Przejdź do treści

Sfera – tabu, czyli Polak za drzwiami sypialni. V Ogólnopolska Debata o Zdrowiu Seksualnym

501.jpg

Kilkudziesięciu dziennikarzy, goście z całego kraju, w tym lekarze i wykładowcy, przyjęli zaproszenie profesora Zbigniewa Izdebskiego. Po raz kolejny zorganizował on wydarzenie, które dotyczy ciągle kontrowersyjnego tematu. Szukał odpowiedzi na pytanie, czy w Polsce rzeczywiście nie ma miejsca na merytoryczne rozmowy o seksie. Pomagali mu przedstawiciele różnych dziedzin, wśród których nie zabrakło znanych twarzy.

Spotkanie podzielono na cztery części – pierwszą poświęcono omówieniu wyników badań Izdebskiego i Polpharmy z 2011 roku. Profesor na okazję Debaty podszedł do nich na nowo. – Chciałem przyjrzeć się sposobom realizacji seksualności z punktu widzenia deklaracji politycznych, zobaczyć, czy jedno z drugim ma coś wspólnego – tłumaczył – Pierwsze wydaje się prywatne, drugie publiczne, ale łączy je charakter międzyludzki. Dlatego nasze spotkanie będzie odnosiło się do spraw polityki zdrowia oraz konteksty społeczno-kulturowego. Wspomniane badania dotyczyły zatem wpływu poglądów politycznych Polaków na ich zachowania seksualne. Analizie poddano wypowiedzi ponad 3000 osób w grupie wiekowej 18 – 59 lat. Pytania istotne dla debaty dotyczyły: wspomnianych preferencji wyborczych, stosunku do wiary, poziomu potrzeb, częstotliwości i jakości współżycia (również satysfakcji z niego), znaczenia seksu w życiu, utraty dziewictwa przed ślubem, relacji intymnych, masturbacji, zdrady, podejścia do bi- i homoseksualizmu, czy zadowolenia z rozmiaru członka (odpowiedzi udzieliło jedynie 300 na 1500 mężczyzn). Różnic między poglądami ankietowanych było sporo, ale okazały się one właściwie nieduże. Poglądy w wielu sprawach zbliżają Polaków, choć politycznie są rzeczywiście podzieleni.

O tym podziale rozmawiali biorący udział w panelu dyskusyjnym „Seks, zdrowie i polityka”, której moderacją zajął się Jacek Żakowski. Na jego pytania odpowiadali: Romuald Dębski, Igor Radziewicz – Winnicki, Zbigniew Lew – Starowicz, Wanda Nowicka, Ryszard Kalisz i Krzysztof Chlebus. Wszyscy zgodzili się co do tego, że seks jest bardzo trudnym tematem politycznym, chociaż społeczeństwo nie jest przez niego podzielone. Większe znaczenie mają jednak stosunek do PRL i transformacji. Paneliści zgodnie stwierdzili, że różnice są raczej symboliczne i nie na tyle dramatyczne by mieć odbicie w debacie publicznej. Prawdą jest jednak, że sama w sobie jest nieudolna. – Polityka zajmuje się seksem wręcz karykaturalnie – powiedziała Wanda Nowicka – To przykład na to, że demokracja u nas nie działa. 90 % obywateli jest „za” edukacją seksualną w szkoła, ale partia rządząca umywa ręce. Do kwestii nauki dzieci w tej materii nawiązał Żakowski, mówiąc, że piekło między społeczeństwem a politykami rozpęta się, gdy dojdzie do dyskusji. – Ludzie powiedzą w końcu: Dziękujemy obecnie rządzącym – dodała pani marszałek Sejmu. Głos zabrał również Ryszard Kalisz, który pozwolił sobie na dużą szczerość. – W parlamencie mamy, co do zasady dwie grupy: ścisły aparat partyjny i „całą resztę”. Aparat stawia siebie na pierwszym miejscu, 3 lub 4 osoby robią politykę, pozostałe 440 osób podnosi rękę na zawołanie – stwierdził – Jeśli chodzi o podejście do seksu, posłowie deklarujący poglądy konserwatywne, wykazują dużą aktywność w czasie pobytu w stolicy. O hipokryzji mówił też Romuald Dębski, ale w kontekście relacji państwa z kościołem. Politycy w kuluarach są otwarci, ale boją się reakcji drugiej strony. A dopóki temu ostatniemu się nie postawią, o żadnej zmianie nie będzie mowy. Krzysztof Chlebus (były wiceminister zdrowia) uważa jednak, że oddając los w ręce „religijnych ekstremistów”, pozbawiamy się szansy podjęcia konkretnych decyzji.  – Bruksela oczekuje stworzenia regulacji dotyczącej in vitro, ale u nas ciężko jest przebić się z racjonalną argumentacją. Tu za przykład podam dyrektywę w sprawie badań klinicznych, na którą reakcja prawicy brzmiała: Auschwitz znowu w tym kraju nie będzie. Jak rozwiązać polskie problemy? Kalisz proponuje odejść od emocji. Sposobem na to będzie formułowanie list wyborczych w systemie proporcjonalnym. Poseł zaleca też zmianę ustawy o szkolnictwie, który mógłby zaproponować ruch obywatelski. Podobnie uważa Nowicka, chociaż nie jest przekonana, by zadziało się to szybko – według pani marszałek potrzeba 10 lat na przegrupowanie sceny politycznej.

