Przejdź do treści

Przychodzi mężczyzna do androloga… jak to łatwo powiedzieć…

Niepłodność dotyka około 15 proc. par starających się o dziecko. To zatrważające dane. Powodów należy szukać u obojga partnerów! Z doktorem Marcinem Radko rozmawiamy o diagnostyce mężczyzn, o przyczynach niepłodności, a także o utartych przekonaniach, że jak problemy z płodnością, to na pewno po stronie kobiety.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Polsce wciąż pokutują takie stereotypy, że niepłodność to sprawa kobiet. Zgadza się pan z tą opinią?

To jest wręcz implementowane przez wprowadzony niedawno Narodowy Program Prokreacyjny, w założeniach którego uwagę trzeba skupić głównie na obserwowaniu płodności kobiety. A co z mężczyznami? Przecież nie od dziś wiadomo, że niepłodność dotyczy pary. Diagnozowanie mężczyzny sprowadza się do zaledwie kilku podstawowych badań. A zatem o faktycznym znalezieniu przyczyn niepłodności nie może być mowy. Teraz będziemy badać śluz kobiety, obserwować uważnie jej cykl i wykonywać USG. Jak to się ma do statystyk? W Polsce nieosiągnięcie ciąży w ciągu 12 miesięcy starań dotyka około 15 proc. par. To ogromne liczby. Obserwowanie cyklu kobiety i zalecenie mężczyźnie zmiany bielizny na mniej obcisłą z pewnością nie rozwiąże problemu niepłodności dotykającego coraz większą liczbę par.

Przyczyny męskiej niepłodności

Pomówmy o przyczynach niepłodności męskiej

Lista jest bardzo długa, tym bardziej kuriozalne wydają się założenia programu Ministerstwa Zdrowia.

W pracy urologa, androloga i lekarza w ogóle niezwykle ważną rolę odgrywa dobrze przeprowadzony wywiad. Należy ustalić, czy pacjent choruje na jakieś choroby przewlekłe, czy występują dolegliwości towarzyszące, czy zażywa na stałe leki, które mogą mieć wpływ na płodność. Zbieramy podstawowe informacje – wiek, zawód (szkodliwe dla płodności warunki pracy). Należy pamiętać, że zaburzenia płodności nie są chorobą samą w sobie, ale objawem choroby. Często występujące symptomy to obok niskiej jakości nasienia, niska objętość jąder, dolegliwości bólowe w obrębie miednicy, krocza, zaburzenia erekcji, ginekomastia, męczliwość, senność. Lista jest bardzo długa.

Następny etap to badanie fizykalne?

Tak, ono ma pokazać przyczyny zaburzeń płodności. Na początek należy ustalić, czy mężczyzna ma prawidłową budowę ciała, czy przeszedł dojrzewanie płciowe, a także, czy właściwa jest objętość jego jąder. Szukam także objawów, które mogłyby świadczyć o zaburzeniach funkcjonowania osi hormonalnej – podwzgórze, przysadka, jądro – które często mają wpływ na produkcję plemników. Warto także zbadać gruczoły wydzielania wewnętrznego – przede wszystkim tarczycę i nadnercza.

Niepłodność często jest także objawem chorób układu krwionośnego, pokarmowego a przede wszystkim moczowego (zapalenie prostaty, najądrzy, jąder).

Niestety większość badań, które należy wykonać nie podlega refundacji, aby znaleźć przyczynę, czasem musimy ich wykonać naprawdę wiele.

Niezbędne badania

Od czego zaczynamy?

Od morfologii krwi i biochemii. To pozwala nam ocenić funkcjonowanie wątroby, nerek. Sprawdzamy, jak funkcjonuje przysadka mózgowa – wykonujemy badania stężeń FSH, LH testosteronu, prolaktyny, estradiolu, innych białek (SHBG). Równolegle pacjent jest poddawany badaniom obrazowym – USG jąder, układu moczowego. Dodatkowo androlog może zlecić badania genetyczne, np. określenie kariotypu, mikrodelecji AZF, mutacji CFTR które są potwornie drogie i stanowią ostatni etap w diagnozowaniu przyczyn niepłodności.

Wielu z nas wydaje się lub słyszeli, że diagnostyka mężczyzny jest dużo mniej skomplikowana niż kobiety. Kiedy pana słucham, mam zgoła odmienne odczucie.

Z całą pewnością to nie jest proste zadanie. Co do diagnostyki kobiety nie będę się wypowiadał, nie czuję się kompetentny. Na pewno natomiast w związku z cyklicznymi zmianami w ich organizmach, potrzebna jest dobra współpraca z ginekologiem. Z drugiej strony z moich obserwacji wynika, że pacjentki dużo skrupulatniej wypełniają zalecenia lekarza niż ich partnerzy.

Poza tym, wracając do początku naszej rozmowy, mężczyźni – jeśli czują się dobrze, są sprawni seksualnie – uznają niejako z automatu, że problem na pewno nie leży po ich stronie. Więcej nawet, często koledzy, znajomi utwierdzają ich w tym czasem mylnym przekonaniu.

Kiedy więc przychodzą do pana mężczyźni?

Zazwyczaj po badaniach partnerki, kiedy okazuje się, że z nią wszystko jest w porządku. Często ginekolog sugeruje udanie się do urologa, androloga. Wykonujemy podstawowe badania nasienia i nierzadko mamy powód trudności z zajściem w ciążę.

Zobacz także:

Płodność, niepłodność, bezpłodność. O tym musisz wiedzieć

Przebadaj swojego faceta! Bezpłatne badania nasienia!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

Fot. screen
Fot. screen

Stópki, skrzydła, serduszka, baloniki, imiona i data urodzenia to najczęstszy motyw tatuaży, które kobiety robią sobie po stracie dziecka nienarodzonego. Zobacz, co na temat tej formy radzenia sobie z poronieniem uważa psycholog. A co mówi kobieta po stracie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobiety po stracie mają różne emocje i odczucia. Jedne przeżywają poronienie w samotności, w ciszy wypłakując łzy do poduszki, inne mogą rozmawiać o tym godzinami z przyjaciółkami, czy terapeutkami. Każdy radzi sobie z bólem i stratą na swój własny sposób. Ostatnio dość częstym zjawiskiem jest robienie tatuaży upamiętniających poronienie.

Dla innych osób może być to niezrozumiałe, a nawet dziwne, ale dla kobiet po stracie to forma upamiętnienia tego wydarzenia, czyli ciąży i pamięci o dziecku – mówi Joanna Piątek – Perlak, psycholog i psychoterapeuta perinatalny, specjalizujący się z w pomaganiu osobom ze stratą dziecka.

Tatuaż upamiętniający poronienie – dziwne?

Zdaniem psychologa, decydując się na taką pamiątka kobiety po poronieniu chcą upamiętnić to, co się zdarzyło w manifeście do lekarzy, rodziny, przyjaciół, którzy traktują ich stratę jako temat tabu i radzą szybki powrót do codzienności.

– To jest forma ich uporania się ze stratą i przeżycia cierpienia na ich własny sposób, więc jeśli dla nich jest to ważne, to nie widzę przeciwskazań – dodaje psychoterapeuta perinatalna. – Jedne z pacjentek noszą tzw. bransoletki aniołkowe a inne robią tatuaże.

Pamiętam jedną z pacjentek, która była po 4 poronieniach i miała jedno dziecko. Zrobiła sobie tatuaż na plecach przedstawiający dziewczynkę trzymająca 4 ptaszki, piąty latał wolny w powietrzu. Dla niej to był niezwykle ważny symbol. Ważna część jej życia.

Zdaniem psychologa kobiety nie chcą tak łatwo przechodzić do porządku dziennego po stracie dziecka nienarodzonego. Tatuaże im w tym pomagają.

– Sama podczas pewnego etapu terapii zalecam wykonanie pracy domowej w formie pudełka wspomnień – dodaje Joanna Piątek – Perlak, psychoterapeutka. – Podpowiadam, by tam kobieta po stracie schowała wszystkie rzeczy związane ze zmarłym dzieckiem: test ciążowy,  zdjęcie w ciąży itd., by mogła w ten sposób pożegnać się z dzieckiem i być gotowa na nowy etap w swoim życiu… nową ciążę.

Kobieta po stracie – zrobiłam tatuaż, bo…

Jedną z mam, która wykonała sobie tatuaż jest pani Ola.

Zrobiłam sobie ten tatuaż, żeby każdy wiedział że ja też jestem matką, tyle, że anioła, najpiękniejszej istoty – mówi pani Ola. – Taki mój krzyk rozpaczy. Czekałam 13 lat na tą kruszynkę i jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży szalałam ze szczęścia, które zostało przerwane tak nagle. Dlatego zrobiłam tatuaż przelałam swoją rozpacz na parę słów na ciele…

Widziałyście tatuaże po stracie?

 

Fot. screen

 

poronienie 2

poronienie3

poronienie4

poronienie6

Tatuaż Oli - bohaterki tekstu

Tatuaż Oli – bohaterki tekstu

Co o tym sądzicie?

POLECAMY:

Każdego może to spotkać – poronienia

Poronienie i strata dziecka-niezwykłe fotografie

Poronienia nawracające – czym są?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Czarny protest – czy leczenie niepłodności jest prawem człowieka

czarny protest in vitro

Rok temu w październiku przez Polskę przetoczyła się fala kobiecych protestów. Czarny Protest i Ogólnopolski Strajk Kobiet sprawiły, że kobiety masowo wyszły na ulice polskich miast i miasteczek w obronie swoich praw. I choć punktem zapalnym protestów był projekt o zaostrzeniu ustawy aborcyjnej, pojawiło się wiele bardzo kobiecych tematów.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Była mowa

  • o edukacji seksualnej (to bardzo kobiecy temat, bo brak edukacji seksualnej uderza w młode dziewczyny, które mogą zajść w niechcianą ciążę)
  • o prawie do przerywania ciąży
  • o przemocy w rodzinie,
  • o gwałtach
  • o antykoncepcji i antykoncepcji awaryjnej
  • o prawie decydowania o własnym ciele i prawie do planowania rodziny wg własnych zasad i wartości

Czarny protest – in vitro

Jako redakcja „Chcemy Być Rodzicami” ze smutkiem obserwowałyśmy, że temat niepłodności i refundacji in vitro nie wybrzmiał głośno. Jak powiedziała nam jedna z aktywistek, aborcja jest bardziej medialna. Cierpienia jednak trudno porównywać. Wydaje się jednak, że w nowoczesnym społeczeństwie możliwość powiększenia swojej rodziny i swobodny dostęp do uznanych procedur medycznych powinna być standardem i prawem każdego obywatela i obywatelka.. Dlatego w październikowym numerze magazynu Chcemy Być Rodzicami zapraszamy Was do przeczytania raportu ekstra – debaty na temat „Czy leczenie niepłodności jest prawem człowieka?”. W tej debacie wzięły udział polskie i zagraniczne ekspertki z tego zakresu. Część z ekspertek znacie z tekstu Gloria victis, Kariny Sasin, która była moderatorką panelu.

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Medyczna marihuana i jej zastosowanie – czy pomaga w walce z Hashimoto?

medyczna marihuana Hashimoto

Przez nasz kraj przetoczyła się (i dalej się toczy) dyskusja na temat medycznej marihuany. Odchodząc jednak od kwestii etycznych i prawnych, postanowiliśmy przyjrzeć się jej oddziaływaniu na zdrowie, chociażby w chorobie Hashimoto.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co mówią badania?

Warto rozpocząć od tego, jak medyczna marihuana może pomóc w różnych chorobach, niekoniecznie związanych z tarczycą. Jeśli chodzi o nowotwory, to delta-9-tetrahydrokannabinol stosuje się w leczeniu mdłości i wymiotów wywołanych chemioterapią. Kannabinoidy mają swoje wykorzystanie także w leczeniu bólu, a idąc tym tropem, wiele badań wskazuje na korzystny wpływ kanabinoli na leczenie osób cierpiących chroniczny ból. Mogą one poprawić także jakość snu podczas bezsenności. Należy wspomnieć również o chorobie Crohna. Portal www.naturalendocrinesolutions.com przytacza badanie, które obejmowało 21 pacjentów cierpiących właśnie na chorobę Leśniowskiego-Crohna. Badano występowanie remisji zarówno u osób, którym podawano konopie indyjskie, jak i u osób otrzymujących placebo. W pierwszej grupie remisja wystąpiła u 5 na 11 osób. W drugiej u 1 na 10. Co więcej, osoby wspomagające się kanabinolami mówiły o poprawie apetytu i lepszym śnie. Są to jednak niewielkie badania i niezbędna jest dalsza obserwacja. Podobnie jak w przypadku badań dotyczących chorych na Parkinsona. U nich pojawiła się poprawa funkcji motorycznych i znaczna poprawa snu oraz odczuwania bólu.

Hashimoto

Biorąc pod uwagę wpływ medycznej marihuany na zdrowie tarczycy, przytaczane są badania, które rzeczywiście wskazują, iż może przynosić ona korzyści niektórym osobom chorującym na choroby autoimmunologiczne, takie jak Hashimoto, czy choroba Gravesa. Łączą się one z podwyższoną ilością komórek Th17, które wiążą się z odpowiedzią zapalną organizmu. Wpływ kannabinoidów może zmniejszać ich działanie.

Jedną z pojawiających się w sieci historii jest opowieść Valerie Brooks, które cierpi m.in. na Hashimoto i endometriozę. Dzięki stosowaniu medycznej marihuany miała odstawić 95 proc. przyjmowanych dotąd leków. Pomogło jej to nie tylko w regeneracji wątroby i nerek, ale przede wszystkim w redukcji bólu (źródło).

Kobieta w swojej historii porusza także inna znaczącą kwestię, a mianowicie składnika marihuany, który zdaje się być w tym kontekście kluczowy. Myśląc potocznie o marihuanie kojarzymy z nią THC, czyli składnik wywołujący odurzenie i inne skutki psychoaktywne. W konopiach występuje jednak także kannabidiol – CBD, który nie posiada właściwości psychoaktywnych, a przynosić ma korzystne efekty medyczny. Jest to m.in. działanie przeciwzapalne (źródło). Specjalistyczne uprawy sprawiają, że możliwe jest wyhodowanie roślin nieposiadających niemal THC, a charakteryzujących się właśnie dużym stężeniem CBD. Wspomniana tu Valerie Brooks mówiła o tym, iż mogła dopasować do siebie i swojego problemu właśnie „odmianę o odpowiednich proporcjach THC do CBD, która powodowała ulgę w bólu, ale nie powodowała efektów psychoaktywnych” – czytamy.

Warto wiedzieć

Co ciekawe, pojawia się coraz więcej zastosowań dla substancji zawartych w konopiach indyjskich. Pisaliśmy w naszym portalu m.in. o… tamponach zawierających opisywane tu związki! „Na alternatywę dla tabletek [przeciwbólowych] składają się m.in. THB i CBD. Dla niewtajemniczonych, pierwszy składnik redukuje ból i sprawia, że mózg wydziela dopaminę, niosącej uczucie euforii. Drugi naturalnie relaksuje mięśnie oraz system nerwowy>>KLIK<<

Pamiętajmy jednak przy tym, że marihuana stosowana w celach medycznych, jest czymś innym niż regularne palenie popularnie zwanego „zioła”. Taka forma rozrywki może być szczególnie niekorzystna dla męskiej płodności. „Systematyczne palenie marihuany ma szkodliwy wpływ na plemniki, których liczba może się drastycznie zmniejszyć. Co więcej, stają się one o wiele mniej aktywne” – pisaliśmy >>KLIK<<

Zdaje się, że potrzeba jeszcze wielu badań, które mogłyby rozwiać pytania dotyczące stosowania medycznej marihuany, bowiem wciąż budzi ono wiele kontrowersji i wiąże się w ogromną dozą niewiedzy. Z drugiej strony, budzi też wiele nadziei. Warto być więc w tym temacie na bieżąco, także pod względem legislacyjnym. Co ważne, mniej więcej od połowy przyszłego roku (2018) leki z konopi będą dostępne w polskich aptekach na receptę. W czerwcu 2017 roku ustawa o medycznej marihuanie została przyjęta przez Senat, w lipcu podpisał ją prezydent. Na leki nie będzie jednak refundacji, a eksperci przewidują, iż koszt grama medycznej marihuany może wynosić ok. 50-60 zł.

Źródła: naturalendocrinesolutions.com / medycznamarihuana.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Masz problem z erekcją? Zbadaj swoje serce

Young man in despair

Zaburzenia erekcji (ED) zapewne spędzają sen z powiek niejednemu z was. To wciąż temat wstydliwy, a każda wizyta u lekarza to wyzwanie, któremu towarzyszy ogromny stres. Mało kto z nas wie, że nie są chorobą, ale zazwyczaj objawem zupełnie innego schorzenia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zaburzenia erekcji to nie to samo, co impotencja, czym zatem są?

Mianem zaburzeń erekcji określa się trwałą niezdolność do osiągnięcia i/lub utrzymania erekcji wystarczającej do prowadzenia satysfakcjonującej aktywności płciowej.

Typy impotencji

Początkowo sądzono, że zaburzenia erekcji mają podłoże głównie psychogenne. Obecnie wiadomo, że główną ich przyczyną są choroby organiczne (u 70-90 proc. pacjentów), które w konsekwencji mogą prowadzić do impotencji:

  • hormonalna,
  • neurogenna,
  • naczyniowa
  • mieszana (będąca mozaiką kilku typów).

Erekcja a choroby serca

Pojawienie się zaburzeń erekcji prącia u mężczyzny 40. – 50. letniego bardzo często świadczy o pierwotnej dysfunkcji śródbłonka naczyniowego dotyczącej całego układu tętniczego. Wynika to z tego, iż ten sam śródbłonek, który wyściela ciała jamiste prącia stanowi także wewnętrzną warstwę wszystkich innych naczyń tętniczych pacjenta i jest narażony na te same negatywnie działające czynniki, które uszkadzają jego funkcjonowanie.

Podczas konferencji National Institutes of Health Consensus stwierdzono, że „większość chorób związanych z zaburzeniami erekcji dotyczy układu tętniczego”. Dotykają one szczególnie mężczyzn po 50 roku życia, u których aż 40 proc. ED związanych jest z zaburzeniami pochodzenia naczyniowego, u podłoża których leży proces miażdżycowy.

Zaburzenia erekcji prącia mogą także być jedynym objawem chorób sercowo-naczyniowych, będąc wczesnym sygnałem rozwijającej się miażdżycy. Stan ten determinowany jest przez średnicę naczyń krwionośnych – tętnice prącia są mniejsze (średnica 1-2 mm) i wcześniej ulegają upośledzającemu przepływ krwi zwężeniu niż większe naczynia wieńcowe (średnica 5-7 mm).

Zarówno ED, jak i choroby sercowo-naczyniowe charakteryzują się wspólnymi czynnikami ryzyka:

  • nadciśnienie tętnicze,
  • cukrzyca,
  • palenie tytoniu,
  • otyłość,
  • hiperlipidemia i siedzący tryb życia

Diagnoza jest najważniejsza

Jeśli masz problemy z erekcją zgłoś się koniecznie do kardiologa, a jeszcze lepiej do kardioseksuologa. Ten przeprowadzi rozbudowany wywiad dotyczący występowania chorób sercowo-naczyniowych w twojej rodzinie, określi także czynniki ryzyka, z pewnością zleci również dokładne badanie kardiologiczne układu krążenia.

Jak leczyć zaburzenia erekcji?

  1. Farmakologicznie – każdy zapewne słyszał o wprowadzonej na rynek w 1998 roku Viagrze (sidenafil). Od tego czasu pojawiło się wiele innych leków – wardenafil, tadalafil, awanafil.
  2. W ostatnim czasie zaproponowano nową formę leczenia ED wykorzystującą zogniskowane fale uderzeniowe o niskiej energii i niskiej częstotliwości.
  3. Iniekcje leków wywołujących erekcję, bezpośrednio do ciał jamistych lub podanie ich w specjalnej formule docewkowo.
  4. Chirurgiczne leczenie trzeciego rzutu za pomocą implantów penisa, stosowane u pacjentów, którzy są oporni na leczenie pierwszego i drugiego rzutu lub preferują trwałe rozwiązanie swoich problemów.

Jak się uchronić przed zaburzeniami erekcji

Najważniejsza jest profilaktyka. Nie ma nic lepszego niż wprowadzenie zasad zdrowego trybu życia – musisz zrezygnować przede wszystkim z palenia papierosów, zacząć się ruszać i zdrowo odżywiać. Oczywiście to trudne, kiedy nie ma motywacji w postaci zaburzeń erekcji. Warto jednak mieć z tyłu głowy informację, że jeśli nic nie zmienisz, może się w każdej chwili pojawić. Pamiętaj, że nieleczona cukrzyca, zaburzenia lipidowe i nadciśnienie tętnicze prowadzą wprost do impotencji.

Warto sobie uzmysłowić, że przyjmowanie jedynie tabletek a ignorowanie prostych ale mających udowodnioną skuteczność działań może doprowadzić do utraty możliwości uprawiania aktywności seksualnej, co wpłynie na pogorszenie jakości życia i to nie tylko twojego ale także partnerki czy partnera.

A teraz kilka danych

70 proc. pacjentów z ED nie jest w ogóle diagnozowana, zatem w konsekwencji nie korzysta z żadnej dostępnej formy leczenia tych zaburzeń.

7 proc. Polaków z ED zgłasza ten fakt lekarzowi, ale aż 73 proc. badanych akceptuje leczenie w celu uzyskania satysfakcji seksualnej – Prof. Zbigniew Lew Starowicz

W grupie 1136 chorych poddanych rehabilitacji kardiologicznej aż 81,5 proc. chorych stwierdziło, że dobra sprawność seksualna jest dla nich ważna lub bardzo ważna, a jedynie 4,9 proc. chorych że jest nieważna (Archives of Medical Sciences ).

Zaburzenia erekcji dotyczą na całym świecie około 150 mln mężczyzn, w tym – blisko 20 mln Europejczyków i ponad 30 mln Amerykanów. Szacuje się, że w Polsce problem ten dotyka aż 3 milionów mężczyzn. Przewiduje się, że do 2025 roku liczba chorych z rozpoznanym ED wzrośnie do 322 mln. Ilu jest takich panów, dla których zaburzenia erekcji są tematem tabu, dolegliwością, z którą w żadnym wypadku nie idzie się do lekarza?

Na podstawie materiałów z wykładu dr hab. n. med. Dariusza Kałki, pt. „Kilka słów o twardości”

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego