Przejdź do treści

Sposób na niepłodność? Po prostu wyluzuj!

Psycholog Niepłodność może być bardzo osamatniającym uczuciem

To, z czym w życiu szczególnie trudno sobie poradzić, to kiedy nie układa się ono tak, jakby się chciało. Przecież każdy z nas ma jakieś plany, oczekiwania i wyobrażania. Pewne sprawy mają się zdarzyć; są oczywiste i nie poddajemy ich w wątpliwość. Tak właśnie jest z rodzicielstwem. Na wiele lat przed podjęciem ostatecznej decyzji, wiemy, czy chcemy mieć dzieci. Diagnoza niepłodności jest więc jednym z największych wyzwań, przed jakimi stają dorosłe osoby. Może stać się źródłem głębokiego kryzysu, z którego wychodzi się bardzo długo.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pomimo tego, jak złożona i emocjonalnie obciążająca jest niepłodność, nie mówimy o niej, nie szukamy profesjonalnej pomocy, nie rozmawiamy z bliskimi, czasami milczymy przed mężem czy żoną.

Ludzie, którzy nie zawahaliby się zwrócić do lekarza czy terapeuty, gdyby cierpieli z powodu każdej innej przypadłości medycznej, zamykają się w sobie, kiedy dowiadują się, że cierpią z powodu niepłodności.

Przestają być widoczni, tak jak nie widać ich niepłodności. Pomaga to wzmacniać fantazję, że być może diagnoza niepłodności jest błędna. Uczucia stają się coraz bardziej intensywne, coraz mniejsza jest nad nimi kontrola, aż osiągają rozmiar kryzysu.

Nie tylko niepłodna para nie radzi sobie z trudnościami; jej bliscy i otoczenie również. Stąd biorą się, tak zwane dobre rady, z których najbardziej popularne to „wyluzuj”, „wyjedź na wakacje”, „nie myśl za dużo, zajmij myśli czymś innym”. Jedziemy, więc na weekend, urlop, wakacje.

Robimy remont mieszkania, zaczynamy kurs zawodowy, co z jednej strony jest rozwojowe, z drugiej jednak ma odwrócić myśli od zmartwienia. Działanie dość nieskuteczne, bo przecież nie można do końca zapomnieć. Myśli i uczucia ciągle wracają i w mniej lub bardziej wyraźny sposób wpływają na rzeczywistość.

Osoby zmagające się z niepłodnością wiedzą zbyt dobrze, jak frustrujące i obciążające są tego typu sugestie.

Czy więc rzeczywiście jedynie człowiek „wyluzowany” to człowiek płodny? I co jest pomocne w radzeniu sobie z niepłodnością? Kto i czego najbardziej korzysta, kiedy zmaga się ze zbyt długim staraniem o dziecko? A może rzeczywiście lepiej nie roztrząsać tematu i skupić się na działaniu?

Korzyści z milczenia?

Osoby pojawiające się w gabinecie terapeutycznym mówią przede wszystkim o leczeniu – opisują procedury, które przeszli, lekarzy, których odwiedzili, leki, które brali. Jest to opis traumy i przewlekłego stresu, którego doświadczają. Mówienie o tym przynosi im natychmiastową ulgę. Jednocześnie mają dużą trudność w mówieniu o tym, jak to jest nie móc mieć dzieci. Bardzo często w fantazjach pojawia się obawa, że zostaną uznani za szalonych, nienormalnych, czy (i to jest chyba najtrudniejsze) niegotowi na dzieci. Obawiają się, że ujawnienie uczuć, nazwanie i omówienie ich otworzy tamę, która dotąd z trudem, ale jednak trzymała ich w ryzach. A potem emocje się wyleją i nie będzie można już ich opanować. Depresja czy lęk wydają się nie do zniesienia.

Milczenie pozwala się zapomnieć. Pomaga utrzymać fantazję, że wszystko jest w porządku. I co ważniejsze – nawet jeśli nie jest w porządku, utrzymuje fasadę samodzielności. Niestety, korzyści z milczenia są tylko pozorne. 

Im dłużej, tym trudniej

Nie jest to jednoznaczne, ale wiele wskazuje na to, że niepłodność przeżywana bywa inaczej w zależności od stopnia jej zaawansowania i podjętych działań. Najtrudniejszy moment pojawia się po nieudanym in vitro. Czasem dopiero wtedy pojawia się kryzys, ale badania pokazują też, że już na etapie przygotowań do IVF kobiety doświadczają silniejszych uczuć depresyjnych niż ich zdrowe odpowiedniczki. A im dalej w leczeniu, tym trudniej. Kolejne porażki pogłębiają depresję i obniżają samoocenę.

Dodatkowo, niektóre badania sugerują, że samopoczucie może wpływać na skuteczność leczenia. Większość potwierdza, że obniżony nastrój obniża szanse na powodzenie w leczeniu.[1]

Co pomaga, a co niekoniecznie

Wydaje się więc jasne, że skoro trudności psychologiczne mają wpływ na przebieg i wynik leczenia niepłodności, odpowiednie wsparcie jest niezbędne. Znowu, odwołując się do badań, wyraźnie widać, że uczestnictwo w terapii indywidualnej lub grupie wsparcia przynosi pacjentom wymierne korzyści, takie jak redukcja lęku, napięcia, objawów depresyjnych oraz złości.

Badania z 2000 roku pokazały, że 55% kobiet korzystających z terapii kognitywno-behawioralnej osiągało ciążę, w porównaniu z 54% kobiet uczestniczących w grupie wsparcia. Natomiast spośród kobiet reprezentujących grupę kontrolną, a więc nie korzystających z żadnej formy wsparcia psychologicznego, zaledwie 20% zaszło w ciążę.

Niepłodność prowadzi do granic rozpaczy. Konfrontuje z cierpieniem, którego się nie spodziewamy, z uczuciami, o które się nie podejrzewamy. Osoba doświadczająca niepłodności potrzebuje więc kogoś, kto nie będzie się bał pójść z nią w te miejsca, kto wytrzyma ciemność, smutek, zwątpienie, złość, zazdrość, kto nie oceni. Czasami jest to bliska osoba, a czasami musi to być profesjonalista. To jednak ważne, żeby dać sobie prawo do tej wyprawy i nie wyruszać w nią samotnie. Nie jest to konieczne.

[1] https://womensmentalhealth.org/specialty-clinics/infertility-and-mental-health/?doing_wp_cron=1478645065.5602040290832519531250

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

Fot. fotolia
Fot. fotolia

W trakcie długich starań o dziecko bywają trudne momenty. Jak przetrwać i ominąć pułapki w czasie leczenia niepłodności? Poznaj 6 sposobów psychologa!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Presja, zewnętrzna i wewnętrzna, żeby założyć rodzinę bywa ogromna. Sam ślub nie wystarcza, trzeba jeszcze mieć dzieci. Dlatego też świadomość, że nie można ich mieć, nie tak szybko lub taką drogą, jakby się chciało może być bardzo bolesna. Również w trakcie długiego leczenia niepłodności bywają momenty, kiedy trzeba się zatrzymać, czy nawet zrobić krok wstecz. Przyjrzeć się temu, co się dzieje, przegrupować siły i określić nową strategię. Być może te pomysły będę pomocne w tym niełatwym procesie.

1. Niepłodność boli. Jak oswoić trudne emocje?

Boli, ponieważ jest sytuacją kryzysową, a więc niespodziewaną i zaskakującą. Mówi się nawet o tym, że dla niektórych osób bywa pierwszym i największym kryzysem w życiu. Dotyczy też najczęściej pary, a więc to, co dla jednej osoby byłoby trudne, trzeba pomnożyć przez dwa. Dla jednych świadomość, że nie jest się samemu będzie pomocna, dla innych obciążająca.

Trzeba więc przyznać, że niepłodność uruchamia kryzys, a wraz z nim szereg emocji: utraty, żalu, smutku, złości, zawiści nawet. Nie ma powodu mieć do siebie z tego powodu pretensje czy żal.

2. Spodziewaj się bolesnych słów, wtedy łatwiej będzie ci je przyjąć

W chorobie, niepełnosprawności, czy jakiejkolwiek trudnej i niespodziewanej życiowej sprawie oczekujemy wsparcia. Potrzebujemy wyrozumiałości, chcielibyśmy usłyszeć słowa wsparcia. Ale tak nie zawsze się dzieje. W przypadku niepłodności poziom dezinformacji, braku wiedzy, a nierzadko również ideologizacji jest na tyle duży, że nawet życzliwi ludzi wypowiadają bolesne słowa. „Adoptuj. Od razu zajdziesz”, „Mniej stresu, pojedźcie na wakacje”. Przykłady można mnożyć. Nie muszą one wynikać ze złej woli, jednak to nie motywacja wpływa na nasze emocje. Jeśli więc mamy świadomość, że niektóre słowa, wynikające nawet z najlepszych intencji, mogą być bolesne, można się na nie przygotować.

Humor jest niezmiennie dobrą metodą radzenia sobie z sytuacją.

Nie ma też obowiązku mówić o swojej sytuacji. Każdy człowiek ma prawo do prywatności i ujawniania tylko tych informacji, na które jest gotowy oraz tym osobom, które uzna za odpowiednie. Stopień pokrewieństwa nie jest wystarczającym powodem, żeby dzielić się najbardziej osobistymi sprawami. Może być natomiast źródłem poczucia winy.

3. Dobrze jest mieć nadzieję, ale bądź też realistką

Bywa, że bardzo niewielka pomoc medyczna jest potrzebna, żeby zajść i utrzymać ciąże. Czasem tylko stymulacja lub pojedyncza inseminacja. Częściej jednak droga do rodzicielstwa jest znacznie dłuższa i bardziej skomplikowana. Tak popularne dziś myślenie pozytywne ma wiele pułapek. Przede wszystkim nie pozwala zobaczyć realiów i dostosować się do nich. Bywa też działaniem pozorowanym. Skuteczniejsze jest uczciwe zaangażowanie się w proces leczenia. To oznacza, że trzeba również znieść konsekwencje i trudności z nim związane.

A jeśli się nie udaje, to nie znaczy, że jest to czyjaś wina, czy zaniedbanie.

4. Pamiętaj o finansach…

Finanse to jeden z trudniejszych tematów w związku w ogóle. Może się wydawać, że jeśli chodzi o tak ważną sprawę, jaką jest zakładanie rodziny oraz związane z tym leczenie niepłodności podlega szczególnym prawom. W rzeczywistości jednak może to być wyjątkowo drażliwy temat. Może być bardzo trudno zostać tą osobą, która zna stan konta, możliwości i perspektywy finansowe, która musi wypowiedzieć słowa:

„teraz nie mamy pieniędzy, nie stać nas, musimy odłożyć tę procedurę”.

Albo też osobą, która ma tyle determinacji w sobie, żeby wziąć kredyt na leczenie. Jeśli osoby będące w związku nie omówią kwestii finansowania leczenia, może to wywołać poważny kryzys miedzy nimi. Jeśli szczęśliwie na skutek leczenia urodzi się dziecko, będzie się można na tym skupić i łatwiej będzie sobie poradzić z możliwymi finansowymi konsekwencjami. Tak się jednak może nie stać.

5. Zrób miejsce dla innych spraw w życiu i sercu

Płodność jest ograniczona czasowo. Mówi się o tym, że po 35 roku życiu płodność kobiety znacząco spada, po 40 natomiast szanse na naturalną ciąże są już znacznie uszczuplone. Jednocześnie pojawiają się kolejne badania sugerujące, że płodność jednak nie jest aż tak uwarunkowana czasowo. Nic nie jest oczywiste i pewne. Warto pamiętać o tym, że oprócz leczenia, są też inne sprawy w życiu: wakacje, odpoczynek, praca, zainteresowania i ludzie.

Zrobienie sobie przerwy w leczeniu po to, żeby wyjechać na dalekie wakacje, nawet na kilka tygodni czy miesięcy, może pomóc przegrupować siły.

6. Wszystko ma swój kres, czyli znaj swoje granice

Nie jest, niestety tak, że człowiek ma nieograniczone możliwości, by wytrzymać trudne sytuacje. Nie wystarczy najgłębsza motywacja, a nawet solidne wsparcie. Choć może się to wydawać nieproduktywne, a nawet szkodliwe, doświadczenie wielu ludzi pokazuje, że warto temat granic omówić na początku leczenia niepłodności. Mogą one, oczywiście, ewoluować, nie trzeba się ich kurczowo trzymać, ale mogą stać się drogowskazem, kiedy zostaniemy zalani mnogością opcji leczenie lub poczujemy się przytłoczeni innymi aspektami radzenia sobie z niepłodnością.

 

POLECAMY:

Dlaczego nie umiemy rozmawiać o niepłodności?- WIDEO

6 rzeczy, które wiedzą tylko niepłodni

Tu znajdziesz najnowszy numer magazynu Chcemy Być Rodzicami

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

jak sobie radzić z niepłodnością

Często walka z niepłodnością zdaje się być równocześnie walką z otaczającym światem – z systemem, z ludźmi, z ich komentarzami. Te ostatnie nieraz potrafią być niezwykle bolesne, a zamiast tak bardzo potrzebnego wsparcia, po raz kolejny zderzają nas ze ścianą. Jednym z przykładów jest standardowe już: „Jesteście bardzo młodzi, macie jeszcze czas”  – znasz to?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

28-letnia Mary Horsley w swoim emocjonalnym felietonie pisze do osób, które właśnie wiek wykorzystują jako argument mający… no właśnie – mający zbagatelizować problem niepłodności? A może umniejszyć jej cierpienie? „Dla ciebie bycie młodym oznacza dużo czasu, by móc próbować. Jak myślisz, co zatem robiliśmy przez ostatnie cztery lata? Nie wykonywałam tych wszystkich badań USG dlatego, że jestem młoda lub dlatego, że je lubię” – komentuje w odważnych i bezpośrednich słowach kobieta. I trudno dziwić się jej odczuciom, bowiem jak sama zaznaczyła: Pary takie jak nasza nie zmagają się z problemem wieku – my zmagamy się z problemem medycznym, który ma słabe rokowania od lekarzy. Zanim więc stwierdzisz ‘Och, jesteście wciąż młodzi’, pomyśl proszę o czteroletnich zmaganiach, które ta „młoda” osoba już zniosła. Pomyśl proszę o latach, które przed tą „młodą” osobą wciąż jeszcze są – podsumowała niespełna 30-letnia kobieta w swoim artykule dla „The Mighty”. Dała tym samym wyraz ogromnej frustracji, z którą na co dzień borykają się miliony niepłodnych par na całym świecie.

Głową w mur słów

Niewątpliwie ma to ogromny wpływ na kondycję psychiczną zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Warto bowiem wciąż podkreślać, że niepłodność to problem dotyczący pary. Owszem, każdego z partnerów z osobna, ale dotyka on także ich związku. Często w trudnych sytuacjach, w których muszą zderzyć się z mało wrażliwymi komentarzami, są oni obecni razem. Szczególnie gdy są to młodzi ludzie, mogą słyszeć słowa podobne do tych, które spotyka na swojej drodze Mary. „Macie jeszcze czas. Nie ma się czym przejmować”. Jakie emocje może to wywołać?

Niepłodność nie ma swojego PESELU. Para, która pragnie dziecka i stara się o nie dłuższy czas, ma prawo czuć się sfrustrowana, zła, smutna i niespokojna o przyszłość. Dzieje się to niezależnie od wieku, w jakim są partnerzy. Otoczenie często nie ma wystarczających danych o sytuacji pary. Nie wie, że pomimo młodego wieku kobieta ma np. niską rezerwę jajnikową, a więc jej nastrój i obawy o to, czy uda jej się zajść w ciążę, mają uzasadnienie. Dlatego tego typu pocieszenia nie przynoszą poprawy samopoczucia. Często wywołują za to właśnie złość oraz poczucie osamotnienia i niezrozumienia. Przecież nikt z nas nie może obiecać niepłodnej parze, że ponieważ są młodzi, z pewnością zajdą w ciążę i urodzą zdrowe dziecko. Niepłodni wiedzą o tym i tym bardziej czują się w takich sytuacjach raczej tanio pocieszani, niż prawdziwie rozumiani i akceptowani ze swoimi uczuciami i cierpieniem” – mówi w rozmowie z nami psycholog Dorota Gawlikowska, która w klinice leczenia niepłodności InviMed na co dzień wspiera osoby zmagające się z podobnymi problemami.

Kto, z kim, do kogo, o czym…

Warto w takiej sytuacji wziąć jednak pod uwagę fakt, że za padającymi słowami może stać bardzo różna motywacja. Z jednej strony może być to wyraz wsparcia i pocieszenia. Z drugiej, może być to przejaw bagatelizowania i niezrozumienia problemu. Czy owa motywacja ma jakieś znaczenie? „Oczywiście motywacja i rodzaj relacji łączącej nas z osobami, które starają się nas w ten sposób wspierać, ma duże znaczenie” – mówi psycholog.

Jeśli para czuje, że osoba, która mówi o młodym wieku jest oddana, obecna w ich życiu i stara się ich zrozumieć, zapewne przyjmie jej słowa bardziej jako wyraz wsparcia, niż chociażby właśnie bagatelizowania problemu. Jeśli jednak jest to ktoś, kto wyraźnie unika kontaktu, nie stara się wniknąć i zaangażować w ich sytuację, mogą poczuć się zlekceważeni i niezrozumiani. Bliskim, empatycznym i emocjonalnie wspierającym nas ludziom wybaczamy więcej i chętniej wierzymy w ich dobre intencje, bo wiemy, że chcą i starają się nam pomóc. Mamy też w pamięci to, ile już dla nas zrobili” – słyszymy.

Nie sposób się z tym nie zgodzić, bowiem często nie tylko sama para jest zaangażowana w zmagania z niepłodnością. Zdarza się, że wpływa to na relację także z dalszą częścią rodziny, czy znajomymi. Bardzo ważne jest wtedy ich wsparcie. Nawet jeśli nie zawsze jest trafione, może dać poczucie jakże potrzebnej wtedy bliskości. Nikt bowiem nie powinien być w tak trudnym momencie sam.

Co robić?

Jeśli jednak zastanowimy się nad emocjami, które pojawiają się w związku z trudnymi opiniami, może warto byłoby się na nie przygotować? Ważne jest by odważnie dbać o swoją przestrzeń. Jak najbardziej mamy prawo do ochrony siebie! „Najważniejsze w radzeniu sobie z raniącymi komentarzami jest nasze przekonanie, że potrafimy się bronić i stawiać granice tam, gdzie ludzie je przekraczają. Niezależnie nawet od tego, jakie mają intencje” – podkreśla ekspertka.

Sposób, w jaki będziemy je stawiać jest już mniej ważny i zależy w dużej mierze od tego, z czym czujemy się dobrze w relacjach z innymi, a co uznajemy za niedopuszczalne. Zależy także od naszych dotychczasowych doświadczeń. Tam, gdzie wcześniej mieliśmy poczucie, że nie chroniliśmy się dostatecznie, czasem mamy później chęć wyraźniejszego zaznaczenia swoich granic. Inaczej robimy to także wobec osób bliskich, rodziny i przyjaciół, inaczej wobec dalszych znajomych czy wścibskich sąsiadów, a jeszcze inaczej wobec osób, od których jesteśmy zależni, na przykład przełożonych w pracy. Są jednak trzy formy reagowania na przykre komentarze i raniące pytania. Warto zastanowić się, który z nich najbardziej nam odpowiada w konkretnej relacji:

– Zakończenie kontaktu, czyli oddalenie się lub skończenie rozmowy.

– Zmiana tematu, czyli przekierowanie uwagi pytającego na inny, interesujący go obszar.

– Jasne zaznaczenie, że dana uwaga jest przez nas odbierana jako naruszające nasze granice, prywatność, intymność i nie chcemy na ten temat rozmawiać.

Wybór reakcji może z początku wydawać się trudny, dlatego warto skonsultować się z psychologiem. Pomoże nam on podjąć decyzję, która z opcji będzie dla nas najodpowiedniejsza w danej sytuacji” – podsumowuje psycholog Dorota Gawlikowska. A czy ty bronisz swoich granic? Czy nie dajesz się dodatkowo obciążyć raniącymi cię komentarzami? A może to właśnie tobie zdarza się powiedzieć o dwa słowa za dużo? Dobrze jest poddać refleksji słowa, które nas otaczają, bowiem słowa to często emocje. W czasie przedłużających się starań ich kaliber jest i tak wystarczająco duży, po co dodatkowo dokładać sobie kolejny balast?

 

Zobacz też:

6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

Tęczowi ojcowie: „Bycie rodzicem po stracie to obciążenie, zwłaszcza jeśli temat został zduszony i ukryty”

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

A co jeśli wakacje nie pomogły?

A co jeśli wakacje nie pomogły?
Pixabay

Często pary starające się o dziecko jako pierwszą wskazówkę słyszą: „wrzućcie na luz”. A co jeśli wakacje nie pomogły, lato i czas pełen relaksu za nami, a efektów ciągle brak? Dlaczego może być to złudna porada i jak można uchronić się przed dodatkowym stresem?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Emocje i stan psychiczny mają duże znaczenie w trakcie starań o dziecko. Są jednak przyczyny niepłodności, które nie miną nawet na najpiękniejszych wakacjach. Niepłodność to choroba. Czy w przypadku innych chorób znajomi również mówią „wrzućcie na luz”? Raczej nie. Bez właściwej diagnostyki czas bezowocnych zmagań może powodować frustrację i ostatecznie wydłużyć czas starań o dziecko” –  mówi dr Hanna Starosławska z warszawskiej Przychodni Novum.

Jest to tym ważniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że upływający czas zdecydowanie nie jest sprzymierzeńcem płodności: „O tym czy i o ile możemy przedłużyć naturalne starania, można zdecydować po badaniach oceniających potencjał rozrodczy pary. Wiek kobiety – głównie ten biologiczny, a nie metrykalny – zawsze ma znaczenie. Czasami metrykalnie kobieta jest w najlepszym okresie rozrodczym, lecz jej komórki jajowe są dużo „starsze” (obniżona rezerwa jajnikowa). Jest ich coraz mniej,  mogą mieć obniżoną zdolność do zapłodnienia i prawidłowego rozwoju, mimo, że dochodzi do owulacji. Wtedy nawet jeśli wiek nie jest zaawansowany naprawdę trzeba szybko rozpocząć specjalistyczną diagnostykę i nie odwlekać leczenia” – podkreśla nasza ekspertka.

Tak – potrzebujemy specjalisty!

Niepłodność, podobnie jak inne choroby, najskuteczniej diagnozuje się i leczy się w ośrodkach specjalistycznych. Dlatego, nawet jeśli do tej pory korzystałyśmy z pomocy „swojego” zaprzyjaźnionego ginekologa, warto wybrać się do takiej kliniki, chociażby na konsultacje. Jednoczesna ocena płodności kobiety i mężczyzny, specjalistyczne badania i ocena wyników przez zespół lekarzy zajmujących się płodnością, pomoże w ustaleniu na jakim etapie jest para, czy już potrzebna jest interwencja medycyny i w jakim stopniu.

Zdarza się słyszeć opinie i obawy, że skorzystanie z pomocy kliniki leczenia niepłodności jest równoznaczne z in vitro. Czy często specjaliści spotykają się z tego typu obawami? „Przede wszystkim, dla wielu par przekroczenie progu kliniki leczenia niepłodności jest swego rodzaju postawieniem kropki nad „i”, zmierzeniem się z trudnym faktem: jesteśmy niepłodni.

Jednak w specjalistycznym ośrodku wszyscy pacjenci w poczekalni są z tego samego powodu; nikt  nikogo nie ocenia a personel stara się pomóc. W klinice, która zatrudnia zespół specjalistów związanych z medycyną rozrodu i w której dostępne są wszystkie metody leczenia niepłodności, rodzaj terapii dopasowywany jest do potrzeb pary, a nie ograniczany możliwościami ośrodka.

In vitro to najbardziej zaawansowana technika leczenia, która proponowana jest tylko w uzasadnionych przypadkach i ze wskazań medycznych” – mówi dr Starosławska i uspokaja zaniepokojonych: „Rzeczywiście wykonujemy w nOvum bardzo dużo zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego. Wynika to z faktu, że nasze efekty i ponad 20-letnie doświadczenie powodują, że  zgłaszają się do nas pacjenci, którym tylko ta metoda leczenia może pomóc. Jednak droga od progu ośrodka z całą pewnością nie wiedzie prosto do in vitro!”.

Wakacje i postanowienia

Podejmując decyzję o rozpoczęciu diagnostyki i leczenia niepłodności warto zastanowić się jakie są kluczowe argumenty przemawiające za wyborem specjalistycznej kliniki. Czy korzystny dla nas będzie dostęp do wielu specjalistów jednocześnie, a co za tym idzie skrócenie czasu diagnostyki? Czy może też holistyczne podejście do problemu?

Specjalistyczny ośrodek to przede wszystkim zespół współpracujących ze sobą lekarzy, embriologów i diagnostów. Przyspiesza to diagnostykę, a po konsultacjach z ekspertami różnych specjalizacji,  pozwala wybrać najwłaściwszą metodę leczenia. Wszystko dzieje się szybciej i często korzystniej finansowo, niż rozłożone w czasie kolejne i kolejne badania.

No i najważniejsze: klinika to miejsce, gdzie wiedza, doświadczenie i sprzęt pozwalają na zastosowanie odpowiedniego leczenia na każdym etapie niepłodności. W tym kontekście decyzja o przekroczeniu progu specjalistycznego ośrodka wydaje się być bardziej konkretną propozycją, niż „wrzucenie na luz”. Szkoda tracić czas, warto o siebie skutecznie zadbać!

Zobacz także:

Dla kogo zapłodnienie in vitro jest właściwą metoda leczenia

A tak poza tym…wakacje, czyli urlop od niepłodności

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Czy macierzyństwo po in vitro jest inne?! – ciekawe spostrzeżenia psychologa

mama in vitro

Osoby doświadczające niepłodności wchodzą w rodzicielstwo z pewnymi obciążeniami – tendencją do izolacji, poczuciem niezrozumienia, odmienności, samotności…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Od kiedy in vitro stało się powszechnie dostępną metodą leczenia niepłodności, spotyka się ona z licznymi kontrowersjami z jednej strony oraz zachwytami z drugiej.

In vitro – ostatnia deska ratunku?

Rzeczywistość jest taka, że metoda ta dała wielu ludziom szansę na rodzicielstwo, której nie mieliby kilkadziesiąt lat wcześniej.  Odmieniła zasadniczo przyszłość osób, które w innych okolicznościach pozostałyby bezdzietne, bo przecież adopcja nie zawsze jest możliwa, z wielu powodów. Ale też, jak wie każda osoba, która się jej podjęła, nie jest łatwą i przyjemną drogą do rodzicielstwa. Zwykle jest tak, że zanim ktoś dotrze do etapu in vitro, przechodzi krótszą lub dłuższą niepłodność, podchodzi do innych sposobów leczenia, przeżywa straty. Zapłodnienie in vitro bywa więc nazywane ostatnią deską ratunku.

Sytuacja polityczna a społeczny odbiór in vitro w Polsce?

Aktualna polska rzeczywistość zdaje się być coraz dalsza od zachodniej, opartej na przesłankach naukowych, faktach oraz rzetelności. Zmiany w prawodawstwie, brak dofinansowania leczenia z publicznych pieniędzy mają realne przełożenie na społeczny odbiór metody, jak również na komfort psychiczny pacjentów. Ich sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że ciągle jest wiele niepewności tak w zakresie skuteczności leczenia, ale przede wszystkim jego skutków. Na tym też opierają swoją argumentację przeciwnicy metody. A od niepewności i wątpliwości, potrzebnych w nauce, do absurdów i pseudonaukowych wywodów w rodzaju bruzd na czole „dzieci z in vitro” jest bardzo krótka droga.

In vitro a naturalne starania – ciekawe badania

Warto więc przyjrzeć się temu, co nauka oparta na rzetelnych badaniach mówi na ważne tematy związane z in vitro: czy i w jaki sposób metoda ta wpływa na psychologiczny dobrostan kobiet, jakość ich życia i czy doświadczenie kobiet w ciąży po in vitro różni się zasadniczo od kobiet w ciążach z naturalnego poczęcia.
W jednym z ostatnich badań opublikowanych w 2016 roku wzięło udział 75 kobiet, które w tym samym czasie zaszły w ciążę na skutek  zapłodnienia in vitro i 78, których ciąża była naturalna. Wszystkie uczestniczki zostały przebadane za pomocą kwestionariuszy, wzięto również pod uwagę dane dotyczące nowonarodzonych dzieci.
Wnioski, do których doszli badaczy wskazywały,  że…

kobiety po doświadczeniu in vitro częściej się izolowały społecznie, ale jednocześnie częściej doświadczały pozytywnych emocji wraz z rozwojem ciąży oraz rosnącego poczucie sensu życia. Jednocześnie kobiety będące w grupie in vitro częściej doświadczały trudności seksualnych, co skutkowało obniżonym poczuciem spełnienia w niektórych aspektach życia.

Co ważne, kobiety z pierwszej grupy przeszły stosunkowo krótkie, bo 30-miesięczne leczenie niepłodności zanim zaszły w ciążę, co mogło mieć wpływ na otrzymane wyniki.

Izolacja kobiet po in vitro

Odpowiedź na pytanie, co było źródłem izolacji wśród kobiet po in vitro jest jednocześnie odpowiedzią na pytanie, co jest trudne w niepłodności w ogóle. Badacze postawili tezę, że potrzeba trzymania się na dystans wynikała z niechęci do spotkań rodzinnych oraz koleżeńskich, na których niezmiennie padały pytania o to, kiedy będą dzieci i dlaczego nadal ich nie ma, jak również ze względu na konieczność obserwowania cudzych ciąż. Pary mające trudności w poczęciu czuły się niezrozumiane, przez co podejmowały decyzję o radzeniu sobie z chorobą oraz leczeniem w samotności.

Poczucie odmienności i  nieprzystawalności pozostawało czasami nawet po narodzinach dziecka.

Badania pokazały również, że obie grupy kobiet były w podobnym stopniu zadowolone ze swoich związków.
Natomiast to, co zostało potwierdzone w badaniach z 2016 roku to wyższe ryzyko hospitalizacji kobiet, które zaszły w ciążę po in vitro oraz ciąż zakończonych cesarskim cięciem.

Ciąża po transferze wpływa na psychikę mamy i całe macierzyństwo

Można spekulować, czy ciąża będąca efektem zapłodnienia pozaustrojowego jest ciążą o którą wszyscy, rodzice i personel medyczny, dbają szczególnie. Niekoniecznie na świadomym poziomie. Dlatego też, nawet jeśli badania nie wskazują na to, że…

kobiety po leczeniu niepłodności oraz zapłodnieniu pozaustrojowym przejawiają cechy depresji klinicznej czy zaburzeń lekowych, trudności tych jednak doświadczają. Byłoby to zupełnie zrozumiałe.

Te uczucia pojawiają się już na wczesnych etapach leczenia, a nawet diagnozy i niestety nie znikają w magiczny sposób wraz z pojawieniem się ciąży czy dziecka. Łatwiej je jedynie wówczas ignorować, skupiając się z działaniu.

Kolejne badania pokazują więc, że osoby doświadczające niepłodności wchodzą w rodzicielstwo z pewnymi obciążeniami – tendencją do izolacji, poczuciem niezrozumienia, odmienności, samotności, doświadczają również często trudności w życiu seksualnym. To może ich skłaniać do szukania profesjonalnego wsparcia. Jednocześnie badania przekonują, że niepowtarzalne i niemożliwe do osiągnięcia innymi sposobami szanse, jakie stwarza metoda in vitro znacząco poprawiają jakość życia i ogólny stan psychiczny osób z niej korzystających.

POLECAMY:

Komu George Michael opłacił in vitro?

6 rzeczy, o których wiedzą niepłodni

Tu kupisz najnowszy Magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami