Przejdź do treści

Spartan pomoże wybrać najlepsze plemniki

Plemniki /Ilustracja do tekstu o urządzeniu Spartan
Fot.: Pixabay.com

Ma 14 milimetrów długości i zaledwie kilka – szerokości, a może zrewolucjonizować metodę selekcji plemników i przyczynić się do większej skuteczności procedury in vitro. Mowa o nowym wynalazku o nazwie Spartan, którego możliwości zaledwie przed miesiącem przedstawili naukowcy z USA, a już wkrótce może ono trafić do pierwszych klinik leczenia niepłodności.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Spartan (z ang. Simple Periodic ARray for Trapping And IsolatioN) to niewielkie urządzenie zaprojektowane przez naukowców z Worcester Polytechnic Institute i Stanford University. Jego działanie oparte jest na innowacyjnym mechanizmie filtracji nasienia, który wzorowano na budowie żeńskiego układu rozrodczego. Zwycięskie plemniki muszą nie tylko szybko pokonać swoisty tor przeszkód, który wypełniono nieinwazyjnymi dla nasienia słupkami, ale też charakteryzować się dobrymi właściwościami strukturalnymi i morfologicznymi.

Spartan zwiększy szansę na ciążę?

Choć może to brzmieć jak skomplikowany proces, w rzeczywistości badanie jest proste, a uzyskanie najlepszego jakościowo nasienia można otrzymać w zaledwie kilkanaście minut. Wystarczy umieścić próbki nasienia z jednej strony urządzenia i poczekać, aż wyselekcjonowany materiał pojawi się z drugiej strony.

– Urządzenie Spartan pozwala nam uzyskać plemniki o nie tylko doskonałej ruchliwości, ale także prawidłowej budowie i wyższej integralności DNA. Pomoże to rodzinom na całym świecie zmniejszyć stres związany z potrzebą powtórzenia zabiegu in vitro. Potencjalnie może także zwiększyć liczbę ciąż – optymistycznie prognozuje profesor Erkan Tüzel, inżynier biomedyczny i współautor wynalazku.

Urządzenie Spartan spotkało się z bardzo dużym zainteresowaniem rynku i już dziś wiąże się z nim duże nadzieje. Wynalazek można bowiem wykorzystać nie tylko do diagnostyki nasienia, ale także m.in. w produkcji mikrorobotów czy w branży rolniczej.

Licencję na urządzenie Spartan wykupiła amerykańska spółka DxNow, która planuje wprowadzić je do sprzedaży w okolicach lipca br.

Więcej o funkcjonalności wynalazku Spartan można znaleźć tutaj.

Źródło: med.stanford.edu, independent.co.uk

Polecamy również: Urodziła dziecko dziecko z 25-letniego embrionu!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Prawniczka: dyskusja o in vitro opiera się na rozbudzaniu strachu

Noworodek w otulaczu /Ilustracja do tekstu: Kamila Ferenc: dyskusja o in vitro opiera się na rozbudzaniu strachu
Fot.: Tim Bish/Unsplash.com

– To znamienne, że manipulacje i nienaukowe rozbudzanie strachu dominują w dyskusji nad in vitro, a nie np. rozważania, czy nas na to stać – uważa Kamila Ferenc, prawniczka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz współzałożycielka kancelarii społecznie zaangażowanej „Prawo do Prawa”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W artykule opublikowanym na portalu wyborcza.pl prawniczka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zwróciła uwagę, ze w ostatnim czasie można zaobserwować istotną zmianę retoryki w kwestiach, które dotyczą prywatnych wyborów obywateli.

– Przeciwnicy wyboru mniej ujawniają obiekcje światopoglądowe, a częściej próbują je przykryć argumentami o charakterze medycznym czy naukowym – zaznaczyła Kamila Ferenc.

ZOBACZ TEŻ: Nie będzie in vitro dla Krakowa. Franczyk: to selekcja zarodków i nazistowskie praktyki

Dyskusja o in vitro, czyli pozorna merytoryczność

Aktywistka dodała, że podobną tendencję zauważyła już przed dwoma laty socjolożka Elżbieta Korolczuk, prowadząc badania nad dyskursem społecznym dotyczącym aborcji.

