Przejdź do treści

Rozdzielanie rodzeństw – gdzie są granice adopcji?

W rodzeństwie jest siła / Fot. Pixabay.com

Rodzeństwo – dla jednych utrapienie i kompletnie obcy ludzie, dla innych baza, opoka i najbliżsi sercu przyjaciele. Niezależnie od tego, jak mogą układać się te relacje, niewątpliwie sięgają one naszych korzeni i pomagają budować własną tożsamość. Czy jednak zawsze jest na to odpowiednia przestrzeń i czas? Mam co do tego wątpliwości.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ważne dane

Fundacja Zerwane Więzi przedstawiła niedawno film promujących kampanię „Nie niszcz więzi, powiedz STOP rozdzielaniu rodzeństw”. Przedstawione zostały dane, które wskazuję, że nawet 80 proc. adopcji wiąże się właśnie z rozdzieleniem. Są to dane pochodzące ze spraw sądowych. Liczba rzeczywiście poraża. Warto chyba jednak podejść do sprawy bardziej indywidualnie, bo to w takich historiach kryją się największe dramaty – nie w danych statystycznych.

Blisko, bliżej, za blisko?

Przede wszystkim warto zastanowić się nad tym, kogo traktujemy jako rodzinę. Pojawiają się głosy, że to rodzina biologiczna zawsze będzie najważniejsza i to jest ta „prawdziwa” więź. Czy oby na pewno? Nawet jeżeli nie mają ze sobą żadnego kontaktu, są sobie obcymi ludźmi, nic o sobie nie wiedzą, nie przebywają ze sobą na co dzień, mają mieć „pierwszeństwo” w określaniu siebie, jako rodzinę?

Myślę, że równie ważny (o ile nie ważniejszy) jest codzienny kontakt, wspólne życie, środowisko wychowania, głębokie relacje zbudowane na wspólnych przeżyciach, przepracowane razem trudności. Tutaj widzę ogromną rolę rodziny adopcyjnej. To właśnie w takim domu toczy się każdego dnia życie adoptowanych dzieci, rodziców i często też ich dzieci biologicznych. Także w świetle prawa pomiędzy nimi wszystkimi powstaje pokrewieństwo.

Nie chciałabym wartościować obu tych relacji, bo każda z nich ma swoją wagę i wymaga ogromu pracy. Warto jednak zaznaczyć, że adopcja wiąże się z zasady z określonymi konsekwencjami, którymi jest między innymi zerwanie więzi z rodziną biologiczną. Jestem w stanie założyć, że w wielu przypadkach jest to o wiele zdrowsza sytuacja. Przy czym nie chodzi o to, aby całkowicie odcinać się od tego skąd jesteśmy.

Kim jestem

Kim jestem w relacjach z innymi, na ile od nich zależę? Czym różnię się od otaczających mnie ludzi i jak te różnice powstały? Jaką opowieść o sobie przedstawiam światu, ale też sobie samemu? Każdy z nas odpowiada sobie na te pytania. Budując swoją tożsamość potrzebujemy mieć oparcie. Przeszłość takie oparcie niewątpliwie może dać. Nawet jeżeli jest to fundament kruchy, to jest i co najważniejsze, często od nas samych zależy na ile go wzmocnimy.

Obecnie sytuacja wygląda tak, że adoptowany człowiek ma wgląd w swoje dokumenty po ukończeniu 18-tego roku życia. Czy zawsze będzie chciał dowiadywać się o swoich korzeniach? Nie wiem. Może zdecyduje się na to w wieku 40-50 lat? Być może. Taka opcja jednak jak najbardziej istnieje.

Pojawiają się oczywiście dyskusje na temat realizacji prawa przez urzędników, ale czy nowe regulacje aż tak wpłynęłyby na czynnik ludzki? Ważną racją w dyskusji wydaje się być fakt, że owszem – możemy dowiedzieć więcej o rodzicach biologicznych, ale o rodzeństwie już nie. Czy zatem powinni oni „płacić za błędy rodziców” i ewentualnie być odcięci od swoich braci i sióstr? Pewnie nie i nie sposób uniknąć konfrontacji z tym argumentem. Z drugiej jednak strony pojawia się pytanie o dostępność danych osobowych. W ile rąk miałyby one wtedy trafić, bo obawiam się, że można bardzo łatwo stracić nad nimi kontrolę.

Rodzeństwo / Fot. pexels.com

Rodzeństwo / Fot. pexels.com

Zadbajmy o siebie

Zastanówmy się nad przykładową sytuacją. Rodzeństwo trafia do dwóch różnych rodzin. Ośrodki Adopcyjne musiałyby wtedy ujawnić dane osobowe jednej rodziny drugiej i odwrotnie. Po pierwsze, są to sobie całkowicie obcy ludzie, którzy nagle mieliby zacząć „jakoś” wspólnie funkcjonować. Oczywiście adopcja wiąże się z ogromnym bagażem, który bardziej lub mniej świadomie ludzie na siebie biorą. Czy jednak adoptując dziecko adoptują też całą jego rodzinę i inne rodziny adopcyjne, które ewentualnie w danym kręgu są?

Nie ulega wątpliwości, że możliwość wspólnego wychowywania się rodzeństwa biologicznego jest bardzo ważna. Szczególnie jeśli dzieci żyły już ze sobą przez kilka lat. Są sobie bazą, często jedyną bezpieczną, jaką w danym momencie mają. Rozdzielanie ich byłoby w takim momencie skrajnie nieodpowiedzialne. Poza tym, w sytuacji kiedy matka biologiczna rodzi kolejne dziecko, to rodziny adopcyjne starszego mają pierwszeństwo w adopcji nowo narodzonego. Jednak jest to prawo, a nie obowiązek. Czy adoptując dziecko można z góry zobowiązać się do adopcji kolejnych? Co jeśli matka biologiczna urodzi ich jeszcze pięcioro? Czy naprawdę każdy rodzic adopcyjny będzie w stanie to unieść? Chyba trudno byłoby nakładać tego typu obowiązek. Myślę, że liczba rodzin adopcyjnych spadłaby wtedy drastycznie. Z tego punktu widzenia może to być nie do przeskoczenia. Wyobrażam sobie, z jak wielkim lękiem musiałoby się to wiązać.

Stałość, bezpieczeństwo, spokój

Coś co wydaje mi się czynnikiem równie ważnym, to skupienie na budowaniu dla dziecka bezpiecznego, jasnego i usystematyzowanego świata. Jest taka zasada – jeśli potrafimy coś wytłumaczyć w jak najkrótszych słowach, jeśli dziecko może to zrozumieć, to znaczy, że i my sami to rozumiemy. Czy w myśl tej zasady dałoby się jasno objaśnić świat, w którym mama mojego brata nie jest moją mamą i nie wiem dlaczego on jest z nią. Ja jestem ze swoją, a do tego jest jeszcze mama, która mnie urodziła, ale w sumie to jej nie znam. Do kogo zatem mam mówić „mamo” i kim właściwie mama jest? Poza tym, jeśli mój brat, którego urodziła ta sama mama, co mnie, ma inne rodzeństwo, które urodziła pani, którą on nazywa mamą, a ja mam rodzeństwo, które urodziła jeszcze inna pani, to w końcu kim jest brat i kim jest siostra? Pomieszanie z poplątaniem. Łatwo sobie wyobrazić, co może dziać się w głowie takiego dziecka. Czy pomoże mu to z uporaniem się z i tak trudną historią? Nie sądzę.

Nic nie jest czarno-białe

Oczywiście opisałam tu przypadek, kiedy w całą sytuację angażowane jest dziecko. Inaczej zapewne wyglądałoby to w momencie, gdyby ze swoim rodzeństwem kontaktował się dorosły człowiek, który bardziej świadomie podjął taką decyzję. Myślę sobie jednak, że ślad jakim są dane rodziców biologicznych, jest wystarczającym tropem do odszukania swoich korzeni. Szanuję przeżycia osób, które latami szukają swojego rodzeństwa. Trudno jest mi sobie nawet wyobrazić te trudy, frustracje, czy nawet poczucie bezsilności. Obawiam się jednak, że zbyt duże zmiany w tym temacie mogłyby łatwo doprowadzić do szkodliwych naruszeń i przekraczania granic, zza których nie byłoby już odwrotu.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę
fot. Fotolia

Włoska rodzina z Trydentu adoptowała 32-latka Białorusina. Niezwykłą historię opisała gazeta Trentino.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

11-letni chłopiec z Białorusi po raz pierwszy pojawił się w Trydencie ponad 20 lat temu. Został wysłany do Włoch na leczenie po katastrofie elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Dziecko przez kilka miesięcy przebywało wtedy z bezdzietnym włoskim małżeństwem. Między nimi wytworzyła się na tyle wyjątkowa więź, że od tej pory chłopiec co roku przyjeżdżał do zaprzyjaźnionej pary na wakacje.

Zobacz także: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Przez kilkanaście lat Włosi byli świadkami, jak chłopiec dorastał i stawał się mężczyzną. Dziś jest już zaręczony i dzięki pracy może często odwiedzać opiekunów. Białorusin jest kierowcą ciężarówki.

Para tak bardzo przywiązała się do mężczyzny, że postanowiła zalegalizować tę relację i usynowić Białorusina. Tym sposobem 32-latek stał się prawnie synem włoskiego małżeństwa.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: handofmoscow.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adopcja płodu przez telefon? Aplikacja „Adoptuj Życie” nowością w kręgach pro-life

Aplikacja Adoptuj Życie
fot. adoptujzycie.pl

Duchowa adopcja płodu i modlitwa przez dziewięć miesięcy – to propozycja Fundacji Małych Stópek, która wypuściła właśnie na rynek aplikację na smartfony o nazwie Adoptuj Życie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aplikacja dostępna jest w dwóch wersjach językowych, korzystać z niej mogą użytkownicy telefonów z systemem Android oraz iOS.

Duchowa Adopcja Dziecka polega na indywidualnej lub publicznej modlitwie wstawienniczej. Przez 9 miesięcy użytkownik aplikacji bierze pod opiekę nieznane, poczęte dziecko, „którego życie jest zagrożone aborcją” – czytamy w opisie.

Osoba podejmująca się takiego zobowiązania przez dziewięć miesięcy odmawia jedną dziesiątkę różańca i modlitwę w intencji duchowo adoptowanego dziecka.

Zobacz także: Modlitwa o dziecko. Czy modlitwa dla starających się o dziecko może pomóc?

Aplikacja Adoptuj Życie – co w niej znajdziemy?

Po zainstalowaniu aplikacji na telefonie ukazuje się następujący komunikat:

Oto Twój mobilny asystent podjętej przez Ciebie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Będzie Ci towarzyszyć przez 9 miesięcy trwania modlitwy pomagając wywiązać się z Twojego modlitewnego zobowiązania. Za pomocą grafik przedstawiliśmy każdy z 40 tygodni rozwoju prenatalnego dziecka. Dodatkowo zamieściliśmy oryginalne zdjęcia USG oraz echo serca z kolejnych etapów rozwoju. Dzięki temu możesz śledzić wzrost dziecka przez cały czas trwania Duchowej Adopcji i edukować swoje środowisko, jak wygląda człowiek w rozwoju prenatalnym.

Oprócz tych informacji twórcy aplikacji przygotowali również rozważania różańcowe na każdy dzień. Użytkownicy codziennie będą również mogli przeczytać krótki komunikat – myśli dziecka „adekwatne do danego momentu rozwojowego”. Twórcy aplikacji twierdzą, że tego typu komunikaty pomogą uwrażliwić ludzi na poczęte życie.

Zobacz także: Patron niepłodnych. Do których świętych modlić się o ciążę?

Módl się i płać

Oprócz codziennej modlitwy i rozważań różańcowych znajdziemy jeszcze dwie inne zakładki. Jedną z nich jest „Przyrzeczenie”. Użytkownik zobowiązuje się w tym miejscu do codziennej modlitwy o uratowanie życia nienarodzonego dziecka oraz sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu.

W kolejnej zakładce „Twój Dobry Uczynek” również zobowiązujemy się do codziennej modlitwy, do której dołączyć można dobrowolne postanowienie, np. post, wyrzeczenie, czy uczynek miłosierdzia. Jeżeli użytkownik nie ma pomysłu na dobry uczynek, z pomocą przychodzą twórcy aplikacji.

Na dole strony pogrubionymi literami możemy przeczytać komunikat: „Wystarczy, że wpłacisz 10 zł na konto Fundacji, a za nie zakupione zostanie 20 pieluch jednorazowych i przekazanych dzieciom uratowanym od aborcji”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: dlazycia.info/premiera-aplikacji-adoptuj-zycie/

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Szukam kogoś, kto mnie adoptuje”. Dramatyczny apel samotnego staruszka

Staruszek chce, by ktoś go adoptował
fot. Pixabay

„Szukam kogoś, kto mnie adoptuje”. Taki ogłoszenie napisał i wywiesił na przystanku samotny staruszek. Zobacz wzruszający apel nieszczęśliwego człowieka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak reklamuje sam siebie 85-letni Han Zicheng z Chin, jest silny, może robić zakupy, gotować i umie sam o siebie zadbać.

Mężczyzna zapewnia również, że nie cierpi na żadne chroniczne schorzenia. Zaznacza, że jako były pracownik instytutu badawczego, co miesiąc otrzymuje emeryturę i ma swoje pieniądze.

Zobacz także: Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Staruszek chce, by ktoś go adoptował

Han czuje się bardzo samotny. Jego żona nie żyje, a dzieci wyjechały z rodzinnego domu i zerwały kontakt z ojcem. Staruszek boi się, że umrze samotnie w swoim małym mieszkanku w miejscowości Tianjin.

Han przeżył japońską okupację, chińską wojnę domową i rewolucję kulturalną. Boi się jednak samotności i tego, że nie poradzi sobie w obliczu poważniejszej choroby. Jak mówi, chce mieć kogoś, kto „potrzyma go za rękę, gdy będzie umierał”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: RMF FM

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kobietom będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? „Wzrośnie popularność porzuceń noworodków w oknach życia”

Będzie trudniej oddać dziecko do adopcji?
fot. Fotolia

Być może już wkrótce czas, w którym kobieta będzie mogła wycofać się z decyzji o oddaniu dziecka do adopcji, znacznie się wydłuży. To założenie nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Celem nowelizacji proponowanej przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest to, aby jak najmniej noworodków trafiło do domów dziecka. Trwają konsultacje społeczne w tej sprawie.

Zgodnie z nowelizacją, kobieta, która zrzeknie się praw po urodzeniu dziecka, będzie musiała potwierdzić swoją decyzję już nie po sześciu tygodniach, ale po 14. W tym czasie może jeszcze zmienić decyzję.

Zobacz także: Powstanie centralny rejestr pieczy zastępczej

Będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? Eksperci krytykują

Pomysł resortu Elżbiety Rafalskiej krytykuje m.in. Anna Krawczak– antropolożka medycyny z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem i ekspertka Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności „Nasz Bocian”.

14 tygodni potrzymamy ciebie i dziecko w zawieszeniu licząc na to, że jednak nie dojdzie do adopcji. W imię twoich praw oczywiście, bo decyzja o oddaniu dziecka na pewno była niesłuszna i wkrótce sama to zrozumiesz – napisała na swoim profilu na Facebooku Anna Krawczak.

Zobacz także: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

„Wzrośnie popularność porzuceń noworodków”

Krawczak uważa, że decyzja kobiety nie będzie respektowana przez personel medyczny. „Podsumowując, wieszczę, że po wejściu w życie znowelizowanego Krio wzrośnie popularność porzuceń noworodków w oknach życia, bo będzie to wkrótce jedyne miejsce, w którym kobieta będzie mogła zostawić dziecko i uwolnić się w tej sposób od kontroli państwa nad jej życiem – dodała.

Na antenie Radia TOK FM Anna Krawczak podkreślała również, że kobiety, które podjęły decyzję o pozostawieniu dziecka w szpitalu, powinny otrzymać odpowiednią opiekę.

– Ale rozumianą nie jako przymuszanie ich, wywieranie presji np. pod postacią szantażu emocjonalnego, lecz w formie pakietu informacji: co takiej kobiecie przysługuje, pod jakimi warunkami, jaką pomoc może otrzymać. Jeśli ona mówi „nie, dziękuję, moja decyzja została podjęta, chce się tego dziecka zrzec”, to po prostu należy dać jej spokój – powiedziała.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TOK FM

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.