Przejdź do treści

Raka szyjki macicy da się pokonać! Ta wiedza może uratować ci życie

rak szyjki macicy - jak zapobiegać
fot. Fotolia

Co roku w Polsce ok. 3-3,5 tys. kobiet dowiaduje się, że ma raka szyjki macicy. Niestety ponad połowa z nich umrze na tę chorobę. Można temu zapobiec! 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak szyjki macicy jest jednym z niewielu nowotworów, który można całkowicie wyeliminować dzięki profilaktyce zarówno pierwotnej jak i wtórnej.

Profilaktyka pierwotna polega na zastosowaniu szczepionki zapobiegającej zakażeniu HPV. Do profilaktyki wtórnej należy zapobieganie rozwojowi raka przez jego wczesne wykrycie, czyli cytologiczne badania przesiewowe. Profilaktyka trzeciorzędowa, to prawidłowa diagnostyka i leczenie, więc można tu zaliczyć testy wykrywające obecność wirusa HPV.

Zobacz także: Liczba ciężarnych, u których wykrywa się raka, będzie rosnąć

Rak szyjki macicy – jak zapobiegać?

Badanie cytologiczne polega na ocenie mikroskopowej komórek nabłonków pobranych z szyjki macicy. Jest przykładem tzw. złotego standardu badań przesiewowych umożliwiającego wczesne rozpoznanie choroby. Powinno być wykonywane u wszystkich kobiet od czasu rozpoczęcia aktywności seksualnej lub po ukończeniu 18. roku życia.

  • kobiety z grupy podwyższonego ryzyka powinny wykonywać badanie cytologiczne raz
  • w roku,
  • kobiety z prawidłowym obrazem cytologicznym, pozostające w stałym związku, powinny
  • wykonywać badanie nie rzadziej niż co trzy lata,
  • po 60. roku życia, w przypadku gdy poprzednie wyniki były ujemne, można rozważyć stopniowe wydłużanie okresu czasowego aż do całkowitego zaniechania wykonywania tego badania.

Śmiercionośny wirus HPV

Wirus HPV. Badania epidemiologiczne wskazują, że główną przyczyną rozwoju raka szyjki macicy jest czynnik onkogenny przenoszony drogą płciową – wirus brodawczaka ludzkiego (HPV, human papilloma-virus) pełniący rolę promotora.

Czynnikami współdziałającymi mogą być też inne wirusy (np. opryszczki), bakterie oraz inne czynniki związane ze środowiskiem lub organizmem kobiety, np. palenie tytoniu. W ponad 90% przypadków raka szyjki macicy stwierdza się obecność DNA-HPV.

Czynniki ryzyka takie jak wczesne rozpoczęcie życia seksualnego, czy duża liczba partnerów seksualnych zwiększają prawdopodobieństwo powstania infekcji przetrwałej. Ocenia się, że u 3-5% zakażonych kobiet rozwija się rak szyjki macicy.

Zobacz także: Różowa filharmonia zachęcała do profilaktyki raka szyjki macicy

Rodzaje wirusów HPV

Do tej pory zostało poznanych niemal 200 różnych typów wirusa HPV. Około 40 z nich odpowiedzialnych jest za powstawanie infekcji układu moczowo-płciowego zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Wirusy HPV dzielimy na dwie grupy:

  • wirusy niskoonkogenne (niskiego ryzyka): wśród nich HPV typ 6, 11, 13, 30, 40, 42, 43, 44.
  • wirusy wysokoonkogenne (wysokiego ryzyka): wśród nich HPV typ 16, 18, 31, 33, 35, 39, 45, 51, 52, 56, 58 i 59.

Wirusy HPV o niskim potencjale onkogennym związane są najczęściej z rozwojem łagodnych zmian zewnętrznych – brodawek płciowych i kłykcin kończystych lub płaskich występujących w okolicach narządów rozrodczych (u kobiet w pochwie, na sromie, szyjce macicy, a u mężczyzn w obrębie penisa, moszny i krocza) lub w okolicach odbytu. Zmiany te mogą pojawić się w kilka tygodni lub miesięcy po kontakcie z zakażoną osobą. Leczenie jest długie i niestety często zdarza się, że musi być powtarzane ze względu na nawroty choroby. Najczęściej występującymi w populacji polskiej genotypami są HPV typ 6 i 11.

Wirusy HPV obdarzone wysokim potencjałem onkogennym prowadzą do rozwoju zmian dysplastycznych i wykrywane są głównie w komórkach raka szyjki macicy (ponad 90%). Przetrwałe zakażenie którymkolwiek z wysokoonkogennych typów wirusa HPV stwarza wysokie ryzyko wystąpienia nowotworu. Najbardziej onkogennym typem wirusa jest HPV16, który odpowiada za około 55-60% wszystkich przypadków raka szyjki macicy. Kolejnym wysokoonkogennym typem jest HPV18 odpowiedzialny za 25-35% przypadków raka.

Uwaga na inne nowotwory

Zakażenie wirusem HPV jest nieodzownym czynnikiem rozwoju raka szyjki macicy u kobiet, ale infekcja ta może również powodować inne groźne nowotwory, jak np. sromu, pochwy, odbytu czy prącia oraz głowy i szyi (w tym jamy ustnej, krtani, gardła, nawet płuc).

Do zakażeń HPV dochodzi głównie na drodze kontaktów seksualnych (penetracyjnych, niepenetracyjnych, analnych czy oralnych) oraz na drodze kontaktów skórnych, a w bardzo rzadkich przypadkach także w wyniku zakażenia okołoporodowego u dzieci. Najczęściej infekcja obserwowana jest u osób dopiero rozpoczynających życie płciowe, czyli w wieku 15-25 lat.

Wirus HPV może występować w formie utajonej (latentnej), czyli nie dającej żadnych objawów zewnętrznych, ani nawet podejrzeń w badaniu cytologicznym oraz w formie klinicznie jawnej, czyli objawowej (widoczne są wtedy brodawki, kłykciny).

Przy istniejącym zakażeniu HPV ryzyko rozwoju raka szyjki macicy dodatkowo zwiększają m. in. takie czynniki jak długoletnia (5-10 lat) antykoncepcja hormonalna, palenie tytoniu lub inne zakażenia przenoszone drogą płciową.

Zobacz także: Dla swoich nienarodzonych dzieci pokonała raka

Te testy mogą uratować życie

Dzięki postępowi jaki dokonał się w ostatnich latach w biologii molekularnej możliwa jest bardzo precyzyjna diagnostyka infekcji HPV u ludzi. Jako uzupełnienie badań cytologicznych testy HPV-DNA nie tylko znacznie zwiększają skuteczność profilaktyki i wczesnego wykrywania zmian chorobowych szyjki macicy predysponujących do rozwoju raka, ale także pozwalają na określenie ryzyka rozwoju nowotworu i podjęcie bardziej celowanego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego u poszczególnych pacjentek.

Wykonanie testu HPV-DNA jest szczególnie zalecane w przypadku nieprawidłowego wyniku cytologii u kobiet po 30 r.ż. Zaleca się także wykonywanie testów HPV w grupie pacjentek, które były leczone z powodu zmian dysplastycznych lub miały w wywiadzie nieprawidłowe wyniki cytologii, mimo ujemnego wyniku badania kolposkopowego/biopsji celowanej, w celu przewidzenia u nich regresji lub nawrotu choroby.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Przełomowe odkrycia w embriologii. Stoi za nimi Polka

Technik w laboratorium. W ręku trzyma próbkę /Ilustracja do tekstu: Przełomowe odkrycia w embriologii. Stoi za nimi Polka
Fot.: Ani Kolleshi /Unsplash.com

Dlaczego na wczesnym etapie ciąży zdarza się tak wiele poronień? Skąd poszczególne komórki wiedzą, kiedy i jak mają się różnicować, i w jaki sposób ograniczyć ryzyko ich nieprawidłowego podziału? Nad rozwikłaniem tych i innych zagadek od lat pracuje w Cambridge prof. Magdalena Żernicka-Goetz. Jej pionierskie odkrycia przyczyniły się do rozwoju światowej embriologii.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prof. Magdalena Żernicka-Goetz jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i stypendystką programu START z 1994 r. Zachęcona prestiżowym wyróżnieniem, tuż po doktoracie (1995 r.) rozpoczęła pracę na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie od 20 lat rozwija karierę naukową. Do współpracy zaprosił ją sam Martin Evans – laureat nagrody Nobla za badania nad komórkami macierzystymi.

Już na początku swojej zagranicznej kariery naukowej wspólnie z zespołem dokonała pionierskiego odkrycia, które podważyło dotychczasowe tezy embriologiczne. Jak twierdzi – udało jej się to przypadkowo.

– Badałam wtedy plastyczność zarodków i zupełnie przez przypadek odkryłam, że komórki zarodka zaczynają się różnicować już w stadium czterokomórkowym, to jest przed zagnieżdżeniem się zarodka w macicy. Czyli dużo wcześniej, niż się spodziewaliśmy i niż opisywano w naukowych podręcznikach. Długo nie byłam w stanie w to uwierzyć i przez kilka lat potwierdzałam wyniki naszych badań. Było nam też ciężko przekonać środowisko naukowe, że naprawdę tak się dzieje – wspomina prof. Żernicka-Goetz.

ZOBACZ TAKŻE: Jak atakuje rzeżączka? To zależy od płci zakażonego! Przełomowe badanie naukowców

Prof. Żernicka-Goetz na tropie przyczyn wczesnych poronień

Kolejny sukces przyszedł kilka lat później – już w nowym modelu badawczym. Do zmiany ścieżki naukowej skłoniła ją ciekawość, która narodziła po analizie własnych badań prenatalnych. Wynikało z nich, że ok. 30% komórek, które pobrano z jej łożyska, ma silną wadę rozwojową: trisomię drugiego z największych chromosomów. Mimo to aberracji chromosomalnych nie wykryto w rozwijającym się płodzie – chłopiec, który urodził się w wyniku tej ciąży, był w pełni zdrowy.

Rozpoczęte z tej inspiracji badania zespołu prof. Żernickiej-Goetz wykazały, że taka sytuacja wynika z procesu towarzyszącemu początkowej fazie rozwoju zarodka.

– Zarodek na początku jego rozwoju można sobie wyobrazić jako piłkę. Niektóre piłki mają tylko białe płaty. Inne piłki mają czarne i białe płaty. Czarne to komórki nieprawidłowe, zaś białe – normalne. W tym momencie ten zarodek nie ma jeszcze łożyska. Odkryliśmy, że zdrowe komórki wygrywają współzawodnictwo z tymi nieprawidłowymi i że to one tworzą tkanki dziecka, a komórki nieprawidłowe wchodzą w skład łożyska – wyjaśnia prof. Żernicka-Goetz w rozmowie Karoliną Duszczyk z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Jeśli jednak komórki nieprawidłowe zamiast znajdą się wewnątrz zarodka, dochodzi wtedy najczęściej do wczesnego poronienia. Nie wiadomo jeszcze, czy obumarcie tych komórek jest samoistne, czy współuczestniczą w tym inne komórki.

– Jeszcze w tej chwili pracujemy nad tym odkryciem – mówi embriolożka.

CZYTAJ TEŻ: Dlaczego kobiety mrożą swoje jajeczka? Ciekawe badania na Uniwersytecie Yale

Obserwacja rozwoju zarodków również po 7. dniu życia

To jednak nie wszystkie osiągnięcia naukowe prof. Żernickiej-Goetz. Wybitna embriolożka przeprowadziła także – wraz ze swoim zespołem – pierwszą na świecie obserwację naukową rozwoju zarodka ludzkiego w laboratorium. W swoich analizach wykorzystała nadliczbowe zarodki pozyskane od pacjentów brytyjskich klinik in vitro, a także zarodki mysie.

– Musimy odnieść naszą wiedzę do rozwoju człowieka w przypadku, kiedy jest to wiedza medycznie ważna. W Anglii możemy badać zarodki do 14. dnia ich życia. Ale na zarodkach ludzkich nie dokonuje się odkryć naukowych. Zarodków ludzkich nie wolno tworzyć na potrzeby badań. Możemy obserwować te zarodki, które przekazują nam pacjenci klinik leczenia niepłodności. Są to dodatkowe, często nieprawidłowe zarodki, których lekarze nie mogli umieścić w ciele matki. Zamiast je niszczyć, rodzice postanawiają poświęcić je nauce.

Do czasu przełomowych analiz zespołu pod kierownictwem prof. Magdaleny Żernickiej-Goetz naukowcy mogli obserwować zarodki jedynie do fazy blastocysty.

– Przez ostatnie 3 lata opracowaliśmy taką technologię, która pozwala na obserwację starszych zarodków (do 13. dnia życia – przyp. red.). Będziemy próbowali jej użyć, żeby zobaczyć do jakiego stopnia „złe” komórki będą nadal eliminowane w momencie, gdy dziecko zaczyna się tworzyć – zapowiada polska badaczka.

Co ciekawe, nowoczesna technologia nie jest chroniona patentem.

– Każdy może z niej korzystać. Podobnie jak większość moich przyjaciół naukowców, nie chcę nikomu ograniczać dostępu do ważnych odkryć – podkreśla embriolożka.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Niezwykłe badania nad ludzkim zarodkiem pod okiem polskiego naukowca

Wesprzyj młodych naukowców. Trwa zbiórka na stypendia START

Sylwetkę polskiej naukowczyni przypomniała Fundacja na rzecz Nauki Polskiej w ramach trwającej kampanii „Start 2018”. Akcji towarzyszy zbiórka środków na stypendia dla najzdolniejszych młodych naukowców, by mogli osiągać sukcesy na miarę Nobla.

Więcej na stronie zbiórki: start.fnp.org.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przełomowy eksperyment. Zarodki z komórek macierzystych pomogą w opracowaniu skutecznych terapii niepłodności

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Alergia a ciąża

alergia a ciąża
fot. Pixabay

Wiele kobiet rozpoczyna ciążę już z chorobami alergicznymi. Niestety alergia może pojawić się również po raz pierwszy w okresie ciąży, nawet jeśli objawy uczulenia nigdy wcześniej nie występowały.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O alergii w ciąży

Około 18–30% kobiet w wieku rozrodczym cierpi na chorobę alergiczną. Astma występuje u 8–9% ciężarnych. Inne choroby alergiczne, które mogą skomplikować ciążę, to zapalenie spojówek, ostra pokrzywka, anafilaksja, alergia pokarmowa i alergie na leki.

Dolegliwości alergiczne u kobiet w czasie ciąży mogą się zaostrzyć albo ustąpić. Natomiast u jednej trzeciej kobiet objawy uczuleniowe pojawiają się po raz pierwszy właśnie w ciąży.

Zobacz także: Przerost Candida a niepłodność: co mają ze sobą wspólnego?

Alergia czy objaw ciąży

W czasie ciąży, wskutek zmian hormonalnych, często dochodzi do obrzęku śluzówek nosa, zazwyczaj w drugim trymestrze ciąży. Wysokie poziomy estrogenu rozpulchniają śluzówkę nosa, a to powoduje pojawienie się wysięku i wodnistej wydzieliny.

Oprócz kataru może pojawić się krwawienie z nosa. Nieżyt nosa w czasie ciąży uznaje się za typowy objaw fizjologiczny. Jeżeli dochodzą do niego dodatkowo symptomy takie jak kichanie, kaszel, swędzenie, łzawienie oczu, duszności, pokrzywka, wysypka, wtedy możemy podejrzewać alergię.

Zobacz także: Dieta w ciąży a alergia u dziecka. Czy istnieje związek?

Jak zapobiegać alergii?

Najlepszym sposobem na walkę z uczuleniem jest unikanie alergenów, dlatego dobrze jest wiedzieć, na które alergeny i konkretne ich białka jesteśmy uczuleni.

Do najczęstszych alergenów należą: pyłki drzew, traw, roztocza kurzu domowego, sierść zwierząt domowych, zarodniki pleśni, karaluchy, pokarmy (orzeszki ziemne, mleko, jajka, ryby, skorupiaki) oraz leki, lateks i jad owadów błonkoskrzydłych.

Zobacz także: Starasz się o dziecko? Zrób badanie na obecność wirusa HPV! [WIDEO]

Jak jednym badaniem wykryć przyczynę alergii?

W ofercie ALAB laboratoria znajduje się kompleksowy test in vitro w kierunku diagnostyki alergii IgE zależnej na poziomie molekularnym – ALEX Panel 282.

Jest to najbardziej zaawansowana generacja testów, która pozwala uzyskać kompletny obraz uczulenia każdego pacjenta. Ocenia aż 282 składowe testu ze 156 źródeł alergenów, oferując jednoczesny pomiar całkowitej i swoistej IgE.

Określa prawdziwy profil uczuleniowy poprzez wykluczenie reakcji krzyżowych i ustalenie właściwej cząstki uczulającej. Pozwala przewidzieć ryzyko ciężkich reakcji ogólnoustrojowych bądź łagodnych reakcji miejscowych.

Dodatkowo można także dopasować indywidualne wskazówki dietetyczne i terapeutyczne dla każdego pacjenta.

Pomiar przeciwciał IgE swoistych dla alergenów w surowicy ma podobną wartość diagnostyczną jak testy skórne, ale ma znacznie wyższą powtarzalność, a na wyniki nie mają wpływu trwające objawy czy leczenie, np. leki przeciwhistaminowe.

Diagnostyka in vitro jest bezpieczna zarówno dla kobiet w ciąży, jak i tych cierpiących na choroby skóry, a także w przypadku podejrzenia reakcji anafilaktycznej w alergii pokarmowej i uczulenia na jady owadów.

ALEX Panel 282 to kompleksowe, spersonalizowane postępowanie w alergologii. Po więcej informacji o teście zapraszamy na naszą stronę: https://www.alablaboratoria.pl/19704-alex

Autorka: mgr Martyna Lewandowska, Product Manager w Alab laboratoria

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Bezpieczeństwo i precyzja. Test alergiczny nowej generacji- ALEX Panel 282

Choroby alergiczne to coraz częstsze zjawisko w krajach wysoko rozwiniętych. Szacuje się, że na różnego rodzaju alergie może cierpieć nawet 30-40 proc. populacji. Czy wiesz, które testy zapewniają największe bezpieczeństwo i najdokładniej identyfikują źródło alergenu?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Termin alergia został użyty po raz pierwszy w 1906 r.  przez wiedeńskiego pediatrę Clemensa Petera von Pirqueta i oznacza dosłownie odmienną reakcję (z greckiego allos – inny, ergos – reakcja).

Alergia to inaczej nieprawidłowy przejaw odporności, który charakteryzuje się uszkodzeniem własnych tkanek w wyniku typowej odpowiedzi odpornościowej.

Zobacz także: Alergia a ciąża

Alergie plagą współczesnych czasów

Według „Białej Księgi Alergii” z 2011 roku, choroby alergiczne dotyczą ok. 30-40 proc. populacji. Wśród najczęstszych czynników predysponujących się do pojawienia alergii zaliczamy zarówno czynniki genetyczne, jak i środowiskowe.

– Zgodnie z opinią Światowej Organizacji Zdrowia, reakcje alergiczne znajdują się na trzecim miejscu wśród najczęściej występujących schorzeń przewlekłych i dotyczą około 40 procent Polaków – mówi dr n. med. Anna Strumnik-Filipek, kierownik Pracowni Badań Specjalistycznych w ALAB Laboratoria.

Do typowych objawów alergii należy kichanie, katar, łzawienie i swędzenie spojówek (symptomy mogące wskazywać na katar sienny), napady kaszlu, duszności, świszczący oddech (symptomy mogące wskazywać na astmę), czy zaczerwienienie skóry, świąd i bąble po zjedzeniu konkretnych pokarmów (symptomy mogące świadczyć o alergii pokarmowej) oraz inne.

Zobacz także: Jak wybrać laboratorium diagnostyczne?

Bezpieczny i precyzyjny test alergiczny

W diagnostyce alergii najważniejszymi elementami są rzetelnie przeprowadzony wywiad oraz testy alergiczne.

– Obecnie złotym standardem diagnostyki alergologicznej są punktowe testy skórne oraz próby prowokacyjne, które niestety posiadają szereg ograniczeń i wiążą się z podaniem alergenu, co nie zawsze jest bezpieczne dla zdrowia – wyjaśnia dr Anna Strumnik-Filipek

Jak podkreśla ekspertka, bardzo dobrym, wiarygodnym i całkowicie bezpiecznym uzupełnieniem diagnostyki alergologicznej jest molekularna diagnostyka alergii.

– Molekularne testy alergologiczne różnią się od klasycznych testów diagnostycznych tym, że nie tylko identyfikują źródło alergenu, ale wskazują na które konkretne białko alergenu, czyli komponent, pacjent jest uczulony. Jest to szczególnie istotne przed planowanym odczulaniem, w monitorowaniu rozwoju tolerancji na wybrane alergeny pokarmowe, przed wprowadzeniem zaleceń dietetycznych oraz do oceny ryzyka wystąpienia reakcji anafilaktycznych – tłumaczy ekspertka.

Zobacz także: Co umożliwia analizę wyników badań? [WIDEO]

Test alergiczny ALEX

Takim testem jest panel Alex, w którego skład wchodzą 282 składowe, w tym 156 ekstraktów alergenowych oraz aż 126 komponentów alergenów. Jest to pierwszy test w kierunku molekularnej diagnostyki alergii o tak szerokim zakresie.

– Dodatkowo, bardzo dużą zaletą panelu Alex jest obecność w jego składzie inhibitora CCD, dzięki któremu może wyeliminować ryzyko wystąpienia reakcji krzyżowych oraz wyników fałszywie dodatnich – wymienia dr Strumnik-Filipek.

Materiałem do badania jest krew. Pacjent nie musi być na czczo, przed badaniem należy jednak unikać posiłków wysokotłuszczowych. Odstawienie leków sterydowych i przeciwhistaminowych (podawanych ustnie i miejscowo) nie jest wymagane.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Rak prostaty zabija szybko i po cichu. W Polsce można byłoby go skutecznie leczyć, gdyby nie… procedury

Zmartwiony mężczyzna trzyma się za twarz /Ilustracja do tekstu: Rak prostaty: leczenie sekwencyjne nie na NFZ
Fot.: Kyle Glenn /Unsplash.com

Raka prostaty co roku diagnozuje się u blisko 11 tys. mężczyzn, a wskaźnik umieralności wśród pacjentów z tym nowotworem sięga nawet 50 proc. Mógłby być znacznie niższy, gdyby nie polityka refundacyjna i procedury NFZ, które uniemożliwiają leczenie sekwencyjne – podkreślają eksperci.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak prostaty (gruczołu krokowego) to w tej chwili drugi najczęstszy nowotwór złośliwy wśród mężczyzn. Każdego roku diagnozuje się około 11 tys. nowych przypadków i stwierdza 4-4,5 tys. zgonów, których przyczyną jest właśnie nowotwór prostaty. Choroba najczęściej dotyka mężczyzn po 50. roku życia, ale grupie ryzyka znajdują się również panowie dużo młodsi.

Rak prostaty jest dużym problemem, znajduje się na drugim miejscu pod względem częstotliwości występowania i w pierwszej piątce głównych zabójców. To jest nowotwór, który zabija, jeżeli nie jest odpowiednio leczony – mówi prof. Anna Kołodziej, sekretarz zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Rak prostaty nie musi prowadzić do śmierci

Wskaźnik śmiertelności wśród pacjentów z rakiem prostaty sięga obecnie nawet 50 proc. Mógłby być o wiele niższy, gdyby w Polsce poprawił się dostęp do wczesnej diagnostyki i terapii nowej generacji, których wiele pojawiło się w ostatnich latach. Urolodzy i onkolodzy podkreślają, że procedury i polityka refundacyjna NFZ w zakresie leczenia raka prostaty wymagają zmian.

– Dzięki temu, że w ostatniej dekadzie mamy wysyp wielu nowych leków, mamy szansę przedłużyć życie pacjentom z zaawansowanym procesem nowotworowym gruczołu krokowego i zamienić chorobę, która do tej pory była terminalna, w chorobę przewlekłą, długotrwałą. To podobnie jak w przypadku cukrzycy, która też jest śmiertelną chorobą, tylko rozciągniętą na lata. Taki sukces w onkologii widzieliśmy już w terapii zaawansowanego raka nerki, a teraz w leczeniu raka gruczołu krokowego. Każdy lek, który w tej dekadzie został wynaleziony i z powodzeniem zastosowany u pacjentów, skutkuje przedłużeniem im życia o minimum 2-3 lata – mówi prof. Anna Kołodziej.

ZOBACZ TAKŻE: Zanieczyszczone powietrze przyczyną raka i niepłodności!

Leczenie sekwencyjne raka prostaty – na czym polega?

W leczeniu ważna jest sekwencyjność terapii, ponieważ nowotwór – w miarę podawania pacjentowi kolejnych dawek leku – wykształca klony oporne na leczenie. To znaczy, że chory po prostu uodparnia się na zastosowany lek, który przestaje działać.

Zastosowanie różnych sekwencji leków na raka prostaty (jeden po drugim lub wymiennie) pozwala sobie z tym poradzić, maksymalnie wykorzystać efekt terapeutyczny i wydłużyć życie chorego –  szczególnie, że mechanizm choroby jest różny u różnych pacjentów. Występują u nich też inne receptory, choć należące do jednej grupy antyandrogenów.

– Przy innym receptorze androgenowym, działając w innym środowisku komórki albo jądra komórkowego, te leki za każdym razem powodują u danego pacjenta przedłużenie życia. Niestety, w Polsce nie przyjmuje się tego do wiadomości. Mamy do dyspozycji programy lekowe wykluczające się wzajemnie, które nie przedłużają chorym życia. Co więcej, programy są często skonstruowane tak, aby płatnik, czyli NFZ, mógł jak najwięcej zaoszczędzić. Tak więc pacjent musi spełnić kryteria, które są niemożliwe do spełnienia, aby go włączyć do tej terapii – mówi prof. Anna Kołodziej.

CZYTAJ TEŻ: Mężczyźni z grupą krwi 0 mniej narażeni na nawrót raka prostaty

Leczenie sekwencyjne raka prostaty – nie na NFZ

W tej chwili polityka refundacyjna uniemożliwia zastosowanie u pacjentów z rakiem prostaty sekwencyjnego leczenia Co prawda, w listopadzie ubiegłego roku na listę leków refundowanych, po długim oczekiwaniu, trafiły nowe leki, m.in. zarejestrowane w leczeniu opornego na kastrację raka prostaty, jednak leczenie nimi sekwencyjnie jest niemożliwe. Zgodnie z procedurami NFZ, jeżeli pacjent otrzyma jeden lek, to kolejnym nie można go już bezpłatnie leczyć.

– Leki nowej generacji są rewelacyjne. Leczeni nimi pacjenci mówią, że po miesięcznej lub dwumiesięcznej terapii wstają z łóżka, idą do pracy i na dodatek dojeżdżają do niej na rowerze. Okazuje się jednak, że te leki nie mogą być stosowane tak, jak powinny – czyli sekwencyjnie, jeden po drugim lub wymiennie. Zgodnie z opinią wydaną przez biegłych dla Ministerstwa Zdrowia jest to niemożliwe – podkreśla Bogusław Olawski, prezes Sekcji Prostaty Stowarzyszenia UroConti. Dodaje, że to wbrew zaleceniom zarówno Polskie go Towarzystwa Urologicznego, jak i ekspertów.

W ogonie Europy

W tym tygodniu pacjenci z rakiem prostaty – wspólnie z wieloma innymi organizacjami – wystosowali apel do Ministra Zdrowia o zajęcie się tymi obszarami polskiej urologii, które wymagają zmian, między innymi w zakresie dalszego poszerzenia dostępu do refundowanych nowoczesnych terapii.

– Pacjenci z rakiem prostaty nie domagają się szczególnego traktowania. Chcielibyśmy jedynie nie musieć dłużej walczyć o to, co cały świat z powodzeniem stosuje od dawna, a co dla nas nadal jest niedostępne. Mamy prawo do takich samych standardów leczenia jak pacjenci w innych krajach. Tymczasem nadal jesteśmy w ogonie Europy, jeśli chodzi o nowoczesne leczenie raka prostaty, zarówno przed chemioterapią, gdzie mamy do dyspozycji tylko jeden lek, jak i po chemioterapii, gdzie nasze leczenie ogranicza zakaz sekwencyjności, który jest sprzeczny z międzynarodowymi standardami – stwierdził Bogusław Olawski, prezes Sekcji Prostaty Stowarzyszenia UroConti.

Źródło: biznes.newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Chcesz się ustrzec przed rakiem prostaty? Jedz orzechy!

Tagi:

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.