Przejdź do treści

Problemy z gdańskim programem in vitro

Problemy z gdańskim programem in vitro
Urzędnicy zapewniają, że nie będzie opóźnień w realizacji programu / fot. Pixabay

Pod koniec września w Gdańsku rozstrzygnięto konkurs dla klinik, które będą realizowały miejski program in vitro. Dofinansowanie dostaną trzy placówki, a program miał ruszyć w połowie października br. Pojawił się jednak problem, ponieważ jedna z klinik złożyła odwołanie od wyników konkursu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Urzędnicy analizują odwołanie i zapewniają, że opóźnień nie będzie. Jednak umowy z placówkami do tej pory nie zostały podpisane. Dopóki miasto nie rozpatrzy odwołania, rozdzielenie pieniędzy pomiędzy klinikami nie jest możliwe. Warto przy tym zauważyć, że termin ostatecznego wyboru ofert upływa w piątek.

Program in vitro w Trójmieście

Urzędnicy zapewniają, że dokładają wszelkich starań, aby program w Gdańsku ruszył jak najszybciej. Jak poinformował gdański Urząd Miejski, odwołanie dotyczyło rozdysponowania środków finansowych.

Miejski program w Gdańsku mają realizować trzy kliniki: Invicta Sp. z.o.o. z Gdańska, Gameta Gdynia Centrum Zdrowia Sp. z o.o. z Gdyni i Klinika Leczenia Niepłodności InviMed z Gdyni. Prezydent planuje przeznaczyć na ten cel 1,1 mln zł rocznie.

O udział w projekcie mogą się ubiegać kobiety w wieku od 25 do 40 lat (warunkowo do 42) oraz osoby z chorobami nowotworowymi (od 18 roku życia). Każdej zakwalifikowanej parze przysługują maksymalnie trzy próby i dofinansowanie w kwocie 5 tys. zł na każdą z nich.

Problemy z gdańskim programem in vitro

Próby wcielenia w życie gdańskiego programu dofinansowania in vitro miały burzliwą historię. Pierwszą uchwałę, która została przyjęta przez Radę Miasta, uchylił wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Zaważyły tu prawdopodobnie względy ideologicznie. Prawo i Sprawiedliwość (PiS), do którego należy wojewoda,  zdecydowanie sprzeciwia się in vitro.

Za oficjalny powód uchylenie uchwały podano wówczas brak opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Radni poczekali za ten na ocenę AOTMiT i w czerwcu ponownie przegłosowali uchwałę. Tym razem nie zauważono nieprawidłowości.

Zobacz także:

Program dofinansowania in vitro w Gdańsku – rozstrzygnięcie konkursu

Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Dziennik Bałtycki, Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dofinansowanie do in vitro w województwie łódzkim

Dofinansowanie do in vitro w województwie łódzkim
fot. Pixabay

Łódzkie to pierwsze w Polsce województwo, które będzie dofinansowywać in vitro. Kwota, jaka zostanie przeznaczona na ten cel w 2018 roku jest niewielka. Radni mają jednak nadzieję, że w przyszłości na in vitro znajdzie się więcej pieniędzy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rządowy program dofinansowania leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego został wprowadzony w 2013 roku przez PO i PSL. Miał on trwać do 2019 roku, jednak skończył się wraz ze zmianą władzy w państwie, w lipcu 2017 roku.

Od tego czasu część miast postanowiła dofinansowywać zabiegi z własnej kasy. Do tego grona należy m.in. Częstochowa, Sosnowiec, Warszawa czy Gdańsk.

Zobacz także: Dofinansowanie in vitro w Łodzi. Duży sukces miejskiego programu – 62 dzieci i 126 ciąż

Dofinansowanie do in vitro w województwie łódzkim

W województwie łódzkim o dofinansowaniu in vitro zdecydowano w grudniu 2017 roku, kiedy sejmik przyjmował budżet na 2018 rok. Od teraz już nie tylko mieszkańcy stolicy województwa, ale również pary z okolicznych miasteczek i wsi będą mogły ubiegać się o pomoc w dofinansowaniu zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego.

Z programu mogą skorzystać małżeństwa oraz pary będące w nieformalnym związku. Warunkiem jest stwierdzona przyczyna niepłodności lub nieskuteczne leczenie niepłodności w czasie 12 miesięcy. Kobieta musi być w wieku od 20 do 40 lat.

Zobacz także: W Łodzi najwięcej narodzin od dekady. Też dzięki in vitro

Ile pieniędzy przeznaczą na in vitro?

W tegorocznym budżecie zarezerwowano na ten cel jedynie 200 tys. zł, co pozwoli na przeprowadzenie po jednej próbie u 39 par. Radni mają nadzieję, że w przyszłym roku znajdzie się więcej pieniędzy.