 – Środowiska anti-choice przejęły „język prawno-człowieczy”, a uzasadnienia moralne zostały zastąpione jedynie pozornie merytorycznymi. Pozornie, bo pobrzmiewa to choćby w wypowiedziach na temat in vitro opartych na nieprawdziwych lub niesprawdzonych informacjach i niemających oparcia w badaniach naukowych. Na gruncie polskich regulacji zarodki nie są niszczone, ale zamrażane, a sam proces mrożenia nie ma wpływu na ich jakość czy dobrostan. Selekcja nie ma charakteru arbitralnej decyzji, który zarodek jest silniejszy lub atrakcyjniejszy. Do dawstwa przeznacza się natomiast te, które zdołały przetrwać pierwsze fazy podziału i dojrzeć – podkreśliła Kamila Ferenc w artykule opublikowanym na portalu wyborcza.pl.

Prawniczka zauważyła, że również w przypadku poczęcia drogą naturalną nie wszystkie zapłodnione komórki mają potencjał do zagnieżdżenia się w macicy i zapoczątkowania ciąży. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez „British Medical Journal”, na dziesięć zapłodnień rodzi się zaledwie 3-4 dzieci.

To znamienne, że manipulacje i nienaukowe rozbudzanie strachu dominują w dyskusji nad in vitro, a nie np. rozważania, czy nas na to stać – zauważyła Kamila Ferenc.

CZYTAJ TEŻ: Patryk Jaki chce wesprzeć in vitro. Odważna deklaracja czy polityczna gra?

PiS zaciąga hamulec

Kamila Ferenc przypomniała też ubiegłotygodniowe obrady rady miasta Krakowa, podczas których odrzucono projekt dofinansowania in vitro ze środków samorządowych. Zwróciła uwagę, że to kolejna sytuacja, gdy prawicowi politycy zdecydowali się nie wspierać par zmagających się z niepłodnością.

– PiS stanowi hamulec w podejmowaniu decyzji o refundacji in vitro na szczeblu lokalnym. Nie jest to jednak regułą. Już teraz proces jest dofinansowany z budżetów takich miast, jak Warszawa, Bydgoszcz, Poznań, Gdańsk, Częstochowa, Sosnowiec i Łódź.

Współzałożycielka kancelarii Prawo do Prawa odwołała się także do danych, które przed trzema laty pojawiły się w opracowaniu przygotowanym przez Biuro Analiz i Dokumentacji Senatu. Zgodnie z nimi, koszt procedury in vitro w większości państw europejskich pokrywany jest z pieniędzy publicznych.

Pełny tekst Kamili Ferenc można przeczytać na wyborcza.pl/osiemdziewiec.

POLECAMY TEŻ: Kamila Ferenc: Każda walka ma sens. Nie można się godzić na narzucone zasady gry

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Tajemnice podświadomości. Gdzie przyczyn niepłodności upatruje totalna biologia?

Kobieta składa dłonie w kształt serca na swoim brzuchu /Ilustracja do tekstu: Biologia totalna a niepłodność

W zdrowej duszy zdrowe ciało – brzmi popularne powiedzenie zapożyczone z łaciny. Na tym przekonaniu opiera się także totalna biologia, czyli kontrowersyjny, choć zyskujący na popularności nurt medycyny alternatywnej. Zakłada on, że źródłem każdej choroby są nieprzepracowane, tkwiące głęboko w nas emocje. Na czym polega ta niekonwencjonalna  forma terapii oraz jak – zgodnie z jej zasadami – szukać praprzyczyny niepłodności, opowiada nam Krzysztof Banek, doradca życiowy i coach.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czym charakteryzuje się i co oznacza totalna biologia?

Krzysztof Banek: Totalna biologia to koncepcja/metoda, zgodnie z którą źródło każdej choroby leży w psychice. Według niej choroba nie jest błędem, lecz optymalnym sposobem, w jaki mózg utrzymuje organizm przy życiu. Choroby to przejaw wstrząsów psychicznych (konfliktów emocjonalnych), z którymi nie udało nam się poradzić w sposób świadomy. Wówczas nierozwiązany konflikt zostaje zepchnięty do podświadomości, która znajduje rozwiązania na poziomie biologicznym, tworząc określoną dolegliwość. Przykładowo: powtarzające się problemy z trawieniem mogą być objawem nieradzenia sobie z pewnymi emocjami. Układ pokarmowy „pokazuje” nam, że pewna sytuacja (np. nieporozumienia z partnerem) wywołuje w nas emocje, których nie potrafimy „strawić”. Jest to informacja, że coś przeżywamy w szczególny sposób i nasza psychika sobie z tym nie radzi. Pojawiająca się wówczas dolegliwość żołądkowa jest sygnałem, że zadziało się coś, co wymaga uwagi.

