Przejdź do treści

Rodzice mogą nieświadomie przyczyniać się do otyłości swoich dzieci

229.jpg

W 2012 roku, więcej niż jedną trzecią dzieci i młodzieży stanowiły osoby z nadwagą lub otyłością. Nowe badania sugerują, że rodzice są po części odpowiedzialni za nadmierny przyrost wagi swoich pociech. Badania wykazały, że wielu rodziców, poprzez niewłaściwe karmienie niemowląt oraz nieodpowiednie nawyki związane z aktywnością, przyczynia się do zwiększenia ryzyka wystąpienia otyłości u dzieci w przyszłości.

Badanie

Zespół badaczy, kierowany przez dr Eliana M. Perrin’a z Medycznego Uniwersytetu w Północnej Karolinie, niedawno opublikował swoje wyniki w czasopiśmie Pediatrics. Naukowcy przebadali 863 rodziców oraz ich niemowlęta. Były to rodziny o niskich dochodach, które brały udział w projekcie Greenlight, skupiającym się na prewencji otyłości. Wyniki wykazały, że wszyscy rodzice stosowali takie nawyki żywieniowe oraz aktywności, które w kolejnych latach mogły wpływać na rozwój otyłości.

Wyniki

Okazało się np., że 12% rodziców zbyt wcześnie wprowadza do diety dzieci stałe pokarmy. W 2011 roku Medical News Today poinformował, że dzieci karmione takimi pokarmami przed 4. miesiącem życia są bardziej narażone na otyłość w wieku 3 lat.

Jeżeli chodzi o karmienie niemowląt w łóżeczku, 43% rodziców trzymało butelkę, podczas gdy 23% zostawiło ją podpartą, zamiast utrzymywać ją w dłoni. Takie zachowanie może prowadzić do podawania nadmiernej ilości pokarmu.

Dodatkowo, 20% rodziców reagowała podaniem mleka, kiedy dziecko płakało, a 38% pilnowało, by dziecko zawsze zjadło do końca.

Podczas badania  innych czynności związanych z otyłością, naukowcy stwierdzili, że 90% dzieci było wystawione na działanie telewizji, a 50% aktywnie ją oglądało – czyli rodzice celowo umieścili pociechy przed telewizorem, aby mogły oglądać.

Oglądanie telewizji jest czynnikiem, który wiele poprzednich badań powiązało z otyłością wśród dzieci. Medical News Today niedawno opublikowało wyniki sugerujące, że dzieci, które mają telewizor w sypialni są w grupie większego ryzyka, jeżeli chodzi o wystąpienie nadwagi.

Rodzicie powinni bardziej dbać o to, by ustrzec swoje dzieci przed nadwagą

Dziecięca otyłość ma zarówno natychmiastowe, jak i długotrwałe skutki zdrowotne. Badania wykazują, że otyłe dzieci i młodzież są bardziej narażone na otyłość w dorosłości. Oznacza to, iż znajdują się także w grupie podwyższonego ryzyka wystąpienia problemów zdrowotnych związanych z nadwagą, takich jak: choroby serca, cukrzyca, udar, choroba zwyrodnieniowa stawów, a nawet niektóre rodzaje raka.

Otyłość wiąże się nie tylko ze zdrowotnymi konsekwencjami. Istnieją badania, które sugerują, że otyłe nastoletnie dziewczęta mogą mieć większe problemy w nauce, w porównaniu do nastolatek ze zdrową wagą.

Interpretacja wyników

Badacze są zdania, że powyższe wyniki, a zwłaszcza wysokie wskaźniki, jeżeli chodzi o oglądanie telewizji przez niemowlęta, wskazują na to, że profilaktykę otyłości należy zaczynać u jeszcze młodszych dzieci. Należy także intensywnie uświadamiać rodziców o skutkach ich nawyków i zachowań na wagę i zdrowie ich dzieci.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Dlaczego diagnostyka prenatalna jest tak ważna? Kiedy powinnaś się jej poddać?

Dieta a starania o dziecko (1)

Ciąża to czas wielkiego oczekiwania na upragnionego potomka, ale też wątpliwości i niepokoju. Dlatego tak kluczową rolę spełnia diagnostyka prenatalna, która daje informację o zdrowiu dziecka oraz szacuje m.in. ryzyko wad rozwojowych czy chorób genetycznych. Badania prenatalne to aktualnie nie możliwość, ale konieczność, jeśli zależy nam na bezpiecznej i komfortowej ciąży – przekonują specjaliści.