– Samorząd musi wziąć na siebie ciężar finansowania tego, z czego rząd PiS się wycofał. Rząd proponuje jakąś bliżej nieznaną naprotechnologię, która nie przynosi efektów, a przynajmniej nikt o jej sukcesach nie informuje. O in vitro wiadomo, że pozwoli wielu parom stać się rodzicami – mówił w rozmowie z OKO.press radny Sejmiku Wojewódzkiego (SLD) Piotr Borys.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: OKO.press

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Ani złotówki” na in vitro. Kandydat na prezydenta Warszawy ma jasne stanowisko

Patryk Jaki nie chce in vitro
fot. Facebook - Patryk Jaki

Patryk Jaki – kandydat na prezydenta Warszawy przyznaje, że prywatnie nie jest przeciwnikiem in vitro. Polityk zaznacza jednak, że „na sprawy ideologiczne” nie wyda ani złotówki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak stwierdził Patryk Jaki „samorządy są od tego, żeby rozwiązywać problemy wszystkich mieszkańców”. Zdaje się, że takim problemem nie jest dla niego leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. 

Kontrkandydat Jakiego- Rafał Trzaskowski z Platformy Obywatelskiej obiecuje z kolei kontynuację i rozbudowę samorządowego programu dofinansowania in vitro dla mieszkańców Warszawy.

Zdaniem Jakiego wybór Trzaskowskiego na prezydenta Warszawy będzie zatem wyrazem poparcia dla sporów ideologicznych.

Tymczasem jeszcze w kwietniu tego roku Patryk Jaki deklarował poparcie dla in vitro. – Moja stanowcza deklaracja jest taka: jeżeli chodzi o samo in vitro – to popieram – mówił w programie” Fakty po faktach”.

Dodał jednocześnie, że według niego dofinansowanie in vitro w Warszawie byłoby za jego kadencji możliwe.

Zobacz także: Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Patryk Jaki nie chce in vitro

Warto przy tym zauważyć, że program in vitro kosztuje miasto 10 mln rocznie. Pieniądze te nie pozwolą raczej na zrealizowanie innych celów, takich jak budowa kolejnych pasów jezdni czy utworzenie sieci publicznych przedszkoli i żłobków.

Likwidacja programu może natomiast mieć przykre konsekwencje dla mieszkańców Warszawy, którzy z różnych powodów nie mogą począć dzieci drogą naturalną.

Program in vitro będzie realizowany do 2019 roku, jednak jego dalsze losy stoją jednak pod znakiem zapytania. Obecnie zakwalifikowanej do programu parze przysługuje dofinansowanie w wysokości do pięciu tys. zł do każdej procedury i nie więcej niż 80 proc. całej procedury.

Maksymalnie para może skorzystać z trzech zabiegów, o ile w wyniku poprzednich prób nie doszło do urodzenia dziecka.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Polityka

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Chcesz przywrócenia refundacji in vitro? Podpisz petycję obywatelską!

Mężczyzna skladający podpis pod dokumentem /Ilustracja do tekstu: Petycja o przywrócenie refundacji in vitro
Fot.: Pixabay.com

W internecie pojawiła się petycja do Kancelarii Premiera, której autorami i sygnatariuszami są małżeństwa zmagające się z niepłodnością. Autorzy apelują o przygotowanie ustawy, która przywróciłaby rządową refundację kosztownych zabiegów in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ustawa, której stworzenie postulują twórcy petycji, byłaby odpowiedzią na rosnący problem społeczny, jakim jest niepłodność. Już dziś dotyka ona 15-20% par, które starają się o dziecko. Niestety, w obecnej sytuacji politycznej niewiele z nich może liczyć na wsparcie. W miejsce wygaszonego w 2016 r. rządowego programu refundacji in vitro wprowadzono narodowy program prokreacyjny, który zakłada jedynie wsparcie naprotechnologii. Z dofinansowania in vitro można skorzystać tylko w  niektórych polskich miastach – z budżetu samorządów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro

Niepłodne pary samotne w nierównej walce

„Obecnie dużo mówi się o rodzinie, a o problemie niepłodności ani słowa, mimo że dotyka tak wielu ludzi. Ludzie ci czują się wykluczeni że społeczeństwa, samotni w nierównej walce o dziecko. Dodatkowo bez żadnego wsparcia rządu leczenie niepłodności to ogromne wydatki: koszty badań, leków są bardzo wysokie. A przecież oni walczą o coś najważniejszego, o rodzinę. Dlaczego ci ludzie mają być pozostawieni sami sobie tylko dlatego, że dotknęła ich choroba?” – pytają autorzy petycji.

Mimo niesprzyjającego klimatu politycznego twórcy apelu liczą, że uda się wprowadzić odpowiednie regulacje prawne, które wspomogą pary zmagające się z niepłodnością poprzez dofinansowanie procedury in vitro, a także wymaganych leków i badań.

„Prosimy, nie odbieraj nie nam szansy na założenie rodziny!” – kończą swój  dramatyczny apel.

Petycja o przywrócenie refundacji in vitro: gdzie składać podpisy?

Podpisy pod petycją można składać na stronie petycjeonline.pl – pod tym adresem.

Portal chcemybycrodzicami.pl gorąco wspiera twórców petycji w realizacji założonego celu.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

W sądzie za drastyczne billboardy. Organizatorka twierdzi, że była „motywowana głęboko moralnie”

Billboard pro-life o in vitro/ Ilustracja do tekstu: Drastyczne billboardy będą karane?
Jeden z billboardów "Pro - Prawo do życia"

Sprawa skandalicznych billboardów przeciwko in vitro i aborcji, które wywiesiła przed jednym z kieleckich kościołów Fundacja „Pro – Prawo do życia”, znalazła swój finał w sądzie. – Organizując wystawę, uważałam, że chroni mnie wolność słowa i wypowiedzi – zeznała Ewa K., przedstawicielka organizacji.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Plakaty, na których znalazły się m.in. zakrwawione płody zestawione z Adolfem Hitlerem oraz hasła sugerujące, że dzieci z in vitro „mrozi się w beczkach”, „porzuca chore” i „zabija te, u których wykryto wady”, pojawiła się pod koniec ub. r. na terenie parafii pw. św. Franciszka z Asyżu w centrum Kielc.

Kontrowersyjna wystawa oburzyła wielu mieszkańców miasta. Zgłoszenie na policję w tej sprawie złożył restaurator Maksymilian Materna, ta zaś skierowała do sądu wniosek o ukaranie organizatorki ekspozycji, Ewy K. z Fundacji „Pro – Prawo do życia”. Oskarżycielką posiłkową została Małgorzata Marenin, lokalna działaczka feministyczna, która podkreślała, że drastyczne billboardy budzą „oburzenie, niesmak i obrzydzenie”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Skandal z bilbordem o in vitro – sprawę bada policja. Uwaga drastyczne zdjęcia!

Drastyczne billboardy pro-life miały „ochronić dzieci poczęte”

Do tych zarzutów oskarżona Ewa K. musiała odnieść się podczas rozprawy, która odbyła się 28 maja br. w sądzie rejonowym w Kielcach. Zapowiedziała jednak, że w trakcie procesu będzie odpowiadała wyłącznie na pytania obrońcy.

– Organizując wystawę, uważałam, że chroni mnie wolność słowa i wypowiedzi. Jestem motywowana głęboko moralnie – mówiła przed sądem. – Chciałabym ochronić dzieci poczęte i te kobiety, które stoją na granicy przerwania ciąży, ponieważ wiele z nich po dokonaniu aborcji wpada w rozpacz. Bardzo tego żałują – przekonywała.

Gdy sąd zapytał, czy Fundacja „Pro – Prawo do życia” podejmuje inne działania na rzecz kobiet i dzieci, Ewa K. powiedziała, że działacze organizacji… zbierali podpisy za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej oraz dzwonili do posłów z pytaniem, jak zamierzają głosować w tej sprawie. Z wyjaśnień składanych przez oskarżoną wynikało, że treść wystawy była konsultowana z proboszczem kościoła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kościół walczy z in vitro, ale katolicy je popierają

Skandaliczne treści mógł zobaczyć każdy. „Nigdy nie spotkałem się z tak drastycznymi zdjęciami w przestrzeni publicznej”

Świadkowie wskazywali, że billboardy były wystawione na widok publiczny i każdy – nawet wbrew swojej woli – mógł je zobaczyć z ulicy. Obrońca Ewy K., powołując się na dyrektywę unijną i przykłady zdjęć na paczkach papierosów, odpowiedział, że w przestrzeni publicznej nie brakuje innych drastycznych treści.

Marenin wskazała wówczas, że zgodnie z przepisami, „dostęp do papierosów mają osoby pełnoletnie, a na teren kościoła może wejść każdy”. Dodała też, że na papierosach nie widzi „krwi czy cierpień, tylko zaniedbania zdrowotne”.

W podobnym tonie na rozprawie wypowiadał się Maksymilian Materna, który przyznał, że nigdy wcześniej nie spotkał się z tak drastycznymi treściami w przestrzeni publicznej. Również przedstawicielka policji, która przyjechała na miejsce zgłoszenia, mówiła że zdjęcia, które tam zobaczyła, były „dość drastyczne”.

Ponieważ Ewa K. nie chciała odpowiadać na pytania oskarżycieli, na wniosek Małgorzaty Marenin powołany ma zostać kolejny świadek: proboszcz parafii pw. św. Franciszka z Asyżu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

POLECAMY RÓWNIEŻ: Adopcja płodu przez telefon? Aplikacja „Adoptuj Życie” nowością w kręgach pro-life

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.