Przejdź do treści

Przeciwutleniacze a zajście w ciążę

Nie ma danych, z których jednoznacznie by wynikało, że antyoksydanty pomagają kobietom zwiększyć szanse na posiadanie dziecka – wynika z najnowszego przeglądu systematycznego opublikowanego w The Cochrane Library.

Około jednej czwartej par planujących dziecko ma trudności z zajściem w ciążę. Kobiety poddające się leczeniu niepłodności często przyjmują suplementy diety, w tym przeciwutleniacze, aby zwiększyć swoje szanse na zajście w ciążę. Nie ma jednak wystarczających dowodów na bezpieczeństwo i skuteczność większości antyoksydantów przyjmowanych, by poprawić płodność.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy przeanalizowali dane z 28 badań obejmujących łącznie 3548 kobiet leczących się w klinikach płodności. Okazuje się, że przeciwutleniacze nie zwiększają szans kobiety na zajście w ciążę i urodzenie dziecka. Wyniki nie wykazują znacznego wzrostu liczby ciąż u kobiet, które stosowały antyoksydanty w porównaniu do tych, które przyjmowały placebo lub stosowały standardowe leczenie, np. kwasem foliowym. „Analiza ta nie dostarcza dowodów, które by wskazywały na to, że przyjmowanie przeciwutleniaczy jest korzystne dla kobiet starających się o dziecko” – powiedział główny autor badania dr Marian Showell z Kliniki Położnictwa i Ginekologii na Uniwersytecie w Auckland w Nowej Zelandii.

Nie zaobserwowano też niekorzystnych zmian u kobiet przyjmujących przeciwutleniacze w porównaniu do tych, które otrzymywały placebo lub leczenie standardowe. Tylko w 14 przypadkach odnotowano negatywne skutki, takie jak poronienia i ciąże pozamaciczne.

Naukowcy ocenili, że jakość badań, których wyniki poddano analizie, było niskiej lub bardzo niskiej jakości, a liczba przeciwutleniaczy stosowanych w testach utrudniła dokonywanie porównań. „Nie możemy więc ocenić, czy jakiś przeciwutleniacz jest lepszy niż inne” – dodał dr Showell.

jrawik

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

nabór do programu in vitro w Łodzi
fot. Fotolia

Za niepowodzenia w zajściu w ciąże czy też jej utrzymanie mogą być odpowiedzialne geny.  Jakie konsekwencje wadliwe geny spowodują zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn oraz jakie badania wykonać, by je zdiagnozować w okresie starań o dziecko?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność a bezpłodność – podstawy genetyczne

Niepłodność i bezpłodność – czy oznaczają to samo? Są to pojęcia charakteryzujące zupełnie inne przypadłości a tak łatwo zamiennie stosowane. O bezpłodności mówimy w momencie, kiedy po przeprowadzonej dokładnej diagnostyce możemy powiedzieć, że osoba ta nigdy nie będzie mogła zajść w ciążę. Niepłodność natomiast to stan, który jest odwracalny po zastosowaniu odpowiedniego postępowania leczniczego. Aby móc mówić o skutecznym leczeniu niepłodności pierwszym krokiem powinna być szczegółowo przeprowadzona diagnostyka, która pozwoli znaleźć jej przyczynę. Zatem gdzie powinniśmy szukać?

            Niepowodzenia w zajściu w ciąże czy też jej utrzymanie mogą być powodowane przez różne czynniki takie jak zaburzona gospodarka hormonalna, zakażenia bakteryjne, zła dieta i inne czynniki środowiskowe. W wielu przypadkach przyczyna niepłodności leży o wiele głębiej, bo w naszych genach i dotyczy zarówno kobiet i mężczyzn.  Kiedy w ich strukturze pojawiają się zmiany zwane mutacjami, to w większości przypadków bezpośrednim skutkiem będzie niepłodność.

Czy ten pan i pani muszą być zbadani?

Krok pierwszy – zbadaj swój kariotyp. Co to tak właściwie oznacza? Każda komórka naszego ciała posiada zestaw chromosomów, prawidłowo mamy ich 46 włącznie z chromosomami płci X oraz Y. Cytogenetyk ogląda nasz kariotyp, czyli sprawdza czy zgadza się ich liczba i czy są prawidłowo zbudowane. Co ważne, badanie to wykonujemy z krwi. Nieprawidłowości w ich liczbie nazywamy aberracjami, gdyż chromosomy mogą występować w nadmiarze (trisomie) jak i zbyt małej ilości (monosomie). Oprócz zmienionej liczby, wpływ na problemy z płodnością obojga partnerów mogą mieć też zmiany w samej budowie chromosomów, takie jak ubytek lub nadmiar materiału genetycznego.

Czym skutkuje posiadanie nieprawidłowości w „garniturze” chromosomów? U kobiet obserwuje się zaburzenia miesiączkowania i ogólne problemy z wytwarzaniem komórek jajowych, natomiast panowie najczęściej mają obniżone parametry nasienia. Co kiedy dojdzie do zapłodnienia i płód odziedziczy nieprawidłowości od rodziców? Najczęściej mamy do czynienia z samoistną terminacją ciąży, ale istnieje również duże ryzyko urodzenia dziecka obciążonego genetycznie np. zespołem Downa.

 

Tajemnicze geny – co tak właściwie badamy?

Kiedy już wiemy, że posiadamy właściwą liczbę chromosomów i nie widzimy dużych zmian w ich budowie, przyczyn niepłodności musimy szukać bardziej szczegółowo, czyli w konkretnych genach. Inny zestaw genów należy przebadać u Panów, inny u Pań. Tak więc gdzie szukać i jak interpretować wyniki?

Niepłodność męska – jakie badania genetyczne?

W niepłodności męskiej najczęściej badanymi genami są AZF oraz CFTR. Czym skutkuje posiadanie mutacji we wskazanych powyżej genach? Mikrodelecje genu AZF, ulokowanego na chromosomie Y wpływają bezpośrednio na wytwarzanie i jakość nasienia. Jako, że mutacja zachodzi na chromosomie płci to każdy potomek płci męskiej chorego mężczyzny również odziedziczy tą mutację. Mutacje genu CFTR również wpływają na problemy z nasieniem, a dokładniej z jego dystrybucją. Z czego to wynika? Nosiciele mutacji cierpią na obustronny brak nasieniowodów. Niestety, nosicielstwo mutacji genu CFTR może ujawnić się również u potomstwa wystąpieniem mukowiscydozy. Dzieje się tak wtedy, gdy nosicielami mutacji są obydwoje rodziców, dlatego ważne jest, aby po jej stwierdzeniu u mężczyzny, przebadana została również partnerka.

Niepłodność kobieca – jakie badania genetyczne?

Co w takim razie jeszcze powinna zbadać kobieta? Między innymi gen FMR1, który korelowany jest z przedwczesnym wygasaniem funkcji jajników. Poza tym również przed planowaną ciążą warto upewnić się, że nie jesteśmy predysponowane do wystąpienia zakrzepicy. Powodem są mutacje w genach F2 i F5, czyli tych, które odpowiadają za czynniki krzepnięcia krwi. Co może się stać gdy kobieta jest nosicielką mutacji i choruje na wrodzoną trombofilię? Wzrasta zagrożenie poronienia ciąży, w tym poronień nawracających. Spowodowane jest to powstawaniem zakrzepów, które są zagrożeniem dla płodu. Niemniej jednak, nosicielstwo mutacji w genach czynników krzepnięcia krwi nie wyklucza zajścia w ciążę i jej donoszenia. Wczesna diagnostyka i wdrożone leczenie zwiększają szanse na urodzenie dziecka.

Czytaj też: Jak wybrać laboratorium diagnostyczne?

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Trzymanie za rękę może łagodzić ból podczas porodu? Zobacz wyniki eksperymentu

Trzymanie za rękę łagodzi ból
fot. Pixabay

Trzymanie bliskiej osoby za rękę zmniejsza odczuwanie bólu – dowodzą najnowsze badania naukowców z Colorado University. Im bardziej empatyczny partner, tym silniejszy efekt. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeżeli zastanawiasz się, co możesz zrobić dla bliskiej osoby, która odczuwa ból, wystarczy… złapanie jej za rękę – twierdzą naukowcy. Okazuje się, że potrzeba dotknięcia kogoś w kryzysowej sytuacji ma wytłumaczenie biologiczne. Badacze z Colorado University dowiedli, że zwykły dotyk partnera uśmierza ból.

Pavel Goldstein neurolog z Colorado University trzymał swoją żonę za rękę przed operacją i w trakcie narodzin ich najstarszej córki. Naukowiec zaczął się później zastanawiać, czy ta praktyka może mieć fizyczne przełożenie na odczuwanie bólu.

