Przejdź do treści

Poronienie. Zbadaj, co było nie tak

Dochodzi do poronienia – utraty marzeń, spotkania z wielkim bólem, nieraz sprawdzianu dla związku. Co może pomóc, zarówno w poradzeniu sobie z sytuacją tu i teraz, jak i w wyciągnięciu wniosków na przyszłość? Realne działanie, a takim jest między innymi badanie materiału z poronienia. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania materiału pomagają w ustaleniu, czy przyczyną poronienia lub obumarcia ciąży była nieprawidłowość chromosomowa u zarodka bądź płodu.

Czym są takie badania?

Badania polegają na ustaleniu, czy przyczyną poronienia lub obumarcia ciąży była nieprawidłowość chromosomowa u zarodka bądź płodu. Do takich analiz pobierane są fragmenty kosmówki (jest to zewnętrzna błona płodowa, która osłania m.in. ciało zarodka), a nie samego zarodka.

Jedną z metod tego typu badań genetycznych jest metoda mikromacierzy CGH (aCGH) – pozwala wykryć nie tylko duże aberracje chromosomowe, ale też małe zmiany. Inną metodą jest QF PCR, wykrywające nieprawidłowości obserwowane u zarodków, które obumarły samoistnie. W ten sposób można zbadać również tzw. materiał archiwalny, czyli kostki parafinowe. Są one materiałem z badań histopatologicznych z wcześniejszych poronień (zgodnie z zaleceniami materiały takie powinny być przechowywany przez daną placówkę przez co najmniej 10 lat).

Czytaj też: 7 faktów, które musisz znać o poronieniu

Jak to wygląda?

Pobrana przez lekarza kosmówka umieszczana jest w jałowym pojemniku z solą fizjologiczną. Co ważne, jeśli do poronienia doszło w domu, badanie również może się udać. Należy wówczas umieścić utracony materiał biologiczny w pojemniku i – analogicznie do działań lekarzy – zalać go solą fizjologiczną. W ciągu 48 godzin powinien on trafić do badań. Ważne jest też, ny odpowiedzieć na pytania lekarza genetyka. Pomoże to w stworzeniu jak najbardziej profesjonalnego i dokładnego obrazu sytuacji, aby móc możliwie skutecznie, mądrze i świadomie działać w przyszłości.

Dlaczego warto zrobić badania genetyczne materiału z poronienia?

  • w wielu przypadkach pozwalają one na szybkie ustalenie przyczyny obumarcia ciąży i wskazują lekarzowi ginekologowi kierunek dalszych badań diagnostycznych;
  • mogą wskazać na konieczność poszerzenia diagnostyki genetycznej u partnerów;
  • ułatwiają określenie rokowań dotyczących szansy utrzymania następnej ciąży;
  • pozwalają na udzielenie właściwej porady genetycznej: niektóre nieprawidłowości chromosomowe wskazują na zwiększone ryzyko urodzenia dziecka z aberracją chromosomową, inne traktowane są jako całkowicie przypadkowe i nie niosą takiego zagrożenia;
  • mają bardzo duże znaczenie psychologiczne. W przypadku stwierdzenia, że przyczyną utraty ciąży były nieprawidłowości chromosomowe, łatwiej jest zaakceptować fakty i uspokoić świadomość – że niczego nie zaniedbano i nie można było nic zrobić, aby utrzymać ciążę;
  • badania genetyczne rekomendowane dla par, które planują dzieci lub doświadczyły utraty dziecka, można wykonać w Centrach Genetyki Medycznej Genesis: www.genesis.pl.

POLECAMY: 8 najczęstszych przyczyn utraty ciąży

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Naukowcy odkryli przyczynę PCOS. Szykuje się radykalna zmiana w podejściu do terapii!

