Przejdź do treści

Przełom w polskiej medycynie – przeszczep własnego jajnika pacjentce po nowotworze

przeszczep jajnika

Lekarze z Kliniki Leczenia Niepłodności, Szpitala „Gameta” oraz z Instytutu Matki Polki dokonali pionierskiego przeszczepu tkanek jajnika. U 28-letniej pacjentki w czasie trwania ciąży zdiagnozowano nowotwór złośliwy. Kobietę poddano radykalnemu usunięciu jajnika i agresywnej radiochemipterapii.

Celem zabiegu było przywrócenie czynności hormonalnej jajnika u kobiety. O chorobie pacjentka dowiedziała się podczas ciąży. Odmówiła jej usunięcia i w 34 tygodniu przez cesarskie cięcie nastąpiło rozwiązanie. Aby kontynuować leczenie konieczne było usunięcie wszystkich narządów rodnych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– U kobiet częstym powikłaniem agresywnego leczenia przeciwnowotworowego jest nieodwracalna utrata funkcji jajników i płodności. Objawia się wygaśnięciem ich czynności hormonalnej, czyli przedwczesną menopauzą oraz brakiem możliwości posiadania potomstwa. Brak funkcji jajnika u młodych kobiet grozi wystąpieniem poważnych powikłań, takich jak osteoporoza czy choroby sercowo-naczyniowe – tłumaczył kierownik projektu dr n. med. Paweł Radwan.

Przeszczep jajnika – badania

Po usunięciu jajników jeden z nich został zamrożony, a drugi szczegółowo przebadany. Pierwszy z nich przez półtora roku – czas leczenia pacjentki, przebywał w specjalnych warunkach. Następnie przed właściwym zabiegiem przeszczepu, lekarze poddali tkankę testom in vitro.

CZYTAJ TAKŻE: Pionierski przeszczep własnych jajników czyli medycyna a prawo i etyka 

Badania tkanki były konieczne, aby sprawdzić przeżywalność komórek i efektywność kriokonserwacji. Przed przeszczepem, lekarze przeprowadzili dodatkową procedurę – przeszczep ksenogeniczny, a więc do obcego gatunku. – Tkanka przeżyła, ponadto nie znaleźliśmy w jajniku komórek nowotworowych. Już wtedy mogliśmy zdecydować się na transplantacje. Niestety zabiegi takie przeprowadzane są na świecie niezwykle rzadko kończyły się powodzeniem. W przeciwieństwie do zarodków, które nie są uszkadzane w trakcie mrożenia tkanka jajnika jest bardziej skomplikowana i wrażliwa. – powiedział Radwan.

Przeszczep jajnika – przebieg

Fragment jajnika został rozmrożony przeszczepiony w tkankę podskórna specjalnego gatunku myszy z genetycznie upośledzona odpornością. Przeszczep przyjął się, po kilku tygodniach powtórnie zbadano tkankę, przed wszystkim pod kątem wznowy nowotworu.

Testy wykazały, ze przeszczep będzie bezpieczny.  – W jamie brzusznej pacjentki wytworzyliśmy kieszonki z otrzewnej i wszczepiliśmy fragmenty tkanek jajnika. Pacjentka czuje się obecnie dobrze, wkrótce opuści klinikę. Za około dwa miesiące dowiemy się, czy wszczepione tkanki podjęły swoją czynność – mówił Radwan.

Operacja trwała dwie godziny i pracował przy niej 12 osobowy zespół. Zabieg zrealizowany został w ramach programu naukowego, który prowadzony jest w klinice „Gameta” od trzech lat. Zgodę na eksperymentalną procedurę wydała Komisja Bioetyczna, a szpital sfinansował z własnych środków.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Ciąża biochemiczna. Czym jest i z jakich powodów dochodzi do straty?

Smutna kobieta siedzi na kanapie z testem ciążowym w dłoni /Ilustracja do tekstu: Ciąża biochemiczna: czym jest?
Fot.: Fotolia.pl

Test ciążowy pokazuje upragnione dwie kreski, ale radość nie trwa długo. W kolejnych dobach poziom hormonu ciążowego spada, a w badaniu USG nie widać zarodka. Co się dzieje? Prawdopodobną przyczyną tego stanu jest ciąża biochemiczna. Co oznacza ten termin i jaki ma związek z poronieniem? Wyjaśniamy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ciąża biochemiczna: co oznacza ten termin?

