Przejdź do treści

Rak w młodym wieku, niepłodność w dorosłości? To badanie daje nadzieję na lepszą przyszłość

Osoby, które jako dzieci przeszły chemio- lub radioterapię, martwią się, jak to doświadczenie wpłynie na ich życie – również pod kątem rodzicielstwa. Dr Eric Chow z powołanym przez siebie zespołem przeprowadził analizę, udowadniając, że kobiety mają szansę zostać matkami, choć większą niż mężczyźni.

Naukowcy już wcześniej zauważyli, że pewne typy leków stosowanych przy nowotworze uderzają w płodność, nowsze natomiast wciąż stanowią zagadkę w tej kwestii. Lekarze z Seattle spróbowali ją rozwiązać. Pod przewodnictwem dr Erica Chowa analizowali dane dzieci, które zachorowały przed 21 rokiem życia i przetrwały co najmniej kolejne 5 lat. Informacje o ich stanie pochodziły z amerykańskich i kanadyjskich szpitali, a zebrano je między 1970 a 1999 rokiem. Eksperci zajęli się historiami 10 938 osób – dziewcząt i chłopców, porównując ich reprodukcyjne szanse do szans ich rodzeństwa (3 949 osób). Pod uwagę wzięto 14 leków, które mogły je osłabić.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wyniki były następujące: wyleczona kobieta ma 70 proc. szans na dziecko, a zdrowa 80 proc. Z kolei mężczyzna po chemioterapii będzie ojcem z 50 proc. prawdopodobieństwem, jego brat z o 30 proc. wyższym. W pierwszym wypadku za spadek szans odpowiadają busulfan i lomustyna, w drugim np. cyclophosamid i ifosfamid. U pań negatywny wpływ cytostatyków ujawnia się przed 30 rokiem życia, później mogą łatwo zajść w ciążę, u panów jakość spermy z czasem będzie gorsza.
„Wydaje się nam, że nasze wnioski zmotywują do podjęcia decyzji o macierzyństwie, choć sądzę, iż onkolodzy-pediatrzy powinni rozmawiać z chorującymi już od początku na temat zachowania płodności, choć trudno o podanie idealnego sposobu. Chłopcom zalecamy natomiast oddanie nasienia przed chemioterapią” – powiedział dr Eric Chow. On i jego współpracownicy będą kontynuować badania, wierząc, że przyszłość da odpowiedź na dręczące dziś pytania, szczególnie w przypadku dotkniętych nowotworem dziewcząt. Specjalistom na ten moment jedyną odpowiedzią wydaje się być krioprezerwacja oocytów i embrionów, czyli ich zamrażanie oraz przechowywanie do chwili, gdy umieści się je w macicy.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

Karolina Błaszkiewicz
Medical News Today

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Na cykle bezowulacyjne i problemy z miesiączką. Siemię lniane na płodność

pytanie
fot. Fotolia

Można spożywać je w formie sproszkowanej lub w postaci całych ziarenek. Działa na szereg dolegliwości, a naukowcy udowodnili, że po jego spożyciu pojawia się więcej cyklów owulacyjnych. Siemię lniane na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jego właściwości doceniano już w starożytnym Egipcie, Chinach, i Babilonie ok. 3 tysięcy lat p.n.e. Siemię lniane to nic innego jak nasiona lnu zwyczajnego i stosowane jest jako zielarski środek leczniczy. To niewielkie, 2-3 mm płaskie nasiona, barwy szarobrązowej. Po zalaniu wodą ciemnieją i zwiększają się kilkakrotnie. Wokół ziarenek pojawia się również dużo charakterystycznego śluzu.

Zobacz także: To zioło zadba o twoje zdrowie! Wiesiołek na płodność

Niezwykła moc nasion

To jeden z najpopularniejszych środków medycyny naturalnej. Siemię lniane jest stosowane do łagodzenia dolegliwości układu pokarmowego, oddechowego i do użytku zewnętrznego. Ma działanie osłonowe i stabilizujące.

Zawiera w sobie białka o korzystnym zestawie aminokwasów. Spożywany dostarcza organizmowi wielu cennych substancji, takich jak mikroelementy, czy cholina. Obniża poziom złego cholesterolu. Ma również największą, wśród żywności, zawartość lignanów, czyli fitoestrogenów o aktywności przeciwutleniaczy, przez co polecany jest jako środek wspomagający w leczeniu nowotworów.

Siemię lniane posiada wiele składników odżywczych, dlatego jego zastosowanie jest tak szerokie. Roślina najczęściej stosowana przy chorobach serca, chorobach układu pokarmowego, chorobach onkologicznych, czy też przy obniżonej płodności – mówi znawczyni ziół i mistrz naturopata Violetta Gdańska.

Siemię lniane znakomicie działa na płodność. Jest bowiem źródłem wspomnianych wyżej fitoestrogenów, dzięki czemu wspomaga równowagę hormonalną w organizmie.

Zobacz także: Popularny chwast na kobiece problemy. Koniczyna czerwona na płodność

Siemię lniane na płodność

– Warto skorzystać z siemienia lnianego przy nieregularnych miesiączkach, ponieważ spożywanie tej rośliny zachowuje równowagę układu hormonalnego, co wpływa na jakość cykli miesiączkowych (jakość śluzu szyjkowego, regulacja ilości estrogenu i progesteronu). Zastosowanie znajdzie również w celu złagodzenia napięcia przedmiesiączkowego – wymienia ekspertka.

Skuteczność siemienia lnianego potwierdzają badania naukowe. Badacze z University of Rochester w Nowym Jorku obserwowali trzy cykle miesiączkowe kobiet, które nie spożywały siemienia lnianego.

W następnej fazie eksperymentu przez kolejne trzy miesiące paniom podawano siemię. Okazało się, że po spożyciu nasion, we wszystkich cyklach pojawiła się owulacja (chociaż wcześniej pojawiały się również cykle bezowulacyjne). Zauważono również dłuższą fazę lutealną i większy stosunek progesteronu do estradiolu.

Zobacz także: Głóg czarny na płodność. Zobacz, jak działa i w jakich dawkach stosować

Jak stosować siemię lniane na płodność?

Siemię lniane można stosować w postaci całych ziaren lub proszku. Składniki odżywcze ze zmielonych nasion są jednak lepiej przyswajalne przez organizm. Warto pamiętać, że siemię powinno się mielić tuż przed spożyciem, ponieważ zawarty w nim tłuszcz szybko się utlenia, przez co traci część właściwości.

Ziarna można zalać wodą i wypić po napęcznieniu. Dobrym pomysłem jest również dodanie nasion do jogurtu, owsianki, koktajlu, czy sałatki. Zdrowotnych właściwości siemienia lnianego możemy doświadczyć przy spożyciu 10 g dziennie. Nie powinno się jednak przekraczać 50 g dziennie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: jncbi.nlm.nih.gov, poradnikzdrowie.pl, bonavita.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Depresja w ciąży dotyka co piątą kobietę. Nowe standardy opieki okołoporodowej pozwolą dostrzec problem

Brzuch ciążowy kobiety z kokardą i napisem: Loading /Ilustracja do tekstu: Depresja w ciąży dotyczy co 5 kobiety
Fot. Pixabay

Ministerstwo Zdrowia opracowało nowe standardy opieki okołoporodowej. Wprowadzają one m.in. obowiązek oceny ryzyka rozwoju depresji u kobiet w ciąży. Badania naukowe wskazują, że problem ten może dotyczyć nawet co piątej ciężarnej. Lekarze twierdzą jednak, że depresja w ciąży występuje niezmiernie rzadko. Skąd te rozbieżności?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ubiegłym tygodniu w mediach ukazał się wywiad z ginekologiem-położnikiem drem Januszem Pałaszewskim. Czytamy w nim:

„(…) Przez 25 lat swojej pracy zawodowej nie spotkałem się z przypadkiem, żeby kobieta wskazywała na problem psychiczny w związku z ciążą. Jest to na tyle marginalne zjawisko, że nie jestem przekonany, czy trzykrotne wykonanie testu u każdej pacjentki jest rzeczywiście sensowne. Nie wiem też, jak cały proces miałby wyglądać od strony organizacyjnej. (…) Z całym szacunkiem do lekarzy, przecież nie wszyscy mamy odpowiednie kompetencje, aby interpretować wypowiedzi pacjentów pod kątem ich samopoczucia emocjonalnego i ewentualnych zaburzeń. Wątpię, aby ten pomysł się przyjął, choć sama idea jest jak najbardziej słuszna”.

CZYTAJ TEŻ: Szykują się zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Resort opracował nowe rozwiązania

Czy zatem depresja u kobiet w ciąży występuje na tyle rzadko, że ginekolodzy nie spotykają się z tym problemem? A może – istotnie – nie mają wiedzy pozwalającej na właściwą diagnozę? O komentarz poprosiliśmy dr Annę Rebekę Szczegielniak, przewodniczącą Sekcji Kształcenia Specjalizacyjnego Oddziału Śląskiego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

 


Dr Anna Rebeka Szczegielniak:

Badania naukowe podają, że w zależności od populacji, depresja może dotykać nawet 1/5 wszystkich kobiet w ciąży. Ciąża to niewątpliwie okres wielkich zmian w życiu – zdrowie psychiczne pacjentki powinno więc być istotne dla wszystkich osób zaangażowanych w opiekę nad ciężarną, a w szczególności dla lekarzy ginekologów.

Rozpoznanie depresji i postawienie odpowiedniej diagnozy zawsze leży po stronie specjalisty psychiatrii i dotyczy sytuacji, w których badana osoba spełnia konkretne, ogólnie przyjęte kryteria diagnostyczne (które nacisk kładą na czas trwania – 2 tygodnie – oraz natężenie objawów). Jednocześnie należy podkreślić, że pierwszą osobą, która może i powinna wychwycić negatywne zmiany w zakresie nastroju i napędu pacjentki, jest lekarz ginekolog. To właśnie z nim pacjentka widuje się regularnie, a ważnym aspektem tych wizyt kontrolnych jest zebranie wywiadu. Powinien on obejmować ocenę ogólnego samopoczucia pacjentki.

Gdy rzeczywistość odbiega od wyobrażeń

Wydaje się, że szeroko promowany obraz ciąży jako okresu pełnej szczęśliwości, pozbawionego trudności, gdy każdy dzień wita się uśmiechem i radosnym wyczekiwaniem, odbiega od rzeczywistości. Z tego powodu pacjentki, które cierpią przez objawy depresji, na wczesnym etapie rzadko szukają pomocy. Wpadają w zamknięty krąg wyrzutów sumienia i ogromnego poczucia winy, że nie przeżywają tego okresu w sposób, jaki media promują jako prawidłowy.

Silna presja społeczna wywołuje wstyd, obniżoną samoocenę, a także stopniowe wycofywanie się z kontaktów społecznych. Z jej powodu kobiety często same przed sobą nie będą potrafiły przyznać, że potrzebują specjalistycznej pomocy. Innym aspektem jest strach przed psychiatrycznym leczeniem farmakologicznym, które często kojarzone jest bardzo negatywnie. Zdarza się, że to dopiero rodzina zgłosi lekarzowi, że nastąpiła niepokojąca zmiana zachowania, która się utrzymuje przez dłuższy okres i wpływa na codzienne funkcjonowanie nie tylko pacjentki, ale wszystkich bliskich.

CZYTAJ TEŻ: Lily Allen po raz pierwszy tak szczerze o stracie dziecka. Wokalistce obrywa się za szczerość

Depresję w ciąży można leczyć na wiele sposobów

Relacjonowany w sposób ciągły obniżony nastrój i napęd, płaczliwość, apatia, wycofanie, zaburzenia snu i apetytu, utrata zainteresowań i odczuwania przyjemności, zaburzenia koncentracji, męczliwość, ale też niepokój czy lęk powinnydać jasny sygnał lekarzowi prowadzącemu, że potrzebna jest specjalistyczna pomoc. Oczywiście zmiany fizjologiczne zachodzące w organizmie w trakcie ciąży będą wpływać w sposób bezpośredni na aktywność i nastrój pacjentki, ale – jednocześnie – mogą zaostrzać przebieg epizodu depresyjnego. Część z wymienionych wyżej objawów może pojawić się w ramach naturalnego przebiegu ciąży, jednak należy podkreślić, że ich stałość i utrzymywanie się przez dłuższy czas będzie sugerowało konieczność podjęcia diagnostyki i leczenia.

Na samym początku należałoby również uświadomić pacjentkę, że nie w każdej sytuacji konieczne jest wdrażanie leczenia farmakologicznego. Istnieje wiele możliwych opcji terapeutycznych, które zależą od stanu i potrzeb pacjentki. Decyzja zawsze będzie należała do osoby konsultowanej i konsultującego psychiatry. Kobietę należy też uświadomić, że nieleczona depresja może nieść ze sobą wiele negatywnych konsekwencji, które są udokumentowane w badaniach naukowych.

ZOBACZ TAKŻE: Stres w ciąży a zdrowie dziecka. Przełomowe odkrycie naukowców potwierdza długoletnią tezę

Prosty test na depresję w ciąży powinien być częścią rutynowych badań kontrolnych

W świetle nowych wytycznych opieki okołoporodowej cieszy nacisk na wdrożenie badań przesiewowych depresji. Skala depresji Becka jest jednym z najczęściej stosowanych narzędzi oceny nasilenia objawów chorobowych. Test tego typu jest prosty i nie wymaga skomplikowanej interpretacji. Składa się z 21 pytań. Pacjentka wybiera z grupy twierdzeń t, które najbardziej pasuje do jej sytuacji. Na tej podstawie nie stawia się ostatecznej diagnozy, ale łatwo można wyłuskać te osoby, które potrzebująpomocy, i skierować je na konsultację do psychiatry.

Należy podkreślić, że wśród ekspertów panuje zgoda, że badania przesiewowe w kierunku depresji powinny być częścią rutynowych badań kontrolnych ciężarnych. Dzięki temu osoby, które wymagają profesjonalnej pomocy, mogłyby być zdiagnozowane wcześnie i uniknąć negatywnych skutków nieleczonej depresji – te zaś dotykają zarówno matkę, jak i płód. Należy dążyć do wdrażania tych schematów, aby zaburzenia psychiczne u kobiet w ciąży przestały być tematem tabu, którego boi się nie tylko rodzina, ale i pracownicy ochrony zdrowia.

POLECAMY TAKŻE: Niepłodność i depresja często idą w parze. Ale ten związek może być inny, niż podejrzewasz

Anna Rebeka Szczegielniak

Lekarka rezydentka na Oddziale Psychiatrii Klinicznej Wielospecjalistycznego Szpitala Powiatowego w Tarnowskich Górach oraz doktorantka na Klinice Rehabilitacji Psychiatrycznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach pod opieką dr hab.n.med. Marka Krzystanka. Posiada tytuł zawodowy magistra fizjoterapii oraz tytuł zawodowy lekarza (Śląski Uniwersytet Medyczny). Jej zainteresowania badawcze oscylują wokół seksuologii, uzależnień behawioralnych, psychiatrii transkulturowej. Obecnie jest przewodniczącą Sekcji Kształcenia Specjalizacyjnego Oddziału Śląskiego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Sekcji Fizjoterapii w Psychiatrii Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii, a także badawczej grupy roboczej w ramach Europejskiej Federacji Rezydentów Psychiatrii (European Federation of Psychiatric Trainees). Od ponad dekady zaangażowana w działania rzecznicze na polu zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych.

To proste ćwiczenie zwiększa szanse na ciążę u kobiet po poronieniach. Wystarczy 10 minut dziennie!

Ścieżka, na niej kobiece nogi w sportowym obuwiu /Ilustracja do tekstu: Spacer pomoże zajść w ciążę kobietom po poronieniach
Fot.: Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna poprawia wydolność organizmu, samopoczucie, a nawet płodność. Z najnowszych badań wynika, że może również istotnie zwiększyć szansę na ciążę u kobiet, które doświadczyły poronienia. Największe korzyści mogą przynieść nie wymagające sporty, ale proste ćwiczenie, którego wiele osób o taką moc nie podejrzewa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Massachusetts, objęło 1214 kobiet w wieku 18-40 lat, które jedno- lub dwukrotnie straciły ciążę. Każda z nich wypełniła międzynarodowy kwestionariusz aktywności fizycznej i została poddana stałemu monitoringowi zdrowotnemu (w podstawowym zakresie). Trwał on przez sześć cykli miesiączkowych. Te z pań, które w międzyczasie zaszły w ciążę, podlegały dalszej obserwacji.

Eksperci chcieli sprawdzić, jaki wpływ na zdolność kobiecego organizmu do zajścia w ciążę mają takie modyfikowalne czynniki, m.in. aktywność fizyczna.

ZOBACZ TAKŻE: Sport i in vitro. Czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć?

Spacerem po płodność

Jak donosi pismo „Human Reproduction”, analizy uzyskanych wyników przyniosły zaskakujące wnioski. Okazało się, że 10-minutowe lub dłuższe spacery mogą przyczynić się do 82-procentowego zwiększenia szans na ciążę u kobiet z nadwagą i otyłych, które w przeszłości doświadczyły poronienia.

Podobnych związków nie wykazano w odniesieniu do większości innych rodzajów aktywności fizycznej.

CZYTAJ TEŻ: Aktywnością w męską niepłodność!

Aktywność fizyczna – skuteczny pomocnik w staraniach o dziecko

Z wtórnej analizy pozyskanych danych wynika natomiast, że kobiety z wysokim BMI (powyżej 25), które wykonywały energiczne ćwiczenia fizyczne przez minimum cztery godziny w tygodniu, miały o 68% wyższą skuteczność w staraniach o dziecko. Ten rodzaj aktywności sprzyjał też kobietom z prawidłowym BMI – odsetek uzyskanych ciąż był w tej grupie o 57% wyższy niż wśród pań, które nie wykonywały ćwiczeń.

Autorzy badania postawili hipotezę, że pozytywny efekt ćwiczeń fizycznych może wynikać z ich wpływu na układ endokrynny i obniżenie poziomu stresu. Zwracają jednak uwagę, że niezbędna jest też zbilansowana dieta, która wpływa na zdolność organizmu kobiety do zajścia w ciążę już na poziomie molekularnym.

– To, jak żyjemy i co jemy, stanowi czynnik modyfikowalny, poprzez który możemy wpływać na swoje zdrowie – podkreśla Brian Whitcomb, profesor biostatystyki i epidemiologii na wydziale zdrowia publicznego i nauk o zdrowiu Uniwersytetu Massachusetts, który wraz z Lindsey Russo prowadził badania. – Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się znaleźć dowody naukowe na słuszność dotychczasowych zaleceń w zakresie aktywności fizycznej. Szczególne znaczenie mają wyniki odnoszące się do spacerowania. Ze względu na powszechną dostępność i niski koszt aktywność ta pozwoli w łatwy sposób zmienić styl życia – dodaje.

Naukowcy podkreślili, że ze względu na ograniczony zakres przeprowadzonego badania jego wynik może nie być reprezentatywny dla ogółu populacji. Planują jednak kolejne, głębsze analizy, by poznać dokładny powód pozytywnego wpływu spacerowania i energicznych ćwiczeń na możliwość poczęcia dziecka.

Źródło: academic.oup.com, medicaldaily.com, sciencedaily.com, ndtv.com

POLECAMY TEŻ: Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Naukowcy pracują nad metodą zwiększającą skuteczność in vitro. Wykorzysta badanie genów

Naukowiec pracuje na próbce preparatu /Ilustracja do tekstu Większa skuteczność in vitro już niedługo?
Fot.: Pixabay.com

Pomimo stałych postępów medycyny, skuteczność procedury in vitro wciąż wynosi ok. 30%. Nowe badania, w których wykorzystano profilowanie genetyczne, już wkrótce mogą przyczynić się do znacznego podwyższenia tych wskaźników.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niejednokrotnie poczęcie dziecka zajmuje parom długie lata, a wynik tych starań wciąż jest negatywny. Szansę dla części z nich stanowi procedura in vitro, ale i ona obarczona jest ryzykiem niepowodzenia.

– Niezwykle ważne jest zrozumienie, z czego wynika problem z poczęciem, i opracowanie odpowiednich terapii – powiedział Joris Vermeesch, profesor na Wydziale Cytogenetyki Molekularnej i Badań nad Genomem Katolickiego Uniwersytetu Lowańskiego (KUL) w Belgii.

Wyniki wstępnych badań przeprowadzonych przez kierowany przez niego zespół sugerują, że w uzyskaniu lepszych wyników procedury in vitro może pomóc profilowanie genetyczne. Metoda ta umożliwiłaby ustalenie, czy zarodek powstały w wyniku zapłodnienia in vitro może zostać z powodzeniem przeniesiony do macicy i czy w wyniku tego transferu rozwinie się w zdrowa ciąża. Jak to możliwe?

Otóż już w 2009 r. naukowcy z KUL odkryli, że u większości wczesnych zarodków uzyskanych za pomocą procedury in vitro występuje niestabilność chromosomowa. To sprawia, że istnieje więc duże ryzyko, że w wybranym do transferu embrionie wystąpią aberracje chromosomalne (translokacje, delecje). Prawdopodobieństwo prawidłowego rozwoju takiego zarodka jest niewielkie, co skutkuje mniejszą skutecznością in vitro.

CZYTAJ TEŻ: Skuteczność in vitro. 4 rzeczy, które warto wiedzieć

Większa skuteczność in vitro już niedługo? Haplotypowanie pomoże wybrać rokujące zarodki

W ramach najnowszych analiz prof. Vermeesch i jego zespół próbowali znaleźć sposób, by na wczesnym etapie rozwoju zarodka wykryć te mutacje genetyczne, a tym samym – skuteczniej wybierać rokujące embriony. Wykorzystali do tego technikę preimplantacyjnego haplotypowania, określającą, który zbiór genów pochodzi od danego rodzica. Badaczom udało się w ten sposób przeanalizować skład genetyczny komórek embrionu. Zaawansowane wykorzystanie haplotypowania pozwoliło im określić, które z powstałych zarodków mają większe szanse na rozwój.

Warto dodać, że tę samą technologię stosuje się w celu wyeliminowania zarodków z mutacjami genetycznymi.

– Jeśli takie badanie wykonamy na wszystkich zarodkach, jest duża szansa, że skuteczność zabiegów in vitro wzrośnie. Można byłoby wówczas transferować jedynie te embriony, które mają jak najmniejszą liczbę nieprawidłowości lub są ich całkowicie pozbawione  – mówi prof. Vermeesch.

Opracowując nowe metody selekcjonowania zarodków, naukowcy pracowali na embrionach krów. Jak podkreślają, zarodki tych zwierząt są na wczesnym etapie rozwoju embrionalnego bardzo zbliżone do ludzkich.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Niepłodność wtórna. Czy komplikacje podczas porodu mogą uniemożliwić zajście w kolejną w ciążę?

Źródło: horizon-magazine.eu

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.