Przejdź do treści

Show-biznes pomaga potrzebującym

699.jpg

Pokazują się na czerwonych dywanach nie tylko dlatego, że są znani i lubiani. Dzięki swojej popularności zwracają uwagę na istotne problemy. Polskie gwiazdy show-biznesu coraz częściej chcą pomagać.

„»Gwiazdy Dobroczynności« to ludzie, którzy wykorzystują swoją popularność, aby pomagać potrzebującym. Ich postawa i dobre serca są najpiękniejszym przykładem tego, że wystarczy odrobina woli, czasu i zainteresowania, aby zmienić czyjeś życie” – mówi serwisowi infoWire.pl Paweł Łukasiak, prezes Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce. Osoby medialne udzielają swojego wizerunku w kampaniach społecznych, zakładają własne fundacje i stowarzyszenia oraz zostają wolontariuszami i darczyńcami organizacji charytatywnych – w ten sposób działają na rzecz innych.

Martyna Wojciechowska, dziennikarka i podróżniczka, od lat wspiera inicjatywy ekologiczne, między innymi „Ratuj rysie” czy „Nie mów do mnie misiu”. „Pomaganie innym nadaje sens mojemu życiu i mojej pracy. Dobrze, że popularność mogę przełożyć na realizację szczytnych celów” – podkreśla podróżniczka.

Andrzej Piaseczny działa na rzecz zwiększania świadomości społeczeństwa na temat języka migowego. W tym celu promował akcję „Porozmawiaj ze mną”. „Osoby obdarzone szczęściem losu – a ja w dziedzinie zawodowej jestem szczęściarzem – są zobowiązane do tego, żeby oddawać więcej, niż dostają. Jeżeli tego nie robią, marnują swoją przyszłość” – mówi piosenkarz.

Paweł Małaszyński odwiedza w Klinice Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego im. L. Zamenhofa w Białymstoku podopiecznych Fundacji „Pomóż Im”. Niedawno wziął udział w sesji do kalendarza „Bohater kontra bohater”. Dochód z jego sprzedaży jest przeznaczony na cele charytatywne. „Pomaganie daje mi pozytywny oddech – płuca mocniej nabierają powietrza. To niesamowite uczucie móc pokolorować komuś świat. Jeżeli macie taką możliwość, róbcie to jak najczęściej” – zachęca aktor.

InfoWire.pl

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Rusza program in vitro w Gdańsku. Wojewoda nie zgłosił uwag do projektu

in vitro w Gdańsku

10 lipca minął termin, do kiedy wojewoda pomorski mógł uchylić uchwałę lub wnieść zastrzeżenia do „Programu wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska na lata 2017-2020”.  Oficjalnie rusza program dofinansowania in vitro w Gdańsku.

To bardzo dobra wiadomość dla gdańszczan tym bardziej, że program został przyjęty przez Radę Miasta już pod koniec lutego. Kilka tygodni później natomiast wojewoda Dariusz Drelich unieważnił uchwałę, argumentując swoją decyzję faktem, że miasto nie zastosowało odpowiednich procedur. Uzasadniał także tym, że założenia programu nie zostały zaopiniowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Pozytywna opinia z AOTMiT dotarła ostatecznie 30 maja. Radni PO na nadzwyczajnej sesji rady złożyli wniosek o głosowanie nad uchwałą dotyczącą uruchomienia programu bez dyskusji. W ten sposób odebrano opozycji prawo zabrania głosu, co spotkało się ze sprzeciwem i oburzeniem. Uchwała został przyjęta liczbą 16 głosów, 12 radnych głosowało przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu.

Gdańskie pary już jesienią będą mogły skorzystać z częściowej refundacji in vitro.

