Przejdź do treści

Senat może odrzucić ustawę o in vitro

fotolia-48072911-s.jpg

Wczoraj senacka komisja zdrowia opowiedziała się za odrzuceniem w całości ustawy o leczeniu niepłodności. Na posiedzeniu nieobecnych było dwóch senatorów PO, a Helena Hatka (PO) wstrzymała się od głosu i zapowiedziała zgłoszenie licznych poprawek.

Za odrzuceniem ustawy opowiedziało się aż pięciu senatorów, trzech było gotowych ją zaakceptować, a jedna – senator Hatka wstrzymała się od głosu. Swoją decyzję tłumaczyła zamiarem zgłoszenia wielu poprawek, które według niej ulepszą ustawę, tak aby była ona zgodna z konstytucją i „traktowała w sposób podmiotowy dziecko”.  

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Senator Hatka dodała również, że trwają dyskusje z pozostałymi senatorami Platformy i są szansę, że i oni poprą jej pomysł. – Domyślacie się państwo, że to, co się dzisiaj wydarzyło, pokazuje, że ja nie jestem sama i toczą się szersze prace – powiedziała.

Hatka zamierza m.in. ograniczyć prawo do korzystania z in vitro tylko dla małżeństw oraz zmniejszyć ilość zapładnianych oocytów z sześciu do dwóch, a także wprowadzić możliwość ich zamrażania jedynie w szczególnych przypadkach.

Na posiedzeniu zabrakło dwóch senatorów PO – Leszka Piechoty i Ryszarda Góreckiego. Żaden z nich nie usprawiedliwił swojej nieobecności. Jednak, jak zapowiedział przewodniczący komisji, Rafał Muchacki nie będą wobec niech wyciągane konsekwencje.
Zdaniem przewodniczącego wynik głosownia senackiej komisji naprawdę nie ma większego znaczenia. Decyzja o kształcie ustawy o in vitro zostanie podjęta na  plenarnym posiedzeniu Senatu.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dawstwo komórek jajowych – czy potrzebne są regulacje?

Fot.Fotolia
Fot.Fotolia – komórka jajowa

Przez Stany Zjednoczone przetacza się właśnie dyskusja związana z tym, czy dawstwo komórek jajowych powinno być regulowane prawnie. Rzecz dotyczy tego, czy należy w jakiś sposób przechowywać dane osób, które decydują się oddać swoje komórki jajowe.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiadomo, że wiele kobiet nie zostałoby matkami, gdyby nie komórka innej kobiety. Nie ma wątpliwości, że jest to niezwykły dar. Jednak bardzo niewiele wiadomo, jakie (i czy w ogóle) konsekwencje ponoszą kobiety, które przechodzą intensywną stymulację hormonalną.

Dyskusja zaczęła się od Jessiki, dawczyni komórki jajowej, która zmarła na raka

Amerykańska debata została zapoczątkowana 14 lat temu przez dr Jennifer Schneider, której córka (Jessica Grace Wing) trzykrotnie oddawała swoje komórki jajowe. Jednak krótko po ostatniej procedurze, w wieku zaledwie 31 lat zmarła na raka okrężnicy Jej matka zaczęła się wówczas zastanawiać się, czy stymulacje hormonalne, którym została poddana jej córka miały wpływ na pojawienie się choroby. Oczywiście, takiego związku nie musi istnieć, jednak Jessica była wcześniej zdrową osobą, dbającą o siebie, nieobciążoną rodzinnie ryzykiem nowotworu. Kiedy jej matka zaczęła drążyć temat ewentualnego związku pomiędzy stymulacją hormonalną a rozwojem nowotworów okazało się, że nie ma żadnych badań. Wiadomo, że bezpośrednio i krótkoterminowo nic się nie dzieje. Nikt natomiast nie prowadzi statystyk, nie śledzi losów kobiet. Niewiele wiadomo więc na temat ich zdrowia fizycznego oraz psychicznego .

Rejestr kobiet oddających komórki jajowe – czy potrzebny?

Wątpliwości pogrążonej w żałobie matki oraz jej postulaty, żeby stworzyć rejestr kobiet oddających komórki jajowe spotkały się z różnym przyjęciem. Przede wszystkim zarzucano jej, że jej argumentacja jest przede wszystkim emocjonalna, a nie merytoryczna. Podkreślano, że zasadnicza większość kobiet chce pozostać anonimowa i nie chce mieć kontaktu ani z potencjalnymi rodzicami, ani też z dziećmi. Co więcej, mają do tego prawo. Zmuszanie ich do rejestrowania się mogłoby znacznie zmniejszyć ilość kobiet chętnych do podzielenia się czymś niezwykle cennym.

Sytuacja kobiet decydujących się oddać swoje komórki jajowe jest szczególna. Pokazuje, w jaki sposób prawo spotyka się z psychologią. Z jednej strony dotyczy to wpływu dobrowolnej procedury na zdrowie fizyczne kobiety. Z drugiej jednak wiąże się z konsekwencjami emocjonalnymi, jak również świadomością oraz rzeczywistą dobrowolnością przystąpienia do procedury.

Anonimowość i jej możliwe konsekwencje – ciekawe badania

W gruncie rzeczy nie wiadomo, na ile kobiety rzeczywiście chcą pozostać anonimowe, a na ile nie mają wyboru, ponieważ prawo w wielu krajach nie reguluje kwestii dawstwa. Jedne z nielicznych w tym obszarze badań przeprowadziła dr Diane Tober. Przeprowadziła ona 90 bezpośrednich wywiadów oraz przepytała przy pomocy platformy internetowej 180 kobiet, które zdecydowały się ofiarować swoje komórki jajowe. Okazało się, że bardzo niewiele z nich rzeczywiście nie chciało mieć żadnej wiedzy na temat losów swoich komórek. Zdecydowana większość chciała wiedzieć, że z ich komórek urodziły się dzieci, które są kochane i wychowują się w szczęśliwych rodzinach. Chciały zobaczyć zdjęcia dzieci, a nawet otrzymywać co jakiś czas informacje od ich rodziców. Wydaje się więc, że nawet jeśli dawstwo komórek jest procedurą silnie zbiologizowaną, a komórka jest tylko komórką, nawet jeśli uważamy, że życie zaczyna się od pierwszego uderzenia serca czy nawet narodzin, to jednak psychika jest znacznie bardziej złożona. Być może fantazje o przyszłym dziecku pojawiają się w umysłach kobiet i mężczyzn na długo przed ciążą. Komórka jajowa biologicznie jest tylko komórką, ale jednocześnie reprezentuje różnorodne pragnienia, nadzieje i obawy.

Motywacja i dobrowolność

Do leczenie niepłodności oraz do procedury dawstwa komórek jajowych przystępują osoby dorosłe i świadome swoich działań, potrzeb i ograniczeń. Osoby leczące się lub kobiety oddające komórki jajowe często zżymają się na pomysł konsultacji psychologicznych przed przystąpieniem do procedury czy w jej trakcie uważając, że jest to naruszenie ich fundamentalnych praw do rodzicielstwa oraz decydowania o swoim ciele. To prawda, nikt nie ma prawa wkraczać, oceniać czy zabraniać. Ale o konsultacji psychologicznej można myśleć jak o rozmowie, szansie na zobaczenie innej perspektywy . Zasada rozmowy terapeutycznej jest bezstronność i nieoceniająca atmosfera. Wszystko to, co związane z płodnością jest w jakiś sposób „emocjonalne”, nawet jeśli jesteśmy pewni, że wiąże się jedynie z racjonalnością i nauką. Okazuje się jednak, że nawet w tak ważnej sprawie, jaką się dawstwo komórek jajowych wiedza nie może wystarczyć, bo zwyczajnie jej nie ma. Są jakieś obserwacje, jakieś hipotezy, prawdopodobieństwa. Warto motywację do dawstwa zbadać jak najgłębiej, pomoże to uniknąć późniejszych wątpliwości i niemożliwych do cofnięcia decyzji. Trudno to zrobić samemu.

Nie ma nic złego w wątpliwościach, podobnie jak nie ma nic złego w złożonej motywacji stojącej za chęcią podzielenia się swoimi komórkami jajowymi. Kobiety mają prawo do wiedzy na temat możliwych skutków ich uczestnictwa z procedurze medycznej. Nie ma powodu bać się pytań i odpowiedzi. Tylko w ten sposób możemy być uczciwi wobec siebie i innych.