Strapiona kobieta z rękami założonymi na głowę /Ilustracja do: Przyczyna PCOS to nie geny? Naukowcu rozwiązali zagadkę i opracowują terapię
Fot.: Unsplash.com

Nieregularne cykle miesiączkowe, insulinooporność, nadmierny przyrost masy ciała, trądzik czy hirsutyzm – to częste objawy zespołu policystycznych jajników (PCOS). Zaburzenie to dotyka co piątą kobietę na świecie, a 3/4 chorych zmaga się z tego powodu z niepłodnością. Do tej pory przyczyny rozwoju PCOS nie były do końca znane. Francuscy naukowcy twierdzą, że po latach badań udało im się wreszcie je wskazać.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ze względu na częste występowanie PCOS u osób blisko spokrewnionych, przyczyna tego zaburzenia była często upatrywana w genach. Mimo szeregu prowadzonych badań, nie udało się jednak jednoznacznie potwierdzić tej tezy. Okazuje się, ze powód PCOS może być zupełnie inny – i należy go szukać już w życiu płodowym przyszłej chorej.

Przyczyna PCOS: jeśli nie geny, to co?

Badania Francuskiego Narodowego Instytutu Zdrowia i Badań Medycznych wykazały, że zespół policystycznych jajników rozwija się w wyniku nadmiernej ekspozycji żeńskiego płodu na hormon anty-Müllerowski (AMH). Nim naukowcy zaprezentowali ten wniosek, poddali obserwacji grupę ciężarnych. W wyniku tych analiz stwierdzono, że u kobiet w ciąży, które cierpiały na PCOS, poziom AMH był znacznie wyższy niż w grupie kontrolnej – wykraczał ponad normę o 30%.

Następstwem tych odkryć było rozpoczęcie testów na zwierzętach. Francuscy badacze pod kierownictwem Paolo Giacobiniego podali myszom laboratoryjnym, które spodziewały się potomstwa, dodatkową dawkę hormonu AMH. 

Podczas dalszych badań zaobserwowali, że ta nadwyżka hormonu anty-Mullerowskiego w życiu płodowym żeńskich osobników prowadziła w wieku dorosłym do rozwoju objawów typowych dla PCOS (w tym niepłodności). Naukowcy uważają, że wynika to z nadmiernej stymulacji komórek mózgowych odpowiedzialnych za wydzielanie testosteronu, do której dochodzi w okresie prenatalnym.

Wnioski te zdają się też wyjaśniać, dlaczego kobiety zmagające się z PCOS mają większą szansę na ciążę po 30. roku życia, gdy poziom AMH ulega obniżeniu.

ZOBACZ TEŻ: Rezerwa jajnikowa. Po co robić test płodności AMH i FSH?

Lek stosowany w in vitro pomoże w walce z PCOS

Na tym wcale nie koniec przełomowych odkryć. Badacze zdołali również wyeliminować objawy PCOS, podając myszom lek stosowany w stymulacji jajników – cetroreliks (antagonista hormonu uwalniającego hormon luteinizujący LHRH). Zdobyta dzięki temu eksperymentowi wiedza może już wkrótce pomóc w opracowaniu skutecznej terapii dla kobiet zmagających się z zespołem policystycznych jajników.

Radykalna zmiana w podejściu do zespołu policystycznych jajników otwiera szereg nowych możliwości badawczych – przyznał prof. Robert Norman z australijskiego Uniwersytetu Adelaide.

Próby kliniczne, w ramach których ochotniczki zastosują terapię PCOS z wykorzystaniem cetroreliksu, rozpoczną się prawdopodobnie pod koniec tego roku.

– Może to być ciekawa strategia terapeutyczna, która pomoże w przywróceniu owulacji, a w konsekwencji zwiększy wskaźnik uzyskanych ciąż – podkreślił prof. Giacobini.

Źródło: thenewscientist.com, nature.com, pulsmedycyny.pl

POLECAMY: Myo-inozytol – sprzymierzeniec w walce z PCOS

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Raka szyjki macicy da się pokonać! Ta wiedza może uratować ci życie

rak szyjki macicy - jak zapobiegać
fot. Fotolia

Co roku w Polsce ok. 3-3,5 tys. kobiet dowiaduje się, że ma raka szyjki macicy. Niestety ponad połowa z nich umrze na tę chorobę. Można temu zapobiec! 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak szyjki macicy jest jednym z niewielu nowotworów, który można całkowicie wyeliminować dzięki profilaktyce zarówno pierwotnej jak i wtórnej.

Profilaktyka pierwotna polega na zastosowaniu szczepionki zapobiegającej zakażeniu HPV. Do profilaktyki wtórnej należy zapobieganie rozwojowi raka przez jego wczesne wykrycie, czyli cytologiczne badania przesiewowe. Profilaktyka trzeciorzędowa, to prawidłowa diagnostyka i leczenie, więc można tu zaliczyć testy wykrywające obecność wirusa HPV.

Zobacz także: Liczba ciężarnych, u których wykrywa się raka, będzie rosnąć

Rak szyjki macicy – jak zapobiegać?

Badanie cytologiczne polega na ocenie mikroskopowej komórek nabłonków pobranych z szyjki macicy. Jest przykładem tzw. złotego standardu badań przesiewowych umożliwiającego wczesne rozpoznanie choroby. Powinno być wykonywane u wszystkich kobiet od czasu rozpoczęcia aktywności seksualnej lub po ukończeniu 18. roku życia.

  • kobiety z grupy podwyższonego ryzyka powinny wykonywać badanie cytologiczne raz
  • w roku,
  • kobiety z prawidłowym obrazem cytologicznym, pozostające w stałym związku, powinny
  • wykonywać badanie nie rzadziej niż co trzy lata,
  • po 60. roku życia, w przypadku gdy poprzednie wyniki były ujemne, można rozważyć stopniowe wydłużanie okresu czasowego aż do całkowitego zaniechania wykonywania tego badania.

Śmiercionośny wirus HPV

Wirus HPV. Badania epidemiologiczne wskazują, że główną przyczyną rozwoju raka szyjki macicy jest czynnik onkogenny przenoszony drogą płciową – wirus brodawczaka ludzkiego (HPV, human papilloma-virus) pełniący rolę promotora.

Czynnikami współdziałającymi mogą być też inne wirusy (np. opryszczki), bakterie oraz inne czynniki związane ze środowiskiem lub organizmem kobiety, np. palenie tytoniu. W ponad 90% przypadków raka szyjki macicy stwierdza się obecność DNA-HPV.

Czynniki ryzyka takie jak wczesne rozpoczęcie życia seksualnego, czy duża liczba partnerów seksualnych zwiększają prawdopodobieństwo powstania infekcji przetrwałej. Ocenia się, że u 3-5% zakażonych kobiet rozwija się rak szyjki macicy.

Zobacz także: Różowa filharmonia zachęcała do profilaktyki raka szyjki macicy

Rodzaje wirusów HPV

Do tej pory zostało poznanych niemal 200 różnych typów wirusa HPV. Około 40 z nich odpowiedzialnych jest za powstawanie infekcji układu moczowo-płciowego zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Wirusy HPV dzielimy na dwie grupy:

  • wirusy niskoonkogenne (niskiego ryzyka): wśród nich HPV typ 6, 11, 13, 30, 40, 42, 43, 44.
  • wirusy wysokoonkogenne (wysokiego ryzyka): wśród nich HPV typ 16, 18, 31, 33, 35, 39, 45, 51, 52, 56, 58 i 59.

Wirusy HPV o niskim potencjale onkogennym związane są najczęściej z rozwojem łagodnych zmian zewnętrznych – brodawek płciowych i kłykcin kończystych lub płaskich występujących w okolicach narządów rozrodczych (u kobiet w pochwie, na sromie, szyjce macicy, a u mężczyzn w obrębie penisa, moszny i krocza) lub w okolicach odbytu. Zmiany te mogą pojawić się w kilka tygodni lub miesięcy po kontakcie z zakażoną osobą. Leczenie jest długie i niestety często zdarza się, że musi być powtarzane ze względu na nawroty choroby. Najczęściej występującymi w populacji polskiej genotypami są HPV typ 6 i 11.

Wirusy HPV obdarzone wysokim potencjałem onkogennym prowadzą do rozwoju zmian dysplastycznych i wykrywane są głównie w komórkach raka szyjki macicy (ponad 90%). Przetrwałe zakażenie którymkolwiek z wysokoonkogennych typów wirusa HPV stwarza wysokie ryzyko wystąpienia nowotworu. Najbardziej onkogennym typem wirusa jest HPV16, który odpowiada za około 55-60% wszystkich przypadków raka szyjki macicy. Kolejnym wysokoonkogennym typem jest HPV18 odpowiedzialny za 25-35% przypadków raka.

Uwaga na inne nowotwory

Zakażenie wirusem HPV jest nieodzownym czynnikiem rozwoju raka szyjki macicy u kobiet, ale infekcja ta może również powodować inne groźne nowotwory, jak np. sromu, pochwy, odbytu czy prącia oraz głowy i szyi (w tym jamy ustnej, krtani, gardła, nawet płuc).

Do zakażeń HPV dochodzi głównie na drodze kontaktów seksualnych (penetracyjnych, niepenetracyjnych, analnych czy oralnych) oraz na drodze kontaktów skórnych, a w bardzo rzadkich przypadkach także w wyniku zakażenia okołoporodowego u dzieci. Najczęściej infekcja obserwowana jest u osób dopiero rozpoczynających życie płciowe, czyli w wieku 15-25 lat.

Wirus HPV może występować w formie utajonej (latentnej), czyli nie dającej żadnych objawów zewnętrznych, ani nawet podejrzeń w badaniu cytologicznym oraz w formie klinicznie jawnej, czyli objawowej (widoczne są wtedy brodawki, kłykciny).

Przy istniejącym zakażeniu HPV ryzyko rozwoju raka szyjki macicy dodatkowo zwiększają m. in. takie czynniki jak długoletnia (5-10 lat) antykoncepcja hormonalna, palenie tytoniu lub inne zakażenia przenoszone drogą płciową.

Zobacz także: Dla swoich nienarodzonych dzieci pokonała raka

Te testy mogą uratować życie

Dzięki postępowi jaki dokonał się w ostatnich latach w biologii molekularnej możliwa jest bardzo precyzyjna diagnostyka infekcji HPV u ludzi. Jako uzupełnienie badań cytologicznych testy HPV-DNA nie tylko znacznie zwiększają skuteczność profilaktyki i wczesnego wykrywania zmian chorobowych szyjki macicy predysponujących do rozwoju raka, ale także pozwalają na określenie ryzyka rozwoju nowotworu i podjęcie bardziej celowanego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego u poszczególnych pacjentek.

Wykonanie testu HPV-DNA jest szczególnie zalecane w przypadku nieprawidłowego wyniku cytologii u kobiet po 30 r.ż. Zaleca się także wykonywanie testów HPV w grupie pacjentek, które były leczone z powodu zmian dysplastycznych lub miały w wywiadzie nieprawidłowe wyniki cytologii, mimo ujemnego wyniku badania kolposkopowego/biopsji celowanej, w celu przewidzenia u nich regresji lub nawrotu choroby.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Do endokrynologa marsz, czyli o wpływie hormonów na płodność

Kobieta w ciąży; przy brzuchu trzyma dziecięce buciki / Program dofinansowania in vitro w Sosnowcu zrealizuje Klinika Bocian

Często zgłaszają się do mnie pacjentki, które nie mogą zajść w ciążę. Zasięgają porad w klinikach leczenia niepłodności, stosują przeróżne terapie, przechodzą procedury medyczne. Problem dotyczy oczywiście pary – dysfunkcja może leżeć po obu stronach, jednak diagnostykę zaczyna się zazwyczaj od płci pięknej. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się, że pacjentki z takim problemem powinny zgłosić się raczej do ginekologa. Owszem, ale nie tylko. Ginekolog oceni owulację, cykl miesiączkowy, pobierze cytologię, skontroluje obraz narządu rodnego przy pomocy USG, ewentualnie oceni drożność jajników, doradzi, jak dalej postępować, by maksymalnie zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu. Niestety czasem to nie wystarczy. Zdarza się, że pomimo tego, że ginekolog nie stwierdzi żadnych nieprawidłowości, ciąży nadal nie ma. Wówczas do akcji wkracza endokrynolog. Wyróżniamy niemało schorzeń układu wydzielania wewnętrznego, które mogą utrudniać zajście w ciążę.

Wpływ hormonów na płodność

Diagnostykę rozpoczynamy od tarczycy. Patologie tego narządu to najczęstsza endokrynologiczna przyczyna wspomnianych kłopotów. Mam tu na myśli nie tylko tak rozpowszechnioną ostatnio niedoczynność spowodowaną chorobą Hashimoto, lecz także nadczynność tego narządu. Niewyrównana, nieleczona choroba tarczycy faktycznie może pogarszać płodność.

Co więcej, ciąża przy nieprawidłowych poziomach hormonów może być ryzykowna dla dziecka. Płód nie ma od razu wykształconej, w pełni funkcjonalnej tarczycy, dlatego musi bazować na mamie. Jeśli ona nie produkuje odpowiednich ilości hormonów, dziecko może nie rozwijać się prawidłowo. Z tego powodu od kilku lat na pierwszej wizycie położniczej zleca się badanie TSH. Najlepiej jednak jest skontrolować wszystko, jeszcze zanim kobieta zajdzie w ciążę. I tu, poza TSH, sugerowałabym także pozostałe parametry – FT3, FT4, ATPO, ATG. Nie zawsze wynik TSH, nawet gdy wydaje nam się prawidłowy, wyklucza patologię tarczycy. Zwłaszcza że normy dla kobiet planujących ciążę są zdecydowanie ostrzejsze.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Globulina SHBG – kiedy sprawdzić jej poziom i jakie są normy?

Kortyzol

Kortyzol to hormon produkowany przez nadnercza. Jeśli jest go za dużo, powoduje zaburzenia miesiączkowania i także upośledza możliwość zajścia w ciążę. Patologicznie wysokie stężenia kortyzolu wywołują zespół Cushinga. Na szczęście samoistnie występuje rzadko. Najczęściej jest idiopatyczny, czyli dochodzi do niego wskutek nadmiernego przyjmowania kortykosteroidów z powodu różnych schorzeń. Leki sterydowe działają niestety równie negatywnie co zwiększone wydzielanie własnych hormonów.

Androgeny

Androgeny to inaczej hormony męskie – testosteron, androstendion oraz DHEAS. Produkują je zarówno kobiety, jak i mężczyźni, jednak u płci pięknej nadmiar tychże nie będzie mile widziany – szczególnie w kontekście ewentualnego macierzyństwa. Ich nieprawidłowy poziom powoduje zaburzenia miesiączkowania i owulacji. Gdy są powyżej normy, koniecznie należy rozszerzyć diagnostykę. Mogą być elementem zespołu jajników policystycznych (PCOS) albo wrodzonego przerostu kory nadnerczy (WPN).

Insulina

Insulinę wytwarza trzustka, teoretycznie tylko po to, by regulować metabolizm spożywanych węglowodanów, tłuszczów i białek. Tymczasem zaburzenia jej wydzielania mają wpływ na działanie całego ciała. Obecnie coraz częściej mamy do czynienia z insulinoopornością i innymi związanymi z nią zaburzeniami metabolicznymi. Poprzez szereg powiązanych ze sobą mechanizmów oraz ich skutków potrafią upośledzać homeostazę organizmu. Częstą konsekwencją tego stanu jest właśnie pogorszenie zdolności rozrodczych.

CZYTAJ TEŻ: Insulinooporność: zdrowa dieta i zdrowe życie. Rozmowa z Dominiką Musiałowską

Prolaktyna

Prolaktyna to istotny w procesie rozrodczym hormon produkowany przez przysadkę mózgową. Ten, jeśli wydzielany jest w nadmiarze, będzie negatywnie wpływać na płodność, w tym cykl miesiączkowy, owulację. Hiperprolaktynemia, podobnie jak insulinooporność, może towarzyszyć zespołowi jajników policystycznych (PCOS).

Estrogeny i progesteron

Na koniec wspomnę jeszcze o żeńskich hormonach płciowych, czyli estrogenach oraz progesteronie. To od nich bezpośrednio zależy nasza płodność, występowanie owulacji, zagnieżdżenie zarodka i prawidłowy rozwój ciąży. Niewłaściwe wahania ich poziomów i zaburzenia wzajemnych korelacji mają diametralne znaczenie.

Warto się diagnozować!

Jak widać, istnieje wiele substancji endogennych mających wpływ na rozmnażanie. Układ endokrynny to skomplikowany i ważny mechanizm regulujący większość funkcji organizmu. Zaburzenia hormonalne mogące upośledzać płodność to obszerne zagadnienie,  wymagające oceny doświadczonego specjalisty.

Dlatego właśnie kobiety zgłaszają się do endokrynologa. Jeśli minął rok prób, a upragniona ciąża się nie pojawia, należy koniecznie zrobić badania! Być może przyczyna jest błaha i łatwa do uregulowania. Albo niełatwa, ale również uleczalna. Warto się diagnozować. Nawet jeśli teoretycznie wydaje się, że nie ma żadnych uchwytnych dolegliwości. A co i jak zbadać? W tym rola endokrynologa, by po przeprowadzeniu pełnego wywiadu i przejrzeniu dokumentacji zalecił właściwe postępowanie.

 


 

Magdalena Jagiełło: autorka tekstu: Marsz do endokrynologa, czyli wpływ hormonów na płodnośćAutor: lek. med. Magdalena Jagiełło, specjalistka endokrynologii oraz chorób wewnętrznych, posiadająca kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe w lecznictwie szpitalnym (Klinika Endokrynologii i Diabetologii MSW w Warszawie) oraz ambulatoryjnym. Jej praktyka zawodowa obejmuje przede wszystkim choroby tarczycy, ze szczególnym uwzględnieniem choroby Hashimoto. Ponadto zajmuje się zaburzeniami metabolicznymi, w tym insulinoopornością. Swoją wiedzą dzieli się, prowadząc szkolenia oraz pisząc bloga dla pacjentów: doktormagda.blogspot.com.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Niepłodność a statystyka. Te liczby mogą budzić niepokój

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Przełomowy eksperyment. Zarodki z komórek macierzystych pomogą w opracowaniu skutecznych terapii niepłodności

Specjalista ds. embriologii przy mikroskopie /Ilustracja do tekstu: Zarodki z komórek macierzystych
fot. Fotolia

Holenderscy naukowcy dokonali pionierskiego eksperymentu. Udało im się wykorzystać komórki macierzyste do stworzenia struktury przypominającej blastocystę, nie używając do tego celu komórek rozrodczych, i z powodzeniem umieścić ją w macicy myszy. Czy te badania przyczynią się do opracowania nowych metod leczenia niepłodności i zapobiegania poronieniom?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W dotychczasowych badaniach wykazano, że komórki macierzyste potrafią różnicować się w wiele różnych typów komórek organizmu – zarówno na wczesnych etapach rozwoju, jak i w późniejszej fazie wzrostu. Od niedawna wiemy, że komórki te mają również zdolność do rozwinięcia się w embrion.

Ale na tym jednak wcale nie koniec przełomowych odkryć. Przed kilkoma dniami naukowcy z uniwersytetu Maastricht (Holandia) zdołali stworzyć w ten sposób strukturę podobną do blastocysty, czyli wczesnego zarodka, i z powodzeniem wprowadzić ją do macicy myszy. Eksperyment miał pomóc badaczom uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego w wielu przypadkach zarodek nie ulega implantacji i w związku z tym nie udaje się zapoczątkować ciąży.

ZOBACZ TEŻ: Efektywność zapłodnienia pozaustrojowego – od czego zależy?

Zarodki z komórek macierzystych – nadzieja na nowe terapie niepłodności

Aby utworzyć strukturę pełniącą rolę mysiego zarodka, holenderski zespół pod kierownictwem dr inż. Nicolasa Rivrona połączył dwa typy komórek macierzystych: embrionalne, które uczestniczą w formowaniu zarodka, i trofoblastowe, z których może powstać łożysko utrzymujące zarodek przy ścianie macicy.

Dalsze badania w tym zakresie pomogą m.in. w opracowywaniu skuteczniejszych terapii niepłodności, zapobieganiu poronieniom i leczeniu chorób przewlekłych.

–  Możemy w ten sposób tworzyć dużą liczbę embrionów i systematyczne testować nowe techniki medyczne i leki. To znacznie ograniczy potrzebę prowadzenia eksperymentów na zwierzętach – zaznacza Clemens van Blitterswijk, uczestniczący w holenderskich badaniach.

Czy to oznacza, że zbliża się moment, gdy będziemy mogli uzyskać ludzkie zarodki z komórek macierzystych? Naukowcy z Holandii dystansują się od takich prognoz. Podkreślają, że ich badania skupiają się na tym, by lepiej poznać proces rozwoju embrionu. Odkryli m.in., że to komórki embrionalne mają zdolność instruowania komórek łożyska, w jaki sposób powinny się organizować i wszczepiać w macicę.

PRZECZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ NA: INVITROONLINE.PL

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.