Jak w wielu innych miastach, tak samo przy in vitro w Gdańsku, program zakłada dofinansowanie w kwocie 5 tys. zł do trzech kolejnych prób. Został rozpisany na lata 2017-2020. W każdym z nich gdańszczanie otrzymają łącznie od samorządu wsparcie w wysokości miliona złotych. A zatem program pozwoli na przeprowadzenie około 200 procedur in vitro rocznie.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Wakacje… ale nie od zdrowej diety! Jak zadbać o jadłospis maluszka?

jadłospis

Wakacje to czas, kiedy trudno oprzeć się pokusom – szczególnie, jeśli chodzi o kaloryczne przekąski. Najczęściej pozwalamy sobie i swoim dzieciom na wiele ustępstw od prawidłowej diety. Podczas urlopu powinniśmy jednak zwrócić szczególną uwagę na to, co spożywają najmłodsi członkowie rodziny. Jakie zdrowe przekąski zaproponować maluchowi? Jak planować posiłki na urlopie? Na te oraz inne pytania związane z żywieniem najmłodszych odpowiadają edukatorzy żywieniowi programu „Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy”.

Ustępstwa w diecie a kształtowanie nawyków żywieniowych

Latem rodzice i opiekunowie często przymykają oko na zasady zdrowego żywienia i godzą się na wiele ustępstw w diecie swoich dzieci. Częste podjadanie oraz odstępstwa od prawidłowej diety mogą jednak wykształcić u dziecka nieprawidłowe nawyki żywieniowe, które mogą prowadzić m.in. do otyłości.

Drobne ustępstwa nie muszą oznaczać kształtowania złych nawyków żywieniowych, jeśli występują naprawdę sporadycznie. W przypadku, gdy codzienna dieta dziecka jest urozmaicona i prawidłowo zbilansowana, nie ma się czego obawiać. Ważna jest rozmowa i codzienna edukacja w zakresie prawidłowego żywienia, dzięki której dzieci poznają konsekwencje złego odżywiania oraz dowiedzą się, jak powinny wyglądać zdrowe posiłki” – podkreśla Katarzyna Popielewska, edukator żywieniowy programu „Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy”.

Dajmy dobry przykład

Z badania Instytutu Matki i Dziecka „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia – badanie ogólnopolskie 2016 rok” wynika, że niemal 2/3 niemowląt niekarmionych piersią otrzymuje te same posiłki, co reszta rodziny. Co więcej, dieta 88% dzieci starszych – po 1. roku życia – jest zbyt uboga w warzywa, natomiast otrzymują one posiłki dosalane (83%) i nadmierną ilość cukru (75%)1. Dieta dziecka w dużym stopniu zależy od jadłospisu rodziców.

Kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych u dzieci jest kluczowe dla ich zdrowia teraz i w przyszłości. Łatwiej przekonać malucha do jedzenia warzyw i owoców, jeśli są codziennie obecne na rodzinnym stole. Regularne ich spożywanie oraz wykluczenie z diety wysoko przetworzonych produktów (słodyczy, słonych przekąsek, dań typu fast food) może zapobiec chorobom dietozależnym, takim jak: cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy otyłość. Dlatego, by dać swoim dzieciom dobry przykład, rodzice powinni spożywać wartościowe posiłki – również podczas wakacji” – radzi Maria Paluczek, edukator żywieniowy programu „Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy”.

Czym zastąpić niezdrowe przekąski?

Zdrowy rozsądek to najlepszy doradca. Podczas pobytu w wakacyjnych kurortach trudno uniknąć deseru w postaci lodów lub gofrów. Jeżeli decydujemy się na kupno dziecku gofra, zrezygnujmy ze słodkich posypek, bitej śmietany czy syntetycznych polew, a w zamian zaproponujmy świeże owoce. Tłuszcze trans, zawarte w hamburgerach, hot-dogach czy pizzy, również należy ograniczyć w diecie malucha do minimum.

