Przejdź do treści

Przemoc, to nie tylko rany na ciele: „Nie bałam się krzyku czy bicia, bo oni nigdy nie krzyczeli”

przemoc psychiczna

Przemoc kojarzy się przede wszystkim z działaniem, z gwałtownym konfliktem, krzykiem, uderzeniami. Znacznie rzadziej przychodzi nam na myśl przemoc słowna, a zjawiskiem szczególnie mało znanym i przeżywanym ambiwaletnie jest przemoc psychiczna. Wahamy się, czy przemocą można nazwać zachowanie, kiedy „przemocowiec” nie podnosi głosu, jest opanowany i metodyczny. Czy rodzic, który nie trzęsie się ze złości, nie krzyczy, nie jest wściekły, nie podnosi ręki, zdaje się być zainteresowany dzieckiem może w gruncie rzeczy być nadużywający?

Pozorny spokój

Wiele dzieci wyrasta w domach pełnych jawnej przemocy. Mają kontakt z alkoholem, widzą jak rodzice się biją, słyszą pełne pogardy i wulgaryzmów krzyki. Ludzie wychowywani w takich domach mówią o sobie, że są na przykład dorosłymi dziećmi alkoholików. Mają swoje terapie, przeszkolonych terapeutów, opisany zespół objawów i sposób funkcjonowania w relacjach. A człowiek, który miał „udane” dzieciństwo, oboje pracujących rodziców, własny pokój, a mimo to przez większość życia czuje się nikim, nie wytrzymuje w bliskich relacjach dłużej niż kilka miesięcy?

„Zawsze wydawało mi się, że miałam szczęśliwe dzieciństwo. Codziennie ciepły obiad na stole, co roku wyjeżdżaliśmy na wakacje. Miałam sporo kuzynów, z którymi spędzałam wiele czasu. Rodzice zawsze dbali o to, żeby niczego mi nie brakowało, co było tym łatwiejsze, że byłam jedynaczką. Ale jednocześnie panicznie bałam się dostać jedynkę. Rzadko je dostawałam, ale kiedy to się stało, zastanawiałam się, czy w ogóle wracać do domu.  Nie bałam się krzyku czy bicia, bo oni nigdy nie krzyczeli. Ale wiedziałam, że mama przez kilka dni nie będzie się do mnie odzywać. A na koniec, ze łzami w oczach powie, że przecież moim jedynym obowiązkiem jest się uczyć, więc jak mogłam zawalić ten sprawdzian. A ja znowu poczuję, jak bardzo ją zawiodłam. To było takie uczucie, że istniałam tylko, kiedy dostawałam dobre oceny. Wtedy mama mogła opowiadać ciotkom, jaka jestem zdolna, a ja się cieszyłam. Wtedy czułam, że jestem. Bez tego byłam powietrzem.”

Wiele twarzy przemocy

Wiele badań pokazuje, że przemoc może mieć różne oblicza. Krzyk i cisza dają podobne skutki, które utrzymują się z różnym natężeniem przez całe życie. Wśród najbardziej dotkliwych efektów cichej przemocy wymienia się:

  • Uwewnętrznienie nadmiernego krytycyzmu, samoobwinianie, doszukiwanie się przyczyn niepowodzeń w sobie, nie na zewnątrz
  • Pozabezpieczny styl przywiązania, trudności w budowaniu oraz utrzymywaniu bliskich relacji
  • Trudności w regulowaniu emocji
  • Skłonność do depresji, zaburzeń lękowych oraz nadużywanie alkoholu lub innych środków odurzających
  • U dzieci – zmiany w rozwijającym się mózgu
Bycie ignorowanym

Wiele lat temu dr Edward Tronick przeprowadził eksperyment znany jako „still face” [1], w którym matka w interakcji z dzieckiem zachowywała kamienną twarz, niezależnie od reakcji dziecka oraz podejmowanych przez nie prób nawiązania kontaktu. Dość szybko dziecko zaczynało się wyraźnie denerwować, a potem wpadać w rozpacz. Dostępny w sieci eksperyment wyraźnie pokazuje przerażone i zagubione dziecko, choć matka nie wyraża żadnych emocji przez relatywnie krótki czas.

