Przejdź do treści

Projekt ws. in vitro nie ruszył z miejsca

Ponad tydzień temu pisaliśmy o zakończeniu prac podkomisji nad projektem o in vitro. Jednak radość i rozbudzone nadzieje były nieco przedwczesne. Sejmowa Komisja ponownie skierowała projekt do prac podkomisji.

Dziś, w Dzień Matki, w Sejmie odbyło się posiedzenie Komisji Zdrowia dotyczące in vitro. Obrady zaczęły się burzliwie. W atmosferze wzajemnego przekrzykiwania posłowie przez pierwszą godzinę spierali się o sam tytuł ustawy. Jako pierwszy poprawki zgłosił poseł Czesław Hoc (PiS). Pierwszą z nich była zmiana brzmienia tytułu. Według niego jest on nieodpowiedni, ponieważ in vitro nie jest jedną z metod leczenia niepłodności. Ostatecznie tytuł nie został zmieniony.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W następstwie doszło do wymiany zdań między posłem Hocem, a posłanką Krystyną Skowrońską (PO). Politycy spierali o wiarygodność danych dotyczących skuteczności in vitro oraz o porządek samego posiedzenia. Zdaniem Skowrońskiej wszelkie poprawki powinny być zgłaszane wcześniej, a uczestnicy posiedzenia winni mieć do nich dostęp w formie pisemnej. Zanim więc doszło do merytorycznej debaty na temat samego in vitro ogłoszono godzinną przerwę.

Gdy Komisja Zdrowia z powrotem zebrała się w sali, na nowo rozgorzała dyskusja… o sposobie prowadzenia Komisji. Nim rozpatrzono pierwszy artykuł ustawy przewodniczący komisji, Grzegorz Sztolcman (PO), zgłosił wniosek, aby projekt wraz z poprawkami posła Hoca ponownie trafił do rozpatrzenia podkomisji. Również Jarosław Gowin (ZP) zapowiedział, że przygotował liczne poprawki do projektu. W wyniku głosowania posłowie zdecydowali o powrocie prac nad projektem do podkomisji.

Przygotowanie spójnego pakietu poprawek ma umożliwić Komisji pracę na najbardziej zwartym projekcie, co w efekcie pozwoli uniknąć technicznych wpadek. Nie znaczy to jednak, że na kolejnym posiedzeniu Komisji posłowie nie będą mieli możliwości zgłaszania kolejnych poprawek. Termin zakończenia prac podkomisji przewidywany jest na 1 czerwca, zaś czas na przegotowanie sprawozdania przez Komisję mija 9 czerwca.

Najistotniejsze założenia projektu przewidują, iż in vitro nie będzie pierwszą metodą wyboru. Dopiero po 12 miesiącach udokumentowanej i nieskutecznej terapii innymi sposobami można będzie z niej skorzystać. W projekcie znalazł się również zapis o prawnej ochronie zarodków (m.in. przed niszczeniem, eksperymentami, klonowaniem i niszczeniem). Ustawa przewiduje możliwość tworzenia maksymalnie sześciu zarodków, przy czym decyzja o ich ilości należeć ma do przyszłych rodziców.
Magdalena Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Endometrium przed transferem – ekspert odpowiada

257.jpg

Za grube za cienkie endometrium przed wykonaniem transferu – zobacz, co radzi lekarz.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bardzo często w komentarzach naszych czytelniczek pod tekstami związanymi z transferem pojawiają się zapytania o endometrium.

„Jestem przed transferem, który się opóźnia z powodu za dużego endometrium i lekarz nie wyjaśnił mi, co to oznacza i dlatego tak się dzieje. Czy można coś więcej na ten temat się dowiedzieć  o rozrastającym się endometrium w czasie cyklu i jego wpływie na transfer zarodka?

Endometrium przed transferem zarodka?

Zapytaliśmy eksperta z kliniki InviMed co oznacza za grube endometrium i jakie niesie to za sobą następstwa.

– Do rozrostu endometrium zwykle dochodzi, gdy zachwiana jest równowaga pomiędzy stężeniem estradiolu i progesteronu – wyjaśnia dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog – położnik.

Czytaj też: Dieta przed i po transferze
W klinice InviMed w większości przypadków pacjentki do transferu podchodzą na cyklu stymulowanym hormonami.

– Jeżeli endometrium ma nieprawidłową grubość, zmiana dawki leków zazwyczaj eliminuje problem – dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog – położnik z kliniki InviMed w Gdyni. – Jeżeli problem z grubością endometrium jest w cyklu naturalnym, wskazane byłoby wykonanie badania stężenia hormonów, progesteronu i estradiolu, a nawet rozważenie wykonania histeroskopii z pobraniem wycinków endometrium.

Co to jest endometrium?

Endometrium to śluzówka macicy. Zmienia się ono w trakcie cyklu miesiączkowego, co spowodowane jest hormonami kobiecymi. Ma dwie warstwy: podstawną i czynnościową. Do miesiączki dochodzi, gdy warstwa czynnościowa się złuszcza. Po menstruacji z warstwy podstawnej odbudowuje się następna warstwa czynnościowa.
Endometrium odbudowuje się od końca krwawienia do owulacji, jest to faza folikularna. Ma czas, żeby zwiększyć swoją grubość kilkakrotnie i przygotować się na ewentualne przyjęcie zarodka. Jeśli do zapłodnienia nie dochodzi, warstwa złuszcza się ponownie.

Endometrium i ciąża

Po zapłodnieniu endometrium już się nie złuszcza, lecz zaczyna się rozwijać pod wpływem progesteronu. Dzięki temu endometrium pełne substancji odżywczych może odżywiać zarodek przed jego całkowitym zagnieżdżeniem.

Normy endometrium

U dziewczynek, które nie wkroczyły jeszcze w okres dojrzewania, endometrium liczy od 0,3 do 0,5 mm grubości. Endometrium płodnych kobiet w I fazie cyklu to 8 mm, a II fazie nieco więcej. Grubość endometrium kobiet po menopauzie powinna wynosić nie więcej niż 5 mm.

Konsultacja: dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog – położnik z kliniki InviMed w Gdyni

POLECAMY:

Współżycie przed transferem

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Jakość i bezpieczeństwo – priorytety w in vitro!

Fotolia
Fotolia

Każda para, która zgłasza się do kliniki z problemem w poczęciu dziecka ma prawo oczekiwać tego, że zostanie otoczona troską i zrozumieniem, ale przede wszystkim uzyska pomoc medyczną na najwyższym poziomie. Są takie ośrodki, gdzie potrzeby pacjentów są rozumiane a leczenie prowadzone jest z wykorzystaniem najnowszych technologii i wiedzy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezpieczeństwo, jakość – Czy jedno i drugie?

„Zapewnienie bezpieczeństwa jest jednym z elementów jakości naszego działania, to nie ulega żadnej kwestii” – mówi dr Piotr Lewandowski, założyciel warszawskiej Przychodni nOvum. „Dlatego niezależnie od wewnętrznego programu kontroli pracy, wprowadziliśmy zewnętrzny, niezależny, elektroniczny system monitoringu laboratoryjnego RI Witness. Pod stałą kontrolą znajdują się nasze laboratoria, znakowanie materiału, identyfikacja i nadzór nad komórkami rozrodczymi oraz zarodkami na każdym etapie leczenia. Po ponad roku funkcjonowania systemu uzyskaliśmy potwierdzenie naszego założenia – w opinii pacjentów ten system zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Pacjenci doceniają fakt, że system czuwa nad powierzonym materiałem, aż do transferu ostatniego zarodka lub wszystkich komórek rozrodczych przechowywanych w nOvum” – mówi specjalista.

Dlaczego to jest takie ważne?

Pacjenci, często na lata, powierzają nam swój materiał biologiczny – dodaje dr Lewandowski. To nie jest decyzja, którą podejmuje się bez zastanowienia i analizy warunków oferowanych w klinice. Wszyscy chcą mieć absolutną pewność, że zarówno komórki jak i zarodki są właściwie oznakowane, zabezpieczone i przechowywane. W dzisiejszych czasach zaawansowanych technologii elektronicznych jest to jak najbardziej możliwe.

Jak to działa?

Każda para rozpoczynająca procedurę in vitro otrzymuje kartę ze swoim osobistym i unikalnym kodem. Tym samym kodem oznaczone są naczynia wykorzystywane do pobierania i przenoszenia materiału: pojemnik do oddania nasienia, szalki laboratoryjne itp. Wszystkie stanowiska pracy w laboratorium in vitro odbierają bezprzewodowy sygnał wysyłany przez znaczniki ID, zapewniając bezpieczny rejestr całego cyklu.

Przed podjęciem każdego, laboratoryjnego etapu in vitro np. przygotowania komórek jajowych, nasienia, zapłodnienia, hodowli zarodków, przygotowania do transferu, system każdorazowo wymaga skanowania kodu przez czytnik połączony z systemem elektronicznym (technologia RFID) i dopiero po potwierdzeniu tożsamości materiału biologicznego dopuszcza do dalszych działań.

W mało prawdopodobnym przypadku, gdyby system zgłosił wątpliwości co do tożsamości komórek lub zarodków, proces laboratoryjny zostaje automatycznie zablokowany aż do wyjaśnienia. Dodatkowo, po zakończeniu procedury, system przechowuje zapis całego procesu, co umożliwia wygenerowanie raportu.

Czy ten system wykorzystywany jest w innych ośrodkach na świecie?

Oczywiście! Jest to system działający w 22 krajach w najlepszych światowych laboratoriach embriologicznych i wykorzystany został do nadzoru ponad 500 000 cykli zapłodnienia pozaustrojowego. Zakup oraz wdrożenie systemu i wszystkich towarzyszących procedur bezpieczeństwa jest dużym wyzwaniem dla kompetencji zespołu oraz organizacji pracy, dlatego na jego wprowadzenie pozwolić sobie mogły tylko wiodące ośrodki europejskie. Dodatkowo system jest kosztowny, zarówno w zakupie, jak i eksploatacji, więc ośrodki wykonujące małą liczbę cykli nie podołają takiej inwestycji.

W których ośrodkach w Polsce wykorzystywany jest system RI Witness?

Z tego co nam wiadomo, w Polsce do tej pory system RI Witness wdrożony został wyłącznie w Przychodni nOvum w Warszawie. Kolejne ośrodki już rozważają wykorzystanie tej technologii.

Jakie korzyści dla pacjentów wynikają z tej dodatkowej procedury bezpieczeństwa?

Przede wszystkim jest to pewność, że wszystkie etapy procesu zapłodnienia w laboratorium są bezpiecznie monitorowane. Daje to także gwarancję, iż na każdym etapie procedur laboratoryjnych materiał biologiczny jest jednoznacznie i bez żadnych wątpliwości identyfikowany. Co więcej, powierzone komórki i zarodki znajdują się w bezpiecznym miejscu pod ścisłym nadzorem embriologów, kriobiologów i sprawnie funkcjonujących systemów elektronicznych. Spokój i poczucie bezpieczeństwa to jedne z ważniejszych potrzeb, które powinny być spełnione podczas starań o dziecko. Nowoczesna technologia niewątpliwie jest tu dużym wsparciem.


POLECAMY:

In vitro – obawy pacjentów

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Odmówił sprzedaży klinice in vitro powołując się na klauzulę sumienia

Fot.fotolia
Fot.fotolia

Sytuacja niczym z filmu Barei. Jednej z warszawskich klinik leczenia niepłodności odmówiono sprzedaży wagi medycznej z powodu… własnego sumienia właściciela sklepu. Komentuje Jan Hartman.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rzecz dotyczy jednej ze znanych i renomowanych warszawskich klinik leczenia niepłodności FertiMedica.
– Zamówiliśmy wagę medyczną w sklepie internetowym i otrzymaliśmy odpowiedź, że zamówienie nie zostanie zrealizowane – opowiada Marta van der Toolen, prezes zarządu FertiMedica Centrum Płodności. – Koleżanka zadzwoniła, by dowiedzieć się, co stoi na przeszkodzie w realizacji zamówienia. To, co usłyszała wprawiło ją w osłupienie.

Właściciel sklepu oznajmił pracownikowi kliniki leczenia niepłodności, że nie może sprzedać towaru, bo zapoznał się z profilem działalności kliniki i dokonanie transakcji nie jest zgodne z jego… sumieniem.

– Jest to niezgodne z prawem, kuriozalne i oburzające – dodaje Marta van der Toolen.

Sumienie i religia nie pozwoliła na sprzedaż wagi dla kliniki in vitro

Właściciel sklepu intenetowego z wagami potwierdza, że takie zdarzenie miało miejsce.

Początkowo rzeczywiście odmówiłem powołując się na własne sumienie, bo jak wiadomo, my, chrześcijanie, uważamy, że dziecko powinno poczynać się tylko w naturalnych warunkach – wyjaśnia właściciel (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) internetowego sklepu z wagami z siedzibą w Warszawie. – Sprzedaż wagi dla kliniki in vitro wydała mi się niezgodna z moim sumieniem. Jednak po przeanalizowaniu swoich możliwości prawnych, które nie pozwalają mi na niezgodzenie się na sprzedaż oddzwoniłem do kliniki z propozycją sprzedaży. Nie chroni mnie niestety żadna klauzula prawna, jak na przykład lekarzy.

Jednak okazało się, że klinika już wagę kupiła w innym sklepie.

Kupno wagi dla kliniki in vitro a klauzula sumienia – komentuje etyk

O komentarz w sprawie poprosiliśmy etyka, filozofa i znanego publicystę.

– Takie zachowanie jest spowodowane napiętnowaną w społeczeństwie opresją  władzy o podłożu instytucjonalnym, ideologicznym, co powoduje paraliżujący lęk o charakterze pseudoreligijnym i politycznym a realizuje się w takich lękowych opresyjnych zachowaniach – uważa prof.  Jan Hertman. – Przejawia się to w formie racjonalizacji lęku tłumaczonego względami etycznymi wymierzonymi przeciw in vitro.

Czy klinika złoży skargę na religijnego przedsiębiorcę?

– Nie zamierzamy podejmować żadnych kroków w tej sprawie, gdyż naszym zadaniem jest pomoc pacjentom – mówi Marta Van Der Toolen. – Szkoda nam czasu na dochodzenie swoich praw w tej żenującej kwestii na drodze formalnej.

Sprawa rozeszła się szybko i wywołała falę negatywnych komentarzy i ogromne oburzenie spowodowane tym incydentem.

Nam najbardziej spodobał się ten komentarz:
A może dzwońmy do nich, pytajmy, interesujemy, a potem rezygnujmy bo słyszeliśmy, że stosują klauzulę sumienia i zwykła ludzka uczciwość nie pozwala nam kontynuować zamówienia, i musimy kupować gdzieś indziej.

* Na prośbę właściciela sklepu usunęliśmy dane osobowe z tekstu.

POLECAMY:

Skandal z bilbordem o in vitro

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

niepłodność psycholog

Przedłużające się starania o dziecko, cała masa wykonanych badań, wiele niewiadomych, złe wiadomości, złudne nadzieje – to tylko niektóre z trudnych doświadczeń w czasie walki z niepłodnością. Jednym z bardziej obciążających momentów w czasie leczenia metodą in vitro jest czas około transferowy. Jak może wpłynąć na nas wielka niewiadoma, z którą stajemy wtedy oko w oko i jak sobie z nią radzić? „Bardzo pomocne na tym etapie jest zadbanie o siebie i zapewnienie sobie tego, co uważamy za ważne i potrzebne, by czuć się lepiej” – mówi w rozmowie z nami psycholog z klinik leczenia niepłodności InviMed w Warszawie, Dorota Gawlikowska.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Procedura in vitro jest rozłożona w czasie. Idzie za tym oczekiwanie i wiele niewiadomych. Jak może odbić się to na pacjentach – zarówno indywidualnie, jak i na ich związku?

Dorota Gawlikowska, psycholog: Wpływ obciążenia emocjonalnego, jakie niesie ze sobą leczenie niepłodności, a w szczególności procedura in vitro, zależy od kondycji pary. Znaczenie mają również jej dotychczasowe doświadczenia, czas zmagania się z niepłodnością oraz indywidualne sposoby radzenia sobie w sytuacjach stresu i napięcia. Badania podkreślają także rolę wsparcia udzielanego sobie wzajemnie przez partnerów, jako najważniejszego czynnika chroniącego przed depresją. Jest to o tyle istotne, że stanowi ona jedno z najczęściej obserwowanych powikłań długiego leczenia niepłodności.

Im dojrzalszy emocjonalnie jest związek, lepsza komunikacja pomiędzy partnerami i im większa empatyczna gotowość partnerów do wzajemnego zaspokajania swoich potrzeb, tym większa szansa na uniknięcie negatywnych skutków leczenia niepłodności. Także metodą in vitro.

To właśnie niewystarczająca i nieskuteczna komunikacja oraz nieumiejętność reagowania na potrzeby partnera najbardziej uderzają w związek i powodują oddalanie się partnerów od siebie. Wiąże się to także z narastaniem u obojga z nich poczucia osamotnienia i braku pomocy w trudnej sytuacji. Co więcej, odczuwana podczas procedury niepewność, obawy o skuteczność leczenia oraz poczucie braku kontroli nad tym, co dzieje się w ciele kobiety, zwłaszcza po transferze zarodka, to niewątpliwie trudne emocjonalnie doświadczenia.

Jak możemy dostrzec, że dzieje się coś niepokojącego?

Ich wpływ może przejawiać się napięciem, trudnościami w zakresie koncentracji uwagi, zaburzeniami snu i huśtawką nastrojów. Zwłaszcza u kobiet wahają się one od nadziei, przez niepokój, aż po brak wiary w sukces. Bardzo pomocne są na tym etapie techniki relaksacyjne oraz odwracanie uwagi od ciała i toczących się w nim procesów. Aby to uzyskać warto skoncentrować się bardziej na swoich potrzebach, zadbać o siebie i zapewnić sobie to, co uważamy za ważne i potrzebne, by móc czuć się lepiej.

Myślę, że okres około transferowy i związane z tym oczekiwanie możemy nazwać swego rodzaju „zawieszeniem”. Jakie emocje mogą się wtedy pojawić?

Najczęściej stan niespokojnego oczekiwania powoduje, że czujemy napięcie i mamy większą niż zwykle potrzebę wpływu na sytuację, w której jesteśmy. Problem w tym, że wspomniane tu „zawieszenie”, niestety zazwyczaj łączy się w leczeniu właśnie z poczuciem braku kontroli nad sytuacją. Zarodek został przeniesiony do macicy i teraz już nic nie możemy zrobić. Nie możemy sprawdzić, czy jego rozwój przebiega prawidłowo. Nie znamy też sposobów na zwiększenie swoich szans na ciążę. To najczęściej jeszcze bardziej nasila nasz niepokój i prowokuje do szukania innych sposobów wpływania na tę sytuację. Możemy co prawda przestrzegać zaleceń lekarza i robimy to, ale wydaje nam się to niewystarczające.

