Przejdź do treści

Rezonans magnetyczny pomocny w diagnozowaniu raka prostaty

335.jpg

Próby kliniczne przeprowadzone w Australii wykazały, że przeprowadzanie biopsji pod kontrolą rezonansu magnetycznego może znacząco poprawić skuteczność rozpoznawania raka prostaty zagrażającego życiu.

Dodatkowo, może to także wpłynąć na redukcję liczby pomyłek polegających na diagnozowaniu raka zagrażającego życiu, gdy w rzeczywistości tak nie jest, co pomoże uniknąć skutków ubocznych wynikających ze zbędnego leczenia.

Obecnie, aby dowiedzieć się, czy mężczyzna choruje na raka prostaty, przeprowadza się badanie, które pokazuje poziom antygenu specyficznego dla prostaty (PSA). W takiej sytuacji, pacjent musi przejść bolesną procedurę zwaną biopsją pod kontrolą USG (TRUSGB), która polega na pobraniu do 30 losowych biopsji prostaty poprzez odbytnicę.

Wykorzystując nowy system, lekarze przeprowadzają biopsję narzędziem połączonym z rezonansem, co umożliwia wykonanie precyzyjnej biopsji.

Następnie, jeśli skanowanie wskazuje na taką potrzebę, pobiera się dwie próbki tego obszaru, unikając konieczności pozyskania wielu biopsji.

Nowy system wykorzystuje metodę o nazwie wieloparametrowe obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego (mpMRI).

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Lena Dunham o wygranej z endometriozą – uwolniła się od bólu!

Fot. author David Shankbone / CC BY 3.0
Fot. author David Shankbone / CC BY 3.0

Endometrioza dotyka nawet 10 proc. kobiet na całym świecie. Wśród nich znalazła się także Lena Dunham znana wszystkim z serialu „Girls”. 30-latka ogłosiła niedawno, że już więcej nie musi zmagać się z chorobą – uwolniła ją od niej piąta operacja.

Endometrioza to choroba, w której błona śluzowa macicy (endometrium) pojawia się poza nią. Wiąże się z comiesięcznym ogromnym bólem, zmęczeniem, napięciem, jest też jednym z powodów niepłodności.  U aktorki objawiało się to bólem, którego siła usztywniała jej kolana, dotykała też pleców. Dunham starała się walczyć przy pomocy naturalnych metod, takich jak joga czy zmiana diety. W końcu poddana została jednak operacji. Ostatnia, jaką przeszła, była jej piątym zabiegiem w przeciągu roku.

Media rozpisywały się w ostatnim czasie o schudnięciu aktorki i pisarki, to właśnie zdrowie było jej motywacją do utraty wagi. Ból był bowiem wyczerpujący i nie chciał odejść. „Operacja odbyła się bez przeszkód.  Kiedy ocknęłam się (…) Randy [lekarz] powiedział mi coś, czego nie spodziewałam się usłyszeć, być może nawet nigdy: nic nie pozostało z endometriozy” – słowa gwiazdy cytuje „Daily Mail„.

Zdrowe ciało i zdrowa głowa

Lena Dunham mocno podkreśla też aspekt emocjonalny związany z chorowaniem na endometriozę. Ból staje się w niej przekleństwem, ale też codziennością. Nic dziwnego, że w pewien sposób „wtapia się” w funkcjonowanie kobiety. „Mój ból – fizyczny – odwracał uwagę od głębszego cierpienia – emocjonalnego, duchowego – i stał się ostatecznym usprawiedliwieniem. Miałam dwa tryby: pracy i cierpienia. Byłam przekonana, że jest w tym jakaś szlachetność. Z pewnością była to rutyna” – mówi.

Podkreśla, że utrata choroby może być dużą zmianą, do której trzeba się na nowo przyzwyczaić i to również może być wyzwaniem. Warto jednak o siebie walczyć, a gwiazda niewątpliwie jest tego najlepszym przykładem. Mówieniem o swoich doświadczeniach może stać się siła niezbędną do działania dla milionów cierpiących kobiet.

Zobacz też:

15 rzeczy, które powinnaś wiedzieć o ENDOMETRIOZIE

10 komentarzy, których kobiety z endometriozą mają już serdecznie dość!

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Bezdzietność po leczeniu niepłodności: „Uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie”

bezdzietność

Jakiś czas temu rozmawiałam z bezdzietną kobietą, która przeszła długie leczenie niepłodności. Dziś ma sporo ponad 40 lat. Teoretycznie temat mógłby być dla niej ciągle otwarty, przecież nawet starsze kobiety zostają matkami. Jednak ona zdecydowała, że jej droga rodzicielstwa kończy się w tym momencie. Zastanawia się, co się teraz będzie z nią działo, co będzie czuła w nadchodzących latach, które z uczuć będą „normalne”.

Szybki przegląd literatury – szybki również dlatego, że bardzo niewiele jest badań – pokazuje, że najpierw jest proces żałoby. Trzeba opłakać dzieci, które się nie urodziły, własne zdrowie, plany, które się nie ziściły. Ostatecznie jednak większość kobiet godzi się ze swoją sytuacją, zwłaszcza jeśli udało się im umieścić życiowe cele również w innych obszarach, na przykład zawodowym. Szczególnie pomocna okazuje się umiejętność aktywnego szukania pomocy i wsparcia u innych, bezpośrednio, w grupach wsparcia lub online. Wartością jest przebywanie wśród ludzi, którzy mają podobne doświadczenia lub też są wystarczająco empatyczni. Pomocna jest też umiejętność adaptowania się do zmieniających się warunków życia, niecodziennych sytuacji i szukania nowych możliwości.

Tyle statystyka i badania. Jak jest w rzeczywistości, to już inna sprawa, tak jak inna jest każda kobieta, która doświadcza traumy niepłodności. Jak więc wygląda godzenie się z niepłodnością z bliska, opowiedziane przez kobietę, która zdecydowała się na bezdzietność po latach starań?

Jak to się zaczęło?

Pierwszego męża poznałam na studiach. Nie zabezpieczaliśmy się, nie zachodziłam w ciążę, ale nieszczególnie się tym martwiliśmy. Byliśmy młodzi. Chcieliśmy się rozwijać zawodowo. Brak dzieci uznałam za szczęście, kiedy rozpadło się tamto małżeństwo. Naturalną konsekwencję nieudanego związku, również zrządzenie losu, ponieważ mogłam zrobić specjalizację. Drugi raz za mąż wyszłam mając 36 lat. O dziecko zaczęliśmy starać się od razu. Przez rok bez większego ciśnienia, ale ponieważ jestem lekarzem, wiedziałam że nie mam zbyt wiele czasu. Potem potoczyło się szybko – klinika, diagnoza, iui, trzy ivf, stymulacje. Mając 43 lata uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie, w którym jest coś więcej niż mój cykl miesięczny i lekarz.

Co jest najtrudniejsze w niepłodności?

Nie wiem, czy jest jedna odpowiedź. Dla mnie najtrudniejsza była świadomość, że jestem inna, nie taka jak inne kobiety, nawet nie taka jak moja matka. A druga sprawa to żal zmarnowanego czasu. Może gdybym poddała się diagnostyce mając dwadzieścia kilka lat, dziś byłabym matką?

Co powoduje, że w pewnym momencie przestajemy się starać o dziecko?

Wiedza i ograniczenia finansowe. Przede wszystkim świadomość, że wraz z wiekiem matki rośnie ryzyko wady wrodzonej płodu. Ale też to, że starsza matka ma swoje ograniczenia, że sama jest narażona na choroby pojawiające się z wiekiem. Na leczenie wydaliśmy kilkadziesiąt tysięcy. Mieliśmy szczęście, bo było nas stać, ale w pewnym momencie zaczynasz się zastanawiać, czy na pewno o to chodzi. Czy może są w życiu inne cele, na które można by przeznaczyć środki. Uznaliśmy, że są.

Jak przebiega proces godzenia się z bezdzietnością?

Trudno to opisać, ponieważ nie wiadomo, kiedy on się właściwie kończy. Czy wówczas, kiedy  już nie płaczesz z bezsilności i żalu, czy może kiedy wiesz, że biologicznie macierzyństwo jest już absolutnie niemożliwe. Wyobrażam sobie, że nawet na starość będę do tego wracała, wyobrażała sobie, jak moje życie mogło wyglądać, gdybym podjęła inne decyzje. Teraz mogę powiedzieć, ze czuję się pogodzona. Ale na początku, kiedy uświadomiłam sobie, że to już koniec, była rozpacz, depresja chyba nawet, żal do wszystkich i do siebie. Potem zaczęłam się zastanawiać, co zrobię ze swoim życiem. Co zyskam, nie zostając matką. To tez pomogło.

Czy decyzja o przerwaniu leczenia i bezdzietności ma wpływ na związek?

Na mój miała. Ja bardziej walczyłam, dłużej. Mój mąż szybciej zorientował się, że to się może nie udać. Jest też starszy i nie zawsze był przekonany, że chce mieć dzieci. Ani niepłodność, ani decyzja o zakończeniu leczenia nie wpłynęła jednak na nas destruktywnie. Być może znaczenie miał fakt, że spotkaliśmy się, kiedy obydwoje w jakiś sposób byliśmy już spełnieni?

Czy perspektywa czasowa pomaga zobaczyć, co można było zmienić w staraniach o dziecko?

Żałuję jedynie tego, że nie zaczęłam się leczyć wcześniej, że lekceważyłam objawy, nie chciałam ich widzieć. Oczywiście, efekt mógłby być ten sam.  Ale przynajmniej wiedziałabym, że to nie mój wiek lub nie tylko mój wiek przyczynił się do niepowodzenia.

Co ludzie powinni wiedzieć o osobach bezdzietnych?

Bezdzietność to nie lenistwo, droga na skróty, wybór kariery ponad życie rodzinne. Bezdzietność to nie kariera robiona kosztem rodziny. To również nie kara. Bezdzietność to często złożona i bolesna historia. Wybory, poświęcenie, koszty, których nikt nie widzi. I w jakimś sensie boli zawsze, nawet jeśli jest się z nią pogodzonym. Być może mogę dłużej pracować, brać zmiany w Święta, jestem w pracy regularnie, ponieważ nie musze zostać z chorym dzieckiem w domu. Czasami to ludzi złości. Ale nie wiedzą, że w mgnieniu oka zamieniłabym moją wygodę na wszystkie trudności związane z zajmowaniem się i wychowaniem dziecka.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Blokowanie in vitro i kampania „sprzyjająca płodności” – prokreacja na celowniku polityków!

blokowanie in vitro

Polityka dotyka płodności Polaków na bardzo różnych płaszczyznach. Najnowsze doniesienia podkreślają, że rządząca partia blokuje lokalne programy dofinansowujące in vitro. Przy tym wszystkim stawia na kampanię „sprzyjającą płodności” i „działania na rzecz zwiększenia prokreacji”. Rządzący zdają się w dość ograniczony sposób opierać na „naturalnych metodach”. Czy słusznie?

Gdańsk z problemami i „naturalna” Warszawa

W ostatnich dniach zablokowana została kolejna uchwała dotycząca finansowania in vitro, tym razem w Gdańsku. Wojewoda pomorski z Prawa i Sprawiedliwości „wykorzystał fakt, że miejski projekt nie miał opinii z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji”, o czym donosi „dziennik.pl”. Okazuje się jednak, że nie powinno być to wystarczającym powodem do zablokowania lokalnego projektu, o którym więcej pisaliśmy już na naszym portalu.

Z drugiej strony, wojewoda mazowiecki (PiS) postanowił wesprzeć walczących z niepłodnością programem naprotechnologicznym. Metoda ta nie ma medycznego uzasadnienia, a co za tym idzie, jej finansowanie ze środków publicznych wzbudza wątpliwości. Znalazło się jednak 300 tys. złotych, które wspomogą 120 par chcących skorzystać z programu.

Wiedza dla wszystkich

Pomysł wojewody mazowieckiego znakomicie wpisuje się w planowane działania Ministerstwa Zdrowia. Resort przeznaczy 2,7 mln zł na stworzenie kampanii edukacyjno-społecznej, która ma za zadanie „sprzyjać płodności”. Oprócz radia i telewizji władze stawiają w tym przypadku także na media internetowe.

Czego dowiemy się z kampanii? Nauczymy się, czego powinno się unikać, jeśli nie chcemy doznać niepłodności. Pojawią się wskazówki, jak zajść w ciążę. Będzie to między innymi opis cyklu, czy też porady dietetyczne. Dowiemy się więcej także na temat chorób przenoszonych drogą płciową. W ramach kampanii odbywać się będą również szkolenia i konferencje dla specjalistów, co opisuje „gazetaprawna.pl”.

O ile pomysł samej kampanii wydaje się być naprawdę słuszny, bowiem nasza wiedza o zdrowiu reprodukcyjnym pozostawia wiele do życzenia, o tyle sposoby na zmagania z niepłodnością, które popierają obecne władze, zdają się zmierzać w dość jednostronnym kierunku. Nie milkną jednak głosy starających się o wsparcie dla in vitro. Jedną z walczących o finansowanie tej metody jest krakowska radna, Małgorzata Jantos. Czy dzięki niej uda się wprowadzić w Krakowie dofinansowanie? Inicjatywę możesz wesprzeć swoim głosem >>KLIK<<

Źródła: „gazeta prawna.pl” / „dziennik.pl”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

PCOS – przyczyna nie leży w jajnikach? Eksperci znaleźli inny powód!

PCOS przyczyna

Naukowcy myśleli, że zespół policystycznych jajników ma swój początek w jajnikach właśnie. Okazuje się jednak, że może być inaczej! Czyżby odpowiedzialność była po stronie mózgu?

PCOS

Dane pochodzące ze Stanów Zjednoczonych wskazują, że PCOS może dotyczyć nawet 1 na 10 kobiet w wieku 15-44 lata. Eksperci podkreślają, że zarówno zaburzenia równowagi hormonalnej, dziedziczność, jak i wysoki poziom insuliny mogą przyczyniać się do pojawienia się zespołu policystycznych jajników, który wiąże się między innymi z nieregularnymi miesiączkami, wzrostem wagi, czy też trądzikiem. Może też przyczyniać się do pojawiania się cyst w jajnikach, a także wystąpienia niepłodności. Niestety nie znaleziono do dzisiaj żadnego lekarstwa, które byłoby w stanie całkowicie pokonać PCOS.

Najnowsze badania wskazały coś bardzo interesującego. Gdzie swój początek ma PCOS? W mózgu! Jedna z badaczek zajmujących się zdrowiem reprodukcyjnym kobiet, Kirsty Walters, wyjaśnia: „Włączenie „jajników” do nazwy PCOS sugeruje, że organy reprodukcyjne są głównym czynnikiem oddziaływania i prawdopodobnie także przyczyną” – jej słowa przytacza „How Stuff Works”.

Najnowsze odkrycia

Nadmiar androgenów jest najbardziej spójną cechą kobiet z PCOS, wyjaśnia Walters. W dużej mierze są one wytwarzane właśnie w jajnikach, co może utwierdzać nas w przekonaniu, że to właśnie tam kryje się problem. Jednak receptory androgenów znajdują się także w mózgu. Badacze postanowili sprawdzić, jak zareagują myszy na podanie dużych dawek androgenów. Chcieli zobaczyć, jak na zmianę zareagują różne receptory badanych tu hormonów. Co zaobserwowano? Myszy z receptorami androgenów w jajnikach, miały PCOS. Okazało się jednak, że u gryzoni, u których nie pobudzano receptorów androgenów w mózgu, nie wywołano PCOS.

Nie był to rezultat, którego naukowcy się spodziewali. „Byliśmy bardzo zaskoczeni, że nasze dane dostarczyły dowodów na to, że zespół policystycznych jajników może zaczynać się w mózgu, a nie w jajnikach, jak już od dawna założono” – powiedziała Walters.

Jest to ważne odkrycie, szczególnie z punktu widzenia terapii. Może pomóc kolejnej grupie kobiet, bowiem większość metod leczenia PCOS działa na 50-60 proc. pacjentek.

Dowiedz się więcej o PCOS:

5 pytań o PCOS

PCOS i płodność: 3 najważniejsze leki

4 typy PCOS – który przypadek jest twój?

 

Źródło: „How Stuff Works”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.