Przejdź do treści

Regularny wysiłek fizyczny zmniejsza ryzyko rozwoju raka piersi

238.jpg

Analizy przeprowadzone przez The European CanCer Organisation (ECCO) sugerują, że wysiłek fizyczny zmniejsza ryzyko rozwoju raka piersi, niezależnie od wieku oraz wagi.

Podczas 9th European Breast Cancer Conference (EBCC-9) ECCO zaprezentowało wyniki analiz wskazujące na to, że uprawienie sportu przez ponad godzinę dziennie może obniżyć ryzyko zachorowania na raka piersi aż o 12%.

Naukowcy wykonali metaanalizę 37 badań, skupiających się na tym zagadnieniu. Eksperymenty zostały przeprowadzone między 1987 a 2013 rokiem. Łącznie przebadano ponad 4 mln kobiet. Oprócz powyższego wniosku, okazało się także że stosowanie hormoterapii może niwelować pozytywny wpływ ćwiczeń na zahamowanie choroby.

Kolejne badania będą miały na celu odkrycie mechanizmów, odpowiadających za zmniejszenie ryzyka rozwoju raka piersi poprzez wysiłek fizyczny. 

 

Źródło: http://www.eonkologia.pl/

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Moja przyjaciółka jest w ciąży. Co teraz?

moja przyjaciółka jest w ciąży

Znamy statystyki. Te bardziej optymistyczne mówią, że jedna na osiem par zmaga się z jakąś formą niepłodności, inne mówią już o jednej na trzy pary. Nie jest to więc problem marginalny. Co więcej, wiele wskazuje na to, że osób z nim zmagających się ciągle przybywa. Jednak mimo tych alarmujących danych, ciągle jeszcze zasadnicza większość społeczeństwa zostaje rodzicami bez specjalnych kłopotów, decyduje również kiedy i ile razy chce tego doświadczać. Dlatego też niemal każda osoba cierpiąca z powodu niepłodności w którymś momencie musi zmierzyć się z rzeczywistością, w której ktoś bliski, ktoś z kim spędza się dużo czasu lub ktoś kochany – przyjaciółka, siostra, kuzynka – koleżanka – będzie spodziewał się dziecka.

Często są to bardzo trudne doświadczenia. Ciąża w najbliższym otoczeniu wiąże się z zachwianiem systemu wsparcia, którego osoba niepłodna szczególnie mocno potrzebuje. Często jest tak, że system wsparcia jest solidny, ale niezbyt rozbudowany. Powodów jest wiele – niepłodność nie jest częstym tematem rozmów towarzyskich. Można się wstydzić tego doświadczenia, można się obawiać, że niewiele osób je zrozumie. Kiedy więc ciąża pojawia się w wąskim gronie znajomych lub rodziny, może wywołać poważne zmiany.

Dlaczego jest to takie trudne? Co boli szczególnie i jak sobie poradzić? Wiele zależy od wcześniejszych doświadczeń oraz sposobu, w jaki je zinterpretowaliśmy.

Skoro inni mogą, dlaczego ja nie?

Bronimy się przed cierpieniem odsuwając je jak najdalej od siebie. Stąd fantazje, że nieszczęścia „zdarzają się innym”. Coś podobnego dzieje się w przypadku ciąży. O ile zdarzają się one innym ludziom, odległym, znanym z widzenia albo tylko słyszenia, może boleć. Jednak bliski i bezpośredni kontakt z ciążą, doświadczanie tego, że jednak jest możliwa, że zwyczajnie się zdarza, może rodzić również pytania o naturę niepłodności, koszty, które wywołuje, straty, których jest źródłem.

Ale są też pozytywne – nawet jeśli niewidoczne od razu – skutki ciąż, które obserwuje się z bliska. Wokół płodności narasta wiele mitów, promowanych lub wspieranych przez kulturę masową. Widzimy w mediach i filmach szczęśliwe rodziny, cieszące się obecnością i zdrowym rozwojem kilkorga dzieci. Znane osoby informują o kolejnych ciążach po 35 lub 40 roku życia, w kilka tygodni po porodach pozują do zdjęć, pokazując ciało nietknięte ciążą. Mogłoby się wydawać, że rodzicielstwo jest łatwe, szybkie i bezproblemowe. Tymczasem rzeczywistość często bywa zupełnie inna. Można więc z bliska obserwować, jak obciążająca i trudna bywa ciąża, jak wiele zmartwień i niedogodności może ze sobą nieść, jak trudny jest poród i powrót do formy. Ta rzeczywistość może być szczególnie zaskakująca i pomagająca znaleźć perspektywę, jeśli w ciąży jest osoba, która sama doświadczyła jakiejś formy niepłodności.

Bezpieczne tematy

Kiedy bliska osoba zachodzi w ciąży, wiele sprawy staje się wyzwaniem. Jedną z nich są rozmowy, a w zasadzie o czym rozmawiać. Trudność dotyczy obu stron. Dla osoby cierpiącej z powodu niepłodności rozmowy o dolegliwościach ciążowych, rosnącym brzuchu, porodzie czy wczesnym macierzyństwie mogą być niezwykle trudne. Jednak to ważne, żeby ustalić, które tematy są ponad siłę, które są zbyt bolesne nawet jeśli przyszłą matkę darzy się przyjaźnią i przywiązaniem.  Bardzo wiele zależy od tego, jaką historię ma dana para; jeśli ciąża dotyczy siostry, kuzynki czy przyjaciółki z czasów dzieciństwa, zwykle jest jakaś historia, rozwiązane konflikty i trudności. Można na tym budować porozumienie, kiedy jedna z osób zachodzi w ciążę. Jest z czego korzystać.

Jednak fakt, że pewne tematy mogą być bardzo bolesne dla osoby niepłodnej, jeśli ma o nich dyskutować z osobą spodziewającą się dziecka, nie znaczy, że stają się tabu, że należy ich z zasady unikać. Wręcz przeciwnie. Te tematy, jak i moment, w którym się pojawiają, jest ważny. Dobrze jednak znaleźć osobę lub osoby, z którymi będzie można je omawiać w bezpiecznej i nieoceniającej atmosferze.

Bo jak powiedzieć bliskiej, ciężarnej kobiecie, że jej stan sprawia nam ból? Jak pomieścić w sobie żal, smutek, zazdrość i jednocześnie radość i szczęście, że ważna dla nas kobieta spodziewa się dziecka? Jak nie przewracać oczami i nie złościć się słuchając o całodobowych mdłościach czy kolejnej nieprzespanej nocy? Ciąże wyzwalają w ludziach wiele uczuć, często sprzecznych, niespodziewanych, niezrozumiałych. Ale przecież nie tylko ciąża. Wiele osób decyduje się na rodzicielstwo zastępcze. Adopcji również towarzyszy ekscytacja, trudne do ukrycia radosne oczekiwanie. Pojawienie się dziecka, tą czy inną drogą, jakoś zmieni przyjaźń między matką i kobietą ciągle na dziecko oczekującą. Warto o tym pamiętać i być otwartym na zmiany, które muszą się pojawić. A jeśli pewne tematy stają się zbyt trudne, nie unikajmy ich. Szukajmy raczej innych rozmówców.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Warszawa dofinansuje in vitro – wreszcie!

Projekt uchwały Rady m.st. Warszawy w sprawie przyjęcie programu polityki zdrowotnej pn. „Stołeczna kampania na rzecz wspierania osób dotkniętych niepłodnością z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego w latach 2017-2019 przeszedł liczbą 35 głosów za (przeciw głosowało 23 radnych). Stolica wreszcie dołączyła do miast, które będą współfinansować in vitro!

Nie mieliśmy pewności

Jeszcze na porannej komisji zdrowia nic nie było przesądzone. Radni PiS-u domagali się dalszych prac nad projektem, a także zaproszenia dodatkowych ekspertów. W rozmowie z nami radna PO Gabriela Szustek, zapewniała o wielkiej determinacji w działaniach zmierzających do uruchomienia programu. Udało się.

O programie pisaliśmy na początku maja

http://www.chcemybycrodzicami.pl/in-vitro-warszawiacy-doczekaja-sie-refundacji/

Tu poznasz wszelkie szczegóły warszawskiego programu dofinansowania in vitro.

