Przejdź do treści

Rok po poronieniu urodziła sześcioraczki

Kobieta prezentuje brzuch ciążowy
fot. Pixabay

Courtney i Eric Waldrop zostali właśnie rodzicami… sześcioraczków! Trzy dziewczynki i troje chłopców przyszło na świat w zaledwie cztery minuty.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzieci są zdrowe i mają się świetnie – zapewnia na portalach społecznościowych rodzina i przyjaciele świeżo upieczonych rodziców.

Poronienia i szczęśliwe zakończenia

Para z Alabamy (USA) ma za sobą długą i bolesną historię poronień. Po długotrwałych staraniach w roku 2008 szczęśliwie na świat przyszedł ich pierwszy syn Saylor. Małżeństwo następnie poddało się leczeniu i dzięki terapii na świat przyszły 5-letnie dziś bliźnięta – Wale i Bridge.

Pod koniec 2016 roku Courtney ponownie zaszła w ciążę. Niestety w styczniu poroniła.

To było okropne. Łatwo zachodziłam w ciąże, ale nie mogłam ich utrzymać – mówi Courtney w rozmowie z magazynem „People”. 

– To było bardzo smutne, jednak doświadczyliśmy już w przeszłości takich sytuacji – dodaje.

Zobacz także: Lekarze mówili, że nie zajdzie w ciążę. Dziś jest matką piątki dzieci!

Ciąża mnoga po poronieniach

Po poronieniu lekarz prowadzący zaproponował podanie niewielkiej dawki leków, która miałaby pomóc w utrzymaniu następnej ciąży i jednocześnie zminimalizowałaby szanse na wystąpienie ciąży mnogiej. Terapia przyniosła efekt, lecz kiedy w czerwcu kobieta udała się na USG, zamiast bicia jednego serca lekarz usłyszał bicie… aż sześciu serduszek!

Radości nie było końca, jednak jak przyznają państwo Waldrop, towarzyszyło im również uczucie strachu. Ciąża z sześcioraczkami wiązała się bowiem z bardzo wysokim ryzykiem przedwczesnego porodu.

Dodatkowo przyszłe mamy wieloraczków są narażone na wystąpienie udaru, cukrzycy ciążowej i infekcji dróg moczowych. Często kobietom towarzyszy również wysokie ciśnienie krwi, a cesarskie cięcie niejednokrotnie staje się koniecznością.

Lekarze zaproponowali zatem parze selektywną redukcję płodów. Zabieg ten zwiększyłby szanse na przetrwanie pozostałych dzieci lub dziecka. Rodzice odmówili.

Sześcioraczki były sporym zaskoczeniem dla rodziców //fot. Facebook – God’s Divine Nine-Miracles in the Making – Waldrop Sextuplets

Zobacz także: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

„Proszę, módlcie się”

Jednym z większych zmartwień Courtney było to… czy zdoła uzupełniać zapotrzebowanie kaloryczne. Kobieta musiała spożywać dużo pełnowartościowych posiłków, aby zapewnić sobie i dzieciom prawidłowy rozwój.

„Proszę módlcie się o to, żeby apetyt pozwolił mi jeść tyle, ile do tej pory nigdy nie jadłam” napisała na swoim faceboowym profilu przyszła mama.

Szczęśliwie, w 30. tygodniu ciąży, czyli tak jak zaplanowali rodzice, dzieci przyszły na świat. Chłopcy dostali imiona  Layke Bryars, Blu Wellington i Tag Bricker, natomiast dziewczynki nazwano imionami Rivers McCall, Rayne McCoy i Rawlings McClaine.

Courtney wraz z mężem i trójką dzieci // fot. Facebook – God’s Divine Nine-Miracles in the Making – Waldrop Sextuplets

Dzieci przyszły na świat 11. grudnia 2017 r. // fot. Facebook – God’s Divine Nine-Miracles in the Making – Waldrop Sextuplets

Mnogie ciąże po leczeniu niepłodności

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w 2013 roku, liczba mnogich ciąż (trojaczki i więcej) na skutek leczenia i zastrzyków hormonalnych wzrosła od roku 1998 z 36 proc. do 45 proc. w roku 2011.

Jednocześnie ciąże mnogie na skutek zapłodnienia metodą in vitro zmalały z 48 proc. do 32 proc.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Klinika InviMed nagrodzona w plebiscycie IVF Clinic AWARD 2017

Klinika InviMed nagrodzona
fot. Pixabay

Sieć klinik InviMed została wyróżniona w 4. edycji międzynarodowego plebiscytu na najlepszą klinikę leczenia niepłodności, organizowanego przez renomowany portal EggDonationandFriends, w kategorii Intimacy&Care. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Portal EggDonationFriends.com powstał jako platforma dla pacjentów z całego świata, którzy zainteresowani są leczeniem niepłodności z wykorzystaniem komórek jajowych od dawczyń. Jego głównym celem jest wspieranie ich w podejmowaniu świadomych decyzji – zwłaszcza gdy rozważają oni leczenie za granicą.

