Przejdź do treści

Skuteczność in vitro zależy od pochodzenia

87.jpg

Naukowcy z Uniwersytetu w Nottingham dowiedli, że skuteczność terapii in vitro jest uzależniona od pochodzenia etnicznego rodziców. Z ich badań wynika, że kobiety z mniejszości etnicznych zachodzą w ciążę rzadziej niż rdzenne Europejki.

Brytyjscy naukowcy przebadali ponad 1,5 tys. kobiet, które leczyły się na niepłodność. Okazało się, że te pochodzące z mniejszości etnicznych zachodziły w ciążę w 37 proc. przypadków, natomiast rdzenne Europejki – w 44 proc. Zdaniem naukowców wpływ na to ma nie tylko genetyka, lecz także warunki życia i środowiska. Wyniki brytyjskich badań sugerują, że kobiety z mniejszości etnicznych powinny być kierowane na in vitro wcześniej, aby zwiększyć swoje szanse na zapłodnienie. 

Joanna Rawik

Jajniki z drukarki 3D przełomem w leczeniu niepłodności

Naukowcy z Northwestern University w Stanach Zjednoczonych dokonali przełomu w leczeniu niepłodności. Wszczepili myszom bioprotezy jajników wydrukowane na drukarce 3D. Osiągnięto oczekiwany efekt – urodziło się zdrowe mysie potomstwo. Czy to oznacza, że niepłodne kobiety już niebawem będą mogły cieszyć się macierzyństwem?

Jest na to ogromna szansa – szczególnie dla pacjentek po zabiegach onkologicznych, które straciły jajniki lub tych, które cierpią na zaburzenia hormonalne.

 

Sztuczny jajnik pełni funkcję bioprotezy – po jej wszczepieniu doszło do owulacji a w konsekwencji do naturalnego zapłodnienia. Wyniki badań są tym bardziej optymistyczne, że myszy karmiły małe własnym mlekiem, co oznacza, iż przesyłanie sygnałów hormonalnych odbywało się bez żadnych przeszkód.

Jajniki wyprodukowano z żelatyny i choć druk każdemu kojarzy się z czymś prostym, to nikomu dotąd nie udało się stworzyć tak skomplikowanej konstrukcji geometrycznej. Tym bardziej, że z jednej strony musiała ona wytrzymać proces wszczepiania, a z drugiej być na tyle porowata, by bez problemu przebiegł proces zadomowienia się w organizmie i przepuszczania substancji. I co najważniejsze bioprotezy musiały być tak skonstruowane, by mogły się w nich rozwijać komórki jajowe.

Amerykańskie naukowczynie (cały zespół stanowią kobiety) z wielkim optymizmem patrzą w przyszłość. Przygotowują się do przeprowadzenia eksperymentów na świniach. Jeśli zakończą się one sukcesem, już w ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się niewiarygodnego przełomu, którego konsekwencje odmienią los wielu par.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Jeśli in vitro zawiedzie – trzy historie

jeśli in vitro zawiedzie

Wiadomo – tak ze statystyk, jak i z życia – że czasami leczenie niepłodności zawodzi. Zwykle pacjenci dochodzą do ostatniego etapu, czyli do in vitro, w różnych jego odsłonach oraz liczbach. Jednak niezależnie od ilości prób, skomplikowania zabiegu, czy nawet renomy kliniki, leczenie może się nie udać. Czasami leczenie nie przynosi efektu, a czasami pacjenci sami podejmują decyzję, że osiągnęli jakąś swoją granicę.

Czy to oznacza koniec prób? Czy jest równoznaczne z zakończeniem starań o dzieci? Dlaczego podejmuje się decyzję o przerwaniu leczenia?

1.

Młodzi, przed 30-tką, małżeństwo, podjęli decyzję o dziecku. Diagnoza nie była druzgocąca; komórki jajowe kobiety były bardzo dobrej jakości, mężczyzna również był zdrowy, biologicznie nie było presji. Na spokojnie i pełni nadziei zaczęli więc leczenie: iui, żeby nie tracić czasu na zwykłą stymulację. Potem, już lekko zestresowani, podeszli do jednego ivf, drugiego, icsi. Druga próba wprawdzie zakończyła się ciążą, ale potem było poronienie. Po kilku latach intensywnego leczenia zaczęli się zastanawiać, dokąd ich działania prowadzą. Byli jeszcze młodzi, wyniki badań mieli ciągle całkiem niezłe, ale też konto bankowe coraz bardziej puste. Podjęli więc decyzję o zakończeniu leczenia i rozpoczynają proces żegnania się z biologicznym rodzicielstwem.

Przez chwilę rozważali adopcje, ale rzeczywistość kwalifikacji i długość procesu wydała się im zbyt trudny. Bardzo zależało im też na dziecku jak najmłodszym, żeby doświadczyć możliwie najpełniejszego rodzicielstwa. Po roku dowiedzieli się, że ich znajoma adoptowała niemowlę. Zaczęli więc znowu rozmawiać i zdecydowali się na adopcję. Niespełna dwa lata później byli już rodzicami miesięcznej dziewczynki.

Okres starań uznali za najtrudniejszy w życiu, trudniejszy nawet niż czekanie na dziecko adopcyjne. Wspominali powtarzające się poczucie porażki, nieadekwatności, bycia gorszym od znajomych, którym rodziły się kolejne dzieci, kiedy oni czekali ciągle na pierwsze.

2.

Natalia jest samotną „kobietą sukcesu”. Tak o niej mówią znajomi, sama też wie, że całkiem nieźle sobie w życiu radzi. Rozwija się zawodowo. Ma dobrą, satysfakcjonującą pracę, grono bliskich znajomych, wspierającą rodzinę. Ma mieszkanie, jest niezależna finansowo. Zawsze wiedziała, że chce być matką. Była w długotrwałych związkach, które jednak rozpadały się na etapie narzeczeństwa. Związki się nie udawały, ale nadzieja na macierzyństwo była ciągle żywa. Kiedy skończyła 35 lat uznała, że dłużej nie może czekać. Może kolejny związek będzie ostatnim, może nie, ale czas biegnie. Postanowiła więc zdecydować się na macierzyństwo, nawet gdyby miało być one samotne. Rozpoczęła więc diagnostykę, która potwierdziła problemy z owulacją. Potem było leczenie, kolejne zabiegi.

Rodzina pocieszała, bliscy dawali dobre rady. Wyjeżdżała więc na wakacje, chodziła na fitness, jogę, akupunkturę. Rozpoczęła również kolejny związek, stabilny jak się okazało, z mężczyzną, który również pragnął zostać ojcem. Również w tym związku znajdowała najwięcej wsparcia i zrozumienia. Wszystko szło dobrze, a mimo to ciąża się nie pojawiała. Po 4 latach Natalia zawiesiła starania. Dała sobie kilka miesięcy odpoczynku. Dziś jeszcze nie wie, czy do nich wróci. Ale zaczyna myśleć o tym, jak mogłoby wyglądało jej życie bez dzieci? Jak układałby się jej związek?

3.

Małżeństwo równolatków z kilkuletnim stażem. On ma dwoje dzieci z poprzedniego związku. Ponieważ o wspólne dzieci zaczęli starać się około czterdziestego roku życia, od razu zaczęli od in vitro. Dwie próby w kraju, dwie kolejne z zagranicznych klinikach. W nadziei, że gdzieś tam szanse będą większe. Nie powiodła się żadna z prób, nawet na chwilę. Zdecydowali się skorzystać z komórki dawczyni, studentki z Czech. Niestety, ta próba również zakończyła się porażką. Kiedy skończyli 46 stało się jasne, że kolejne próby są coraz bardziej bezcelowe. Przez jakiś czas rozmawiali o skorzystaniu z pomocy surogatki. Mieli takie możliwości finansowe, była spora szansa na pomoc znajomej kobiety. Nie trzeba byłoby sięgać po agencję ani „zawodową” surogatkę. Nawet rodziny obydwojga były wspierające. Jednak zdali sobie sprawę, że ich dziecko miałoby mocno zaawansowanych wiekowo rodziców. To z kolei wiązało się z szeregiem wyzwań dla wszystkich zainteresowanych. Wyzwań, które uznali za zbyt obciążające.

Ich leczenie nie było łatwe. Zdarzyło się przestymulowanie, pozostały zbędne kilogramy i rany emocjonalne, najgłębsze, choć niewidoczne. Po niemal 7 latach starań, kolejnych prób in vitro zdecydowali o bezdzietności. Świadomie, ale też z żalem i smutkiem. Uznali, że bycie zdrowym i bezdzietnym może być wartościowym połączeniem. O leczeniu niepłodności myślą z goryczą, jako o metodzie dającej wiele nadziei, ale żadnej pewności.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

5 porad, jak w czasie Wielkanocy radzić sobie z niepłodnością – dasz radę!

wielkanoc

Chociaż Wielkanoc nie jest aż tak skoncentrowana na dzieciach i ognisku domowym, jak dzieje się to w przypadku Bożego Narodzenia, to wciąż może być trudna do przeżycia. Jeśli starasz się o dziecko, możesz wcale nie być w nastroju na całą masę rodzinnych spotkań i trudnych pytań. Jak radzić sobie z niepłodnością w czasie świąt?

