Przejdź do treści

Rak a ciąża. Boskie Matki nie muszą już dokonywać trudnych wyborów: ja, czy dziecko!

Nowotwór a ciąża

Nowotwór w ciąży: Rośnie liczba kobiet, u których rak zostaje zdiagnozowany w trakcie ciąży lub zaraz po urodzeniu dziecka. Dlatego Fundacja Rak’n’Roll wyszła z inicjatywą opracowania standardów postępowania w przypadku ciężarnych, u których zostaje rozpoznana choroba onkologiczna.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Opracowane przez zespół ekspertów standardy właśnie zostały opublikowane.

– Każdego roku w Polsce u około 400-500 kobiet nowotwór jest diagnozowany w trakcie ciąży lub do roku po jej rozwiązaniu – mówi Marta Ozimek-Kędzior z fundacji Rak’n’Roll. 

Niestety lekarze obserwują stały wzrost liczby tej grupy.
– Dzieje się tak z powodu wzrostu zachorowań na choroby onkologiczne, ale przede wszystkim z faktu opóźniania macierzyństwa przez kobiety – mówi prof. Mirosław Wielgoś, Konsultant Krajowy w dziedzinie Perinatologii, oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Rak a ciąża: Życie moje, czy dziecka – trudne wybory ciężarnej chorej na raka

Pomimo prowadzonych działań informacyjnych kobiety w takiej sytuacji nadal często stawiane są przed dramatycznym wyborem: życie moje czy dziecka?

– Nie raz kobiety w całym kraju w gabinetach lekarskich słyszą, że muszą usunąć ciążę jeśli chcą żyć – przypomina Marta Ozimek-Kedzior.  Na szczęście nie muszą dokonywać tak trudnych wyborów.

Zarówno badania naukowe, jak i doświadczenie specjalistów (polscy lekarze są światowymi pionierami w tej dziedzinie!) pokazuje, że w ciąży można leczyć się onkologicznie i urodzić zdrowe dziecko.
Oczywiście to nie znaczy, że leczenie nie jest niebezpieczne dla dziecka.
Radioterapia jest przeciwskazana w ciąży, gdyż ma niekorzystny wpływ na płód a w przypadku chemioterapii należy wiedzieć co można w każdym trymestrze ciąży, zależy to również od wieku ciąży i stopnia choroby nowotworowej kobiety – dodaje prof. Wielgoś.

Czy dzięki standardom Boskie Matki będą mogły czuć się bezpieczniej?

Aby zadbać o kobiety w tym szczególnym dla nich okresie Fundacja Rak’n’Roll wyszła z inicjatywą opracowania standardów postępowania w przypadku ciężarnych, u których zostaje rozpoznana choroba onkologiczna. Pod przewodnictwem prof. Mirosława Wielgosia, Rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Kierownika I Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii, Konsultanta Krajowego w dziedzinie Perinatologii, Prezesa Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników oraz prof. Macieja Krzakowskiego, Konsultanta Krajowego w dziedzinie Onkologii, 25 ekspertów w dziedzinie onkologii, ginekologii i położnictwa przez 1,5 roku pracowało nad „Standardami postępowania diagnostyczno-terapeutycznego u kobiet w ciąży chorych onkologicznie”. Właśnie opublikowano ten dokument.

– Oczekujemy, że standardy upowszechnią wiedzę na temat prowadzenia ciąży z równoległym leczeniem onkologicznym i wskażą konkretne wyspecjalizowane ośrodki, w których „Boskie Matki” mogą być leczone” – mówi prof. Mirosław Wielgoś, Prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

 

Wymioty ciążowe a choroba nowotworowa

Fundacja ma również nadzieję, że dokument zwróci uwagę lekarzy na uśpioną w przypadku kobiet ciężarnych czujność onkologiczną.

– Zdarzało się, że lekarze bagatelizowali guzek w piersi, czy nudności jako typowe objawy ciąży a były to objawy również raka piersi – dodaje Marta Ozimek-Kędzior z fundacji.

Fundacja Rak’n’Roll od początku istnienia prowadzi aktywne działania na rzecz poprawy sytuacji młodych kobiet, u których w ciąży zostaje zdiagnozowany nowotwór.
„Od 2015 roku prowadzimy Program kompleksowej opieki dla kobiet w ciąży chorych na raka „Boskie Matki”, z którego skorzystało do tej pory ponad 100 kobiet. W ramach Programu podopieczne otrzymują bezpłatną pomoc onkologiczną, ginekologiczno-położniczą, psychologiczną, dietetyczną, rehabilitacyjną i urodową” – mówi Marta Ozimek-Kędzior, członek zarządu Fundacji, koordynatorka programu. „Pomoc kobietom w ciąży chorym na raka jest programem misyjnym Fundacji, spełnieniem marzenia naszej założycielki – Magdy Prokopowicz, która po własnych doświadczeniach, walce o możliwość leczenia onkologicznego i zachowania ciąży, postanowiła głośno mówić o tym, że „z rakiem można żyć, a nawet życie dawać” – dodaje Ozimek-Kędzior.
Opieka oferowana w ramach programu Boskie Matki jest bezpłatna.

Zobacz też:

Poronienie; czy jest jakiś złoty środek?
Czy adopcja jest dobra opcją?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Czym jest zespół stresu pourazowego? O sekretnym języku ciała, bólu i chorób

czym jest zespół stresu pourazowego?
fot. Pixabay

Zaburzenie to występuje najczęściej u osób, które przeżyły wojnę, kataklizmy, czy wypadki komunikacyjne. Ale nie tylko. Może dotyczyć również kobiet, które poroniły i odczuwają silny lęk związany ze śmiercią dziecka. Czym jest zespół stresu pourazowego?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy doktor Alex Lickerman, lekarz rodzinny, zaczął odczuwać silne mdłości, podejrzewał powikłania po przebytej niedawno chorobie, na którą był leczony w szpitalu. Przypuszczenie to było tym bardziej uzasadnione, że przyjmował lek powodujący mdłości.

Tyle tylko, że złe samopoczucie pojawiło się po kilku tygodniach przyjmowania owego leku. Jako lekarz wiedział więc, że nie mogło być związku między jego samopoczuciem a przyjmowanymi medykamentami. Po konsultacji z przyjacielem, również lekarzem, zdecydował się na wizytę u psychiatry.

Zobacz także: Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?

Czym jest zespół stresu pourazowego?

Okazało się, że mdłości minęły niemal natychmiast po tym, kiedy dr Lickerman zaczął przyjmować zapisany lek antydepresyjny i przeciwlękowy. To ostatecznie przekonało go, że jednak problem, choć cielesny, był mocno zakorzeniony w niego psychice.

Co takiego działo się w życiu zwykłego, przeciętnego mężczyzny, że zareagował w ten sposób? Jak poważne musiał mieć kłopoty, jak głębokie lub jak bardzo skomplikowane? Okazuje się, ze nie tak bardzo, choć mocno go wystraszyły na poziomie, o istnieniu którego nie miał pojęcia.

Zanim trafił do szpitala, przeszedł zapalenie wyrostka robaczkowego, potem krwawił na tyle poważnie, że stracił połowę krwi, a na koniec pojawił się zator płucny, który trzeba było leczyć szpitalnie. Psychiatra, który zajmował się dr Lickermanem zdiagnozował u niego średnio nasilony zespół stresu pourazowego (znany jako PTSD).

Sam zainteresowany natomiast zrozumiał, że doświadczenie skumulowania kilku poważnych chorób skonfrontowało go z wypieranym lękiem przed śmiercią.

Czym jest somatyzacja?

Somatyzacja jest rozumiana i definiowana jako przeżywanie bólu psychicznego poprzez objawy fizyczne. Dane na temat tego, jak wiele tego, co rozumiemy, jako przede wszystkim chorobę cielesną, jest zakorzenione w psychice są niejednoznaczne.

Niemniej dane te niezmiennie wskazują, że znaczną część pacjentów skarżących się z powodu bólu w klatce piersiowej, zmęczenia, bólów głowy lub pleców, impotencji, kaszlu czy nadmiernej utraty wagi nie miała znanej, dającej się zlokalizować przyczyny fizycznej.

Jedne z badań, nie najmłodsze, bo opublikowane w 1989 pokazało, że zaledwie 16 proc. pacjentów z tego typu objawami mogło być skutecznie leczonych konwencjonalnymi metodami.

Zobacz także: Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Ból psychiczny jest tak przerażający, że nie można się z nim zmierzyć

To otwiera przestrzeń do dyskusji, na ile medycyna jest niedoskonała, na ile nie dysponuje sprawdzonymi metodami diagnozowania i nie potrafi pomóc choremu człowiekowi a na ile jednak nasze problemy zdrowotne są czymś więcej niż tylko fizycznym bólem. Pojawia się też pytanie, co w gruncie rzeczy boli?

Fascynującym – dla obserwatora, dla pacjenta muszą być źródłem autentycznego cierpienia – zjawiskiem są zaburzenia konwersyjne.  W tym przypadku ból psychiczny jest tak nieznośny i tak przerażający, że nie można się z nim zmierzyć.

Brzmi to zapewne melodramatycznie, ale takie też zaburzenia konwersyjne. Pacjenci na przykład tracą władzę w nogach lub rękach, przestają widzieć, słyszeć, tracą zdolność mówienia, a jednocześnie, poddani serii bardzo wnikliwych badań, okazują się być całkowicie zdrowi.

Zaburzenia somatyczne niczym teatr

Psychoanalityczka brytyjska, Joyce McDougall porównywała przejawy zaburzeń somatycznych do teatru. Umysł używa ciała, żeby pokazać, co się z nim dzieje, jakiego rodzaju bólu doświadcza, z czym sobie nie radzi. Pokazuje to jak na scenie w teatrze.

Bardzo ciekawie zaburzenia konwersyjne opisuje dr Suzanne O’Sullivan w książce Wszystko jest w twojej głowie. Opowieść o chorobach psychosomatycznych. Ta praktykująca i bardzo doświadczona neurolog niemal każdego dnia spotyka pacjentów, który prezentują bardzo poważne zaburzenia neurologiczne, a jednak cierpią z powodu zaburzeń psychosomatycznych.

Autorka opowiada o pacjentce, która z dnia na dzień przestała widzieć, choć nie można było znaleźć żadnych medycznych przyczyn tego stanu rzeczy. Pracowała z wieloma pacjentami cierpiącymi z powodu rzekomej epilepsji. Rzekomej, bo znowu biologicznie ich ataki nie miały żadnych podstaw.

Zobacz także: Obie strony psychoterapii – jak to jest być pacjentem, jak to jest być terapeutą

Dramat podważanego cierpienia

Dramat osób doświadczających chorób psychosomatycznych polega na tym, że choć ich cierpienie jest bez wątpienia autentyczne – rzeczywiście ich boli, nie mogą oddychać, tracą przytomność, pamięć, zdolność do poruszania się – jest ono podważane.

Bo przecież choroba psychosomatyczna, a więc wystarczy się zmienić, zacząć inaczej postępować. W ostateczności iść do psychiatry. A wizyta u psychiatry budzi przecież lęk, obawę przed ostracyzmem społecznym, jest wreszcie powodem do wstydu.

Oczywiście, nie każda somatyzacja jest chorobą. Somatyzuje każdy z nas. Przed egzaminem boli głowa, pojawia się biegunka, nie można iść na spotkanie, ponieważ pojawia się ból głowy, nagle z niewiadomych powodów ciało pokrywa się wysypką.

Można te objawy traktować jako drogowskazy, informacje o tym, że coś z nami się dzieje, coś z czym sobie nie radzimy. Zwłaszcza, jeśli te objawy powtarzają się cyklicznie lub w podobnych sytuacjach. Bo przecież ciało i psychika funkcjonują nierozłącznie.  

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Szykują się zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Resort opracował nowe rozwiązania

Śpiący noworodek /Ilustracja do tekstu: Nowe standardy opieki okołoporodowej. Szykują się zmiany
Fot.: Pixabay

Obowiązkowe testy diagnozujące depresję i promocja karmienia piersią – to jedne z głównych zmian w standardach opieki okołoporodowej, które już wkrótce zostaną zaprezentowane opinii publicznej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia, jeszcze w tym tygodniu mają zostać przedstawione nowe standardy opieki okołoporodowej.  Określą one, jak ma postępować personel medyczny (lekarz i położna), który sprawuje opiekę nad matką i dzieckiem. Nowy dokument, odnoszący się do okresu fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu oraz połogu, ma zapewnić jednakowy schemat postępowania we wszystkich szpitalach w kraju.

Lepsza organizacja i obowiązkowy test na depresję

Jak tłumaczyła w ubiegłym tygodniu wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, powodem opracowania nowych standardów opieki okołoporodowej były sygnały o organizacyjnych problemach z realizacją dokumentu w obecnym kształcie.

–  Towarzystwa naukowe określały standardy medyczne, ale kwestie organizacyjne nie do końca były traktowane we właściwy sposób – wyjaśniała wiceminister.

Nowy projekt standardów okołoporodowej ma to zmienić. Znajdą się w nim też inne, nieujęte dotąd zapisy. Nowością będzie m.in. test diagnozujący depresję – w czasie ciąży i po porodzie. Badanie to ma opierać się na trzykrotnej analizie stanu zdrowia psychicznego pacjentki przy użyciu tzw. skali Becka. Jeżeli wynik tych testów będzie niepokojący, lekarz prowadzący skieruje pacjentkę na konsultację do specjalisty (psychiatry lub psychologa).

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: „Ten zawód pozwala mi czynić coś dobrego” – poznaj kobiety, które SĄ dla innych kobiet! Oto „Położne na medal”

Mleko modyfikowane na cenzurowanym

Ponadto duży nacisk ma zostać położony na karmienie piersią. Szpitale będą miały obowiązek zapewnienia młodym mamom dostępu do laktatora. Mleko modyfikowane – według nowych standardów opieki okołoporodowej – będzie podawane dzieciom tylko wtedy, gdy takie zalecenie wyda lekarz.

Z nacisku na karmienie mlekiem matki ma wynikać także inne zalecenie: zakaz przekazywania rodzicom przez szpital tzw. paczek dla malucha. Jak wyjaśniają eksperci, w pakietach tego typu znajdują się próbki produktów, które zachęcają do karmienia dzieci mlekiem modyfikowanym.

POLECAMY TEŻ: Mleko matki – najskuteczniejsza naturalna ochrona dla noworodków

MZ: nowe standardy opieki okołoporodowej są już gotowe

Minister zdrowia Łukasz Szumowski podkreślił, że nowe standardy opieki okołoporodowej zostały już przygotowane. Projekt trafił do konsultacji wewnętrznych, a jego ogłoszenie ma nastąpić w tygodniu po świętach Wielkiejnocy.

Nowe zapisy mają obowiązywać od 2019 r.

ZOBACZ TAKŻE: Badania profilaktyczne w czasie ciąży. Dlaczego to takie ważne?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dofinansowanie in vitro w Łodzi. Duży sukces miejskiego programu – 62 dzieci i 126 ciąż

In vitro w Łodzi
fot. Pixabay

Program dofinansowania in vitro w Łodzi działa od półtora roku. Od tego czasu do programu zgłosiło się 500 par, a dzięki tej inicjatywie na świecie pojawiło się 62 dzieci.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dziś dzięki łódzkiemu programowi in vitro w ciąży jest również 126 kobiet.

– Efekty są niesłychane, to naprawdę wiele znaczy, gdy można powiedzieć, że udało się nam doprowadzić do sytuacji, w której na świat przyszło już 62 maluchów – powiedziała w rozmowie z Onetem radna SLD Małgorzata Moskwa-Wodnicka, jedna z pomysłodawczyń programu.

Jak dodaje, jeszcze wczoraj do mediów miała pójść informacja o narodzinach 54 dzieci. Tylko w ciągu jednej nocy na świat przyszło aż ośmioro maluchów. – To pokazuje, jaka jest dynamika tego programu – podkreśliła radna.

Zobacz także: W Łodzi najwięcej narodzin od dekady. Też dzięki in vitro

In vitro w Łodzi

Do tej pory Łódź wydała na in vitro 1,6 mln zł. W tym roku radni chcą przeznaczyć na ten cel kolejny milion.

Zgodnie z łódzkim programem dofinansowania do zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego, miasto dopłaca do trzech prób. Do jednej próby Łódź dokłada maksymalnie pięć tys. zł.

Z inicjatywy mogą skorzystać małżeństwa oraz osoby pozostające w związku partnerskim, które w dniu kwalifikacji mieszkały w Łodzi.

Kobieta powinna być w wieku od 20 do 40 lat, warunkowo dopuszcza się też panie w wieku 42 lat. Pierwszeństwo mają pary ze schorzeniem nowotworowym. Dofinansowanie potrawa do 2020 roku.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Bank nasienia w Chinach szuka dawców lojalnych wobec partii

bank nasienia w Chinach
fot. Pixabay

Aby zostać dawcą spermy, trzeba spełnić szereg wymogów. Dosyć nietypowe kryteria postawił potencjalnym dawcom bank nasienia w Chinach.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Placówka w Pekinie wymieniła kryteria, które muszą spełnić przyszli dawcy nasienia. Wymieniono m.in. brak poważnych chorób, brak oczywistych oznak utraty włosów i… lojalność wobec rządzącej partii.

Zobacz także: Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

Bank nasienia w Chinach stawia niecodzienne wymogi

Do programu mogą zgłosić się mężczyźni w wieku od 20 do 45 lat, którzy „kochają socjalistyczną ojczyznę, popierają przywództwo partii komunistycznej, są lojalni wobec partii, przestrzegają prawa i nie mają problemów politycznych”.

Według statystyk, w Chinach problem niepłodności dotyczy ok. 400 mln osób. Od lat 70 wprowadzono w tym kraju ograniczenia przyrostu naturalnego poprzez politykę jednego dziecka. O 1 stycznia 2016 chińskie pary mogą mieć już dwoje dzieci.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami