Przejdź do treści

Pożycz mi brzuch

Niespełna rok temu ogólnoświatową burzę medialną wywołał przypadek tajskiej surogatki, która zgodziła się urodzić dziecko australijskiej parze. Kobieta urodziła bliźniaki – chłopca i dziewczynkę. Gdy jednak okazało się, że jedno z nich cierpi na zespół Downa, niedoszli rodzice wycofali się z umowy porzucając dziecko. Przypadek ten ukazuje, jak w pogoni za marzeniem granice moralności stają się giętkie, a zderzenie z surową rzeczywistością niejednokrotnie zaskakuje.

Surogatka to inaczej matka zastępcza, która zachodzi w ciąże z zamiarem przekazania dziecka po porodzie innej osobie. Wynajęcie brzucha surogatki jest jedną z dróg do posiadania dzieci dla par, które z różnych przyczyn nie mogą mieć własnych dzieci, są alternatywą dla kobiet, którym z powodów zdrowotnych nie udaje się donosić własnej ciąży. Istnieją dwie drogi macierzyństwa zastępczego. Pierwsza, tradycyjna metoda polega na sztucznym zapłodnieniu surogatki nasieniem ojca. Tym samym przynajmniej jedna osoba z pary staje się rodzicem biologicznym narodzonego dziecka. Druga forma, inaczej nazywana pełną polega zapłodnieniu drogą in vitro komórki jajowej matki, która będzie wychowywała dziecko oraz plemnika ojca i przyjęcie jej przez surogatkę. W tym przypadku obydwoje są biologicznymi rodzicami.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Polsce surogacja jest nielegalna. Co więcej, zgodnie z naszym prawem matką dziecka może być jedynie osoba, która faktycznie dziecko urodziła. Podobnie rzecz wygląda we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii i Bułgarii, które zabraniają wszelkich form macierzyństwa zastępczego. Jednak we wielu krajach, m.in. Wielkiej Brytanii, Danii, Belgii, Irlandii oraz Finlandii jest ona dozwolona. Przepisy zazwyczaj określają okoliczności, w których rodzice mogą skorzystać z usług surogatek oraz zobowiązują zarówno rodziców, jak i samą surogatkę do badań psychologicznych i ogólnozdrowotnych. Również kwestie finansowe objęte są prawną regulacją – poza oczywistym przypadkami (np. koszty ewentualnego leczenia) matka zastępcza za swoją pomoc nie może otrzymywać pieniędzy. Wyjątkiem od tej reguły są niektóre stany w USA, Rosja i Ukraina. Tam „handel brzuchem” jest zgodny z literą prawa.

Jak pokazuje praktyka, prawo w tej kwestii jest notorycznie łamane. Po pierwsze surogacja jest powszechna nawet w krajach, w których jest to zabronione. Co więcej, istnieje czarny rynek, na którym odbywa się swoisty handel brzuchem. Stawka jest niebagatelna. W Polsce koszt „wynajmu brzucha” zwykle waha się między 30 a 100 tysiącami złotych, dodatkowo należy doliczyć opłaty za opiekę zdrowotną czy specjalną dietę. Jednak, gdy gra toczy się o największe marzenia, cena nie gra roli.

Kontrowersji wokół surogacji nie brakuje. W niektórych przypadkach, w czasie ciąży, w zastępczych matkach rozwija się silne przywiązanie do noszonego dziecka. W konsekwencji odmawiają one oddania go po porodzie oczekującym rodzicom. Często zdarza się również łamanie zasad umów między surogatką a przyszłymi rodzicami. Dochodzi do aborcji bez ich wiedzy, zażywania narkotyków, spożywania alkoholu przez zastępcza matkę. Bywa i tak, że rodzice w trakcie trwania ciąży odmawiają pokrycia niezbędnych opłat. Problemem są także powszechne poronienia przez surogatki oraz częste infekcje, na które narażone są kobiety, które poddają się in vitro.

Szeroko dyskutowane są kwestie etyczne związane z surogacją. Wiele osób macierzyństwo zastępcze utożsamia z procesem sprzedaży. Surogatka postrzegana jest, jako kobieta, która chce szybko i ławto zarobić duże pieniądze. Jednak czy mamy prawo do oceny? Pogoń za marzeniem, marzeniem posiadania dziecka jest abstrakcją dla ludzi, którzy nigdy nie borykali się z podobnym problemem. Warto jednak pamiętać, że każdy medal ma dwie strony, a decyzja o wynajęciu brzucha nie zawsze ma szczęśliwy koniec…
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Poznaj perspektywę lekarza zajmującego się leczeniem niepłodności: „Podchodzę do swojej pracy z pasją” – dr n.med. Jarosław Janeczko

Założyciel i właściciel Centrum Leczenia Niepłodności PARENS w Krakowie. Stworzył największą w Europie sieć laboratoriów medycznych współpracujących w zakresie komputerowej analizy nasienia. Założyciel i współwłaściciel klinik GMW Embrio w Opolu oraz PARENS w Rzeszowie. Lekarz z wieloletnim doświadczeniem i znajomością najnowszych trendów w leczeniu niepłodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność to problem, który niewątpliwie narasta. Współczesny świat i jego tempo nie ułatwiają zadania. Czy z perspektywy lekarza widzi Pan, że rzeczywiście pacjentów przybywa?

dr n.med. Jarosław Janeczko: Ilość pacjentów rośnie, bo układ rozrodczy starzeje się w tempie naszego życia. Zbyt szybko. Wśród naszych pacjentów dominuje grupa wiekowa 30+. Często są to kobiety, które odkładają decyzję o macierzyństwie na później. Średni wiek naszych pacjentek to 34-35 lat. Coraz częściej zaczynają pojawiać się także pacjentki, które mają 25-27 lat. W tym samym wieku mamy coraz częściej również panów, z niestety bardzo słabymi parametrami nasienia.

Wydaje się, że współczesny świat, poza pozytywnymi aspektami rozwoju, niesie ze sobą bardzo szkodliwe i dramatyczne w skutkach konsekwencje. Czynniki środowiskowe, nieprawidłowe nawyki żywieniowe i styl życia, mają negatywny wpływ na zdrowie. Zawsze na początku zastanawiam się z moimi pacjentami, w jaki sposób te szkodliwe efekty można jeszcze cofnąć. Zaczynamy od rzucenia palenia. Jeśli para decyduje się na dziecko, powinna chcieć dla jego zdrowia wszystkiego, co najlepsze. Nie wyobrażam sobie, jak można dbać o dziecko w domu pełnym miłości i dymu papierosowego jednocześnie.

A jak jest ze świadomością pacjentów? Czy dlatego, że coraz głośniej mówi się o problemie niepłodności, to i coraz więcej osób zgłasza się po pomoc?

Rzeczywiście świadomość pacjentów się zmienia. Dzieje się to głównie dzięki mediom społecznościowym. Częściej to jednak kobieta szybciej czuje instynkt macierzyński i jej pragnienie posiadania dziecka sprawia, że szuka na ten temat informacji oraz zgłasza się do lekarza. Chociaż, muszę przyznać, widzę w ostatnim czasie również duże zainteresowanie mężczyzn – panowie z własnej inicjatywy chcą wykonać badania. Podobną tendencję zauważają nasi urolodzy. To bardzo dobry znak.

Czy zatem w pana ocenie, w Polsce wiedza o niepłodności i sposobach radzenia sobie z nią jest dostępna? Czy ma pan poczucie, że „przeciętny Kowalski” wie co ma robić, gdy okazuje się, że ma problem z płodnością właśnie?

Dostęp do informacji na temat problemów z zajściem w ciążę jest możliwy na jedno kliknięcie. Fora internetowe, mnóstwo artykułów, Facebook, opinie innych pacjentów klinik – to wszystko sprawia, że wiedza na temat niepłodności jest ogólnodostępna.

Mimo to, wizyta w klinice leczenia niepłodności jest stygmatyzującym wydarzeniem – ale czy przekroczenie jej progu to stwierdzenie „nie mogę mieć dziecka”? Nie. To tylko zwrócenie się do osób z doświadczeniem, o poradę, o pomoc.

To jak zapytać na ulicy o drogę. Z jedną różnicą – nie jest to zupełnie anonimowa osoba, bo lekarza można sobie wybrać. Można wejść na stronę internetową kliniki i zdecydować, który specjalista będzie dla nas odpowiedni. Jaki ma być? Rzeczowy, stanowczy, z doświadczeniem, miły, z poczuciem humoru, ludzki, pełen zrozumienia, oddany, dostępny, energiczny, uzdolniony? Żaden człowiek nie jest ideałem. Pacjent może jednak wybrać lekarza, który będzie dla niego odpowiedni i spełni jego oczekiwania.

Jak w Pana ocenie wypadamy na tle innych krajów? Ma Pan doświadczenie międzynarodowe – czy powinniśmy czerpać z wiedzy m.in. amerykańskich ekspertów, czy może to oni powinni uczyć się od naszych lekarzy?

Jeśli spojrzymy na Wyspy Brytyjskie, Niemcy, Czechy, Polskę, Ukrainę, czy USA, wiedza i umiejętności w dziedzinie leczenia niepłodności są na takim samym poziomie. Podobnie jest z dostępem do sprzętu medycznego i materiałów używanych w czasie hodowli zarodków. Pochodzą z całego świata – z Danii, Niemiec, USA, a nawet Australii. Różnice wynikają z aspektów prawnych w tych krajach. Natomiast nie ulega wątpliwości, że lekarz powinien nieustannie się uczyć, uczestniczyć w szkoleniach, warsztatach, kongresach.

Jest wiele organizacji zajmujących się niepłodnością, na przykład Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii, Polskie Towarzystwo Andrologiczne, a za granicą European Society of Human Reproduction and Embryology, American Society for Reproductive Medicine. Co roku odbywają się konferencje każdego z tych towarzystw. Aby utrzymać wysoki poziom wiedzy, umiejętności i być na bieżąco z najnowszymi odkryciami, trzeba koniecznie brać w nich udział. Co ważne, bez względu na to, z jakiego kraju pochodzi lekarz, embriolog czy naukowiec, który przemawia na konferencji, wszyscy działamy w jednej wspólnej sprawie. Wszystkim nam zależy na jak najlepszej jakości i skuteczności naszej pracy.

Wracając do tempa współczesnego świata i możliwości, jakie on przynosi. Czy nieustanny rozwój oraz możliwości techniczne dają nadzieję coraz większej ilości pacjentów? A może na dzień dzisiejszy wszystkie opcje leczenia niepłodności są już wykorzystane i żadnych nowych technik nie widać na tzw. horyzoncie?

Każdego dnia setki naukowców na całym świecie pracują nad udoskonaleniem metod leczenia, sprzętu medycznego i leków, które w przyszłości będą mogły pomóc naszym pacjentom. Skuteczność leczenia nie wynosi 100% i raczej nigdy takiego poziomu nie osiągnie. Stwarza to dla naukowców ogromne możliwości i oznacza, że właściwie każdy etap wymaga jeszcze sporo pracy. Uczestnicząc w konferencjach, co roku dowiadujemy się czegoś nowego. Szczególnie dużo pozostało jeszcze do odkrycia w dziedzinie diagnostyki przedimplantacyjnej oraz ewentualnej terapii genowej zarodków. Są to trudne tematy, również ze względów etycznych. Jeśli jednak istnieje szansa na wyleczenie zarodka, czy nie jest to nadzieja dla wielu pacjentów obciążonych chorobami genetycznymi?

Idąc tym torem, zawód lekarza to nieustanny rozwój właśnie i inwestycja w wiedzę. Czy były to dla Pana ważne argumenty przy wyborze ścieżki zawodowej

Często spotykam się z określeniem, że niepłodność leczy się jak na taśmociągu, a na końcu zawsze jest in vitro. Takie oskarżenia słyszymy ze strony polityków i niejednokrotnie samych pacjentów. Tymczasem każdy pacjent jest inny. Każdy wymaga zdiagnozowania problemu, zastanowienia się nad kolejnym krokiem, sposobem poprawy parametrów nasienia, wyborem leków, stymulacji, obserwacji pęcherzyków jajnikowych, grubości endometrium, leczeniem mięśniaków, torbieli etc. Jest mnóstwo przeszkód, które trzeba pokonać. Lekarz, by potrafił się z tym zmierzyć, musi mieć szeroką wiedzę i ciągle doskonalić swoje umiejętności zawodowe. Dla mnie nie jest to jednak przykry obowiązek, tylko doskonała sposobność, żeby poznać ciekawych ludzi, nowe techniki leczenia. Podchodzę do tego z pasją, nie wyobrażam sobie siebie siedzącego za biurkiem i wypisującego do końca życia te same recepty. Podejmowanie nowych wyzwań, to część mojego charakteru.

Zastanawiam się nad emocjami jakie kryją się pod etykietą „lekarz”, bowiem mogę sobie tylko wyobrazić, jak jest to trudna – także psychicznie – profesja. Czy w Pana specjalizacji każde nowo narodzone dziecko jest wystarczającą nagrodą?

Dróg jest wiele – różne metody leczenia, doskonalenie zawodowe, o którym już mówiłem, setki rozmów z pacjentami, często ich wątpliwości, rezygnacja, depresja. Ale na końcu cel zawsze pozostaje ten sam. Dziecko. Malarz chce, aby jego dzieła były podziwiane, piłkarz dąży do zdobycia jak największej ilości bramek, a pilot do postawienia samolotu bezpiecznie na pasie. Każdy sukces smakuje wspaniale, a jeśli walczymy o coś bardzo długo, może nawet i lepiej. Emocje? Różne – jak w życiu. Czasem złość, czasem zmęczenie. Oby coraz częściej radość z kolejnego narodzonego dziecka.

 

Zobacz też:

Poronienie z perspektywy lekarza – dr Estera Kłosowicz: „Potrzeba wiele czasu, rozmowy i wsparcia”

Dr Jakub Danilewicz: „Mało lekarzy chce zajmować się takimi tematami. Dla mnie jest to misja!” – blaski i cienie bycia lekarzem

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Już dziś powiedz dziękuję swojej Położnej

"Położna na medal" - już dziś podziękuj swojej położnej

Podczas porodu poza partnerem, mamą lub przyjaciółką towarzyszy jej jeszcze jedna wyjątkowa osoba – położna. Tylko do końca grudnia każda mama może podziękować swojej położnej i zagłosować w plebiscycie „Położna na medal”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ciąża to piękny i magiczny czas, podczas którego każda kobieta zaczyna myśleć nie tylko o sobie, ale i o malutkiej istocie, która się w niej rozwija. To czas kiedy wspaniałe emocje przeplatają się z niepokojem. 

Przyszła mama najczęściej boi się tego, jak będzie wyglądał jej poród i czy wszystko przebiegnie prawidłowo. Obecność i wsparcie bliskiej osoby podczas porodu sprawia, że każda przyszła mama czuje się bezpieczniej i lepiej radzi sobie na każdym jego etapie.

W kwietniu 2017 wystartowała 4. edycja kampanii „Położna na medal” organizowana przez Akademię Malucha Alantan. Celem akcji jest podnoszenie świadomości w społeczeństwie, dotyczącej roli położnej w okresie okołoporodowym oraz pokazanie, że położna to także wsparcie, źródło rzetelnej wiedzy, a także osoba, do której należy mieć zaufanie.

Zobacz także: Położna na medal – jaka powinna być i czym się wyróżniać?

„Położna na medal” – konkurs na najlepszą położną

W ramach kampanii edukacyjnej prowadzany jest konkurs na najlepszą położną w Polsce oraz w poszczególnych województwach. Do 31 grudnia, każda mama może podziękować położonej za wsparcie oraz pomoc i oddać swój głos na położną wybraną w drodze nominacji za pośrednictwem strony www kampanii: www.poloznanamedal2017.pl.  W tegorocznej odsłonie konkursu zgłoszonych zostało 427 położnych z całego kraju. Do tej pory oddano 14794 głosów.

Poród jest dla kobiety ogromnym przeżyciem, u wielu z nich budzi niepokój, a nawet lęk. Na szczęście każda rodząca kobieta może liczyć na wsparcie i doświadczenie położnej, która staje się jej przewodniczką podczas ciąży, porodu i połogu. Jednym z celów kampanii Położna na medal jest pokazanie jak cenne dla młodej mamy jest wsparcie, ciepło, zrozumienie i wiedza położnej. Cieszymy się, że 4. odsłona kampanii odnosi coraz większe sukcesy, poszerza grono osób na naszym profilu kampanii na Facebooku. Z dumą i wielkim zadowoleniem możemy powiedzieć, że przekraczając liczbę dziesięciu tysięcy fanów na naszym profilu, udało się nam stworzyć społeczność, która przyłączyła się do naszej idei, a komunikaty i rady publikowane na naszych mediach społecznościowych cieszą się coraz większym zainteresowaniem.” – mówi Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawcy i organizatora kampanii Położna na medal.

Patronat honorowy nad czwartą edycją kampanii objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Partnerami merytorycznymi zostali: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku, Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

Zobacz także: Trwa 4. edycja kampanii i konkursu „Położna na medal”

Podnoszenie standardów i jakości opieki okołoporodowej

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę
na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku.
Oddawanie głosów odbywa się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz
Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

Dodatkowe informacje
Monika Majcher
Heima Public Relations
Email: monika.majcher@heimastudio.pl
Tel.: +48 728 120 011

Piotr Chojnacki
Heima Public Relations
Email: piotr.chojnacki@heimapr.pl
Tel: +48 728 751 113

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Sentencje na nagrobek maluszka – podpowiadają Aniołkowe Mamy

Chcemybycrodzicami.pl

Aniołkowe Mamy, czyli kobiety po stracie podpowiadają, jakie sentencje zamieściły na nagrobkach swoich utraconych dzieci. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kto, jak nie inna kobieta po stracie rozumie lepiej, prawda? Aniołkowe mamy i ich propozycje sentencji, napisów na nagrobek pochowanego maluszka.

Jaki skarb kryje ten grób, wie tylko Mama Tata i Bóg

Jesteś naszą cząstką w niebie, dzieli nas tylko czas

Aniołku, byłeś naszym marzeniem. Jesteś i będziesz naszą miłością…

Nie czekajcie Ja nie wrócę, Nie śpieszcie się Ja Poczekam.

Na zawsze w naszych sercach

Śpij aniołku

Jedną małą duszą tak wiele ubyło

Byłaś naszym światłem, nadzieją i radością

Ludzie marzą o Aniołach My mieliśmy szczęście trzymać Jednego w ramionach

Nic tak nie boli jak śmierć spełnionego marzenia… Śpij aniołku

Z miłości zrodzony, miłością pozostaniesz….

Widocznie Mało Aniołków jest w niebie skoro Bóg zabrał Nam Ciebie

Z miłości Nam dany. Nigdy niezapomniany

POLECAMY:

Nie ma dziecka i co dalej?

Prawa kobiety po stracie dziecka

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Świąteczna dżungla

święta i niepłodność
fot. Fotolia

Święta to czas szczęścia, serdecznych życzeń, dobrych początków i nowej energii. Z drugiej strony, jest to również okres podsumowań i zderzenia z niespełnionymi marzeniami. Wszystko wokół mówi nam o radości płynącej z narodzin. Jakże trudno jest sobie z tym poradzić, trwając w wielkiej niewiadomej i oczekiwaniu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas długich starań o dziecko zmagamy się nie tylko z własnymi uczuciami, lecz także z całą masą bodźców płynących z zewnątrz – począwszy od emocji innych ludzi, przez nietrafione komentarze, po przekaz docierający z mediów, reklam i idealnych zdjęć znajomych na Facebooku.

Boże Narodzenie to w tym kontekście szczególny okres. Kulturowo związany z silnym poczuciem bliskości, wybaczania, więzi rodzinnych. Obrazek wielopokoleniowej rodziny, koniecznie z biegającymi dookoła maluchami, może wpędzić nas w jeszcze większy żal i poczucie straty – kolejny utraconych nadziei, szans, umykającego czasu.

Zobacz także: 5 porad, jak przeżyć święta z niepłodnością

Święta i niepłodność – jak przetrwać ten czas?

Niestety nie wszyscy są w stanie to zrozumieć. Warto pamiętać, że brak empatii nie zawsze musi wynikać ze złych intencji. Nie zmienia to jednak faktu, że – niezależnie od przyczyny – boli tak samo. Komentarze zamartwiającej się babci: „Kochani, ja bym tak chciała, żeby wam się w końcu udało” – należą do kategorii tych przyjemniejszych.

Aluzje wścibskiej kuzynki: „Moja sąsiadka właśnie urodziła synka, a jest w tym samym wieku co wy” – sprawiają, że robi się coraz mniej miło. Niewybredny żart wujka: „Może trzeba nauczyć was, jak to się robi?” – najczęściej przelewa czarę goryczy. Nagle okazuje się, że cała rodzina siedzi w waszej sypialni, towarzyszy wam podczas wizyt lekarskich i każdemu do pełni szczęścia brakuje tylko WASZEGO dziecka.

6 porad jak przetrwać święta w staraniach o dziecko

Święta mogą być prawdziwą szkołą życia dla pary mającej problemy z zajściem w ciążę. Dobrze jest nie zapominać wtedy, jak wielki jest nasz wpływ na to, czego doświadczamy. Zaopiekujmy się sobą w tym szczególnym okresie, a może uda nam się zakosztować prawdziwej magii.

Zobacz także: Wystarczająco dobre święta podczas starań o dziecko – radzi terapeuta

1. Skup się na tym, co dobre i pozytywne

Nawet jeśli z ust mamy padają trudne komentarze, a za oknem zamiast białego puchu siąpi szara mżawka, zawsze możemy znaleźć obok coś dobrego. Co ważne – da się to wytrenować. Wyszukiwanie pozytywów powinno wejść nam w nawyk, a zacząć można od prawdziwych drobiazgów. Ładnie udekorowany stół – cieszy oczy. Pyszne potrawy – mogę się dziś najeść za cały rok. Odświętna sukienka – w końcu mam okazję, by ją założyć.

2. Zapewnij sobie masę atrakcji

Stosowanie strategii ucieczkowych nie jest na dłuższą metę dobrą metodą rozwiązywania problemów, ale może podczas tych kilku dni warto zapewnić sobie dodatkowe, pochłaniające czas i uwagę atrakcje? Rano śniadanie z rodziną, w południe spacer w parku, w porze obiadu odwiedziny u znajomych, po południu koncert kolęd na miejskim rynku, wieczorem gorąca kąpiel, przygotowany zawczasu ulubiony film i moc planów na kolejny dzień.

3. Spędzaj czas z właściwymi ludźmi

Pozwól sobie na powiedzenie „NIE”. Jeśli czujesz, że zostałaś zaproszona przez mało wrażliwą ciotkę tylko po to, aby mogła wypytać cię o sytuację rodzinną, zawodową, materialną… nie rób sobie tego. Jeśli wiesz, że nie ominą cię pytania o dziecko, odpuść. Nie musisz na siłę spełniać czyichś oczekiwań, szczególnie jeśli ponosisz przy tym tak ogromne koszty.

Zobacz także: Bez cudu pod choinką – niepłodność i święta

4. Odetnij się od mediów

Czasami dobrze jest zrobić sobie przerwę od zewnętrznego świata. Na co dzień dopływają do nas tysiące informacji, których mózg nie jest w stanie na bieżąco przetrawić. Co więcej, jeśli kojarzą się z trudnymi przeżyciami i bombardują nas z każdej strony, łatwo mogą zrobić nam prawdziwą krzywdę. Wspomniane już wyidealizowane reklamy, stereotypowo przedstawiana perfekcyjna rodzina, uśmiechnięte przyszłe mamy w strojach „pań Mikołajek” – STOP!

5. Skup się na swoich potrzebach

Zapytaj samą siebie: czego właściwie potrzebuję, żeby poczuć się lepiej? Dobra książka – proszę bardzo. Kubek kakao – nie ma problemu. Cisza i spokój pod ulubionym kocem – robi się. Daj sobie przestrzeń na małe przyjemności. W dużej mierze to one budują wielki spokój.

6. Nie ukrywaj emocji

Pewien rodzaj obojętności bardzo dobrze sprawdza się w trudnych sytuacjach, co do tego nie ma wątpliwości. Jednak udawanie, że coś cię nie denerwuje, nie rani, nie boli szybko może odbić się czkawką. Duszone łzy i tak znajdą w końcu ujście, często w najmniej oczekiwanych sytuacjach. A najpiękniejsze jest to, co ze sobą niosą – wielką ulgę. Pozwól sobie na nią.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.