Przejdź do treści

Sejm rozpatrzy projekt „Stop aborcji”

Pod obywatelskim projektem ustawy, który całkowicie zakazuje aborcji popisało się ponad 400 tys. osób. Teraz dokument został skierowany do pierwszego czytania w Sejmie.

Otrzymaliśmy pismo od marszałka Sejmu potwierdzające, że obywatelski projekt ustawy, pod którym podpisało się 400 tys. osób, został skierowany do pierwszego czytania – poinformowała Aleksandra Musiał z Fundacji Pro-Prawo do Życia. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po przeliczeniu złożonych podpisów parlament uznał je za ważne. Według polskiego prawa inicjatywa ustawodawcza po stwierdzeniu ważności podpisów musi być przedłożona do pierwszego czytania w ciągu trzech miesięcy od złożenia podpisów, tj. do 3 października 2015 roku.

Projekt ustawy zakłada wprowadzenie w Polsce całkowitego zakazu dokonywania aborcji – bez względu na stan zdrowia dziecka i okoliczności jego poczęcia. Fundacja Pro-Prawo do Życia już czwarty raz zbierała podpisy pod inicjatywą. Jednak poprzednie projekty mimo poparcia setek tysięcy ludzi były przez sejm konsekwentnie odrzucane.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Zielono mi, czyli bób na wsparcie płodności. Smaczne przepisy od dietetyczki

Zielony, młody bób na białym talerzu, obok talerza strąk bobu /Ilustracja do tekstu: Bób na płodność. Przepisy od dietetyczki
Fot.: Fotolia.pl

W tym roku lato zawitało do nas zdecydowanie wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Wraz z nim przyszedł wydłużony sezon na nasze ukochane warzywa i owoce. A to oznacza, że już od połowy czerwca możemy cieszyć się zielonym symbolem lata – bobem. Jak działa bób na płodność? Co się w nim kryje i czy warto wspomóc się nim w staraniach o dziecko? Przeczytaj!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kto z was uwielbia bób? Ja, przyznam szczerze, dopiero niedawno odważyłam się go spróbować. Do tej pory uważałam te zielone ziarna za zbyt mączyste w smaku. Ostatnio miło się zaskoczyłam i nawet nie wiem, kiedy cała porcja makaronu z bobem zniknęła z mojego talerza.

Wszystko jednak zależy od właściwej formy przygotowania bobu. Aby ta roślina strączkowa nie powodowała wzdęć i nie nasilała dolegliwości żołądkowych, należy ją wcześniej namoczyć, a dopiero później ugotować – w (świeżej) lekko osolonej wodzie. Wystarczą 3-4 minuty – wówczas bób zachowa chrupkość i swą zieloną barwę.

Gdy ziarna bobu nie są jeszcze zbyt duże, można również zjadać je na surowo, po ubraniu z łupiny. Czerwiec i początek lipca to także idealny moment, by te zielone ziarna zamrozić i cieszyć się ich wybornym smakiem w okresie jesienno-zimowym. Dzięki temu bób na płodność będzie działał nie tylko w lecie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Rozmaryn na płodność. Jak go stosować, by zwiększyć szanse na ciążę?

Bób na płodność. Niezwykłe właściwości białka roślinnego

Gdy sposób przygotowania mamy już omówiony, czas przejść do właściwości zdrowotnych bobu, a przede wszystkim do tego, w jaki sposób może on wspierać płodność.

Przede wszystkim bób jest bogatym źródłem białka roślinnego, którego nie powinno zabraknąć w jadłospisie par starających się o dziecko. Zgodnie z wynikami wieloletnich badań zespołu pod kierownictwem prof. Chavarro, zamiana 5% energii pochodzącej z białka zwierzęcego (typu mięso, jaja, nabiał) na energię z białka roślinnego wiązała się z co najmniej 50% zmniejszeniem ryzyka niepłodności związanej z zaburzeniami jajeczkowania. Ma to szczególne znaczenie w przypadku kobiet borykających się z PCOS (jestem jedną z nich), u których owulacja występuje bardzo rzadko bądź nie ma jej w ogóle.

Białko roślinne ma jeszcze inne zalety. Zawiera aminokwas o nazwie L-arginina, któremu przypisuje się pozytywny wpływ na ukrwienie narządów rodnych i jakość oocytów oraz pomoc w implantacji zarodka.

CZYTAJ TAKŻE: Kryją się w wielu produktach i mogą zaburzać płodność. Teraz łatwo wyeliminujesz je z diety!

Bób na płodność: zarówno kobiet, jak i mężczyzn

Ponadto bób to bogate źródło kwasu foliowego (witaminy B9), niezbędnego zarówno dla kobiet w ciąży, ale również dla tych, które starają się o dziecko. Szklanka tych strączków pokrywa ponad 100% dziennego zapotrzebowania na ten związek.

