Przejdź do treści

Przygotowanie do porodu

469.jpg

Przygotowania do narodzin dziecka jest ekscytującym czasem dla przyszłych rodziców. Oprócz chodzenia do szkoły rodzenia i uczenia się, jak należy zmieniać pieluchę, kobiety w ciąży wraz z partnerami muszą rozważyć kilka możliwości, aspektów zbliżającego się porodu.

Cięcie cesarskie

Centrum Kontroli Chorób i Prewencji (CDC) podaje, że w 2012 roku w Stanach Zjednoczonych zarejestrowano ponad 3,9 mln urodzeń. Spośród nich, ponad 2,6 mln dzieci urodziło się drogą pochwową, a prawie 1,3 mln poprzez cesarskie cięcie.

W 2009 roku całkowity odsetek wykonanych cięć cesarskich osiągnął najwyższą wartość – 32,9% wszystkich porodów, co stanowi wzrost o 60% w porównaniu rokiem 1996, w którym wynosił on 20,7%.

W związku z tym znaczącym skokiem, American College of Obstetricians and Gynecologists (ACOG) w lutym ubiegłego roku wydał kliniczne wytyczne, w celu zmniejszenia występowania zabiegów cesarskiego cięcia, które nie zostały wykonane ze wskazania lekarskiego. Wytyczne te zawierają inicjatywy, mające na celu poprawę opieki prenatalnej, zmianę polityki szpitali i edukację społeczeństwa.

Cięcie cesarskie, z medycznego punktu widzenia jest uważane za niezbędne, gdy okoliczności porodu są ryzykowne dla matki lub dziecka. Na przykład, lekarze i położne mogą je zarekomendować, gdy płód znajduje się w ułożeniu pośladkowym lub gdy łożysko zakrywa otwór szyjki macicy (zwane łożyskiem przodującym).

“Jeżeli chodzi o matki, cesarskie cięcie może spowodować zakażenia, zakrzepy oraz krwotok. Przyczynia się także do wydłużenia okresu rekonwalescencji. Zdarza się także, że zwiększa ryzyko pęknięcia macicy podczas kolejnego porodu. Natomiast u dzieci, urodzonych poprzez cesarskie cięcie najczęściej diagnozuje się problemy z oddychaniem, wymagające leczenia na oddziale intensywnej terapii noworodków”, mówi dr Sinéad O’Neill z Irish Centre for Fetal and Neonatal Translational Research.

 

Znieczulenie

Kolejnym aspektem porodu, który warto rozważyć jest ból, z którym będzie trzeba się zmierzyć.

Znieczulenie rdzeniowe i zewnątrzoponowe składają się z substancji, które powodują zdrętwienie części ciała, w celu zablokowania bólu. Substancje te umożliwiają kobiecie pozostanie przytomną w trakcie porodu.

Chociaż leki te są uważane na ogół za bezpieczne, niosą za sobą pewne ryzyko powikłań, takich jak reakcje alergiczne, krwawienie wokół kręgosłupa, spadek ciśnienia krwi, zakażenia, uszkodzenia kręgosłupa, uszkodzenie nerwu, drgawki i silne bóle głowy.

 

Hipnoza w celu złagodzenia bólu

Istnieją badania, skupiające się na wpływie hipnozy na efekty porodu u młodzieży w ciąży. Okazało się, że w grupie poddanej hipnozie zaobserwowano lepsze wyniki w zakresie skomplikowanych porodów, procedur chirurgicznych i długości pobytu w szpitalu, w porównaniu z grupą kontrolną.

Autorzy badania przypominają, że hipnoza jest używana do kontroli bólu podczas porodu od ponad wieku. Jednakże, wprowadzenie pod koniec XIX wieku środków znieczulających, doprowadziło do ​​jego upadku.

„Zastosowanie hipnozy w przygotowaniu pacjentki do porodu jest oparte na założeniu, że zmniejsza ona niepokój, poprawia tolerancję na ból, zmniejsza powikłania porodowe i wspiera szybki powrót do zdrowia”, dodają.

Dzięki tej metodzie, uczestnicy zyskują poczucie aktywnego uczestnictwa i kontroli poprzez naukę o procesie narodzin i alternatywnych sposobach wytwarzania znieczulenia w organizmie.

Ponieważ woda ma właściwości uwalniające endorfiny, wiele kobiet decyduje się na połączenie hipnozy z rodzeniem w wodzie.


Źródło: www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Żelazo a autyzm

471.jpg

Według nowego badania, przeprowadzonego przez naukowców z University of California-Davis MIND Institute w Sacramento, matki dzieci z autyzmem, rzadziej zażywają suplementy żelaza przed i w czasie ciąży, niż matki dzieci rozwijających się normalnie.

Rebecca J. Schmidt, adiunkt w Zakładzie Zdrowia Publicznego PAN mówi, że „niedobór żelaza jest najbardziej powszechnym niedoborem składników odżywczych, szczególnie w okresie ciąży. Wpływa na 40-50 % kobiet i ich dzieci.”

„Żelazo jest niezbędne dla wczesnego rozwoju mózgu. Przyczynia się do produkcji neuroprzekaźników, mielinizacji i rozwoju funkcji układu immunologicznego. Wszystkie wymienione aspekty wiążą się z autyzmem”, dodaje.

 

Badanie

Naukowcy przeanalizowali dane par matka-dziecko, które zostały zabrane w badaniu prowadzonym w latach 2002 i 2009 (the Northern California-based Childhood Autism Risks from Genetics and the Environment Study).

Pobrano dane na temat dziennego spożycia żelaza, witamin, suplementów diety i płatów śniadaniowych matek w czasie ciąży lub karmienia piersią.

 

Wyniki

Naukowcy twierdzą, że odkryli, iż niskie spożycie żelaza przez matki jest związane z pięciokrotnie większym ryzykiem wystąpienia autyzmu u dziecka. Według autorów badania, zależność ta występuje, jeśli matka, w momencie narodzin swojego dziecka ma 35 lub więcej lat, lub jeśli choruje na nadciśnienie tętnicze albo cukrzycę.

 

Źródło: www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Migracja w poszukiwaniu darmowego in vitro

479.jpg

„Program – Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016” funkcjonuje w Polsce od ponad roku.

Program ten w okresie od 1 lipca 2014 r. do 30 czerwca 2016 r. realizowany jest w 31 placówkach w Polsce. Geograficznie najwięcej, bo aż cztery ośrodki leczące niepłodność z środków budżetu państwa, zlokalizowane są w województwach mazowieckim i śląskim, po 3 placówki znaleźć można w województwach dolnośląskim, podlaskim i małopolskim. Dwie finansowane odgórnie kliniki znajdują się w regionach: zachodniopomorskim, pomorskim, łódzkim, lubelskim i kujawsko-pomorskim. Po jednym ośrodku usytuowanym jest za to w województwach: wielkopolskim, świętokrzyskim, opolskim i podkarpackim. Żadnej kliniki nie znajdą u siebie mieszkańcy warmińsko-mazurskiego i lubuskiego.

Podział środków między aplikujące placówki dokonany został na podstawie zarządzenia Ministra Zdrowia z dnia 11 marca 2010 r. w sprawie prowadzenia prac nad opracowaniem
i realizacją programów zdrowotnych (Dz. Urz. Min. Zdrow. Nr 4, poz. 32). Zwycięskie kliniki wyznaczyła Komisja Konkursowa, wykorzystując przy tym swoje autorskie narzędzie – algorytm oceny klinik stworzony przez Ministerstwo Zdrowia. W związku z przeprowadzoną ewaluacją i parcelacją środków pojawiło się wiele nieporozumień, bowiem – według rożnych autorytetów medycznych – ministerialny model oceny nie był do końca prawidłowy. Oparto się na parametrach ogólnych i te w konkursie wyróżniono, pominięto natomiast bardzo ważne identyfikatory szczegółowe. W opinii klinik uczestniczących w konkursie ofert na wybór realizatorów programu zdrowotnego pn. „Program – leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013 – 2016” zaakceptowanej przez Zarząd Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego przeczytać można, iż w ocenie konkursowej przyjęto wadliwe kryteria uniemożliwiające rzetelną ocenę ofert, założenia preferujące sztuczne zawyżanie lub zaniżanie danych oraz uniemożliwiające zapewnienie uczciwej konkurencji.

Pomimo protestów części środowiska, na realizację darmowych procedur in vitro w Polsce do 30 czerwca 2016 przekazano finanse publiczne w kwocie 170 586 398 zł. Największym beneficjentem okazało się województwo mazowieckie (29 995 240 zł), zaraz po nim śląskie (22 315 158 zł), następnie – kolebka polskiego in vitro – podlaskie (20 983 410 zł) oraz małopolskie (18 536 980 zł), dolnośląskie (17 397 300 zł) i pomorskie (14 381 650 zł). Zachodniopomorskie, mimo iż ma tyle samo refundowanych placówek co łódzkie, dostało 3 razy mniej pieniędzy (7 146 400 vs. 20 802 700 zł). Niewiele ponad 15 mln zł rozdysponowano pomiędzy regiony: wielkopolskie (4 896 520,00 zł), lubelskie (3 953 100 zł), kujawsko-pomorskie (3 612 870 zł) i świętokrzyskie (3 206 770 zł). Najmniej, bo poniżej 2 mln na województwo, trafiło do opolskiego (1 760 800 zł) i podkarpackiego (1 597 500 zł), choć to i tak lepiej niż w warmińsko-mazurskim i lubuskim, gdzie klinik z programem ministerialnym nie ma i niepłodne pary zmuszone są poszukiwać pomocy poza swoim miejscem zamieszkania.

Jak sprawdzić efektywność geograficznej alokacji środków przez Ministerstwo? Sprawa jest o tyle trudna, że niestety nie jest możliwe przeliczenie przyznanych środków na liczbę cykli, a tym samym odniesienie ich do danych demograficznych i szacunkowych potrzeb społeczeństwa w wieku reprodukcyjnym z danego regionu. Mimo, że każda klinika musiała pojedynczą procedurę wycenić poniżej progu 7510 zł, mogła w swoim wniosku konkursowym zupełnie indywidualnie wyliczyć koszty procedury. Nie wiadomo zatem dokładnie, ile prób uzyskania ciąży wykona każdy z realizatorów, a co za tym idzie – nie da się w pełni kontrolować efektywność pracy klinik z programu. Nie możliwe jest dokonanie oceny, czy najhojniej obdarowane regiony uzyskają najwyższe odsetki ciąż. Jedyne raporty, które podawane są do wiadomości publicznej, udostępnia Ministerstwo, jednak przestawiają one rezultaty w skali całego kraju, nie zaś województw.

Jak w takich okolicznościach odnajdują się pacjenci? Teoretycznie wybrać mogą dowolną klinikę w Polsce, niezależnie od miejsca swojego zameldowania. Najłatwiej i najtaniej jest jednak korzystać z usług ośrodka w pobliżu, bo obniża to koszty transportu czy ewentualnego noclegu w przypadku leczenia ambulatoryjnego. Jak mówi koordynator programu ministerialnego w szczecińskiej klinice VITROLIVE, dr n. med. Anna Janicka: „Nasi pacjenci to głównie pary z zachodniopomorskiego i lubuskiego, jednak coraz częściej odnotowujemy wizyty i przeniesienia pacjentów, głównie z Poznania. Przybywają do nas, bo Wielkopolska ma tylko jedno jeden ośrodek, w którym wykonuje się refundowane in vitro i pacjenci niecierpliwią się długim czasem oczekiwania na rozpoczęcie procedury.” Rzeczywiście, w zachodniopomorskim funkcjonują dwa podmioty realizujące programu MZ: Laboratorium Wspomaganego Rozrodu działające przy Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego w Policach zarządzane przez Annę Kazienko oraz cytowana wyżej prywatna klinika VITROLIVE założona przez prof. Rafała Kurzawę. Jak mówią kierownicy, obie te placówki obsługują „swoich” mieszkańców, mieszkańców z lubuskiego oraz pary, które nie załapały się na listy oczekujących w swoich „rejonowych” klinikach, mają przed sobą perspektywę długiego czekania na procedurę w klinice wojewódzkiej lub zmieniają realizatora, bo są niezadowolone z dotychczasowej pracy swojego ośrodka.

Ten ostatni powód buduje jednak tylko niewielki odsetek migracji, gdyż z powodu wyłączenia elementu komercyjnego leczenia, pacjenci nieco łagodniej podchodzą do oceny placówek. Szczególnie dotyczy to dwóch pierwszych z trzech refundowanych prób zapłodnienia. Najpopularniejsza ścieżka leczenia wygląda tak, że pary zaczynają w klinice, którą znają, w której już rozpoczęli diagnostykę i terapię, a po dwóch nieudanych próbach przenoszą się do innego miejsca, mając nadzieję na świeże spojrzenie, inne rozwiązania i sukces terapeutyczny. Dla tych pacjentów odległość nie ma znaczenia – liczą się opinie o klinice i lekarzu oraz deklarowana skuteczność leczenia. Wszak do wykorzystania pozostaje już tylko „ostatnia” darmowa procedura.

Przed uruchomieniem programu deklarowane kryteria, którymi kierowali się pacjenci przy wyborze kliniki, w pierwszej kolejności odnosiły się do renomy kliniki, podejścia personelu do chorego oraz autorytetu lekarza. W pewnym stopniu same „cywilizowały” rynek leczenia niepłodności. Teraz, z powodu włączenia na listę realizatorów programu zdrowotnego podmiotów, które nie miały wcześniej doświadczenia w obszarze medycyny rozrodu, podejście to musiało się zmienić. Części pacjentów wystarczy to, że klinika ma sprzęt i wolne miejsca. Czy pozwoli to na maksymalizację efektów programu i osiągnięcie poprawy trendów demograficznych? Z pewnością przy bardziej przemyślanej strategii podziału środków mogłoby rodzić się nas więcej. 

 

 

 

zdjęcie prof. Kurzawy – Peter Beym do magazynu Chcemy Być Rodzicami 1/2013 

materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.