Po tym, jak minister Konstanty Radziwiłł zlikwidował rządowy program refundacji in vitro, samorządy zaczęły uruchamiać własne. Mieszkańcy Warszawy od dawna oczekiwali na dobre wiadomości. Dziś mogą wreszcie zacząć się cieszyć i rozpocząć procedurę ubiegania się o wsparcie z budżetu miasta.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Oto 7 miast, które dofinansowują in vitro – gdzie i na jakich warunkach?

dofinansowanie in vitro

Metoda leczenia niepłodności, jaką jest in vitro, wiąże się z kosztami finansowymi, na które nie każdy może sobie pozwolić. Odkąd ze szczebla rządowego nie ma w Polsce wsparcia dla starających się o dziecko w ten właśnie sposób, niektóre miasta realizują swoje programy związane z dofinansowaniem zabiegów.

Oto 7 miast, które dofinansowują leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego:
1. Łódź

„In vitro dla Łodzi” to program, który ruszył w roku 2016. Jego pełna nazwa brzmi: „Program dofinansowania do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Łodzi na lata 2016-2020”.

„Roczny budżet programu wynosi 1 mln złotych (przy czym na rok 2016 budżet ten wyniósł 650 000 zł)” – czytamy na stronie programu. Co ważne, klinikami, które wygrały konkurs ofert na realizację programu w latach 2017 i 2018 są: GAMETA-SZPITAL i SALVE MEDICA.

Najważniejsze informacje:

– skorzystać z programu mogą pary będące w związku małżeńskim lub partnerskim;

– ich miejscem zamieszkania jest Łódź;

– wiek kobiety przystępującej do programu: 20-40 lat (warunkowo 42 lata – zależnie od wyników badań);

– istnieje możliwość dofinansowania do 3 prób zabiegu in vitro w wysokości do 5000 zł (nie może to być jednak więcej niż 80 proc. kosztów całej procedury).

2. Częstochowa

Jest to pierwsze polskie miasto, które wprowadziło dofinansowanie do zabiegów in vitro. Program ruszył w 2012 roku. Miał zakończyć się w 2015, ale zdecydowano o jego kontynuacji. W ramach jego działania, w 2016 roku pojawiło się 10 ciąż ( w tym bliźniacza). W 2017 r. budżet miasta zabezpieczył na realizacje programu 150 tys. zł. Wnioski do końca lutego mogły składać pary:

– pozostające w związku małżeńskim lub partnerskim zamieszkujący Częstochowę;

– wiek kobiety 20-40 lat (dopuszczalnie 42, ale zależnie od wyników AMH);

– gdy inne leczenie niepłodności zakończyło się niepowodzeniem lub pojawiły się bezpośrednie wskazania do in vitro.

„Uczestnikom programu przysługuje możliwość jednorazowego dofinansowania do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości do 5000 zł pod warunkiem przeprowadzenia co najmniej jednej procedury. Pozostałe koszty procedury ponoszą pacjenci” – czytamy na stronie Urzędu Miasta Częstochowy, gdzie można znaleźć więcej informacji o Programie.

Realizatorami jest obecnie pięć klinik. Realizujemy program we współpracy z Częstochową już po raz trzeci. Każdego roku chętnych jest dużo, a liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zachęcam do jak najszybszego zapisywania się” – przytaczaliśmy w naszym portalu słowa Beaty Cenkalik, dyrektor zarządzającej Kliniką leczenia niepłodności InviMed w Katowicach, która to jest jednym z miejsc zajmujących się właśnie parami z Częstochowy.

3. Gdańsk

O początkach pracy nad gdańskim programem, pisaliśmy w listopadzie zeszłego roku >>KLIK<<. W lutym 2017 radni przegłosowali jego wprowadzenie w życie, natomiast pojawiły się problemy ze strony wojewody, który mówił o niezgodnościach formalnych. Wszystko kwestie sporne zostały jednak rozwiązane i wiadomo dziś, że program ruszy za kilka tygodni (lato 2017).

Jakiej pomocy można się spodziewać i dla kogo?

– maksymalnie wsparcie w postaci 5 tys. złotych, do trzech prób in vitro;

– wiek kobiety 20-40 (po spełnieniu odpowiednich warunków 42);

– „Oprócz samej procedury miasto opłaci także dwie wizyty kontrolne oraz przechowywanie zarodków przez rok (potem koszt będą musiały pokryć pary)” – zaznacza „wyborcza.pl”.

Na realizację programu w 2017 roku zaplanowane jest około 700 tys. zł. Kolejne lata wiążą się z kwotą 1,1 mln zł. Łącznie finanse te mają pomóc w wykonaniu około 200 procedur rocznie.

4. Poznań

W styczniu 2017 roku zapadła decyzja radnych stolicy Wielkopolski, że miasto dofinansuje leczenie in vitro, o czym pisaliśmy tutaj >>KLIK<<. Jego pełna nazwa brzmi: „PROGRAM POLITYKI ZDROWOTNEJ Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Poznania w latach 2017-2020”.

W budżecie zarezerwowane jest na jego realizację 1,9 mln złotych, co może pomóc około 367 parom. Konkurs na realizację wygrały trzy klinki: InviMed, Kliniczny szpital przy Polnej i prywatny ośrodek Ivita. Co ważne, rozpoczęcie już w połowie lipca 2017 roku.

Co warto wiedzieć?

– inne metody leczenia niepłodności pary okazały się być nieskuteczne lub są wskazania do in vitro;

– dofinansowanie w wysokości 5 tys. złotych;

do trzech prób zapłodnienia pozaustrojowego;

– wiek kobiety 20-43 lata;

– para jest mieszkańcami Poznania.

5. Sosnowiec

Obecny sosnowiecki program dofinansowania metody in vitro funkcjonować będzie w latach 2017-2020. Każdego roku budżet przewiduje na ten cel 200 tys. złotych. Co ciekawe, jest to kolejny w tym mieście program wsparcia leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Pierwszy miał miejsce w 2013 roku.

Jakie są kryteria?

– pary w związku małżeńskim lub partnerskim mieszkające w Sosnowcu;

– wiek kobiety 23-40 lat;

– dofinansowanie do 5 tys. zł (do 80 proc. kosztów procedury), maksymalna ilość zabiegów to 3;

– „Mają udokumentowane potwierdzenie przeprowadzenia pełnej diagnostyki przyczyn niepłodności, udokumentowane potwierdzenie trwałego uszkodzenia uniemożliwiającego naturalną koncepcję lub też są po roku bezskutecznego leczenia zachowawczego lub chirurgicznego” – podaje uchwała rady miasta.

6. Warszawa

Starania mieszkańców stolicy o dofinansowanie leczenia metodą in vitro trwały wiele miesięcy. Program „Stołeczna kampania na rzecz wspierania osób dotkniętych niepłodnością, z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego” będzie funkcjonował w latach 2017-2019.

Co jest ważne?

Podobnie jak w innych miastach, dofinansowanie będzie można dostać na maksymalnie 3 zabiegi in vitro.

„Program wsparcia pacjentów obejmuje dofinansowanie w wysokości 5.000 zł do każdej procedury i nie więcej niż 80 proc. całej procedury zapłodnienie pozaustrojowego” – opisuje to uchwała.

Wiek kobiety ma mieścić się w przedziale 25-40 lat, a jej rezerwa jajnikowa (stężenie AMH) wynosić musi powyżej 0,7 ng/m.

Para musi zamieszkiwać Warszawę przynajmniej od 2 lat.

Co ważne – „Do programu zostaną zakwalifikowane także kobiety w wieku 18-40 lat, u których z powodu choroby nowotworowej należy zastosować terapię gonadotoksyczną, zamieszkujące na terenie Warszawy przynajmniej od dwóch lat. Zamrożenie komórek jajowych pozwoli u tych kobiet odroczyć płodność do czasu wyleczenia choroby”.

7. Bydgoszcz

Po burzliwej sesji w maju tego roku (podczas sesji była wzywana policja, która miała sprawdzić, czy prezydent miasta jest pijany) bydgoscy radni zagłosowali za dofinansowaniem procedury in vitro. Uchwałę w tej sprawie poparło 15 radnych z PO i SLD a 12 było przeciw.

Bydgoszcz przeznaczy 250 tys. na dofinansowanie w roku 2017 (wystarczy dla 50 par), a w kolejnych dwóch latach kwota ma być dwukrotnie wyższa, co pozwoli dofinansowań zabiegi większej liczbie par.

Co ważne

Z programu dofinansowania w Bydgoszczy mogą skorzystać:

  • pary spełniajace wymagania ustawowe
  • pary mieszkające w Bydgoszczy
  • pary, w których kobieta nie skończyła 40 lat (wyjątkowo 42 lata)
Maksymalne dofinansowanie to 5.000 zł jeśli para przeprowadzi pełną procedurę in vitro.

Opisane tu miasta to tylko niektóre z miejsc podejmujących się tematyki dofinansowania in vitro. Warto być na bieżąco z lokalnie toczącymi się dyskusjami. Jeśli zaś chodzi o szczegóły miejskich programów, są one dostępne zarówno w placówkach zajmujących się leczeniem, w urzędach miejskich, jak i na ich stronach internetowych.

Kolejnym miastem, w którym ruszają prace specjalnie powołanego zespołu, są Chojnice. Eksperci i politycy będą dyskutować na miejskim programem wsparcia in vitro już od 5-ego lipca. Odbędą się też konsultacje społeczne, w których będą mogli wziąć udział wszyscy zainteresowani >>KLIK<<.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Tęczowe dziecko: „Ciąża po stracie może pojawić się szybko, ale towarzyszące jej emocje, to już zupełnie inna historia”

tęczowe dziecko

Wiele lat temu w pewnej rodzinie urodziło się dziecko. Dziewczynka, zdrowa, w terminie. Rodzina była spora, ale dość typowa jak na tamte czasy – trzech chłopców i dwie dziewczynki. Rosła w poczuciu bycia uwielbianą przez ojca, kochaną przez starsze rodzeństwo i nieustannie pilnowaną przez matkę. Kiedy była dzieckiem, matka nigdy nie spuszczała z niej oka, karmiła ją długą piersią, z opowieści dziewczynka wiedziała, że w niemowlęctwie często była dodatkowo monitorowana przez maszynę mierzącą oddech.

Jej matka mówiła, że dziewczynka nigdy nie płakała. Nie miała powodu. Jej wszystkie zachcianki i pragnienia były spełniane w mgnieniu oka, ale też w miarę możliwości rodziców w tamtych niełatwych ekonomicznie czasach. Była więc postrzegana przez rodzinę jako bardzo grzeczne i spokojne niemowlę, które wyrosło na zadowolone z życia dziecko.

Dziewczynka zawsze wiedziała, że miała starszego brata, który zmarł jako niemowlę. Znała jego imię, często się o nim mówiło w domu, wiedziała, kiedy przypadały jego urodziny. Usłyszała też kilka razy, że „gdyby jej brat nie zmarł, jej by nie było”. Nie zostało to jednak nigdy powiedziane bezpośrednio do niej, usłyszała rozmowy rodziców i starszych braci. Kiedy dzieci w szkole opowiadały o swoich rodzinach, ona również mówiła o swoich rodzicach i rodzeństwie. Także tym, które zmarło przed jej narodzinami, informując jednocześnie mocno zaskoczonych kolegów, że ona „urodziła się dlatego, że zmarł jej brat”.

Śmierć, odchodzenie, strata…

Temat śmierci zawsze był obecny w jej życiu, podobnie jak poczucie winy. Im była starsza, tym bardziej jasne było dla niej, jak wielkie poczucie winy miała jej matka, kobieta gorliwie wierząca, przekonana, że śmierć dziecka była karą za stosowanie antykoncepcji. Kiedy dziewczynka trochę podrosła policzyła, że jej rodzice byli bardzo młodzi, kiedy zmarł ich syn. Ona natomiast urodziła się dlatego, że jego zabrakło w dramatycznych okolicznościach. Rosła więc w przekonaniu, że powinna zrobić w swoim życiu coś nietuzinkowego, zostać kimś wyjątkowym.

Były wiec fantazje o misjach, medycynie uprawianej gdzieś w ubogich rejonach świata, było pragnienie możliwie najlepszych ocen, które przyniosłyby rodzicom dumę z niej. Ale to często się nie udawało. Nie była wybitnie uzdolniona, ciężka praca też nie zawsze przynosiła zamierzone efekty. Rosło więc poczucie winy i wstydu. Z czasem pojawiła się depresja, poczucie bycia niewiele wartą, zajmującą nie swoje miejsce. Ilekroć jednak myślała o tym, dlaczego tak się czuje, nie znajdowała żadnego uzasadnienia. Przecież nikt nigdy nie powiedział nic wprost, rodzice byli bliscy i wspierający. Dopiero w terapii, a i to nie od razu, zaczęła łączyć fakty. To, co było częścią jej życia, co nie było żadną tajemnicą, miało jednak na nią wpływ. Czy była to sama śmierć dziecka, czy bardziej trauma młodych rodziców, którzy nie mieli szans przepracować żałoby? Można się zastanawiać.

Tęczowe dzieci

W tamtych czasach nieznane było pojęcie „tęczowych dzieci”.  Jednym ze sposobów radzenia sobie ze stratą była właśnie kolejna ciąża. O „tęczowych dzieciach” mówi się od niedawna, choć sama sytuacja jest znana od zawsze. „Rainbow baby” to dziecko, które rodzi się krótko po śmierci innego dziecka: w niemowlęctwie, poronieniu lub po narodzinach martwego dziecka. Nazwa „tęczowa” wiąże się z tęczą, która przychodzi po burzy. Sugeruje więc szczęśliwe zakończenie po bardzo trudnym, dramatycznym nawet ciągu wydarzeń.

Zakończenie, choć wyczekiwane i radosne, nie jest łatwe do osiągnięcia. Ciąża po stracie może pojawić się szybko i bez większego wysiłku, ale emocje, które jej towarzyszą, to już zupełnie inna historia. Wiele kobiet, które jej doświadczyły mówi wręcz, że normalna ciąża po stracie nie jest możliwa. Trudno się cieszyć i być podekscytowanym, kiedy skupia się na każdym, najdrobniejszym objawie. Kobietom w ciąży po stracie towarzyszy nie tylko lęk, ale również poczucie winy, wynikające z tego, że znowu są w ciąży, że „zapomniały” o tamtym dziecku, że po prostu próbują żyć dalej i być szczęśliwe. Czasami ma to również bardzo praktyczny wymiar; mają rzeczy przygotowane lub nawet używane przez dziecko, którego już nie ma. Czy mają więc prawo z nich korzystać? Czy trzeba wszystko wymienić, a jeśli tak, to czy nie potwierdza to tezy, że utracone dziecko zostało zbyt szybko zapomniane? Pytań i wątpliwości może być wiele.

Również otoczenie może uznać, że kolejna ciąża rozwiązuje problem. Inni z kolei uznają, że pojawia się dziecko- zastępstwo, że za szybko, że nie ten moment. A w rodzicach może to z kolei uruchamiać nieświadome lęki i wątpliwości.

Przeżyć i kochać

Rodzicielstwo po stracie może wydawać sprawą oczywistą, być może nawet dla niektórych rodziców problem jest sztuczny. Przecież każde dziecko traktowane jest w wyjątkowy, niepowtarzalny sposób. Również te, którą rodzą po stracie. Jednak siła i jakoś emocji doświadczanych podczas śmierci dziecka lub straty ciąży jest niebanalna, a żałoba konieczna. I w żałobie właśnie leży zasadnicze źródło zdrowienia. Nieprzeżyta żałoba, zaprzeczone cierpienie związane ze stratą rzeczywiście może doprowadzić donie zamierzonego przecież obciążania kolejnego dziecka własnymi emocjami.

Również wielu dorosłych nie jest świadomych tego, że pojawiło się „w zastępstwie” za kogoś. Czują, że żyją w czymś cieniu, bywają porównywani do zmarłego dziecko, słyszą że urodzili się, ponieważ inne zmarło. Albo też starają się nie zawieść za wszelką cenę, być idealni, wszystko robić perfekcyjnie.

Narodziny to powód do radości i celebracji, ale czasami przebiegają w cieniu tragedii. Wtedy trzeba dokonać niezwykle trudnej sztuki pogodzenia uczuć związanych ze stratą i z początkiem. Znaleźć sposób na pamiętanie, które nie obciąża.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami