Przejdź do treści

Poronienia i zmiana płci córki. Cher o swoich doświadczeniach

Cher o zmianie płci córki
fot. Instagram - @cher

Życie popularnej wokalistki Cher nie było łatwe. Oprócz sławy, pieniędzy i blasku fleszy spotkało ją też wiele cierpienia. Zanim urodziła długo wyczekiwaną córeczkę Chastity Sun Bono, kilka razy straciła ciążę. Dziewczynka nigdy jednak nie poczuła się w pełni kobietą i w dorosłym życiu postanowiła zmienić płeć. Co w takiej sytuacji czuje matka? – Wpadłam w histerię, kiedy utraciłam córkę – mówi po latach Cher.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cherilyn Sarkisian La Pierre, bo tak w rzeczywistości nazywa się Cher, już kilka lat temu na łamach portalu Parade opowiadała o trudnych doświadczeniach ze swojego życia.

Cher swojego ojca poznała dopiero w wieku 11 lat, ponieważ odsiadywał on wyrok za handel narkotykami. Potem w wieku 16 lat przyszła gwiazda rzuciła szkołę i opuściła rodzinny dom, utrzymując się samodzielnie. Za nowe miejsce zamieszkania obrała Hollywood, gdzie poznała swojego późniejszego męża Sonny’ego Bono – kompozytora i producenta nagrań.

Muzyczna para osiągnęła ogromny sukces, a hit „I Got You Babe” szturmem podbił amerykańskie listy przebojów. W ich związku nie działo się jednak dobrze. Sonny chorobliwe kontrolował żonę, w efekcie po 11 latach małżeństwa, podjęli decyzję o rozstaniu.

Zobacz także: Strata po stracie – poronienie nawracające jako doświadczenie traumy

„Straciłam czworo dzieci”

W czasie małżeństwa z Sonnym, Cher długo starała się zajść w ciążę. Niestety kilka razy poroniła.

– Straciłam czworo dzieci przed Chaz. To były samoistne poronienia – powiedziała w 2010 roku.

Po trzecim poronieniu sytuacja ta stała się dla mnie koszmarem. Ludzie gratulowali mi kiedy byłam w ciąży, a kiedy traciłam dziecko mówili: „oh, bardzo nam przykro”. Boże, już nigdy więcej nie chcę tego słuchać – myślałam sobie.

W roku 1969 na świat przyszła córka Cher i Bono. Chastity Sun Bono nie czuła się jednak kobietą. Cierpiała na depresję, lęki zajadała słodyczami, czego efektem była znaczna nadwaga. Jak dziś wspomina, punktem zwrotnym w jej życiu były 13. urodziny – to wtedy zrozumiała, że urodziła się kimś innym, niż w rzeczywistości powinna być.

W 1995 roku Chastity publicznie opowiedziała o swoim homoseksualizmie. Dla Cher, która walczyła przecież o prawa lesbijek, gejów i brała udział w paradach równości, był to szok. Nie potrafiąc zrozumieć i zaakceptować inności swego dziecka, wyrzuciła Chastity z apartamentu na Manhattanie.

– Przestraszyłam się wtedy. Zawsze wyobrażałam sobie, że wyjdzie za mąż i założy rodzinę – zdradziła Cher. Jak napisała w swoim pamiętniku, dopiero po zetknięciu się z problemem była w stanie zweryfikować swoje całe dotychczasowe przekonania. Miała wielu przyjaciół homoseksualistów, jednak nie chciała, żeby jej córka znalazła się w tym gronie.

Chaz Bono fot. Instagram - @therealchazbono

Chaz Bono // fot. Instagram – @therealchazbono

Zobacz także: Malarka i niedoszła matka. Twórczość Fridy Kahlo

Cher o zmianie płci córki

Na przełomie 2008 i 2010 roku Bono przeszedł operację zmiany płci. Po dwóch latach terapii hormonalnej, w wieku 42 lat Chastity stała się mężczyzną, przybierając imię Chaz Salvatore Bono. O swojej przemianie napisał książkę „Jak stałem się Chazem”. Powstała również seria filmów ukazujących etapy transformacji Chaza.

Na początku Cher nie komentowała decyzji swojego dziecka o zmianie płci. Dopiero jakiś czas później, z pomocą psychologa, gwieździe udało się odbudować relacje z Chazem. – To było dla mnie trudne, ale teraz już o tym nie myślę – mówi Cher. Zrozumiała, że musi w końcu zaakceptować decyzję Chaza, ponieważ inaczej nigdy nie byłaby w stanie funkcjonować normalnie.

Stanęła w obronie syna

W roku 2010 Chaz wziął udział w amerykańskiej wersji Tańca z Gwiazdami. W mediach społecznościowych od razu posypały się krytyczne komentarze. W obronie Chaza stanęła wtedy Cher.

Chaz został zaatakowany na blogach i w komentarzach internetowych, z powodu udziału w „Tańcu z gwiazdami”! Żyjemy w Ameryce, czyż nie? Trzeba być naprawdę bezczelnym, żeby pisać takie komentarze. Wspieram go we wszystkim, co robi. Trzeba nie lada odwagi, żeby zdecydować się na udział w tym programie. Bogu dzięki, akurat odwagi na pewno mu nie brakuje! – napisała wówczas na jednym z portali społecznościowych.

Obecnie Chaz zajmuje się karierą filmową, zagrał m.in. w popularnym serialu American Horror Story. Jest również aktywnym działaczem na rzecz LGBT.

Cher i Chaz Bono fot. Instagram - @therealchazbono

Cher i Chaz Bono podczas rodzinnego spotkania // fot. Instagram – @therealchazbono

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Parade, Onet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Miał zastąpić dofinansowanie in vitro, okazał się fiaskiem. Wszystko tylko przez długie procedury

Smutna para w łóżku; kobieta trzyma w dłoni test ciążowy /Ilustracja do tekstu: Program prokreacyjny okazał się fiaskiem. wszystko przez procedury?
Fot.: Fotolia.pl

Program prokreacyjny, który w 2016 roku zastąpił rządowe dofinansowanie in vitro, zapowiadany był jako pierwszy projekt, który zapewni kompleksowe i skuteczne wsparcie dla wielu par, które zmagają się z niepłodnością. Dziś już wiadomo, że jego założenia były nierealne – do tej pory udało się bowiem pomóc tylko garstce pacjentów.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wynika z przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli analizy realizacji budżetu Ministerstwa Zdrowia za 2017 r., w ubiegłym roku z programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego skorzystało zaledwie… 107 par. To blisko 10 razy mniej, niż zakładał rząd. Na diagnostykę przeznaczono zaś w badanym okresie 1,7 proc. ogółu zaplanowanych środków, podczas gdy na inne cele – 58,4 proc. – donosi „Rzeczpospolita”.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

Program prokreacyjny: cele nie do zrealizowania?

Warto przypomnieć, że program prokreacyjny zastąpił zakończony w czerwcu 2016 r. rządowy program refundacji in vitro. Ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który był pomysłodawcą zmian, wskazywał przed dwoma laty, że nie ma potrzeby wydawania ponad 90 mln zł rocznie na in vitro, które „budzi bardzo zasadnicze opory etyczne dużej części społeczeństwa„.

Program prokreacyjny  przewidywał inny rodzaj wsparcia: bogatą diagnostykę i szereg zabiegów inwazyjnych, takich jak histeroskopia czy laparoskopia, z wyłączeniem in vitro. W latach 2016-2020 roku na ten rodzaj pomocy dla niepłodnych par miało zostać wykorzystane ponad 100 mln zł.

Choć pacjentki i pacjenci liczyli na wiele, ich nadzieje okazały się płonne. W momencie ogłoszenia nowego projektu nie zakończono jeszcze procedur, które umożliwiałyby przyjmowanie pacjentów w nowo otwartych ośrodkach. Pierwsze pary zakwalifikowane do programu prokreacyjnego rozpoczęły diagnostykę dopiero w ostatnim kwartale 2017 roku.

Problem z dostępnością leczenia i diagnostyki w ramach programu prokreacyjnego wynika też z innych przyczyn. Jak zauważa Marta Górna, przewodnicząca Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”, do programu mogą zakwalifikować się tylko pary wcześniej niezdiagnozowane.

– To tak, jakby stworzyć program leczenia raka, ale zabronić udziału tym, którzy już wiedzą, że są chorzy – uważa.

Źródło: rp.pl, onet.pl, rynekzdrowia.pl

POLECAMY TEŻ: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zrozumieć niepłodność – koniecznie pokaż to swoim bliskim!

Dowiadujesz się, że ktoś z twoich znajomych bardzo długo stara się o dziecko – budzi się w tobie ciekawość, lęk, bezsilność, być może złość i cała masa innych emocji. W scenariuszu idealnym nie uciekasz, nie obwiniasz, nie żartujesz, a chcesz być dla tego człowieka wsparciem – jak możesz to zrobić?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Niepłodność to nie wymysł, to choroba

Niemożność zajścia w ciążę to nie tylko wymysł, czy kwestia swego rodzaju „blokady”, co nieraz zdarza się słyszeć osobom starającym się o dziecko. „Wyluzuj i zajdziesz w ciążę” – czy ty też chciałeś powiedzieć to komuś ze swoich bliskich? A może nawet tak się stało? Owszem, aspekt psychiczny może rzeczywiście odgrywać dużą rolę w niepłodności. Nie da się go jednak zbadać, bo jakie kryteria można by tu zastosować? Jak zmierzyć, czy ktoś jest na tyle „wyluzowany”, by już móc zajść w ciążę? Nie jest to takie proste i nie ma jednego zaklęcia, które nagle wyleczy daną parę.

Oho! Pierwszy sygnał, że mówimy o problemie medycznym. Słowo „wyleczy” sugeruje bowiem, że jest to choroba. Tak też właśnie jest. Można znaleźć ją w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, która to obowiązuje w Polsce. Niepłodność męską oznacza się jako N46, kobiecą zaś N97. Klasyfikacja ta obowiązuje każdego lekarza w naszym kraju – czy nie jest to wystarczający dowód na to, że jest to realny problem? Pamiętajmy również, że nie wszystkie choroby widać na pierwszy rzut oka, co może utrudniać zaakceptowanie faktu, że w ogóle istnieją. Tak też może być z niepłodnością. Nie obejdzie się więc bez otwartego umysłu, empatii i racjonalnego podejścia do wiedzy ekspertów – warto przyjąć ją do wiadomości.

Co więcej, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała niepłodność za chorobę społeczną. Dotyczy ona już bowiem ok. 15-20 proc. wszystkich starających się o dziecko par.

2. Dotyka niemalże każdej sfery życia

Nie zapominajmy, że starania o dziecko, to nie temat, który można zamknąć w sypialni, lub gdy w grę wchodzi już leczenie, w gabinecie specjalisty. Przedłużające się starania o dziecko wpływają niemalże na każdą sferę życia. Zdrowie somatyczne, psychiczne, relacje – to przede wszystkim przychodzi nam do głowy. Niepłodność daje się jednak we znaki na o wiele większej płaszczyźnie. Rozpoczynając od finansów – wizyty u lekarza, leki, badania, przeróżne zabiegi, być może też operacje. To wszystko niesie ze sobą ogromne nieraz koszta. Zdarza się, że osoby starające się o dziecko biorą w tym celu pożyczki, szukają dodatkowej pracy.

Idąc tym tropem, nieraz niepłodność odbijać się może właśnie na życiu zawodowym. Jedno to ewentualne zwolnienia i niemożność przychodzenia do pracy regularnie, jeśli wymaga tego leczenie. Drugie to często problemy w skoncentrowaniu się na pracy, utrata uwagi, trudność w skupieniu się na obowiązkach. Jeśli dochodzi do tego niedelikatność otoczenia, a środowisko pracy nie jest zdrowym miejscem, nic dziwnego, że życie zawodowe także może przechodzić kryzys. Przykładem może być doświadczenie Kasi, którym podzieliła się z nami. Po przeżytym poronieniu nie odnalazła się w dotychczasowym miejscu: „Wróciłam do pracy, ale nie mogłam się na niczym skupić. Przepracowałam dwa miesiące i czułam, że nie dam rady dłużej” – opowiada Kasia, która niestety nie dostała wtedy tak bardzo potrzebnego jej wsparcia. „Wręcz przeciwnie. Usłyszałam, że każdy ma swoje problemy…” przytaczaliśmy jej słowa >>KLIK<<.

Jeśli więc w miejscu, w którym pracujesz, jest osoba zmagająca się z niepłodnością, staraj się nie przekraczać jej granic. Uważaj też na słowa, jakie przy niej wypowiadasz i oceny, które często mimochodem pojawiają się w naszych ustach. Swego rodzaju „parasol ochronny” – w granicach zdrowego rozsądku – jest jak najbardziej na miejscu. Zobaczysz, że jeśli wykażesz się w tej sytuacji empatią, o wiele łatwiej będzie wam współpracować.

3. Jest bardzo intymnym problemem, para może nie chcieć o tym mówić

Warto jest też pamiętać, że nadgorliwość nie jest najlepszym pomysłem wsparcia. Może zdarzyć się tak, że chcąc pomóc, będziesz nieumyślnie przekraczać granice zmagającej się z niepłodnością pary. Jeśli nie będą potrafili powiedzieć w bezpiecznym dla siebie momencie „stop” – a taka umiejętność to prawdziwa sztuka! – możesz wejść z tak zwanymi „butami” w intymność tych ludzi. Pamiętajmy więc, że zmagania z niepłodnością to bardzo trudny problem, który wiąże się zarówno z fizycznością, jak i psychiką. Może być głęboko raniący i dotykający najgłębszych warstw życia. Może wiązać się taż ze sferami, które w niektórych ludziach budzą wstyd i chcieliby zachować je dla siebie. Wszystko to jest szalenie ważne, bowiem pomaga znaleźć moment, w którym naprawdę będziemy mogli być wsparciem.

„Z perspektywy praktyki w gabinecie terapeutycznym, spotykam się z dość częstymi zwierzeniami kobiet zmagających się z wyzwaniem niepłodności, które dotyczą właśnie zachowania osób z ich najbliższego otoczenia. Są to przyjaciele, rodzice, teściowie. Osoby te zazwyczaj rozumieją sytuację i zapewne są też bardziej wrażliwe na tematy związane ze staraniami. Mimo to, ich zachowania potrafią irytować ludzi starających się o dziecko” – mówi w rozmowie z nami psychoterapeutka Małgorzata Jacobi, która pracuje m.in. z osobami zmagającymi się z niepłodnością.

„W rezultacie następuje wycofanie się i zamknięcie w sobie. Niektóre pary, zabezpieczając się przed różnymi komentarzami ze strony otoczenia, wręcz ukrywają fakt starań o ciążę, nawet przed własnymi rodzicami” – dodaje psycholog.

Czasami wystarczy więc, że będziemy obok i o tej obecności będziemy przypominać. Nie będziemy zaś naciskać i nieustannie wracać do trudnych tematów – jeśli bliska nam osoba będzie gotowa, przygotujmy na taką rozmowę przestrzeń, a ona się po prostu wydarzy. Jeśli jest to zaś dalszy znajomy, który sam nie chce o tym mówić, nie naciskajmy. Każdy ma prawo decydować kiedy i z kim chce rozmawiać o zmaganiach z niepłodnością. Dobrze byśmy nie czuli się urażeni, jeśli to nie my będziemy uznani za takiego właśnie rozmówcę. Przeważnie nie jest to nic, co ma być skierowane przeciwko nam.