Nie sposób nie wspomnieć o żelazie, którego również nie brakuje w bobie. Okazuje się nawet, że dostarcza on dwa razy więcej wspomnianego minerału niż brukselka czy brokuł. Mam tez dobrą wiadomość dla panów: bób dostarcza selenu – pierwiastka poprawiającego jakość nasienia.

Opisywane zielone strączki to także węglowodany. Zapewne większość z was zwróci uwagę na to, że gotowany bób (surowy już nie) ma wysoki indeks glikemiczny. Zgadza się, dlatego w jedzeniu bobu (jak zresztą we wszystkim!) trzeba zachować umiar. Wspomniane zielone ziarna posiadają jednak broń, która dba o stabilny poziom glukozy i jednocześnie prawidłową perystaltykę jelit. Chodzi mianowicie o błonnik pokarmowy. Ponadto ziarna bobu charakteryzują się średnim ładunkiem glikemicznym, w związku z czym nie musicie ich unikać jak ognia.

Bób: nie dla osób z dną moczanową!

Bób zupełnie niewskazany jest natomiast dla osób, które zmagają się z dną moczanową lub cierpią na fawizm (chorobę bobową). To dziedziczne schorzenie genetyczne objawiające się niedoborem enzymu, który odgrywa kluczową rolę w przemianach krwinek czerwonych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rola diety w terapii i profilaktyce endometriozy. Wykład dietetyk Joanny Gizy

Przepisy na dietetyczne dania z bobem – na płodność

Sałatka z bobem, fetą i pomidorami: przepis

Składniki:

  • szklanka sparzonego wrzątkiem młodego bobu lub surowych, młodych ziaren
  • średniej wielkości pomidor malinowy
  • 3-4 czarne oliwki
  • 50 g sera feta
  • 1/2 łyżeczki czarnuszki
  • łyżka posiekanej mięty
  • Dressing: łyżka oliwy z oliwek, łyżka soku z cytryny, 1/2 łyżeczki musztardy, sól, pieprz

Przygotowanie sałatki z bobem, fetą i pomidorami:

Bób gotować 3-4 minuty w lekko osolonym wrzątku. Gdy będzie gotowy, odłożyć do ostygnięcia. Pomidora pokroić w ćwiartki bądź na drobniejsze kawałki. Ser pokroić w kostkę lub pokruszyć palcami. Składniki dressingu wymieszać w małym słoiczku. W misce ułożyć: bób, pomidory, oliwki. Wymieszać z posiekaną miętą. Po wierzchu sałatkę posypać serem i czarnuszką oraz skropić gotowym dressingiem.

ZOBACZ TEŻ: Na cykle bezowulacyjne i problemy z miesiączką. Siemię lniane na płodność

Wartość energetyczna sałatki z bobem, fetą i pomidorami – 331 kcal (1 porcja).

Pasta z bobu: przepis (2 porcje)

Składniki:

  • 500 g ugotowanego bobu
  • 2 suszone pomidory
  •  łyżka pestek słonecznika
  • łyżeczka czarnego sezamu
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1 mała dymka (bez szczypioru)
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1-2 łyżki soku z cytryny
  • łyżka oliwy z oliwek
  • sól, pieprz

Przygotowanie pasty z bobu:

Cebulę i czosnek posiekać, a następnie zrumienić na oliwie z oliwek. Nasiona słonecznika i sezam podprażyć chwilę na suchej patelni. Ugotowany bób ostudzić i obrać z łupiny. W misie blendera zmiksować: bób, podduszoną cebulę z czosnkiem, pomidory suszone, natkę pietruszki, sok z cytryny i sos sojowy. Na koniec dodać podprażone ziarna i wszystko dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać na kromkach pieczywa pełnoziarnistego w towarzystwie sezonowych warzyw (np. ogórka, rzodkiewki, pomidora).

Wartość energetyczna pasty z bobu – 297 kcal (1 porcja).


Źródło danych: Ostrowska L., Karecka U.: „Wpływ diety i aktywności fizycznej na płodność kobiet”, praca poglądowa, Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu, 2017, t. 23, nr 1, 51-56; Chavarro JE i WSP.: „ Diet and Lifestyle in the Prevention of Ovulatory Disorder Infertility”, Obstet Gynecol. 2007; 110 (5): 1050–1058; Kunachowicz H. i wsp.: „Wartość odżywcza wybranych produktów spożywczych i typowych potraw”, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, nowe wydanie 2002.


 

POLECAMY TEŻ: Dieta dla płodności, czyli wszystko co przyszły rodzic powinien wiedzieć

Magdalena Czyrynda-Koleda

Specjalistka ds. żywienia człowieka w Dietosfera.pl i klinice Fertimedica. Dietetyczka, która na co dzień zajmuje się dietą par, które zmagają się z niepłodnością. Sama latami starała się o dziecko.