1. Ustalcie z partnerem swoje limity

Dogadajcie się w kwestii ilości czasu, jaki spędzicie wśród rodziny. Jasno określony plan odwiedzin pozwoli Ci lepiej przygotować się do nich mentalnie. Co więcej, ustalcie też znaki, które dadzą wam wzajemnie sygnał: „uciekajmy!”. Nie obwiniajcie się przy tym za to, że jest wam trudno – nawet jeśli komentarze i pytania ukochanej babci płyną z dobrego serca, macie prawo czuć się z nimi źle!

2. Miej dobrą wymówkę

Jeśli poczujesz, że punkt graniczny został przekroczony, nie bój się dla własnego dobra opuścić rodzinę, czy przyjaciół. Postaraj się przygotować wcześniej dobrą wymówkę, która da ci możliwość spokojnego uchylenia się od wspólnego świętowania. Może to być miejski koncert wielkanocny, a może wyjazd za miasto na spacer, który planowałaś od tygodni? Masz pełne prawo do decydowania o tym, jak chcesz spędzać swój czas. Nawet jeśli inni mają z tym problem.

3. Przygotuj gotowe odpowiedzi

Jeśli spodziewasz się trudnych pytań, wymyśl sobie gotowy plan działania i konkretne odpowiedzi. Jak tam wasze plany rodzinny? „Dziękuję, mamy to pod kontrolą” lub „Jeśli coś się zmieni, będziesz pierwszy na liście osób do powiadomienia”. Wydaje ci się to niegrzeczne? Daj sobie prawo do jasnego stawiania granic, to pomaga!

4. Polegaj na innych

Jeśli masz w rodzinie kogoś bliskiego, kto wie o waszych zmaganiach z niepłodnością, powiedz mu o swoich obawach. Być może jest to mama, tata, siostra, może wujek. Poproś ich o wsparcie w sytuacji, gdy poczujesz presję i dyskomfort. Nie zawsze to ty musisz odpowiadać na uciążliwe pytania, pozwól innym stanąć u twojego boku. Może wystarczyć subtelna zmiana tematu, odwrócenie uwagi, ciepły uścisk. Wsparcie może wiele pomóc, nie bój się go.

5. Zajmij czymś głowę

Pojęcie „czymś” jest dosyć szerokie, to prawda. Warto jednak znaleźć inną przestrzeń, która pozwoli ci zająć myśli równie intensywnie, jak zajmują je przemyślenia dotyczące ciąży i dziecka. Kochasz kulinaria? Wielkanoc może być znakomitym czasem na kombinowanie w kuchni. Uwielbiasz sport? Wolniejszy czas sprzyja jego uprawianiu. Twoją pasją są książki? Znakomicie pozwalają odwrócić uwagę. Co więcej, każdy dodatkowy temat pozwoli Ci na łatwiejsze przetrwanie rodzinnych rozmów. Skieruje tok dyskusji na zupełnie inne pola – może będą to paradoksalnie twoje najlepsze święta?

Inspiracja: „Fertility Authority”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Kiedy zajście w ciążę staje się dramatem…

bigstock-distressed-couple-finding-out-35806196-2244x1496.jpg

Pary, które starają się o dziecko, najpierw precyzyjnie wyznaczają dzień owulacji, potem szukają odpowiedniego momentu na zbliżenie i niecierpliwe oczekują aż do zakończenia cyklu, pojawienia się dwóch kresek na teście i pierwszych mdłości, które w 100% potwierdzą, że w końcu im się udało! Niestety, co 5. para ma problemy z zajściem w ciążę, co miesiąc przeżywając małą żałobę, opłakując dziecko, które zrodziło się tylko w ich głowach i sercach, ale do jego poczęcia w rzeczywistości znowu nie doszło…

Dziecko pękiem świata

Badania udowodniły, że osoby, które doświadczyły niepłodności, przeżywają takie same emocje, jak pacjenci cierpiący na choroby nowotworowe i kardiologiczne, uczestnicy katastrof czy wypadków komunikacyjnych. Stres związany z każdą nieudaną próbą zapłodnienia, obarczanie się winą, obawy, wszechogarniająca niepewność i bezsilność sprawia, że życie zaczyna kręcić się tylko i wyłącznie wokół jednej rzeczy, a niepłodność męska lub żeńska gra główne skrzypce. To właśnie w takich momentach seks między partnerami bardzo często traci na swojej wartości, zaczyna być mechaniczny, a spontaniczność z każdym miesiącem maleje, stając się obowiązkiem i środkiem do upragnionego celu.

Depresja na horyzoncie

Kiedy ilość prób zakończonych niepowodzeniem ciągle wzrasta, a na rodzinnych spotkaniach rodzice zadręczają powtarzającym się niczym mantra pytaniem: „Kiedy zdecydujecie się na dziecko?”, pary, które starają się o powiększenie rodziny, mają po prostu dosyć. W wielu takich przypadkach do niepłodności można śmiało dodać pierwsze oznaki depresji. Statystyki pokazują, że średnio aż 30% kobiet, które poddały się leczeniu niepłodności, mając problemy z zajściem w ciążę, obserwuje u siebie objawy depresyjne, a 40% czuje potrzebę konsultacji psychologicznej.

Męsko-damskie dramaty i pomoc specjalisty

Psychika partnerów ma ogromny wpływ na funkcjonowanie całego układu hormonalnego. U kobiet stres spowoduje zwiększone wydzielanie prolaktyny, uniemożliwiające zajście w ciążę. Działa to jednak w dwie strony. Bywa, że z pozoru silny i stanowczo stąpający po ziemi mężczyzna w starciu ze stresem związanym z niepłodnością, nie potrafi poradzić sobie z otaczającą go rzeczywistością, szczególnie kiedy problem dotyka jego komórek rozrodczych. Obniżone poczucie własnej wartości i męskości bierze górę, a perspektywa rodzicielstwa oddala się z każdym dniem. Niekiedy jest to jeden z powodów spięć partnerów, nieporozumień i kryzysu w związku, który potrzebuje pomocy specjalisty. Osoba z zewnątrz w wielu przypadkach po prostu pomaga zdystansować się do całej sytuacji i doradza, jak pozbyć się poczucia winy za każde kolejne niepowodzenie, dając psychologiczny patent na to, jak zajść w ciążę.

Niepłodność idiopatyczna – co dalej?

Statystycznie ustalenie przyczyny niepłodności udaje się w około 20% – 50% przypadków. U pozostałych par nawet wnikliwa diagnostyka nie wykazuje przyczyny starań, które kończą się niepowodzeniem. To dlatego warto mieć świadomość, co wpływa na damską i męską płodność. Być może jest to po prostu źle dobrana dieta, brak aktywności fizycznej, nadwaga albo stres.  W takiej sytuacji z pomocą przychodzą tabletki na płodność dla meżczyzn (np. Parenton) oraz suplementy diety dla kobiet. Ogromne znaczenie ma także zdrowy tryb życia. Bezcenna jest również wiedza na temat samego leczenia niepłodności. Na tym etapie kluczowe są szczere rozmowy między partnerami, obopólne zrozumienie, akceptacja sytuacji, w jakiej się znaleźli oraz nieustanne wsparcie. Dla wielu przyszłych matek i ojców jest to jeden z ważniejszych momentów w ich życiu, ponieważ przejście przez nawet kilkuletnie leczenie niepłodności potrafi mocno scementować ich relację bądź też pozostawia ją mocno nadszarpniętą…

Jak radzić sobie z niepłodnością?

Co roku niepłodność dotyka około 1,5 mln par w Polsce. Zazwyczaj to kobieta jako pierwsza zauważa problem niepłodności. To ona na bieżąco i z wielką uwagą monitoruje swój cykl menstruacyjny i każdy sygnał, który wysyła jej organizm, potwierdzający gotowość do zapłodnienia. Leczenie in vitro w wielu przypadkach jest ostatecznością. Wcześniej zawsze warto poszukać przyczyn dookoła siebie i próbować zniwelować je do minimum. Pomocna może okazać się terapia indywidualna lub terapia dla par. Rozwiązaniem dla chronicznego stresu, regularnego mierzenia temperatury, kontrolowania konsystencji śluzu i położenia szyjki macicy będzie w wielu przypadkach po prostu chwila oddechu od ciągłego napięcia i starań. Choć bywa to trudne, czasami warto zwolnić tempo, skupić się wyłącznie na partnerze i odnaleźć wewnętrzny spokój między kolejnymi owulacjami. Zamiast ciągle zastanawiać się, jak zajść w ciążę, warto dać sobie chwilę oddechu. Wiele par zaszło w ciążę dopiero po zaakceptowaniu niepłodności i sytuacji, w jakiej się znaleźli, co było dla nich ewidentnym przejściem przez syndrom akceptacji innego rozwiązania.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.