„Często osoby zmagające się z niepłodnością mówią też o męczącym pocieszaniu. Po pierwsze ponownie uświadamia im ono, że mają problem. Po drugie, w zasadzie niczego nie daje, a potrafi wprowadzić w ogromną irytację. Osoby te raczej chcą być normalnie traktowane i jeśli nie ma konkretnej potrzeby, wolałyby nie poruszać tego tematu” – mówi terapeutka. „Podobnie bywa z nadmierną opiekuńczością, która to także jest zachowaniem, na jakie skarżą się klientki w gabinecie. Nie chcą urazić matki, czy teściowej. Z pokorą przyjmując jednak kolejne rady i potrawy mające wesprzeć ich płodność, duszą w sobie uczucia złości i irytacji. Tak naprawdę jest potrzebna duża delikatność i wyczucie otoczenia, gdyż problem niepłodności pod względem emocji i psychiki jest dla pary ogromnym wyzwaniem” – podsumowuje.

4. Może wiązać się także z innymi chorobami

Zdarza się też, że możliwość zajścia w ciążę ma szansę zaistnieć dopiero wtedy, gdy wyleczona (lub chociaż opanowana) zostanie inna choroba. Warto pamiętać zatem, że przedłużające się starania o dziecko mogą wiązać się ze skomplikowaną sytuacją zdrowotną. Co może być elementem niepłodności u kobiet?

Zespół policystycznych jajników – „PCOS jest jedną z najczęstszych przyczyn kobiecej niepłodności. Charakteryzuje się zwiększonym stężeniem męskich hormonów. U kobiet z zespołem policystycznych jajników dochodzi do zaburzenia prawidłowego rozwoju pęcherzyka jajnikowego, w którym mieści się komórka jajowa. Nie dochodzi również do owulacji, czyli najkorzystniejszego momentu do poczęcia dziecka” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Endometrioza – „Endometrioza jest chorobą przewlekłą, definiowaną jako występowanie komórek błony śluzowej jamy macicy, poza jej naturalnym umiejscowieniem. Szacuje się, że dotyczy  6-15%  wszystkich kobiet .Choć występuje głównie w wieku rozrodczym, to można jednak spotkać ją zarówno w populacji młodocianych, jak i u kobiet po menopauzie. Znamienne jest, że u kobiet leczonych z powodu niepłodności, endometrioza występuje aż u 35- 50% pacjentek” – mówił w rozmowie z nami lek. med. Jarosław Kaczyński, specjalista ginekolog–położnik.

Zobacz więcej: Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Insulinooporność – „Borykasz się z problemami z wagą, chronicznym zmęczeniem i wiecznym uczuciem głodu? Uważaj, to mogą być objawy insulinooporności. Czym jest insulinooporność? (…) Jest to zaburzenie polegające na zmniejszeniu wrażliwości tkanek na działanie insuliny pomimo jej prawidłowego lub podwyższonego stężenia we krwi. Insulina odpowiada za stabilizację poziomów glukozy. W niektórych przypadkach trzustka wydziela zbyt duże ilości insuliny, która krąży po organizmie, a tkanki nie mogą jej w odpowiedni sposób wykorzystać” – pisaliśmy >>KLIK<<

5. Dotyczy pary

Chociaż stereotypowo wciąż patrzy się na rodzicielstwo głównie z perspektywy kobiety, to warto pamiętać, że starania o dziecko zawsze dotyczą pary. Dane wskazują iż zarówno po stronie pań, jak i panów, znajduje się taka sama część przyczyn niepłodności – równo po 35 proc. U mężczyzn coraz częściej zdarzają się np. problemy z jakością nasienia. Żyjemy w coraz większym stresie, w zanieczyszczonym środowisku, odżywiamy się przetworzonym jedzeniem. Wszystko to wpływa na obie strony.

Co więcej, intymność i skomplikowanie problemu niepłodności znacząco może wpłynąć na relacje partnerów. Jedne związki potrafi to umocnić, inne nie dają rady unieść presji. Zawsze jest to jednak trudny test, który wzbudza całą masę bardzo różnych emocji. Opisywaliśmy w naszym portalu m.in. historię Jessiki Jones, której związek przeszedł ogrom napięć związanych także z niepłodnością. „Jesteśmy drużyną, która zamiast pogrążać się samotnie w żalu, nieszczęściu i niepłodności, współpracuje ze sobą” – podkreśla  Jessica. „Wspieramy się wzajemnie w trudnych momentach i – chociaż wolelibyśmy uniknąć wszelkich przykrych sytuacji – wiemy, że teraz możemy stawić czoła wszystkiemu” – mówiła o swoim związku.

6. Wymaga wsparcia i wiedzy

Po pierwsze, jako że niepłodność to choroba, potrzebne jest wsparcie medyczne. Nieraz wiąże się to właśnie z częstymi wizytami u specjalistów, dużą ilością badań, przeróżnymi zabiegami. Słowem kluczem są tu „specjaliści”. Nie każdy bowiem może zajmować się leczeniem niepłodności, nie każdy lekarz ma do tego wystarczającą wiedzę. Dobrze jeśli w jednej placówce można zająć się problemem danej pary holistycznie – często oferują to wyspecjalizowane kliniki leczenia niepłodności.

Po drugie, wiedza potrzebna jest także samej parze starającej się o dziecko. Nieraz poznają oni w tym czasie swoje ciało zdecydowanie lepiej, niż miało to miejsce dotychczas. Często stają się oni niemal ekspertami od zdrowia reprodukcyjnego, co może wiele ułatwiać. Z jednej strony, są w stanie szybciej i dokładniej porozumieć się z lekarzami. Z drugiej, sami znajdują różne nowe ścieżki, które mogą finalnie doprowadzić ich do ciąży.

Po trzecie, nawiązując do przytoczonej tu idei holistycznego podejścia do problemu, wiele par może potrzebować dodatkowego wsparcia także w sferze psyche. Emocje potrafią w tym czasie sięgać zenitu. Stąd też duża rola psychologów, którzy mogą pomóc poradzić sobie z każdym etapem walki z niepłodnością. Często bowiem w codziennym życiu nie dajemy sobie przyzwolenia na trudne stany – na żal, na cierpienie, na złość. Terapeuta daje przestrzeń takim właśnie emocjom, potrafi też dać narzędzia do lepszego radzenia sobie z kolejnymi pojawiającymi się na naszej drodze trudnościami.

Po czwarte, ty jako bliski osoby zmagającej się niepłodnością, dobrze byś także miał jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Będziesz mógł dać wtedy ogrom wsparcia! Oczywiście brak jednego z tych dwóch elementów – wiedzy i gotowości wspierania – nie wyklucza drugiego i w żadnym wypadku nie czuj, że musisz ową wiedzę posiadać, czy też musisz koniecznie być ostoją i źródłem pomocy.

Pamiętaj przy tym także o swoich granicach. Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie tego unieść, nie wymuszaj na sobie konieczności „bycia” w problemie niepłodności razem z osobami, które w twoim otoczeniu się z nim zmagają. Zadbaj w tym wszystkim o siebie – bowiem tylko autentyczność jest w stanie przynieść spokój zarówno tobie, jak i osobom w twoim otoczeniu.

7. Nie powinna być oceniana

Mogli zacząć starania jak mieli po 20 lat. Teraz nie powinni się dziwić, że nie wychodzi”wiek jest jednym z często ocenianych tematów związanych z kwestią niepłodności. Pamiętajmy, że nie wszystko zawsze idzie tak, jak „ustaliło” to sobie społeczeństwo. Każdy ma też prawo do swoich wyborów i w żadnym wypadku ocenianie ich nie leży w naszej gestii.

Jak można nie mieć dzieci, co to za dom! To nie jest prawdziwa rodzina!” – to kolejny pojawiający się w tym obszarze komentarz. Jakże ma on nie zaboleć?! Po pierwsze, kryje w sobie niezwykle negatywną ocenę. Po drugie, zupełnie nie bierze pod uwagę tego, jakie mogą być głębokie potrzeby pary zmagającej się z niepłodnością. Oni naprawdę mogą tego dziecka pragnąć! Czy podkreślanie czegoś, co sami często o sobie myślą – a trzeba też zaznaczyć, że tego typu zdania nieraz wywołują wielkie poczucie winy – pomoże im w jakiś sposób?

Pamiętajmy, że tak naprawdę w większości nie znamy motywów kierujących danymi zachowaniami, doświadczeń ludzi, ich zmagań. Starajmy się brać to pod uwagę i nie widzieć ich sytuacji tylko i wyłącznie w czarno-białych kategoriach, które tak naprawę sami tworzymy. Kto bowiem ustala co jest „dobre”, a co „złe”? Szacunek, empatia i zdrowe granice – niech to będzie baza dla tak bardzo potrzebnego zrozumienia niepłodności.

 

Zobacz też:

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

Karanie siebie – czy naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból? [PODCAST]

Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Ekspert

Małgorzata Jacobi

psycholog i psychoterapeutka z Centrum Probalans w Warszawie. Prowadzi zarówno terapię indywidualną, jak i terapię par. Wspiera także osoby zmagające się z niepłodnością. Pracuje w nurcie integratywnym, korzystając z różnych metod i szkół psychoterapeutycznych.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Nowy program TV: w roli głównej pary walczące z niepłodnością

W programie: „Ja, Ty i niepłodność” występuje sześć par starających się o dziecko, borykających się ze skrajnymi emocjami. Bohaterowie są rozdarci między nadzieją a zwątpieniem. Program ukazuje ich determinację, wątpliwości i chwile wzruszeń, ale także rezygnację związaną z wysokimi kosztami leczenia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Premiera nowego cyklu reportaży o parach starających się o dziecko w telewizji TVN style ruszyła pod koniec maja.

W pierwszym odcinku poznaliśmy trzy pary odwiedzające kliniki leczenia niepłodności

Denice i Mark w ciągu pięciu lat przeszli dziesięć cykli leczenia niepłodności. Mają już Betti, która urodziła się z in vitro, ale pragną by córeczka miała rodzeństwo. W programie mogliśmy zobaczyć, jak wracają do tej samej kliniki i tej samej lekarki z nadzieją na zajście w ciążę. Oboje są bardzo zaangażowani w starania o drugie dziecko. Z jednej strony jest im łatwiej, bo już są rodzicami, ale czasem bywa też trudniej, bo wiedzą z jakimi ogromnymi wyrzeczeniami i ograniczeniami wiąże się procedura in vitro.

Kolejnymi bohaterami są: Karolina (Polka mieszkająca za granicą) i Sean, którzy poznali się na portalu randkowym, szybko zaręczyli i wzięli ślub. Po dwóch latach bezowocnych starań o dziecko postanowili zgłosić się do kliniki leczenia niepłodności. Wyniki obojga są wzorcowe, za to USG ujawnia liczne torbiele na jajnikach Karoliny. Ich powodem prawdopodobnie jest endometrioza. Karolina jest zrozpaczona i zszokowana – musi pojechać do Polski na operację usunięcia zmian, by natychmiast potem w Wielkiej Brytanii skorzystać z programu in vitro.

Z kolei Dindra i Stewart są rodzicami poczętego naturalnie Josha, ale od kilku lat bezskutecznie starają się o drugie dziecko. Dindra wielokrotnie poroniła, obecnie ma 37 lat i wie, że nie może czekać. Tym bardziej, że cierpi na wiele chorób, które – łagodnie mówiąc – nie ułatwiają zajścia w ciążę.

Polecamy: 5 porad – jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

W niedzielę w TVN Style widzowie poznali kolejne trzy pary i ich walkę o upragnioną ciążę

Fiona i Eoghan od 3 lat bez powodzenia starają się o dziecko. Niedawno rozpoczęli terapię in vitro a informacja, że wiele par w Irlandii zmaga się z problemem niepłodności – bardzo im pomogła i dodała otuchy. Widząc kolejki w klinice, przekonali się, że nie są sami. Pierwsza seria zastrzyków nie przyniosła pożądanych efektów, pęcherzyki jajowe nie urosły. Czy Fiona, która panicznie boi się zastrzyków, oraz jej mąż, zdecydują się na kontynuacje terapii?

Kolejna para to Robbie i Naoimh, którzy starają się o dziecko od czterech lat. On ma już dwójkę z poprzedniego związku, ona – od dwudziestu lat próbuje zajść w ciążę. Kilkakrotnie się to udało, ale następowały poronienia… Robbie i Naoimh postanowili rozpocząć procedurę in vitro z gametami obcej dawczyni. To zwiększa procent szans na powodzenie z zaledwie 6% aż do 65%! Dawczynią będzie kobieta z Czech, której Robbie i Naoimh bardzo chcieliby kiedyś podziękować…

Czytaj też: Wysoka skuteczność zabiegów in vitro – od czego zależy

Poznamy też Emmę i Biankę, które od kilku lat są w związku i niedawno wzięły legalny ślub. Od początku znajomości rozmawiały o założeniu rodziny i dzieciach. Nie są pacjentkami a bardziej klientkami kliniki – Biankę czeka inseminacja wybranymi z katalogu komórkami dawcy nasienia. Czy zajdzie w ciążę?

PREMIERA trzeciego odcinka „Ja, Ty i niepłodność” miała miejsce w TVN Style w niedzielę 10 czerwca o godz. 16:45. Powtórka programu: Czwartek, 14 czerwca, godz. 00:10.

POLECAMY: Jak się wspierać podczas leczenia niepłodności – radzi psycholog 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Test męskiej płodności z apteki. Sprawdź, na co zwrócić uwagę podczas zakupu

Mężczyzna wskazujący palcem /Ilustracja do tekstu: Test płodności dla mężczyzn
Fot. Pixabay.com

W aptekach, które są najbardziej rozpowszechnionymi placówkami opieki zdrowotnej, można znaleźć wiele specjalistycznych testów diagnostycznych, w tym również testy na płodność. Z szerokiej gamy domowych testów nasienia warto jednak świadomie wybrać najlepszy produkt.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Test płodności dla mężczyzn powinien spełniać wszystkie wymogi stawiane aktualnie przez nowoczesną medycynę rozrodu. Najważniejsze jest uzyskanie wiarygodnego wyniku, porównywalnego z badaniem płodności mężczyzn w laboratorium medycznym.

Test płodności dla mężczyzn: jakie ma zalety?

Rosnąca popularność dostępnych w aptekach testów płodności dla mężczyzn wynika głównie z łatwego dostępu do badania, komfortu jego przeprowadzenia oraz dyskrecji. Pacjent może wykonać badanie samodzielnie w domu, co ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy mieszka daleko od kliniki bądź laboratorium. Jest to również bardzo dobre rozwiązanie dla mężczyzn skrępowanych wizytą w ośrodku zdrowia. Często domowy test płodności stanowi pierwsze badanie, na jakie decyduje się mężczyzna, który chce sprawdzić jakość swojego nasienia i tym samym swoją płodność.

Niejednokrotnie badanie nasienia wykonywane w domu optymalizuje czas i koszty diagnostyki. Testy z apteki cechuje również łatwy sposób interpretacji wyniku, co dla badań pre-screeningowych jest bardzo istotne. Wykonanie testu płodności dla mężczyzn ma w przystępny sposób odpowiedzieć na pytania „Czy jakość nasienia jest prawidłowa? Czy konieczna jest konsultacja z lekarzem i rozszerzenie diagnostyki?”.

ZOBACZ TAKŻE: Plemniki: szybkie i wściekłe. Co o nich wiesz? [QUIZ]

Ponad 95% dokładność wyniku domowego badania nasienia – prawda czy chwyt marketingowy?

Umieszczona na opakowaniu testu procentowa wartość, mówiąca o wiarygodności produktu, często jest niemiarodajna. Nawet bardzo wysoka wiarygodność testu mierzącego jedynie koncentrację plemników (ich ilość) – jest niewystarczająca. Ocena samej ilości plemników w nasieniu jest badaniem o ograniczonej przydatności diagnostycznej, ponadto ma duży margines błędu. Wiadomo, że niepłodny mężczyzna może mieć prawidłową liczbę plemników, lecz nie są one zdolne do zapłodnienia komórki jajowej.

Wybierając apteczny test płodności dla mężczyzn, czytaj uważnie, jakie parametry nasienia bada test. Wybierz:

test, który mierzy tzw. ilość ruchliwych plemników,

gdyż taki test posiada największą wiarygodność.


Logo Lab Home

POLECAMY TAKŻE: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.