Zgodnie z powyższym podejściem, aby wyleczyć daną osobę, należy najpierw dotrzeć do praprzyczyny, która uruchomiła proces zachorowania. W przykładzie z żołądkiem można – poprzez odpowiedni wywiad (rozmowę) – zbadać, w jakich sytuacjach chorujący cierpi na niestrawność. Rozwiązanie konfliktu emocjonalnego, który spowodował problemy, sprawi, że choroba już nie powstanie, przynajmniej na tle tego konfliktu.

PRZECZYTAJ TEŻ: Kobiecość w niepłodności. Intymne wyznania kobiet

W jaki sposób totalna biologia odnosi się do tematu płodności?

Podejście totalnej biologii do płodności jako zjawiska jest typowo biologiczne. Płodność to zdolność do poczęcia istoty ludzkiej. Ma wymiar czysto biologiczny i związana jest z przekazywaniem życia.

Z czego więc – w oparciu o totalną biologię – wynika niepłodność? Większość kobiet, które zmagają się z tym problemem, podkreśla, że niczego nie pragnie bardziej niż ciąży i dziecka.

Należy odróżnić to, czego chcemy świadomie, od tego, co dzieje się na poziomie nieświadomym, którym rządzą inne prawa. Niepłodność jest efektem wewnętrznego konfliktu emocjonalnego. Kobieta świadomie chce mieć dziecko, ale na głębszym, nieświadomym poziomie – już nie. Stąd problem z zajściem w ciążę. Kluczowa jest tutaj ta nieświadoma niechęć, gdyż to ona determinuje zachowanie organizmu. Z jakiegoś powodu mózg kobiety wysyła do jej organizmu informację o treści: „nie chcę dziecka”. Zadaniem totalnej biologii jest odkrycie, skąd ten nieświadomy opór, który jest w konflikcie ze świadomym pragnieniem ciąży. W tej sytuacji konflikt może być przejawem pewnego wstrząsu emocjonalnego spowodowanego jakimś traumatycznym wydarzeniem z przeszłości. A to ostatecznie doprowadziło do niepłodności.

Mógłby Pan podać konkretne przykłady konfliktów odnoszących się do tematu niepłodności?

Jak już powiedziałem, konflikty dotyczące niepłodności to efekt pewnych traumatycznych wydarzeń. W tym przypadku typową traumą może być śmierć dziecka albo innej bliskiej osoby. Jeśli to wydarzenie nie zostało w bezpieczny sposób przeżyte (przez żałobę, wsparcie bliskich), wówczas w psychice powstanie program, zgodnie z którym posiadanie dziecka będzie się kojarzyć z czymś negatywnym, np. ogromnym lękiem, żeby nie umarło. Organizm kobiety otrzyma z mózgu informację, żeby nie rodzić po raz kolejny. W ten sposób mózg chroni kobietę przed podobnie traumatycznym przeżyciem.

Jako przykład mogę podać przypadek opisany w literaturze przedmiotu: kobieta straciła siostrę i jej dzieci w wypadku. Kiedy kilka lat później próbowała zajść w ciążę, okazało się, że jest niepłodna. Podczas terapii uświadomiła sobie, że po wspomnianym wypadku w jej nieświadomości powstało przekonanie, że posiadanie dzieci niesie ze sobą niebezpieczeństwo ich śmierci. W ten sposób przejawem jej nieuświadomionego lęku stała się niepłodność. Gdy to odkryła, zaszła w ciążę i miała trójkę dzieci. Innym związanym z niepłodnością konfliktem może być niechęć do macierzyństwa, do wychowywania dzieci, gdyż jest traktowane jako duża uciążliwość w życiu.

