Przejdź do treści

Raport NIK: sprawdzono 24 oddziały położnicze, wyniki są fatalne

Raport NIK oddziały położnicze nie spełniają wytycznych

Standardy opieki na kobietami rodzącymi wprowadzono już cztery lata temu. Do tej pory jednak nie wiadomo, kto ma je egzekwować.

Według ustaleń Najwyższej Izby Kontroli „(…) nie wszystkie skontrolowane oddziały położnicze zapewniały pacjentkom i noworodkom świadczenia medyczne odpowiedniej jakości. Zastrzeżenia dotyczyły głównie pomieszczeń leczniczych i ich wyposażenia, a także zabezpieczenia niezbędnego personelu medycznego.” NIK zauważa jednak, że co najmniej w części wypadków to przepisy dopuszczały odstępstwa od ustalonych norm i wymogów.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nieprawidłowości

NIK wymienił długą listę nieprawidłowości. „W większości oddziałów położniczych nie zapewniono możliwości korzystania z sal porodowych i pokojów urządzonych w sposób ustalony w rozporządzeniu w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia podmiotów leczniczych. Tylko osiem z 29 zbadanych przez NIK oddziałów spełniało wszystkie wymogi dotyczące wyposażenia. W 16 szpitalach niektóre sale porodowe i gabinety badań zorganizowano w sposób, który nie gwarantował pacjentkom prawa do intymności: działały tam np. wielostanowiskowe sale porodowe, rozdzielane jedynie parawanami” – czytamy na stronie Najwyższej Izby Kontroli.

i uchybienia

Wśród uchybień kontrolerzy wymienili również wieleosobowe sale: „(…)w aż siedmiu szpitalach wszystkie sale były przeznaczone dla więcej niż dwóch matek. W skrajnych przypadkach sale były pięcio- a nawet siedmiołóżkowe”), w których nie było sprzętu do pielęgnacji noworodka. Dostało się też kadrze na oddziałach położniczych. „W większości skontrolowanych oddziałów zatrudniono wymaganą przez NFZ liczbę personelu medycznego. W praktyce jednak obsada kadrowa była niewystarczająca w stosunku do potrzeb” – tłumaczy NIK.

Nigdzie nie było naprawdę dobrze. „W żadnym ze skontrolowanych oddziałów nie przestrzegano wszystkich standardów opieki okołoporodowej” – czytamy na stronie Najwyższej Izby Kontroli.

NAJNOWSZY NUMER MAGAZYNU CHCEMY BYĆ RODZICAMI DO KUPIENIA TUTAJ!

Elektroniczna wersja zawsze na e.chbr.pl

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

„Dzięki temu, że jestem tak uparta i nie odpuszczam, mam synka”. Blog o niepłodności „Matka mimo wszystko”

blog o niepłodności "Matka mimo wszystko"
Ania prowadzi bloga o nazwie "Matka mimo wszystko" // fot. Fotolia

„W klinice leczenia niepłodności spotkałam dziesiątki, o ile nie setki, wystraszonych, zagubionych kobiet. Chciałam im tyle powiedzieć, wyjaśnić, uspokoić je…lecz nie zawsze był na to czas i miejsce. Teraz mówię do nich przez bloga i mam nadzieję, że choć część z nich go czyta”. Blog o niepłodności „Matka mimo wszystko”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy Ania sześć lat temu dowiedziała się, że musi zmierzyć się z niepłodnością, o swoim wrogu nie wiedziała nic. Jednak dzięki determinacji i leczeniu metodą in vitro została mamą. Dziś stoi w tym samym punkcie co kilka lat temu, a jej walka rozpoczęła się na nowo.

Specjalnie dla portalu Chcemy Być Rodzicami, Ania opowiedziała o swojej historii i prowadzeniu bloga. Możesz go przeczytać TUTAJ.

Zobacz także: Znane blogerki piszące o niepłodności. Dlaczego dzielą się z innymi swoimi doświadczeniami?

Dlaczego zdecydowałaś się prowadzić bloga na temat starań o dziecko?

Pomysł na pisanie bloga narodził się już kilka lat temu- dokładnie wtedy, gdy pierwszy raz zetknęłam się z niepłodnością. To było dla mnie ogromne zaskoczenie, gdy wraz z moim partnerem usłyszeliśmy, że nie mamy szansy na naturalne zajście w ciążę.

O niepłodności nie wiedziałam wtedy w zasadzie nic. Stale szukałam informacji w Internecie, ale były one szczątkowe. Miałam milion pytań, a nie miałam z kim o tym porozmawiać. Starania o dziecko tak bardzo mnie pochłonęły, że nie miałam czasu na pisanie.

Teraz znowu jestem w tym samym miejscu- staram się z mężem o rodzeństwo dla naszego synka, który urodził się dzięki metodzie in vitro. Mam za sobą całkiem spore doświadczenie- jedną ciążę naturalną, poronienie, 4 podejścia do in vitro i 2 do kriotransferu…i właśnie tą zdobytą przez lata wiedzą- chcę się dzielić z innymi kobietami. 

Co daje Ci prowadzenie bloga?

Dobre pytanie…Na chwilę obecną blog jest moim drugim dzieckiem. Poświęcam mu wiele czasu, dbam o to by był merytoryczny, a jednocześnie napisany prostym, przystępnym językiem.

Z jednej strony pozwala mi wrócić do chwil, które przeżyłam, a które nie zawsze były szczęśliwe, przeanalizować je ponownie i wyciągnąć wnioski z tego co było. Z drugiej- jest to moja przestrzeń do wyciszenia emocji, oczyszczenia się z nadmiaru tych złych, które niestety często towarzyszą niepłodności.

Od zawsze byłam typem „społecznika”, a blog to miejsce, w którym mogę swoje pragnienia realizować. Z każdego pozytywnego komentarza od czytelnika- cieszę się jak dziecko. Nie mogę pomóc innym kobietom zajść w ciążę, bo nie jestem lekarzem. Ale mogę sprawić, by miały większą wiedzę na temat niepłodności czy in vitro, a może dzięki temu starania o dziecko będą dla nich choć odrobinę mniej stresujące.

W klinice leczenia niepłodności spotkałam dziesiątki, o ile nie setki, wystraszonych, zagubionych kobiet. Chciałam im tyle powiedzieć, wyjaśnić, uspokoić je…lecz nie zawsze był na to czas i miejsce. Teraz mówię do nich przez bloga i mam nadzieję, że choć część z nich go czyta.

Zobacz także: Jak zachować optymizm w staraniach o dziecko? Radzą blogerki piszące o niepłodności

Który moment był dla Ciebie najtrudniejszy podczas starań o dziecko?

Trudnych chwil było wiele. Leczenie niepłodności wiąże się z ogromnym stresem. Najpierw jest strach przed każdą wizytą u lekarza i badaniem, które trzeba zrobić. Później w napięciu czeka się na wyniki, miesiącami przyjmuje leki i nigdy nie wiadomo kiedy nastąpi ten upragniony moment i pojawią się tak długo wyczekiwane dwie kreski na teście ciążowym.

Dla mnie najtrudniejsze było odbicie się od dna po kolejnym niepowodzeniu procedury in vitro. Godzinami analizowałam cały miesiąc, wszystkie leki, które miałam zlecone, obwiniałam się, że może powinnam bardziej dbać o siebie, może powinnam po transferze leżeć itd…

To były ciężkie chwile i dla mnie i dla mojego męża. Ale po każdym dniu nawet tym najgorszym- przychodzi kolejny, w którym trzeba wstać z łóżka i powiedzieć sobie „nie poddam się, nie tym razem” i walczyć dalej.

Jak zachować optymizm w walce o upragnioną ciążę?

Nie zawsze da się to zrobić. Najważniejsze to nie załamywać się, nie poddawać przedwcześnie. My kobiety zostałyśmy tak stworzone, że potrafimy wiele przejść. Myślę, że nawet więcej niż nam się wydaje.

Wielokrotnie myślałam, że już nie mam sił próbować dalej, że doszłam do muru, wykorzystałam wszelkie możliwości i nadszedł czas by odpuścić, by zrezygnować z marzeń o dziecku. Mijało kilka dni i wpadałam na kolejny pomysł, szukałam nowego lekarza, nowej kliniki, układałam sobie plan na kolejne podejście.

I właśnie dzięki temu, że jestem tak uparta i nie odpuszczam- mam synka. Każdej kobiecie doradzam to samo- „nie poddawaj się, bo być może właśnie teraz jesteś o krok od upragnionej ciąży!”. A śmiało mogę powiedzieć, że warto walczyć, choćby po to, by usłyszeć słowo „mama” z ust swojego dziecka.

Zobacz także: Czy niepłodność może mieć dobre strony? Odpowiadają blogerki

Czy w niepłodności można doszukać się jakiś dobrych stron?

My z mężem śmiejemy się z tego, że niepłodność nauczyła nas cierpliwości. Nie robią na nas wrażenia kolejki do kasy w sklepie, przychodni czy na poczcie. Przecież my stale na coś czekamy, my od lat stoimy w takiej kolejce. Czekaliśmy na wizyty u lekarzy, na badania, na kolejne etapy procedury in vitro, w końcu czekaliśmy 9 miesięcy na synka, a teraz czekamy na moment, w którym damy mu rodzeństwo.

Niepłodność nauczyła nas też pokory. Nie wywyższamy się z tego powodu, że jesteśmy rodzicami, nie oceniamy innych, nie pouczamy w kwestii wychowania dzieci czy wieku, w którym dwoje ludzi powinno postarać się o potomstwo. Wiemy, że chcieć nie zawsze oznacza móc.

Myślę, że niepłodność wzmacnia związek, ale tylko taki, który jest zrodzony z miłości. Jeśli dwoje ludzi ma jakiekolwiek problemy w komunikacji ze sobą, nie potrafi się dogadać w codziennym życiu- im niepłodność nie pomoże, prawdopodobnie będą zbyt słabi by przetrwać te trudne chwile.

Zobacz także: Jak przygotować się do leczenia niepłodności? Zobacz porady blogerek!

Czy masz praktyczne rady dla czytelniczek, jak się przygotować do in vitro?

Oczywiście, mam cały worek praktycznych rad! Przygotowania do in vitro należy zacząć już dwa, trzy miesiące przed rozpoczęciem procedury.

Należy odwiedzić ginekologa i zrobić cytologię, o ile od ostatniej upłynął już rok. Dobrze jest też wybrać się do dentysty i sprawdzić stan uzębienia, aby później w trakcie procedury in vitro nie mieć nieprzyjemnych niespodzianek. Ja niestety tą część zaniedbałam i w trakcie stymulacji in vitro męczyłam się z okropnym bólem zęba.

Zalecam również zrobienie wyniku TSH i sprawdzenia czy z naszą tarczycą jest wszystko w porządku. Nie wiem czy wiecie, ale właśnie tarczyca potrafi nieźle namieszać i utrudnić zajście w ciążę. Na 3 miesiące przed planowanym zajściem w ciążę trzeba rozpocząć przyjmowanie kwasu foliowego. To tyle jeśli chodzi o kwestie medyczne.

Procedura in vitro wymaga od nas wielu poświeceń i pochłania mnóstwo czasu. Dlatego też dobrze jest już wcześniej dokładnie zaplanować ten okres, sprawdzić czy będziemy w stanie tak zorganizować nasze życie, by pogodzić je z badaniami i częstymi wizytami w klinice.

Wszystko zależy od tego, jak kobieta będzie reagować na podane w trakcie stymulacji leki. Jeśli dobrze- para odbędzie 4-5 wizyt w trakcie całej procedury, ale jeśli pęcherzyki nie będą odpowiednio rosły- lekarz może zlecić wizyty kontrolne nawet codziennie.

I na końcu wspomnę o tym, co jest równie ważne- o finansach. In vitro nie jest tanią procedurą i trzeba wcześniej tak zaplanować budżet domowy, by w trakcie stymulacji nam nie zabrakło pieniędzy na leki czy dodatkowe usługi do in vitro, które zaproponuje nam lekarz.

Warto dodać, że Ania prowadzi również na Facebooku zamkniętą grupę „Niepłodność…czyli chcieć, a nie móc„. Udzielać się tam mogą wszystkie kobiety, które mają problem z zajściem w ciażę.

Blog o niepłodności „Matka mimo wszystko” znajdziesz tu

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Resort zdrowia zaprasza do dyskusji o opiece zdrowotnej. Znamy harmonogram spotkań

Stetoskop i karta pacjenta /Ilustracja do tekstu: Całodobowy gabinet ginekologiczny we Wrocławiu
Fot.: Pixabay.com

– Chciałbym, żebyśmy wspólnie określili, czego oczekujemy od systemu opieki zdrowotnej, w jaki sposób chcemy go zmieniać, jakich mierników używać, jaki system finansowania stosować – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski, inaugurując ogólnonarodową debatą o ochronie zdrowia. Kto zostanie zaproszony do dyskusji?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inicjatorem ogólnonarodowej debaty o ochronie zdrowia, zatytułowanej „Wspólnie dla Zdrowia”, jest minister zdrowia Łukasz Szumowski. Jak zaznacza, decyzja ta wynika z planowanego zwiększenia wydatków państwowych na służbę zdrowia – do 6% PKB.

„W latach 2018-2024, zgodnie z ustawą 6 procent, planujemy przekazanie na zdrowie ponad 830 miliardów złotych. Dla porównania, w latach 2008-2014 publiczne wydatki na zdrowie wyniosły 465 miliardów złotych. Chcemy, aby te ogromne środki finansowe były dobrze i efektywnie wydane – czytamy na stronie Ministerstwa Zdrowia.

ZOBACZ TEŻ: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Ogólnonarodowa debata o ochronie zdrowia odpowie na oczekiwania społeczeństwa?

Jak podkreśla Łukasz Szumowski, przyszły system ochrony zdrowia w Polsce ma odpowiadać na oczekiwania społeczeństwa, formułowanie podczas szeroko zakrojonych badań społecznych oraz analiz eksperckich.

– Zapraszam do dyskusji pacjentów, pracodawców, lekarzy, pielęgniarki i przedstawicieli innych zawodów medycznych, samorządy, wyższe uczelnie i ekspertów. Słowem – zapraszam do dialogu wszystkich, którym zależy na poprawie sytuacji zdrowotnej Polaków. Ustalmy wspólnie, jak chcemy kształtować system ochrony zdrowia, jakie wytyczyć priorytety i jak je osiągnąć – zaapelował minister.

Przygotowując nowy kształt systemu opieki zdrowotnej, specjaliści wezmą również pod uwagę doświadczenia innych krajów europejskich – po to, by  „wyciągnąć wnioski i poszukiwać najlepszych wzorców do naśladowania”.

Wspólny plan na wieloletni rozwój

Minister Szumowski wyraził nadzieję, że w wyniku debaty powstanie wieloletni plan rozwoju służby zdrowia, oparty na porozumieniu różnorodnych środowisk i sił społecznych. Zależy mu, „aby konsekwentnie dążyć do osiągnięcia wytyczonych celów, niezależnie od zmian politycznych i ekonomicznych”.

Jak podsumowuje resort zdrowia, celem ogólnonarodowej debaty „Wspólnie dla Zdrowia” jest więc wypracowanie systemu, który „zrównoważy potrzeby społeczne z możliwościami finansowymi i gospodarczymi państwa oraz zaangażowaniem kapitału społecznego”. Chodzi o wskazanie, w jaki sposób rosnące, ale wciąż ograniczone nakłady na zdrowie wydawać najbardziej efektywnie – by poprawić zdrowie Polaków, wydłużyć ich życie i podnieść skuteczność leczenia. 

Gdzie odbędą się debaty?

Na ogólnonarodową debatę o ochronie zdrowia „Wspólnie dla Zdrowia” złoży się siedem osobnych spotkań:

  • czerwiec 2018, Warszawa – „Pacjent i system: zasady działania opieki medycznej”
  • wrzesień 2018, Krynica Zdrój – „Medycyna, finanse, gospodarka”
  • październik 2018, Łódź – „Własność, zarządzanie, odpowiedzialność”
  • grudzień 2018, Lublin – „Kadry w ochronie zdrowia: wyzwania i rozwój”
  • luty 2019, Gdańsk – „Profilaktyka i zdrowie publiczne: świadomość, odpowiedzialność i bezpieczeństwo pacjenta”
  • kwiecień 2019, Białystok – „Innowacje, technologie, efektywność”
  • czerwiec 2019, Warszawa – „Społeczny Program Zdrowie 2020+”

 

Źrodło: mz.gov.pl

POLECAMY TEŻ: Ministerstwo Zdrowia nie zna wyników programu prokreacyjnego. Znają za to dziennikarze

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przerost Candida a niepłodność: co mają ze sobą wspólnego?

Szczupła kobieta z odkrytym brzuchem /Ilustracja do tekstu: Candida a niepłodność

Twoje ciało działa trochę jak ogród, ale zamiast różnego rodzaju roślin i owadów, mieszkają w nim różne bakterie, drożdżaki i archeony – to tzw. mikrobiom, zwany też florą jelitową. Jeśli równowaga pomiędzy dobrymi i złymi bakteriami zostaje zachwiana, wówczas w twoim ciele może zacząć rozprzestrzeniać się – niczym szkodliwy chwast – drożdżak Candida. Czy wiesz, jak wpływa na twoją płodność i co powoduje jego rozrost?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyczyny rozrostu drożdżaków Candida a niepłodność

Istnieje wiele przyczyn przerostu drożdżaków Candida. To np. noszenie obcisłej bielizny, nadużywanie produktów higieny osobistej, nadwaga, dieta bogata w cukier, przyjmowanie leków sterydowych i środków antykoncepcyjnych, częste antybiotykoterapie lub po prostu stres. Przerost Candida jest opisywany w endometriozie, mięśniakach macicy i torbielach jajnika, ale może również wiązać się z niską liczbą plemników i problemami z ich  ruchliwością.

Dominacja estrogenowa promuje rozrost Candida – to zaś może siać spustoszenie w systemie hormonalnym, wytwarzając metabolit podobny do estrogenu. Twój organizm myśli, że masz wystarczającą ilość estrogenu i ogranicza jego produkcję, co może prowadzić do niepłodności.

Istnieją również dowody na to, że drożdżaki Candida blokują receptory dla estrogenu, a nadmiar estrogenu obniża ochronne zdolności śluzówki pochwy, przez co trudno jest ograniczyć jej ilość. Wykazano, że to 17-beta-estradiol zwiększa wzrost i przeżycie Candida. Z tego powodu wiele kobiet zauważa problemy z drożdżycą pochwy w okresie ciąży, przed miesiączką lub w okresie menopauzy. Ponadto estrogen zwiększa poziom glikogenu w pochwie, co dodatkowo karmi Candidę. Dlatego jeśli podejrzewasz, że cierpisz na przewlekłe problemy z drożdżakami, ważne jest, aby jednocześnie leczyć dysbiozę jelitową i przywrócić równowagę hormonalną. Dieta zachodnia o niskiej zawartości błonnika w tym nie pomaga –zaburza bowiem efektywne usuwanie toksyn, w tym estrogenu.

We współczesnym świecie wiele kobiet narzeka na ciągły brak czasu. Nasz styl życia, który wiąże się ze stresem i wszechobecnymi produktami z plastiku, promuje dominację estrogenów, co w konsekwencji zmniejsza poziom progesteronu. Twoje ciało tak naprawdę nie chce progesteronu na pokładzie, nie chce wyciszenia, bo musi cały czas walczyć. Wielu ginekologów uważa, że negatywna reakcja na kremy z progesteronem jest właśnie oznaką błędnego koła: estrogen – Candida.

Dietą w Candidę, czyli jak naturalnie zadbać o zdrowie i płodność

Czy jest jakiś naturalny sposób na ograniczenie drożdżycy? Tu znowu wracamy do psychiki. Naturalnym antyfungalem jest serotonina.

Co najmniej 70% serotoniny, czyli hormonu szczęścia, jest wytwarzane w jelitach. Do tego są potrzebne dobre bakterie, dobra dieta, odrobina dobrego humoru i wiary w siebie. No właśnie – dobra dieta: bez cukru, z dużą ilością błonnika i folianów. Ale pamiętajcie, żeby ograniczając Candidę, która produkuje szczawiany, nie zamienić jej na szczawiany w zielonych koktajlach.  Szczawiany zaburzają metylację, czyli kluczowy proces zarówno w zagnieżdżaniu się zarodka, jak i jego  rozwoju.

Referencje:

  1. Int J Antimicrob Agents. 2005 Oct;  Interaction of serotonin with Candida albicans selectively attenuates fungal virulence in vitro A. Mayr et al.
  2. Med Pregl. 2004 Jan-Feb The role of parasites and fungi in secondary infertility.  Kranjcić-   Zec et al.
  3. Am J Vet Res. 2013 Jan Development of a broad-range quantitative polymerase chain reaction assay to detect and identify fungal DNA in equine endometrial samples.  Ferris RA et
  4. Microbiology. 1995 Oct. Oestrogen-binding protein in Candida albicans: antibody development and cellular localization by electron immunocytochemistry. Zhao X
  5. Proc Natl Acad Sci U S A. 1994 Feb  Candida albicans estrogen-binding protein gene encodes an oxidoreductase that is inhibited by estradiol. N D Madani et al.
  6. Aust N Z J Obstet Gynaecol. 2001 Aug Oestrogen, glycogen and vaginal candidiasis. Dennerstein GJ

Dr Anna Romaniuk  jest  mikrobiologiem, immunologiem oraz psychodietetykiem. Stosuje holistyczne podejście do zaburzeń układu odpornościowego i procesów neurodegradacyjnych, uwzględniając procesy metylacyjne i zaburzenia flory jelitowej. Więcej: www.dietafeingolda.pl

 

POLECAMY TEŻ: Jak wybrać laboratorium diagnostyczne?

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Z endometriozą w gabinecie. Prawdziwe historie pacjentek

Skulona kobieta na czerwonych schodach/ Ilustracja do tekstu: Endometrioza: objawy niedostrzegane przez lekarzy. Historie pacjentek
Fot.: Pixabay.com

Zatrważający brak wiedzy na temat endometriozy, bagatelizowanie jej objawów, ignorowanie słów pacjentek, a także brak szacunku – z tym na co dzień mierzą się kobiety podczas wizyt w gabinetach ginekologicznych. Tymczasem endometrioza dotyczy aż jednej kobiety na 10.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bolesne miesiączki to najczęstszy i najbardziej charakterystyczny objaw endometriozy. Kobiety, które zmagają się z tą chorobą, z reguły wcześnie trafiają do gabinetów ginekologicznych. Jednak zanim usłyszą trafną diagnozę, zmuszone są znieść wiele upokorzeń ze strony lekarzy.

„Wylądowałam na emergency z bólem i ogromnym brzuchem. Nie mogłam chodzić, wyłam z bólu. Od lekarza usłyszałam, że to tłuszcz, i mam iść na siłownie i robić ćwiczenia. A normalnie jestem szczupłej sylwetki” – pisze Katarzyna.

„ Ciągle słyszałam, że jestem gruba (choć ta grubość dotyczyła tylko brzucha, a nie całości), że powinnam głowę leczyć, że wyszukuje sobie problemy, że tak nie może boleć aż do wymiotów. Albo że taka delikatna jestem, aż wstyd, że bólu nie umiem znieść. Staram się nigdy nie stwarzać kłopotu: ani na oddziałach, ani u lekarzy, ale – na Boga – kiedy nie mogę wstać z bólu, tzn. ze coś jest nie tak!” – mówi Dagmara.

PRZECZYTAJ: Bolesne miesiączki zmorą wielu kobiet. To ból porównywalny do zawału serca!

Endometrioza: objawy, których nie chcą dostrzec lekarze

Pacjentki przyznają, że rzucanie nieprzyjemnych i niewskazanych komentarzy podczas wizyt to również częsty problem.

„Dwa lata temu trafiłam do szpitala z obfitym krwawieniem i silnymi bólami. Lekarz podczas badania był bardzo niedelikatny. Mówiłam, że mnie boli, a on że w dzisiejszych czasach kobiety są mało odporne na ból. Po tym wszystkim rozmawiał z moim mężem i mówił, że powinnam iść do psychologa, bo podczas badania byłam bardzo nerwowa” –  zwierza się Agnieszka.

Najbardziej powszechnym zjawiskiem jest niedowierzanie w to, jak bardzo kobiety z endometriozą cierpią. Dziewczyny mówią wprost, jak bardzo odczuwają ból, a w zamian słyszą np. to, co Karolina:

„Gdy z bólem podbrzusza po lewej stronie (nim wykryto chorobę podczas badania ginekologicznego) trafiłam do lekarza i płacząc z bólu, powiedziałam, że bardzo boli, usłyszałam: Wyimaginowany problem, jak współżyjesz to cię nie boli”.

„Podczas badania ginekologicznego łzy mi leciały z bólu i mówiłam, że boli. Usłyszałam, że mam się odprężyć. Podczas tej samej wizyty usłyszałam, że taka nasza uroda, że boli. Kobieta ginekolog…”- pisze Marta.

Mity o endometriozie, czyli z pamiętnika pacjentki

Najbardziej powszechnym mitem na temat endometriozy jest powtarzanie, że choroba minie po zajściu w ciążę oraz urodzeniu dziecka. Są i tacy lekarze, którzy twierdzą wręcz przeciwnie – że nie można mieć endometriozy, jeśli jeszcze nie urodziło się dziecka.

„Pani nie ma endometriozy, bo endometriozę mają kobiety po trzeciej ciąży” – usłyszała w gabinecie ginekologicznym Ola.

„USG w szpitalu noc przed operacją i lekarz wpatrzony w moje krocze: No to jutro pani zobaczy, że nic tam nie ma, da się pani pokroić dla swojego widzimisię, a endometriozy nie mają kobiety, które nie rodziły” – opisuje Olga.

Kobiet z podobnymi historiami jest znacznie więcej:

„Usłyszałam, że bardzo silne bóle menstruacyjne, które mi dokuczały, przejdą po naturalnym porodzie…” – Barbara

„Na tyłozgięcie i endometriozę najlepszym lekarstwem byłaby ciąża i poród” – Halina

„Wycięliśmy, ile mogliśmy, teraz szybciutko do roboty i zachodzimy w ciążę” – Katarzyna

Brak pomocy – na NFZ i prywatnie

Wizyty prywatne – za kilkaset złotych – wcale nie muszą oznaczać bardziej fachowej wizyty lekarskiej.

„Ja byłam prywatnie u jednego z lepszych lekarzy w moim mieście. Na pierwszym USG stwierdził guza na jajniku o wielkości 7×8 cm gęstej treści. Pytam, czy mocne i duże skrzepy podczas okresu mogą być z tym powiązane, a on na to: Nie, bo przecież nie ma pani endometriozy… Miesiąc później podczas laparoskopii stwierdził zaawansowaną endometriozę miednicy mniejszej. Ja po operacji pytam, czemu mam endometriozę, skoro podczas USG ją wykluczył, a on mi na to, że w tym zawodzie pracuje ponad 20 lat i co ja mu próbuję wmówić…” – pisze Katarzyna.

„Raz poszłam do lekarki, którą poleciła mi koleżanka (prywatnie), bo taka cudowna pani doktor… Wtedy byłam już po operacji. Mówię lekarce, że miałam laparotomię, że usuwali mi torbiel z jajnika i że stwierdzili endometriozę… Pani doktor już na słowo endometrioza się zapowietrzyła i mówi: Oj, to niedobrze. Pokazuję jej papiery ze szpitala i wynik histopatologii, a ona do mnie, że tu nie jest napisane, że mam endometriozę, bo jakby była, to powinno być napisane: endometrioza! Szczęka mi opadła do ziemi i mówię jej, że na wyniku histopatologii jest napisane: gruczolistość zew. torbielowata i że to jest endometrioza. A ona dalej w zaparte, że nie, bo musi być wprost napisane…” – mówi Justyna.

CZYTAJ TEŻ: Endometrioza i jej szerokie spektrum

Kwestia perspektywy

Wiele pacjentek przyznaje również, że lekarze nie potrafią udzielić im fachowej informacji na temat zabiegów chirurgicznych. Wykazują tym samym swój brak wiedzy lub narażają pacjentki na poważne konsekwencje drastycznych operacji:

„Słowa lekarza podczas prywatnej wizyty: Po co pani laparoskopia nożem plazmowym? Efekt będzie taki sam, jak po tradycyjnej laparoskopii. Brak słów, zwłaszcza że tradycyjna laparoskopia obniża AMH o 30%, a wykonana nożem plazmowym tylko o 5%. A co najważniejsze, podczas tradycyjnej laparoskopii groziło mi usunięcie jajnika lub sporej jego części, a dzięki plazmie udało się go uratować. Tak że, jak stwierdził lekarz, różnica prawie żadna, ale patrząc z jego perspektywy” – Beata.

„Nonszalancja ordynatora oddziału w wyborze procedury usunięcia torbieli jajnika. Skutek: drastyczny spadek AMH – gwóźdź do trumny dla endokobiety. Nie poinformował mnie o skutkach usunięcia torbieli i wysłał w premenopauzę, którą odraczałam wszystkimi możliwymi sposobami. Nie będę biologiczną matką, mam nadzieję, że adopcyjna zostanę. Taki promyk nadziei został” – pisze Ewa.

„Gdy zapytałam lekarza, czy jeżeli podczas laparoskopii wyjdzie, że jajowody są niedrożne, to będą próbować je udrożnić, usłyszałam: Proszę pani, jak jajowody są niedrożne, to są do wywalenia! To nie sklep Żabka, że sobie pani będzie wybierać, co chce…” – opowiada Paulina.

„Ja usłyszałam w szpitalu uniwersyteckim: U pani to najlepiej wszystko usunąć i będzie spokój. Czyli macicę” – mówi Anna.

„Miesiąc po laparotomii pojawiła się kolejna torbiel. Lekarz: Spokojnie, noży nam nie braknie, będziemy ciąć” – Kasia.

ZOBACZ TAKŻE: Czy endometrioza uprawnia do otrzymania renty lub orzeczenia o niepełnosprawności?

Endometrioza a stan lekarskiej (nie)wiedzy

Niemal każda pacjentka z endometriozą doświadczyła tego typu sytuacji w gabinetach ginekologicznych. Lekarze wykazują zwyczajny brak kultury – poprzez niepotrzebne uwagi oraz oceny, ale też niewiedzę. Trudno w to uwierzyć, zważywszy że z tą chorobą zmaga się jedna na 10 kobiet.

Podczas I Ogólnopolskiego Kongresu Endometriozy obecni tam lekarze podkreślali w trakcie swoich wystąpień, jak ważna jest wczesna diagnoza. Tymczasem dochodzi do kuriozalnych sytuacji: to kobiety same wstępnie diagnozują u siebie chorobę – na podstawie wyszukiwarki internetowej oraz rozmaitych forów i grup, gdzie mają kontakt z doświadczonymi pacjentkami. Potem szukają specjalistycznej pomocy, ale zamiast ją otrzymać, mierzą się z niewłaściwym traktowaniem.

Przez ile gabinetów chora kobieta musi przejść, aby trafić pod odpowiednią opiekę lekarską? Jak wiele przykrych słów musi usłyszeć? Z pewnością nie wszyscy lekarze wykazują tego typu postawę, ale tych z odpowiednim nastawieniem oraz wiedzą bardzo trudno znaleźć.

POLECAMY TEŻ: Nieleczona endometrioza może doprowadzić do trwałej niepłodności [WIDEO]

Anna Bajkowska - Suchecka

autorka strony i bloga Żona z ADHD, pedagożka, nauczycielka, propaguje zdrowy styl i tryb życia, zwolenniczka holistycznego podejścia do zdrowia.