„Produkty z dodatkiem soli, cukru, konserwantów, sztucznych barwników czy tzw. polepszaczy smaku zachęcają do spożycia ładnym opakowaniem, kolorem i smakiem. Z powodu łatwego dostępu, braku możliwości przygotowywania wartościowego posiłku czy pod presją próśb rodzice kupują tego typu artykułu spożywcze dziecku, a tym samym przyzwyczajają je do słonego i słodkiego smaku. Między innymi dlatego takie przetworzone, kaloryczne produkty warto zastąpić zdrową, naturalną przekąską w postaci orzechów, bakali, świeżych lub suszonych owoców. By ugasić pragnienie, dziecko zawsze powinno pić wodę” – dodaje Maria Paluczek.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Dzieci z „rządówki” wciąż się rodzą – w klinikach są jeszcze zarodki

zarodki

Równo rok temu (30 czerwca 2016) zakończono rządowe wsparcie dla par starających się o dziecko metodą in vitro. Co ciekawe, wciąż rodzą się maluchy, których rodzice wzięli udział w programie. Jak to się dzieje? W klinikach są jeszcze zamrożone zarodki.

Urodzeni po czasie

Dane wskazują, że do 28 czerwca 2017 roku dzięki rządowemu programowi urodziło się 7649 dzieci. Niemal 2,5 tys. z nich urodziło się w przeciągu ostatniego roku, kiedy de facto program został już wygaszony. Ile zarodków wciąż znajduje się w klinikach? Prawo zezwala na tworzenie maksymalnie sześciu zarodków, więc można szacować, jaka jest to liczba. Konkretnie jest to jednak bardzo trudne do określenia. Dr Grzegorz Mrugacz z kliniki Bocian w Białymstoku tłumaczy, że pary biorące udział w rządowym programie wciąż mogą skorzystać z bezpłatnego transferu zarodków. Po ich stronie zostaje jednak koszt badań, leków i przechowywania, o czym donosi „rp.pl”.

Nie wszystkie pary są jednak w stanie unieść takie koszta. „Parom, które były w programie, oferujemy specjalne rabaty. Staramy się być elastyczni, bo sytuacje życiowe i materialne pacjentów są bardzo różne” – czytamy wypowiedź Aleksandry Bilewicz z kliniki InviMed.

Aktualności in vitro:

Obserwując długofalowe skutki programu – jak bardzo jest potrzeby (ilość urodzonych dzieci) oraz jak długo po zakończeniu uczestnicy korzystają z jego dobrodziejstw, nie sposób dziwić się wielkim zainteresowaniem miejskimi programami dofinansowania in vitro. Z jednej strony kolejne miasta starają się odpowiedzieć na potrzeby mieszkańców, są to m.in. Chojnice, gdzie ruszyły prace zespołu, który ma na celu stworzenie programu. Z drugiej, pojawiają się też mniej optymistyczne doniesienia np. dotyczące Małopolski, gdzie szanse na dofinansowanie leczenia in vitro wydają się być nikłe.

Dofinansowanie in vitro w Małopolsce? Nikłe szanse

Chojnice – ruszają prace nad miejskim programem dofinansowania in vitro

Warszawa dofinansuje in vitro – wreszcie!

 

Źródło:rp.pl

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Podejście holistyczne w leczeniu niepłodności – dr Preeti Agrawal z Wrocławia opowiada o swoim podejściu do leczenia niepłodności

Holistyczne leczenie niepłodności

W podejściu holistycznym człowiek jest traktowany jako całość. Ważna jest nie tyle choroba, co jej przyczyny. Zgodnie z takim podejściem wpływ na płodność mają nie tylko czynniki fizyczne, ale także otoczenie, emocje, dieta, tryb życia. Holistyczne leczenie niepłodności przedstawia dr Preeti Agrawal.