Pragnę również dodać, że na nasze konflikty mają wpływ nie tylko wydarzenia z naszego życia, ale też historia naszych rodziców, dziadków itd.

Czyli problemy danej osoby mogą być więc przejawem traum przeżytych przez jej przodków? Jako to możliwe? Czy na niepłodność kobiety może zatem mieć wpływ historia jej matki, babć i innych kobiet w rodzie?

W psychologii występuje pojęcie przekazu transgeneracyjnego. Jest to zespół przekonań i sposobów radzenia sobie w życiu, który wynosimy z domu rodzinnego jako kompleks doświadczeń wielu pokoleń. Przykładem niech będą komunikaty wypowiadane przez rodziców  w stylu: „Nigdy nie ufaj obcym” albo „Życie jest ciężkie”. W podobny sposób przekazywane są też emocje związane z traumatycznymi zdarzeniami. Pamięć o tych traumach jest dziedziczona, ale też przekazywana poprzez zachowania naszych rodziców.

Współczesna nauka coraz wyraźniej wskazuje, że przeżycia naszych rodziców, dziadków czy dalszych przodków mają na nas duży wpływ. Przejawem tego wpływu mogą być różne dolegliwości, czy to fizyczne (choroby), czy to psychiczne (np. depresje). W książkach opisujących to zjawisko przytaczanych jest wiele przypadków klinicznych. Przykładem może być historia kobiety, która po zajściu w ciążę dowiedziała się o śmierci swojego brata. Będąc w żałobie nie pozwoliła sobie na wyrażanie radości z powodu bycia matką. Przez to jej córka przez całe życie chorowała na hipoglikemię bez odczuwania radości życia. Podobnie może być w przypadku niepłodności. Przykładowo: jeśli kobieta doświadczyła śmierci swojego dziecka, to przeżyte przez to emocje mogą zostać przekazane dalej – dzieciom, wnukom itd. Taki przekaz może wywołać u następnych pokoleń lęk przed posiadaniem dzieci, prowadzący wręcz do niepłodności. Dlatego poznanie historii naszych rodziców czy dziadków ma kluczowe znaczenie. Może się bowiem okazać, że niepłodność kobiety jest biologiczną odpowiedzią na traumatyczne wydarzenie w rodzie.

POLECAMY TEŻ: 5 poradników dla par, które pomogą przetrwać kryzys w związku [LISTA]

Co można zrobić, by uporządkować własne emocje i historie rodzinne według zasad totalnej biologii? Czy istnieją szanse na odzyskanie płodności?

Skoro niepłodność jest efektem określonego konfliktu emocjonalnego, to rozwiązaniem jest uświadomienie sobie tego konfliktu i wyjaśnienie, jakie jest jego źródło. Najlepszym na to sposobem jest terapia u specjalisty – np. psychoterapeuty czy coacha, który w swojej pracy posiłkuje się również zasadami totalnej biologii. Uważam, że jeśli dzięki terapii uda się odnaleźć przyczyny konfliktu, to istnieją bardzo duże szanse na odzyskanie płodności. Ważne jest tu jednak otwarte podejście – zaufanie do terapeuty i poczucie, że ten rodzaj terapii ma sens.

Jak wygląda terapia niepłodności według zasad totalnej biologii?

Terapia opiera się na rozmowie. Zadaniem terapeuty jest zadawanie odpowiednich pytań, które pozwolą określić, jaki konflikt emocjonalny stoi za niepłodnością. Próbuje on więc ustalić, jakie wydarzenia w życiu kobiety (czy jej przodków) mogły przyczynić się do tego, że jej nieświadoma część psychiki nie chce ciąży. Jednocześnie rozmowa ta prowadzi do ujawnienia emocji kobiety, jakie wiążą się z zaistniałą sytuacją. Dotyczy to również jej przekonań dotyczących ciąży i spraw z nią związanych – macierzyństwa, seksualności, bycia kobietą. Praca z emocjami i przekonaniami to nieodłączna część całego procesu terapeutycznego.

 Czym charakteryzuje się tzw. praca z emocjami w trakcie rozpracowywania konfliktów?