Dlaczego warto robić badania prenatalne?

Badania prenatalne to wyspecjalizowana grupa badań skierowanych do kobiet w ciąży, które dostarczają cennych informacji na temat zdrowia matki i dziecka. Należą do nich badania USG, echokardiografia, badania specjalistyczne i genetyczne.

– Badania prenatalne pozwalają wykryć wady wrodzone, aberracje chromosomowe lub choroby genetyczne, nawet jeszcze kiedy płód rozwija się w łonie matki. Wczesna i precyzyjna diagnoza pozwala na otoczenie matki i dziecka właściwą opieką już na etapie rozwoju ciąży, zapobiegnięcie groźnym komplikacjom, ale i zaplanowanie leczenia noworodka po porodzie. Niezależnie jednak od wyniku diagnozy, kobieta powinna mieć wiedzę na temat korzyści, a także ewentualnych powikłań związanych z badaniami, aby móc świadomie decydować o przyszłości swojej i dziecka – mówi dr n. med. Aleksander Ilski, specjalista ginekolog położnik z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.
Na czym polegają?

Badania prenatalne dzielą się na badania przesiewowe (małoinwazyjne) oraz diagnostyczne (inwazyjne). Badania przesiewowe są całkowicie bezpieczne zarówno dla matki, jak i dziecka – zazwyczaj wykonuje się je w I oraz II trymestrze ciąży. Specjaliści podkreślają, że zastosowanie w badaniach nieinwazyjnych na coraz większą skalę nowoczesnych technologii pozwala na uzyskanie wysokiej jakości i precyzji badania. Oznacza to zazwyczaj rzadszą potrzebę wykonywania badań inwazyjnych.

Jednak w pewnych przypadkach badania przesiewowe mogą okazać się niewystarczające i dla dobra pacjenta wymagają poszerzenia.

W takim przypadku można zastosować badania diagnostyczne. Te powinny być wykonane po wcześniejszym wykonaniu testów przesiewowych – z wyjątkiem, gdy kobieta ma ponad 40 lat lub świadomie rezygnuje z badań przesiewowych.

Badania przesiewowe (nieinwazyjne)

Badanie ultrasonograficzne (USG) – najpowszechniejsze wśród badań prenatalnych, wykonywane wielokrotnie w przebiegu ciąży w celu rozpoznania ewentualnych wad, niedojrzałości płodu oraz innych zaburzeń wewnątrzmacicznych. Pozwala na określenie wieku ciążowego, kosmówkowości w ciąży mnogiej, umożliwia ocenę dobrostanu płodu, diagnostykę ewentualnych wad płodu czy innych nieprawidłowości wewnątrzmacicznych. Obecnie coraz częstszym standardem są badania USG metodą 3D i 4D – taka technologia pozwala na jeszcze dokładniejsze śledzenie rozwoju dziecka m.in. budowy jego organów, ocenę łożyska, pomiar wielkości płodu, śledzenie jego ruchów.

Echokardiografia płodu – pozwala na ocenę rozwijającego się układu krążenia u dziecka.

Test podwójny – polega na pobraniu od ciężarnej próbki krwi i ocenie parametrów biochemicznych białka PAPP-A oraz wolnej gonadotropiny kosmówkowej ßhCG. Test powinien być wykonywany wraz z badaniem ultrasonograficznym pierwszego trymestru, kiedy oceniana jest przezierność karkowa (NT) u płodu. Dzięki niemu można oszacować ryzyko występowania u dziecka aberracji chromosomowych i chorób genetycznych płodu – zespołu Downa (trisomia 21), zespołu Patau (trisomia 13), zespołu Edwardsa (trisomia 18).

Test potrójny – kolejny test polegający na analizie biochemicznej krwi – a dokładnie oznaczeniu poziomu alfafetoproteiny, oceny w osoczu ciężarnej całkowitego HCG oraz wolnego estriolu. Dzięki niemu możliwe jest oszacowanie ryzyka wystąpienia u dziecka wad genetycznych i zespołów chromosomalnych m.in. wady cewy nerwowej, rozszczepu kręgosłupa, zespołu Downa oraz zespołu Edwardsa. Test wykrywa 7 na 10 przypadków wady genetycznej – jeśli jest nieprawidłowy, warto rozważyć dodatkowe wykonanie amniopunkcji.

Test NIFTY – nowoczesna, bezpieczna metoda badania prenatalnego, która z dużą dokładnością (ponad 99%) pozwala wykryć schorzenia na tle genetyczne u płodu. Polega na pobraniu krwi żylnej od matki, podobnie jak w przypadku morfologii. Tym, co go wyróżnia na tle standardowych badań biochemicznych krwi jest fakt, że pozwala na izolację, a następnie analizę płodowego DNA z krwi matki, a nie płodu – dzięki temu pacjentka może uniknąć bardziej inwazyjnych badań prenatalnych. Dzięki testowi możemy oszacować ryzyko wystąpienia zespołu Downa (prawie 100% dokładności), zespołu Patau, zespołu Edwardsa, zaburzeń liczby chromosomów, pozwala również wykryć zagrożenie poronieniem lub urodzenie martwego dziecka. Pozwala również na ustalenie genetycznej płci dziecka.

Test Harmony – polega na pobraniu krwi żylnej od matki. Umożliwia wykrycie ryzyka wystąpienia m.in. zaburzeń chromosomalnych, zespołu Downa, zespołu Turnera, zespołu Klinefeltera, a także zaburzeń chromosomalnych płci. Umożliwia również ocenę wolnego płodowego DNA (materiału genetycznego płodu) uzyskanego z krwi matki.

Badania diagnostyczne (inwazyjne)

Tego typu badania nie są wykonywane rutynowo u każdej ciężarnej.

Wykonuje się je w momencie, gdy przesiewowe badania wprost wykazują występowanie nieprawidłowości u płodu. Czasami też badanie przesiewowe nie daje jednoznacznej odpowiedzi co do budowy czy stanu płodu. Wtedy poszerzając diagnostykę o badania inwazyjne mamy szansę potwierdzić lub wykluczyć daną chorobę – wyjaśnia ekspert.

Badania inwazyjne niosą ze sobą 0,5-2% ryzyko komplikacji (w zależności od typu badania). O ich wykonaniu decyduje ostatecznie pacjentka po konsultacji z lekarzem i omówieniu wyników wcześniejszych testów.

  • Amniopunkcja – lekarz za pomocą cienkiej igły przebija się przez powłoki brzuszne ciężarnej i pobiera do strzykawki małą ilość płynu owodniowego, który otacza płód. Następnie poddaje się go analizie pod kątem zaburzeń genetycznych rozwijającego się dziecka. Amniopunkcja należy do badań inwazyjnych, istnieje zatem ryzyko zagrożeń np. poronienia w związku rozwojem infekcji wewnątrzmacicznej lub uszkodzeniem łożyska jednak zagrożenie powikłaniami jest niskie (ryzyko szacuje się na 0,5%-1%). Z tego względu ważne jest, aby zabieg przeprowadzał specjalista doświadczony w wykonywaniu procedur inwazyjnych.

Badanie to dzięki badaniu DNA pozwala wykryć m.in. zespoły – Downa, Turnera, Edwardsa, Patau, Klinefertera oraz chorób genetycznych takich jak anemia sierpowata czy mukowiscydoza. Z kolei nie wykrywa wad wrodzonych np. rozszczepu wargi, podniebienia czy wady serca.

  • Biopsja trofoblastu (kosmówki, ang. chorionic villus sampling, CVS) – lekarz za pomocą specjalnej igły (przez powłoki brzuszne lub drogą pochwową przez cewnik) i pod kontrolą USG pobiera próbkę materiału genetycznego – fragment kosmówki, która otacza zarodek. Badanie to, podobnie jak amniopunkcja umożliwia wykrycie zaburzeń genetycznych (m.in. choroba Taya-Sachsa, hemofilia) i wad chromosomowych (np. zespół Downa). Jest wskazane u kobiet, które urodziły w przeszłości dziecko z takim schorzeniem.

Biopsja trofoblastu jest wykonywana m.in. wtedy, gdy amniopunkcja nie jest możliwa z powody zbyt małej ilości płynu owodniowego. Wykonywana jest też wcześniej niż amniopunkcja, dzięki czemu możliwe jest szybsze postawienie diagnozy.

  • Kordocenteza – lekarz wkłuwa się cienką igłą poprzez powłoki brzuszne i pobiera krew pępowinową, aby poddać ją szczegółowej analizie. Jest to najbardziej skomplikowane badanie, które niesie ryzyko największych powikłań – jest ono średnio 2 razy większe niż w przypadku amniopunkcji (około 2% ryzyko poronienia). Procedurę tę stosuje się rzadko, w szczególnych przypadkach. Wskazaniem jest umiarkowana i ciężka niedokrwistość u płodu wykryta w badaniu ultrasonograficznym oceniającym przepływy naczyniowe.

Wskazaniem do tego badania jest także konflikt serologiczny u matki, wtedy umożliwia ono nie tylko ocenę morfologii krwi płodu, jego grupę krwi, ale również kariotypu czy przeprowadzenie badań w kierunku konkretnych schorzeń genetycznych.

Kto powinien się im poddać?

Ten rodzaj diagnostyki kierowany jest do wszystkich kobiet w ciąży.

Przesiewowym badaniom prenatalnym powinna poddać się każda ciężarna, z kolei diagnostyczne badania inwazyjne są wykonywane, gdy istnieją do tego wskazania medyczne – może to być m.in. wiek kobiety (powyżej 35 roku życia), dodatnie wyniki testu podwójnego lub potrójnego, stwierdzone anomalie podczas badania USG, urodzenie wcześniej dziecka z wadą wrodzoną lub o podłożu genetycznym, obecność aberracji chromosomowych u rodziców – mówi dr Ilski.

Powszechnie uważa się, że wiek kobiety powyżej 35 roku życia wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia zaburzeń chromosomowych u płodu. Często dzieci z zespołem Downa rodzą jednak kobiety młodsze, dlatego specjaliści, w tym Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, rekomendują, aby każda kobieta, bez względu na wiek, miała wykonane przesiewowe badania prenatalne.

Co więcej, tego typu diagnostyka jest coraz bardziej dostępna dla szerokiego grona pacjentek – niektóre kliniki oferują kobietom z grupy ryzyka m.in. cykl bezpłatnych badań prenatalnych w ramach refundacji NFZ.

– Diagnostyka prenatalna to element działań profilaktycznych. Wiele kobiet obawia się tego typu badań, często niesłusznie, ponieważ nowoczesne metody i testy diagnostyczne są bardzo precyzyjne i obarczone niewielkim ryzykiem powikłań. Wyspecjalizowane laboratoria genetyczne zapewniają dostęp do szybkiej i pewnej diagnostyki. Przykładem rozwoju medycyny w tym zakresie są również nieinwazyjne, bardzo czułe badania biochemiczne krwi czy technologia 4D stosowana w USG, która już w I trymestrze ciąży pozwala bardzo szczegółowo ocenić rozwój anatomiczny dziecka m.in. naczynia krwionośne. Warto, by kobiety nie rezygnowały z możliwości, jakie oferuje współczesna diagnostyka w tym zakresie – mówi ginekolog.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Przychodzi mężczyzna do androloga… jak to łatwo powiedzieć…

Niepłodność dotyka około 15 proc. par starających się o dziecko. To zatrważające dane. Powodów należy szukać u obojga partnerów! Z doktorem Marcinem Radko rozmawiamy o diagnostyce mężczyzn, o przyczynach niepłodności, a także o utartych przekonaniach, że jak problemy z płodnością, to na pewno po stronie kobiety.

W Polsce wciąż pokutują takie stereotypy, że niepłodność to sprawa kobiet. Zgadza się pan z tą opinią?

To jest wręcz implementowane przez wprowadzony niedawno Narodowy Program Prokreacyjny, w założeniach którego uwagę trzeba skupić głównie na obserwowaniu płodności kobiety. A co z mężczyznami? Przecież nie od dziś wiadomo, że niepłodność dotyczy pary. Diagnozowanie mężczyzny sprowadza się do zaledwie kilku podstawowych badań. A zatem o faktycznym znalezieniu przyczyn niepłodności nie może być mowy. Teraz będziemy badać śluz kobiety, obserwować uważnie jej cykl i wykonywać USG. Jak to się ma do statystyk? W Polsce nieosiągnięcie ciąży w ciągu 12 miesięcy starań dotyka około 15 proc. par. To ogromne liczby. Obserwowanie cyklu kobiety i zalecenie mężczyźnie zmiany bielizny na mniej obcisłą z pewnością nie rozwiąże problemu niepłodności dotykającego coraz większą liczbę par.

Pomówmy o przyczynach niepłodności męskiej.

Lista jest bardzo długa, tym bardziej kuriozalne wydają się założenia programu Ministerstwa Zdrowia.

W pracy urologa, androloga i lekarza w ogóle niezwykle ważną rolę odgrywa dobrze przeprowadzony wywiad. Należy ustalić, czy pacjent choruje na jakieś choroby przewlekłe, czy występują dolegliwości towarzyszące, czy zażywa na stałe leki, które mogą mieć wpływ na płodność. Zbieramy podstawowe informacje – wiek, zawód (szkodliwe dla płodności warunki pracy). Należy pamiętać, że zaburzenia płodności nie są chorobą samą w sobie, ale objawem choroby. Często występujące symptomy to obok niskiej jakości nasienia, niska objętość jąder, dolegliwości bólowe w obrębie miednicy, krocza, zaburzenia erekcji, ginekomastia, męczliwość, senność. Lista jest bardzo długa.

Następny etap to badanie fizykalne?

Tak, ono ma pokazać przyczyny zaburzeń płodności. Na początek należy ustalić, czy mężczyzna ma prawidłową budowę ciała, czy przeszedł dojrzewanie płciowe, a także, czy właściwa jest objętość jego jąder. Szukam także objawów, które mogłyby świadczyć o zaburzeniach funkcjonowania osi hormonalnej – podwzgórze, przysadka, jądro – które często mają wpływ na produkcję plemników. Warto także zbadać gruczoły wydzielania wewnętrznego – przede wszystkim tarczycę i nadnercza.

Niepłodność często jest także objawem chorób układu krwionośnego, pokarmowego a przede wszystkim moczowego (zapalenie prostaty, najądrzy, jąder).

Niestety większość badań, które należy wykonać nie podlega refundacji, a by znaleźć przyczynę, czasem musimy ich wykonać naprawdę wiele.

Od czego zaczynamy?

Od morfologii krwi i biochemii. To pozwala nam ocenić funkcjonowanie wątroby, nerek. Sprawdzamy, jak funkcjonuje przysadka mózgowa – wykonujemy badania stężeń FSH, LH testosteronu, prolaktyny, estradiolu, innych białek (SHBG). Równolegle pacjent jest poddawany badaniom obrazowym – USG jąder, układu moczowego. Dodatkowo androlog może zlecić badania genetyczne, np. określenie kariotypu, mikrodelecji AZF, mutacji CFTR które są potwornie drogie i stanowią ostatni etap w diagnozowaniu przyczyn niepłodności.

Wielu z nas wydaje się lub słyszeli, że diagnostyka mężczyzny jest dużo mniej skomplikowana niż kobiety. Kiedy pana słucham, mam zgoła odmienne odczucie.

Z całą pewnością to nie jest proste zadanie. Co do diagnostyki kobiety nie będę się wypowiadał, nie czuję się kompetentny. Na pewno natomiast w związku z cyklicznymi zmianami w ich organizmach, potrzebna jest dobra współpraca z ginekologiem. Z drugiej strony z moich obserwacji wynika, że pacjentki dużo skrupulatniej wypełniają zalecenia lekarza niż ich partnerzy.

Poza tym, wracając do początku naszej rozmowy, mężczyźni – jeśli czują się dobrze, są sprawni seksualnie – uznają niejako z automatu, że problem na pewno nie leży po ich stronie. Więcej nawet, często koledzy, znajomi utwierdzają ich w tym czasem mylnym przekonaniu.

Kiedy więc przychodzą do pana mężczyźni?

Zazwyczaj po badaniach partnerki, kiedy okazuje się, że z nią wszystko jest w porządku. Często ginekolog sugeruje udanie się do urologa, androloga. Wykonujemy podstawowe badania nasienia i nierzadko mamy powód trudności z zajściem w ciążę.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

6 rzeczy, o których wiedzą tylko niepłodni

niepłodni

Nikt się tego nie spodziewa. Przez lata większość dorosłych zastanawia się, jak uniknąć ciąży i kiedy wreszcie są gotowi na rodzicielstwo, niektórym się to nie udaje. Ironia losu. I nagle brutalnie przechodzą ze świata zdrowych, płodnych i mających kontrolę  nad własnym ciałem w rzeczywistość pacjentów dotkniętych przewlekłą chorobą. Zyskują wiedzę, którą trudno się podzielić z kimkolwiek, ponieważ odczuwa się wstyd oraz obawę, że nikt nie zrozumie, o ile sam tego nie przeszedł. I rzeczywiście, osoby nie mające osobistego doświadczenia niepłodności mogą nie wiedzieć jak zareagować na zwierzenia bliskich nawet osób. Mogą nie wiedzieć tego, co jest codziennością osób niepłodnych.

1. Za te pieniądze można kupić samochód.

Albo przyzwoicie wyposażyć mieszkanie, nauczyć się nowego języka lub kilkukrotnie pojechać na wakacje. Co kto lubi.  Leczenie niepłodności jest bardzo kosztowne. Wiele par musi podchodzić do kilku procedur po kilka razy. Mniej inwazyjne i w związku z tym tańsze metody, takie jak inseminacja, mają też znacznie niższą skuteczność, dlatego trzeba kilku prób.

Do tego dochodzą koszty dojazdów, dni wolnych w pracy, nieplanowanych wizyt. Taka jest rzeczywistość na całym świecie, dlatego też wiele krajów refunduje, przynajmniej częściowo, koszty leczenia. Jest to wydatek, na który trudno pozwolić sobie żyjąc z przeciętnej pensji.

Ponoszone koszty, brak pewności połączony z relatywnie niewielką i zależną od wielu czynników skutecznością leczenia niepłodności może silnie odbijać się na samopoczuciu osób leczących się. Leczenie niepłodności jest specyficzną sytuacją, ponieważ nie jest procedurą ratującą życie, trudno nawet mówić, że ma poprawić jego jakość. A jednocześnie dotyka najbardziej fundamentalnych potrzeb i praw człowieka – prawa do bycia rodzicem. Nie można tego wycenić, a jednocześnie rzeczywistość finansowa może stanąć na drodze do dziecka. Bardzo niewiele wiemy na temat sytuacji osób, których zwyczajnie na leczenie niepłodności nie stać.

2. Okienka czasowe

Czas jest w leczeniu niepłodności jest podstawą. Nie można przełożyć wizyty, nie można w innych dniach zrobić usg jajników niż te wyznaczone, nie można zapomnieć wziąć dawki leku, ponieważ może to wpłynąć na cały proces leczenia. Trzeba być bardzo uważnym na symptomy płynące z ciała podczas stymulacji, ponieważ zignorowanie niektórych może mieć bardzo poważne konsekwencje. To ma, oczywiście, przełożenie na jakość codziennego życia.

3. Rozczarowania

Najbardziej bolesny element rzeczywistości osób niepłodnych. Niezależnie od tego, czy jeszcze starają się naturalnie, czy podjęli już leczenie, czeka ich szereg rozczarowań. W zasadzie stają się one normą. Wprawdzie kobiety do 35 roku życia mają nawet 40% szans na powodzenie procedury in vitro, ale już u kobiet po 40 roku życia szansa na spada do zaledwie 11%. Również droga do rozpoczęcia leczenia prowadzi przez kilka lub nawet kilkadziesiąt comiesięcznych rozczarowań.

Jednocześnie osoby długo starające się o dziecko często bombardowane są „dobrymi radami” i historiami ze szczęśliwym zakończeniem. Może to być pomocne, można tego typu uwagi bliskich odbierać jako wyraz troski i wsparcia, ale też bywa to bardzo irytujące. Zwłaszcza wskazówki z serii: wyluzuj, jedź na wakacje lub Kowalscy adoptowali, a rok później urodziło się im biologiczne dziecko. Można zbadać, ile par po adopcji staje się również rodzicami biologicznymi, jednak takie badanie nie miałyby żadnej wartości, poza statystyką. Bo przecież adopcja nie jest lekiem na niepłodność.

4. Emocjonalna huśtawka

Krótko po rozpoczęciu cyklu kobieta lecząca się z powodu niepłodności zaczyna brać leki. I rozpoczyna się czekanie. I nadzieja, modlitwy, zaklinanie rzeczywistości. Nadzieja na to, że w tym cyklu, ta inseminacja, to in vitro w końcu się powiedzie. I tak przez kilka lat. Niezwykle męcząca i obciążająca emocjonalnie sytuacja.

5. Ból fizyczny

Leczenie niepłodności boli. Tak zwyczajnie, fizycznie. Bolą miejsca po wkłuciach, bolą mięśnie, zmaltretowany brzuch, bolą jajniki, ból może pojawić się po pobraniu komórek jajowych. Ból fizyczny połączony z emocjonalną jazdą na kolejce górskiej może być bardzo trudny do wytrzymania, tak dla kobiety, jak i jej otoczenia.

6. Ciąże wokół

Niepłodność nie zatrzymuje życia, przynajmniej tego na zewnątrz. Niezależnie od tego, jak bardzo cierpią osoby niepłodne, z jakimi problemami się mierzą i jak bardzo czują niesprawiedliwie traktowane przez los, inni ludzie zostają rodzicami. Często ciąże wokół nas w jakiś sposób są poruszające, ale kiedy czeka się na własne dziecko, stają się zwyczajnie bolesne. Nawet kiedy życzy się przyszłemu rodzicowi jak najlepiej.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Dlaczego rodzi się coraz więcej bliźniaków i trojaczków? Co mówią eksperci?

Baby Twin Boy and Girl Floating on Swim Rings

Jak pokazują dane statystyczne w Polsce kobiety częściej niż kiedyś rodzą więcej niż jedno dziecko. Tylko w 2016 roku w województwie pomorskim urodziło się aż 730 bliźniaków lub trojaczków, z czego np. w samym Gdańsku urodziło się 36 par bliźniąt. Trafiły się też trzy przypadki narodzin trojaczków. Jakie są główne przyczyny zwiększanie liczby ciąż mnogich?

Czy tylko genetyka?

Uwarunkowania genetyczne to pierwsza przyczyna. Jeśli przyszła mama pochodzi z rodziny, w której ciąże wielopłodowe występowały, wówczas szansa na urodzenie bliźniaków rośnie.

Prawdopodobieństwo ciąży mnogiej wzrasta też podczas sztucznego wspomagania procesu zapłodnienia. Szczególnie dużo bliźniaków rodzi się parom, które zdecydowały się na in vitro. Dużą rolę odgrywa też wiek kobiety.

Jeszcze 30 lat temu widok 40-latki na porodówce był wydarzeniem. W tej chwili to norma. O wiele trudniej natomiast spotkać rodzącą 20-latkę. Wraz z wiekiem rośnie szansa na ciążę mnogą, co nas – pracowników porodówek – wcale nie cieszy. U kobiet z wiekiem rośnie odsetek wad płodu i ciąża w późniejszym wieku zawsze będzie obarczona większym ryzykiem – wyjaśnia prof. Krzysztof Preis, kierownik Kliniki Położnictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, cytuje portal trojmiasto.pl

Ta tendencja wykracza znacznie poza znane nam od 50-lecia metody obliczania szans na zajście w ciążę wielopłodową – dodaje prof. Preis.

Jak mówi ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego ze Szpitala Św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku, Jerzy Zabul

w przypadku ciąż mnogich mamy też częściej do czynienia z przedwczesnym porodem. Jest to zwykle ciąża wysokiego ryzyka”.

Pracownicy szpitala przywykli już do porodów bliźniaczych. W zeszłym roku padł tu także rekord liczby urodzeń.

Na pytanie, co uważa za najważniejszy powód rosnącej liczby porodów bliźniaków i trojaczków, odpowiada:

Zwiększoną liczbę takich ciąż wiązałbym przede wszystkich z wyższym przyrostem naturalnym. Im więcej ciąż, tym większa szansa na to, że na świat przyjdą kolejne bliźniaki czy trojaczki. I są to zarówno ciąże mnogie naturalne, jak i te, które są konsekwencję ciąż wspomaganych, np. przez in vitro.

Źródło: www.trojmiasto.pl

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego