Przejdź do treści

Znana marka odzieżowa zatrudniła małych modeli z niepełnosprawnością. Bo etykietki nie są dla dzieci!

Modelka z niepełnosprawnością w kampanii Labels Are For Clothes (River Island)
mat. River Island

Brytyjska marka River Island we współpracy z organizacją charytatywną Ditch The Label uruchomiła niezwykłą kampanię pod hasłem „Etykietki są do ubrań, nie dla ludzi”. Wystąpiły w niej m.in. dzieci z niepełnosprawnością.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do zdjęć, które mają promować prorównościową postawę marki River Island i przeciwdziałanie stereotypom, zapozowały dzieci w wieku 2-10 lat. Szóstka z nich zmaga się z niepełnosprawnością. 5-letni Teddy ma MPD, 4-letni Gabriel i 6-letnia Cora – zespół Downa, a 10-letnia Lois – rzadki zespół de Grouchy’ego, a 7-letnia Lily urodziła się z chorobą mitochondrialną.

– Modele, którzy wzięli udział w kampanii „Labels Are For Clothes”, zostali wybrani tak, by odzwierciedlić różnorodność, którą reprezentują nasi klienci, (…) i pokazać, że bycie innym jest jak najbardziej w porządku – wyjaśnia rzecznik prasowy River Island.

Model z niepełnosprawnością w kampanii Labels Are For Clothes (River Island)

mat. River Island

Użyj hashtagu i przekaż funta na przeciwdziałanie wykluczeniu

Kampania „Labels Are for Clothes” została zainaugurowania z okazji 30-lecia River Island. Towarzyszy jej kolekcja T-shirtów z hasłem #LabelsAreForClothes. Trzy funty z każdej takiej koszulki zastaną przeznaczone na działania fundacji Ditch The Label przeciwko wykluczeniu społecznemu i przemocy. Dodatkowo marka przekaże organizacji jednego funta za każdorazowe użycie hashtagu #LabelsAreForClothes w mediach społecznościowych.

Warto dodać, że to już kolejna akcja organizowana przez River Island na rzecz zwiększenia reprezentatywności osób z chorobami rzadkimi i niepełnosprawnością. W październiku ub.r. twarzą marki został Joseph Hale, 11-letni chłopiec z zespołem Downa i dyspraksją (czyli tzw. syndromem niezgrabności).

– Mamy nadzieję, że inne marki zainspirują się przykładem River Island i również zechcą pokazać różnorodność, która cechuje nasze społeczeństwo. Zależy nam, by ukazywanie niepełnosprawności stało się normą w świecie reklamy. Ciężko pracujemy, by tak się stało – mówią Laura Johnson i Zoe Proctor, przedstawicielki agencji Zebedee Management, która reprezentuje małych modeli z niepełnosprawnością.


Koszulki z kolekcji „Labels Are For Clothes” można nabyć za pośrednictwem strony www.riverisland.com. Firma dostarcza je do ponad 100 krajów na świecie.

Źródło: ditchthelabel.org, riverisland.com

POLECAMY TEŻ: Gwiazda „Seksu w wielkim mieście”: to przez serial nie miałam dzieci

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kinga Korta odpowiada na krytykę: Macierzyństwo to coś, czego nigdy nie należy się wstydzić

Kinga Korta w ciąży
fot. Instagram @kingakorta

Znana z programu „Żony Hollywood” Kinga Korta podzieliła się ostatnio radosną wiadomością o swojej ciąży. Niektórzy internauci zarzucili jednak gwieździe nieodpowiedzialność.  

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kinga Korta i jej mąż Chet – amerykański biznesmen azjatyckiego pochodzenia, od dłuższego czasu starali się o dziecko.

Kiedy Kindze udało się zajść w upragnioną ciążę, informacją o swoim stanie błogosławionym od razu podzieliła się z fanami. Pod opublikowanymi na Instagramie zdjęciu pojawiły się jednak negatywne komentarze.

Zobacz także: Późne macierzyństwo wydłuża życie? Naukowcy potwierdzają!

Kinga Korta w ciąży

Internauci zarzucili kobiecie brak wyobraźni, że w tak późnym wieku zdecydowała się na dziecko.

„Ta Pani jest 40 plus, to jak będzie mieć wnuki, to min.70 lat będzie mieć. Rachunek jest prosty zdrowia za pomocą hajsu nie kupisz –  patrz Kulczyk. Nie oceniam tylko uważam, że lepiej mieć młodych rodziców i ja i mój mąż, bo jego rodzice też byli po 40 jak ta Pani” – napisała jedna z internautek.

Na profiluKorty przeważają jednak komentarze z gratulacjami i wyrazami zachwytu.

„Kinga, dajesz nadzieję wątpiącym ❤ Tak trzymaj i trzymam kciuki cały czas 😘❤❤” – napisała jedna z fanek „Żon Hollywood”.

„Ja myślę, że najważniejsze, to mieć dobrych i kochających rodziców, pomocnych i wspierających. Wiek nie ma nic do rzeczy, a nawet ten troszkę starszy może okazać się lepszy na macierzyństwo. Bo i człowiek dojrzalszy, spokojniejszy, a przede wszystkim zabezpieczenie materialnie, co jest mega ważne” – zauważyła inna użytkowniczka Instagrama.

Zobacz także: Niemowlak stał się gwiazdą internetu. Ma więcej fanów niż niejeden celebryta

Ciężarna gwiazda odpowiada na zarzuty internautów

Do zarzutów odniosła się sama Kinga.

Moi Drodzy,

wiele osób kibicowało nam, obserwując nasze starania o dziecko w programie “Żony Hollywood”. Kiedy się to wreszcie udało, marzyłam, aby tą cudowną wiadomością podzielić się z całym światem! Jest to również ważne ze względu na to, że otrzymałam wielkie wsparcia ze strony kobiet, które zdecydowały się, bądź starają się o dziecko w podobnym wieku. Pokazując dość osobiste zdjęcia, chciałam pokazać, że wspieram matki w każdym wieku, bo macierzyństwo to coś, czego nigdy nie należy się wstydzić. W końcu tworzenie domu dla maleńkiej istotki nigdy nie powinno spotykać się z dezaprobatą. Według mnie to coś, co jest godne podziwu.

… a moja 50-tkę celebrować będę dopiero za wiele lat!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Jastrząb Post, Instagram

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Do szpitala psychiatrycznego za chęć aborcji? Tego oczekuje Ordo Iuris

Smutna kobieta spogląda przez okno / Ilustracja do tekstu: Szpital psychiatryczny za myśl o aborcji? Nowa propozycja Ordo Iuris

Ordo Iuris nie ustaje w próbach ograniczenia kobietom należnych im praw. Dr Błażej Kmieciak, koordynator należącego do tej instytucji Centrum Bioetyki, wyszedł niedawno z propozycją, by kobiety, które planują terminację ciąży, umieszczać w zakładzie psychiatrycznym. Przeciw tym pomysłom stanowczo protestuje Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas konferencji „Życie ze skutkami aborcji: stan obecny i perspektywy”, która 4 kwietnia br. odbyła się w Sejmie RP, zaproszeni prelegenci rozważali kwestię tzw. syndromu poaborcyjnego. Podczas jednej z dyskusji dr Błażej Kmieciak zauważył, że obecne prawo w niektórych sytuacjach pozwala na umieszczenie kobiety w ciąży w szpitalu psychiatrycznym. Dotyczy to sytuacji, gdy stanowi ona zagrożenie dla siebie lub dla innych. Ekspert Ordo Iuris uznał jednak, że tę przesłankę powinno się stosować także w sytuacji, gdy kobieta chciałaby… przerwać ciążę.

– Problem jednak w tym, że jeżeli chce skrzywdzić dziecko, które nosi pod sercem, nie można jej umieścić w placówce psychiatrycznej, ponieważ z punktu widzenia obowiązującego w Polsce prawa to dziecko nie jest jeszcze jej rodziną – mówił.

Zaznaczył przy tym, że to myślenie należy zmienić.

ZOBACZ TEŻ: Przełomowa decyzja sądu ws. drastycznych billboardów. Mamy precedens!

Krok ku ubezwłasnowolnieniu kobiet

Te kontrowersyjne słowa zaniepokoiły wielu przedstawicieli organizacji pozarządowych.

„Systematyczne szerzenie narracji o tym, jak dużym zagrożeniem jest kobieta, kompletne pomijanie jej potrzeb i praw oraz zrównywanie zarodka lub płodu z bezbronnymi kilkuletnimi dziećmi, mają stworzyć warunki do wprowadzenia mechanizmów ubezwłasnowolniania kobiet, by pełniły głównie funkcje prokreacyjne. Wydaje się, że w uporczywych działaniach organizacji Ordo Iuris, która – przypomnijmy – była autorką projektu ustawy przewidującego karanie kobiet więzieniem za aborcję, chodzi nie o samą aborcję i życie poczęte, ale o całkowitą kontrolę kobiet” – zaznacza Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w wydanym oświadczeniu.

Przedstawicielki Federacji podkreślają, że to kobieta jest pacjentką, a nie płód.

„Obowiązek należytej staranności przy prowadzeniu ciąży wynika z konieczności ochrony zdrowia reprodukcyjnego kobiety. Płód dopiero z urodzeniem zyskuje odrębność wobec ciała kobiety, podmiotowość prawną i ochronę prawną równą człowiekowi” – piszą.

CZYTAJ TAKŻE: Annika Strändhall: Prawo pacjentki jest najważniejsze

Propozycja Ordo Iuris to „środek bezprawny i nieproporcjonalny”

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wyjaśnia, że obowiązująca ustawa o ochronie zdrowia psychicznego przewiduje niewiele przesłanek uprawniających do leczenia psychiatrycznego w szpitalu bez zgody danej osoby. Chodzi mianowicie o sytuacje, w których dotychczasowe zachowanie danej osoby „wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób”.

„Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie nakazuje rygorystyczną interpretację, w której nie mieści się rozważanie kobiety o skorzystaniu z prawa do przerwania ciąży. W jej świetle propozycja Ordo Iuris jest pogwałceniem praw kobiet, środkiem bezprawnym i nieproporcjonalnym” – pisze Federacja w wydanym oświadczeniu.

Pełne stanowisko Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny można przeczytać pod tym adresem (PDF).


PRZECZYTAJ TEŻ: Grozi nam nie tylko zakaz aborcji. Czy przed nami też koniec in vitro i badań prenatalnych?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Bydgoszcz ponownie zawalczy o in vitro. Wszystko w rękach prezydenta

Kobieta z brzuchem ciążowym
fot. Pixabay

18 bydgoskich radnych PO i SLD postanowiło ponownie zawalczyć o wprowadzenie uchwały o dofinansowaniu in vitro z budżetu miasta. Złożyli już do prezydenta Rafała Bruskiego wniosek z prośbą, by zlecił on prace nad nowym projektem w tej sprawie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że Bydgoszcz stara się o wprowadzenie miejskiego programu dofinansowania in vitro już od dwóch lat. Projekt refundacji procedury zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta powstał w 2016 r. z inicjatywy posłów Nowoczesnej. Zbiórką podpisów pod nim oraz koordynacją dalszych działań zajmował się Michał Stasiński (wówczas poseł Nowoczesnej, obecnie PO).

Wymaganą liczbę podpisów udało się zebrać, a projekt – po burzliwych obradach – został przyjęty przez radę miasta. Wkrótce uchylił go jednak wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bodganowicz (PiS), wskazując na błędy proceduralne. Do jego opinii przychylił się Wojewódzki Sąd Administracyjny. Szansę na dofinansowanie in vitro straciło wówczas ok. 50 par z Bydgoszczy.

Potrzebny nowy projekt ws. dofinansowania

Choć benedyktyńska praca radnych poszła na marne, nie dają za wygraną. Z dalszymi działaniami wstrzymywali się jednak kilka miesięcy – w tym czasie sprawdzali wszystkie dostępne rozwiązania.

– Chcieliśmy się wspomóc wcześniejszym projektem autorstwa fundacji „Nasz Bocian”. Okazało się jednak, że ta nie może nam przekazać do niego praw. Trzeba więc przygotować zupełnie nowy projekt, a jedyną możliwością, by to zrobić, jest skorzystanie ze wsparcia prezydenta Bruskiego – mówiła Expressowi Bydgoskiemu radna Monika Matowska (PO).

In vitro w Bydgoszczy, czyli kość niezgody

Działacze SLD i PO nie tracą nadziei, że projekt dofinansowania in vitro w Bydgoszczy uda się tym razem wprowadzić. Mają jednak obawy, że na drodze do wprowadzenia programu może znów stanąć wojewoda. Warto przypomnieć, że niedawno stwierdził on nieważność uchwały grudziądzkiej rady miasta w sprawie realizacji programu „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia in vitro dla mieszkańców Grudziądza na lata 2018-2019”. Z oferowanego wsparcia miało skorzystać 60 par z tego miasta.

CZYTAJ TEŻ: Radny PiS obraża mieszkańców Grudziądza. „To dzieci z probówki in vitro i potomkowie komuny”

Niechęci dla projektu nie kryją też oponenci polityczni. Zdaniem Bogdana Dzakanowskiego, gorliwego przeciwnika in vitro z Bydgoskiej Bramy Porozumienia, refundacja in vitro w Bydgoszczy nie jest zadaniem własnym gminy. Ma ona – według niego – „ważniejsze sprawy”.

– Na najbliższej sesji rady miasta będę chciał wrócić do petycji przeciwko finansowaniu in vitro z budżetu miasta, którą swego czasu podpisało ponad 2 tysiące bydgoszczan – mówi.

Jego zdaniem, ponowna próba wprowadzenia uchwały w sprawie dofinansowania in vitro w Bydgoszczy jest tylko ruchem politycznym przez zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Ale dla mieszkańców Bydgoszczy ruch ten jest bardzo ważny. Ze wsparcia w ramach dofinansowania in vitro z budżetu miasta mogłoby skorzystać wiele par zmagających się z niepłodnością.

Źródło: Express Bydgoski

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro w Słupsku rusza od lipca

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

WOŚP wesprze dziecięcą psychiatrię. „Oddziały wyglądają, jakby zatrzymały się w czasie”

Jurek Owsiak na tle plakatu finału WOŚP /Ilustracja do tekstu: WOŚP wesprze oddziały psychiatryczne dla dzieci
Fot.: WOŚP

Środki z tegorocznej zbiórki 1% podatku na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zostaną przeznaczone na podwyższenie standardów opieki na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży – zdecydował Zarząd Fundacji WOŚP.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zarząd Fundacji WOŚP argumentuje swoją decyzję ogromną potrzebą dofinansowania tego obszaru służby zdrowia. Zwraca uwagę na niską wycenę procedur, zbyt małą liczbę wykwalifikowanego personelu, złą organizację pracy oraz brak sprzętu do diagnostyki, a nawet tak podstawowego wyposażenia szpitalnych sal, jak łóżka czy szafki.

– Jest to podobny problem, z jakim zetknęliśmy się, kiedy zaczynaliśmy wspierać polską geriatrię – mówi Jerzy Owsiak, prezes zarządu WOŚP.

WOŚP: Dziecięca psychiatria wymaga doinwestowania

Stan opieki psychiatrycznej nad dziećmi w Polsce był w ostatnich latach tematem licznych i często dramatycznych wystąpień Rzecznika Praw Dziecka. Kierowano je do wszystkich ministrów zdrowia – niezależnie od ich opcji politycznej. Jurek Owsiak zauważa, że dzisiejsze oddziały psychiatrii dziecięcej wyglądają tak, jakby wiele lat temu zatrzymały się w czasie.

Tymczasem pacjentami oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży są osoby wymagające nie tylko specjalistycznej pomocy, ale też odpowiednich, bezpiecznych warunków. To młode osoby zmagające się z depresją, zaburzeniami zachowania, zaburzeniami więzi, nadpobudliwością oraz te, które mają za sobą próby samobójcze.

– Orkiestra wielu systemowych problemów nie rozwiąże, ale możemy pomóc polskiemu państwu w tym, co robimy najlepiej, czyli w zakupie sprzętu – podkreśla  prezes zarządu WOŚP.

Chodzi głównie o podstawowy sprzęt medyczny, ale jeśli wystarczy środków, Fundacja wesprze też bardziej zaawansowane formy leczenia.

– W sferze marzeń jest nowoczesny sprzęt do zaawansowanych działań terapeutycznych, rehabilitacji, wsparcia rozwoju motoryki czy do pracy nad kontrolą emocji – mówi Lidia Niedźwiedzka-Owsiak, członek zarządu i dyrektor ds. medycznych WOŚP.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zbiera 1% podatku od 2004 r. W 2017 prowadziła zbiórkę na rzecz wsparcia stacjonarnych i domowych hospicjów dziecięcych w Polsce. Udało jej się wówczas zgromadzić 7,39 mln zł.

POLECAMY TEŻ: Depresja w ciąży i jej konsekwencje dla dziecka. Naukowcy doszli do zaskakujących wniosków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.