Jedną z podstawowych i najwcześniejszych funkcji rodzica, najczęściej matki, jest rozpoznawanie stanów dziecka. To ona reaguje na jego płacz czy dyskomfort, próbuje odgadnąć, czy niemowlę jest głodne, ma mokro, czy znajduje się w niewygodnej pozycji. Nie zawsze się to udaje, ale w staraniach, w próbach i w aktywności jest największa wartość. Dziecko czuje się zaopiekowane, uczy się, że jego potrzeby są ważne, że jest widziane. Matka nie musi mieć odpowiedzi na każdą potrzebę dziecka, nie musi wiedzieć wszystkiego, ale stara się, szuka. Eksperyment Tronicka pokazuje drugą stronę – ignorowanie potrzeb dziecka, niepodejmowanie prób zrozumienia go nie pozwala mu na swobodny rozwój, nie daje szans na zbudowanie stabilnej samooceny i wiary w siebie.

Zawstydzanie

Częsta, stara jak świat i podstępna metoda wychowania, nakierowana zwłaszcza na chłopców. Z jakiegoś powodu utarło się mówić, że „chłopcy nie płaczą”, a mężczyźni nie okazują emocji. Dla wielu rodziców to ważne, żeby ich synowie byli twardzi i „radzili sobie” z emocjami. Sięgają więc po ośmieszanie, czasem wyrażane wprost, a czasem w bardziej subtelny sposób. Przewracanie oczami, niewybredne żarty, przezwiska – w niektórych rodzinach to część codziennego funkcjonowania. Bywa też tak, że chłopiec staje się odbiorcą większości tego typu działań, co jest tym bardziej niszczące, im bardziej jest wrażliwy.

Dla twojego dobra

Często przemoc bywa usprawiedliwiana wychowaniem. Dzieci często zachowują się w sposób nieakceptowalny przez dorosłych, podważają autorytety, mają własne zdanie, nie słyszą poleceń i próśb. Jest to normalne i rozwojowe, ale też trudno tolerowane przez osoby dorosłe. Tym trudniej, im mniejsze możliwości rozumienia i empatii ma dorosły. Takim osobom szczególnie łatwo stosować przemoc polegającą na wychwytywaniu potknięć dziecka, punktowaniu jego zachowań, podkreślaniu rzekomych wad charakteru zwiastujących niechybne problemy w dorosłości. Nie zważając na możliwości dziecka, jego wiek czy powszechnie dostępną wiedzę psychologiczną próbują ukształtować jego charakter w taki sposób, żeby od maleńkości znało zasady, wiedziało „kto tutaj rządzi”, nie buntowała się i stało spolegliwe oraz posłuszne.

Silent treatment

Znana, popularna i wyjątkowo okrutna metoda dyscyplinowania dzieci i jednocześnie definicja bezgłośne przemocy. Za nieposłuszeństwo, „złe zachowanie” dorośli przestają się odzywać do dzieci. Nie reagują, udają, że nie słyszą, ignorują. Im młodsze dziecko, tym mniejsze ma szanse zrozumieć, co się dzieje i tym bardziej niszczące są dla niego skutki ciszy. W skrajnej formie dziecko może czuć się porzucone. Trudno sobie wyobrazić zasadność tego typu działań po stronie osób dorosłych, za to nietrudno dostrzec w nich przemoc i nadużycie.

Nie tylko głośna, fizyczna przemoc jest niszcząca. Nie tylko cielesne blizny nosimy całe życie. Wiele wskazuje na to, że również w ciszy i pozornym spokoju można stać się ofiarą.

[1] https://www.gottman.com/blog/the-research-the-still-face-experiment/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Foto: The Honest Body Project Facebook
Foto: The Honest Body Project Facebook

Kobiecość, macierzyństwo, ciało – to dla wielu osób niemal jedność. Nie sposób pominąć żadnego z tych aspektów w momencie, w którym okazuje się, jak ważnym elementem życia staje się strata. Oto fotografie, które rzucają światło na przeżycia związane z poronieniem i stratą dziecka. Widać na nich cierpienie, ale też piękno i ogromną siłę.

Prawda z obrazu

O dziele fotografki Natalie McCain pisaliśmy już na naszym portalu. The Honest Body Projectbo taki nosi tytuł, pokazuje piękno kobiecego ciała niezależnie od rozmiaru, wagi, doświadczeń. Szczególnie podkreślony jest fakt zmiany wyglądu, którego niemal nie da się uniknąć po urodzeniu dziecka. „Nasze ciała są silne, sprawne, piękne i niesamowite… a my wciąż nie jesteśmy zadowolone, gdy patrzymy w lustro. Posiadanie dzieci zmienia nasze ciało w sposób, którego byśmy się nigdy nie spodziewały. Ta zmiana jest PIĘKNA – przytaczaliśmy słowa autorki.

Jeszcze w tym roku wydany zostanie cały album z tymi jakże wzruszającymi fotografiami. Jeden z rozdziałów dotyczyć będzie doświadczeń związanych ze stratą – poronieniem oraz śmiercią. Mało kto jest na tyle silny, by dzielić się swoimi historiami. Tym bardziej chwytają one za serce. Jednak zdjęcia i przeżycia, które będzie można poznać w albumie, mają na celu właśnie dodanie odwagi, nadziei i wsparcia ludziom, którzy są w podobnych sytuacjach.

ZOBACZ: Piękno nie zawsze jest perfekcyjne

 

„Strata nie sprawia, że jesteś matką chociaż odrobinę mniej. Ludziom trudno jest zrozumieć ten koncept, czuję i rozumiem, że strata nie definiuje mnie, ani mojego ciała, ani tego, co o sobie sądzę, kiedy się budzę. Chciałabym i mam nadzieję, że będę w stanie pokazać, że kobiety, które doświadczyły straty, tak jak ja, mogą objąć swoje dzieci i siebie same, oraz mogą spojrzeć ponad swoje doświadczenie i wyciągnąć z niego lekcję, zamiast uciekać – pisze jedna z kobiet.

Padają mocne i trudne słowa. Obrazy nadają temu wszystkiemu jeszcze bardziej rzeczywisty kształt. Co najważniejsze, sięgają do doświadczeń, które dotykają wielu osób, a pomimo tego, wciąż są tematami tabu. Dzięki nim, wszyscy ludzie mający podobne przeżycia, mogą dostrzec, że nie są sami ze swoim bólem.

„Myślę, że strata dziecka, co jest czymś niezwykle nienaturalnym, nigdy nie odchodzi. Niektóre dni były gorsze niż inne. Chciałam głośno krzyczeć i płakać, ale nie dało się usłyszeć z moich ust żadnego dźwięku. Czułam fizyczny ból w oczach, które przytrzymywały palące mnie łzy. Wraz z upływem dni, zaadaptowałam się i nauczyłam się żyć z bólem. Ból nigdy nie umiera, ale przeradza się w ciężar, który mogę nieść z moim sercu.”

 

Źródło: „Popsugar”

Foto: The Honest Body Project Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

In vitro dla Krakowian – co się dzieje z akcją zbierania podpisów

in vitro dla krakowian

O krakowskim in vitro zrobiło się głośno, gdy jeden krakowski radny porównał dzieci z in vitro do modyfikowanych truskawek.  Jednak działacze Nowoczesnej w Krakowie, którym zależy na losie niepłodnych par, postanowili doprowadzić do refundacji w ramach inicjatywy obywatelskiej. Rozmawiamy z Niną Gabryś, koordynatorką tej akcji.

Kiedy zaczęliście zbieranie podpisów pod projektem finansowania in vitro?

Zbieranie podpisów pod obywatelską inicjatywą uchwałodawczą zainicjowaliśmy 25 marca. Planujemy je zbierać do końca maja, chyba, że będzie trzeba dłużej. Potrzebujemy 4 tysiące podpisów krakowian, by sprawa ponownie trafiła pod głosowanie w Radzie Miasta. Liczymy na to, że dzięki poparciu krakowian niezdecydowani radni zmienią zdanie i Kraków dołączy do grona miast, które realnie wspierają swoich mieszkańców w dążeniu do rodzinnego szczęścia.

Kto układał projekt tego finansowania? Na czym się opieraliście przy założeniach projektu?
Podpisy zbieramy pod projektem uchwały kierunkowej Małgorzaty Jantos, jest ona formą zawezwania władz miasta do działania w kwestii finansowania in vitro.  Nie zawiera ona szczegółowych rozwiązań, zostawiamy w kompetencji władz decyzję co do szczegółów. Równocześnie pracujemy jednak nad konkretnym projektem, wzorowanym na rozwiązaniach w innych miastach, w szczególności Bydgoszczy.  Na tym etapie projekt konsultujemy ze specjalistami w dziedzinie.
Jak dużo macie podpisów? Ile jeszcze brakuje?

Mamy około 1500 podpisów, zdecydowanie pozytywna liczba jak na początek. W tym tempie nie boję się o kolejne 2,5tys.

Kto oprócz środowiska Nowoczesnej się angażuje w zbieranie?

Wspierają nas środowiska kobiece, klaruje się współpraca z innymi partiami, ale za wcześnie na szczegóły.

Czy wspierają Was kliniki leczenia niepłodności?

Współpracujemy z wszystkimi klinikami leczenia niepłodności z Krakowa, razem z nami walczą o podpisy wśród bezpośrednio zainteresowanych. 7 maja odbędzie się wydarzenie „In vitro – Szansa dla krakowian”w Pauza In Garden, gdzie w roli ekspertów wystąpią dr Bartosz Chrostowski (Artvimed) i dr Marta Sikora – Polaczek (Centrum Medyczne Macierzyństwo). W trakcie wydarzenia porozmawiamy o procedurze in vitro, o szansach jakie gwarantuje, o medialnych i politycznych kontrowersjach, regulacjach prawnych i finansowych. Serdecznie zapraszamy.

Czy zbieracie np na ulicach? Jeśli tak, to jaka jest reakcja mieszkańców?

Intensywnie walczymy o wsparcie mieszkańców podczas akcji ulicznych. Jeżdżąc z wózkami „in vitro”, na wzór happeningu, który odbył się 25 marca na Plantach, zwracamy uwagę, wiele osób sama się zatrzymuje by złożyć podpis, rozpoznając inicjatywę. Happening bazuje na idei symbolicznych pustych wózków, które znajdą lokatorów wraz z pozytywną decyzję radnych, o pomocy dla starających się par. Reakcje są bardzo pozytywne, wiele osób zgłasza się do nas bezpośrednio, chcąc włączyć się w działania oddolnie i zbierać w swoim otoczeniu.

Walcząc o jak największą rozpoznawalność akcji, rozpoczęliśmy kampanię promocyjną pd hasłem „Oczekujemy… In vitro dla krakowian”, działamy w sieci, już niedługo pojawią się też plakaty w przestrzeni miasta.

Wydarzenie z 7 MAJA  na FB: >>TUTAJ<<

Tutaj lista do ściągnięcia: >>TUTAJ<< można podpisać i wysłać na adres lub złożyć w biurze Nowoczesnej w Krakowie przy ul. św Marka 7-9/1. Od poniedziałku do piątku w godz 10:00-13:00 i 15:00 – 18:00

Strona akcji: www.invitrodlakrakowian.pl

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Jak wygląda „klauzula sumienia” w Szwecji – wyrok sądu i komentarz lekarki

image.php2_

W ubiegłym tygodniu szwedzki sąd pracy wydał precedensowy wyrok ws. korzystania z klauzuli sumienia przez pracowników ochrony zdrowia. Sąd, w imieniu Królestwa Szwecji, uznał za nadrzędne prawo pacjentek do opieki zdrowotnej w zakresie zdrowia reprodukcyjnego nad prawem położnej do odmowy wykonywania procedur niezgodnych z jej sumieniem.

Prof. Kristina Gemzell-Danielsson z Karolinska Institutet w Sztokholmie specjalnie dla naszego portalu podzieliła się swoimi refleksjami w sprawie ws. Ellinor Grimmark vs. region Jönköping.

W tym miejscu należy podkreślić, że skandynawski porządek prawny (z poparciem znamienitej większości społeczeństwa) nie przewiduje „klauzuli sumienia” jako legalnej podstawy do nieudzielenia pacjentce/pacjentowi zgodnych z wiedzą medyczną i prawem świadczeń opieki zdrowotnej. Odmowa wykonania świadczenia jest traktowana jako przewinienie dyscyplinarne i pracownik systemu ochrony zdrowia nie może zasłonić się sumieniem, światopoglądem czy wyznawaną religią odmawiając wykonywania swoich obowiązków służbowych. Te kwestie uznawane są za życie prywatne, które nie mają prawa wpływać na zachowanie w pracy. Upraszczając, „Sumienie nie pozwala Ci wykonywać aborcji? Nie bądź ginekologiem czy położną!”.

Ellinor Grimmark, położna, której nie zatrudniły trzy szpitale w regionie Jönköping, gdyż odmówiła ona wykonywania aborcji powołując się na pobudki religijne. Rzecznik ds. Równouprawnienia (DO) i Sąd Okręgowy dla Jönköping zgodnie orzekły, że nie doszło do dyskryminacji. W ubiegłym tygodniu Szwedzki Sąd Pracy, będący najwyższą instancją dla spraw w zakresie prawa pracy, doszedł do dokładnie takich samych wniosków.

Ujawniono, że Alliance Defending Freedom (ADF), konserwatywna chrześcijańska organizacja z USA, udziela finansowego i prawnego wsparcia niektórym szwedzkim położnym [korzystającym z klauzuli sumienia – przyp. red.], m.in. Ellinor Grimmark. Sprawa ta jest podawana jako część międzynarodowej kampanii mającej na celu wpłynąć na realizację prawa do aborcji w Europie.Jest oczywistym, że wyraziste szwedzkie wsparcie dla zdrowia kobiet i ich praw jest prowokujące wobec tych, którzy nie uznają równości płci i najwyższych standardów w opiece zdrowotnej, włącznie z aborcją.

W Szwecji towarzystwa naukowe, m.in. Szwedzkie Towarzystwo Ginekologiczno-Położnicze (SFOG), Szwedzkie Towarzystwo Lekarskie (SLF), Szwedzki Związek Położnych oraz Szwedzkie Stowarzyszenie Pracowników Ochrony Zdrowia zgodnie stwierdziły, że istnieje fundamentalna różnica pomiędzy „klauzulą sumienia” a „odmową leczenia”. Aborcja jest ratującą życie i jedną z najczęściej wykonywanych procedur w ginekologii i położnictwie, dlatego też szkolenie w zakresie terminacji ciąży jest niezbędne i jest obowiązkową częścią programu kształcenia położnych i ginekologów. Jest to umiejętność niezbędna dla specjalisty [ginekologa-położnika – przyp. red.] i musi umieć poradzić sobie z przeprowadzeniem procedury.

Leczenie, m.in. terminacja ciąży to ratowanie życia i podstawowe prawo człowieka, kiedy prawo do kształcenia się jako położna lub ginekolog już nie. Ten punkt widzenia i prawo aborcyjne znajdują silne poparcie społeczne w Szwecji, co pomaga zredukować społeczne piętno związane z aborcją, co również poprawia jakość opieki i bezpieczeństwo.

Potencjalny problem może wystąpić, gdy osoba wykształcona za granicą i nie mająca kompetencji w zakresie opieki okołoaborcyjnej szuka pracy. Pomimo to kierownik kliniki jest zobowiązany do zapewnienia pacjentkom dostępu do opieki bez opóźnień. Aborcja należy do zakresu obowiązków ginekologów i jest zawsze zawarta w ogłoszeniu o pracę w poradni dla kobiet, a odmowa leczenia kobiet zgłaszających się na aborcję prowadzi do tego, że klinika nie może zatrudnić osoby, która odmawia wykonywania obowiązków jasno określonych już w ogłoszeniu.

Szwecja, Finlandia i Islandia to tylko niektóre kraje sprzeciwiające się „odmowie leczenia” (klauzuli sumienia) w opiece zdrowotnej. Mamy szczerą nadzieję, że każdy [kraj – przyp. red.] powinien pójść w nasze ślady, by zapewnić zapewnić najwyższy standard opieki dla wszystkich.

Więcej informacji od prof. Kristiny Gemzell – Danielsson znajdziecie TUTAJ

Kristina Gemzell Danielsson o prawie Klawitera

Prof. Kristina Gemzell-Danielsson

Kierownik, Klinika Położnictwa i Ginekologii, Katedra Zdrowia Kobiet i Dzieci,

Karolinska Institutet,

Dyrektor, WHO Collaborating Centre for Research in Human Reproduction,

Sztokholm, Szwecja

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Najlepsze przyjaciółki i zsynchronizowana miesiączka – czyżby to był mit?!

zsynchronizowana miesiączka

Zapewne spotkaliście się z przekonaniem, że cykl kobiet, które są sobie bliskie lub mieszkają ze sobą, potrafi się zsynchronizować. Część dziewczyn szczerze zarzeka się, że tak właśnie jest! Najnowsze badania obalają jednak ten mit. Okazuje się to być naprawdę mało prawdopodobne.

Sprawdźmy!

Badania przeprowadzała dr Alexandra Alvergne z University of Oxford. Opierała się między innymi na aplikacji Clue, która pomagała kobietom śledzić cykl menstruacyjny. Dodatkowo, zadała uczestniczkom badania pytania dotyczące ich stylu życia. Wzięło w nich udział 1500 kobiet. O co pytano? Czy uważają, że ich cykl jest zsynchronizowany z cyklem innej kobiety. Zapytano także o relacje z tą osobą – czy jest to siostra, matka, przyjaciółka, partnerka, współlokatorka – oraz czy razem mieszkają. Znaczącą była też informacja o tym, czy stosują hormonalną antykoncepcję.

Analizie poddano trzy kolejne cykle w 360-ciu parach kobiet, które były ze sobą blisko. Okazało się, że aż w 273 parach cykl podczas trwania badania stawał się coraz mniej spójny. Spośród badanych tylko 79 doświadczyło zminimalizowania różnić w datach rozpoczęcia cyklu.

Skąd zatem pojawiło się takie przekonanie? W latach 70-tych przedstawiono badanie, które pokazało, że miesiączki amerykańskich kobiet rozpoczynających wspólne mieszkanie podczas studiów, synchronizują się. Istnieje także teoria, że jednoczesny cykl kobiet żyjących w danej grupie ma być sposobem na „kontrolę” mężczyzn. Miałoby to utrudniać mężczyźnie seksualny dostęp do wielu partnerek w tym samym czasie.

Jeden z ekspertów, dr Alvergne, wyjaśniał: „Jako ludzie, nieustannie lubimy ekscytujące historie. To, co obserwujemy, chcemy wyjaśnić w sposób, który ma sens. Pomysł, że coś jest kwestią przypadku, nie jest po prostu aż tak interesujący” – czytamy w „IFL Science!”.

Pewnie, że wszelkiego rodzaju „teorie spiskowe” są fascynujące. Jeśli jeszcze pomagają nam spełniać potrzebę bliskości – jesteśmy niczym jeden organizm! – tym bardziej chcemy w nie wierzyć. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że wpływ na cykl ma szalenie wiele czynników. Bliska relacja z przyjaciółką, czy też siostrą, niekoniecznie musi być jednym z nich.

Zobacz koniecznie:

Kobiecy cykl w 2 minuty – ten FILMIK wyjaśnia więcej, niż tysiąc słów!

Źródło: „IFL Science!”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.