Przejdź do treści

Prezenty Świąteczne, czyli co dawać, żeby uszczęśliwić?

Większość z nas lubi dostawać prezenty; inni wolą obdarowywać. Prezent może sprawić wiele radości, przypomnieć o istnieniu ważnej relacji, ożywić ją, ale może też zranić. Konieczność sprawienia prezentu może również postawić obdarowującego w bardzo niekomfortowej sytuacji, jeśli na przykład nie dysponuje wystarczającymi środkami finansowymi. Co więc dawanie i otrzymywanie prezentów mówi o naszych potrzebach, związkach i możliwościach?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z prezentami. Handel już od listopada, a bywa że nawet wcześniej, podporządkowany jest świątecznej gorączce. Kupujemy, wydajemy, pakujemy, czyhamy na okazje lub z troską i pieczołowicie wybieramy to, co chcemy podarować ważnym osobom.

Jednak pod machiną reklamową i dobrym obyczajem kryje się szereg uczuć, niekoniecznie przyjemnych, rozgrywek, układów, dowodów na status społeczny pozornie nieważny i niedostrzegany.

Finanse są, oczywiście, ważne w obdarowywaniu. Są realnym ograniczeniem, nierzadko prowadzącym do smutnych sytuacji, kiedy nie można kupić nawet drobiazgu. Ale też z drugiej strony finanse mogą stać się narzędziem rozgrywki – pod pozorem dbałości o kogoś, możemy obdarować go w taki sposób, że poczuje się on upokorzony czy umniejszony. W rzeczywistości nie to, ile wydajemy na prezenty, ale co kupujemy jest ważne. Prezent jest również symbolem. Może stać się źródłem radości i wzruszenia lub kłopotów. Literatura opisuje takie przypadki; koń trojański pozostawiony przez Greków u bram Troi również był formą prezentu, który ostatecznie zniszczył miasto.

Ważna jest więc intencja obdarowującego, ale również oczekiwania obdarowywanego.

Podarunek

Najbardziej oczywista odpowiedź na pytanie, dlaczego dajemy prezenty jest taka, że jest to tradycja. Pewne okresy w roku lub sytuacje po prostu tego wymagają. Ale wydaje się, że jest również tak, że potrzebujemy formalnych przypomnień, sytuacji, które naturalnie wymuszają wzajemne obdarowywanie się. Być może w innych okolicznościach nie zdecydowalibyśmy się na to. Dlatego też prezenty i obdarowywanie mają swoją symbolikę. Podarowanie prezentu może wyrażać zainteresowanie, bliskość, może też sugerować niepewność czy być wskazówką dla obdarowywanego.  Często na nieświadomym poziomie. Kupienie komuś kosmetyków może na przykład być sugestią, że obdarowywany powinien o siebie bardziej zadbać (naszym zdaniem).  Biżuterię możemy podarować osobie, o którą chcemy szczególnie zadbać, na przykład dorosłemu dziecku. Droga biżuteria jest formą zabezpieczenia finansowego.

Z kolei zbyt drogi prezent, zwłaszcza w sytuacji, kiedy jest oczekiwanie rewanżu, może być agresywne, może mieć też na celu poniżenie czy upokorzenie drugiej osoby oraz zwiększenie dystansu między obdarowującym i obdarowywanym.

Prezenty pokazują również, co myślimy o innych, jakie mamy wobec nich oczekiwania, jaki wreszcie mają status społeczny, nawet jeśli twierdzimy, że pojęcie statusu jest anachronizmem. Z jakiegoś powodu drogi alkohol podarujemy prędzej mężczyźnie niż kobiecie i pewnie raczej ordynatorowi oddziału lub szefowi spółki niż najlepszemu nawet mechanikowi samochodowemu.

Obdarowywani

Kto nie lubi dostawać prezentów? Niektórzy z nas szczególnie lubią niespodzianki. Być może dlatego, że jest w nich element spontaniczności. Jeśli niespodziewanie otrzymamy miły prezent, możemy założyć, że ktoś o nas myśli, że nie jesteśmy mu obojętni.

Z drugiej dla osób lubiących kontrolę i porządek, spontaniczność związana z niespodziewanym prezentem może być zagrażająca. Nie można już o wszystkim decydować.

W prezencie ujawnia się też część tego, co obdarowujący o nas myśli. Dla osób o skłonnościach paranoicznych może to być bardzo niekomfortowa sytuacja, a prezent może być przeżywany jako dręczący lub okrutny.

Czasami bywa też tak, że możemy sobie pozwolić na pewne rzeczy tylko, jeśli ktoś inny je nam kupi. Może wiązać się to z realną sytuacją materialną, ale może też wynikać z wewnętrznych ograniczeń. Pewna młoda kobieta robiła zakupy tylko podczas promocji lub w sklepach z używaną odzieżą. Nie miała większych kłopotów finansowych, więc tego typu funkcjonowanie wiązało się raczej z jej wewnętrznym głosem mówiącym, że nie zasługuje na nic, co nie jest przecenione, gorszej jakości lub nikomu niepotrzebne

Czy coś może pójść „nie tak”?

Wymiana prezentów, choćby przy okazji Świąt Bożego Narodzenia, jest źródłem przede wszystkim przyjemności, a wpadki mogą się wiązać co najwyżej z błędnym rozmiarem podarowanego swetra lub pojemnością pamięci w telefonie. Tymczasem kolejki osób chcących wymienić nietrafione prezenty po Świętach zaskakują. Na poziomie symbolicznym oddawanie prezentu jest formą odrzucenia – prezentu, osoby obdarowującej lub nas samych widzianych przez pryzmat prezentu.

Prezenty mogą wreszcie symbolizować dominację nad kimś, zwłaszcza jeśli obdarowany nie może się odwdzięczyć. Stwarzają więc wrażenie długu, który trzeba spłacić, a którego wcale nie chciało się zaciągać.

To, co jest ważne w wymianie prezentów to poczucie, że jesteśmy wyjątkowi i ważni. Chcemy wierzyć, że ktoś zadał sobie trud, żeby wybrać dla nas akurat ten prezent. I często tak właśnie jest. Dlatego warto pamiętać, że prezenty są ważne z wielu powodów, tak dawane, jak i otrzymywane.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Program dofinansowania in vitro w Chojnicach utknął w martwym punkcie

opóźnienia w chojnickim programie in vitro
Burmistrz obiecał zająć się sprawą dofinansowania in vitro w marcu 2017 roku / fot. Pixabay

Na początku tego roku wszystko wskazywało na to, że Chojnice wyłożą pieniądze na dofinansowanie zabiegów in vitro. Taką wolą wykazał się burmistrz miasta Arseniusz Finster. – Uważam, że in vitro powinno być stosowane – mówił wówczas. Co wyszło z tych planów?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Impulsem do działania dla Chojnic były działania Gdańska. W listopadzie 2016 roku w tym mieście ruszyły prace ekspertów, w celu uruchomienia miejskiego programu leczenia niepłodności metodą in vitro. Dokładnie rok później chętne pary z Gdańska mogły już zgłaszać się o dofinansowanie procedury.

Zobacz także: Rusza gdański program in vitro. 

Obietnice burmistrza

Inicjatywa ta zainspirowała Chojnice, które również planowały wprowadzenie u siebie podobnego programu. Innym impulsem do działania były marcowe demonstracje podczas czarnego protestu. To wtedy, w Dniu Kobiet, w Chojnicach padła deklaracja o finansowaniu zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego.

Gmina może przecież wspierać swoich mieszkańców także w tych obszarach, w których nie wspierają nas rządzący. To legło u podstaw sformułowania podczas wiecu w Chojnicach w Dniu Kobiet, że będę próbował przeforsować refinansowanie in vitro w Chojnicach – cytowała słowa burmistrza Finstera „Gazeta Pomorska”.

Zobacz także: Czarny protest – czy leczenie niepłodności jest prawem człowieka

Opóźnienia w chojnickim programie in vitro

Za słowami nie poszły jednak czyny. Problemy zaczęły się już w czerwcu 2017 roku. Nie ustalono, kto znajdzie się w specjalnie powołanym zespole, który ma wnieść projekt pod obrady. Jak tłumaczył wówczas burmistrz, opóźnienia wynikały z obserwacji sytuacji in vitro w innych miastach.

Chojnice chciały uniknąć błędów, przez które finansowanie in vitro mogłoby zostać odrzucone. Finster zapewnił, że w sierpniu program będzie gotowy.

Prace utknęły jednak w martwym punkcie, czyli w urzędzie. Na ostatnim posiedzeniu rady padły pytania o przyszłość programu in vitro w Chojnicach.

– Rzeczywiście można się zająć 10, 15 tematami, ale to wszystko gdzieś umyka. Tematy, które włożyłem do zamrażarki z datą ważności są takie, że się nie zepsują – zapewnia burmistrz.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: chojnice24.pl, Gazeta Pomorska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Księżna Kate spodziewa się bliźniąt?

Księżna Kate spodziewa się bliźniąt
fot. - Instagram @kensingtonpalace

Kate oraz książę William oczekują właśnie trzeciego dziecka, o czym bezustannie przypominają brytyjskie media. Najnowsze doniesienia plotkarskich magazynów mówią jednak, że rodzina królewska przygotowuje się na powitanie nie jednego, lecz dwójki dzieci!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

We wrześniu Pałac Kensington oficjalnie potwierdził pogłoski na temat ciąży Kate. Teraz pojawiły się doniesienia mówiące o tym, że para spodziewa się dwóch dziewczynek.

Kolejne royal baby

Kate i William byli niezwykle zaskoczeni, kiedy się o tym dowiedzieli – powiedziała magazynowi Life& Style osoba z otoczenia rodziny.

Podobno zachwycona księżna od razu podzieliła się radosną nowiną z mamą Carole i siostrą Pippą, która oczekuje swojego pierwszego dziecka. Póki co Pałac Kensington nie potwierdził doniesień o bliźniaczej ciąży Kate.

Zobacz także: Księżna Kate spodziewa się trzeciego dziecka

Jak podają źródła, imiona dla dzieci nie zostały jeszcze wybrane. Podobno dla dziewczynek przygotowano już dwa osobne pokoje.

Kate i William są już rodzicami 4-letniego George’a i 2-letniej Charlotte.Trzecie, a być może i czwarte dziecko pary przyjdzie na świat w kwietniu 2018 roku.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Ryzyko zaburzeń psychicznych przy PCOS

zaburzenia psychiczne przy PCOS
fot. Pixabay

Badania potwierdzają, że kobiety cierpiące na zespół policystycznych jajników (PCOS) mogą częściej zapadać na depresję i mieć stany lękowe. Naukowcy podejrzewają, że odpowiada za to brak równowagi hormonalnej, który wpływa na mózg kobiety jeszcze w jej życiu płodowym.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania w tym kierunku przeprowadziła dr Elisabet Stener-Victorin i jej zespół z Instytutu Karolinska w Szwecji. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Proceeding of the National Academy of Sciences.

Słów kilka o PCOS

Zgodnie z danymi przytoczonymi przez naukowców, ok. 5 mln Amerykanek w wieku reprodukcyjnym cierpi na PCOS. Jest to zaburzenie endokrynologiczne, a do jego najbardziej charakterystycznych elementów należy dysfunkcja jajników i zaburzenia miesiączkowania, niepłodność, otyłość i nadmierne owłosienie. PCOS odpowiada za ponad 70 proc. przypadków niepłodności u kobiet, braku owulacji i wczesnych poronień.

Zobacz także: PCOS przeszkodą na drodze do macierzyństwa

Zaburzenia psychiczne przy PCOS

Ustalono, że córki kobiet zmagających się z PCOS mają dużą szansę „odziedziczyć” schorzenie po matkach.  Natomiast u ich synów istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia otyłości i cukrzycy.

W swoich badaniach dr Stener-Victorin zauważa również, że conajmniej 60 proc. kobiet z PCOS boryka się z co najmniej jednym rodzajem zaburzeń psychicznych, takim jak depresja, stany lękowe, czy zaburzenia odżywiania. Ekspertka twierdzi również, że takie kobiety mogą mieć skłonności do samobójstw.

Zjawisko przypisuje się zwiększonej obecności męskich hormonów, które przenikają do płodu przez krew matki. Zagadnienie to wymaga jeszcze dalszych badań – zaznacza ekspertka.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Medical News Today

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Objawy zagnieżdżenia się zarodka. Co mówi lekarz?

leczenie niepłodności

Czy kobieta jest w stanie odczuć objawy implantacji zarodka? Co dzieje się w kobiecym ciele po zapłodnieniu? Na pytania odpowiada prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości w Klinice Leczenia Niepłodności INVICTA.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do implantacji zarodka w macicy dochodzi w kilka dni po zapłodnieniu. Zdaniem eksperta, jeśli para stara się o potomstwo w sposób naturalny, bardzo wczesna ciąża nie będzie w żaden sposób odczuwalna.

– Pierwsze objawy, inne niż brak miesiączki, mogą się pojawić dopiero po kilku tygodniach od zapłodnienia, najczęściej więc kobieta wcześniej dowie o swoim stanie wykonując test ciążowy lub badanie z krwi motywowana opóźnieniem spodziewanego krwawienia – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Objawy zagnieżdżenia się zarodka – co radzi lekarz

W przypadku leczenia niepłodności, objawy, które przez pacjentki często kojarzone są z tymi ciążowymi, takie jak uczucie zmęczenia, dolegliwości ze strony układu pokarmowego, obrzmienie, tkliwość i powiększenie piersi, wahania nastroju czy bóle podbrzusza najczęściej wynikać będą z przebiegu samej terapii i efektów działania podawanych hormonów (progesteronu). W mniejszym nasileniu część kobiet może je u siebie obserwować w normalnych cyklach.

W wielu publikacjach pojawia się informacja, że u 25 proc. kobiet wynikiem zagnieżdżenia się zarodka jest krwawienie implementacyjne, często mylone z menstruacyjnym. Jakie inne objawy mogą wskazywać na implementację zarodka?

Choć rzeczywiście w źródłach – głównie popularnonaukowych – można spotkać informacje o tym, że po implantacji czasem pojawia się niewielkie krwawienie – zdaniem eksperta – trudno jest znaleźć jednoznaczne potwierdzenie tej tezy w doniesieniach naukowych.
Plamienia na różnych etapach cyklu mogą mieć bardzo wiele przyczyn – wyjaśnia lekarz. – Ich pojawienie może wynikać np. z zaburzeń hormonalnych, infekcji, podrażnień w wyniku stosunku seksualnego. Trudno jest w sposób rzetelny wiązać plamienie z momentem zagnieżdżenia zarodka. Jeśli już, musiałoby ono występować ok. 6-7 dni po owulacji, a więc na ogół na mniej więcej tydzień przed spodziewaną miesiączką.

Zdaniem eksperta nie można wskazać objawów, po których kobieta mogłaby poznać, że doszło do implantacji. Optymalnie jest zweryfikować to, czy doszło do ciąży poprzez wykonanie odpowiednich badań, a potem pozostawać pod opieką lekarza w czasie jej rozwoju. Statystycznie największe ryzyko ew. utraty ciąży istnieje do 3 miesiąca. Po 12 tygodniu większość ciąż rozwija się dalej, prowadząc do narodzin dziecka.

Konsultacja: prof. dr hab. n. med. Krzysztofa Łukaszuka, specjalisty endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, kierownika Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

POLECAMY: 

7 rzeczy, które musisz wiedzieć o poronieniu

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.