Przejdź do treści

Słońce a płodność

Przez wielu, Słońce jest postrzegane jako coś, co daje życie, pomagając roślinom rosnąć i zapowiada każdy nowy dzień. Natomiast nowe badania z Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii sugeruje, że zwiększona ekspozycja na słońcu może oznaczać dla kobiet mniejszą liczbę dzieci i wnuków w przyszłości.

Słońce jest głównym producentem promieniowania ultrafioletowego. Badanie, opublikowane w Proceedings of Royal Society B, pokazuje, że podwyższony poziom promieniowania ultrafioletowego (UVR) może mieć znaczący wpływ na płodność u ludzi przez wiele pokoleń i ich śmiertelność.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

 Przeprowadzaliśmy badania na wielu gatunkach, w tym ludziach, i wykazaliśmy, że organizm jest narażony na działania środowisko już na wczesnym etapie życia. Może ono znacząco wpłynąć na lata późniejsze i ‘dorosłe’ cechy, np. płodność i sukces reprodukcyjny”, napisali autorzy.

Badacze wzięli pod uwagę zapisy kościelne z lat 1750 – 1900 dotyczące 9062 osób. Zbadali historię życia i zmienne takie jak: wiek, w którym kobiety rodziły dzieci, ile przeżyło po urodzeniu, ile z nich później wzięło ślub i czy same miały dzieci. Następnie porównywano te informacje z danymi środowiskowymi dla okresów, o których mowa. Odkryto, że dzieci urodzone w roku z wysokim poziomem aktywności słonecznej miały większe ryzyko zgonu w porównaniu do dzieci urodzonych w latach o mniejszej aktywności słonecznej.

Aktywność słonecznej mierzona jest liczbą plam obserwowanych na powierzchni słońca. Różnią się one zgodnie z cyklem  o11 lat – przez 8 lat Słońce wykazuje mniejszą aktywność, a następnie 3 lat wysoką. Obliczono kwotę UVR na dany rok w oparciu o te informacje. Im więcej aktywności słonecznej, tym  więcej UVR na Ziemi.

Naukowcy odkryli, że długość życia dzieci urodzonych w latach o dużej aktywności słonecznej była średnio 5,2 lat krótsza. Różnice w śmiertelności były większe w ciągu pierwszych 2 lat życia.

„Jednym wyjaśnieniem  związku między aktywnością Słońca i umieralnością niemowląt może być degradacja kwasu foliowego (witamina B) spowodowane przez UVR,” sugerują autorzy. Kwas foliowy jest bardzo ważny dla kobiet w ciąży, ponieważ pomaga zapobiegać wadom wrodzone takim jak rozszczep kręgosłupa.

Autorzy przyznają, że jakość diety może również być czynnikiem wpływowym jako żywność wysokiej jakości i pomaga bardziej aby uniknąć uszkodzeń DNA u płodów. Twierdzą oni, że konieczne są dalsze badania, aby jasno określić ten mechanizm. Na pewno jednak wpływ aktywności słonecznej ma znaczenie dla kobiet spodziewających się dziecka. 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

In vitro w ramach pakietu medycznego? Niektóre firmy już to oferują

Pracownicy
Fot.: Pixabay.com

Coraz więcej przedsiębiorstw oferuje dogodne warunki zatrudnienia dla młodych rodziców. Znacznie rzadszą praktyką jest wspieranie pracowników, by zostali rodzicami. Nie dla każdego jest to bowiem zadanie łatwe – szczególnie gdy zmagamy się z niepłodnością. Dobrze wiedzą o tym pomysłodawcy programu Carrot Fertility, który umożliwia firmom wsparcie pracowników na ich drodze do upragnionego rodzicielstwa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Carrot Fertility to kalifornijski program, który ruszył w 2016 roku. Dzięki pozyskaniu 3,6 mln dolarów od partnerów, oferuje firmom zupełnie nowy rodzaj benefitów pracowniczych. W ich ramach osoby zatrudnione w korporacjach mogą uzyskać m.in. wsparcie w zakresie diagnostyki niepłodności oraz opłacenia procedur: in vitro, mrożenia komórek jajowych, inseminacji domacicznej. Beneficjentom oferowane są także konsultacje z ekspertami.

Wierzymy, że wsparcie zdrowia reprodukcyjnego to jeden z fundamentów opieki zdrowotnej nad pracownikiem. Czas, by stało się ono równie oczywiste, co opieka medyczna, dentystyczna czy okulistycznapodkreśla Tammy Sun, współzałożycielka i CEO start-upu Carrot, który stoi za tą wyjątkową inicjatywą.

Plany Carrot Fertilityłatwe do wdrożenia i w pełni konfigurowalne. Umożliwia to firmom dopasowanie oferowanych korzyści do możliwości budżetu i poziomu zwrotu kosztów.

Świadczenie, które sprzyja integracji

Wśród potencjalnych beneficjentów programu Carrot Fertility jego twórcy wymieniają nie tylko pary heteroseksualne, ale także osoby, które pragną odłożyć rodzicielstwo w czasie lub chcą zdecydować się na surogację, oraz pary homoseksualne i transgenderowe

Zależy nam, by benefity w zakresie wspierania płodności były dostępne dla wszystkich (…). Nasze projekty planów są różnorodne i uwzględniają współczesne potrzeby pracownikówzaznacza Sun w rozmowie z magazynem Forbes.

Carrot Fertility: wsparcie, które przyciąga najlepszych pracowników

Jak zapewniają przedstawiciele start-upu Carrot, dzięki tak wzbogaconym pakietom świadczeń pracowniczych firmy stają się znacznie bardziej atrakcyjne dla najzdolniejszych pracowników. Dla wielu przedsiębiorstw to jednak niejedyny powód skorzystania z możliwości programu Carrot Fertility.

Niemal 90% przypadków niepłodności można leczyć, dlatego zdecydowaliśmy się pomóc naszym pracownikom. Naszą misją jest stworzenie świata, w którym praca zapewnia lepsze życie – wyjaśnia Katie Evans-Reber. specjalistka HR w Gusto.

To jedna z pierwszych firm, które zdecydowały się skorzystać z możliwości programu. Wprowadzając nowy pakiet świadczeń, przedstawiciele Gusto upewnili się, że korzyści będą dostępne dla wszystkich pracowników: bez względu m.in. na wiek, płeć i orientację seksualną.

Gdy ogłosiliśmy możliwości programu, niektórzy płakali ze szczęścia – mówi Evans-Reber.

Zbuduj społeczność

Wspieranie leczenia niepłodności i procedur umożliwiających rodzicielstwo to przedsięwzięcie niezwykle istotne i potrzebne społecznie. Jak zatem przekonać pracodawcę, by rozszerzył pakiet medyczny swojej firmy o takie możliwości? Evans-Rober ma na to kilka rad.

Przede wszystkim zbuduj społeczność. Im więcej osób chce określonej korzyści, tym bardziej prawdopodobne jest, że pracodawca weźmie pod uwagę wasze postulaty – mówi w rozmowie z magazynem Forbes.

Ze wsparcia Carrot korzystają też m.in. Foursquare i 500 Startups. Pozostaje nam mieć nadzieję, że w przyszłości i polskie przedsiębiorstwa zdecydują się wprowadzić podobne rozwiązania.

Źródło: forbes.com, techcrunch.com

Polecamy również: Dr Jakub Danilewicz: „Mało lekarzy chce zajmować się takimi tematami. Dla mnie jest to misja!” – blaski i cienie bycia lekarzem

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przeklinanie uśmierza ból

Przeklinanie uśmierza ból
fot. Pixabay

Przeklinanie może mieć dobry wpływ na twoje zdrowie – przekonują psycholodzy. Naukowcy są zdania, że przeklinanie uśmierza ból. Pod jednym warunkiem. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Doktor Richard Stephens ze Szkoły Psychologii Uniwersytetu Keele w Wielkiej Brytanii uważa, że używanie przekleństw może działać kojąco na ból pod warunkiem, że na co dzień nie nadużywamy brzydkich słów.

W roku 2009 na łamach magazynu „NeuroReport” opublikowano wyniki badań, w których mierzono, jak długo człowiek jest w stanie trzymać ręce w lodowatej wodzie.

Zobacz także: Palenie w ciąży wpływa na płodność przyszłych pokoleń

Przeklinanie uśmierza ból? Wyniki eksperymentu to potwierdzają!

W eksperymencie wzięli udział studenci. Podzielono ich na dwie grupy – przeklinających umiarkowanie i bardzo dużo. Badani dwukrotnie zanurzyli ręce w zimnej wodzie. Podczas pierwszej próby nie wolno im było przeklinać, podczas drugiej już tak.

Ochotnicy z pierwszej grupy przyznali, że dzięki przeklinaniu w czasie eksperymentu odczuwali mniej bólu. Średnio wytrzymywali również o 40 sekund dłużej niż za pierwszym razem.

Z kolei u osób, które na co dzień często używały niecenzuralnego języka, nie zauważono żadnych różnic pomiędzy dwiema próbami.

Zobacz także: Piekarnia, która robi słodycze na miesiączkowe bóle

Jak to działa?

Naukowcy stawiają sobie pytanie, na ile używanie niecenzuralnych słów może nam pomóc w uśmierzaniu bólu.

Przeklinanie jest tak powszechną odpowiedzią na ból, że musi w tym być jakiś zasadniczy powód – przekonuje Richard Stephens.

Mechanizm oddziaływania przekleństw na nasze ciało nie jest jasny, jednak ekspert tłumaczy to zjawisko jako mechanizm tzw. znieczulenia wywołanego stresem. Dochodzi do niego, gdy przeklinanie wywołuje reakcję emocjonalną z towarzyszącym temu uwolnieniem dawki adrenaliny, która blokuje ból.

