Przejdź do treści

Sejm rozpatrzy projekt „Stop aborcji”

fotolia-29212252-s.jpg

Pod obywatelskim projektem ustawy, który całkowicie zakazuje aborcji popisało się ponad 400 tys. osób. Teraz dokument został skierowany do pierwszego czytania w Sejmie.

Otrzymaliśmy pismo od marszałka Sejmu potwierdzające, że obywatelski projekt ustawy, pod którym podpisało się 400 tys. osób, został skierowany do pierwszego czytania – poinformowała Aleksandra Musiał z Fundacji Pro-Prawo do Życia. 

Po przeliczeniu złożonych podpisów parlament uznał je za ważne. Według polskiego prawa inicjatywa ustawodawcza po stwierdzeniu ważności podpisów musi być przedłożona do pierwszego czytania w ciągu trzech miesięcy od złożenia podpisów, tj. do 3 października 2015 roku.

Projekt ustawy zakłada wprowadzenie w Polsce całkowitego zakazu dokonywania aborcji – bez względu na stan zdrowia dziecka i okoliczności jego poczęcia. Fundacja Pro-Prawo do Życia już czwarty raz zbierała podpisy pod inicjatywą. Jednak poprzednie projekty mimo poparcia setek tysięcy ludzi były przez sejm konsekwentnie odrzucane.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Nasza Redaktorka Naukowa, dr Karina Sasin, nominowana do prestiżowej nagrody!

Fot. screen "120 under 40"
Fot. screen "120 under 40"

Nasza Redaktor Naukowa, dr Karina Sasin, została nominowana w konkursie „120 under 40” w kategorii „Media”. Jest to już 2. edycja programu mikro-grantów dla młodych (poniżej 40. r.ż) aktywistów działających na rzecz realizacji praw do zdrowia reprodukcyjnego organizowanego przez Bill&Melinda Gates Institute for Population and Reproductive Health.

Corocznie, od 2016 do 2020 wybieranych jest 40 wyróżniających się działaczy w zakresie zdrowia reprodukcyjnego, by w roku 2020 świat był bogatszy o 120 młodych i zmotywowanych liderów nadających kierunek zmianom w zakresie teorii i praktyki zdrowia reprodukcyjnego.

Karina Sasin to lekarka, naukowczyni i aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Jest stałą redaktorką naukową „Chcemy Być Rodzicami”, gdzie pisze nie tylko o kwestiach medycznych, ale także szeroko pojętych aspektach równościowych, politycznych i psychologicznych związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym, walką z niepłodnością i prawami kobiet.

Zastanawiam się dlaczego lekarze nieuznający prawa pacjentek do zdrowia reprodukcyjnego wybierają specjalizacje będące filarami realizacji tych praw: ginekologia i położnictwo, perinatologia czy genetyka kliniczna. Jest to bardzo niepokojące, gdyż są dziesiątki innych specjalizacji, w których nie mieliby konfliktu sumienia, ot chociażby geriatria, patomorfologia, epidemiologia czy zdrowie publiczne.

WIĘCEJ: Kiedy lekarz jest pacjentem…

 

Kluczowy moment procedury kontrolowanej hiperstymulacji jajników do zapłodnienia pozaustrojowego. Owiany tajemnicą, gdyż w Polsce wykonywany w sedacji (popularnie, choć niepoprawnie, zwanej narkozą). W tym artykule postaramy się przybliżyć Wam jak wygląda ten zabieg oczami pacjentki.

WIĘCEJ: Jak wygląda punkcja jajników?

 

Kolejne rządy III RP tylko pogłębiały kryzys realizacji podstawowych praw człowieka do których należy prawo do zdrowia reprodukcyjnego. Przez 28 lat nie wprowadzono rzetelnej edukacji seksualnej, leczenie niepłodności nie jest świadczeniem gwarantowanym, a klauzula sumienia (relikt przeszłości w pozostałych krajach Europy) panoszy się ponad miarę i to lekarze-fanatycy dyktują i ograniczają kobietom ich podstawowe prawa.

WIĘCEJ: Przekonać przekonanych?

Wyrażam głęboką nadzieję, że środowisko polskich ginekologów pójdzie w ślady swoich kolegów zza południowej, północnej i zachodniej granicy, gdzie przeprowadzane są już przeszczepy macicy, a Polska dołączy do zaszczytnego grona krajów dbających o zdrowie reprodukcyjne. Oczywiście brak dobrej woli politycznej jest dużym problemem, ale jeśli środowiska eksperckie połączą siły z organizacjami pacjenckimi, to nawet ministerialni biurokraci w swoich okopach na Miodowej nie dadzą rady takim oddziałom partyzanckim! Zjednoczenie w walce o wspólne dobro i interesy powinno być dla obu grup wystarczająco ważne, by zjednoczyć siły.
My, Polki, Europejki, Obywatelki Świata zasłużyłyśmy sobie na przestrzeganie naszego konstytucyjnego prawa do opieki zdrowotnej i posiadania rodziny!