Terapia to dynamiczny proces. Rozmawianie na temat przyczyn niepłodności kobiety prowadzi do odkrywania różnych rzeczy, często trudnych. To wracanie do traumatycznych wydarzeń z przeszłości, co wywołuje emocje. To również proces odkrywania głęboko zakorzenionych przekonań na temat swojej seksualności, kobiecości, macierzyństwa. Podczas terapii może się bowiem okazać, że kobieta w głębi duszy nie lubi swojego ciała albo nie chce być mamą. To również dostarcza przykrych uczuć. Nieodzownym elementem terapii jest świadome przeżywanie tego wszystkiego, co się odkrywa, i bezpieczne wyrażanie emocji, które pojawiają się podczas terapii:  złości, smutku, żalu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wygląda jak dziecko i może wspomóc terapię po stracie. Czym jest lalka reborn?

Jakie znaczenie mają medytacja i wyciszenie emocji w staraniach o dziecko?

Medytacja jest wspaniałą praktyką. Sam medytuję od wielu lat i wyraźnie odczuwam jej pozytywne efekty. Nauka już dawno potwierdziła dobroczynny wpływ medytacji na zdrowie i psychikę. Jedną z jej ważnych zalet jest to, że pomaga w uświadamianiu sobie, co przeżywamy. W ten sposób uczy uważnego wyrażania emocji, a w konsekwencji – radzenia sobie z trudnymi uczuciami. Każda dolegliwość, w tym niepłodność, wywołuje emocje – lęki, złość, żal, smutek. Jeśli przejmują nad nami kontrolę, to osłabiają nas i utrudniają życie. Medytacja uczy, jak być ich świadomym i kontrolować je. To skutecznie wpływa na naszą psychikę, samopoczucie i zdrowie. Gdy potrafimy świadomie przeżywać nasze emocje, to o wiele lepiej radzimy sobie ze wszelkimi problemami, w tym zdrowotnymi.  Dotyczy to też niepłodności i starań o dziecko.

Czy ma Pan konkretne wskazówki dla par zmagających się z niepłodnością?

Nie negując typowego medycznego leczenia, zachęcam do wyjaśnienia tematu od strony psychologicznej i emocjonalnej. Warto przyjrzeć się, czy za problemem niepłodności nie stoją jakieś traumatyczne wydarzenia z przeszłości – w życiu naszym, naszych rodziców, dziadków. Pomocne w tym mogą być rozmowy z bliskimi. Oczywiście zachęcam też do udania się do specjalisty zajmującego się problemem z punktu widzenia psychologicznego i totalnej biologii. Moje doświadczenie pokazuje, że nawet samo uświadomienie sobie emocjonalnych źródeł dolegliwości prowadzi do uzdrowienia albo przynajmniej rozpoczyna ten proces.

Dziękujemy za rozmowę.


Krzysztof BanekKrzysztof Banek – doradca życiowy, coach, instruktor medytacji, pasjonat tarota i radca prawny.  Prowadzi konsultacje indywidualne oraz zajęcia w Studiu Rozwoju i Edukacji „Cud Grochów” w Warszawie. Więcej o terapeucie na: http://krzysiekbanek.pl.

 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak się wspierać w trakcie leczenia niepłodności? Psycholog podpowie

Anna Bajkowska - Suchecka

autorka strony i bloga Żona z ADHD, pedagożka, nauczycielka, propaguje zdrowy styl i tryb życia, zwolenniczka holistycznego podejścia do zdrowia.

Pomaga przywrócić miesiączkę, łagodzi ból i uspokaja. Melisa a starania o dziecko

fot. Fotolia

Koi nerwy, łagodzi bóle miesiączkowe i jest świetnym środkiem do pielęgnacji przetłuszczających się włosów. To nie wszystkie jej właściwości! Melisa a starania o dziecko. Zobacz, jak działa. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Melisa lekarska (Melissa officinalis L.), czyli inaczej rojownik, pszczelnik, matecznik, czy cytrynowe ziele, to gatunek byliny rosnącej dziko w Afryce Północnej, Europie Południowej i w Azji. które pomogą ci zajść w ciążę. Które z nich stosujesz?

Trochę historii

Melisa to ziele znane ludzkości od czasów starożytności. W mitologii greckiej jedna z nimf nosiła właśnie imię Melisa. Legendy mówią, że darzyła gorącym uczuciem Zeusa, niestety bez wzajemności. Zniecierpliwiony bóg zamienił ją w pszczołę. Gdy zmarła, z jej pszczelego ciała wyrosła roślina o pięknym zapachu.

Melisa znalazła zastosowanie w greckiej medycynie już dwa tys. lat temu. Nazywano ją potocznie „radością dla serca”. Popularne były kąpiele z naparów z melisy, które nadawały ciału przyjemni zapach. Liśćmi tej rośliny aromatyzowano też wino i pocierano miejsca ukąszone przez pszczoły i osy.

XV-wieczny lekarz i przyrodnik Paracelsus nazywał melisę „eliksirem życia” i wierzył, że może ona całkowicie przywrócić człowiekowi siły.

W XVII wieku niezwykle popularna stała się tzw. „karmelitańska dusza”, czyli korzenna wódka z melisy. Uważano, że pomaga na wszelkie schorzenia: od migren, katarów, bólów brzucha, histerii i krzywicy, aż po przywracanie młodości i odwracanie złych uroków.

Zobacz także: Przywrotnik na płodność. „Ziele Matki Boskiej”, które pomoże ci zajść w ciążę

Co ma w sobie melisa?

Dziś melisa to zioło powszechnie używane na całym świecie. Do celów leczniczych wykorzystywane są głównie liście. – Melisa zawiera duże ilości witaminy C oraz prowitaminy A oraz wiele innych składników sprzyjających naszemu zdrowiu. Zawiera min. olejki eteryczne, które mają działanie uspokajające – wymienia mistrz naturopata i znawczyni ziół Violetta Gdańska.

Inne składniki aktywne obecne w tej roślinie to m.in. garbniki, gorycze, flawonoidy, kwasy fenolowe, chlorofil i karotenoidy, związki triterpenowe. Obecne są również składniki mineralne: miedź, mangan, cynk i żelazo.

Ponadto substancje zawarte w olejku eterycznym (aldehydy i ketony monoterpenowe i węglowodory seskwiterpenowe) mają działanie przeciwustrojowe. To również środek antyseptyczny przydatny w ochronie żywności.

Zobacz także: Rozmaryn na płodność. Jak go stosować, by zwiększyć szanse na ciążę?

Melisa a starania o dziecko

– Najczęściej melisa stosowana jest w sytuacjach dużego obciążenia stresem, przy bezsenności czy braku witalności – wyjaśnia Violetta Gdańska. – Melisa obniża ciśnienie krwi i łagodzi stany nadmiernego pobudzenia nerwowego – dodaje ekspertka. Za działanie uspokajające w melisie odpowiadają aldehydy terpenowe.

Ponadto herbatka ziołowa łagodzi dolegliwości związane z zaburzeniami przewodu pokarmowego na tle psychicznym.

Jest też wykorzystywana przy bólach głowy, zespole przewlekłego zmęczenia i bólach menstruacyjnych. Co ważne, jest stosowana przy nieregularnych cyklach, ponieważ pomaga przywrócić miesiączkę.

Starając się o dziecko i będąc już w ciąży bez obaw możesz pić herbatę z melisy. Roślina ta nie wykazuje żadnych poważnych skutków ubocznych. W niektórych przypadkach może pojawić się senność i osłabienie koncentracji.

Przeciwwskazaniem do stosowania tej rośliny są wrzody żołądka i marskość wątroby. Należy zachować ostrożność w przypadku prowadzenia samochodu i wykonywania prac na wysokościach.

Zobacz także: Aletra lecznicza na płodność. Będziesz zaskoczona, co potrafi ta roślina!

Jak stosować?

Melisę najczęściej spożywa się w postaci naparu z liści. Popularne są również inhalacje, stosowane zwłaszcza w celu łagodzenia stanów lękowych, czy bezsenności.

Można ją również stosować zewnętrznie na trudno gojące się rany oraz do płukania jamy ustnej i gardła.

Należy pamiętać, że bardzo ważna jest regularność w stosowaniu rośliny.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Poradnik Zdrowie, Dieta.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Choć była niepłodna, urodziła siedmioraczki. Historia tej rodziny przypomina filmowy scenariusz

siedmioraczki
fot. Pixabay

Nauczycielka angielskiego marzyła z mężem o dużej rodzinie. Kiedy okazało się, że jest niepłodna, postanowiła rozpocząć leczenie. Efekty pojawiły się szybko i niedługo potem kobieta urodziła… siedmioraczki! O tym wydarzeniu mówili wszyscy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Patricia Frustaci w 1985 roku jako pierwsza kobieta w Stanach Zjednoczonych urodziła żywe siedmioraczki.

Patricia i jej mąż Sam od lat walczyli z niepłodnością. W marcu 1984 roku, dzięki kuracji lekiem o nazwie Pergonal, kobieta urodziła chłopca Josepha. Małżeństwo pragnęło powiększyć rodzinę, więc kobieta kontynuowała leczenie i w grudniu tego samego roku zaszła w ciążę ponownie.

Zobacz także: Rok po poronieniu urodziła sześcioraczki

Leczenie niepłodności i siedmioraczki

Podczas badania USG okazało się, że kobieta spodziewa się siedmioraczków. Ginekolog zaproponował Patricii kilka rozwiązań, w tym aborcję. Rodzina Frustaci należała jednak do grona wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którzy sprzeciwiają się usuwaniu ciąży. Wyznawców tego ruchu potocznie nazywa się mormonami.

– Zgodnie z zasadami naszej religii i ze względu na walkę o posiadanie dzieci, ta opcja nie wchodziła po prostu w grę – mówiła w 1985 roku Patricia w wywiadzie z „New York Times”.

21 maja 1985, 12 tygodni przed czasem, na świat przyszło siedmioro dzieci państwa Frustaci- czterech chłopców i trzy dziewczynki. Niestety siódma córeczka mieniem Christina urodziła się martwa.

Pozostała szóstka dzieci miała problemy z sercem, żółtaczkę i cierpiała na zespół zaburzeń oddychania noworodka. Dzieci zostały przewiezione na intensywną terapię, gdzie zespół lekarzy walczył o ich życie. Niestety pomimo wysiłku neonatologów, jedno z dzieci zmarło.

W ciągu krótkiego czasu przy życiu pozostała tylko trójka dzieci – Stephen, Richard i Patricia. Córka Bonnie i synek James zmarli. Maluchy, ze względu na ciężki stan zdrowia, wymagały niemal bezustannej opieki.

Zobacz także: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Rodzina pozywa klinikę leczenia niepłodności

W październiku 1985 roku małżeństwo pozwało klinikę leczenia niepłodności Tyler Medical Clinic w Los Angeles, w której leczyła się Frustaci oraz dr Jaroslava Marika, którego oskarża się o popełnienie błędu lekarskiego.

Rodzina zarzuca, że Frustaci nie była odpowiednio monitorowana we wczesnym etapie ciąży i że dawka Pergonalu, którą otrzymała, była za wysoka.

Sprawa została rozstrzygnięta w 1990 roku. Każde z ocalałych siedmioraczków otrzymało jednorazowo 450 tys. dolarów oraz comiesięczną zapomogę na leczenie.

Problemy nie zniechęciły jednak pary do dalszego powiększania rodziny. W 1990 za sprawą kolejnych terapii Patricia urodziła zdrowe bliźnięta Jordana i Jaclyn.

Po urodzeniu siedmioraczków niektóre media krytycznie wypowiadały się o rodzinie Frustaci.

Jeżeli jest jedno dziecko, to świetnie. Bliźnięta są akceptowalne. Więcej dzieci to już zła medycyna – mówił w 1985 roku na łamach „The Miami Herald” dr Heather Irwin.

Zobacz także: Kontrowersyjny eksperyment na rozdzielonych trojaczkach. Poznaj niezwykłą historię braci

Co teraz dzieje się z rodziną Frustaci?

W połowie lat 90. Patricia i Sam rozwiedli się. Mężczyzna cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Troje z ocalałych siedmioraczków żyje do dziś i ma się dobrze. Patti wyszła za mąż i ma dwoje dzieci.

10 lutego 2018 roku świat obiegła wiadomość o śmierci matki siedmioraczków. Patricia Frustaci zmarła w wieku 63 lat. Przyczyną zgonu były powikłania związane ze zwłóknieniem płuc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: New York Times

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.