Przejdź do treści

Przewidywanie stanu przedrzucawkowego

433.jpg

Naukowcy z University of Iowa odkryli biomarker, który może sprawić, że lekarze na podstawie prostego testu krwi będą w stanie z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć pojawienie się stanu przedrzucawkowego już w 6. tygodniu ciąży.

Stan przedrzucawkowy jest powszechnie występującym pod koniec ciąży schorzeniem układu krążenia. Często prowadzi do przedwczesnego porodu. Stan przedrzucawkowy pojawia się w przypadku  5-7% wszystkich ciąż w Stanach Zjednoczonych (500 tysięcy ciąż rocznie). Każdego roku w wyniku tego powikłania umiera 100 000 kobiet na całym świecie.

Zespół naukowców przeprowadził badanie, które wskazuje na to, że podwyższone wydzielanie wazopresyny argininowej (AVP) może być bardzo wczesnym biomarkerem stanu przedrzucawkowego.

Jak twierdzi jeden z autorów badania, dr med. Mark Santillan: „Stan przedrzucawkowy to powikłanie ciąży, które może być bardzo niebezpieczne zarówno dla matki, jak i dziecka. Może spowodować uszkodzenie wątroby, niewydolność nerek, drgawki i śmierć. Zwiększa także ryzyko wystąpienia ataków serca, udaru mózgu i cukrzycy. Niestety, na ten moment nie mamy niezawodnego sposobu przewidywania i zapobiegania stanom przedrzucawkowym”.

Odkrycie badaczy może bardzo wpłynąć na opiekę położniczą w społecznościach wiejskich i obszarach mniej rozwiniętych. Wczesne wykrycie ryzyka wystąpienia stanu przedrzucawkowego jest znaczący, by lekarze mogli pomóc kobietom w ciąży poprzez podnoszenie ich świadomości odnośnie istotnych objawów tego stanu lub, w razie potrzeby, zatrzymać je w szpitalu w celu zapewnienia wyższego poziomu opieki medycznej.

„Czasami objawy normalnej ciąży, takie jak bóle głowy, zamazane widzenie, sporadyczny ból brzucha i obrzęk są tak naprawdę objawami stanu przedrzucawkowego”, mówi dr Donna Santillan.

Naukowcy odkryli, że poziom kopeptyny w osoczu – obojętnego, stabilnego biomarkera wydzielania wazopresyny o znacznie dłuższym okresie półtrwania we krwi niż wazopresyna – jest przydatnym klinicznie wskaźnikiem, który przewiduje stan przedrzucawkowy. W celu wykonania badania wykorzystano próbki z Maternal Fetal Tissue Bank. Poziomy kopeptyny były mierzone w osoczu kobiet spodziewających się dziecka. Utworzono 2 grupy: matki, u których wystąpił stan przedrzucawkowy i grupa kontrolna. Okazało się, że poziomy kopeptyny były wyższe u kobiet, u których wystąpił stan przedrzucawkowy, niż u tych z grupy kontrolnej.

Badacze aktualnie testują, czy poziom biomarkera kopeptyny jest podwyższony także w moczu, a co za tym idzie: czy można robić test na jego poziom przy użyciu prostego domowego testu.

Chociaż obecnie nie istnieje metoda leczenia stanu przedrzucawkowego, inna niż przedwczesny poród dziecka, naukowcy pracują także nad lekarstwami. Niedawno wykazanno, że ​​infuzja wazopresyny do ciężarnych myszy powoduje wystąpienie wszystkich głównych objawów stanu przedrzucawkowego. Do czasu tego odkrycia, nie było skutecznego modelu zwierzęcego skupiających się na wydarzeniach wczesnej ciąży, które prowadzą do stanu przedrzucawkowego.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

W klubie jak w domu

434.jpg

Chyba każdy z nas oczekuje od wakacji czegoś innego. Ponieważ lubimy zarówno niezależność, jak i komfort, nie będziemy spędzać wolnych dni pod namiotem czy w przyczepie nad morzem – tłumaczy swój sposób na podróże Agnieszka z Warszawy.

Agnieszka z Olafem nie mają dzieci, dzięki czemu nie muszą ograniczać swoich wyjazdów tylko do lipca i sierpnia, elastyczność w planowaniu urlopu ułatwia im również prowadzenie własnej firmy. „Długo szukaliśmy dla siebie dobrej opcji na wakacje, bo nie lubimy wyjeżdżać na zorganizowane wycieczki z biurem podróży. Zniechęciła nas zwłaszcza przygoda naszych znajomych, którzy po bankructwie jednego z dużych biur nie pojechali na wymarzoną wycieczkę, ale z lotniska wrócili do domu – opowiada Olaf, partner Agnieszki. – Chcieliśmy zorganizować samodzielny, ale bezpieczny wyjazd, czyli taki, który gwarantuje nam to, że nie będziemy wracać z lotniska do domu. Niestety, takich ofert nie ma na rynku zbyt wiele” – kontynuuje opowieść Olaf.

W swoich poszukiwaniach Agnieszka z Olafem trafili w Meksyku na oferty timesharingu. Jest to sposób na wakacje, polegający na tym, że firma lub rodzina wykupuje prawo do korzystania z określonego obiektu wakacyjnego na wiele lat, na przykład na tydzień lub dwa w roku. Ośrodki timesharingowe są zrzeszone w specjalnych klubach, aby zapewnić swoim klubowiczom szerszą i bardziej atrakcyjną ofertę – chodzi o to, by osoby, które nabyły prawo do odwiedzania np. jakiegoś apartamentu, nie musiały wyjeżdżać ciągle w to samo miejsce.

„Po powrocie do Polski Olaf zaczął szukać podobnych ofert w Polsce i tak trafiliśmy na Golden Vacation Club – wspomina Agnieszka. – Dla nas jest to rewelacyjna oferta, bo apartamenty oferowane nam przez Klub są bardzo wygodne i komfortowe, nie musimy się podporządkowywać terminom wycieczek z biur podroży, ale sami decydujemy, kiedy jechać”. Po pierwszych wakacjach z GVC nasi bohaterowie na wakacje klubowe namówili swych znajomych. Krzysztof, energiczny i przedsiębiorczy czterdziestolatek, spotyka się ze mną w swoim gabinecie lekarskim. Jest okulistą, w poczekalni kolejka pacjentów, więc rozmowa o wakacjach, które wciąż przed nim, jest krótka. „Do wakacji klubowych przekonało mnie przede wszystkim bezpieczeństwo, jakie gwarantuje mi taki wyjazd. Przed wyjazdem klub przesyła potwierdzenie rezerwacji wystawione przez ośrodek, co oznacza, że dany hotel ma mnie na liście gości i na pewno nas przyjmie. Dostajemy do ręki również bilety lotnicze, więc – pomijając kataklizmy typu wybuch wulkanu – nasze wakacje są zagwarantowane. Nawet jeśli klub zbankrutuje, to my na swoje wakacje wyjedziemy. I to jest dla mnie i dla mojej żony najważniejsze”.

W Polsce wakacje klubowe w formule Golden Vacation Club są przeznaczone wyłącznie dla przedsiębiorców, nie wszyscy więc mogą skorzystać z takiej oferty. Arkadiusz Olszowy, który wprowadził GVC do Polski, tłumaczy to lepiej układającą się współpracą z firmami. „Osoby, które prowadzą własne firmy lub zarządzają przedsiębiorstwami, lepiej rozumieją zalety płynące z długofalowej inwestycji w wakacje. Dostrzegają też potencjał marketingowy takiej oferty, przecież na taki urlop mogą wysłać swoich pracowników czy kontrahentów. A w Polsce wakacyjny wyjazd to wciąż najlepszy  prezent, jaki można sprawić sobie czy współpracownikom” – wyjaśnia swoją strategię biznesową Olszowy.

Bez wątpienia wakacje w pięknym apartamencie, w atrakcyjnej miejscowości mogą zostać w pamięci na długie lata.

 

  

Tekst powyższy ukazał się 5 numerze magazynu Chcemy Być Rodzicami, w dziale pasja życia – na rynku od 22 sierpnia 2014. 

Weronika Tylicka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Nie karmisz piersią? Masz do tego prawo!

430.jpg

Karmienie piersią jest korzystne zarówno dla dzieci, jak i matek. Choć pewnie mało kogo dziwi to stwierdzenie, w ostatnich latach pojawił się szereg kampanii ukierunkowanych na zachęcanie do tej czynności.

Każdego roku, w dniach 1-7 sierpnia odbywa się World Breastfeeding Week – coroczna kampania organizowana przez World Alliance for Breastfeeding Action (WABA). Wydaje się, że akcje tego typu przynoszą rezultat – w samych tylko Stanach Zjednoczonych, liczba noworodków karmionych piersią w 2011 wzrosła do 79%, w porównaniu z 71% w 2000 roku.

Oczywiście, niektórym kobietom karmienie piersią sprawia trudność. W artykule opublikowanym w 2012 w The Independent, 28-letnia matka wyjaśnia:

„Piersi mogą być zdolne do karmienia, ale nie oznacza, że będzie to łatwe. Karmienie może boleć, jest to powtarzająca się wykańczająca czynność fizyczna. Oznacza to cięknące i popękane sutki, specjalne biustonosze, a jeśli masz zamiar wrócić do pracy – odciąganie mleka w toalecie w porze lunchu, by mleko nie przestało się wytwarzać. Potrzebowałam grupy wsparcia i antybiotyków (na zapalenie sutka), by przetrwać pierwszy miesiąc.”

Niektóre matki w ogóle nie są w stanie karmić piersią swojego dziecko. Szacunki wskazują, że do 5% młodych matek nie może karmić z różnych powodów, takich jak choroby, które zmniejszają produkcję mleka.

Karmienie piersią jest związane z licznymi długoterminowych świadczeniami zdrowotnymi. Jednakże, jak zauważa dr Valerie Flaherman, prowadząca badania UCSF, ​​nowsze badania sugerują, że karmienie piersią może nie przynosić aż tak wielu korzyści, jak początkowo sądzono. Flaherman uważa także, że niektóre organizacje społeczne lub kampanie w dalszym ciągu podkreślają pewne badania, które promują korzyści z karmienia piersią, nawet jeśli nie ma wystarczających dowodów na ich poparcie.

“Istnieją realne i bardzo ważne korzyści zdrowotne, które pochodzą z karmienia piersią. Jednak niektóre organizacje poparcia społecznego przedstawiają karmienie piersią jako panaceum, w związku z czym mogą piętnować matki, które nie chcą karmić”, mówi dr Flaherman, podkreślając, że pediatrzy nie powinni ulegać tej tendencji. “Jako pediatrzy, mamy obowiązek edukowania rodziców na bieżąco, więc każda matka może sama podjąć decyzję, jak karmić swoje dziecko, a my powinniśmy ją wspierać w wyborze. Karmienie piersią jest bardzo ważne, ale to nie jest pretekst do rezygnacji z naszej roli jako dostawców usług medycznych.”

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.