U ludzi przyzwyczajonych do częstego przeklinania brzydkie słowa nie wywołują już reakcji emocjonalnej, więc nie zwiększa się ich odporność na ból.  

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło:  www.scientificamerican.com, www.psychologytoday.com, tvn24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Bliźnięta urodzone w różnych latach. Jak to się stało?

Bliźnięta urodzone w różnych latach
fot. Pixabay

Choć są bliźniętami, na ich aktach urodzenia widnieją różne lata narodzin. Jak to możliwe? 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Końcówka roku to dla przyszłych mam w zaawansowanej ciąży nerwowy okres. Temu doniosłemu wydarzeniu towarzyszy zawsze nutka niepewności: czy dziecko urodzi się w starym, czy już w nowym roku?

Takie rozważania miała zapewne ciężarna z Kalifornii, która oczekiwała na narodziny swoich bliźniąt. Traf chciał, że akcja porodowa zaczęła się w sylwestrową noc. Dzieci urodziły się w szpitalu w Delano w miejscowości Kern County w odstępie 18 minut, jednak ich daty narodzin są całkowicie odmienne.

Zobacz także: Pierwsze dziecko urodzone w Polsce w 2018 roku

Bliźnięta narodzone w różnych latach

Starszy z bliźniąt, chłopiec imieniem Joaquin, przyszedł na świat 31 grudnia o godzinie 23.58. Z kolei jego siostra Aitana urodziła się 1 stycznia 2018 roku, 16 minut po północy.

W aktach urodzenia bliźniaków widnieją zatem nie tylko odmienne godziny, ale też lata narodzin! Tym sposobem Joaquin był ostatnim dzieckiem narodzonym w 2017 roku w Kern County, natomiast jego siostra otrzymała miano pierwszego noworodka powitanego w 2018 roku.

Zobacz także: Lekarka przyjęła poród 14 godzin po własnym porodzie

Szpital przygotował prezent dla rodziców bliźniąt

Rodzice dzieci ujawnili, że jest to dla nich zaskakująca sytuacja. – Co za niespodzianka! Cała rodzina jest podekscytowana – mówili w wywiadzie dla „Daily Mail”.

Szpital podarował rodzicom bliźniąt czek na trzy tysiące dolarów. Pieniądze mogą zostać wykorzystane na zakup artykułów dziecięcych.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nie przyjęli jej do szpitala, urodziła na ulicy. Pomogli przechodnie

urodziła na ulicy
fot. Pixabay

Poród to pamiętna chwila dla każdej matki. Swój z pewnością zapamięta mama rocznego już chłopca. Rok temu kobiety nie przyjęto do szpitala, więc urodziła na ulicy. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

22. grudnia 2016 roku Lizzie Hines poczuła skurcze porodowe, więc udała się wraz z mężem do University College London Hospital. Spodziewała się, że to tam urodzi swoje dziecko. Personel szpitala odprawił jednak przyszłą mamę z kwitkiem tłumacząc, że skurcze nie są jeszcze aż tak częste. Kobiecie kazano wrócić za sześć godzin. Nie zdążyła.

Zobacz także: Karmiła piersią w restauracji, kelner zaprotestował. Co na to sąd?

Urodziła na ulicy

Lizzie zaczęła rodzić pół godziny później. Swojego synka Louisa wydała na świat na jednej z londyńskich ulic, tuż przy stacji metra Tottenham Court Road. Kobiecie pomogli przypadkowi przechodnie.

Kiedy zaczęła się akcja porodowa jeden z nich pobiegł do pobliskiego szpitala po wózek inwalidzki. Inny przechodzień, który okazał się być lekarzem, ruszył z pomocą mamie i chłopczykowi. Ktoś dał również swój szalik, aby ochronić dziecko przed zimowych mrozem. Pomimo niesprzyjających okoliczności chłopiec przyszedł na świat cały i zdrowy. 

Zobacz także: Policjant adoptował dziecko bezdomnej narkomanki

Szpital się tłumaczy

„Doskonale pamiętam, kiedy leżałam na ulicy i widziałam nogi przechodniów wokół mnie.  Już wiedziałam co za chwilę się wydarzy” – wspomina na facebookowym profilu Lizzie. „Nie pamiętam, jak podniosłam się z tego chodnika, nie pamiętam też gratulacji ludzi, którzy mówili, że to „to świąteczny cud” – dodaje.

University College London Hospital wydał dla magazynu Buzzfeed oświadczenie w sprawie pacjentki, która urodziła na ulicy. „Po porodzie pani Elizabeth Hines w grudniu zeszłego roku, przeprowadziliśmy dochodzenie, którego celem jest uniknięcie w przyszłości podobnych zdarzeń. Szpital przeprosił panią Hines.”

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodziami

Źródło: The Sun

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.