– Byłem na porodówce i nie wiedziałem, w jaki sposób mam pomóc mojej żonie – opowiada Goldstein. – Poprosiła, abym potrzymał ją za rękę. Nie chciała, żebym coś mówił, tylko trzymał ją za rękę. To jej bardzo pomogło – dodaje.

Zobacz także: Głód czułego dotyku – tak bardzo wszystkim nam go potrzeba

Trzymanie za rękę łagodzi ból – jak to działa?

Incydent był inspiracja do przeprowadzenia badania w tym kierunku. Pavel Goldstein i jego zespół zwerbowali do swojego eksperymentu 23 par w wieku od 23 do 32 lat.

Kobiety z tej grupy poddano próbie, do ich przedramienia przykładano źródło ciepła. Panie, które podczas badania były trzymane za rękę przez swojego partnera, odczuwały mniejszy ból niż pozostałe badane. Co ciekawe, sama obecność partnera lub trzymanie za rękę nieznajomej osoby nie zmniejszały odczucia bólu.

Okazało się również, że im większą empatią wykazywał się partner kobiety, tym mniejszy ból odczuwała podczas eksperymentu.

Synchronizacja, empatia i dotyk

Naukowcy podkreślają, że ludzkie organizmy w różnych sytuacjach dążą również do synchronizacji. Goldstein i jego zespół uważają, że te wszystkie czynniki – synchronizacja, dotyk, empatia i wyzwolenie od bólu są powiązane.

– Spodziewaliśmy się dużej synchronizacji podczas odczuwania bólu. Kiedy wzrastał poziom bólu kobiety, sytuacja ta stawała się bardzo stresująca dla jej partnera – tłumaczy Goldstein.

Zespół badaczy odkrył, że podczas dotyku, najbardziej empatyczni mężczyźni byli najbardziej zsynchronizowani ze swoimi partnerkami i tym samym w większym stopniu przyczyniali się do zmniejszenia odczuwania dyskomfortu przez panie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Szczepienie przeciwko odrze pomaga dzieciom bardziej, niż sądzono

Noworodek /Ilustracja do tekstu" Szczepienie przeciwko odrze chroni dzieci bardziej, niż sądzono"
Fot. fotolia

Coraz więcej osób kwestionuje dziś zasadność szczepionki przeciwko odrze. Tymczasem wyniki najnowszych badań pokazują, że chroni ona nie tylko przed tą chorobą, ale też przed wieloma innymi zagrożeniami dla zdrowia – czytamy w piśmie „Frontiers in Public Health”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prewencja odry, gruźlicy, błonicy, tężca, krztuśca i polio od wielu lat jest na liście priorytetów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która prowadzi akcje społeczne promujące szczepienia. Mimo tych działań, odsetek osób, które nie szczepią dzieci, stale rośnie.

Decyzja o niepodawaniu szczepionki nie pozostaje jednak bez wpływu na zdrowie dzieci. Jak wynika z danych udostępnionych przez ECDC, w 2017 roku w krajach Unii Europejskiej odnotowano trzykrotny wzrost zachorowań na odrę w stosunku do roku 2016. Spośród 13 610 chorych, których danymi dysponowali badacze, aż 87% nie otrzymało szczepień, a 8% – tylko jedną dawkę. Największy odsetek pacjentów z odrą (96%) odnotowano w grupie małych dzieci, które nie ukończyły jeszcze pierwszego roku życia.

Szczepienie przeciwko odrze szczególnie korzystne dla chłopców

Tymczasem pozytywny wpływ szczepień na zdrowie wykazano w wielu badaniach. Ostatnie, które przeprowadzili specjaliści z Navrongo Health Research Centre w Ghanie, sugerują, że szczepienia przeciwko odrze są bardzo skuteczne – i to nie tylko na samą odrę.

Szczegółowa analiza, która trwała przez 17 lat, objęła 38 tys. dzieci z Ghany. Część z nich została przed laty zaszczepiona przeciwko odrze po wcześniejszym szczepieniu DTP3 (przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi). Pozostałe dzieci nie zostały objęte szczepieniem na odrę.

Jak się okazało, dzieci z pierwszej grupy miały o 28 proc. większe szanse na przeżycie 12 miesięcy. Pięć lat po urodzeniu różnica ta była wciąż wysoka – wynosiła 18 proc. Co ciekawe, efekt ochronny nie ograniczył się tylko do odry – mniejsze wskaźniki śmiertelności odnotowano też w odniesieniu do innych chorób.

Ponadto badanie naukowców z Ghany wykazało, że u chłopców działanie szczepień przeciwko odrze było jeszcze korzystniejsze niż w ogólnej populacji dzieci. Jak zauważyli badacze, chłopcy, którzy nie otrzymali tego szczepienia, mieli o 69% wyższe ryzyko śmierci w kolejnych 12 miesiącach. W wieku 5 lat różnica w śmiertelności u chłopców nieszczepionych i szczepionych wynosiła 43%. Przyczyny tych zależności nie są na razie znane. Potrzeba kolejnych badań, które pozwoliłyby to sprawdzić.

Kluczowa kolejność szczepień

Warto zauważyć, że szczepionkę przeciwko odrze podawano po trzeciej dawce szczepionki DTP3 przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi – zgodnie z zaleceniami WHO. Podejrzewa się, że za ochronny efekt może odpowiadać również właśnie taka kolejność szczepień.

Dr Paul Welaga, który kierował badaniami, zauważa, że nowe odkrycia mogłyby być wskazaniem do kontynuacji szczepień nawet w przypadku całkowitej eliminacji odry.

Źródło: PAP, mp.pl

Polecamy także: Kampania „Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym”. Czy grozi nam epidemia odry i krztuśca?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„In vitro dla Kielc” zdjęte z obrad sesji Rady Miasta. Radny PiS: To bubel prawny!

"In vitro dla Kielc"
fot. Fotolia

Z porządku obrad dzisiejszej sesji Rady Miasta zdjęto głosowanie nad projektem uchwały w sprawie programu „In vitro dla Kielc”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O wdrożenie programu w Kielcach od dłuższego czasu zabiegali przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej  i Platformy Obywatelskiej. Pomysł nie spodobał się jednak radnym Prawa i Sprawiedliwości oraz Porozumienia Samorządowego.

Inicjatywie sprzeciwił się również prezydent Kielc Wojciech Lubawski, który tłumaczył swoją decyzję względami religijnym.

Zobacz także: Kielce nie dofinansują in vitro. Bo prezydent jest katolikiem

Głosowanie nad projektem „In vitro dla Kielc”

W październiku 2017 roku, po trwających kilka miesięcy konsultacjach, kieleccy radni SLD i PO złożyli do Rady Miasta projekt uchwały dotyczący leczenia niepłodności metodą in vitro. Wtedy otrzymali negatywną odpowiedź.

Niespodziewanie głosowanie uchwały w tej sprawie znalazło się dziś w porządku obrad.

Radość PO i SLD nie trwała jednak długo. Na początku sesji o zdjęcie projektu uchwały wnioskował Tomasz Bogucki z PS.

To bubel prawny – stwierdził. Jego zdaniem „In vitro dla Kielc” nie spełnia wymogów formalnych i statutowych. Jednym z niespełnionych wymogów miało być brak opinii skarbnika o potwierdzeniu możliwości finansowania uchwały. Bogucki wylicza również brak podpisu osoby upoważnionej do reprezentowania wnioskodawcy.

Oburzenia słowami radnego PS nie krył Marcin Chłodnicki z SLD.

Zastanawiam się, po co ta cała szopka? Prezydent mówi nam, że jest na „nie”, że program jest niezgodny ze standardami i nie może wejść na sesje. Potem sami go umieszczacie, a teraz chcecie zdjąć. Chyba tylko po to, żeby nie dać znać opinii publicznej, dlaczego tak naprawdę nie chcecie tej uchwały. Przenosicie ciężar z kwestii pomocy wielu rodzinom na sprawy formalne. Liczyłem na merytoryczną dyskusję, a zaczynamy się boksować na temat kwestii formalnych – cytuje słowa Chłodnickiego Onet.

Zobacz także: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

„In vitro dla Kielc” – co zakładał program?

Zgodnie z projektem uchwały, program „In vitro dla Kielc” miałby rozpocząć się w 2018 roku i trwać przynajmniej trzy lata.

Radni planowali wygospodarować na zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego 150 tys. zł. Dzięki temu, rocznie 20 par mogłoby dostać wsparcie finansowe na leczenie o łącznej wartości 7,5 tys. zł. Z inicjatywy mogłyby skorzystać pary i małżeństwa zameldowane w Kielcach od minimum dwóch lat.

Za zdjęciem z porządku obrad sesji Rady Miasta programu „In vitro dla Kielc” opowiedziało się 14 radnych PiS i PS. Siedmiu radnych z SLD i PO było przeciw, dwóch radnych z PSL wstrzymało się od głosu.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.