Dziś jest bogatym źródłem wiarygodnych informacji, raportów specjalnych, webinarów edukacyjnych oraz wiedzy na temat procesu oddawania i adopcji komórek jajowych.

Skupia społeczność ekspertów i pacjentów, którzy wymieniają się doświadczeniami związanymi z leczeniem niepłodności, w tym pacjentów pierwszego w Polsce programu adopcji komórek jajowych z gwarancją liczby oraz jakości zarodków oferowanego przez sieć klinik InviMed.

Zobacz także: Naukowcy pracują nad metodą zwiększającą skuteczność in vitro. Wykorzysta badanie genów

Klinika InviMed nagrodzona

Nagroda IVF Clinic Award przyznawana jest również za wdrażanie innowacyjnych rozwiązań, które gwarantują bezpieczeństwo, poufność pacjentów i pełną ochronę ich danych osobowych. W tegorocznej edycji sieć klinik leczenia niepłodności InviMed została wyróżniona za wdrożenie nowoczesnego systemu bezpieczeństwa Ferti Proof™ gwarantującego, że wszystkie procedury wykonywane są z zachowaniem najwyższego stopnia bezpieczeństwa.

W InviMed rozumiemy, że medycyna zaczyna się i kończy na pacjencie. To on jest dla nas najważniejszy. Dokładamy wszelkich starań, by świadczyć najwyższej jakości opiekę zdrowotną, a także udzielać holistycznego wsparcia wszystkim naszym pacjentom oraz ich bliskim. Dbamy również o zachowanie najwyższych standardów bezpieczeństwa i poufności. Ta nagroda jest dla nas potwierdzeniem, że wykorzystywane przez nas metody i nasze podejście są doceniane nie tylko przez pacjentów – powiedział Tomasz Rokicki, dyrektor medyczny InviMed.

Zobacz także: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin – pacjenci kliniki InviMed

Innowacyjny program wdrożony przez InviMed

Na stronie IVF Clinic Awards 2017 można przeczytać – „zwycięskie kliniki udowodniły, że ich oferta i usługi charakteryzują się złożonością, efektywnością, podejściem zorientowanym na pacjenta oraz nowatorskimi metodami leczenia niepłodności”. 

– Cieszymy się, że właśnie grono ekspertów skupionych wokół tematu adopcji komórek jajowych doceniło naszą klinikę. Wierzymy, że przyczyniło się do tego wdrożenie przez InviMed innowacyjnego programu IVF z adopcją komórek jajowych, który charakteryzuje się wysoką skutecznością i indywidualnym podejściem do każdej leczącej się u nas pary – dodał Rokicki. 

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Masz tatuaże? Ten film przestrzega: otwierasz się na zło i niepłodność

Ksiądz Rafał Jarosiewicz udostępnił w sieci nagranie, w którym przestrzega młode pary przed demoniczną siłą tatuaży. Jego zdaniem są one „otwieraniem się na zło”, przez co prowadzą do niepłodności. Ale dla wytatuowanych przyszłych rodziców ma też dobrą wiadomość. Takim parom, jak oni, pomógł już wiele razy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Moi drodzy, zwracam się do was z serdeczną prośbą. Chodzi o tatuaże. Dzisiaj jest ogromne spustoszenie związane z tatuażami. Jedni mówią, że tatuaże nie mają żadnego wpływu na nasze życie. Moje doświadczenie w pracy kapłańskiej pokazuje, że tatuaże mają ogromny wpływ duchowy na życie człowieka – rozpoczyna swoje wystąpienie ks. Jarosiewicz.

W dalszej części nagrania duchowny wyjaśnia, że podczas swojej posługi bardzo często spotyka pary, które latami bezskutecznie starają się o dziecko. Według księdza bardzo duży wpływ na tę sytuację mogą mieć ich wcześniejsze wybory.

Moje pierwsze pytanie, które do nich [par zmagających się z niepłodnością – przyp. red.] kieruję, to jest pytanie o to, czy rzeczywiście ich ciała nie są wytatuowane – mówi ksiądz podczas nagrania. I dodaje, że mogą one być furtką dla zła.

Tatuaże a Biblia

W swojej teorii duchowny nie powołuje się na szkodliwe działanie tuszu stosowanego do tatuowania ciała, ale na doświadczenie o. Jamesa Manjackala. Ów hinduski zakonnik i charyzmatyk przytacza w swoich kazaniach świadectwa osób, które z uwagi na posiadanie tatuaży nie mogły doświadczyć pełni Bożego błogosławieństwa. Nieprzekonanym do jego słów ks. Jarosiewicz przytacza fragment Biblii, który ma potwierdzać demoniczne działanie tatuaży na ludzi:

„Nie będziesz nacinał ciała na znak żałoby po zmarłym ani umieszczał na ciele znaków tatuażu”  (Kpł 19,28).

CZYTAJ TEŻ: Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

Modlitwą w niepłodność wywołaną tatuażem

Problem w tym, że interpretacja tego fragmentu (będącego jedynym miejscem w Biblii, w którym znajdziemy słowo „tatuaż”) nie jest wcale jednoznaczna. Według wielu duchownych odwołuje się on przede wszystkim do niechrześcijańskich praktyk nacinania własnego ciała w celu upamiętniania zmarłych lub przywołania pogańskich bóstw.

Ale ks. Rafał Jarosiewicz żywi przekonanie, że tatuaże rzeczywiście mają złą moc i mogą prowadzić do niepłodności. Parom, które doświadczają trudności w poczęciu dziecka, zdradza jednak, że jako duchowny stara się związywać moc ich tatuaży – poprzez modlitwę.

– Pierwszym owocem takiej modlitwy było to, że u wielu par, które przez całe lata nie mogły mieć dzieci, poczynało się życie. To jest moje osobiste doświadczenie – zdradza kapłan w opublikowanym nagraniu.

Na koniec apeluje do wiernych:

– Pragnę was po prostu prosić: nie tatuujcie się – niezależnie od tego, ktokolwiek mówi inaczej. Ponieważ różni ludzie, także duchowni, mówi zupełnie inne rzeczy.

ZOBACZ TEŻ: Ksiądz przestrzega przed kandydatem wspierającym antykoncepcję awaryjną oraz in vitro. Będzie „gorzej niż z Sodomą”.

Mobilny konfesjonał

Warto dodać, ze to nie pierwsze przedsięwzięcie księdza Jarosiewicza, które odbiło się szerokim echem w mediach. Od kilku lat głośno jest o innym pomyśle, który duchowny zrealizował w swoim rodzinnym Kołobrzegu. To mobilny konfesjonał, czyli stylizowane na konfesjonał czerwone auto z napisem: „Jezu ufam Tobie”. Ma umożliwić wiernym intymną spowiedź poza kościołem: na ulicach miasta, przy centrach handlowych, a nawet podczas koncertów.

POLECAMY: Zamiast in vitro – naprotechnologia. W Bydgoszczy otwarto przykościelne Centrum Troski o Płodność

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czy jazda na rowerze wpływa na męską płodność? Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

jazda na rowerze a męska płodność
fot. Pixabay

Jazda na rowerze to ostatnio bardzo modne hobby. Z jednej strony lekarze zachęcają do uprawiana sportu, z drugiej mówi się, że cykliści podatni są na problemy z płodnością. Ile w tym prawdy?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jazda na rowerze to nie tylko czysta radość i przyjemność, ale i sporo korzyści dla zdrowia. Podczas pedałowania trenuje się cały układ krwionośny, pracuje serce i płuca, dodatkowo obniża się ryzyko cukrzycy, gubimy zbędne kilogramy i uwalniamy sporą dawkę endorfin.

Powszechnie mówi się jednak, że korzystanie z jednośladów niekorzystnie wpływa na męską płodność. Ile w tym prawdy?

Jazda na rowerze a męska płodność

Jak tłumaczy dr Beata Olszak-Sokołowska, androlog z Kliniki INVICTA, według badań jazda powyżej 5 godzin na rowerze w tygodniu może wpłynąć negatywnie na parametry nasienia.

– Dr Lauren Wise ze Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Bostońskiego przebadała nasienie 2261 mężczyzn w okresie 1993-2003. Okazało się, że panowie, którzy spędzali powyżej 5 godzin w siodełku, mieli zmniejszoną liczbę i ruchliwość plemników– tłumaczy dr Olszak-Sokołowska.

Tematem zajęli się również norwescy naukowcy, którzy przebadali  160 uczestników 450 – kilometrowego wyścigu rowerowego. Okazało się, że po wyścigu 1 z 5 mężczyzn zaobserwowało u siebie odrętwienie oraz niedoczulicę okolic genitalnych, a 13 proc. ankietowanych doświadczyło problemów z osiąganiem wzwodu.

Zobacz także: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

„Choroba kolarzy”

U kolarzy do najczęstszych powikłań należą zaburzenia erekcji oraz neuralgia nerwu sromowego (PNE, ang. pudendal nerve entrapment), nazywana również syndromem Alcocka albo popularnie „chorobą kolarzy”.

Choroba ta może być wywołana stanem zapalnym lub nadmiernym naciągnięciem nerwu podczas np. intensywnych ruchów u sportowców. Objawia się nieprzyjemnym uczuciem drętwienia, bólem w okolicach narządów płciowych, problemem z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Jej leczenie to głównie rehabilitacja, odpowiednie ćwiczenia lub farmakologia, ewentualnie leczenie operacyjne.

– Kolarstwo to sport, w którym występuje duże prawdopodobieństwo urazów genitaliów. U kolarzy górskich stwierdzono m.in. zwapnienia w jądrach i najądrzach powstające na skutek skrętu jąder, krwiaków, zapalenia pourazowego, również torbiele najądrzy, drobne wodniaki jąder, mikrozwapnienia, czy tkliwość moszny – wylicza dr Oleszak-Sokołowska.

Wstydliwa dolegliwość

Kolarze mogą napotkać na jeszcze jedną nieprzyjemną dolegliwość, nazywaną priapizmem. Jest to długotrwały  wzwód członka, który nie jest związany z podnieceniem seksualnym. Krew napełnia ciała jamiste znajdujące się w penisie i nie może z nich odpłynąć.

Zaburzenie występujące u kolarzy górskich, spowodowane jest urazem naczyń członka, występuje z opóźnieniem po urazie i jest niebolesne.

Leczenie polega na przepłukiwaniu naczyń solą fizjologiczną, po aspiracji z nich zalegającej krwi, a przy braku efektu iniekcjami z odpowiednich leków do ciał jamistych prącia. Ostatecznie może być konieczne zastosowanie bardziej inwazyjnych metod chirurgii naczyniowej.

Zobacz także: Mała liczba plemników może być symptomem poważnych chorób. Zobacz jakich!

Jazda na rowerze a rak prostaty

Dotychczas nie udowodniono, aby jazda na rowerze miała związek z przyspieszonym przerostem gruczołu krokowego lub rakiem prostaty. Nie zmienia to jednak faktu, że po długim siedzeniu na rowerowym siodełku masowana prostata wydziela więcej PSA, swoistego antygenu sterczowego, który może być oznaką raka prostaty.

– Z tego powodu mężczyznom wybierającym się na badanie poziomu PSA zaleca się wstrzymanie od jazdy na rowerze na przynajmniej 48 godzin przed wizytą w przychodni –  tłumaczy dr Olszak-Sokołowska. U pacjentów ze stwierdzonym przerostem prostaty zdecydowanie odradza się jazdę na rowerze.

Ruch wskazany

Jak  podkreśla dr Olszak-Sokołowska, rozsądnie uprawiany sport jest dla mężczyzn jak najbardziej wskazany, a rekreacyjni cykliści mogą pedałować bez obaw.

– Warto jednak pamiętać, żeby dobrać dla siebie odpowiednie siodełko. Powinno ono być ergonomiczne i szerokie,  tak aby ciężar ciała rozkładał się bardziej równomiernie niż w przypadku wąskich sportowych modeli. Minimalizuje to ryzyko ucisków, które w rezultacie może doprowadzić do wspomnianych, nieprzyjemnych zaburzeń – mówi.

– Podejmowana aktywność fizyczna nie powinna być zbyt intensywna, bo forsowne ćwiczenia mogą ograniczyć produkcję plemników, ale nie może też być ograniczona, to z kolei może prowadzić do, niekorzystnej dla męskiej płodności, otyłości. Dla utrzymania prawidłowych parametrów nasienia optymalnie jest uprawiać różne sporty od 6 do 10 godzin tygodniowo – wyjaśnia dr Olszak-Sokołowska.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Mężczyzna biegnie po ścieżce w promieniach zachodzącego słońca /Ilustracja do tekstu: Wysiłek fizyczny a płodność męska
Fot. Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna to, obok zbilansowanej diety i kontroli wagi, nieodłączny element życia każdego mężczyzny, który dba o zdrowie reprodukcyjne. Niewiele przyszłych ojców zdaje sobie jednak sprawę, że sport może nieść za sobą też zagrożenia dla płodności. Jak ich uniknąć?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sport wpływa nie tylko na masę mięśniową, ale też na wiele parametrów naszego organizmu. Pozwala zredukować wagę, zwiększyć wydolność, a nawet poprawić jakość nasienia. Zdaniem ekspertów, zalecany czas, który warto poświęcić na zdrową aktywność fizyczną, to około 150 minut tygodniowo. No właśnie – zdrową. Co to właściwie oznacza?

W opinii lekarzy, wysiłek fizyczny, który wspomaga nasz organizm, to ten, który nie powoduje nadmiernego podwyższenia tętna. W czasie aktywności sportowej nie powinno ono przekraczać 70% wartości tętna maksymalnego (HRmax). Pozwala na to większość łagodnych sportów, takich jak: bieganie rekreacyjne, lekki wysiłek na siłowni, pływanie czy jazda na rowerze. Ale… z umiarem!

ZOBACZ TEŻ: Najlepsze sposoby na płodność: wasze propozycje

Intensywny wysiłek fizyczny a płodność męska

Choć sport to zdrowie, warto wiedzieć, że dotyczy to tylko form aktywności, które nie narażają organizmu na nadmierne obciążenie. Zupełnie inne konsekwencje dla zdrowia ma bowiem lekki wysiłek niż wyczerpujący trening. Tymczasem w Polsce z roku na rok rośnie liczba uczestników masowych imprez sportowych – takich, jak długodystansowe biegi, półmaratony, maratony i triathlon. Co roku biorą w nich udział tysiące mężczyzn. Jak to wpływa na ich płodność?

Jak wykazują badania, odpowiedź hormonalna męskiego organizmu na długotrwały, intensywny wysiłek fizyczny jest podobna do tej, która towarzyszy chronicznemu stresowi. Aktywacji ulega wówczas autonomiczny układ nerwowy oraz oś podwzgórze–przysadka–nadnercza. To zaś prowadzi do upośledzenia wydzielania hormonu uwalniającego gonadotropiny (GnRH), a w konsekwencji – do obniżenia poziomu testosteronu (wolnego i całkowitego) oraz hormonu luteinizującego.

Podczas innych analiz wykryto też, że sport wyczynowy obniża parametry nasienia, a zwięks­za stężenie wykładników stanu zapalnego: białka C-reaktywnego i interleukin prozapalnych. Co więcej, intensywny wysiłek fizyczny aż 10-krotnie zwiększa zużycie tlenu przez komórki. Dodatkowo nasila produkcję reaktywnych form tlenu, które mogą uszkadzać błony komórkowe.

CZYTAJ TEŻ: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

Długodystansowa jazda na rowerze a parametry nasienia

Z zagrożeniem dla płodności wiąże się też intensywna, długodystansowa jazda na rowerze. Nie chodzi jednak wyłącznie o podwyższone tętno. Długi czas spędzony w siodełku (szczególnie niedostatecznie wygodnym) powoduje nadmierny nacisk i mikrourazy jąder, które prowadzą niekiedy do torbieli najądrza, zwapnień w jądrach i najądrzach, a nawet do raka prostaty. Dodatkowo ciasne spodenki rowerowe, wykonane najczęściej z lycry, zmniejszają dopływ krwi do genitaliów, podwyższają temperaturę jąder, a tym samym mogą wpływać na obniżenie parametrów nasienia.

Wniosek ten znalazł potwierdzenie nawet w szerokim badaniu, którym objęto pacjentów kliniki leczenia niepłodności. Naukowcy, przeanalizowawszy 2261 próbek nasienia (pobranych przed procedurą zapłodnienia in vitro) oraz szczegółowe wywiady w zakresie aktywności fizycznej badanych mężczyzn, wykryli związek między intensywnością sportu a koncentracją i ruchliwością plemników Istotny spadek obu tych parametrów wykryto w grupie mężczyzn jeżdżących na rowerze dłużej niż 5 godzin tygodniowo. Wysiłek o mniejszym natężeniu nie wiązał się z uszczerbkiem na płodności.

Urazy sportowe a płodność męska

Zagrożeniem dla męskiej płodności są także sporty zespołowe, ekstremalne i kontuzjogenne, m.in. jeździectwo konne, boks, zapasy, piłka nożna, snowboard czy rugby). Łączą się one z ryzykiem z urazu jąder – w wyniku uderzenia lub przypadkowego kontaktu z przeciwnikiem na boisku.

Czasem poważny uraz może skutkować nie tylko silnym bólem, ale nawet pęknięciem jądra – to zaś może prowadzić do trwałej niepłodności. Dlatego jeśli uprawiamy sport, który wiąże się z ryzykiem urazu, warto zainwestować w odpowiednie ochraniacze.

Źródło: Andrology Australia; Postępy Andrologii Online, 2015 (s. 34-40)

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak leczyć niepłodność idiopatyczną u mężczyzn?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.