Przejdź do treści

Program in vitro w Częstochowie – urodziło się 7 dzieci, w tym bliźnięta

180.jpg

Siedmioro dzieci, w tym bliźnięta, urodziło się w wyniku realizowanego od 2012 roku w Częstochowie miejskiego programu leczenia niepłodności metodą in vitro – poinformował rzecznik Urzędu Miasta w Częstochowie Włodzimierz Tutaj.

Częstochowa, jako pierwsza w kraju wprowadziła takie rozwiązanie dla par. Miejski program in vitro ruszył w tym mieście pod koniec 2012 roku. „W wyniku realizacji programu in vitro urodziło się dotąd siedmioro dzieci, w tym bliźnięta. Wśród nich jest pięć dziewczynek i dwóch chłopców” – powiedział rzecznik Urzędu Miasta Włodzimierz Tutaj.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W 2012 roku, do udziału w programie zakwalifikowano 12 par, w 2013 roku 15. Nabór do tegorocznego programu rozpocznie się za kilka tygodni. Obecnie trwa konkurs dla klinik – wyłonione w nim placówki medyczne będą realizowały miejski program w tym roku.

Program „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Częstochowy” został podpisany na lata 2012-2014. Jest on skierowany do małżeństw – mieszkańców Częstochowy – które wyczerpały wcześniej inne możliwości leczenia. Każda zakwalifikowana do programu para, otrzymuje jednorazowe dofinansowanie do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości 3 tys. zł.

W tym roku na realizację programu znalazło się w budżecie miasta 80 tys. zł. W ubiegłym roku było to 150 tys. zł. Zmniejszenie puli środków ma związek m.in. z nieco słabnącym zainteresowaniem programem, co może być związane z ogłoszeniem w ub.r. rządowego programu leczenia niepłodności.(PAP)

redakcja

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pracuję z dziećmi a sama ich mieć nie mogę. To takie trudne…

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Nie sądziłam, że problem niepłodności dotknie właśnie mnie. Pracuję z dziećmi w przedszkolu – zawsze marzyłam o własnym. A tu inseminacja a potem in vitro – poznaj historię Anny.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie sądziłam, że problem niepłodności będzie dotyczył mnie. A jednak. Nawet w okresie dojrzewania, kiedy zaczęłam mieć problemy z regularnym miesiączkowaniem, nie sądziłam, że to może mieć takie poważne skutki. Wtedy, żaden z lekarzy nie powiedział mi, że mogę mieć w przyszłości problem z zajściem w ciążę.

Ja i moja niepłodność…

Niepłodność… towarzyszka życia, z którą zmagam się od 2 lat, ale tak naprawdę zaczęliśmy starać się od dziecko już dużo wcześniej.  Ślub wzięliśmy w czerwcu 2013 roku.

Wiedzieliśmy, że chcemy powiększyć rodzinę. Oboje lubimy dzieci, a ja pracuję w przedszkolu, więc dzieci to mój świat. Wiedzieliśmy też, że chcemy poczekać kilka miesięcy – do końca mojego stażu bądź zacząć starania na chwilę przed jego ukończeniem.

W tym okresie byłam pod opieką lekarza. Nie będą oceniać jego pracy. Wtedy byłam zadowolona – pierwsza wizyta: szczegółowy wywiad, szereg badań do zrobienia i wstępnie postawiona diagnoza – hiperprolaktynemia czynnościowa i zespół androgenny. Stąd moje problemy z miesiączką. Leki brałam systematycznie, wyniki badań poprawiały się a okres był – jak w szwajcarskim zegarku. Gdy w 2014 zasygnalizowałam chęć posiadania dziecka nie przypuszczałam, że od tego czasu zaczniemy z mężem długą walkę o to, o czym marzymy. „System” opracowany przez lekarza nie sprawdził się.

Po stażu miało być dziecko…była wizyta u psychologa

Po skończonym stażu zdecydowałam się na sesje u psychologa, gdyż sądziłam, że stres blokuje mnie.

Pomogło. 6 sesji po których zmieniłam swoje nastawienie do życia i ciąży. Najważniejsze – mąż zmianę zauważył. Moja głowa nie była już tak nastawiona na posiadanie dziecka jak wcześniej.

Mąż namówił mnie na wizytę u innego lekarza, którego jestem pacjentką do dziś. I znów – wywiad, cytologia, biocenoza pochwy, usg od razu i skierowanie na badania drożności jajowodów. Intuicja mówiła mi, że wszystko będzie w porządku i tak było. Po luteinie, którą brałam, żeby mieć miesiączkę regularnie, zaczynał dojrzewać pęcherzyk i wyznaczonym dniem, kiedy powinnam stawić się na kolejne usg. Kilka dni później okazało się, że pękł. Wiadomo, co to oznacza – czekamy kilka dni i robimy test. Nie wyszło. Trudno, pierwsze podejście. Rzadko kiedy od razu udaje się.

Czytaj też: Jak zachować równowagę podczas starań – radzi psycholog

 

Próby próbami, ale in vitro? To był dla nas szok!

Niewiele czasu upłynęło, kiedy zaproponowano nam inseminację, wtedy też usłyszałam, że gdyby w ten sposób nie udało się, to trzeba będzie pomyśleć o in vitro. Zmroziło mnie…

Ja i in vitro? Nie ma możliwości. Nie byłam przeciwna ze względów ideologicznych, tylko byłam przekonana, że mnie to nie dotyczy.

Do pierwszej procedury IVF mieliśmy 3 inseminacje. Moje jajniki nie chciały współpracować na zawołanie. Jeśli mam rozłożyć to w czasie to: październik 2015, grudzień, styczeń 2016 . Przełom maja i czerwca 2016 r., to już czas stymulacji hormonalnej do pierwszego IVF. W czasie punkcji pobrano wiele pęcherzyków, jednak okazało się, że nie każdy posiada komórkę jajową. W ostateczności było ich 3, ale powstał tylko jeden zarodek. Transfer i 2 tygodnie zwolnienia.

Pobranie krwi na Dzień Ojca nie przyniosło sukcesu

Pobranie krwi w Dniu Ojca. Wynik: bHCG – 0,2.  Do drugiej procedury podchodziliśmy pod koniec sierpnia, jednak pęcherzyk po stymulacji było tak mało, że punkcja jajników nie wchodziła w grę i zdecydowałam się na czwartą inseminację. Bezowocną.

Trzecia procedura z innymi hormonami i z wieloma pęcherzykami. Tym razem 13 komórek jajowych, zapłodnionych 6, ale tylko 2 zarodki rozwinęły się do stadium blastocysty. Pierwszy transfer miałam w grudniu – ciąża biochemiczna, drugi w marcu tego roku. Nieudany. Po nim długo zastanawialiśmy się, co robić dalej. Mieliśmy zamrożone oocyty. W ostateczności ustaliliśmy, że robimy przerwę – odpoczywamy, robimy reset od kliniki i leków. To jest czas dla nas. Podjęliśmy też decyzję – ostatni raz na jesieni podchodzimy do IVF.

Jeśli nie uda się z in vitro adoptujemy

Dlaczego in vitro? Dlatego, że wiedzieliśmy, że innej drogi nie ma… tzn jest – naprotechnologia i adopcja. Pierwsza opcja nie wchodziła w grę, bo w nią nie wierzyliśmy. Szkoda nam było czasu na wizyty u lekarzy specjalizujących się w tej metodzie, a adopcja… to jeszcze nie był ten moment. Chciałam poczuć jak to jest być w ciąży… nadal wierzę,  że tak będzie…

POLECAMY:
18 razy straciła ciążę i jest szczęśliwa mamą

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Najczęstsze objawy owulacji. O niektórych mogłaś nie wiedzieć

