Przejdź do treści

Precz z łapami od adopcji

Ręce precz od adopcji - Magdalena Modlibowska

Od ponad 6 lat odczarowuję adopcje. Piszę, przygotowuje i współprowadzę audycje radiowe, wypowiadam się w roli eksperta w TV, jestem aktywna w środowiskach parentingowych i staraniowych, założyłam fundację i współpracuje z wieloma istniejącymi. No i oczywiście założyłam i prowadzę dział adopcji w Chcemy Być Rodzicami jedynym polskim magazynie, który o niej pisze systematycznie od trzech lat. Z odzewu jaki dostaje z publicznego eteru wynika, że to ma znaczenie, że jest potrzebne, że pokazuje prawdziwe i rzetelne oblicze rodzicielstwa adopcyjnego. Ale nie osiadam na laurach, wciąż się uczę tego czym adopcja jest, a czym nie jest. Przecież poza tymi działaniami publicznymi jestem tez mamą, która doświadcza m.in. adopcyjnego macierzyństwa.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego o tym pisze do was?

Bo teraz jest idealny moment i bardzo potrzebny na okrzyk ADOPCJA NIE JEST DLA KAŻDEGO! To co dzieje się aktualnie w polityce, a właściwie w życiu każdej świadomej kobiety, bardzo mnie interesuje, wręcz organicznie jest częścią mojej codzienności jak oddychanie. A powodów mogłabym wyliczyć długa listę, jestem odpowiedzialna przede wszystkim za rzetelną informację dla czytelniczek naszego magazynu i portalu, które starają sie o dziecko i nikt tak jak one nie potrafią stawiać jego pierwszeństwa przed innymi. Dlatego, że jestem kobietą. Dlatego, że mam córki i będę mieć synową być może. Dlatego, że znam wiele kobiet, które też mają córki i być może będą mieć synowe. Dlatego, że znam wiele kobiet, które nie mogą mieć córek i synów choć tego pragną. Interesuje mnie też to co się dzieje w ostatnich dniach w polityce i społeczeństwie jako socjologa. A także interesuje po prostu jako wolnego człowieka, któremu ktoś w imię idei chce ograniczać prawo wyboru. To te podstawowe powody mojego intensywnego śledzenia wydarzeń polityczno-społecznych w ostatnich tygodniach. Jednak nie myślałam, że do tych powodów dołączy też adopcja. Przecież właśnie grzebią w ustawach dotyczących in vitro i aborcji, a moje adopcyjne „poletko” jest zostawione w spokoju. Jednak to tylko pozorny spokój i ja go zachować nie mogę. Powiem chyba bardziej dosadnie, jestem wkurzona i oburzona. Bardziej dosadnie nie napisze z racji kultury i szacunku dla ciebie czytelniku.

Adopcja lekiem na całe zło

Co mnie tak poruszyło? Otóż to, że Ci wszyscy mądrale tak ochoczo zakazujący aborcji i obracający w nicość szanse na skuteczne in vitro wycierają swoje gęby adopcją. Wycierają swoje gęby moim życiem, moim osobistym doświadczeniem i misją jaką wypełniam dla społeczeństwa odczarowując adopcję. Ci wszyscy, którzy nie muszą wychowywać dziecka z dysfunkcjami, którzy nie mają bladego pojęcia o procedurze, o życiu w trójkącie adopcyjnym, o życiu z dzieckiem które kochasz, a które kochać nie umie. Brak tego, choćby ogólnego pojęcia nie przeszkadza im, żeby tak ochoczo wciskać adopcje jako rozwiązanie wszystkim innym.

Dziecko z gwałtu? Oddaj do adopcji. Nie możesz począć? Adoptuj!

TO ŁAMANIE PODSTAWOWEJ ZASADY WARUNKUJĄCEJ UDANĄ ADOPCJĘ, jaką jest WYBÓR TEJ KONKRETNEJ DROGI. Rodzicielstwo adopcyjne musi być wyborem. Ono jest wyborem. Nie ostatnią i jedyną deską ratunku. Każdy kto tak traktuje adopcje albo odpadnie w trakcie procedury adopcyjnej, albo jeśli jakimś cudem przeciśnie się przez procedurę, nie udźwignie ciężaru tego rodzicielstwa, w efekcie fundując dziecku i sobie dalsze traumy.
Usłyszałam wypowiedź posła Roberta Winnickiego: „naprotechnologia i adopcja rozwiązują ten problem” (przyp. aut. problem niepłodności) i nóż w kieszeni się otwiera. To chamskie i bezczelne traktowanie całego mojego życia. To jest totalna ignorancja tematu, jakim żyję osobiście i zawodowo. Ten człowiek po prostu nie wie o czym mówi. Założę się, że pan Winnicki nie wykonał ani jednego telefonu do pierwszego lepszego ośrodka adopcyjnego, żeby dowiedzieć się, przynajmniej z teorii co to jest adopcja. Ale ja już nie wymagam od kogoś tak bezczelnego, żeby poznawał temat, starał sie go zrozumieć, ale żeby nawet faktów nie sprawdzić??? Panie pośle Winnicki czy wie Pan ile jest w Polsce dzieci pozbawionych opieki biologicznych rodziców? Nie, nie takich, które mają uregulowaną sytuację prawną (wyjaśnić Panu o co chodzi? rodzice biologiczni nie maja praw rodzicielskich z powodu zrzeczenia lub odebrania) i mogą iść do adopcji, ale takich dzieci, które nie mogą liczyć na rodziców biologicznych mimo, ich nieustających praw rodzicielskich, żyją w placówkach instytucjonalnych (dawniej nazywały sie domami dziecka Panie pośle), albo w opiece zastępczej (rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka, podpowiem Panie pośle, że to nie to samo co adopcja). Dzieci, które są niepełnosprawne albo mają zbyt liczne rodzeństwo i nie ma chętnych do adopcji, po której nikt już takim rodzicom nie pomaga. Czy wie Pan ile jest w Polsce takich dzieci? Jest ich grubo ponad 70 tys. Powtórzę, bo ta liczba jest szalenie istotna i każdy kto traktuje adopcje jak sztandar powinien ją znać – siedemdziesiąt tysięcy dzieci w pieczy zastępczej. Warto też wiedzieć, że adopcji w Polsce orzeka się rocznie ok 3,5 tys. A wie Pan ile jest osób, które chcą mieć dziecko, ale nie mogą? Szacuje się, że 1,5 mln par. Powtórzę słownie, półtora miliona par. Czy umie Pan w prostym równaniu matematycznym zestawić te dwie liczby??? Matematyka to nie są opinie, domysły, ideologia, wiara jakakolwiek inna abstrakcja. To są konkretne liczby. A każda z tych liczb, to jest konkretny człowiek i jego życie.

Dobro dziecka żyjącego

Niech Pan i wszyscy inni odczepią się od adopcji, bo raz jest niemożliwym, żeby była rozwiązaniem dla wszystkich z racji przytoczonych danych liczbowych, ale przede wszystkim z uwagi na jedyny i ustawowo zapisany sens adopcji, jakim jest DOBRO DZIECKA. Nie pary dotkniętej niepłodnością, tylko dziecka. Nie dziecka poczętego, co tak chętnie wypowiadają obrońcy nurtu pro-life. Ale dziecka żyjącego, które ma swój pesel a jego życie się toczy. Ale skoro do władzy dostali się ludzie,  którzy chcą zmuszać kobiety do rodzenia i wychowywania dzieci z gwałtu, zmuszać kobiety do bezdzietności, to czemu nie zmuszać małżeństw do wychowywania dzieci z poczucia bezradności i braku wyjścia. Adopcja jest pięknym rodzicielstwem i potwierdzą to zapewne w komentarzach wszystkie zaprzyjaźnione i doświadczone w tym kierunku osoby. Ale potwierdzą też, że to trudne rodzicielstwo, które często wymaga odwoływania się do głębi własnego serca i spoczywającego tam WOLNEGO WYBORU. Bo dzięki temu, że świadomie i bez przymusu wybrałam taką drogę do stania się rodzicem, potrafię w tym rodzicielstwie widzieć piękno i szczęście. I w tym poczuciu wychować szczęśliwe dzieci, które przecież będą obywatelami naszego kraju. Każdy kto bezcześci moje macierzyństwo pokazując adopcje jako ostateczność, przymus i stawiając ja jako argument w odbieraniu ludziom wolności, powinien choć raz spędzić dzień w rodzinie, która adoptowała dziecko i tego żałuje. Takie przypadki niestety też się zdarzają, a przy takich politycznie stawianych warunkach będzie ich coraz więcej.
Drogie mamy adopcyjne, kobiety które wybrałyście taką drogę do waszego macierzyństwa nie pozwólcie na takie bezczeszczenie naszej wolności. Nie bądźmy popychadłami dla niedouczonych posłów, którzy chętnie wygłaszają puste hasła nawet nie zastanawiając się ilu ludzi ranią. Chociaż czy czyjaś głupota może mnie ranić? Ale na pewno może zniszczyć czyjeś życie.

Magdalena Modlibowska

Szefowa działu Adopcja w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” i zastępczyni redaktor naczelnej, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książek „Odczarować adopcję” i „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów dot. adopcji, , prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Adopcja płodu przez telefon? Aplikacja „Adoptuj Życie” nowością w kręgach pro-life

Aplikacja Adoptuj Życie
fot. adoptujzycie.pl

Duchowa adopcja płodu i modlitwa przez dziewięć miesięcy – to propozycja Fundacji Małych Stópek, która wypuściła właśnie na rynek aplikację na smartfony o nazwie Adoptuj Życie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aplikacja dostępna jest w dwóch wersjach językowych, korzystać z niej mogą użytkownicy telefonów z systemem Android oraz iOS.

Duchowa Adopcja Dziecka polega na indywidualnej lub publicznej modlitwie wstawienniczej. Przez 9 miesięcy użytkownik aplikacji bierze pod opiekę nieznane, poczęte dziecko, „którego życie jest zagrożone aborcją” – czytamy w opisie.

Osoba podejmująca się takiego zobowiązania przez dziewięć miesięcy odmawia jedną dziesiątkę różańca i modlitwę w intencji duchowo adoptowanego dziecka.

Zobacz także: Modlitwa o dziecko. Czy modlitwa dla starających się o dziecko może pomóc?

Aplikacja Adoptuj Życie – co w niej znajdziemy?

Po zainstalowaniu aplikacji na telefonie ukazuje się następujący komunikat:

Oto Twój mobilny asystent podjętej przez Ciebie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Będzie Ci towarzyszyć przez 9 miesięcy trwania modlitwy pomagając wywiązać się z Twojego modlitewnego zobowiązania. Za pomocą grafik przedstawiliśmy każdy z 40 tygodni rozwoju prenatalnego dziecka. Dodatkowo zamieściliśmy oryginalne zdjęcia USG oraz echo serca z kolejnych etapów rozwoju. Dzięki temu możesz śledzić wzrost dziecka przez cały czas trwania Duchowej Adopcji i edukować swoje środowisko, jak wygląda człowiek w rozwoju prenatalnym.

Oprócz tych informacji twórcy aplikacji przygotowali również rozważania różańcowe na każdy dzień. Użytkownicy codziennie będą również mogli przeczytać krótki komunikat – myśli dziecka „adekwatne do danego momentu rozwojowego”. Twórcy aplikacji twierdzą, że tego typu komunikaty pomogą uwrażliwić ludzi na poczęte życie.

Zobacz także: Patron niepłodnych. Do których świętych modlić się o ciążę?

Módl się i płać

Oprócz codziennej modlitwy i rozważań różańcowych znajdziemy jeszcze dwie inne zakładki. Jedną z nich jest „Przyrzeczenie”. Użytkownik zobowiązuje się w tym miejscu do codziennej modlitwy o uratowanie życia nienarodzonego dziecka oraz sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu.

W kolejnej zakładce „Twój Dobry Uczynek” również zobowiązujemy się do codziennej modlitwy, do której dołączyć można dobrowolne postanowienie, np. post, wyrzeczenie, czy uczynek miłosierdzia. Jeżeli użytkownik nie ma pomysłu na dobry uczynek, z pomocą przychodzą twórcy aplikacji.

Na dole strony pogrubionymi literami możemy przeczytać komunikat: „Wystarczy, że wpłacisz 10 zł na konto Fundacji, a za nie zakupione zostanie 20 pieluch jednorazowych i przekazanych dzieciom uratowanym od aborcji”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: dlazycia.info/premiera-aplikacji-adoptuj-zycie/

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Powstanie centralny rejestr pieczy zastępczej

centralny rejestr pieczy zastępczej
fot. Pixabay

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej planuje wprowadzenie centralnego rejestru pieczy zastępczej. Będzie z niego można uzyskać informacje o rodzinach zastępczych i kandydatach zakwalifikowanych do pełnienia tej funkcji oraz o domach dziecka i osobach usamodzielniających się.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powstanie rejestru przewiduje projekt nowelizacji ustawy z 9 czerwca 2011 roku o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Projekt ten trafił właśnie do konsultacji społecznych, a jego celem jest lepsza praca z rodziną, rozwój rodzinnej pieczy zastępczej i mniejsza liczba adopcji zagranicznych.

Zobacz także: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

Centralny rejestr pieczy zastępczej – co się w nim znajdzie?

Projekt zawiera regulacje dotyczące utworzenia centralnego rejestru. Będzie się on składał z siedmiu wykazów zawierających informacje o dzieciach umieszczonych w pieczy, osobach z pozytywną, wstępną kwalifikacja oraz osobach już zakwalifikowanych do pełnienia roli opiekunów, jak również o rodzinnych domach dziecka i rodzinach zastępczych.

W rejestrze będzie można także znaleźć informacje o placówkach opiekuńczo-wychowawczych i osobach zaczynających samodzielne życie po opuszczeniu pieczy.

Dzięki tej inicjatywie poszukiwane dla dzieci miejsc w domach zastępczych ma być łatwiejsze.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita, Gazeta Prawna

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

oszustwo adopcyjne
fot. Pixabay

Para była niezwykle szczęśliwa, kiedy dziewczynka z Ugandy zamieszkała z nimi. Gdy po sześciu miesiącach małżeństwo poznało historię dziecka, było w szoku. Zdecydowali się odesłać dziewczynkę do jej ojczyzny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica i Adam Davis z amerykańskiego stanu Ohio mieli czworo dzieci. Pragnęli jednak przyjąć do swojego domu jeszcze jedno dziecko.

Rozpoczęli procedurę adopcyjną za pośrednictwem instytucji European Adoption  Consultants (EAC), starając się o przysposobienie dziewczynki z małej wioski w Ugandzie. Za usługę zapłacili EAC 15 tys. dolarów.

Zobacz także: Pokochaj w dziecku jego korzenie. Adopcja a rodzice biologiczni

Pierwsze spotkanie i podróż do Ameryki

Organizacja poinformowała małżeństwo, że ojciec dziecka zmarł, a matka zaniedbywała swoje rodzicielskie obowiązki. Nic nie stało zatem na przeszkodzie do adopcji.

W kwietniu 2015 roku para przyleciała do Ugandy, aby spotkać się z 5-letnią Matą. – Przebywała w sierocińcu, nie było tam żadnych zabawek, a w oknach zamontowane były kraty – wspomina Jessica. Po spotkaniu dziewczynka wyruszyła z Davisami do nowego domu w Stanach Zjednoczonych.

Mata rozpoczęła naukę języka angielskiego i po sześciu miesiącach była już w stanie opowiedzieć rodzicom swoją historię. Nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli.

Zobacz także: Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Oszustwo adopcyjne

Zgodnie ze słowami Maty, wszystkie informacje podane przez EAC były fałszywe. Dziewczynka zapewniała, że w ojczystym kraju miała troskliwą matkę i nigdy nie była maltretowana.

Jessica i Adam prześledzili historię Maty i zdali sobie sprawę, że padli ofiarą adopcyjnego oszustwa. Choć ta decyzja nie była łatwa, Davisowie postanowili odwieźć dziewczynkę do biologicznej mamy.

Na miejscu Jessica i Adam dowiedzieli się, że matka dziewczynki również została oszukana. Ośrodek poinformował kobietę, że jej dziecko wyjeżdża tylko na kilka lat do Ameryki, gdzie Davisowie będą sponsorować jej edukację. Matka Maty nie zdawała sobie sprawy, że podpisując dokumenty, zrzeka się praw rodzicielskich.

Historia Maty to nie jedyny przypadek oszustwa adopcyjnego. Co roku wiele rodzin pada ofiarą tego typu oszustw, a dzieci odbierane są niczego nieświadomym rodzicom.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.ntd.tv

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Szukam kogoś, kto mnie adoptuje”. Dramatyczny apel samotnego staruszka

Staruszek chce, by ktoś go adoptował
fot. Pixabay

„Szukam kogoś, kto mnie adoptuje”. Taki ogłoszenie napisał i wywiesił na przystanku samotny staruszek. Zobacz wzruszający apel nieszczęśliwego człowieka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak reklamuje sam siebie 85-letni Han Zicheng z Chin, jest silny, może robić zakupy, gotować i umie sam o siebie zadbać.

Mężczyzna zapewnia również, że nie cierpi na żadne chroniczne schorzenia. Zaznacza, że jako były pracownik instytutu badawczego, co miesiąc otrzymuje emeryturę i ma swoje pieniądze.

Zobacz także: Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Staruszek chce, by ktoś go adoptował

Han czuje się bardzo samotny. Jego żona nie żyje, a dzieci wyjechały z rodzinnego domu i zerwały kontakt z ojcem. Staruszek boi się, że umrze samotnie w swoim małym mieszkanku w miejscowości Tianjin.

Han przeżył japońską okupację, chińską wojnę domową i rewolucję kulturalną. Boi się jednak samotności i tego, że nie poradzi sobie w obliczu poważniejszej choroby. Jak mówi, chce mieć kogoś, kto „potrzyma go za rękę, gdy będzie umierał”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: RMF FM

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.