Przejdź do treści

Poznań z in vitro! „Skoro PiS z tego zrezygnował, musimy wziąć ten ciężar na siebie”

Fot. pixabay,com

Poznań kolejnym miastem na liście wspierających walkę z niepłodnością metodą in vitro. Radni podjęli decyzję o miejskim programie, który obowiązywać będzie w latach 2017-2020. Na ten cel zarezerwowano w budżecie 1,9 mln złotych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Idzie wsparcie

Program ma ruszyć jeszcze latem tego roku. Według szacunków objąć ma nawet 18 tysięcy par. Wsparcie sięgać ma 5 tys. zł, a każda para dopłatę może dostać maksymalnie do trzech prób in vitro. Dopuszczalny wiek korzystających z programu mieszkańców stolicy Wielkopolski będzie wynosił 20-43 lata.

Skoro PiS z tego zrezygnował, musimy wziąć ten ciężar na siebie – słowa prezydent miasta, Jacka Jaśkowiaka, przytacza wyborcza.pl.

Bierzemy pod uwagę wysokie koszty tych procedur na rynku i rosnący problem, jakim jest niepłodność. Dlatego chcemy po prostu wyrównać wszystkim poznaniakom dostęp do usług medycznych – dodała radna Zjednoczonej Lewicy, Beata Urbańska. To właśnie koalicja, której jest przedstawicielką, wraz z Platformą Obywatelską i w porozumieniu ze stowarzyszeniem Nasz Bocian przygotowała poznański Program. Nie obyło się jednak bez dyskusji, lecz finalnie 19 radnych zagłosowało za. Przeciwko było 16 przedstawicieli miasta.

Co nowego?

W ostatnim czasie dużo dzieje się w kwestii miejskich programów in vitro. W styczniu Warszawa podjęła decyzję o wsparciu swoich mieszkańców. Stołeczny program ruszyć ma jeszcze w pierwszym półroczu 2017 roku, o czym pisaliśmy w naszym portalu.

Z drugiej jednak strony, bez refundacji in vitro został Kraków. „Radni zdecydowali, że miasto nie będzie wspierać walki z niepłodnością właśnie tą metodą. Chociaż dyskusja nad uchwałą trwała niemal trzy godziny, zabrakło kilku głosów” – pisaliśmy. Co więcej, przy okazji głosowania padały bulwersujące słowa [TUTAJ]. Zapewne nie była to ostatnia tego typu dyskusja, bowiem nad wieloma miastami wciąż wisi jeszcze w tej kwestii wielka niewiadoma.

Źródło: wyborcza.pl

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Rekordowa liczba dzieci narodzonych dzięki in vitro

in vitro w Niemczech
fot. Fotolia

W Niemczech znacznie wzrosła liczba dzieci urodzonych dzięki metodzie in vitro. Rok 2015 był rekordowy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Liczba dzieci urodzonych dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego przekroczyła w Niemczech w 2015 roku 20 tys. Dla porównania w roku 2011 było ich zaledwie siedem tys. – mówią dane niemieckiego rejestru zapłodnienia in vitro.

Od roku 1982 w rejestrach zbiera się informacje na temat niemieckich placówek leczenia niepłodności. Od czasu prowadzenia rejestru wykonano 1,6 mln zabiegów, a dzięki pomocy medycyny narodziło się ponad 250 tys. dzieci.

Zobacz także: Pomyłka przy in vitro w klinice w Policach. Lekarz uniewinniony

In vitro w Niemczech

W 2016 roku z in vitro skorzystało w Niemczech niemal 65 tys. kobiet, łącznie wykonano ponad 100 tys. zabiegów. Co czwarty z nich polegał na wykorzystaniu zamrożonej wcześniej komórki.

Trzy z czterech ciąż kończyło się porodem. Natomiast co piąta ciąża kończyła się poronieniem.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.dw.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Staraliśmy się o dziecko 9 długich lat. Wreszcie nam się udało

para-niepłodność-in vitro-ciąża po transferze

Monika z mężem starali się o dziecko przez 9 długich lat. Wreszcie – po tylu badaniach, diagnozach, zmianie lekarza, po kolejnym transferze… udało się! „Mamy nasz mały, wymarzony cud” – poznaj historię Moniki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nasze starania o dziecko, były dość typowe. Pewnie jak u tysiąca innych par. Poszliśmy do lekarza w swoim mieście, który sugerował, że to dopiero początki, że mamy się nie przejmować i starać się zajść w ciążę. Wszystkie wyniki były w normie i słuchaliśmy naszego lekarza starając się o ciążę przez dwa lata. A ciąży nadal nie było.

Zmiana lekarza, złe wyniki badań

W tym czasie na jaw wychodziły pierwsze odchylenia od normy wyników badań. Wyszło mi w wynikach badań podwyższone TSH i niedoczynność tarczycy.

Wzięłam leki, które unormowały wyniki badań, ale w ciążę dalej nie zachodziłam. Postanowiliśmy zmienić lekarza. Trafiliśmy w ręce wspaniałego człowieka z ogromną wiedzą i cudownym podejściem do pacjenta. Kolejne badania, konsultacje i ciągła nadzieja, że może tym razem się uda. I nic. Mijały miesiące, te zamieniały się w lata, a dziecka dalej z nami nie ma. Lekarz kieruje nas do kliniki leczenia niepłodności we Wrocławiu. Jedziemy pełni nadziei, że teraz, kiedy zajmą się nami specjaliści, wszystko będzie dobrze.

Lata starania zaprowadziły nas do kliniki leczenia niepłodności

I znowu od nowa badania, diagnoza i … po dwóch miesiącach konsultacji lekarz proponuje nam in vitro. Udało się zakwalifikować do rządowego wówczas dofinansowania zapłodnienia pozaustrojowego. Ogarnęła nas wielka radość oraz naprzemiennie: smutek i obawy, płacz, a nawet depresja.

Zobacz też: Jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

Wsparcie męża było nieocenione… szczególnie po nieudanym transferze

Dobrze, że mam kochanego męża, z którym od początku się wzajemnie wspieraliśmy.  Razem płakaliśmy i razem wstawaliśmy pełni nadziei na lepsze jutro. Mąż był przy mnie również wtedy, gdy jeździłam do kliniki, na pierwsze zastrzyki. Była ich ogromna ilość. Był ból i miałam huśtawki nastrojów. A mój mąż zawsze był ze mną. Wspierał jak umiał dobrym słowem.

Kiedy podchodziliśmy do pierwszego transferu miałam pełne przekonanie, że wszystko się uda. Byłam pewna, że to jest ten dzień, ta chwila i ten moment. Potem było 10 dni oczekiwania  na wynik. 10 dni dla mnie zamieniły się w 10 lat. Kiedy wreszcie nadszedł oczekiwany dzień cała w skowronkach odebrałam wynik… niestety negatywny. Wszystko pękło jak bańka mydlana. Czułam się wtedy strasznie. Płakałam kilka dni. Nie mogłam zrozumieć; dlaczego ja? Dlaczego innym się po prostu udaje zajść w ciążę. Modliłam się i pytałam Boga: dlaczego?

Lekarz kazał zrobić chwilę przerwę od stresu, wizyt lekarskich i leków. Tylko co z tego, skoro to nadal bolało tak bardzo. Każde święta, urodziny, spotkanie z bliskimi, którzy składając życzenia, mówili nam, aby tym razem się udało. Wybuchałam od razu płaczem. Widząc to, rodzina i przyjaciele przestali w ogóle poruszać temat dziecka.

Wstaliśmy jak Feniks z popiołów gotowi na kolejny transfer

Po kilku miesiącach smutku i żalu, pozbieraliśmy się na nowo, by spróbować po raz kolejny. Przed drugim transferem było już łatwiej, bo wiedzieliśmy jak to wszystko wygląda: badania i cała procedura w dniu transferu. Dlatego była spokojnam po powrocie do domu. Jednak po 10 dniach, kiedy nadszedł czas na wyniki, czułam się niepewnie. Bałam się bólu i rozczarowania, dlatego po wyniki pojechał sam mąż. Kiedy zadzwonił z płaczem i powiedział: „Mamusiu, wynik jest pozytywny, będziemy mieli dziecko”… płakałam razem z nim ze szczęścia. Teraz, opowiadając to, płaczę po raz kolejny. Wreszcie się udało. Po 9 latach starań. Tyle wizyt lekarskich, tyle łez, niepokoju, bólu, rozpaczy. Ale nie poddaliśmy się i walczyliśmy o to, co dla nas w życiu było i jest najważniejsze… nasze upragnione dzieciątko. Nasze upragnione oczko w głowie, nasz skarb, dar od Boga, nasz mały cud, który mamy z pomocą lekarzy.

 Teraz jestem spełnioną kobietą. Mam dom, rodzinę; męża i synka, których kocham nad życie, i wiem jedno: zawsze jest nadzieja. Po tylu latach starań najwyższa nagroda teraz mnie przytula i szepcze do ucha: „Mamo”.

PS: Dziękujemy wszystkim, którzy nas w tym czasie wspierali i nam pomagali.

Oprac. Aneta Grinberg-Iwańska

POLECAMY:

Moje życie po transferze – historia pewnego obłędu

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Szczecinek: Pierwsze pary skorzystają z dofinansowania in vitro

Ciąża
Fot. fotolia

Pierwsze cztery pary złożyły wnioski o dofinansowanie zabiegu in vitro ze środków szczecineckiego programu, który ruszył w lipcu – informuje Głos Koszaliński. Szczecinek jest jedyną miejscowością na terenie dawnego województwa koszalińskiego, która zaoferowała mieszkańcom dotacje na zabieg zapłodnienia pozaustrojowego.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wyjaśnił na łamach Głosu Koszalińskiego Mateusz Ludewicz, rzecznik prasowy urzędu miasta w Szczecinku, do tej pory po dofinansowania in vitro zgłosiły się cztery pary, które spełniły wymogi formalne. Dwie z nich przechodzą procedury medyczne w klinice leczenia niepłodności w Szczecinie, a dwie kolejne – w Gdyni. Gdy ścieżka formalna zostanie zakończona, ratusz dopłaci do zabiegów in vitro po 5 tys. zł.

Przeczytaj również: W Łodzi najwięcej narodzin od dekady. Też dzięki dofinansowaniu in vitro

Dofinansowania in vitro – jedyny taki program w regionie

Program „Dofinansowanie do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Szczecinek na lata 2017-2019” ruszył w lipcu br. Pary (pozostające w związkach małżeńskich lub partnerskich), które chciałyby skorzystać z dotacji, nie muszą wypełniać wniosków przed urzędnikiem ratusza. Wystarczy, że zgłoszą się do jednej z klinik wybranych w konkursie, przedstawią dokumentację medyczną poświadczającą dwuletnie, bezowocne starania o dziecko i wykonają niezbędne badania.

Dane osób starających się o dofinansowanie procedury in vitro są chronione.

Szczegółowe informacje o programie dofinansowania in vitro w Szczecinku można znaleźć na stronie ratusza.

Źródło: gk24.pl

Polecamy: Jakie badania musi wykonać kobieta, która przez rok bezskutecznie stara się zajść w ciążę?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

In vitro w Częstochowie w 2018 roku – miasto szuka klinik

in vitro w Częstochowie w 2018 roku
fot. Pixabay

W Częstochowie ogłoszono konkurs dla klinik leczenia niepłodności, które w 2018 będą uczestniczyć w miejskim programie dofinansowania do zabiegów in vitro. Termin zgłoszeń upływa 4. stycznia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Częstochowa program dofinansowania do zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego prowadzi od 2012 roku. Dzięki tej inicjatywie na świat przyszło 23 dzieci, a 16 jest w drodze. W tym roku z dopłat skorzystało 47 par.

22 grudnia br. radni przyjęli budżet miasta na przyszły rok, w którym uwzględniono 150 tys. zł na leczenie niepłodności. Kwota ta wystarczy na pomoc dla 30 par, a program ma potrwać do 2020 roku.

Zobacz także: Piąty rok dofinansowania in vitro w Częstochowie

In vitro w Częstochowie w 2018 roku – warunki

Z pomocy miasta mogą skorzystać pary i małżeństwa z Częstochowy. Warunkiem przystąpienia do programu jest:

  • wiek kobiety w przedziale 20-40 lat (dopuszczalnie 42 lata, jeżeli stężenie AMH jest powyżej 0,7 ng/ml)
  • poddanie się wcześniejszemu leczeniu niższego rządu, zakończonego niepowodzeniem lub posiadanie bezpośrednich wskazań do zapłodnienia pozaustrojowego
  • kwalifikacja do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego przez realizatora programu, zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu

Refundacji vitro w Częstochowie sprzeciwiają się radni Prawa i Sprawiedliwości. Pieniądze woleliby przeznaczyć na zwalczanie dopalaczy.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wyborcza

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.