Stąd właśnie w tym czasie kobietom, a często także ich partnerom i członkom rodzin, przychodzą do głowy różne pomysły, które mogą w nieco magiczny sposób zrekompensować im ów brak wpływu na procesy zachodzące w ciele. Może to być próba ograniczenia do niezbędnego minimum wszelkiej aktywności, aby nie narażać się na żadne ryzyko. Może być to unikanie sytuacji, które kojarzą nam się ze stresem. Możemy także próbować eliminować konkretne czynności, które zostały uznane za ryzykowne, choć wcale nie potwierdził tego lekarz.

Ważne abyśmy pamiętali, że mamy w sobie potrzebę działania i wpływu na sytuację. Jego brak jest dla nas ogromnie trudny. To właśnie poprzez podjęcie działań możemy rozładować napięcie, które gromadzi się w nas w tym czasie.

Słyszę, że powinniśmy być w tym czasie dla siebie i podejmowanych przez siebie czynności przede wszystkim wyrozumiali, bowiem nasze działania nie biorą się znikąd. Czy są jeszcze jakieś powody, abyśmy w takim właśnie momencie szczególnie o siebie zadbali?

Troska o siebie jest ogromnie ważna z wielu powodów. Odwraca uwagę od napięcia i nerwowego oczekiwania na wynik leczenia. Jednocześnie koncentruje nas na tym, co realnie możemy dla siebie zrobić w tej sytuacji. Dobrze, by działo się to właśnie poprzez pomoc sobie samemu w taki sposób, by móc łatwiej przejść przez ten trudny etap. Mamy więc możliwość przynajmniej częściowego odzyskania kontroli, poprawy samopoczucia i jednocześnie właśnie zaspokojenia wspomnianych tu potrzeb, które niejednokrotnie z powodu leczenia już dawno zeszły na dalszy plan.

Leczenie dla wielu osób oznacza tak dużą koncentrację na procedurach medycznych, problemach logistycznych, finansowych, zawodowych i wielu innych, że na zaspokajanie potrzeb zwyczajnie brakuje już siły i czasu. Jest więc okazja, by to nadrobić. Dzięki temu zwiększyć możemy także zasób energii i sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach, co z pewnością może nam pomóc w przyszłości.

Często to partnerzy są dla siebie największym wsparciem, czy wystarczającym? Może jednak dobrze byłoby skorzystać z pomocy specjalistów?

Z pewnością warto skorzystać w tym czasie także z pomocy profesjonalistów. Partnerzy, nawet jeśli są na siebie bardzo otwarci i komunikują się bez przeszkód, mogą popaść w rutynę. Mogą też nie zauważać popełnianych błędów, które utrudniają im zaspokajanie wzajemnych potrzeb. Czasem warto jest spojrzeć na związek i sytuację z dystansu. Pozwala to zauważyć te aspekty problemu, których dotąd mogliśmy nie dostrzec. Tam, gdzie partnerzy czują się osamotnieni, pozbawieni wsparcia, gdzie czuje się żal i wzajemną złość, wsparcie profesjonalisty jest szczególnie ważne. Trudno jest ruszyć z miejsca i zmienić swój sposób postępowania, zachowanie wobec partnera czy formę komunikowania się, jeśli jesteśmy przepełnieni trudnymi emocjami: bólem, żalem, złością, niechęcią, poczuciem zranienia, odrzucenia, opuszczenia. Psycholog może pomóc uporać się z tymi uczuciami i jednocześnie stworzyć parze warunki do wprowadzenia zmian w ich związku.

Co więcej, wzajemne wspieranie się partnerów jest nieraz trudne, ponieważ ciężka sytuacja trwa latami i wyczerpuje ich siły. Wówczas pomoc z zewnątrz, która pozwala te siły zregenerować i zaczerpnąć z zasobów innej osoby, przynosi partnerom ulgę oraz pozwala odpocząć. A wszystko po to, aby za chwilę jeszcze lepiej i skuteczniej móc się wspierać.

 

Zobacz też:

6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.