Fot. fotolia
Fot. fotolia – Kalendarz owulacja

Zajście w ciążę jest ściśle powiązane z owulacją. Dlatego, jeżeli starasz się o dziecko, niezwykle ważne jest zapoznanie się z najważniejszymi faktami na temat jajeczkowania. Poznaj objawy owulacji.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Owulacja jest jednym z elementów cyklu miesiączkowego. W tym czasie dochodzi do pęknięcia pęcherzyka Graafa, uwalniania jest komórka jajowa, następuje też wydzielenie hormonu hamującego następną owulację. U kobiet owulacja występuje średnio co 28 dni i około 13 a 15 dniem przed wystąpieniem krwawienia. To właśnie wtedy komórka jajowa gotowa jest do zapłodnienia.

Owulacja u każdej kobiety może przebiegać inaczej. Możliwe, że u niektórych będzie niezauważalna. Ponadto, czas owulacji u każdej kobiety będzie inny. U niektórych jajeczkowanie będzie następować bardzo regularnie, u innych natomiast w każdy miesiącu przypadać będzie na inny dzień.

Objawy owulacji – zmiana śluzu szyjkowego

Jest on produkowany przez gruczoły szyjki macicy. Śluz przypominający konsystencją kurze białko jest oznaką tego, że zbliża się owulacja. Wydzielina jest wtedy gładka, śliska i rozciągliwa. Warto jednak jeszcze raz zaznaczyć, że u każdej kobiety może to wyglądać inaczej. Do owulacji dochodzi zazwyczaj w dniu, w którym śluzu jest najwięcej.

Objawy owulacji – zmiana temperatury ciała

W większości przypadków przed wystąpieniem jajeczkowania temperatura ciała utrzymuje się na stałym poziomie. Im bliżej owulacji, nieznacznie się podwyższa. Pomiar najlepiej prowadzić codziennie rano po przebudzeniu. Czas pomiaru musi być zawsze taki sam, a wyniki warto notować. Z tak uzyskanego wykresu będziemy mogły się dowiedzieć, w jakiej fazie cyklu się znajdujemy. Niższe temperatury występują tuż po miesiączce.

Objawy owulacji – zmiana ułożenia szyjki macicy

Na klika dni przed wystąpieniem owulacji, szyjka macicy jest usytuowana wyżej, jest też miększa niż zazwyczaj, bardziej otwarta i mokra. Po zakończeniu dni płodnych szyjka będzie się znajdować niżej, będzie też twardsza. Takie badanie można wykonać umieszczając palce głęboko wewnątrz pochwy.

Objawy owulacji – ochota na seks

Niektóre kobiety podczas dni płodnych zauważają u siebie zwiększony popęd seksualny. Wtedy jest najlepszy okres na zajście w ciążę, co nasz organizm sprytnie wykorzystuje.

Objawy owulacji – wrażliwe piersi

Zdarza się, że w trakcie owulacji twoje piersi będą bardziej wrażliwe niż w innych fazach cyklu. Odpowiedzialny za to jest progesteron, którego poziom wzrasta wraz z pojawieniem się dni płodnych.

Objawy owulacji – wzdęcia

Innym objawem jajeczkowania mogą być lekkie wzdęcia. Może to być spowodowane zatrzymaniem wody w organizmie i podwyższeniu poziomu estrogenu.

Objawy owulacji – problemy z cerą

Część kobiet podczas dni płodnych może mieć problem z wypryskami. Wynika to z wahań hormonalnych w okresie owulacji.