Ginekologia holistyczna

„Holistyczna ginekologia traktuje kobiety jako integralną całość, a nie zbiór organów wymagających wyłącznie specjalistycznej wiedzy. Ginekolog z podejściem holistycznym łączy najnowsze osiągnięcia medycyny zachodniej ze sprawdzonymi terapiami naturalnymi oraz podejściem psychologicznym” – pisze na swojej stronie internetowej dr n. med. Preeti Agrawal, która od kilkunastu lat prowadzi we Wrocławiu praktykę ginekologiczno – położniczą. Zajmuje się prowadzeniem ciąży, leczeniem problemów związanych z niepłodnością (w tym niepłodności wtórnej). A także endometriozą, zaburzeniami miesiączkowania, hiperprolaktynemią, menopauzą, mięśniakami, nietrzymaniem moczu, chorobami piersi i narządów rodnych, a także antykoncepcją i ginekologią dziecięcą – wykorzystując do tego „potencjał organizmu”. „To oznacza, że przy wyborze sposobu leczenia biorę pod uwagę: typ psychologiczny, środowisko, związki z innymi ludźmi, zawód, zainteresowania, diete oraz bagaż życiowych doświadczeń. I przygotowuję dla każdej z pacjentek indywidualizowany plan leczenia, bo każda z nich jest inna” – wyjaśnia dr Agrwal.

Holistyczne leczenie niepłodności

W systemie holistycznym para, która zgłasza się na leczenie z powodu niepłodności poddana jest wnikliwej analizie, uwzględniającej inne aspekty płodności: przyczyny psychosomatyczne, immunologiczne, sposób odżywiania, tryb życia. Podczas pierwszej wizyty dr Preeti Agrawal pyta swoich pacjentów również o tryb życia, relacje rodzinne i przeszłość. „To jak byliśmy wychowywani, czy mamy dobre wzorce rodzinne w kwestii posiadania dzieci, czy jako dziecko nie doświadczyliśmy przemocy, alkoholizmu, nieobecności któregoś z rodziców, czy mieliśmy poczucie krzywdy – to wszystko wpływa na naszą płodność. Istnieje prawdopodobieństwo, że w podświadomości boimy się mieć dzieci, boimy się, że nasze dzieci będą czuły się nieszczęśliwe. Bardzo ważne jest więc uświadomienie sobie tego lęku i zbadanie poziomu wiary w płodność i posiadanie dzieci” – tłumaczy dr Agrawal.

Wiele z par odczuwa presję otoczenia: wszyscy znajomi mają już dzieci, rodzina bardzo wypytuje, więc oni też myślą, że to już czas, że też powinni mieć dziecko, że też by chcieli. Jednak jak wynika z doświadczenia dr Agrawal często, kiedy zaczynają wspólnie analizować sytuację okazuje się, że mają w sobie dużo lęku, nie mają czasu na dziecko, albo nie wierzą czy dadzą sobie radę.

„Gotowość rodziców do posiadania dzieci jest bardzo ważna – to musi być ich decyzja, niezwiązana z presją” – podkreśla ginekolog. Ciało, umysł i dusza muszą być zintegrowane, by kobieta mogła naturalnie zajść w ciążę. „Bo natura ma jeden cel: kontynuację życia. Ten program posiadania dzieci jest w każdej z nas. I to, że tak dużo osób ma obecnie problem z zajściem i utrzymaniem ciąży, że płodność jest zablokowana, wynika z naszego życia. Stąd tak wnikliwe badania tego jak wyglądało życie kobiety od samego początku, nawet od jej poczęcia, poprzez wychowanie, seksualność i tryb życia” – tłumaczy specjalistka.

Czas na wywiad medyczny

Oczywiście oprócz informacji na temat czynników psychologicznych konieczny jest także wywiad medyczny. Zacząć należy od wyjaśnienia podstawowych rzeczy: jakie badania były wykonane dotychczas, jeśli było już prowadzone leczenie to na czym polegało. Czy cykle są regularne, czy jajowody są drożne, czy są jakiekolwiek zmiany patologiczne w obrębie miednicy małej, czy robiono podstawowe badania (morfologia), czy były wykonywane badania pod kątem tarczycy i ukrytej cukrzycy, jakie hormony stosowano dotychczas i dlaczego nie skutkowały, a także czy były wykonywane badania u mężczyzny. „Ta analiza jest fundamentalna, żeby nie przeoczyć czynników medycznych. To podstawowa część, od której zaczynam. Dopiero, kiedy zorientuję się, że w sferze medycznej wszystko jest w porządku, zaczynam badać czynniki emocjonalne i wtedy zaczynam leczenie naturalne, wykorzystując różnego rodzaju zioła, homeopatię i przede wszystkim dietę” – mówi ginekolog holistyczny.

Powiedz mi co jesz, a powiem ci czy zajdziesz w ciążę

Każda para na pierwszej wizycie dostaje ankietę dotyczącą codziennego odżywiania. Na jej podstawie specjalistka ustala indywidualną dietę uwzględniając wszystkie zmiany, które pomogą wzmocnić płodność.

„Zaczynam od wyeliminowania czynników, które przeszkadzają: nadmiaru cukru, produktów rafinowanych, paczkowanych, mrożonych, z puszki – brak świeżych produktów oznacza najczęściej brak bardzo cennych minerałów i witamin. Przeszkadza też nadmiar kawy i używki (alkohol, papierosy). Dieta w dużej mierze musi być uporządkowana, a świadomość tego faktu jest często bardzo słaba” – uważa dr Preety Agrawal.

Bardzo ważne jest funkcjonowanie systemu trawiennego, ponieważ niewłaściwa praca jelit może zaburzyć system hormonalny, wywiad zawiera więc także pytania o regularność wypróżnień i problemy z zaparciami. „Często poprawiając dietę, leczymy jednocześnie alergię. Ale dodatkowo ważna jest suplementacja. Dodawanie do programu diety witamy E, tranu, spiruliny, witaminy C i suplementów zawierających cynk, selen –często jest konieczne. Ale to wymaga indywidualnych ustaleń” – mówi ginekolog.

W naturalnym leczeniu często pomagają też zioła. Ich zastosowanie jest jednak uzależnione od rodzaju zaburzeń, jakie ma dana osoba. Np. skąpe miesiączki to ewidentny brak estrogenu i progesteronu. Gdy druga faza cyklu jest zbyt krótka oznacza to, że trzeba podnieść poziom progesteronu i na to wszystko są odpowiednie zestawy ziół. Gdy problemy są bardziej złożone trzeba stworzyć mieszkankę o indywidualnym składzie, która np. wzmocni pracę tarczycy lub nadnerczy.

Dieta a starania o dziecko – co jeść aby zwiększyć szansę na dziecko. Rozmowa z autorką książki „Dieta dla płodności”

 

Płodność zależy od stylu życia

Na ogólny stan zdrowia ogromny wpływ ma także styl życia. „Jeżeli chcemy zajść w ciążę nasze ciało musi być wypoczęte, zregenerowane, w miarę możliwości odstresowane. Nie może być tak, że kobieta pracuje codziennie po 10 godzin, często też w weekendy, wraca do domu zmęczona, je nieregularnie, często fast foody. To są proste zasady, które trzeba zmienić, jeśli staramy się o ciążę” – uważa dr Preeti Agrawal. Jej zdaniem wiele par nie może począć dziecka z bardzo prostych przyczyn. „W zależności od tego, w jakim obszarze jest problem dobieram terapię, która pomoże odstresować i zregenerować organizm. Korzystając ze wschodnich terapii mamy wiele możliwości, jak choćby refleksoterapia stóp, shiatsu, akupunktura czy masaże ajurwedyjskie, które wzmacniają i uruchamiają samoleczenie. Oddziałują nie tylko fizycznie, ale też na psychikę” – mówi lekarka.

To wszystko dotyczy też mężczyzn. Teorie według których, niepłodności u mężczyzn nie można leczyć, są nieprawdziwe. „Przecież jakość i ilość plemników też odzwierciedla stan zdrowia. Jeśli mężczyzna żyje w pośpiechu, nie je zdrowo, pali dużo papierosów, często sięga po alkohol – to wszystko osłabia także jego płodność. W holistycznym podejściu są sposoby także na problemy męską płodnością” – zapewnia ginekolog.

In vitro – tak, ale nie od razu

Są jednak pary, którym nie da się pomóc naturalnymi metodami leczenia. Np. gdy kobieta ma zablokowane oba jajowody – możemy jedynie przygotować jej organizm, uporządkować go, aby mogła urodzić zdrowe dziecko. Bardzo trudno natomiast jest pomóc takiej osobie zajść w ciążę w sposób naturalny.

Holistyka nie wyklucza żadnej metody leczenia. Samo słowo oznacza całość – a więc wszystko co medycyna, zarówno starożytna jak i współczesna, ma do zaoferowania. Jeśli więc metoda in vitro może być jedynym rozwiązaniem, nie należy jej odrzucać. „Ale nie może być tak jak jest teraz: że tylko dlatego, że nie znajdujemy żadnych przyczyn medycznych, a nie potrafimy pomóc, nawet u bardzo młodych osób sięgamy po tę metodę” – mówi dr Agrawal.

Jej zdaniem metody naturalne mają zdecydowaną przewagę. Dzięki temu, że pary są poddane analizie holistycznej, stają się bardziej uporządkowane, wzmocnione fizycznie. Dzięki odpowiedniej diecie i suplementacji wzmocniony jest cały system hormonalny, uporządkowane są myśli i emocje, harmonizuje się związek. „Dziecko, które jest konsekwencją takiego leczenia przychodzi na świat w dużo lepszym zdrowiu. Gdy rodzice przygotowują się do poczęcia dziecko ma z czego czerpać w swoim życiu – uważa specjalistka. Holistyczne leczenie niepłodności wymaga od pary większego udziału i większej odpowiedzialności, bo są w tym problemie aktywnymi partnerami. Dlatego jestem zdania, że z takiego leczenia para wychodzi wzmocniona. W przypadku in vitro nie ma takiego przygotowania” – wyjaśnia dr Agrawal.

Gdy się nie uda

Porażka przy metodzie in vitro jest bardzo kosztowna finansowo, ale też obciążająca psychicznie i emocjonalnie. Gdy się nie uda, poczucie straty jest bardzo duże. Do tego podawanie dużych dawek hormonów rozstraja organizm. Po takim doświadczeniu często pary wpadają w depresję, zaczynają się wzajemnie obwiniać, a niejednokrotnie nawet rozstają się. Decyzja o wyborze metody leczenia należy jednak do pary, lekarz powinien jedynie ją ukierunkować.

Zdarzają się jednak przypadki, którym nie da się pomóc. „To nie jest tak, że holistyczne leczenie niepłodności jest w stanie pomóc wszystkim, są pewne ograniczenia, których nie możemy przeskoczyć. Ale przy zastosowaniu tej metody łatwiej przychodzi akceptacja problemu. Obserwuję, że pary, które czują się zdrowiej, mają lepsze relacje i więcej siły. Paradoksalnie łatwiej przychodzi im zaakceptowanie tego problemu i zdarza się, że za jakiś czas przychodzą z ciążą. Czasem łatwiej jest im podjąć decyzję o adopcji. To dlatego, że zaczynają funkcjonować bez poczucia winy i poczucia straty. Bez upokorzenia przyjmują dalszy los związany ze swoją bezpłodnością” – tłumaczy dr Preeti Agrawal.

 

 

 

 

 

Tekst ukazał się w pierwszym numerze magazynu Chcemy Być Rodzicami. Przypominamy go z okazji otrzymania przez Panią Agrawal odznaczenia państwowego

Prestiżowe odznaczenie dla dr Preeti Agrawal – lekarki, która do płodności podchodzi holistycznie

Foto: Peter Beym/Chcemy Być Rodzicami

Joanna Rawik