WIECEJ: Dwie strony barykady

Zachęcamy do głosowania na naszą Kandydatkę w dniach 1-11 czerwca na stronie internetowej konkursu: www.120under40.org

U góry jest zielony przycisk „vote”, ktory przekieruje do utworzenia konta za pomoca adresu email i umozliwi zaglosowanie oraz opublikowanie linku na FB/Twitter.

 

 

a TUTAJ wywiad z Kariną ❤

Fot. Screen www.120under40.org

Fot. Screen www.120under40.org

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Skoro jest nadzieja, dlaczego niepłodność tak boli?

niepłodność nadzieja

O niepłodności napisano wiele. Niewiele już zaskakuje. Pomimo, że tak zapłodnienie, jak i jego brak są tajemnicą, większość niepłodnych osób wie, dlaczego nie może mieć dzieci. Wiele wiadomo na temat leczenia, procedur oraz ich skuteczności. A mimo to pacjenci czują się zagubieni i przytłoczeni. Wejście w machinę leczenia tłumi wiele emocji, których doświadczają; trzeba się skupić na zadaniu, co najwyżej pojawiają się smutek czy żal, kiedy zawiedzie ta lub inna szansa na ciążę.

Niepłodność jest chorobą, ale chorobą specyficzną. Wyleczalną w tym sensie, że ostatecznie większość pacjentów zostaje rodzicami (czasem nawet naturalnie). Ale też szczególnie wstydliwą, ponieważ naruszającą fundamenty dorosłości, dojrzałości, intymności, podstawowych ludzkich praw i potrzeb. Wstydliwą i izolującą, ponieważ trudno z kimkolwiek rozmawiać o oddawaniu nasienia, komórkach jajowych, intymnych usg, punkcjach czy też o „zamkniętych w lodówkach zarodkach”. Dodatkowo dysfunkcja ciała zderza się z ideologią czy osobistą moralnością.

Niepłodność narusza fundamenty naszego funkcjonowania. Musi więc budzić różne emocje, zwłaszcza kiedy się wkracza w nową, niepłodną rzeczywistość. Z jednej strony jest mieszanka uczuć, z drugiej słyszana z każdych niemal ust- profesjonalnych i prywatnych- że jest nadzieja, że trzeba mieć nadzieję, że nie wolno się poddawać. Skoro więc jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle? Dlaczego niepłodność boli?

Utrata płodności

Dla osoby, która dowiaduje się, że nie może lub ma minimalne szanse na naturalne rodzicielstwo, jest to często szok. Ta informacja podważa naturalny porządek świata, ten, którego uczymy się od najmłodszych lat – że ludzie najpierw sami są dziećmi, a potem stają się rodzicami. Uczymy opieki nad młodszym rodzeństwem, bezwiednie obserwujemy naszych rodziców w ich opiekuńczych rolach i na tym budujemy poczucie, kim jesteśmy. Kiedy tak ważny element rzeczywistości, jak możliwość prokreacji znika, wypada kilka zasadniczych elementów układanki i obraz zostaje mocno zakłócony. Co gorsza, brakujących elementów nie da się łatwo zastąpić innymi.

Choć czujemy, że wraz z utratą płodności, pojawia się jakaś wyraźna i bolesna wyrwa, często nie potrafimy powiedzieć, co tak naprawdę boli. Bo przecież nie chodzi o sam fakt, że nie można mieć dziecka. Gdyby sprawa była tak prosta, można by po prostu adoptować czy też stać się rodziną zastępczą.

To, co boli w utracie płodności to:
  • Utrata szansy na biologiczną ciążę i poród- dla wielu kobiet ważnego życiowe doświadczenie
  • Utrata poczucia, że należy się do jakiejś całości- rodziny, określonej grupy społecznej, nawet własnej płci
  • Utrata poczucia, że realizujemy cele życiowe związane z kontynuacją rodziny
  • Utrata zdrowia i normalności
  • Utrata poczucia kontroli – nad własnym ciałem, przyszłością, a nawet teraźniejszością
  • Utrata poczucia kompetencji i sprawstwa – ściśle związana z wcześniejszym punktem i dotyczy poczucia, że nie można osiągnąć tego, co dla innych jest naturalne i oczywiste
  • I wreszcie utrata intymności – to, co dotąd dotyczyło pary oraz najbardziej osobistych, cielesnych spraw, zostaje wystawione na światło dzienne, jest badane, oceniane i ostatecznie pokonane

Pewne utraty wydają się nam szczególnie bolesne, inne ledwie dostrzegamy, jeszcze inne wydają się oczywistą konsekwencją leczenia. Wszystkie jednak w jakiś sposób odciskają swoje piętno na człowieku.

Utrata szansy na biologiczne macierzyństwo jest dla wielu kobiet stratą, z którą są nieustannie konfrontowane wraz z ciążami dziejącymi się obok. Kształty, wygląd, najpierw widać brzuch, dopiero potem przyszłą matkę – te obrazy przypominają o tym, co się nie wydarzy i napędza fantazje o wyjątkowości ciąży.

Emocje

Również konieczność przechodzenia bolesnych badań i zabiegów może budzić lęk. Ale jednocześnie można myśleć, że przecież jest to konieczne, podobnie jak otwarte rozmowy o życiu psychicznym czy konieczność oddania nasienia w klinice. Trudno wówczas dać sobie przestrzeń na to, żeby poczuć smutek, żal czy złość. Innych utrat niemal nie zauważamy. Dopiero niezrozumiałe próby kontrolowania ludzi lub sytuacji, czego nie robiliśmy w „normalnych” okolicznościach pozwalają zauważyć, że straciło się kontrolę nad ważnymi aspektami życia.

Pojawiające się często podczas leczenie niepłodności uczucia depresyjne lub depresja mogą wiązać się z unikaniem wielu emocji, których się w tym czasie doświadcza. Zamiast odczuwać złość czy żal, naturalne przecież, złość kierujemy na siebie. Wielu osobom znacznie łatwiej mieć żal i pretensje do siebie, niż pozwolić sobie na inne uczucia. Często tak też jesteśmy wychowywani.

Tymczasem pierwszym krokiem do przepracowania strat jest uznanie ich i przepłakanie. Dobrze jest nie być samotnym w procesie. To pomoże poradzić sobie z mieszanką trudnych i nieprzyjemnych uczuć.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Poznań – trzy kliniki zrealizują miejski program in vitro. Start już w lipcu!

in vitro Poznań

Miejskie programy in vitro są alternatywą dla braku państwowych rozwiązań związanych z tą właśnie metodą walki z niepłodnością. Jednym z miast, którego mieszkańcy mogą liczyć na wsparcie, jest Poznań. Ogłoszono, że trzy kliniki dostały kontrakt na realizację programu.

Poznań czas-start!

Program miejski ma mieć swój początek w połowie lipca 2017 roku i ma pomóc 367 parom. Konkurs na jego realizację wygrały trzy kliniki – wszystkie, które były zgłoszone, spełniły wymagania formalne. Wyniki ma jeszcze zaakceptować rada miasta, co nastąpić ma pod koniec czerwca bieżącego roku.

Niemal 40 proc. kontraktu zrealizować ma InviMed. Po 30 proc. wykonają Kliniczny szpital przy Polnej i prywatny ośrodek Ivita.Realizatorzy – szpital kliniczny przy Polnej w Poznaniu, który wcześniej leczył w ramach rządowego in vitro, InviMed oraz Ivita deklarują, że będą leczyć zgodnie z najnowszymi standardami, w tym wytycznymi Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii” – słowa Magdaleny Pietrusik-Adamskiej, szefowej Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w poznańskim Urzędzie Miasta, cytuje lokalna „Wyborcza”.

O programie, który pojawił się w stolicy Wielkopolski, informowaliśmy na naszym portalu już na początku tego roku. Ma on obowiązywać w latach 2017-2020, a na jego realizację zarezerwowano w budżecie miasta 1,9 mln złotych. „Wsparcie sięgać ma 5 tys. zł, a każda para dopłatę może dostać maksymalnie do trzech prób in vitro” – pisaliśmy.

Co ważne, zapisy do programu poprzedzi odpowiednia kampania informacyjna.

Źródło:poznan.wyborcza.pl

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jajniki z drukarki 3D przełomem w leczeniu niepłodności

Naukowcy z Northwestern University w Stanach Zjednoczonych dokonali przełomu w leczeniu niepłodności. Wszczepili myszom bioprotezy jajników wydrukowane na drukarce 3D. Osiągnięto oczekiwany efekt – urodziło się zdrowe mysie potomstwo. Czy to oznacza, że niepłodne kobiety już niebawem będą mogły cieszyć się macierzyństwem?

Jest na to ogromna szansa – szczególnie dla pacjentek po zabiegach onkologicznych, które straciły jajniki lub tych, które cierpią na zaburzenia hormonalne.

 

Sztuczny jajnik pełni funkcję bioprotezy – po jej wszczepieniu doszło do owulacji a w konsekwencji do naturalnego zapłodnienia. Wyniki badań są tym bardziej optymistyczne, że myszy karmiły małe własnym mlekiem, co oznacza, iż przesyłanie sygnałów hormonalnych odbywało się bez żadnych przeszkód.

Jajniki wyprodukowano z żelatyny i choć druk każdemu kojarzy się z czymś prostym, to nikomu dotąd nie udało się stworzyć tak skomplikowanej konstrukcji geometrycznej. Tym bardziej, że z jednej strony musiała ona wytrzymać proces wszczepiania, a z drugiej być na tyle porowata, by bez problemu przebiegł proces zadomowienia się w organizmie i przepuszczania substancji. I co najważniejsze bioprotezy musiały być tak skonstruowane, by mogły się w nich rozwijać komórki jajowe.

Amerykańskie naukowczynie (cały zespół stanowią kobiety) z wielkim optymizmem patrzą w przyszłość. Przygotowują się do przeprowadzenia eksperymentów na świniach. Jeśli zakończą się one sukcesem, już w ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się niewiarygodnego przełomu, którego konsekwencje odmienią los wielu par.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego