Przejdź do treści

Pornografia negatywnie wpływa na libido

Choć w naszej kulturze przyjęło się, że to kobiety nie mają ochoty na seks, coraz więcej panów boryka się z problemami z libido. Stres, praca, nadmiar obowiązków, siedzący tryb życia, niewłaściwa dieta i różne używki – to wszystko przekłada się na życie seksualne. Duży wpływ na libido ma też pornografia.

Problem z libido dotyczy coraz częściej młodych mężczyzn. Z medycznego punktu widzenia brak „ochoty na seks” może wynikać z niskiego poziomu testosteronu. Aby go podnieść nie trzeba przyjmować od razu leków. Wystarczy zmiana diety i odrobina ćwiczeń fizycznych. 45 minut aktywności fizycznej każdego dnia, wyeliminowanie z diety węglowodanów, których źródłem jest skrobia lub cukry i spożywanie dużej ilości białka powinno w naturalny sposób podnieść poziom testosteronu. Warto także wprowadzić do jadłospisu selery, awokado, banany czy migdały, które znane są ze swych właściwości zwiększających popęd seksualny.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z psychologicznego punktu widzenia problem z ochotą na seks może wynikać z relacji z partnerem, ale także ze zbyt częstego oglądania filmów czy czasopism pornograficznych. „Łatwiej jest się podniecić, patrząc na kobietę w filmie pornograficznym, trudniej na kobietę, z którą się jest, czy na mężczyznę, z którym się jest. Do tego dochodzą emocje, często znużenie, gdyż wielu rzeczy para mogła już próbować. A pornografia jest prosta. Jest obrazek, jest film i szybkie podniecenie. W ten sposób szuka się w pewnym momencie o wiele mocniejszych bodźców. Chcemy więcej, mocniej, szybciej. To jest niebezpieczeństwo. Pornografia jest łatwiejsza niż bycie z tak zwanym prawdziwym człowiekiem” mówi seksuolog Izabela Dziugieł z Przystani Psychologicznej.

Wielu panów z powodu filmów pornograficznych ma problemy z relacją z partnerką. Dochodzi do tego kompleks małego penisa, gdyż aktorzy porno mają dość duże przyrodzenie. Dlatego pornografia negatywnie wpływa na libido. Pomimo łatwego podniecenia seksualnego, mężczyźni szukają coraz mocniejszych bodźców, a w relacji z partnerką pojawiają się problemy, gdyż tych wrażeń brakuje. Spada ochota na seks i psują się relacje.

Mężczyzna może mieć też problemy z libido, gdy nie układa mu się w życiu zawodowym lub gdy kobieta zarabia więcej. Brak roli „żywiciela rodziny”, przepracowanie, depresja, mała ilość pieniędzy to czynniki, które zmniejszają ochotę na seks. Libido zmniejsza się także, gdy męska duma w jakiś sposób zostanie urażona. Psychologowie w takich wypadkach preferują terapię z obojgiem partnerów, ponieważ takie sesje dają pełny ogląd problemu.

 

 

Źródło: Newseria.pl

 

Sperma pomocna w leczeniu raka szyjki macicy. Zobacz niesamowite odkrycie naukowców

sperma pomocna w leczeniu raka
fot. Fotolia

Sperma pomocna w leczeniu raka? Do takiego wniosku doszli niemieccy naukowcy, którzy przeprowadzili badania w tym kierunku. Wyniki ich badań zdumiewają.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W swoim eksperymencie Haifeng Xu oraz jego zespół z Leibniz-Institut für Festkörper- und Werkstoffforschung wykorzystali plemniki do transportu doksorubicyny do komórek rakowych w kobiecym układzie rozrodczym.

Doksorubicyna jest lekiem przeciwnowotworowym, który jak się okazało, aktywne wnika w główkę plemnika. Tak „zaopatrzonym” plemnikiem naukowcy sterowali następnie za pomocą pola magnetycznego.

Zobacz także: Plemniki – 9 zaskakujących faktów na temat męskich pływaków

Sperma pomocna w leczeniu raka – odkrycie naukowców

Zaobserwowano, że kiedy plemnik dotarł już do chorej tkanki, przyklejał się do komórki rakowej. Tym sposobem doksorubicyna wnikała w komórkę nowotworową.

Naukowcy dowiedli, że dzięki tej metodzie w ciągu trzech dni udało się zniszczyć aż 87 proc. komórek rakowych. Wśród innych zalet metody wylicza się również bezpieczeństwo, ponieważ „klasyczna” chemioterapia niszczy zarówno komórki rakowe, jak i te zdrowe.

Zobacz także: Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Nowa terapia nadzieją dla kobiet z endometriozą?

Badacze podejrzewają, że plemniki można wykorzystać również w leczeniu endometriozy. Możliwe, że  metoda znajdzie też zastosowanie w transporcie metotreksatu do jaja płodowego w przypadku ciąży pozamacicznej.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podaje, że rocznie na raka szyjki macicy umiera 300 tys. kobiet. Według raportu z roku 2016, Polska plasuje się na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem skutecznego leczenia raka szyjki macicy.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: newscientist.com, sputniknews.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Duchowe uzdrawianie refundowaną metodą leczenia? Jest stanowisko MZ

Ludzie modlący się / Duchowe uzdrawianie
Fot.: Fotolia

Przed kilkoma miesiącami wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko spotkała się z delegacją Polskiego Stowarzyszenia Duchowych Uzdrowicieli. Miały wówczas być prowadzone rozmowy dotyczące możliwości wpisania duchowego uzdrawiania na listę świadczeń refundowanych. W mediach zawrzało, ale Ministerstwo Zdrowia zdecydowanie odcina się od tych wypowiedzi.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o rozmowach w sprawie refundacji duchowego uzdrawiania zamieścił kilka dni temu portal WP.pl, powołując się na rozmowę z członkinią zarządu PSDU Bogumiłą Kubalańcą. Także pozytywny wydźwięk komunikatu zamieszczonego na stronie stowarzyszenia pozwalał domniemywać, iż spotkanie przebiegło zgodnie z oczekiwaniami PSDU.

– Pierwsze kroki już mamy za sobą, przełamujemy lody. Okazuje się, że wiele osób w Ministerstwie i rządzie nie wie, na czym ta metoda polega. (…) Mam nadzieję, ze będzie więcej spotkań i że w końcu pacjenci będą mogli skorzystać z uzdrowicieli w służbie zdrowia.

MZ: duchowe uzdrawianie niezgodne z wiedzą medyczną

Wypowiedzi PSDU zdecydowanie sprostowało Ministerstwo Zdrowia. Zgodnie z komunikatem, który MZ zamieściło na swojej stronie internetowej, minister spotkała się z przedstawicielami organizacji w swoim biurze poselskim w Bochni, a temat spotkania nie był jej wcześniej znany. Przedstawiciele PSDU mieli wówczas usłyszeć, że minister zdrowia, realizując politykę zdrowotną, kieruje się zasadami medycyny opartej na dowodach naukowych.

– Brak jest takich dowodów w odniesieniu do metod wskazywanych przez PSDU, o czym przedstawiciele stowarzyszenia zostali poinformowani podczas spotkania. (…) Gwarantowane świadczenia opieki zdrowotnej są udzielane zgodnie ze wskazaniami wiedzy medycznej, z wykorzystaniem metod diagnostyczno-terapeutycznych innych niż stosowane w medycynie niekonwencjonalnej, ludowej lub orientalnej – czytamy na stronie MZ.

PSDU: „To nie jest prawda”

Z taką wersją wydarzeń nie zgadzają się jednak przedstawiciele stowarzyszenia.

– Po rozmowie minister powiedziała, że porozmawia (…) i zorientuje się, jaki jest pogląd Ministerstwa w tej kwestii. Parę tygodni później jej sekretarka oddzwoniła, że mają teraz inne problemy i tematem w obecnej chwili nie mogą się zająć (…). To nie jest prawda, co mówi rzecznik i minister, gdyż dowody naukowe zostały doręczone, a taka wypowiedź podczas spotkania nie miała miejsca – podkreślają przedstawiciele PSDU na swojej stronie internetowej.

Polskie Stowarzyszenie Duchowego Uzdrawiania zostało zarejestrowane w 2007 roku. Jak czytamy w statucie organizacji, jej celem jest m.in. „zrzeszanie duchowych uzdrowicieli dyplomowanych, osób będących na stażu i osób wspierających, które działają na rzecz niesienia pomocy poprzez duchowe uzdrawianie, polegające na modlitwie, medytacji i nakładaniu rąk”.

Polecamy również: Resort zdrowia walczy z in vitro? „To ostateczność”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

In vitro w ramach pakietu medycznego? Niektóre firmy już to oferują

Pracownicy
Fot.: Pixabay.com

Coraz więcej przedsiębiorstw oferuje dogodne warunki zatrudnienia dla młodych rodziców. Znacznie rzadszą praktyką jest wspieranie pracowników, by zostali rodzicami. Nie dla każdego jest to bowiem zadanie łatwe – szczególnie gdy zmagamy się z niepłodnością. Dobrze wiedzą o tym pomysłodawcy programu Carrot Fertility, który umożliwia firmom wsparcie pracowników na ich drodze do upragnionego rodzicielstwa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Carrot Fertility to kalifornijski program, który ruszył w 2016 roku. Dzięki pozyskaniu 3,6 mln dolarów od partnerów, oferuje firmom zupełnie nowy rodzaj benefitów pracowniczych. W ich ramach osoby zatrudnione w korporacjach mogą uzyskać m.in. wsparcie w zakresie diagnostyki niepłodności oraz opłacenia procedur: in vitro, mrożenia komórek jajowych, inseminacji domacicznej. Beneficjentom oferowane są także konsultacje z ekspertami.

Wierzymy, że wsparcie zdrowia reprodukcyjnego to jeden z fundamentów opieki zdrowotnej nad pracownikiem. Czas, by stało się ono równie oczywiste, co opieka medyczna, dentystyczna czy okulistycznapodkreśla Tammy Sun, współzałożycielka i CEO start-upu Carrot, który stoi za tą wyjątkową inicjatywą.

Plany Carrot Fertilityłatwe do wdrożenia i w pełni konfigurowalne. Umożliwia to firmom dopasowanie oferowanych korzyści do możliwości budżetu i poziomu zwrotu kosztów.

Świadczenie, które sprzyja integracji

Wśród potencjalnych beneficjentów programu Carrot Fertility jego twórcy wymieniają nie tylko pary heteroseksualne, ale także osoby, które pragną odłożyć rodzicielstwo w czasie lub chcą zdecydować się na surogację, oraz pary homoseksualne i transgenderowe

Zależy nam, by benefity w zakresie wspierania płodności były dostępne dla wszystkich (…). Nasze projekty planów są różnorodne i uwzględniają współczesne potrzeby pracownikówzaznacza Sun w rozmowie z magazynem Forbes.

Carrot Fertility: wsparcie, które przyciąga najlepszych pracowników

Jak zapewniają przedstawiciele start-upu Carrot, dzięki tak wzbogaconym pakietom świadczeń pracowniczych firmy stają się znacznie bardziej atrakcyjne dla najzdolniejszych pracowników. Dla wielu przedsiębiorstw to jednak niejedyny powód skorzystania z możliwości programu Carrot Fertility.

Niemal 90% przypadków niepłodności można leczyć, dlatego zdecydowaliśmy się pomóc naszym pracownikom. Naszą misją jest stworzenie świata, w którym praca zapewnia lepsze życie – wyjaśnia Katie Evans-Reber. specjalistka HR w Gusto.

To jedna z pierwszych firm, które zdecydowały się skorzystać z możliwości programu. Wprowadzając nowy pakiet świadczeń, przedstawiciele Gusto upewnili się, że korzyści będą dostępne dla wszystkich pracowników: bez względu m.in. na wiek, płeć i orientację seksualną.

Gdy ogłosiliśmy możliwości programu, niektórzy płakali ze szczęścia – mówi Evans-Reber.

Zbuduj społeczność

Wspieranie leczenia niepłodności i procedur umożliwiających rodzicielstwo to przedsięwzięcie niezwykle istotne i potrzebne społecznie. Jak zatem przekonać pracodawcę, by rozszerzył pakiet medyczny swojej firmy o takie możliwości? Evans-Rober ma na to kilka rad.

Przede wszystkim zbuduj społeczność. Im więcej osób chce określonej korzyści, tym bardziej prawdopodobne jest, że pracodawca weźmie pod uwagę wasze postulaty – mówi w rozmowie z magazynem Forbes.

Ze wsparcia Carrot korzystają też m.in. Foursquare i 500 Startups. Pozostaje nam mieć nadzieję, że w przyszłości i polskie przedsiębiorstwa zdecydują się wprowadzić podobne rozwiązania.

Źródło: forbes.com, techcrunch.com

Polecamy również: Dr Jakub Danilewicz: „Mało lekarzy chce zajmować się takimi tematami. Dla mnie jest to misja!” – blaski i cienie bycia lekarzem

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przez 10 lat czekali na cud. Dzięki in vitro w ich życiu pojawił się Jaś!

Niemowlę /Ilustracja do tekstu: Mają dziecko dzięki in vitro
Fot. Pixabay.com

Długie lata starań o dziecko, dziesiątki wizyt u specjalistów, setki testów ciążowych i powoli niknąca nadzieja. Po wielu dotkliwych porażkach zły los się odwrócił – Anna i Krzysztof ze Szczytna zostali rodzicami dzięki in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Anna i Krzysztof ze Szczytna są małżeństwem od 14 lat. Oboje marzyli o dużej rodzinie, dlatego niedługo po ślubie rozpoczęli starania o dziecko. Gdy kolejne próby nie dawały rezultatu, postanowili poszukać przyczyny u specjalistów.

Bolesna cisza pod sercem

Powtarzające się wizyty u lekarzy i diagnostów oraz długotrwałe leczenie niepłodności nie przynosiły jednak spodziewanych efektów. Mimo nieustannych starań, wiadomość o upragnionej ciąży wciąż nie nadchodziła.

— Bolesna była ta cisza pod sercem — opowiada p. Anna. — Co kilka dni kupowałam testy ciążowe, wokół widziałam tylko wózki z niemowlakami. Nie da się opisać, co czuje kobieta, która pragnie być matką — tłumaczy w rozmowie z Gazetą Olsztyńską.

Po blisko 10 latach leczenia niepłodności lekarz oznajmił małżonkom, że najprawdopodobniej nie uda im się począć dziecka w sposób naturalny. Ostatnią nadzieją dla nich było zapłodnienie in vitro.

— Przez rok rozpaczałam, zaglądałam do wszystkich wózków, przystawałam, patrząc na bawiące się dzieci. Podjęłam decyzję, że spróbujemy in vitro; jeśli się nie uda, zaczniemy starać się o adopcję — przywołuje wspomnienia p. Anna.

Upragnione dziecko dzięki in vitro

Choć decyzja o poddaniu się procedurze in vitro nie należała do łatwych, małżonkowie ze Szczytna postanowili znów zgłosić się do kliniki leczenia niepłodności i rozpocząć przygotowania do zabiegu. Od pary pobrano komórki do zapłodnienia pozaustrojowego, a dwa uzyskane w ten sposób zarodki przetransferowano do macicy p. Anny.

Następne 10 dni wypełniło nerwowe oczekiwanie na badanie stężenia hormonu hCG. Obawiając się kolejnej porażki i konieczności ponownego zmierzenia się z trudem przygotowań do zabiegu, para zdecydowała, że będzie to ich jedyna próba. Na szczęście kolejne nie były potrzebne – pierwszy cykl zakończył się sukcesem!

Gdy lekarz oznajmił im radosną nowinę o ciąży, nie mogli powstrzymać łez wzruszenia, które popłynęły im po policzkach.

— Z tej radości nie potrafiłem nic powiedzieć. Patrzyłem na żonę — płakała, ja też nie mogłem powstrzymać łez. I dziś, gdy patrzę na synka, to wiem, że wszystko, przez co przeszliśmy, pozwala nam docenić, jakim cudem jest nasze dziecko — mówi wzruszony Krzysztof.

Szansa na rodzicielstwo

Ciąża przebiegła prawidłowo. Mały Jaś przyszedł na świat w zimowy poranek i z miejsca rozkochał w sobie całą rodzinę. Dzięki szczęśliwemu finałowi Anna i Krzysztof przekonali się, jak wielką szansą dla niepłodnych par jest procedura in vitro. Kontrowersje, które w wielu środowiskach budzi ta metoda poczęcia dziecka, nie są dla nich zrozumiałe.

— Z in vitro problem mają ludzie, którzy albo nigdy nie chcieli mieć dzieci, albo mają dzieci bez żadnych trudności — uważają małżonkowie. — Nie wiemy, dlaczego ludziom odbiera się szansę na rodzicielstwo. Nikt na tym nie cierpi, nikomu nie dzieje się krzywda, nikt nie jest zmuszony, żeby stosować in vitro — podkreślają Anna i Krzysztof.

Młodzi rodzice są wdzięczni za każdą chwilę, którą mogą spędzić z Jasiem. Zastanawiają się nawet, czy nie rozpocząć starań o rodzeństwo dla synka.

— Tylko ten, kto przeszedł ciężką drogę w staraniach o dziecko, wie, jakim szczęściem jest posiadanie potomstwa. Zaczęliśmy się nawet zastanawiać nad kolejnym dzieckiem – mówią radośnie.

Parze życzymy kolejnych dobrych wiadomości!

Źródło: szczytno.wm.pl

Polecamy również: 14 symptomów, które mogą świadczyć o zaburzeniach hormonalnych

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.