Zobacz także:

6 rzeczy, które trzeba wiedzieć o owulacji

6 kroków do poczęcia dziecka

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: parentinghealthybabies.com, thebump.com, americanpregnancy.org

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Co jeść przy chorobie Hashimoto – dieta bezglutenowa, paleo, a może zgodna z grupą krwi?

co jeść przy chorobie Hashimoto

Czy wiesz, że Hashimoto to najczęstsza choroba autoimmunologiczna w USA? Jest ona dużym wyzwaniem. Tym bardziej, że nie ma dwóch osób, które chorowałyby na nią w taki sam sposób. Jak więc w takim wypadku znaleźć idealną wersję odżywiania?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jest zbyt wiele zmiennych, ludzie są na odmiennych etapach choroby, prezentują też różne dodatkowe dolegliwości związane między innymi z układem endokrynologicznym, trawiennym, czy dotyczące ich pozostałe problemy autoimmunologiczne. Stąd tak trudno jest znaleźć złoty środek i idealną dietę dla każdej pacjentki. Warto jednak pamiętać, że jedzenie jest bardzo ważnym elementem naszego układu odpornościowego i ma nie niego ogromny wpływ. Może zarówno narobić nam wiele szkód, jak i znacząco pomóc w zdrowieniu lub radzeniu sobie z chorobą.

Oto kilka propozycji odżywiania dla osób chorujących na Hashimoto:
1. Największe szkody powodują największe pyszności

Niestety najgorsza jest w tym wypadku żywność, która powszechnie uważana jest za najlepszą gratkę dla wszystkich łakomczuchów: lody, sery, pieczywo, makarony. Istnieje jednak biologiczne wyjaśnienie tego fenomenu. Wszystkie z wymienionych tu produktów, zarówno te powstałe na bazie glutenu, jak i mleka, zawierają w sobie białka, które są bardzo podobne w strukturze do morfiny. Te znajdujące się w mleku nazywają się „casomorphin”, pochodzące zaś z produktów pszenicznych „gluteomorphin”. Nic dziwnego, że dają nam swego rodzaju „ukojenie”, o czym donosi portal „hashimotoshealing.com”. Niestety działają przy tym także na naszą niekorzyść.

Czy zatem poleca się osobom chorującym na Hashimoto dietę bezglutenową? Jeden z ekspertów prezentuję taką oto opinię: „poleca spróbować zastosować ją przez próbny okres 3 miesięcy. W tym czasie należy bacznie się sobie przyglądać. Co jednak ważniejsze, poleca osobom chorującym na Hashimoto zrobić badania właśnie pod kątem celiakii i obecności związanych z nią przeciwciał” – pisaliśmy w naszym portalu.

Zobacz więcej:  Choruję na Hashimoto – czy muszę być na diecie bezglutenowej?

2. Dieta paleo

Jest to jedna z diet polecanych przy chorobie Hashimoto. Chcąc jeść jak „jaskiniowcy”, musisz postawić na ryby, mięso, jajka, warzywa, owoce, grzyby i m.in. orzechy. Pozbyć się musisz zaś produktów zbożowych, roślin strączkowych, produktów mlecznych, ziemniaków, rafinowej soli, cukru i olejów przetworzonych. Niektórzy eksperci wskazują, iż dieta paleo – wersja autoimmunologiczna – odrzuca przy tym także jajka, produkty sojowe, w niektórych wypadkach również orzechy oraz dodatkowo wybrane warzywa (pomidory, bakłażany, paprykę, ziemniaki).

3. Dieta wegańska

Kolejną z propozycji jest dieta wegańska, która eliminuje mięso, ryby, jajka, produkty mleczne. W niektórych przypadkach może ona skutecznie działać na zmniejszenie stanów zapalnych w organizmie. Uważać jednak trzeba na dostarczanie odpowiedniej ilości mikroskładników, które niezbędne są do prawidłowego działania organizmu. Krytycy takiego sposobu odżywiania wskazują na ryzyko wystąpienia niedoborów witaminy B12, żelaza, czy też witaminy D. Rzeczywiście są to składniki, których przyswajanie jest lepsze, gdy pochodzą one ze źródeł odzwierzęcych. Jako, że dieta wegańska jest dość restrykcyjna, tym bardziej należy dbać wtedy o jakość żywności i suplementację.

Zobacz też:  Białko w wersji wegańskiej

4. Dieta w oparciu o grupę krwi

Jest to dieta, która swego czasu święciła triumfy. Odpowiednio prowadzona faktycznie może mieć prozdrowotne oddziaływanie, także w chorobie Hashimoto. Jeśli jesteś osobą, której grupa krwi to „0”, lepsza będzie dla ciebie dieta paleo zawierająca w swoim menu mięso. Jeśli zaś masz grupę krwi „A” możesz spokojnie wyeliminować produkty mięsne oraz mleczne i postawić na odżywianie w wersji wegańskiej. Grupy krwi „B” i „AB” mogą potrzebować mieszanki owych diet.

Zobacz też: Dieta pomocna w Hashimoto – zobacz, co mówią eksperci!

5. Zdrowy rozsądek

Co ważne, są to tylko niektóre z propozycji odżywiania. Eksperci podkreślają jednak dużą potrzebę indywidualnego podejścia do choroby Hashimoto i starannej obserwacji swojego organizmu. Tak jak wyżej wspomnieliśmy, nie ma dwóch tak samo chorujących pacjentek. Sprawdź, w trakcie stosowania której diety czujesz się najlepiej. Kontroluj też przy tym wyniki badań, bowiem są to dość restrykcyjne sposoby żywienia – łatwo nabawić się przy nich niedoborów. Przede wszystkim postaw więc na rozsądek i pamiętaj, dieta może być zarówno twoim ogromnym sprzymierzeńcem, jak i wrogiem. Zdecydowanie lepiej jest się ze swoim talerzem zaprzyjaźnić!

Źródło:hashimotoshealing.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Sześć warszawskich klinik chce wziąć udział w miejskim programie in vitro

Miejski program in vitro w Warszawie
Pixabay

W czerwcu tego roku Rada Warszawy przyjęła program refundacji zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2017-2019. Do konkursu przystąpiło sześć klinik. Ratusz ogłosi wyniki już 12 października.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oferty mogły nadsyłać kliniki z Warszawy, które mają pozwolenie ministra zdrowia na prowadzenie ośrodka medycznie wspomaganej prokreacji. Placówki te muszą również posiadać odpowiedni sprzęt, kadrę medyczną i co najmniej pięcioletnie doświadczenie w leczeniu niepłodności metodą in vitro.

Miejski program in vitro w Warszawie

W piątek w stołecznym ratuszu opublikowane zostały oferty w konkursie na realizację programu. Do plebiscytu zgłosiło się sześć klinik: Centrum Bocian, FeritMedica Centrum Płodności, Invicta, Przychodnia Lekarska „nOvum”, Invimed-T i Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Komisja może wyłonić w konkursie od jednej do sześciu ofert.

Miasto dofinansuje 80 proc. kosztów zabiegu, jednak nie więcej niż 5 tys. zł na parę. Z programu skorzystać mogą warszawianki w wieku od 25 do 40 lat. Będą im przysługiwać trzy próby zapłodnienia.

Samorządowe programy in vitro zagrożone?

Pod koniec września 2017 roku Sejm uchwalił nowelizację dwóch ustaw: o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Od teraz samorządy dofinansowujące zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego z własnych pieniędzy będą musiały w pierwszej kolejności zgłosić się po opinię do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Warto zaznaczyć, że komisja ta podlega ministrowi zdrowia.

Za rozpoczęcie programu bez wydania decyzji AOTMiT oraz w przypadku negatywnej opinii, samorządom będą grozić kary. Wiele miast obawia się, że taka polityka rządu to dążenia do całkowitego zakazu in vitro w Polsce.

Zobacz także:

Warszawiacy niedługo będą mogli korzystać z dofinansowania in vitro

Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.