Emocje wywołane w drugiej części nie opadły podczas kolejnego panelu, czyli „Społeczno – kulturowych aspektów zdrowia seksualnego”. Żakowskiego zastąpił socjolog, Ireneusz Krzemiński. W rolach prelegentów wystąpili zaś: ponownie Krzysztof Chlebus, Ewa Kasprzyk, Krystyna Kofta, Janusz Leon Wiśniewski i Zbigniew Wojtasiński. Moderator poruszył trzy kwestie. Pierwsza dotyczyła związku między wyznawaną ideologią, a cierpieniem – paneliści odwoływali się tu do roli postawy autorytarnej, którą szczególnie zauważa się u prawicowych polityków. Fakt, że w badaniu Izdebskiego nie było osoby z elektoratu PiS, przyznającej się do innej orientacji, pokazuje jak duży wpływ mają na nas poglądy. Podejście, że gej myśli ciągle o seksie przeważa, stąd też biorą się problemu osób, które boją się ujawnić. Według Krystyny Kofty władza to wykorzystuje do rozbicia społeczeństwa, a to na „poziomie stołu” potrafi się porozumieć. Wiśniewski dodał, że ideologia zawsze jest związana z cierpieniem, nie tylko dotyczącym sfery seksualnej. Krzemiński przeszedł później do kwestii języka – seks bowiem wydaje się nadal tematem tabu, o którym nie chcemy, ale może też nie umiemy rozmawiać. Znowu nawiązano do roli kościoła, a więc również tego, że wierząc we wszystko widzącego Boga, boimy się w ogóle myśleć. Kofta zaapelowała do bojkotowania ingerencji świata boskiego w intymne sprawy ludzi. Zmiana musiałaby jednak iść od rządu, który – jak określiła – zamiast „trzęść portkami”, powinien stworzyć podstawy edukacyjne. W innym wypadku grozi nam, że dzieci będą uczyć się zachowania seksualnego na podstawie pornografii. Ewa Kasprzyk, uznająca się za wyzwoloną i chętnie rozmawiającą o seksie, powiedziała, że traktowana jest trochę jak trędowata. Dlaczego? Nie ma otwartości w społeczeństwie, nawet wśród młodych osób, a te z punktu widzenia panelistów, na pewno robią więcej, niż oni w ich wieku. Ostatnie chwile panelu poświęcono jeszcze osobom chorym i niepełnosprawnym. Te bowiem wydają się żyć na marginesie, jeśli chodzi o seks. Nie ma przyzwolenia społecznego na fakt, że mają podobne potrzeby, co zdrowi. Według uczestników, wiele zależy od edukacji nie tylko społeczeństwa, ale i lekarzy. Na razie jednak brakuje zajęć ogólnych z tego zakresu dla studentów medycyny, brakuje też chęci ze strony pracujących w zawodzie. Często to oni powinni wyjść naprzeciw pacjentom, którzy chcieliby rozmawiać o swoich problemach, ale nie mają odwagi.

V Debatę zakończyło spotkanie, dotyczące wydanej właśnie książki o intymności autorstwa prof. Izdebskiego i Janusza L. Wiśniewskiego. Dyskusję poprowadziła dziennikarka, Anna Dziewit – Meller. Fragmenty zaś czytała Ewa Kasprzyk. Publikacja to zbiór rozmów wokół seksu, poruszająca tematy,  których rzadko się mówi prywatnie i publicznie. Zapotrzebowanie na pewne odpowiedzi – jak wynika z przebiegu wydarzenia – jest jednak ogromne. Autorzy poświęcili czas, by zaprosić gości, szczególnie media, do lektury i propagowania otwartości wśród społeczeństwa.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Rozmiar ma znaczenie! Waga dziecka po porodzie, a choroby

504.jpg

Najnowszy raport FASEB Journal zakłada, że nadwaga może być lepsza niż niedowaga, przynajmniej w przypadku dzieci. Claire R. Quilter, która przeprowadzała badania powiedziała, że ma to związek z długoterminową zmianą aktywności genów w łonie matki. A te mogą wzmocnić powiązania między wielkością przy urodzeniu i ryzykiem chorób w życiu dorosłym.

Naukowcy podkreślają, że opublikowane wyniki mają zastosowanie wyłącznie w przypadku noworodków i jeśli się potwierdzą, będą pierwszym krokiem do bardzo wczesnego zapobiegania problemom zdrowotnym. Wyznaczałyby również markery optymalnego wzrostu płodu w łonie matki.

Quilter z innymi ekspertami,  próbowała ustalić, czy istnieje realne odniesienie do stawianej hipotezy – przyjrzała się więc DNA pochodzącemu z krwi pępowinowej. Pobrano ją od dzieci kobiet z podwyższonym stężeniem glukozy pod koniec ciąży oraz tych urodzonych po stosunkowo wolnym wzroście w okresie płodowym, ale szybko nadrabiających braki. Szukano różnic w metylacji DNA (wzorów chemicznych modyfikacji, wpływających na aktywność genów), wyniki je potwierdziły – różnice są wspólne dla obu płci dzieci.

Redaktor naczelny FASEB Journal powiedział, że zrozumienie wpływu masy niemowlęcia na jego dalszy rozwój jest istotny dla wprowadzenia lepszej opieki prenatalnej. 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Męska płodność

500.jpg

W naszym społeczeństwie dość powszechnie panuje przekonanie, że leczenie mężczyzny nie ma większego sensu, a jedyną drogą leczenia pary jest zastosowanie technik wspomaganego rozrodu.

Mężczyzna, przychodząc do lekarza, najczęściej zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że on także może mieć pewne trudności w spłodzeniu dziecka.  Według prof. dr hab. n. med. Lechosława Putowskiego, mężczyźni w zasadzie wchodzą do gabinetu tylko i wyłącznie do towarzystwa partnerki.

Mimo to, ginekolog powinien przeprowadzić krótki wywiad także z mężczyzną. Partner zostanie zapytany o styl życia, odpoczynku, a także poproszony o analizę nasienia (spermiogram). Wykonuje się ją po 3-7 dniach tzw. „urlopu małżeńskiego”, czyli czasu, w którym para nie odbywała stosunków. W tym okresie nie należy także pić alkoholu oraz mocnej kawy.

Po otrzymaniu wyników, lekarz sprawdza takie parametry, jak: liczba plemników, gęstość plemników w 1 ml, objętość nasienia, liczba leukocytów, budowa nasienia – to wszystko ma ogromne znaczenie dla płodności. Jeśli wśród tych parametrów pojawiają się jakieś nieprawidłowości, pierwszym krokiem jest zasugerowanie ponownej analizy nasienia. Wynika to z faktu, iż wynik takiego badania nie jest wartością stałą. Zawsze istnieje możliwość, iż pojawił się jakiś błąd, który w kolejnym badaniu się już nie powtórzy. Kolejną analizę nasienia wykonuje się nie wcześniej niż po upływie 4-6 tygodni od uprzedniego badania.

Jeżeli wartości nie odbiegają od przyjętych w marcu 2010 roku norm Światowej Organizacji Zdrowia, a także wywiad nie wskazuje na to, że występują jakiekolwiek problemy w prawidłowym odbywaniu stosunków, nie należy szukać dalej.

 

Inne badania

Jeżeli wyniki powtórzonego spermiogramu ponownie wykazują pewne odchylenia od normy, przeprowadza się badania bardziej specjalistyczne, nastawione na wyjaśnienie zasadniczych nieprawidłowości. 

Mogą to być problemy hormonalne, związane z nieprawidłową grą hormonalną, niepoprawną czynnością hormonalną. Później lekarz może zasugerować badanie ultrasonograficzne, w tym wypadku należy bazować na badaniu jąder czyli całych przewodów wyprowadzających – jak to wygląda w badaniu manualnym.

Jeżeli powyższe badania coś wykazały, rozpoczyna się odpowiednie leczenie.

Jeżeli nie, przeprowadza się jeszcze bardziej dokładne badania, nie mniej jednak wszelkie kolejne pomiary muszą wynikać z badania z spermiogramu.

Najważniejsze jest to, by nie robić zbędnych badań, ponieważ dla obojga partnerów najczęściej stanowią one źródło stresu.

Na podstawie rozmowy z prof. dr hab. n. med. Lechosławem Putowskim (ginekolog, endokrynolog). 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.