O ciąży biochemicznej mówimy w przypadku, gdy pozytywny wynik testu ciążowego nie zostaje potwierdzony w badaniu obrazowym (za pomocą ultrasonografu).

Jak wyjaśniają embriolodzy, faza biochemiczna jest bardzo wczesnym etapem ciąży, wykrywalnym jedynie za pomocą badania biochemicznego krwi. Jeśli ponowne wykonanie testu w kolejnych dobach wskaże na przyrost beta-hCG do min. 1000 mIU/mL, rozwój zarodka wkracza w fazę ciąży klinicznej, którą można uwidocznić w trakcie USG.

W przypadku ciąży biochemicznej tak się jednak nie dzieje. Choć wykonany test potwierdza obecność beta-hCG (gonadotropiny kosmówkowej), strata ciąży następuje przed 6. tygodniem (nie dochodzi więc do dalszego rozwoju zarodka, a tym samym – do ciąży klinicznej).

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ftalany i ich wpływ na ciążę i płód

Ciąża biochemiczna: jakie są jej przyczyny?

Zdecydowana większość wczesnych strat ciąży spowodowana jest nieprawidłowościami chromosomalnymi w obrębie rozwijającego się zarodka. W przypadku ciąży biochemicznej jest jednak inaczej. Choć przyczyną wczesnego poronienia bywają w tym przypadku czynniki genetyczne, znacznie częściej jest ono skutkiem nieprawidłowości związanych z implantacją zarodka. Może to wynikać zarówno z zaburzeń rozwoju trofoblastu (czyli części zarodka, z którego rozwija się łożysko), jak i z niedostatecznego przygotowania śluzówki macicy do przyjęcia zarodka (np. wskutek nieprawidłowego jej ukrwienia bądź niedostatecznego zsynchronizowania z rozwojem zarodka z powodu reakcji na stymulację hormonalną).

CZYTAJ TEŻ: Po transferze: co wolno, czego nie?

Ciąża biochemiczna: objawy poronienia

Wczesne poronienie ciąży biochemicznej objawia się zwykle krwawieniem lub plamieniem z narządów rodnych, które łączą się z bólami podbrzusza. Wiele kobiet, które nie wykonały wcześniej testu ciążowego, mylnie uznaje te symptomy za spóźnioną miesiączkę.

W przypadku par, które zdecydowały się na leczenie niepłodności za pomocą procedury in vitro, wczesne badania, których celem jest potwierdzenie lub wykluczenie ciąży, wykonuje się zdecydowanie częściej. To może stwarzać złudzenie, że do poronienia w fazie ciąży biochemicznej dochodzi częściej po zabiegu in vitro. W rzeczywistości jednak odsetek wczesnych strat ciąży na tym etapie jest taki sam bez względu na sposób poczęcia. Kanadyjskie badania z 2015 wskazują nawet, że ciąża biochemiczna występuje rzadziej u kobiet, które poddały się zapłodnieniu pozaustrojowemu.

Zgodnie z zaleceniami Royal College of Obstetricians and Gynaecologists, całkowite poronienie w fazie biochemicznej (gdy tkanki jaja płodowego zostają w pełni wydalone z macicy i nie wymaga ona oczyszczania) zazwyczaj nie wymaga pobytu w szpitalu ani zażywania antybiotyku. W przypadku wystąpienia jakichkolwiek nieprawidłowości niezbędna jest jednak konsultacja ginekologiczna.

Ciąża biochemiczna po transferze a szanse na ciążę w kolejnych cyklach

Choć możliwości współczesnej medycyny są coraz większe, nie odkryto jeszcze sposobu, który pozwoliłby zapobiegać bardzo wczesnym stratom ciąży.

Warto jednak wiedzieć, że ciąża biochemiczna nie wpływa na płodność kobiety w następnych cyklach. Jak wynika z niedawnych badań, pacjentki, u których ciąża po zabiegu in vitro (potwierdzona testem beta-hCG) nie rozwinęła się w ciążę kliniczną, mają statystycznie większe szanse na prawidłowy rozwój ciąży w kolejnych podejściach do tej procedury.

Więcej o zalecanym postępowaniu w przypadku wczesnej straty ciąży można przeczytać TUTAJ.

Źródło: www.novum.com.pl, www.newyorkfertilityservices.com

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dziecko (nie) na zamówienie. Argumenty przeciw in vitro – ile w nich prawdy?

Niebieskookie niemowlę leżące w otoczeniu wiosennych kwiatów/ Ilustracja do tekstu: Argumenty przeciw in vitro: ile w nich prawdy? Kolor oczu dziecka i wzrost
Fot.: Shelby Miller /Unsplash.com

Wśród argumentów osób potępiających in vitro często można usłyszeć, że doprowadzi to do tworzenia dziecka na zamówienie, wybierania wzrostu, płci, koloru oczu… Tego rodzaju oskarżenia są nie tylko oderwane od rzeczywistości, ale przede wszystkim krzywdzące dla osób walczących z niepłodnością. Przyjrzyjmy się jednak tym absurdalnym argumentom bliżej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

In vitro umożliwia wybór płci dziecka. Prawda czy fałsz?

W pierwszej kolejności pochylmy się nad problemem wyboru płci dziecka. Omówienie tego zagadnienia da nam przy okazji odpowiedź na wątpliwości natury etycznej. Stwierdzenie genetycznej płci jest proste – dwa chromosomy X lub po jednym chromosomie X i Y sprawiają, że z zarodka rozwija się płód płci odpowiednio żeńskiej lub męskiej. W pewnym sensie za płeć dziecka odpowiadają plemniki – komórki rozrodcze żeńskie zawsze posiadają jeden z chromosomów X matki. Plemniki natomiast mogą zawierać chromosom X lub Y. W zależności od tego, jaki plemnik zapłodni komórkę jajową, taka będzie płeć potomstwa.

Dlaczego zatem nie dokonuje się wyboru płci dziecka podczas in vitro? Żeby poznać płeć zarodka, trzeba pobrać z niego materiał genetyczny do badań, co wiąże się z nieznacznym ubytkiem masy zarodka. Mimo że zarodki radzą sobie z takim ubytkiem, każda zmiana w ich integralności niesie ryzyko utraty zarodka. W im wcześniejszym stadium preimplantacyjnym pobierany jest materiał genetyczny, tym straty masy są większe, ponieważ zarodek składa się z mniejszej liczby komórek, co rokuje gorzej dla jego rozwoju. Im później z kolei, bliżej momentu implantacji w macicy, czyli piątej doby po zapłodnieniu, tym trudniej to badanie wykonać. Wyniki badań będą później niż transfer, więc i tak nie dowiemy się, jaki jest ich wynik.

Mrożenie zarodków, mimo coraz lepszych technik i wyższej skuteczności, nie jest procedurą obojętną i nadal niesie ryzyko nieprawidłowego rozmrożenia się – część zarodków po prostu nie przeżywa rozmrażania i degeneruje. Każda mikromanipulacja na zarodku, na przykład pobieranie materiału do badań genetycznych, niesie ryzyko niepowodzenia. Nie wykonuje się takich badań, żeby zapewnić zarodkom jak najlepsze warunki do rozwoju, jeśli nie jest to konieczne ze względu na powodzenie procedury – tj. wykluczenie zarodków niezdolnych do rozwoju przez wysokie prawdopodobieństwo chorób genetycznych.

Ponadto na straży stoi etyka. Procedura zapłodnienia pozaustrojowego jest leczeniem niepłodności, a nie usługą niemedyczną. Nie ma w niej zatem miejsca na zachcianki i osobiste preferencje.

ZOBACZ TEŻ: Kaja Godek: in vitro powinno być zabronione, to patologia

In vitro a kolor oczu dziecka

A co z cechami wyglądu dziecka? Dziedziczenie cech wyglądu to bardzo złożone zagadnienie. Wbrew powszechnym przekonaniom i temu, czego nadal uczą w szkołach średnich (żeby w prosty sposób wyjaśnić dziedziczenie cech organizmu), dziedziczenie koloru tęczówki nie jest dziedziczeniem jednogenowym. Nie mamy „genu koloru oczu”. Na ich barwę ma wpływ przynajmniej kilka genów. Dopiero wypadkowa produktów odczytywania tych genów pozwala uzyskać kolor oczu dziecka, który też nie jest wynikiem wyłącznie odczytywania i ekspresji genów.

Kolor oczu zmienia się w ciągu życia, czasem na skutek chorób. Wybór koloru oczu dziecka jest abstrakcją ze względu na złożoność i specyfikę dziedziczenia.

CZYTAJ TAKŻE: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

In vitro a wybór wzrostu dziecka

Podobnie jest z wyborem wzrostu dziecka. Mimo że mechanizm dziedziczenia wzrostu jest inny niż koloru oczu, również nie jest to dziedziczenie jednogenowe, co sprowadza te rozważania do kategorii science fiction. Ponadto dziedziczenie wzrostu nie zostało do końca poznane, mimo że wiele już na jego temat wiemy.

Wzrost także nie jest w 100% efektem dziedziczenia! Mimo dużego udziału genotypu, fenotyp, czyli to, jak wygląda dojrzały organizm, zależy w dużym stopniu od wpływu środowiska. Istotny jest więc rozwój osobniczy, sposób odżywiania, przebyte choroby i wiele innych czynników, na które nie mamy wpływu.

I co najważniejsze – pamiętajmy, że dziecko rozwija się dzięki materiałowi genetycznemu, jaki otrzyma od rodziców: w połowie od matki, w połowie od ojca. Nie jest zatem możliwe, aby dziecko miało cechy organizmu, jakie nie wystąpiły u któregoś z przodków. To, które z poszczególnych cech się ujawnią, zależy między innymi od modyfikacji epigenetycznych naniesionych na DNA.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Naukowcy pracują nad metodą zwiększającą skuteczność in vitro. Wykorzysta badanie genów

Modyfikacje epigenetyczne: instrukcja odczytu DNA

Modyfikacje epigenetyczne można porównać do instrukcji czytania kodu genetycznego. Ludzkie DNA zawiera po dwie kopie każdego chromosomu, czyli dwie informacje na ten sam temat. Natomiast modyfikacje epigenetyczne wpływają na mechanizmy ekspresji genów w taki sposób, że niektóre z nich mają obniżoną ekspresję lub są blokowane, a inne – promowane. Dzięki temu oraz mechanizmowi powstawania gamet, podczas którego materiał genetyczny redukowany jest do pojedynczego zestawu chromosomów, a także częściowo zmieniany podczas procesu crossing-over, różnimy się, a dzieci tych samych rodziców mogą znacznie różnić się wyglądem.

Nigdy nie wiadomo, czy i który zarodek pomyślnie przejdzie proces implantacji. Zapłodnienie, implantacja i ciąża nadal są tematem, który można zgłębiać, żeby zrozumieć zachodzące procesy i wspomagać leczenie niepłodności oraz trudności w donoszeniu ciąży.

Przykre argumenty przeciw in vitro – o wybieraniu dziecka na zamówienie – nie mają pokrycia w rzeczywistości: zarówno z przyczyn etycznych, jak i biologicznych. Dla przyszłych rodziców, mimo że brzmi to banalnie, zawsze najważniejsze jest, żeby ich dziecko było zdrowe.

Autorka tekstu: Karolina Częścik-Łysyszyn

POLECAMY TEŻ: Stres zmniejsza płodność i skuteczność in vitro. Ale jest na to sposób

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć przed in vitro

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć przed in vitro
fot. Fotolia

Podchodzisz do in vitro i nie wiesz, czego możesz się spodziewać? Te porady pomogą ci się przygotować do leczenia. Oto 5 rzeczy, o których musisz wiedzieć przed in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak zmieni się twoje życie podczas leczenia niepłodności? Przeczytaj, a być może unikniesz tych błędów!

1. Życie podporządkowane zastrzykom

Pierwszy zastrzyk zrobiłam sobie na tylnym siedzeniu samochodu, po meczu mojej ulubionej drużyny hokejowej. Później na spotkaniach towarzyskich musiałam wykradać się w poszukiwaniu wolnego pokoju, aby zrobić sobie zastrzyk.

Czułam się trochę jak narkomanka. Nie ukrywaliśmy przed ludźmi tego, że podchodzimy do in vitro, jednak nie miałam ochoty tłumaczyć się wszystkim, że muszę wyjść i się „ukłuć”.

Zobacz także: Jak starać się o dziecko i nie zwariować? Z pamiętnika staraczki

2. Ekstremalne wahania nastrojów

Wyobraź sobie najgorsze PMS w swoim życiu. Teraz pomnóż to przez 100, a otrzymasz wynik. Myślę, że nic nie jest w stanie przygotować kobiety na taki emocjonalny roller coaster.

Każdy organizm inaczej reaguje na leki, jednak w moim przypadku nawet najdrobniejsze rzeczy wywoływały smutek i płacz. Straciłam 90 proc. mojej cierpliwości. Bywały dni, w których nie mogłam wstać z łóżka. Czułam się bezużyteczna.

Martwiłam się też wpływem hormonów na moje zdrowie. Zdecydowanie za dużo czasu spędziłam szukając w Google potencjalnych zagrożeń wynikających z terapii hormonalnej.

Miałam depresję, bolało mnie całe ciało, straciłam apetyt. Pamiętajcie, że kliniki leczenia niepłodności oferują usługi psychologów, którzy pomagają uporać się z trudnymi emocjami i uczuciami. Warto skorzystać z tej opcji.

3. Zmiana w wyglądzie

Przed in vitro trenowałam fitness, jogging i wspinaczkę. Miałam najlepszą, od 9 lat figurę i czułam się świetnie. Kiedy zaczęłam przyjmować zastrzyki, powiedziano mi, że muszę rezygnować z wszelkiej aktywności fizycznej. Pielęgniarka poinformowała mnie, że i tak nie będę miała ochoty ćwiczyć. Myliła się.

Wariowałam siedząc w jednym miejscu. Miałam na tym punkcie obsesję i odliczałam dni, kiedy znów będę mogła uprawiać sport. Ponadto zaczęłam maniakalnie liczyć zjadane kalorie i szacować, ile czasu będę potrzebować na ich spalenie. Dresy stały się jedynym ubraniem, które mogłam założyć na wzdęty i posiniaczony brzuch.

Zobacz także: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

4. Nieszybki powrót do formy

Halloween to dla mnie święto niezwykle ważne i stawiam je na równi z Bożym Narodzeniem. Wszystkie dekoracje robiłam zawsze z wielotygodniowym wyprzedzeniem i z radością odliczałam dni do nadchodzącej imprezy.

Tegoroczne przyjęcie zaplanowaliśmy już na kilka miesięcy przed poznaniem naszego harmonogramu leczenia. Tuż przed Halloween miałam się zgłosić na pobranie komórek jajowych.

Zamiast odpoczywać po zabiegu, uparłam się, że MUSZĘ uczestniczyć w tak dawno zaplanowanym i wyczekiwanym przyjęciu. Całą imprezę przesiedziałam w bólu, z poduszą na brzuchu. Nie cieszył nawet mój genialny strój ropuchy.

Dopiero tydzień po imprezie zaczęłam się czuć lepiej. Byłam w końcu w stanie pospacerować dłużej niż pięć minut bez bólu. Postanowiłam zatem spróbować szybkiego marszu na bieżni. Skończyłam wyjąc z bólu na podłodze.

Dlatego pamiętajcie, że powrót do formy może trochę zająć– nie spieszcie się. W tym czasie organizm musi się przygotować na transfer zarodka. To krótki odstęp czasu, więc dbajcie o siebie.

Zobacz także: Czy macierzyństwo po in vitro jest inne?! – ciekawe spostrzeżenia psychologa

5. Skupienie na leczeniu

Możesz mieć wrażenie, że tracisz kontrolę nad swoim życiem i ciałem. Twój harmonogram będzie podporządkowany zastrzykom, testom krwi, badaniom ultrasonograficznym, wizytom lekarskim itp.

Podczas procedury in vitro starałam się żyć zgodnie z moim poprzednim rytmem. W tym czasie organizowałam uroczystą galę dla jednej z organizacji charytatywnych. Stres związany z tym wydarzeniem był tak duży, że w ostateczności nie byłam w stanie uczestniczyć w gali. Patrząc wstecz, nigdy nie powinnam się podejmować tak wielkiego zadania.

W trakcie leczenia opuściłam też kilka spotkań rodzinnych i imprez towarzyskich. Doświadczałam wtedy ogromnej huśtawki emocjonalnej. Na szczęście bliscy wykazywali się zrozumieniem i nigdy nie dali odczuć, że są zawiedzeni moim zachowaniem.

Gdybym bardziej skoncentrowała się na leczeniu, a nie usilnym udowadnianiu, że w trakcie in vitro mogę żyć tak, jak dotychczas, być może uniknęłabym powyższych problemów. Zachęcam was, abyście w tym szczególnym czasie skupiły się w większej mierze na leczeniu. To duże przedsięwzięcie, zasługuje na Waszą uwagę!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: fertilitymatters.ca

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Kaja Godek: in vitro powinno być zabronione, to patologia

Kaja Godek o in vitro
fot. screen z programu "Tłit" z 3.07.2018 r.

„To procedura, w której giną ludzie” – takie i inne słowa na temat in vitro padły wczoraj z ust znanej działaczki pro-life, Kai Godek. Co jeszcze miała do powiedzenia?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W poniedziałek 2 lipca posłowie zajęli się obywatelskim projektem ustawy pt. „Zatrzymaj aborcję”, której autorką jest Kaja Godek. Projekt zakazuje m.in. usuwania ciąży w przypadku nieuleczalnych wad płodu. Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zdecydowała, że projektem zajmie się nadzwyczajna podkomisja.

We wtorek Kaja Godek została zaproszona do programu Marka Kacprzaka „Tłit”. Podczas rozmowy „pierwsza antyaborcjonistka III RP” w ostrych słowach wypowiedziała się na temat in vitro. Skrytykowała również pomysł Rafała Trzaskowskiego dotyczący utworzenia całodobowego dyżuru ginekologicznego.

Zobacz także: Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu. „Kościół wie lepiej, co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro”

Kaja Godek o in vitro

W kwietniowym programie „Fakty po Faktach” konserwatywny polityk Patryk Jaki niespodziewanie wyraził poparcie dla in vitro. Taka postawa kandydata na prezydenta Warszawy zdecydowanie nie spodobała się Godek.

Ja uważam, że in vitro nie powinno być finansowane. Uważam, że procedura, w wyniku której giną ludzie, bo to są mali ludzie, nigdy nie powinna być finansowana z pieniędzy podatnika, powinna być w ogóle zabroniona. To dotyczy i szczebla lokalnego, i szczebla parlamentarnego – powiedziała Godek w rozmowie z Markiem Kacprzakiem.

– Mamy do czynienia również z utrzymywaniem w polskim prawie pełnej legalizacji in vitro i wszystkich patologii z nim związanych – dodała.

Zobacz także: Kaja Godek na konferencji o bioetyce. Patronat nad wydarzeniem ma izba lekarska

Dyżur ginekologiczny czy dyżur aborcyjny?

– To może przynajmniej inicjatywa innego kandydata, Trzaskowskiego, jest dobra? – dopytywał gospodarz programu. Polityk zaproponował wprowadzenie całodobowego dyżuru ginekologicznego.

– No bardzo pięknie brzmi dyżur ginekologiczny, tylko tu chodzi po prostu o dyżur aborcyjny i to trzeba nazwać po imieniu – powiedziała Kaja Godek.

– To nie jest żaden ukłon w kierunku kobiet, to jest po prostu stwarzanie miejsca, gdzie można przyjść i zabić dziecko w każdej chwili. Z obrzydzeniem patrzę, jak formują ten postulat mężczyźni, bo to jest tak naprawdę postulat nieodpowiedzialnych mężczyzn, którzy nie chcą brać na siebie skutków swojego działania – skwitowała.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: wawalove.wp.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.