dzieci umierają. Nasi uczniowie często narzekają, że nie lubią chodzić do szkoły, a dzieci w wielu miejscach na ziemi, bardzo chciałyby podjąć edukację, lecz niestety, nie ma warunków, szkół, brakuje nauczycieli, pomocy edukacyjnych…

Czy myślicie już nad kolejną akcją dla UNICEF?

Prezes St. Majewski: Tak, owszem planujemy w przyszłości kolejne przedsięwzięcia związane z promocją produktów UNICEF. Zapraszamy do śledzenia naszego fanpage’a na Facebooku – Kolorowy Świat Bambino. Tam będziemy informować naszych Fanów o wszelkich działaniach związanych z marką UNICEF, jak również o pozostałych rozlicznych naszych aktywnościach.

Dyrektor generalny UNICEF Polska: I my zachęcamy do zakupu produktów, które wspierają działania UNICEF, a także do udziału w konkursach, które wzbogacą wiedzę najmłodszych o sytuacji ich rówieśników na świecie, ucząc ich empatii i postawy otwartości wobec tych, którzy potrzebują pomocy.
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

13 lat temu urodziła bliźniaki, dziś kończy… 70 lat!

Aleta St. James zaszła w ciążę w wieku 57 lat, dziś kończy 70 lat
fot. Twitter - @AletaStJames

Aleta St. James, czyli najstarsza kobieta, która zaszła w ciążę w Stanach Zjednoczonych, skończyła właśnie 70 lat! W roku 2004, tuż przed swoimi 57 urodzinami, urodziła bliźniaki Francesca i Gian. Jak mówi, nigdy nie żałowała decyzji o późnym macierzyństwie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Mam teraz tyle energii, ile miałam w wieku 40 lat – powiedziała Aleta. – Śpię maksymalnie pięć i pół godziny. Wstaję o 5.30, robię dzieciom śniadanie, odwożę do szkoły – tłumaczy.

Amerykanka w swoim kraju doczekała się statusu prawdziwej celebrytki, a jej ciąża i poród były tematem numer jeden m.in. na okładce Daily News.

Zobacz także: Cristiano Ronaldo został ojcem po raz czwarty

Spełnia się w pracy z kobietami pragnącymi zajść w ciążę

St. James, spełniona psycholożka i coach, udziela teraz porad innym kobietom po czterdziestce, które chcą zostać mamami.

– Mam bardzo dużo sukcesów w pracy z kobietami, które chcą zajść w ciążę powyżej 44. i 45. roku życia – podkreśla. Jak zdradza, ma nadzieję, że jej doświadczenia dadzą siły innym kobietom.

Celebrytka samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Nigdy nie była w dłuższym związku, nie miała też męża. Marzenie o posiadaniu potomstwa spełniła dzięki metodzie in vitro. Poroniła trzy razy. Po długich latach oczekiwań na świecie pojawiły się jej bliźnięta – Francesca i Gian.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily News

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Lekarze mówili, że nie może mieć dzieci. To, co stało się w ciągu jednego roku, zmieniło wszystko!

Nieraz podczas walki z niepłodnością trzeba zderzyć się z licznymi trudnymi wiadomościami. Charlotte Parker słyszała od specjalistów, że może mieć problem z zostaniem matką nawet przy pomocy in vitro. Liczba jej jajeczek była tak niska, że podobno bez dawcy miało nie być szans. Kobieta rozpoczęła więc z mężem poszukiwania. Nie były już jednak konieczne!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Charlotte (32 lata) i jej mąż Billy (29 lat) podążyli tropem wskazanym im przez specjalistów. Jakież jednak było ich zdziwienie, gdy szukając dawczyni zorientowali się, że kobieta jest w ciąży! Zaszła w nią naturalnie i 6-ego września 2016 roku urodziła zdrowego syna Lewisa. Nie była to jednak jedyna niespodzianka w życiu tej niesamowitej rodziny. Kilka tygodni później okazało się, że para ponownie zostanie rodzicami. Tym razem były to jednak…. trojaczki!

Od zapowiedzi mówiących o braku szans na bycie rodzicem, do czwórki dzieci w ciągu jednego roku – to się nazywa przewrotność losu!

Adam, Jamie i Ellla urodzili się w sierpniu tego roku. Poród miał miejsce przed terminem i około miesiąca maluchy przebywały jeszcze w szpitalu. Dziś są już w domu i co najważniejsze, zdrowo się rozwijają. „Posiadanie czwórki dzieci jest szaleństwem. Jest cała masa karmienia z 26-ciu butelek na dobę, a później przewijanie… zmieniamy około 30 pieluch każdego dnia” – opowiada zapracowana mama. „Teraz niezwykle dziwny wydaje się powrót do czasów, gdy myśleliśmy, że posiadanie dzieci będzie niemożliwe” – jej słowa cytuje “Daily Mail”.

Trudy, łzy i wielki finał

Charlotte opowiada, że była wstrząśnięta, gdy dowiedziała się o ekstremalnie niskiej ilości jajeczek. „Poczułam, jakby nasze plany na przyszłość zostały nam odebrane” – ocenia z dużymi emocjami. Opisuje też, jak przez kolejne kilka miesięcy szukała innych opcji leczenia i odmiennych diagnoz specjalistów w przeróżnych prywatnych klinikach zajmujących się płodnością. Wszyscy mówili jednak to samo. Wtedy to zaczęły się poszukiwania dawczyni.

Para jednak nie musiała już ich kończyć, a prawdziwy “Happy End” zdarzył się znacznie szybciej, niż mogło się wydawać. I chociaż zawsze w planach mieli dużą rodzinę, to nie przypuszczali, że sprawy rozwiną się aż do tego stopnia. Pojawienie się na świecie pierwszego syna było dla nich ogromnym szczęściem i znając swoją przeszłość związaną z problemem niepłodności, liczyli się z tym, że u ich boku będzie tylko jeden maluch. W styczniu USG pokazało jednak, że Charlotte nosi w sobie troje kolejnych dzieci. Dziś kobieta mówi: „Czujemy się bardzo szczęśliwi… Nie sądziłam, że będzie to możliwe”.

Różne drogi

Jest to kolejna historia pozwalająca złapać dystans do przyszłości. Nigdy bowiem nie wiemy, co się zaraz w naszym życiu wydarzy. I o ile w tym wypadku natura spłatała bohaterom szalenie pozytywnego figla, o tyle korzystanie z wszelkiej pomocy także może być znakomitą drogą do szczęścia. Pisaliśmy m.in. o doświadczeniach innej pary, która o dziecko starała się 10 lat. Eva Theresa Mae Lester pojawiła się na świecie dzięki siostrze swojej mamy: „Lisa Richards zgodziła się tym samym na bycie surogatką. Jak mówi, była przekonana, że jej siostra wraz z partnerem będą dobrymi rodzicami i zasługują na to” – pisaliśmy >>KLIK<< Happy End niejedno ma imię!

 

Źródło: „Daily Mail”

 

Zobacz też:

Dał jej życie dwa razy – najpierw adoptował, później oddał część wątroby. Czy można pokochać bardziej?

10 gwiazd, które adoptowały – ich droga do rodzicielstwa

Bliźniaki z zespołem Downa – mieli być adoptowani, teraz rodzice nie wyobrażają sobie bez nich świata!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

KTG w warunkach domowych? Badanie trwa zaledwie pół godziny

Mobilne KTG – urządzenie Pregnabit
Mobilne KTG – urządzenie Pregnabit

30 minut – tyle trwa badanie urządzeniem Pregnabit, mobilnym KTG pozwalającym na bezpieczne i wiarygodne monitorowanie dobrostanu płodu w warunkach domowych. Kilka miesięcy po udostępnieniu swojego produktu firma Nestmedic SA, producent teleKTG zbiera pozytywne opinie zarówno specjalistów, jak i pacjentek.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Nareszcie czujemy, że pomagamy ratować życie maluchów. Każda kolejna historia zakończona szczęśliwym rozwiązaniem utwierdza nas w przekonaniu, że było warto – mówi dr n. med. Anna Skotny, współtwórczyni system Pregnabit.

Mobilne KTG – urządzenie Pregnabit

Rośnie liczba kobiet, które miały możliwość skorzystania z teleKTG. Pregnabit jest już dostępny w około 40 placówkach medycznych na terenie kraju. Są wśród nich gabinety wybitnych ekspertów ginekologii i położnictwa oraz liderów opinii środowiska lekarskiego.

– Zapis teleKTG jest identyczny jak zapis stacjonarnego KTG. Jestem przekonany, że jest to przyszłość w opiece nad pacjentką ciężarną – mówi o mobilnym KTG stworzonym przez Nestmedic prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski.

Personel medyczny ceni teleKTG zwłaszcza za podniesienie poziomu profilaktyki okołoporodowej oraz możliwość rozszerzenia opieki nad pacjentką i jej nienarodzonym jeszcze dzieckiem.

– Lekarz nie jest w stanie czuwać nad zdrowiem swojej pacjentki bez przerwy. Połączenie technologii teleKTG Pregnabit i całodobowego centrum medycznego to bardzo dobry kierunek. Wczesne wykrycie zagrożenia, w tym za pomocą pomiarów teleKTG, może w realny sposób przyczynić się do szybkiej reakcji i wdrożenia odpowiedniej procedury medycznej. To rozwiązanie sprawdzi się także w sytuacjach, gdy zalecane jest wykonywanie częstych badań – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski.

Zobacz także: Domowe KTG, czyli telemedycyna jako przyszłość polskiego leczenia

Możliwość wykonania badania w domowych warunkach

Kontrola stanu dziecka oraz szybka reakcja w razie jakichkolwiek nieprawidłowości są niezwykle istotne w ostatnim okresie ciąży. Pregnabit umożliwia wykonanie jednego z podstawowych badań w ciąży (KTG) w warunkach domowych – nie trzeba już każdorazowo zgłaszać się do lekarza lub szpitala.

– Mobilne KTG łączy zaufanie specjalistów do profesjonalnego badania KTG z mobilnością, jakiej oczekują współcześni rodzice. Możliwość wykonania badania bez wychodzenia z domu, ogranicza często stresujące dla ciężarnej wizyty w szpitalu, dając jednocześnie poczucie bezpieczeństwa, tak potrzebne mamom w ostatnich tygodniach ciąży – tłumaczy dr n. med. Patrycja Wizińska-Socha, współzałożycielka i prezes zarządu Nestmedic S.A.

Wygoda i profesjonalizm

System Pregnabit doceniają również przyszłe mamy, dla których nie jest to pierwsza ciąża. Dla wielu z nich pogodzenie obowiązków macierzyńskich z koniecznością wykonania zaleconych badań w ośrodkach zdrowia to spore wyzwanie.

– Z systemem Pregnabit zetknęłam się nie tylko w wymiarze zawodowym. Należę do tych 20% kobiet, które z założenia miały trafić do szpitala położniczego znacznie przed terminem porodu niemal wyłącznie w celu regularnego wykonywania KTG. Ponieważ w domu mam już dwoje dzieci, a także możliwość pracy zdalnej, opcja domowego monitoringu niemal mnie uskrzydliła. A nadzór, opieka? To jest prawdziwy XXI wiek. Pregnabit to nie jest gadżet, zabawka, ciekawostka. To profesjonalny nadzór nad ciężarną, z budzącym zaufanie specjalistą do pomocy – mówi Eliza Dolecka, redaktor naczelna serwisu zdrowie.gazeta.pl i wkrótce mama trzeciego dziecka.

Wykonanie badań w domu ciężarnej nabiera innego znaczenia w przypadku, gdy ciąża jest zagrożona lub u dziecka wykryto wady wrodzone. Także w takich sytuacjach sprawdził się system Pregnabit.

Zobacz także: Badania profilaktyczne w czasie ciąży. Dlaczego to takie ważne?

Pomoc dla kobiet w ciąży z problemami

– W ramach działalności hospicjum perinatalnego prowadzimy grupę pacjentek, które oczekują narodzin dziecka chorego. W takich przypadkach niezwykle ważne jest dokładne monitorowanie dobrostanu płodu w okresie ciąży tak, by wybrać najbardziej optymalny moment na rozwiązanie. Do tej pory mogliśmy zaproponować przyszłej mamie albo bardzo częste wizyty w szpitalu, albo pobyt na oddziale. Odkąd jest możliwość skorzystania z teleKTG, opieka nad takimi pacjentkami jest dużo łatwiejsza. Mama jest w domu, pod stałą kontrolą fachowców, a my jako zespół specjalistów mamy bieżący podgląd, jak się miewa maluch w jej brzuchu. W tak trudnych sytuacjach Pregnabit pomaga zarówno rodzicom, jak i zespołowi chcącemu zapewnić jak najbardziej optymalną opiekę – tłumaczy Joanna Krzeszowiak, koordynator Hospicjum Perinatalnego we Wrocławiu.

Kobiety w ciąży z problemami, które kwalifikują się do badań KTG w domu, dzięki Pregnabit mogą ostatnie tygodnie przed porodem spędzić w komfortowych warunkach, pozostając jednocześnie pod stałą kontrolą lekarza.

– Używam teleKTG już ponad 3 miesiące i mogę powiedzieć, że – wiedząc, jaką wadę ma Tosia – trudno byłoby mi czasem zachować spokój bez codziennego monitoringu. Szczególnie wtedy, gdy ja czuję się gorzej – mówi pani Beata, mama nienarodzonej jeszcze Tosi, u której wykryto trisomię 21 i wadę serca DORV.

– Dziś, po 3 latach od stworzenia firmy i opracowania pomysłu na urządzenie Pregnabit, wiemy i mamy dowody na to, że nasze mobilne KTG spełnia swój cel – pomaga mamom w spokojnym i komfortowym oczekiwaniu na narodziny ich dzieci, a w niektórych przypadkach ratuje zdrowie maluchów. Wszystkie pozytywne opinie lekarzy i ciężarnych, wszystkie docierające do nas historie mam i ich dzieci są dla nas pięknym zwieńczeniem dotychczasowej pracy. Nie poprzestajemy jednak na tym. Rozpoczęliśmy już prace nad urządzeniem Pregnabit nowej generacji, aby dać mamom jeszcze większe bezpieczeństwo – mówi dr n. med. Anna Skotny, współzałożycielka i Dyrektor Generalny Nestmedic.

Nestmedic

Nestmedic SA powstał w 2014 roku. W ciągu kilkunastu miesięcy zespół skupiający unikatowe kompetencje naukowe, medyczne, technologiczne i sprzedażowe stworzył innowacyjny na skalę światową produkt – jeden z najbardziej zaawansowanych diagnostycznie i technologicznie telemedyczny system teleKTG do zdalnego przeprowadzania kontrolnych badań i analizowania wyników w ostatnim trymestrze ciąży.

Unikalność rozwiązania polega na połączeniu certyfikowanego, profesjonalnego urządzenia teleKTG Pregnabit z całodobowym Medycznym Centrum Telemonitoringu (MCT). Pomysłodawczyniami rozwiązania są dr n. med. Patrycja Wizińska-Socha oraz dr n. med. Anna Skotny.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Surogatka zaszła w podwójną ciążę – jak to możliwe?!

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS
Pixabay

Ciężarna kobieta zaszła w kolejną ciążę, rodząc dwoje dzieci, które nie tylko nie zostały poczęte w tym samym czasie, ale i mają innych rodziców!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica Allen zdecydowała się być surogatką i urodzić dziecko chińskiej parze. Wszystko przebiegało pomyślnie aż do 6 tygodnia ciąży. Wtedy, w trakcie rutynowego USG, kobieta dowiedziała się od lekarza, że nosi w łonie nie jeden, a dwa płody. Kobieta była bardzo zaskoczona.
W tym czasie wszyscy byli przekonani, że dzieci będą identycznymi bliźniakami. Rodzice myśleli, że to skutek podziału embrionu i nikt nawet nie szukał innego wytłumaczenia.

Badania genetyczne wyjaśniły skomplikowana sytuację

Zgodnie z podpisanymi dokumentami, jako surogatka Allen nie mogła zobaczyć żadnego z chłopców po urodzeniu w szpitalu, ale dostała ich zdjęcie. Od razu zwróciła uwagę, że jedno dziecko miało jaśniejszą skórę od drugiego, co oznaczało, że nie są to bliźnięta jednojajowe. Kilka tygodni później, test DNA potwierdził, że materiał genetyczny jednego z chłopców zgadza się z próbką pobraną od chińskiej pary, ale już drugie dziecko posiadało geny Allen i jej partnera.

Surogatka, czy matka? Losy dziecka i rodzicielstwa rozstrzygnął sąd

Sprawa skończyła się w sądzie. Po walce z agencją reprezentująca interesy matek zastępczych, która zażądała wysokich opłat za zrzeczenia się dziecka na korzyść jego rodziców genetycznych, Allen i jej partner wreszcie odzyskali synka, który już wtedy miał trzy miesiące.

Mnoga ciąża to efekt superfetacji, czyli ciąży dodatkowej. Polega ona na tym, że kobieta po zajściu w ciążę nadal ma owulację, czyli może począć kolejne dziecko, które formuje się w tym samym czasie, co pierwszy płód. Co ciekawe, do tej pory zanotowano jedynie ok. 10 takich przypadków na całym świecie!

Źródło: o2.pl

POLECAMY:

Surogacja a status cywilny dziecka urodzonego za granicą

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami