Przejdź do treści

Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Foto: The Honest Body Project Facebook
Foto: The Honest Body Project Facebook

Kobiecość, macierzyństwo, ciało – to dla wielu osób niemal jedność. Nie sposób pominąć żadnego z tych aspektów w momencie, w którym okazuje się, jak ważnym elementem życia staje się strata. Oto fotografie, które rzucają światło na przeżycia związane z poronieniem i stratą dziecka. Widać na nich cierpienie, ale też piękno i ogromną siłę.

Prawda z obrazu

O dziele fotografki Natalie McCain pisaliśmy już na naszym portalu. The Honest Body Projectbo taki nosi tytuł, pokazuje piękno kobiecego ciała niezależnie od rozmiaru, wagi, doświadczeń. Szczególnie podkreślony jest fakt zmiany wyglądu, którego niemal nie da się uniknąć po urodzeniu dziecka. „Nasze ciała są silne, sprawne, piękne i niesamowite… a my wciąż nie jesteśmy zadowolone, gdy patrzymy w lustro. Posiadanie dzieci zmienia nasze ciało w sposób, którego byśmy się nigdy nie spodziewały. Ta zmiana jest PIĘKNA – przytaczaliśmy słowa autorki.

Jeszcze w tym roku wydany zostanie cały album z tymi jakże wzruszającymi fotografiami. Jeden z rozdziałów dotyczyć będzie doświadczeń związanych ze stratą – poronieniem oraz śmiercią. Mało kto jest na tyle silny, by dzielić się swoimi historiami. Tym bardziej chwytają one za serce. Jednak zdjęcia i przeżycia, które będzie można poznać w albumie, mają na celu właśnie dodanie odwagi, nadziei i wsparcia ludziom, którzy są w podobnych sytuacjach.

ZOBACZ: Piękno nie zawsze jest perfekcyjne

 

„Strata nie sprawia, że jesteś matką chociaż odrobinę mniej. Ludziom trudno jest zrozumieć ten koncept, czuję i rozumiem, że strata nie definiuje mnie, ani mojego ciała, ani tego, co o sobie sądzę, kiedy się budzę. Chciałabym i mam nadzieję, że będę w stanie pokazać, że kobiety, które doświadczyły straty, tak jak ja, mogą objąć swoje dzieci i siebie same, oraz mogą spojrzeć ponad swoje doświadczenie i wyciągnąć z niego lekcję, zamiast uciekać – pisze jedna z kobiet.

Padają mocne i trudne słowa. Obrazy nadają temu wszystkiemu jeszcze bardziej rzeczywisty kształt. Co najważniejsze, sięgają do doświadczeń, które dotykają wielu osób, a pomimo tego, wciąż są tematami tabu. Dzięki nim, wszyscy ludzie mający podobne przeżycia, mogą dostrzec, że nie są sami ze swoim bólem.

„Myślę, że strata dziecka, co jest czymś niezwykle nienaturalnym, nigdy nie odchodzi. Niektóre dni były gorsze niż inne. Chciałam głośno krzyczeć i płakać, ale nie dało się usłyszeć z moich ust żadnego dźwięku. Czułam fizyczny ból w oczach, które przytrzymywały palące mnie łzy. Wraz z upływem dni, zaadaptowałam się i nauczyłam się żyć z bólem. Ból nigdy nie umiera, ale przeradza się w ciężar, który mogę nieść z moim sercu.”

 

Źródło: „Popsugar”

Foto: The Honest Body Project Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

3 naturalne składniki, które pozytywnie wpływają na jakość nasienia – wiedzieliście?

jakość nasienia

Płodność to zawsze sprawa obu stron – zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Panowie zdają się jednak być mniej zainteresowani tematem, a szkoda. Mogą bowiem dzięki naturalnym składnikom diety wpłynąć na jakość swojego nasienia.

Często pierwszym krokiem jest sięgnięcie po suplementy, które nieraz polecają sami lekarze. Warto jednak wprowadzić do swojego życia także inne składniki, które poprzez swoje działanie mogą poprawić męską płodność. Oto 3 składniki, które starający się o dziecko mężczyzna, powinien mieć w swojej diecie:

1. Korzeń maca

Maca to roślina peruwiańskiego pochodzenia. Najbardziej ceniony jest jej korzeń, który wpływa między innymi właśnie na płodność – szczególnie na produkcję spermy i ruchliwość plemników. A wszystko to dzięki bogactwu aminokwasów, witamin i minerałów.

Energii dodają zawarte w macy węglowodany, które stanowią większość składu rośliny. Są one wysokiej jakości składnikami odżywczymi. Jeśli zaś chodzi o białko, jest one łatwo przyswajalne i stanowi ponad 10 proc. składu macy. Roślina jest też bogata w błonnik, co pomaga w pracy układu trawiennego.

Wracając jednak do aminokwasów, to właśnie niektóre z nich wpływają korzystnie na płodność. Jest to między innymi arginina, kwas asparaginowy, kwas glutaminowy, czy też glicyna. Dodatkowo pomocne są witaminy, szczególnie te z grupy B oraz wysoka zawartość selenu. Oba te składniki są odpowiedzialne za produkcję zdrowej spermy.

2. Buzdyganek

Jest to roślina, która szczególnie na dalekim Wschodzie, stosowana jest jako wsparcie w leczeniu niepłodności u mężczyzn. Wszystko ponoć dlatego, że zwiększa poziom hormonów, np. testosteronu. Ma podnosić libido, polepszać potencję, wspomagać erekcję, ale też wpływać na przyrost mięśni.

Nie potwierdzają tego jednak żadne znaczące badania, a działanie buzdyganka niektórzy tłumaczą efektem placebo.

3. Selen

Jest to składnik, o którym w tematyce płodności wiele już napisano. Jest on jednym z częstszych składników suplementów. Warto jednak postawić na jego naturalne źródła, które każdy mężczyzna może mieć w swojej diecie.

Selen odpowiada między innymi za liczbę oraz ruchliwość plemników. Bierze on bowiem udział w procesie tworzenia przeciwutleniaczy, wpływa też na produkcję testosteronu.

Znakomitymi źródłami są: orzechy brazylijskie, łosoś, tuńczyk. Pisaliśmy też w naszym portalu między innymi o czosnku i jajkach, jako produktach, które warto mieć w swojej diecie, jeśli dbamy o poziom selenu.

Jak wspomóc dietę mężczyzny w staraniach o dziecko? SPRAWDŹ:
Coś dla panów – 5 produktów, które zwiększą ilość plemników
Co jeść, aby poprawić swoją płodność?
Niepłodność, czyli męsko-damski problem, któremu można zapobiec

 

* Pamiętajmy jednak, że wprowadzanie do swojej diety nowych składników nie zawsze musi być dla nas korzystne. Warto wszystkie tego typu zmiany przedyskutować z lekarzem i dopytać o szczegóły ich oddziaływania.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Badania profilaktyczne w czasie ciąży. Dlaczego to takie ważne?

radzi położna Anna Sapiejewska, Ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na Medal”

Badania profilaktyczne kobiet w ciąży pozwalają na szczegółową ocenę zdrowia przyszłej mamy i przychodzącego na świat dziecka. Dzięki tym badaniom można także kontrolować przebieg ciąży i na czas wykryć choroby zagrażające kobiecie ciężarnej i jej dziecku.

Standardy opieki medycznej w czasie ciąży

Kobieta planująca macierzyństwo powinna przygotować się do tego najlepiej jeszcze przed zajściem w ciążę. W tym celu należy udać się do swojej położnej środowiskowo-rodzinnej lub ginekologa, którzy pomogą w przygotowaniach do pobrania cytologii i wykonaniu badania krwi. Część z tych badań powtarzana jest co miesiąc, a niektóre z nich robione są tylko raz.

Istotne badania profilaktyczne w czasie ciąży

Najważniejsze badania wykonywane już na początku ciąży to badanie grupy krwi oraz badanie obecności w osoczu krwi przeciwciał odpornościowych (anty Rh). Jest to bardzo istotne w profilaktyce konfliktu serologicznego, związanego z niezgodnością krwi w układach grupowych między matką a płodem, jak również ważne przy zabezpieczaniu na wypadek wystąpienia krwotoku u pacjentki. Posiadanie tego badania znacznie ułatwia całą procedurę i umożliwia natychmiastowe podanie pacjentce krwi w momencie, w którym będzie to konieczne.

Jednym z równie ważnych badań jest oznaczenie poziomu TSH – poziomu tyreotropiny we krwi. Jest to badanie podstawowe, gdy chcemy sprawdzić, czy tarczyca funkcjonuje prawidłowo, ponieważ właściwy poziom hormonów tarczycy u matki ma duży wpływ na rozwój dziecka. Ważnym badaniem jest również morfologia krwi, którą wykonuje się co miesiąc – dzięki niej określić można powstanie anemii (niedokrwistość). Wtedy kobieta może wymagać suplementacji żelaza, witaminy B12 lub kwasu foliowego, istotnego w procesie wytwarzania hemoglobiny.

Bardzo ważna również w trakcie ciąży jest kontrola i profilaktyka wystąpienia raka szyjki macicy, a więc wykonanie badań cytologicznych, za pomocą których stwierdza się nieprawidłowości związane z szyjką macicy, ocenia się ewentualne stopnie zakażenia i podejmuje odpowiednie leczenie. Należy pamiętać, że kobiety w czasie trwania ciąży również mogą zachorować na raka szyjki macicy, a badanie cytologiczne jest bardzo pomocne we wczesnym jego wykrywaniu. Kolejnym istotnym badaniem jest określenie poziomu cukru na czczo oraz test obciążenia glukozą, który obowiązkowo wykonuje się u kobiet w ciąży, żeby sprawdzić, czy nie rozwija się u nich cukrzyca ciążowa. Powinny go wykonywać pacjentki, u których poziom cukru we krwi na czczo jest nieco podwyższony lub jest w normie, ale lekarz podejrzewa występowanie cukrzycy.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Badania krwi w kierunki oznaczenia czynników infekcyjnych, takich jak poziom przeciwciał toksoplazmozy, cytomegalii, różyczki i ich wczesne wykrycie może nie być groźne dla matki, gdyż umożliwia szybkie podjęcie leczenia noworodka tuż po porodzie, tak jak np. w przypadku cytomegalii. Zakażenie wirusem Toksoplazmozy niebezpieczne jest tylko wtedy, kiedy kobieta zachorowała przed ciąża lub w jej początkowym okresie. Wśród badań, które warto zrobić znajdują się jeszcze przeciwciała HIV, HCV, HBS i WR (kiła) – które umożliwiają rozpoznanie zakażenia i są bardzo przydatne, ponieważ lekarz, który jest świadom, że przyszła mama jest nosicielką któregoś z wirusów, może w niektórych przypadkach zapobiegać transmisji wirusa do płodu, poprzez leczenie w czasie ciąży. Warto przestrzegać terminów wizyt i wykonywania badań, gdyż stosowanie się do zaleceń opiekunów medycznych może ustrzec w porę przed ewentualnymi nieprawidłowościami występującymi zarówno u matki, jak i dziecka.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Pierwszy Dzień Matki – warto było czekać!

Dzień matki

Dni, miesiące, lata starań o upragnione dziecko. Udaje się – jest na świecie nasz wyczekany maluch. Przeogromna radość miesza się wtedy z trudami macierzyństwa i codziennymi problemami. Najczęściej jednak te gorsze chwile szybko odchodzą w niepamięć. Szczególnie tego jednego dnia – Dnia Matki.

Trudy i piękno

26 maja to symboliczna data. Dzień, w którym wielu z nas uświadamia sobie, jak ważna w naszym życiu jest mama. Co więcej, tego właśnie dnia staramy się ją szczególnie docenić, zbliżyć się do niej, podziękować za trudy i wyrzeczenia, które nieraz musiały stanąć na jej drodze. Macierzyństwo nie jest bowiem prostą ścieżką do krainy szczęśliwości. Nawet jeśli jest wyczekane i wystarane zderza się w pewnym momencie z rzeczywistością. Niewyspaniem, kolkami, ząbkowaniem. Później dochodzą pierwsze zawiedzione przyjaźnie, wagary w szkole, wielkie nastoletnie miłości i z rodzicielskiego punktu widzenia niczym nieuzasadniony bunt. Kiedy jednak w tak szczególnym majowym dniu wracamy do sedna relacji – miłości – wszystkie trudy mają mniejszą wagę. Wielkim przeżyciem zdaje się być zwłaszcza pierwszy Dzień Matki. Tym bardziej, jeśli poprzedzony był walką z niepłodnością i godzinami spędzonymi z myślą: „czy kiedykolwiek będę miała dziecko?”. Tak, 26 maja to teraz także twoje święto!

Inny wymiar

Dzień Matki – jak to dumnie brzmi!” – mówi Iwona, która o swojego ukochanego synka Bartka starała się przez ponad trzy lata. Walczyła z insulinoopornością, przeżyła poronienie, wylała wiele łez. „Czekałam na to tak długo. Nie wyobrażałam sobie, że rzeczywiście kiedyś to nastąpi. A jednak stało się!” – słychać w jej głowie radość, ale i swego rodzaju niedowierzanie. „Jest to dla mnie bardzo szczególny dzień, aczkolwiek myślę, że w tym roku spędzę go spokojnie ze swoimi myślami. Wyciągnę kalendarz i przypomnę sobie jak długo musiałam starać się o syna i jaką drogę musiałam przejść, by w końcu 26-ego maja 2017 roku powiedzieć: Dzisiaj jest moje święto. Moje dziecko ma już 10 miesięcy i jest to coś niesamowitego” – dodaje i po raz kolejny pokazuje z jakim wzruszeniem może wiązać się ten wyjątkowy dzień.

Lata starań, nieraz prawdziwe dramaty, związane zarówno ze zdrowiem ciała, jak i ze zdrowiem emocji. Ciągle gdzieś jednak musiała tlić się nadzieja i wiara, że warto walczyć o swoje szczęście. „Pamiętam te wszystkie dni, mijające lata, wszystkie święta. Czułam pustkę i byłam bardzo niedowartościowana. Dzisiaj nawet niedziela przybiera inny wymiar, a co dopiero Dzień Matki! Pomimo, że spokojny, to będzie to wspaniały dzień. Planuję spacer po rynku, nie czując w końcu zazdrości, a dumę i szczęście. Chciałabym też zrobić sesję zdjęciową z dzieckiem i oczywiście odwiedzić moich rodziców, bo przecież ja też mam mamę! Teraz wiem, jak ona czuje się w takich momentach” – dodaje Iwona.

Fot. archiwum prywatne - pierwszy Dzień Matki Iwony

Fot. archiwum prywatne – pierwszy Dzień Matki Iwony

Zrób sama sobie prezent

Co możesz dla siebie zrobić? Doceń to, przez co przeszłaś! Doświadczenie bycia matką samo w sobie jest niezwykle skomplikowane. Wiąże się z licznymi frustracjami, wyrzeczeniami, ale też lękiem. Pozwól więc sobie na chwilę oddechu i nawet jeśli masz czasami poczucie, że nie dajesz rady, okaż sobie zrozumienie i ciepło. Warto  pamiętać, szczególnie w dniu swojego święta, że jak mówił Donald Winnicott, brytyjski psychoanalityk, w macierzyństwie nie chodzi o perfekcję, ale o bycie wystarczająco dobrą.

Drogie mamy, doceńcie siebie, swoje doświadczenia i ten piękny majowy dzień uczcijcie wielkim uśmiechem na ustach. „Myślę sobie, że mam teraz nie jeden dzień, a cały „rok Matki” . Kiedy trzymam w ramionach mojego synka, każda chwila jest dla mnie świętem” – podsumowuje Iwona. Podkreśla w tym jakże ważną kwestię – cieszmy się na co dzień, a święta niech będą tylko wisienką na torcie!

dzień matki

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Prof. Jerzy Radwan – lekarz, który zaraża optymizmem: „Inspirację czerpię z życia!”

Jerzy Radwan

Kim są ludzie, do których zwracamy się po pomoc? Jacy są w życiu prywatnym, co kryje się pod zawodowym profesjonalizmem? Poznajmy wspólnie lekarza z ogromną pasją – oto prof. dr hab. n. med. Jerzy Radwan z kliniki leczenia niepłodności Gameta. Jakie ma pasje, jaka jest jego historia, które miejsca są mu bliskie?

Czy od zawsze wiedział pan, że chce być lekarzem? Kiedy zrodziła się w panu taka myśl?

Prof. dr hab. n. med. Jerzy Radwan: Gdy byłem małym chłopcem chciałem m.in. zostać księdzem, potem marzyłem o byciu prawnikiem. Decyzję o pójściu na medycynę podjąłem w ostatniej chwili, tuż przed maturą. Zaimponowała mi możliwość zostania studentem łódzkiego WAM-u. Gwoli ścisłości, same egzaminy wstępne przeszedłem pozytywnie, ale nie czekałem na wyniki i wyjechałem przed ich ogłoszeniem. Prawdę mówiąc przestraszyłem się wojskowego rygoru. Ostatecznie studia rozpocząłem rok później w Białostockiej Alma Mater, którą ukończyłem w 1971 roku. Rozstałem się z nią i Białymstokiem prawie 20 lat później.

A czy jest wydarzenie, biorąc pod uwagę pana karierę medyczną, które było dla pana najbardziej znaczące?

Jednym z bardziej znaczących wydarzeń w mojej karierze zawodowej był wyjazd do Francji na stypendium naukowe. Było to w ’83 roku, tuż po stanie wojennym. Spędziłem w tym krajów w sumie ponad półtora roku, w klinikach i laboratoriach uniwersyteckich m.in. w Paryżu, Rouen, Caen, Tuluzie i Bordeaux. Doskonaliłem się w diagnostyce i leczeniu niepłodności oraz pionierskiej w tym czasie endoskopii  operacyjnej w ginekologii. Nabyte tam doświadczenia  naukowe i kliniczne pozwoliły mi na rozwój naukowy i zawodowy, a osobiste, serdeczne, niemal rodzinne przyjaźnie z niektórymi poznanymi lekarzami i ich rodzinami trwają do dzisiaj.

Zajmuje się pan między innymi diagnostyką i leczeniem niepłodności, która dla wielu par wiąże się z ogromną potrzebą posiadania rodziny. Czy w pana życiu rodzina też jest istotną wartością?

Rodzina w moim życiu była, jest i zawsze będzie najwyższą wartością.

A czy ma pan pasje, które nie wiążą się z medycyną?

Uwielbiam historię – zwłaszcza nowożytną, podróże oraz muzykę. Relaksują mnie chwile, kiedy mogę zagrać na pianinie, czasami sam dla siebie, czasami  chociażby dla wnuków.

Jeśli chodzi o muzykę to lubię  słuchać zarówno rocka, muzykę klasyczną,  jak również  Elvisa, czy choćby piosenki Młynarskiego – od młodości do dziś!

Skoro jesteśmy przy kulturze, jakie książki znajdują się na pana półkach, jakie filmy i programy najchętniej Pan ogląda?

Książki historyczne, ale także podróżnicze. Lubię oglądać klasyczne komedie, przy których odpoczywam. Oglądam także programy sportowe, oczywiście programy podróżniczo-geograficzne  oraz piłkę nożną – ostatnio zwłaszcza Bundesligę z Robertem Lewandowskim.

Jeśli znajduje pan wolny czas, w jaki sposób lubi pan go spędzać – aktywnie, czy może preferuje pan bardziej „leniwą” formę wypoczynku?

Wolny czas uwielbiam  spędzać z wnukami. Mam ich troje – dwóch chłopaków i dziewczynkę. Uwielbiam jeździć z nimi na wycieczki, chodzić do kina, czy do teatru.

Ponad 20 lat jestem też członkiem klubu ROTARY, jednej z największych i najstarszych apolitycznych organizacji międzynarodowych. Dzięki temu ma zaszczyt spotykać się 1 raz w tygodniu z przyjaciółmi o różnych  zawodach i zainteresowaniach których łączy jeden cel – pomagać słabszym.

W czy ma pan swoje ulubione miejsce na Ziemi? Może jest to przestrzeń, w której czuje się pan „jak w domu”, a może miejsce najwspanialszej podróży?

Warmia i Mazury! Bezdyskusyjnie to najbliższy memu sercu region Polski. Ale także Francja okolice Bordeaux, zatoki Biskajskiej i Normandia. Ostatnie lata, krótkie letnie urlopy, spędzamy wspólnie z żoną w Austrii, w okolicach Klagenfurtu nad jeziorem w górach.

Ma pan tyle pasji i zainteresowań, skąd czerpie pan inspiracje i siłę do codziennej pracy?

Inspirację czerpię z życia! Trzeba pamiętać by dobrze wykorzystać każdy dzień, bo życie jest krótkie. Umieć się bawić, ale i pracować. Być w życiu zawsze cierpliwym optymistą.W myśl zasady pamiętać, że nawet po bardzo pochmurnym dniu zawsze kiedyś zaświeci słońce.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.