Przywiązywanie do łóżka, groźby i wyzwiska. Ujawniono szokujące nadużycia na polskich porodówkach

Czarni białe zdjęcie z sali porodowej: lekarze i noworodek w chwili narodzin /Ilustracja do tekstu: Przemoc, wyzwiska. Szokujący raport z oddziałów położniczych
Fot.: Patricia Prudente /Unsplash.com

„Nie drzyj się jak zwierzę”, „zamknij się”, „zrobić to miał kto, ale urodzić tez trzeba” – to tylko nieliczne komentarze, jakie można usłyszeć za zamkniętymi drzwiami polskich porodówek. Wyniki raportu przygotowanego przez Fundację Rodzić po Ludzku pokazują skandalicznie szeroki zakres nadużyć w opiece okołoporodowej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przedstawiciele Fundacji Rodzić po Ludzku, autorzy raportu z monitoringu oddziałów położniczych, zapytali 10 tys. kobiet o ich opinie na temat opieki okołoporodowej, którą otrzymały w Polsce. Eksperci organizacji skupili się przede wszystkim na relacji personel medyczny – kobieta. Diagnoza, postanowiona na podstawie uzyskanych głosów, nie pozostawia złudzeń: na polskich oddziałach szpitalnych zdarzają się sytuacje niezgodne z obowiązującymi przepisami, nadużycia, a nawet przemoc: fizyczna, psychiczna i słowna.

Prawo do intymności – nie dla każdego

Jednym z podstawowych praw pacjentki, która korzysta z opieki okołoporodowej, jest prawo do szacunku, godnego traktowania i intymności. Tymczasem blisko 20% respondentek wskazało, że wiele czynności szpitalnych wykonywano bez dbałości o prywatność czy intymność badanych. Ponad 70% z tych kobiet przyznała, że rozmowy z lekarzem czy badania były wykonywane w obecności innych kobiet w sali. Czasem zdarzało się to w obecności odwiedzających (12% przypadków).

Standardy opieki okołoporodowej w Polsce wymagają również, by personel szpitala każdorazowo pytał pacjentkę o zgodę na wszelkie planowane zabiegi i badania. Okazuje się, że wymóg ten nie zawsze jest realizowany. Spośród kobiet, które miały w szpitalu założone wkłucie do żyły obwodowej, tylko 58% zostało poproszonych o zgodę na wykonanie tej czynności. Aż 41% takiego pytania nie usłyszało.

Z raportu Fundacji Rodzić po Ludzku wynika też, że u 16% kobiet, które objęto analizą, na sali porodowej obecni byli studenci medycyny lub położnictwa. Blisko połowa z tych pacjentek (46%) nie została zapytana przez personel, czy wyraża na to zgodę.

„Leżałam na stole operacyjnym, byłam przyszykowywana do cięcia cesarskiego. Przed położeniem się kazano mi się rozebrać do naga w obecności około 10 osób, w tym mężczyzn, studentów. Widziałam, jak po cichu mnie obgadują i naśmiewają się. Było to bardzo poniżające” – pisała jedna z respondentek.

Wśród badanych znalazły się także osoby (3,6% ankietowanych), które deklarowały, że już na izbie przyjęć miała miejsce sytuacja, na którą nie wyraziły zgody lub która naruszyła ich poczucie bezpieczeństwa. Wynikało to ze sposobu, w jaki pacjentki były traktowane przez lekarzy, stosowanej formy komunikacji bądź niedopełnienia procedur.

CZYTAJ TEŻ: Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Brak wyczucia, dyskryminacja, nadużycia – patologie za zamkniętymi drzwiami porodówek

Rodzące zwracały również uwagę na to, że nie zawsze traktowano je z dostateczną empatią. Co trzecia kobieta biorąca udział w badaniu (31%) skarżyła się na niewystarczającą delikatność personelu. Najwięcej pań z tej grupy deklarowało, że brak wyczucia przydarzył się podczas badania wewnętrznego (72% przypadków) oraz szycia krocza (ok. 25%). Niewiele mniej (20%) wskazywało na sytuację przystawiania dziecka do piersi.

Co szczególnie alarmujące, w badanej próbie znalazły się kobiety, które zwróciły uwagę na przemoc fizyczną w szpitalu. 3% respondentek twierdziło, że w drugim okresie porodu personel medyczny na siłę rozkładał im nogi, a u 66 badanych zdecydowano się na przywiązanie nóg do łóżka porodowego. Część pacjentek była też poszturchiwana.

To jednak nie wszystkie nieprawidłowości, które wykryto na polskich porodówkach. Część ankietowanych spotkała się też z dyskryminacją. Gorsze traktowane miało wynikać z powodu wieku i stanu zdrowia (18% przypadków) lub masy ciała (14%):

„Ile pani przytyła podczas ciąży? 17 kg? A wygląda jak 27”.

„Pani nie jest opuchnięta, tylko gruba”.

W tym wieku nie urodzisz normalnie”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc

Przemoc, która zaczyna się w języku

Nierzadką praktyką jest również poufałe bądź infantylne zwracanie się do kobiet oraz stosowanie zwrotów w trzeciej osobie lub w formie bezokolicznikowej. Pacjentki zwracały uwagę, że w stosunku do nich używano takich określeń, jak: „kochaniutka”, „dziewczyno”, „słoneczko”, a nawet „lalko”.

Zdarzały się jednak znacznie mniej delikatne określenia, a nawet jawne nadużycia i przemoc słowna:

„Podczas pierwszej fazy przyszła doktor sprawdzić rozwarcie i zrobić mi masaż szyjki, który robiła na siłę i bez mojej zgody. Gdy krzyczałam z bólu, to usłyszałam, żebym się nie darła, bo nie jestem  bydłem/zwierzęciem… I dopóki nie przestanę krzyczeć, to mnie nie zbada. Gdyby nie mój mąż, nie  miałabym się jak obronić, bo tylko płakałam z bólu” – opisywała jedna z badanych.

Jak wskazywały respondentki, personel szpitala, wbrew standardom opieki okołoporodowej, niejednokrotnie nie stosował się też do założeń planu porodu lub wręcz lekceważył życzenia pacjentki. Respondentki słyszały m.in. takie niewybredne uwagi:

„A Ty, dziecino, w ogóle czytałaś to, co nam przyniosłaś?”.

„Nie wyraziła zgody na poród siłami natury? A co to za powód: brak zgody? Gówno, nie powód”.

Inna pacjentka wspomniała, że w planie porodu zapisała brak zgody na nacięcie krocza. Gdy usłyszał o tym ordynator, powiedział pacjentce, że to nie ona o tym decyduje.

„Zaczął się naśmiewać z mojej „wiedzy z internetu” i powiedział, że mam usunąć ten zapis z planu porodu albo szukać sobie innego szpitala – napisała jedna z respondentek.

POLECAMY TEŻ: Kampania „Za zamkniętymi drzwiami”. Razem przeciw przemocy

Łagodzenie bólu  i pozycja podczas porodu – nie zawsze zgodnie z wytycznymi

W raporcie skupiono się także na kwestii łagodzenia bólu porodowego. Z odpowiedzi respondentek wynika, że znieczulenie zewnątrzoponowe podano 24% badanych, które rodziły naturalnie lub miały nieplanowane cesarskie cięcie. Ale 13% kobiet, które zadeklarowały chęć skorzystania z niego, nie miało w swoim szpitalu takiej możliwości.

W czasie drugiego okresu porodu 65% respondentek rodziła w pozycji półsiedzącej, a 36% kobiet – płasko na plecach. Co trzecia badana (37%) nie mogła wybrać pozycji, w jakiej urodzi dziecko – zadecydował o tym personel w sali porodowej. Samodzielną decyzję w tej kwestii mogło podjąć tylko 9,3% kobiet (większość współdecydowała o tym w porozumieniu z lekarzem lub położną).

Parcie ściśle według wskazań. Standardy sobie, a życie sobie

Mimo zawartego w standardach opieki okołoporodowej obowiązku, by zachęcać kobietę do kierowania się własną potrzebą parcia, ponad połowa respondentek deklarowała, że personel kazał im nabrać powietrza, zatrzymać je na dłużej i mocno przeć (64%), przyginać głowę do klatki piersiowej (55%) lub przyginać nogi do brzucha (41%). W praktyce do kierowania się własną potrzebą parcia zachęcano niespełna połowę badanych (42%).

Raport wykazał, że u części kobiet mógł zostać zastosowany tzw. chwyt Kristellera. 15,5% badanych deklarowało, że w czasie porodu personel naciskał na ich brzuch, a aż 90% pań z tej grupy wskazało, że ugniatanie brzucha odbywało się w drugim okresie porodu. Na brzuch naciskano najczęściej dłonią (58%) lub łokciem (39%). U 18% kobiet z tej grupy osoba z personelu szpitalnego napierała na brzuch całym ciałem.

Prawie uduszono mnie i dziecko podczas bardzo brutalnego chwytu Kristellera w drugiej fazie porodu. Położne i lekarz nie dowierzały mi, że nie mam już siły przeć. Lekarz prawie leżał na mnie i wyciskał dziecko, które urodziło się sine. Potem dziecko zabrano ode mnie, a ja zostałam sama w brei poporodowej, której nie miał kto wytrzeć. Żałowałam, że nie umarłam” – pisała jedna z ankietowanych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tato, wspieraj mamę! O roli ojca podczas ciąży i po porodzie

Nacięcie krocza wciąż powszechne, ale rzadsze niż przed laty

Ponad połowa badanych (55%), które rodziły siłami natury, wskazała, że w czasie porodu wykonano im nacięcie krocza.

Odsetek ten, choć wciąż wysoki, zmniejszył się na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze 12 lat temu tę interwencję medyczną wykonywano w 80% przypadków.

Opieka nad noworodkiem – jest lepiej, ale wciąż potrzebne poprawki

Nieco lepiej przedstawia się obraz opieki poporodowej. Kontakt „skóra do skóry” miało po narodzinach dziecka 93% respondentek. Ten jednak rzadko trwał tyle, ile wymagają standardy opieki okołoporodowej. Tylko 38,5% badanych, które miały zapewniony taki kontakt, deklarowało, że spędziło z dzieckiem rekomendowane dwie godziny. Najczęściej dzieci zabierano wcześniej, powołując się na konieczność ich zmierzenia i zważenia.

Na oddziale położniczym prawie wszystkie kobiety (93,5%) mogły przebywać razem z dzieckiem bez ograniczeń. Nie wszystkie mamy mogły jednak w wystarczająco często pielęgnować swoje dzieci. Prawie połowa badanych (47%) twierdziła, że wszystkie te czynności wykonywane były przez personel, a co trzecia respondentka w nich nawet nie uczestniczyła.

CZYTAJ TEŻ: Ginekolog czy położna? Kogo wybrać do prowadzenia ciąży?

Wsparcie w karmieniu piersią. Raport z monitoringu oddziałów położniczych wykrył rażące nadużycia

Ogólna ocena wsparcia w karmieniu piersią w szpitalach jest nie jest satysfakcjonująca. Zgodnie z danymi przedstawionymi w raporcie, 66,5% kobiet, które rodziły siłami natury, uzyskała pomoc personelu w pierwszym przystawieniu dziecka do piersi w sali porodowej. Spośród pacjentek, które potrzebowały w tym zakresie pomocy, 44% zadeklarowało, że personel pomagał im z własnej inicjatywy, a 40% musiało o to poprosić. Blisko 18% kobiet nie otrzymało takiego wsparcia mimo zaistnienia takiej potrzeby.

Co więcej, część z nich spotkała się z niewybrednymi komentarzami.

„Jaka z pani matka, że nie ma pani pokarmu! Wszystkie matki mają wystarczająca ilość pokarmu, a pani pewnie odciągać się nie chce” – relacjonowała jedna z respondentek.

„Jak można nie wiedzieć, jak karmić dziecko? Przecież każda matka to wie. To nie jest nic skomplikowanego! Każdy ssak to potrafi” – napisała inna.

„Jedna z pań bez zgody ścisnęła mi piersi i z wyrzutem się zapytała, czym chce karmić, skoro tu nic nie ma” – wyznała kolejna kobieta.

Wsparcie doradcy laktacyjnego było z kolei zależne od szpitala. Średnio co trzecia badana nie miała w swoim ośrodku możliwości skorzystania z takich usług.

„Położna mająca dyżur na oddziale położnictwa wyśmiała mnie za używanie laktatora. Powiedziała, że zamiast używać laktatora, powinnam 24 godziny na dobę leżeć z dzieckiem na cycku” – opowiedziała jedna z badanych.

Raport Fundacji Rodzić po Ludzku pokazuje, jak wiele jest jeszcze do poprawy w opiece okołoporodowej – przede wszystkim na polu zwykłej empatii i respektowania podstawowych praw człowieka. Każda kobieta ma bowiem prawo do jak najlepszej troski o swój stan zdrowia. Dotyczy to „zarówno godnej, pełnej szacunku opieki zdrowotnej podczas całej ciąży i porodu, jak i prawa do bycia wolnym od przemocy i dyskryminacji” – czytamy w podsumowaniu raportu z monitoringu oddziałów położniczych.

Pełny raport można pobrać pod tym adresem.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nowe stowarzyszenie zawalczy o politykę zdrowotną opartą na nauce.  Chce zacząć od odwołania prof. Chazana

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Co wpływa na twoje hormony? Te przedmioty stosujesz na co dzień!

Współczesny świat składa się z coraz większej ilości substancji, które mogą w szkodliwy sposób oddziaływać na nasze zdrowie. O ile jesteśmy już w miarę świadomi wpływu słynnych „E” w jedzeniu, to wciąż mało kto zwraca uwagę np. na otaczające nas przedmioty codziennego użytku. Oto kilka z nich, które mogą niszczyć nasz układ hormonalny – wiedziałaś?!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego jest się czym martwić?

Toksyczne chemikalia w naszym codziennym życiu zwane „ksenoestrogenami”, znajdujące się m.in. w tworzywach sztucznych, kosmetykach, podpaskach, a nawet wodzie, mogą naśladować estrogeny. Wykazują one bowiem zdolność do wchodzenia w interakcje z układem hormonalnym i wpływ na jego funkcjonowanie. Może powodować to np. problem z płodnością, trudności w koncentracji, czy nawet zwiększone ryzyko nowotworów.

Największe ryzyko wiąże się z Bisfenolem-A (BPA), który znajduje się w składzie m.in. plastikowych pojemników, butelek wody, czy puszek. Jest też składnikiem niektórych kosmetyków lub sprzętów codziennego użytku, takich jak szczoteczki do zębów. Jedne z badań przeprowadzonych w USA wykazało, iż ponad 90 proc. populacji ma w sobie mierzalne ilości właśnie BPA!

Jeśli weźmiemy więc pod uwagę, iż BPA ma budowę zbliżoną do estrogenów, to nic dziwnego, że oddziaływać może np. na mniejszą aktywność jajników, czy na gorszą jakość spermy i obniżoną aktywność seksualną u mężczyzn. Eksperci wskazują też na korelację BPA z takimi problemami, jak przyrost wagi, endometrioza, czy też rak piersi.

Niewiele wiemy na temat chemikaliów modyfikujących hormony, ale nasza rosnąca ekspozycja na nie stanowi powód do niepokoju” – słowa dr Channa Jayasena, wykładowczyni i konsultantki endokrynologii reprodukcyjnej w Imperial College London, cytuje „Daily Mail”

1.Woda w plastikowych butelkach

Badania dowiodły, że ten jakże wygodny codzienny wybór, trzeba dobrze przemyśleć. Okazuje się bowiem, że nawet „90 proc. najpopularniejszych na świecie marek wody w butelkach, zawiera kawałki mikroplastiku, które są na tyle małe, iż mogą być przyswojone i wchłonięte przez ludzki organizm” – opisuje najnowsze doniesienia „Daily Mail”.

Testy, na prośbę jednej z organizacji dziennikarskich, przeprowadzili naukowcy ze State University of New York in Fredonia. Stwierdzili oni, iż wyniki stężenia sięgają nawet 10 000 kawałków plastiku na każdy litr wody!

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła niedawno, że przeprowadzi przegląd potencjalnego ryzyka związanego z tworzywami sztucznymi w wodzie pitnej i chociaż skontaktowano się z firmami produkującymi butelki z wodą, utrzymują one, iż stoją na straży wysokiej jakości i bezpieczeństwa swoich produktów” – czytamy.

Jak z tym walczyć?

Jeśli weźmiemy pod uwagę plastikowe pojemniki na żywność, należy zwrócić uwagę, czy znajduje się na nich napis „wolne od BPA”. Należy także unikać umieszczania w plastikowych pojemnikach gorących potraw, podgrzewania ich w mikrofalówce, mycia w zmywarce, czy też pozostawiania plastikowych butelek na słońcu. Wszystko to może uwalniać szkodliwe chemikalia. Zamiast tego, jeśli tylko mamy okazję, używajmy szklanych butelek, a gotujmy oraz przechowujmy pożywienie w szklanych, ceramicznych, lub wykonanych ze stali nierdzewnej, pojemnikach.

2. „Plastikowy” papier

Lśniąca powłoka na paragonach, produkty sanitarne, takie jak wkładki higieniczne, czy podpaski, a nawet serwetki… to wszystko może dostarczać nam kolejnych dawek BPA. Tym bardziej, że skóra bardzo skutecznie pochłania chemikalia, co tylko zwiększa obciążenie naszego organizmu toksynami.

Co może pomóc?

Należy wybierać produkty organiczne i takie, które oznaczone są, jako niezawierające dioksyn – dotyczy to np. podpasek, które nie są ani wybielone, ani zafarbowane. Jeśli zaś chodzi o serwetki, może warto postawić na te wykonane z naturalnych materiałów? Dodatkowo są wielorazowego użytku, za co przy okazji podziękuje nam środowisko.

3. Wypełnienia dentystyczne

Okazuje się, że możemy mieć BPA nawet w… zębach! Jedne z badań wskazują, iż substancja ta może wpływać m.in. na problemy behawioralne wśród dzieci. Te, które posiadały wypełnienia wykonane właśnie z substancji zawierającej BPA, wykazywały większe problemy w porównaniu do swoich rówieśników, które takich wypełnień nie miały. Na szczęście jednak coraz więcej stomatologów stawia na środki, które są „BPA free” (wolne od BPA).

Co robić?

Przy kolejnym leczeniu, zapytaj dentystę o to, jakie wypełnienia stosuje. Świadome podejście jest podstawą!

4. Kosmetyki

Często pojawiającymi się w kontekście kosmetyków substancjami są parabeny. Już w latach 90-tych zostały one zidentyfikowane właśnie jako ksenoestrogeny, a „w 2004 roku brytyjska badaczka znalazła je w komórkach raka piersi” – podaje „Daily Mail”. Gdzie możemy je znaleźć? Są to np. kremy, balsamy do ciała, pomadki, czy szampony do włosów.

Nie jest to jednak jedyna substancja wykorzystywana w kosmetykach, która ma działanie estrogenopodobne. Jest to także np. laurylosiarczan sodu (SDS, SLS), który powoduje spienianie produktów, takich jak żele pod prysznic, mydła, czy szampony właśnie. Używanie tego typu kosmetyków może powodować nie tylko zaburzenia hormonalne, ale też podrażnienia skóry, oczu, czy generalnie zwiększenie poziomu toksyn w organizmie.

Ftalany i parabeny działają też niekorzystnie na produkcję testosteronu, który jest niezbędny do wykształcenia się męskich cech płciowych. Parabeny wpływają także na zmniejszoną ruchliwość plemników oraz podwyższony testosteron. Ftalany również niekorzystanie wpływają na ruchliwość plemników, ale także potwierdzono ich skutek antyandrogenny. Naruszają równowagę hormonalną kobiety i niszczą DNA w nasieniu” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Jak sobie z tym radzić?

Trzeba sprawdzać na etykietach, czy produkty są „wolne od parabenów” lub „wolne od siarczanów”. Jest ich coraz więcej na rynku i tylko od naszej świadomości oraz nieco większego wysiłku – przeczytanie etykiety! – zależy, czy będziemy z nich korzystać.

 

Pomocne wskazówki:

Jedzmy brokuły – warzywa kapustne, takie jak kalafior, czy właśnie brokuły, pomagają w detoksykacji estrogenopodobnych substancji z wątroby.

Siemię lniane – dołączmy je do naszej diety! Pomoże ono w walce z zaparciami, które mogą zaburzać równowagę hormonalną. Spowolniona jest bowiem praca jelit, a tym samym także wydalanie hormonów pochodzących z pożywienia.

Źródło: „Daily Mail”

 

Zobacz też:

Używasz kosmetyków z drogerii? Uważaj, to może szkodzić płodności!

Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej

Woda dla chorych na Hashimoto? Sprzedają ją w Polsce!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Naturalne wsparcie dla płodności, czyli kolorowe koktajle propłodnościowe

Koktajle propłodnościowe: fioletowy koktajl z borówek w wysokiej szklance, obok: borówki
Fot.: rawpixel /Unsplash.com

Masz problemy z zajściem w ciążę? Szukasz naturalnego wsparcia dla swojej płodności? Pomocna może okazać się dieta propłodnościowa Ovufriend. Pod tym pojęciem kryje się sposób odżywiania, który dostarcza wszystkich składników odżywczych w odpowiednich proporcjach – z uwzględnieniem produktów, które wykazują pozytywny wpływ na płodność. Można je łatwo włączyć do swojego menu dzięki smacznym i kolorowym koktajlom.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dieta płodności może być pomocna w przygotowaniu organizmu do ciąży, a także pozytywnie wpływać na układ rozrodczy. Odpowiedni styl życia oraz zdrowa dieta mogą zmniejszać ryzyko zaburzeń owulacji nawet o 80%. Jak wykazano w badaniach Best i współpracowników, opublikowanym w Hormone Molecular Biology and Clinical Investigation, półroczne stosowanie się do zaleceń dietetycznych (związanych z redukcją masy ciała, ale również ze zmianą stylu życia) doprowadziło do przywrócenia owulacji u 60 na 67 kobiet.

Dieta płodności dopasowana do ciebie

Zespół ekspertów OvuFriend opracował spersonalizowaną dietę płodności, która bierze pod uwagę indywidualność każdej kobiety – jej styl życia, wiek, preferencje, a także dolegliwości związane z płodnością, np. problemy z owulacją, nieregularne cykle, brak śluzu płodnego czy endometriozę.

Co zrobić, aby otrzymać zestaw spersonalizowanych zaleceń dietetycznych i przepisy na koktajle propłodnościowe? Wystarczy zarejestrować się w OvuFriend, a następnie wypełnić formularz, dzięki któremu system będzie w stanie dobrać dietę płodności idealnie dla ciebie.

Poniżej znajdziesz kilka propozycji z przepisami na propłodnościowe koktajle (smoothies) oraz wybrane zalecenia dietetyczne, które w naturalny sposób będą wspierać twoje starania o dziecko. Przygotowanie jest bardzo łatwe (wystarczy zmiksować podane składniki) i w kilka minut przygotujesz przekąskę, która dostarczy ci niezbędnych witamin i minerałów.

Propłodnościowy koktajl z borówek, truskawek, mango. Owocowe szaleństwo na regulację hormonalną

Czego potrzebujesz do zrobienia koktajlu?

  • 1/4 szklanki borówek
  • 1/4 szklanki truskawek
  • 1/4 szklanki mango
  • 1 banan
  • 2 łyżki otrąb pszennych
  • 1 łyżeczka korzenia Maca w proszku
  • 1 łyżka siemienia lnianego
  • 0,5 – 1 szklanki wody

Propłodnościowy koktajl z borówek, truskawek

Ten superodżywczy koktajl dostarcza cały szereg witamin i minerałów. Otręby pszenne zawierają naturalny błonnik, a siemię lniane jest bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 oraz witaminę E. Może również wykazywać zdolności regulacji poziomu estrogenów w organizmie kobiety. Ten koktajl propłodnościowy jest dość gęsty, więc można się nim najeść. Idealny na drugie śniadanie.

Wszystkie składniki dobrze umyj, banana i mango obierz ze skórki. Wszystko razem umieść w blenderze i zmiksuj dodając trochę wody, aby uzyskać ulubioną konsystencję.

Uwaga na kofeinę!

Nadmiar kofeiny destabilizuje równowagę hormonalną – zaburza przetwarzanie nadmiaru estrogenów przez wątrobę, a z kolei nadmiar estrogenów w twoim organizmie może zakłócać cykl miesiączkowy. Pij nie więcej niż 2 filiżanki kawy dziennie, unikaj napojów typu cola.

CZYTAJ TEŻ: Cykl miesiączkowy – zobacz, jak przebiega krok po kroku

Koktajl z wiśni, winogron i szpinaku. Dawka jodu i żelaza na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy

Czego potrzebujesz do zrobienia koktajlu?

  • 0,5 szklanki wiśni bez pestek
  • 1 kiść winogron
  • 1 garść baby szpinaku
  • 0,5 -1 szklanki wody

Propłodnościowy koktajl z wiśni, winogron i szpinakuTen propłodnościowy koktajl jest bogaty w żelazo i przeciwutleniacze. Winogrona i wiśnie są niezwykle wartościowymi owocami, zawierają również sporą dawkę witamin, żelaza oraz należą do nielicznych owoców zawierających jod, który niezbędny jest do prawidłowego funkcjonowania tarczycy.

Szpinaku prawie nie czuć w tym koktajlu, a jest on źródłem witaminy K, A, manganu, kwasu foliowego, żelaza, magnezu, witaminy C, wapnia oraz potasu.

Zmiksuj wszystkie składniki i gotowe.

Uwaga: zadbaj o żelazo!

Żelazo – jest ważnym składnikiem dla osób z niedoczynnością tarczycy. Jego deficyt prowadzi do obniżenia stężenia hormonów tarczycy. Głównym źródłem żelaza w diecie są produkty mięsne, warzywa strączkowe, kasze.

Czerwone i zielone warzywa bogate w witaminę C będą niezbędne do efektywnego wchłaniania żelaza. Selen, podobnie jak żelazo, jest niezbędny do wytwarzania hormonów tarczycy, jego niedobór wpływa na obniżenie stężenia trójjodotyroniny w surowicy krwi. Aby zapobiec niedoborom, spożywaj żywność bogatą w ten składnik mineralny, czyli: orzechy brazylijskie, produkty z mąki pełnoziarnistej, ryby (dorsz, halibut, makrela, łosoś, mintaj).

ZOBACZ TAKŻE:Soczysty ananas na płodność. Sprawdź, jak wspiera organizm w uzyskaniu ciąży!

Koktajl z bananów, borówek, truskawek. Płodnościowa mieszanka na poprawę płodności i regulację cykli miesiączkowych

Czego potrzebujesz do zrobienia koktajlu?

  • 1 banan
  • 0,5 szklanki borówek
  • 0,5 szklanki truskawek
  • 0,5 szklanki jeżyn
  • 1,5 szklanki soku pomarańczowego lub wody
  • 1 łyżeczka korzenia Maca w proszku
  • 0,6 g mleczka pszczelego

Propłodnościowy koktajl z bananów, borówek, truskawekTo smoothie to prawdziwa bomba witaminowa. Borówki, truskawki i jeżyny są jednymi z najzdrowszych owoców. Są silnymi antyoksydantami. Zawierają mnóstwo witaminy C i błonnika.

Dodatkami specjalnymi w tym koktajlu są sproszkowany korzeń Maca oraz mleczko pszczele. Są one zaliczane do tzw. superfoods, czyli produktów z superwłaściwościami odżywczymi. Korzystnie wpływają na płodność i regulacje cykli menstruacyjnych. Sproszkowany korzeń Maca i mleczko pszczele znajdziesz w sklepach ze zdrową żywnością lub w sklepach Internetowych (sprawdzaj jakość – najlepiej żeby były z certyfikatem bio). Porządnie umyj i zmiksuj wszystkie składniki. Smacznego!

Uwaga: unikaj cukru!

Przy cyklach bezowulacyjnych unikaj nadmiaru kcal z cukrów prostych w słodyczach, wyrobach piekarniczych i napojach słodzonych. Ilość i jakość węglowodanów (wysoki IG i ŁG) w diecie mogą być ważnym czynnikiem występowania zaburzeń owulacji i płodności. Ogranicz zatem spożycie węglowodanów prostych (cukier, słodycze), źródłem węglowodanów powinny być pełnoziarniste produkty zbożowe.

Chcesz poznać więcej przepisów na pyszne koktajle propłodnościowe lub dowiedzieć się, które produkty będą dla ciebie idealne, a z których powinnaś zrezygnować (przynajmniej na czas starań o dziecko)? Zarejestruj się w OvuFriend i odkryj swoją dietę płodności!

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przewodnik po dobrej kaszy. Które kasze są bezglutenowe, a które zawierają gluten?

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.