POLECAMY:

Niepłodność idiopatyczna

Jest wyrok sądu w sprawie pomyłki in vitro w Policach

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Miejski program in vitro rusza w październiku w Gdańsku

miejski program in vitro w Gdańsku

Już w październiku tego roku pary pragnące skorzystać z leczenia niepłodności metodą in vitro będą mogły zgłaszać się do miejskiego programu w Gdańsku. Miasto ogłosiło konkurs na wybór klinik, które będą przeprowadzały zabiegi.  W tym tygodniu konkurs na wybór realizatorów programu ogłosiła też Warszawa.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Budżet, który będzie realizowany do 2020 roku wyniesie w sumie 3,5 mln złotych. Kwota, jaką miasto przeznaczy na dofinansowanie programu to 5 tys. złotych na jedną z trzech możliwych prób przysługujących parze. W roku 2017 na realizację programu in vitro przeznaczono 500 tys. zł.

Miejski program in vitro

Miejski program skierowany jest do par, które wykorzystały już pozostałe metody leczenia niepłodności. Aby zakwalifikować się do projektu trzeba spełnić szereg warunków formalnych i medycznych. Kobieta musi być w wieku od 20-40 lat, mieć odpowiedni poziom hormonów AHM (powyżej 0,7 ng/ml) i co najmniej trzy pęcherzyki w jajniku. Ponadto para musi płacić podatki w Gdańsku.

Program rusza od października

– Po wielu perturbacjach, konsultacjach z Łodzią i specjalistami, ogłosiliśmy konkurs. Jest on bardzo złożony, skomplikowany, stąd jego przygotowanie zajęło nam trochę czasu. Ale wszystko jest już gotowe. Aplikacje można składać do 26 września. 6 października wywieszone zostaną wstępne wyniki, potem będzie czas na składanie odwołań. Ostateczne zakończenie konkursu nastąpi 13 października. Po tym terminie ogłosimy wybranego wykonawcę i przystąpimy do podpisania umowy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze pary będą mogły zgłosić się do miejskiego programu do spraw in vitro jeszcze w październiku – mówi Piotr Olech, z-ca dyrektora Wydziału Rozwoju Społecznego w gdańskim magistracie.

Do plebiscytu mogą przystąpić te kliniki, które mają już doświadczenie w leczeniu niepłodności metodami pozaustrojowymi. W samym Gdańsku są trzy takie podmioty lecznicze, przeprowadzają one jednak zabiegi odpłatnie. Wyniki plebiscytu poznamy 13 października.

Warszawa ogłasza konkurs

Natomiast w Warszawie program będzie funkcjonował od 2017 do 2019 roku. Do konkursu mogą zgłaszać się kliniki z Warszawy, które mają pozwolenie ministra zdrowia na prowadzenie ośrodka medycznie wspomaganej prokreacji, mają odpowiednią kadrę i aparaturę medyczną oraz co najmniej pięcioletnie doświadczenie w stosowaniu metod in vitro. Oferty można składać do 27 września, wyniki konkursu zostaną ogłoszone 4 października.

Zobacz także:

Zbiórka na in vitro. „Wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości”

Dofinansowanie in vitro z budżetu obywateli. Zobacz, o które miasto chodzi

Tu kupisz najnowszy numer Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Dziennik Bałtycki

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Zbiórka na in vitro. „Wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości”

zbiórka na in vitro
Pomagam.pl - Ostatnia Szansa. In Vitro.

Młodzi, piękni, zakochani. Wydawać by się mogło, że nic więcej do szczęścia im już nie brakuje. A jednak, kiedy po dwóch latach starań nadal nie mogli mieć dziecka, ich życie diametralnie się zmieniło. Zaczęły się konsultacje, badania i kosztowne wizyty lekarskie. Niestety okazało się, że nie mają wystarczających środków na leczenie. Postanowili zatem zawalczyć o swoje szczęście w oryginalny sposób- zorganizowali zbiórkę na in vitro. Poznajcie wzruszającą historię Darii i jej męża.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Brakuje nam tylko tych bosych stópek biegających po mieszkaniu, porozrzucanych zabawek, pomalowanych ścian, nieprzespanych nocy i słów „mama”, „tata””- pisze Daria na specjalnym profilu pomagam.pl. To tam można wpłacić pieniądze, które pomogą im spełnić największe marzenie, czyli posiadanie dziecka. Jak na razie uzbierali ponad 2 tys. złotych, czyli 17 proc. potrzebnej sumy na pokrycie kosztów leczenia.

Na zdjęciu Daria i jej mąż. Archiwum prywatne

Na zdjęciu Daria i jej mąż. Archiwum prywatne

zbiórka na in vitro

Zdjęcie z sesji ślubnej Darii i jej męża. Archiwum prywatne

Zbiórka na in vitro

Historia naszej bohaterki i jej męża zaczyna się jak większość innych. Ślub, kredyt na mieszkanie i w końcu starania o dziecko. Jednak dwa lata temu u Darii zdiagnozowano problemy z tarczycą. „Przecież to nic takiego” – myślała wtedy. Rozpoczęły się starania o dziecko pod okiem ginekologa i endokrynologa. Niestety, bezskuteczne.

Wtedy Daria zdecydowała się na zmianę lekarza. Diagnoza: brak owulacji. I znów kolejne badania i powiększająca się apteczka z „magicznymi pigułkami” mającymi pomóc w zajściu w ciążę. Dwa razy w miesiącu trasa klinika-dom i 180 km do pokonania. Dla Darii ta trasa wydawała się jednak nieskończonością. „Bałam się wejść do gabinetu, bałam się spojrzeć na męża, bałam się lekarza” – zdradza. W lutym odebrali wyniki. Kamień z serca – z nasieniem męża wszystko w porządku. Jednak u Darii zdiagnozowano zbyt wysoki poziom prolaktyny, niekorzystne były również wyniki rezerwy jajnikowej. Jedynym wyjściem wydawało się wówczas leczenie niepłodności metodą in vitro. Było tylko jedno ale.

Koszt przerósł nasze oczekiwania. Nasze oszczędności pochłonęły wizyty u lekarza, dojazdy, badania, na które w ciągu trzech miesięcy wydaliśmy ponad sześć tysięcy złotych – pisze Daria.

„Jesteśmy z małej miejscowości położonej w sercu Borów Tucholskich, a leczymy się w Gdyni. Wszystkie oszczędności jakie mieliśmy szybko straciliśmy” – dodaje. Wtedy zaczęli się zastanawiać, skąd wziąć pieniądze. Zaczęli od sprzedaży używanych rzeczy na olx. Daria wystawiła na sprzedaż nawet swoją suknię ślubną, którą kiedyś chciała pokazać dzieciom. Niestety, było to zdecydowanie za mało. Wtedy właśnie zrodził się pomysł na zbiórkę pieniędzy. „Pomyślałam- dlaczego nie spróbować skorzystać ze zbiórki?” – mówi Daria. Nie był to łatwy krok. „Chciałam wiele przekazać, ale treść sama się pisała z serca. Z jednej strony ulga, że mogę z kimś po drugiej stronie ekranu się podzielić co czuję, a z drugiej strony strach- co będzie?” -zdradza.

„Skoro nie stać was na in vitro, to po co?”

Zbiórki na tego typu cele są w Polsce nowością, a reakcje ludzi – różne. O ile zbieranie pieniędzy na leczenie raka jest normą, o tyle zrzutka na in vitro dla niektórych może wydawać się dziwactwem. „Reakcje ludzi były różne. Większość nam kibicowała i kibicuje, inni pisali „skoro nie stać was na in vitro, to po co?”. Zdarzały się również komentarze w stylu „tyle dzieci jest w domu dziecka” – opisuje Daria.

„Dlaczego nie mamy spróbować szczęścia, kiedy medycyna nam pozwala?”

Jak mówi, wraz z mężem nie wykluczają adopcji. Zdecydują się jednak na nią dopiero wtedy, gdy wszystkie inne środki zawiodą. „Adopcja? Ja nie mam nic przeciwko, mam brata z adopcji, jest najcudowniejszym dzieckiem, kocham go i jest dla mnie bardzo ważny. Ale dlaczego nie mamy spróbować szczęścia, kiedy medycyna nam pozwala?” – zastanawia się. „My się musimy z tym kryć. In vitro w naszym państwie to sprawa tabu. Jednak każdy zasługuje na szczęście niezależnie od tego, czy to jest choroba, czy stracony dach nad głową, czy nasz przypadek”- przekonuje Daria.

Anioły niosące wsparcie

Walka o upragnione dziecko może mieć też dobre strony. Jak mówi Daria, podczas lat starań, wraz z mężem poznała wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogli im dźwigać ciężar niepłodności. „To oni nas wspierają i dodają skrzydeł, nazywamy ich Aniołami”.

Jednego takiego „Anioła” Daria ma przy sobie. To jej przyjaciółka, która już jest mamą.

Nigdy nie naciskała, nie krytykowała naszej decyzji. Za to cichutko pomagała i dzięki temu czuję u niej wsparcie, a przede wszystkim bezpieczeństwo – mówi. „Każdej parze życzę, aby miała taką dobrą duszę przy sobie, tu na Ziemi.”

I dodaje na koniec: „każdy zasługuje na szczęście i wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości.”

Jeżeli chcesz pomóc Darii, wejdź na stronę zbiórki.

Zobacz także:

Zbierają pieniądze na in vitro! Dramatyczne apele młodych kobiet

Jak przygotować się do zabiegu in vitro?

Czy metoda in vitro jest skuteczna i bezpieczna?

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kobieta, której George Michael opłacił in vitro urodziła dziecko

George Michael opłacił in vitro
Instagram - @georgemofficial

Lynette Gillard przez długi czas bezskutecznie starała się z mężem o dziecko. O swoim problemie opowiedziała w programie „Deal Or No Deal”. Po jego emisji anonimowy darczyńca przelał na konto pary dziewięć tysięcy funtów na zabieg in vitro. Okazało się, że tajemniczym sponsorem był wokalista George Michael. Dzięki pomocy artysty Lynette właśnie została mamą!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak podaje brytyjski dziennik „The Sun”, dziecko przyszło na świat kilka tygodni temu. Chłopcu nadano imię Seth George Hart. – Kiedy po raz pierwszy wzięłam go na ręce, powiedziałam ‚dziękuję George’ – opowiada świeżo upieczona mama.

Słuchałam jego przeboju „Jesus to a Child” i było to surrealistyczne doznanie. George uwierzył we mnie i dał mi nadzieję, wtedy kiedy ja już ją straciłam.

 

George Michael opłacił in vitro innej parze

Po śmierci George’a Michaela na jaw wychodzą nowe fakty. Okazuje się, że artysta potajemnie przekazywał ogromne sumy na cele charytatywne. W roku 2010 inna bohaterka programu telewizyjnego Jo Maidment opowiadała o bezskutecznych próbach zajścia w ciążę. Leczenie niepłodności metodą in vitro okazało się jednak bardzo trudne, ponieważ mąż kobiety miał już dziecko z poprzedniego małżeństwa, więc para nie kwalifikowała się do dofinansowania procedury.

Po dwóch dniach od emisji programu Jo i jej mąż otrzymali telefon z informacją o tym, że anonimowy darczyńca chce sfinansować zabieg zapłodnienia pozaustrojowego. Po chwilach wątpliwości para przystała na propozycję. Niestety pierwsza próba zakończyła się poronieniem, wtedy George Michael, nadal anonimowo, przesyłał im kwiaty. Rok później małżeństwo zdecydowało się wykorzystać embriony, które zostały pobrane podczas pierwszej próby IVF. Dziewięć miesięcy później na świat przyszła ich córeczka Betsy.

George Michael zmarł w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia 2016 roku. Przyczyną śmierci była kardiomiopatia rozstrzeniowa z zapaleniem mięśnia sercowego. Muzyk zasłynął występując w duecie Wham!, w latach 80. rozpoczął solową karierę. Płyty artysty rozeszły się w nakładzie ponad 100 milionów egzemplarzy.

Zobacz także:

Zbiórka na in vitro. „Wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości”

Gwen Stefani w ciąży! Wraz z partnerem zdecydowali się na metodę in vitro

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet, Radio Zet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.