Przejdź do treści

Rok z in vitro!

To był długi i ciężki rok dla polskiego in vitro. Wiele zmian, jeszcze więcej kontrowersji. Zrobiliśmy dla Was przegląd najważniejszych wydarzeń z mijającego roku.

Nowy projekt ustawy o in vitro trafił do Sejmu już w lutym 2015 roku. Ówczesne brzmienie projektu było bardzo zbliżone do finalnej wersji ustawy. Projekt najpierw trafił na stronę Rządowego Centrum Legislacji i w ten sposób ruszyła machina ustawodawcza. Miesiącami projekt odbijał się od kolejnych komisji i podkomisji zdrowia. Poprawki, czytania i awantury były chlebem powszednim.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1 lipca 2015 roku Ministerstwo Zdrowia świętowało drugą rocznicę wprowadzenia rządowego programu, dzięki któremu in vitro jest finansowane ze środków publicznych i pierwszy rok finansowania wszystkich świadczeń zdrowotnych opisanych w programie. Od tamtej pory refundowanych jest 13 preparatów, stosowanych najczęściej w leczeniu niepłodności metodą in vitro.

In vitro odczarowane. Podsumowanie 2 lat rządowego programu 

Im bliżej wyborów parlamentarnych tym więcej i częściej mówiło się o in vitro. Chociaż kwestia zapłodnienia pozaustrojowego w polskim parlamencie obecna był od blisko 10 lat, nigdy nie była priorytetem. Przez Sejm przewijały się kolejny projekty ustaw. Prace nad finalnym kształtem ustawy przyspieszyły wyrok unijnego Trybunału Sprawiedliwości, który w czerwcu orzekł, że Polska do tej pory nie przyjmując regulacji odnośnie naruszyła europejskie dyrektywy.

Przegrana Polski w ETS w sprawie in vitro (czytaj tutaj…)

W maju wybory prezydenckie, wbrew większości sondaży, wygrał niekwestionowany przeciwnik in vitro, Andrzej Duda. W sierpniu zastąpił on na tym stanowisku Bronisława Komorowskiego. Platforma Obywatelska zrozumiała, że jeśli ustawa o in vitro nie przejdzie od razu przez kolejne szczeble legislacyjne, to być może nigdy nie zostanie przyjęta. Było pewne, że jeśli Duda będzie miał taką możliwość, odrzuci ustawę, a co więcej, jesienne wybory mogą diametralnie zmienić rozkład sił w polskiej polityce.

Duda chce kompromisu (czytaj tutaj…) 

W Sejmie wrzało. Projekt ustawy przechodził z rąk do rąk. Sejmowa komisja zdrowia kilkukrotnie zasiadała do prac nad nim.
 
Wreszcie 25 czerwca tego roku Sejm ostatecznie przyjął ustawę o leczeniu niepłodności. Za przyjęciem ustawy było 261 posłów, przeciw 176, a 6 wstrzymało się od głosu. Sytuacja powtórzyła się w Senacie, po dwukrotnym odrzuceniu ustawy w całości przez senacką komisję zdrowia izba przyjęła ustawę. Głosowanie było wyrównane – 46 za i 43 przeciw.

Głosowanie w Sejmie (czytaj tutaj…)

Podpis prezydenta pod ustawą był już tylko formalnością. Bronisław Komorowski podpisał dokument 22 lipca. Do Trybunału Konstytucyjnego przekazał jeden zapis ustawy dotyczący możliwości pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody. Mimo to ustawa w całości wejdzie w życie.

Ustawa o in vitro, oczywiście w towarzystwie kontrowersji, weszła w życie 1 listopada 2015 roku. Zaraz potem część klinik musiała przerwać leczenie. Zgodnie z ustawą placówki muszą posiadać pozwolenie ministra zdrowia na: pobieranie komórek rozrodczych od dawców, stosowanie komórek rozrodczych i zarodków w procedurze IVF, w tym przetwarzaniu, testowaniu, konserwowaniu i dystrybucji, gromadzenie, przechowywanie i dystrybucje komórek rozrodczych oraz zarodków przeznaczonych do zastosowania w zabiegu in vitro przez bank komórek. Na kliniki padł blady strach, na szczęście już po kilku tygodniach mogły funkcjonować normalnie. 

Ustawa o in vitro weszła w życie (czytaj tutaj…)

W październiku odbyły się wybory parlamentarne w wyniku czego diametralnie zmienił się układ sił na scenie politycznej. Bezwzględną większość zdobyła konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość. Zmiany w obszarze in vitro były nieuniknione. Prof. Marian Zembala, ostatni minister zdrowia za kadencji Platformy Obywatelskiej, dobrze znał zamierzenia nowych władz. Na ostatniej prostej zarządzania resortem zdrowia przedłużył ministerialny program finansowania in vitro do 2019 roku.

Zembala zadba o in vitro (czytaj tutaj…)

Jednak radość nie trwała długo. Nowy rząd nie krył swoich planów wobec zapłodnienia pozaustrojowego. 

Nie da finansowania in vitro od Nowego Roku (czytaj tutaj…)


I rzeczywiście! U schyłku roku, na początku grudnia, nowy minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł, poinformował opinię publiczną, że refundacja IVF potrwa tylko do połowy 2016 roku. Co w zamian? Radziwiłł zapowiedział wprowadzenie narodowego programu prokreacyjnego, który w dużej mierze ma opierać się na naprotechnologii. – Będziemy realizować różne cele, które nie tylko na etapie diagnozowania i leczenia niepłodności, ale i na etapie profilaktyki będą sfinansowane ze środków publicznych” – powiedział.

Naprotechnologia zamiast in vitro? (czytaj tutaj…)

Blady strach padał na zwolenników in vitro. Co będzie dalej? Czy zmiany nie ominął także samej ustawy. Początkowe oficjalne doniesienia z biura prasowego MZ potwierdzały ten scenariusz.

MZ potwierdza, że chce zmienić ustawę o in vitro (czytaj tutaj…)

Tym większe było nasze zdziwienie, kiedy resort kilka dni temu ogłosił na swojej stronie, ze zmian w ustawie in vitro nie będzie.

Nie będzie zmian w ustawie o in vitro (czytaj tutaj…)

Ale to nie koniec wrażeń, jakie zafundowały nam nowe władze na zakończenie roku.  Kilka dni temu Konstanty Radziwiłł poinformował również, że zamierza w ramach Narodowego Programu Zdrowia (NPZ) zbudować system, który „będzie całościowo zajmował się problemami prokreacji”. Zarządzenie dotyczące powołania zespołu zaznacza, że celem projektu ma być promocja zdrowia prokreacyjnego oraz  projekt programu polityki zdrowotnej z tego zakresu.

Rusza ministerialny program dot. zdrowia prokreacyjnego (czytaj tutaj…)

Ustawa reguluje wiele istotnych kwestii. In vitro w Polsce ma być dostępne dla małżeństw i par nieformalnych, pozostających we wspólnym pożyciu potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. W ramach rządowego programu, który trwa do 30 czerwca 2016 roku, procedura in vitro dla par jest finansowana ze środków publicznych.

Ograniczenia nakładane przez ustawę dotyczą liczby tworzonych zarodków. Jednorazowo można zapłodnić sześć komórek jajowych. Liczba ta pozwala na uzyskanie średnio trzech zarodków, a w efekcie – jednej ciąży.

W myśl ustawy zakazana będzie preimplantacyjna diagnostyka genetyczna w celu wyboru cech fenotypowych, w tym płci dziecka. Wyjątkiem mają być sytuacje, gdy wybór ten pozwoli uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby dziedzicznej. Natomiast za tworzenie zarodka w celu innym niż procedura medycznie wspomaganej prokreacji przewidziano karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat.

Pod groźbą kary pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat nie wolno niszczyć zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju. Takimi są zarodki, których tempo i sekwencja podziału komórek, stopień rozwoju w odniesieniu do ich wieku oraz budowa morfologiczna uprawdopodobniają prawidłowy rozwój.

U zarodków objętych zakazem niszczenia nie mogą też zostać stwierdzone wady, które skutkowałyby ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą. Polska ustawa przewiduje, że zarodki mogą być przechowywane przez 20 lat, później trafią do anonimowego dawstwa.

W świetle ustawy z procedury in vitro mogą korzystać wszystkie pary – zarówno te w związkach małżeńskich, jak i poza nimi. Koniecznym wymogiem będzie zgodne oświadczenie o wspólnym pożyciu. Dodatkowo osoby te będą musiały mieć za sobą udokumentowany przynajmniej rok nieskutecznego leczenia niepłodności innymi sposobami. In vitro przeznaczone będzie jedynie dla osób, które mają problemy z płodnością, nie będzie dostępne dla par, które chciałyby z niej skorzystać, aby ich dziecko nie dziedziczyło wad genetycznych.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dofinansowanie in vitro zagrożone? Kościół straszy wiernych i przedstawia skandaliczne tezy

Mężczyzna pokazuje Biblię do obiektywu /Ilustracja do tekstu: Dofinansowanie in vitro w Kołobrzegu zagrożone? Kościół straszy wiernych
Fot.: Ben White /Unsplash.com

Rada powiatowa SLD w Kołobrzegu przedstawiła w ubiegłym założenia projektu ws. dofinansowania in vitro, który miałby odpowiedzieć na potrzeby niepłodnych par z tego miasta. Choć poparcie dla tej inicjatywy zapowiedzieli też inni radni, na drodze do przyjęcia programu mogą staną katoliccy działacze. Pomysł refundacji in vitro nie spodobał się bowiem lokalnej Akcji Katolickiej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Za planowanym programem dofinansowania in vitro w Kołobrzegu stoją Porozumienie dla Kołobrzegu Wioletty Dymeckiej oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej. Projekt zakłada wsparcie finansowe w wysokości do 5 tys. zł dla par w wieku 19-45 lat, które zmagają się z niepłodnością. Aby można było z niego skorzystać, jedno z partnerów musi być zameldowane na terenie miasta Kołobrzegu.

Lokalni działacze SLD wskazują, że program dofinansowania in vitro w Kołobrzegu to ważna i niezwykle potrzebna inicjatywa.

– Przełamała się pewna bariera. Wcześniej samorządy argumentowały swoje odmowy faktem, że przecież rząd finansuje in vitro. Teraz wiemy, że rząd się z tego wycofał. Cała nadzieja w tym, że samorząd wesprze te rodziny, które naturalnie nie mogą mieć dziecka, ale [mają szansę – przyp. red.] dzięki metodzie in vitro – zaznaczył Bogdan Błaszczyk, były poseł i radny SLD.

ZOBACZ TEŻ: Będzie dofinansowanie in vitro w województwie zachodniopomorskim! Zobacz szczegóły

Jak dodał, liczy, że przy współpracy radnych uda się osiągnąć założony cel. Wydaje się to realne – podczas niedawnej konferencji prasowej za poparciem tego projektu opowiedzieli się także radni Platformy Obywatelskiej.

–  Jesteśmy pewni, że na sesji będzie bardzo wiele emocji i dyskusji […]. Ale proszę pamiętać, że my nikogo do niczego nie zmuszamy, my dajemy możliwość – wyjaśniała wówczas radna PO Aneta Cieślicka.

Okazuje się jednak, że deklaracja poparcia projektu przez dwa kluby może nie wystarczyć. Do sumień radnych, którzy wezmą udział w głosowaniu w sprawie dofinansowania in vitro w Kołobrzegu, postanowili bowiem zaapelować… kołobrzescy działacze katoliccy.

Manipulacje ws. dofinansowania in vitro w Kołobrzegu. „Czy Kościół może być za?”

Członkowie Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej przy Parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu skierowali do lokalnych mediów pismo, w którym nawołują do odrzucenia projektu dofinansowania in vitro. Jak argumentują, większość mieszkańców Kołobrzegu to „ludzie ochrzczeni – czyli katolicy, dla których życie ludzkie powinno stanowić jedną z najwyższych wartości”.

Autorzy kontrowersyjnego listu dodają, że „miarą kształtowania myślenia, postępowania i podejmowania właściwych decyzji”  winno być dla wiernych stosowanie zasad zgodnych z dekalogiem i nauką Kościoła.

„Jako członkowie Akcji Katolickiej, którzy mają m.in. za zadanie reprezentować katolicką naukę społeczną, czuwać i bronić podstawowych zasad i norm życia chrześcijańskiego, zdecydowanie sprzeciwiamy się planom Sojuszu Lewicy Demokratycznej! Pragniemy […] przypomnieć wszystkim ludziom wierzącym, w tym kołobrzeżanom, co Kościół mówi na temat metody in vitro, i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy katolik może być za?” – piszą.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Ja wolę podziękować Bogu za ten wielki cud”. Postępowy ksiądz mówi o in vitro

Pytanie nie jest jednak retoryczne – w kolejnym zdaniu przedstawiciele Akcji Katolickiej zdają się nie pozostawiać wiernym wyboru.

„Osobisty stosunek osoby wierzącej do tej metody jest dzisiaj mocnym dowodem wierności wobec Chrystusa i Kościoła! Mimo pozornie szlachetnych powodów,  in vitro nie może być przez katolika zaakceptowane, bowiem zła moralnego, choć w „humanitarnym opakowaniu”, pod żadnym pozorem nie można uważać za dobro!” – czytamy w dalszej części pisma.

Skandaliczne tezy. In vitro jako „życie za życie”

Aby uzasadnić to radykalne stanowisko, autorzy listu nie ograniczają się jednak do straszenia bożą karą. Używają też argumentów pozornie merytorycznych – w rzeczywistości jednak niezgodnych z prawdą naukową i procedurami wynikającymi z polskich przepisów regulujących in vitro:

„Należy pamiętać, że w tej metodzie, aby powołać do życia jedno dziecko – niszczy się statystycznie 5-6 innych istnień ludzkich! In vitro to więc życie za życie, bowiem walczymy o jedno dziecko, ale kosztem drugiego, a nawet wielu innych! […] W minioną niedzielę słyszeliśmy tekst z Księgi Rodzaju i rozmowę Boga z Adamem i Ewą. Bóg pyta: ”Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” (Rdz 3,11). Słowo Boże przypomniało nam i pokazało analogiczną sytuację, bo Bóg dał nam Dekalog, a w nim przykazanie „Nie zabijaj”, a my właśnie teraz –  poprzez in vitro –  chcemy sięgnąć po zakazany przez Boga owoc! Nie mamy prawa zmieniać i poprawiać Bożych nakazów – to pycha i bałwochwalstwo!” – piszą przedstawiciele Akcji Katolickiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Trudna rozmowa z Bogiem. O in vitro przy konfesjonale

To wcale nie koniec manipulacji, którymi członkowie Akcji Katolickiej próbują wpłynąć na mieszkańców i radnych Kołobrzegu.

„Wiele badań wskazuje również na to, że dzieci poczęte poza ustrojem matki są niestety częściej chore lub rodzą się z wadami. Na koniec dodajmy, że legalizacja in vitro oznacza konieczność finansowania tej metody z pieniędzy obywateli, którzy się tej procedurze zdecydowanie sprzeciwiają – tak, jak np. członkowie Akcji Katolickiej. Nie możemy i nie będziemy więc milczeć wobec łamania Bożych Praw i Dekalogu! Apelujemy, by ludzie wierzący byli tu jednomyślni!” – piszą, nie przedstawiając żadnych dowodów na głoszone tezy. Podkreślają też, że „moralnie właściwą” metodą leczenia niepłodności jest naprotechnologia.

Z podobnymi mitami na temat in vitro rozprawiła się niedawno Małgorzata Wójt, kierowniczka laboratorium embriologicznego Salve Medica w Łodzi. Żadna z tych szkodliwych społecznie tez nie okazała się prawdziwa. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.

Źródło: miastokolobrzeg.pl, okkolobrzeg.pl, gk24.pl, sld.org.pl

POLECAMY TEŻ: Masz tatuaże? Ten film przestrzega: otwierasz się na zło i niepłodność

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Ani złotówki” na in vitro. Kandydat na prezydenta Warszawy ma jasne stanowisko

Patryk Jaki nie chce in vitro
fot. Facebook - Patryk Jaki

Patryk Jaki – kandydat na prezydenta Warszawy przyznaje, że prywatnie nie jest przeciwnikiem in vitro. Polityk zaznacza jednak, że „na sprawy ideologiczne” nie wyda ani złotówki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak stwierdził Patryk Jaki „samorządy są od tego, żeby rozwiązywać problemy wszystkich mieszkańców”. Zdaje się, że takim problemem nie jest dla niego leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. 

Kontrkandydat Jakiego- Rafał Trzaskowski z Platformy Obywatelskiej obiecuje z kolei kontynuację i rozbudowę samorządowego programu dofinansowania in vitro dla mieszkańców Warszawy.

Zdaniem Jakiego wybór Trzaskowskiego na prezydenta Warszawy będzie zatem wyrazem poparcia dla sporów ideologicznych.

Tymczasem jeszcze w kwietniu tego roku Patryk Jaki deklarował poparcie dla in vitro. – Moja stanowcza deklaracja jest taka: jeżeli chodzi o samo in vitro – to popieram – mówił w programie” Fakty po faktach”.

Dodał jednocześnie, że według niego dofinansowanie in vitro w Warszawie byłoby za jego kadencji możliwe.

Zobacz także: Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Patryk Jaki nie chce in vitro

Warto przy tym zauważyć, że program in vitro kosztuje miasto 10 mln rocznie. Pieniądze te nie pozwolą raczej na zrealizowanie innych celów, takich jak budowa kolejnych pasów jezdni czy utworzenie sieci publicznych przedszkoli i żłobków.

Likwidacja programu może natomiast mieć przykre konsekwencje dla mieszkańców Warszawy, którzy z różnych powodów nie mogą począć dzieci drogą naturalną.

Program in vitro będzie realizowany do 2019 roku, jednak jego dalsze losy stoją jednak pod znakiem zapytania. Obecnie zakwalifikowanej do programu parze przysługuje dofinansowanie w wysokości do pięciu tys. zł do każdej procedury i nie więcej niż 80 proc. całej procedury.

Maksymalnie para może skorzystać z trzech zabiegów, o ile w wyniku poprzednich prób nie doszło do urodzenia dziecka.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Polityka

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Radni walczą o darmowe in vitro dla mieszkańców Gorzowa. Jest już decyzja AOTMiT

in vitro w Gorzowie
fot. Pixabay

Po likwidacji państwowego programu dofinansowania in vitro część miasto postanowiła dopłacić do zabiegów z własnego budżetu . Być może niedługo do tego grona dołączy również Gorzów Wielkopolski. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Radni Platformy Obywatelskiej przygotowali właśnie projekt uchwały dotyczącej programu: „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego – in vitro dla mieszkańców Gorzowa w latach 2019-2021”.

– Wiele miast i samorządów województw w Polsce zdecydowało się na wsparcie programów leczenia niepłodności. W ślad za tym i my zrobiliśmy spore rozpoznanie. Mamy dokumenty, że ten program jest potrzebny – cytuje słowa poseł Krystyny Sibińskiej „Gazeta Lubuska”

Program został już wysłany do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która wydała pozytywną ocenę.

Zobacz także: Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

In vitro w Gorzowie

Wiceprzewodniczący rady miasta Rober Surowiec ujawnił, że rocznie miasto powinno znaleźć w swoim budżecie 470 tys. zł na dofinansowanie zabiegów. Głosowanie nad projektem uchwały odbędzie się prawdopodobnie w sierpniu.

Szacuje się, że problem niepłodności dotyczy w Gorzowie ok. 4,8 tys. par. Dzięki inicjatywie radnych z programu leczenia niepłodności metodą in vitro będzie mogło skorzystać 97 par.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gazeta Lubuska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Ja wolę podziękować Bogu za ten wielki cud”. Postępowy ksiądz mówi o in vitro

Ksiądz Czendlik o in vitro
fot. Facebook - Zbigniew Czendlik

Choć jest księdzem, ma bardzo liberalne podejście do in vitro, aborcji i związków jednopłciowych. Z humorem podchodzi do wiary, udziela się w telewizji, ostatnio napisał książkę. Poznajcie księdza Zbigniewa Czendlika.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ksiądz Zbigniew Czendlik to Polak żyjący w Czechach od 1992 roku. To jeden z najbardziej lubianych księży za Olzą.

Zobacz także: Trudna rozmowa z Bogiem. O in vitro przy konfesjonale

Za co kochają go ludzie?

Swoją popularność zawdzięcza m.in. liberalnemu podejściu do wiary, na co dzień nie chodzi w sutannie i koloratce, a w zanadrzu ma mnóstwo chrześcijańskich kawałów. Jest gospodarzem talk-show „Uchem Jehly” w czeskiej telewizji.

W ostatnim czasie nowoczesny duchowny napisał i wydał książkę „Bóg nie jest automatem do kawy”. Publikacja może się nie podobać konserwatywnym katolikom.

Już sama okładka budzi zgorszenie niektórych wiernych. Na zdjęciu widać bowiem całującą się w kościele młodą parę i uśmiechniętego księdza, który zakrywa oczy dłonią.

Z ramach promocji książki, ksiądz Czendlik udzielił wywiadu dla miesięcznika „Uroda Życia”, w którym opowiedział m.in. o swoim podejściu do in vitro, związków jednopłciowych i aborcji.

Zobacz także: Ksiądz przestrzega przed kandydatem wspierającym antykoncepcję awaryjną oraz in vitro. Będzie „gorzej niż z Sodomą”.

Ksiądz Czendlik o in vitro

Zapytany o opinię na temat związków homoseksualnych duchowny odpowiada: – To jest mi zupełnie obojętne, niech sobie każdy żyje, jak chce.

Jeżeli chodzi o aborcję, Czendlik uważa, że generalnie nie jest dobra. Jednocześnie zaznacza jednak, że „nie możemy swojego modelu pobożności narzucać innym”. Zamiast stygmatyzacji kobiety proponuje wsparcie i zrozumienie. – Podać jej rękę, wesprzeć, poprowadzić. To człowiek, który potrzebuje pomocy – mówi.

Równie liberalnie wypowiada się na temat in vitro. – Ależ proszę pani, miałbym krytykować kogoś za zabieg, dzięki któremu poczęła się może nawet i połowa dzieci w moim Kościele? Ja wolę podziękować Bogu za ten wielki cud – cytuje słowa ks. Czendlika portal „Wirtualna Polska”.

Nie da się ukryć, że poglądy postępowego księdza znacznie odbiegają od filozofii Kościoła Katolickiego. Ksiądz podkreśla jednak, że jest lojalny wobec Boga, a jego przełożony kardynał Dominik Duka śmieje się, że „jeden Czendlik w czeskim Kościele to nie problem”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wirtualna Polska, Aleteia

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.